Forum e-Budda PL

''Odetnij słowa i zbyteczne myśli, a cały wszechświat będzie twoim domem.'' - Hsin Hsin Ming
Dzisiaj jest sob lis 25, 2017 01:07

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: sob paź 10, 2015 01:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 02, 2007 15:51
Posty: 829
Płeć: mężczyzna
Tradycja: wrodzony umysł (Tibet)
I co, na ślubie kościelnym zamierzasz nie wypowiedzieć zdania o bogu wśród wszystkich zaproszonych i księdza? :)


Na górę
Nieprzeczytany post: sob paź 10, 2015 19:01 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 28, 2014 14:23
Posty: 113
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Życie
Oczywiście :)

_________________
"Pomiędzy bodźcem, a reakcją jest przestrzeń. W tej przestrzeni leży wolność-moc wyboru naszej odpowiedzi"
Victor E. Frankl
:sage:


Na górę
Nieprzeczytany post: sob paź 10, 2015 20:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 09, 2013 18:46
Posty: 971
Płeć: mężczyzna
Tradycja: buddyzm
Hej

Swego czasu się tym interesowałem, dostałem nawet od pewnego proboszcza katechizm kościoła katolickiego... I tam napisali, że ślub ekumeniczny jest możliwy. Druga strona (ta wierząca) ma w tym "przepisie" za zadanie być podporą duchową (czytaj "nawrócić" najlepiej). I nie może niewierzący narzucać wychowania dziecka, jeśli takowe się w rodzinie urodzi. Taki Watykan. A Franciszka lubię, i on możliwe, że się zgodzi. ;)

Nie wiem, co na to udzielający ślubu ksiądz, to w sumie od niego wszystko zależy.

Powodzenia. :)


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz paź 11, 2015 03:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 02, 2007 15:51
Posty: 829
Płeć: mężczyzna
Tradycja: wrodzony umysł (Tibet)
Cytuj:
Oczywiście :)
Skoro dajesz się namówić na ślub kościelny, to czyli również pozwolisz na chrzest, komunie dzieci i inne ustępstwa wobec kobiety /i jej rodziny/? Dlaczego twojej wybrance tak bardzo zależy na kościelnym, a ty jej ulegasz? Co gdybyś postawił na swoim? W ogóle to masz pewność, że będziecie razem aż do śmierci na dobre i na złe, z tak rożnym podejściem? :) Przecież będziesz tylko stał i udawał, ze to jest coś ważnego i bd musiał pozwolić na wychowanie dzieci, wbrew temu co uważasz za właściwe (w ignorancji?)...
Cytuj:
Warunkiem przyjęcia takiego ślubu oprócz dyspensy jest również oświadczenie katolika, że nie przejdzie na inną wiarę i przyrzeka, że po katolicku wychowa i ochrzci swoje dzieci. Strona niewierząca zaś oświadcza, że nie będzie w tym przeszkadzać swojemu współmałżonkowi.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt paź 13, 2015 19:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 28, 2014 14:23
Posty: 113
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Życie
Moim zdaniem moment wybrania wiary powinien przypadać na 18 rok życia. Idea chrzestu jest daremna. Byłem wychowany po katolicku ale z tego świadomie zrezygnowałem. Moja narzeczona jest katoliczką i chce kościelny. Nie mam nic przeciwko oczywiście przy tej korekcie mojego przyrzeczenia. W katolickim wychowaniu dzieci (cokolwiek to znaczy) też nie zamierzam przeszkadzać. W wieku pełnoletnim i tak wybiorą swoją ścieżkę. Nie zmienia to faktu że od najmłodszych lat będę ich uczył o naturze umysłu i o tym że niebo można mieć już na ziemi :cool:
Jestem antyreligijny ogólnie. Uważam religie za zbiorową chorobę psychiczną. (Buddyzm traktuje jako filozofię odrzucają całościową otoczkę religijności).Uważam że podróż duchowa powinna być indywidualna i nienarzucona przez rodziców. Ale to tylko moje zdanie więc muszę zagrać wg. zasad większości.
Cytując Seneke : "Wewnątrz, jak chcesz, ale na zewnątrz według zwyczajów."
Godząc się na ustepstwa typu ślub kościelny czy nieprzeszkadzanie w katolickim wychowaniu dzieci mój poziom szczęścia nie ucierpi :)

_________________
"Pomiędzy bodźcem, a reakcją jest przestrzeń. W tej przestrzeni leży wolność-moc wyboru naszej odpowiedzi"
Victor E. Frankl
:sage:


Na górę
Nieprzeczytany post: śr paź 14, 2015 08:43 
Offline

Rejestracja: pn gru 16, 2013 15:18
Posty: 19
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Cytuj:
Moim zdaniem moment...
Bardzo zdrowe podejscie. Ja mialem slub osoby wierzacej (zona) z niewierzaca (ja) w 2002 r.

Na jednej z pierwszych koled, jak juz skonczyli spiewac to zaproponowalem
im herbate i byli zdziwieni, ze pierwsza osoba ktora im herbate zaproponowala,
a do tego niewierzaca (maja mnie oznaczonego w systemie :) )

W kazdym razie najlepszego na nowej drodze!

R.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob paź 17, 2015 10:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 28, 2014 14:23
Posty: 113
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Życie
Ślubowałeś przed bogiem czy państwem Polskim? :)

_________________
"Pomiędzy bodźcem, a reakcją jest przestrzeń. W tej przestrzeni leży wolność-moc wyboru naszej odpowiedzi"
Victor E. Frankl
:sage:


Na górę
Nieprzeczytany post: pn paź 19, 2015 08:51 
Offline

Rejestracja: pn gru 16, 2013 15:18
Posty: 19
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Cytuj:
Ślubowałeś przed bogiem czy państwem Polskim? :)
Ach, przepraszam. To byl slub w kosciele. Zona mowila regulke: "Tak mi dopomoz...",
podczas przysiegi, a ja nie.


Na górę
Nieprzeczytany post: śr paź 21, 2015 20:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 28, 2014 14:23
Posty: 113
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Życie
I o to mi właśnie chodzi:-) tak samo jak to że nie mam ochoty iść do spowiedzi(obowiązkowej przed ślubem). Mialeś jakieś problemy z księdzem? W jakiejś parafii odmówili?

_________________
"Pomiędzy bodźcem, a reakcją jest przestrzeń. W tej przestrzeni leży wolność-moc wyboru naszej odpowiedzi"
Victor E. Frankl
:sage:


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lis 07, 2015 12:15 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 11884
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witam

tak przy okazji - pokrewny temat TUTAJ

pozdrawiam
:14:

_________________
kuu-la khashtyn baaryndan


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 08, 2015 19:57 
Offline

Rejestracja: pn gru 16, 2013 15:18
Posty: 19
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Cytuj:
I o to mi właśnie chodzi:-) tak samo jak to że nie mam ochoty iść do spowiedzi(obowiązkowej przed ślubem). Mialeś jakieś problemy z księdzem? W jakiejś parafii odmówili?
Udalo sie za pierwszym razem. Troche z przypadku. Poszlismy pierwszy raz
i polecono nam przyjsc kolejny raz z jakimis papierami o "chrzcie".
No i przyszlismy nastepnym razem przynoszac 1 papier i informujac, ze interesuje
nas slub osoby wierzacej z niewierzaca.

To bylo nascie lat temu, nie przewidywalbym problemow teraz.
A jakbys mial to kapeli wojskowi sa duzo bardziej tolerancyjni.

Powodzenia :)


Na górę
Nieprzeczytany post: czw cze 01, 2017 13:41 
Offline

Rejestracja: wt maja 09, 2017 11:06
Posty: 60
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Ja kiedyś w necie trafiłem na taki dziwny artykuł ,,Kościół katolicki to okultystyczny złodziej dusz!,,

http://www.taraka.pl/pieczec_ukrasc_czlowiekowi_dusze


Na górę
Nieprzeczytany post: czw cze 22, 2017 11:04 
Offline

Rejestracja: śr wrz 07, 2016 10:13
Posty: 8
Płeć: kobieta
Tradycja: brak
Witam :)
Temat na forum nieco ustał, ale bardzo chciałabym spytać, czy ktoś wie jak w oczach kościoła wygląda sprawa osoby, która przystąpiła do chrztu i bierzmowania, ale odrzuca dogmaty wiary, nie wierzy w boga, no i krótko mówiąc jest buddystą. Czy taka osoba, jeśli z partnerem zdecyduje się na ślub jednostronny, będzie miała problemy z uznaniem jej za osobę niewierzącą? Czy bez aktu apostazji jest to możliwe? No i czy są duże problemy z załatwieniem takiego ślubu w "tych czasach"?

Nie będę ukrywać, że chodzi tu o mnie, a mojemu partnerowi zależy na ślubie kościelnym. Co prawda pertraktacje trwają, ale chciałabym wiedzieć jak sprawy się mają zanim podejmiemy decyzję :hyhy:

Pozdrawiam :)


Na górę
Nieprzeczytany post: czw cze 22, 2017 15:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Posty: 656
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Lokalizacja: Kielce
Jeżeli masz bierzmowanie to możesz wziąć ślub kościelny. Nikt nie zna Twoich poglądów i o ile nie będziesz się z nimi obnosić to spokojnie załatwisz sobie ślub.
Jeżeli chcesz wziąć ślub "oficjalnie" jako buddystka to potrzebna jest zgoda papieża, poza tym musisz zobowiązać się że dzieci będziecie wychowywać po katolicku :|


Na górę
Nieprzeczytany post: czw cze 22, 2017 16:56 
Offline

Rejestracja: śr wrz 07, 2016 10:13
Posty: 8
Płeć: kobieta
Tradycja: brak
Generalnie nie obnoszę się z poglądami, ale kiedy pytają to nie kłamię. Każdy mój dobry znajomy wie, iż nie jestem wierząca i byłoby im przykro,gdybym przystąpiła do ważnego dla nich sakramentu. Mam zatem niezłą zagwozdkę :zakrecony: Najlepszym rozwiązaniem byłoby wziąć po prostu ślub cywilny, ale nie mogę na razie przekonać mojej drugiej połowy :583: No nic, może za jakiś czas znajdzie się rozwiązanie :)


Na górę
Nieprzeczytany post: czw cze 22, 2017 18:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 21, 2008 20:16
Posty: 3019
Płeć: mężczyzna
Tradycja: hołd nie-nazwanemu
Lokalizacja: piwnica Auerbacha
Cytuj:
Generalnie nie obnoszę się z poglądami, ale kiedy pytają to nie kłamię. Każdy mój dobry znajomy wie, iż nie jestem wierząca i byłoby im przykro,gdybym przystąpiła do ważnego dla nich sakramentu. Mam zatem niezłą zagwozdkę :zakrecony: Najlepszym rozwiązaniem byłoby wziąć po prostu ślub cywilny, ale nie mogę na razie przekonać mojej drugiej połowy :583: No nic, może za jakiś czas znajdzie się rozwiązanie :)
Cześć

Wybacz proszę tę nietuzinkową ciekawość, ale czy zwrot, sformułowanie - moja druga połowa - odnośnie kogoś obcego nie jest sporym nadużyciem? Nie kwestionuję uczuć, które Was łączą, ale zawsze zastanawiało mnie to, dlaczego ludzie, a zwłaszcza kobiety tak myślą.

Jeżeli nie chcesz odpowiedzieć, nic się nie stanie, ot zwykła kocia ciekawość, taka forumowa naleciałość.

Pozdrawiam :)

_________________
"Fałszywy obraz, słowa zmylone, odmienią umysł, przestrzeń i stronę — bądźcie tu i tam. "


Na górę
Nieprzeczytany post: czw cze 22, 2017 19:25 
Offline

Rejestracja: śr wrz 07, 2016 10:13
Posty: 8
Płeć: kobieta
Tradycja: brak
Użyłam tego jako zamiennik określenia "narzeczony", bo wydaje się ciekawsze i może nieco zabawne(?). Nic więcej za tym się nie kryje :)
Nigdy specjalnie się nie zastanawiałam co to może oznaczać dosłownie... :89:


Na górę
Nieprzeczytany post: pt cze 23, 2017 17:58 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4164
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cześć, Assamai, witaj na forum :)

Zgoda na ślub jednostronny będzie oznaczać dla katolika, jak już napisał Damian i inni, przyjęcie zobowiązania, że dzieci zostaną ochrzczone i wychowane w duchu katolickim. Czyli już na wejściu zgadzasz się, by to partner decydował o typie edukacji religijnej waszych potomków, jeśli rzeczywiście chcesz uszanować jego wiarę. I w tym właśnie jest cały ambaras - dopóki nie pojawią się dzieci można mówić o mojej-twojej wierze, ale w co mają wierzyć moje-twoje dzieci?

Podsyłam fragment instrukcji dotyczącej przygotowania do zawarcie małżeństwa w kościele katolickim wraz z linkiem do całości. Przeczytaj rozdział „Małżeństwa mieszane i im podobne” (punkty 71-93)

Cytuj:
77. Osoba, która formalnym aktem odstąpiła od Kościoła (por. n. 72, 3), a chce zawrzeć małżeństwo ze stronę katolicką, winna złożyć zobowiązanie, że nie będzie przeszkadzała współmałżonkowi w wypełnianiu praktyk religijnych, a także, że nie będzie przeszkadzała, by wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w Kościele katolickim (formularz V).

Te same normy należy zastosować do tych, którzy:

1. uważają się za niewierzących lub ateistów;
2. wprawdzie nie formalnie, ale praktycznie i publicznie odstąpili od Kościoła, tak że faktu tego odstępstwa nie da się ukryć;
3. trwają notorycznie w cenzurach kościelnych
4. ostentacyjnie nie praktykują.

(...)

86. W wypadku, gdy strona niekatolicka, przyjąwszy do wiadomości zobowiązania strony katolickiej, wyraźnie by oświadczyła, że zrobi wszystko, by nie dopuścić do realizacji jej przyrzeczeń, duszpasterz wyjaśni ze spokojem, że małżeństwo, które zamierzają zawrzeć, ma być wspólnotą ich życia i miłości wobec Boga, który dla wierzących jest najwyższą wartością. Dzieci zaś które są darem Boga, dawcy życia, mają pogłębiać ich wspólnotę i uszlachetniać ją. Kościół katolicki chce udoskonalić wszystkie wartości ludzkie i dlatego też zawiązującego się ogniska rodzinnego nie można wystawiać na sytuację konfliktową zanim ono się ukształtowało. Gdyby pouczenia te nie odniosły skutku, duszpasterz postara się zbadać dokładnie powody takiego stanowiska strony niekatolickiej i za pośrednictwem ordynariusza przedstawi sprawę Sekretariatowi Prymasa Polski. Kwestie o charakterze wyjątkowym, dotyczące małżeństw mieszanych, będą wysyłane do Kongregacji Sakramentów.
link na końcu tekstu


Podkreślę, że instrukcja nawiązuje głównie do ekumenizmu, ateizmu lub odstępstw od kościoła, nie mówi wprost o wyznaniach niechrześcijańskich, uwzględnia jedynie: nieochrzczonych, ochrzczonych w kościele katolickim i poza nim, odstępców formalnych i nieformalnych (apostaci, niewierzący) i niepraktykujących. Przy czym (punkt 72):

1. Za katolika należy uważać każdego, kto został ochrzczony w kościele katolickim lub do niego został przyjęty przez formalne wyznanie wiary, a nie odstąpił formalnym aktem od Kościoła.
2. Niewierzącymi nazywamy tych, którzy byli ochrzczeni w Kościele katolickim, a potem praktycznie z niego wystąpili i są znani jako odstępcy lub zwalczają Kościół. W szczególności należy tu zaliczyć tych, którzy odstępstwa dokonali publicznie, tak że tego faktu nie da się ukryć, a ich postępowanie daje powszechne zgorszenie wiernym lub którzy ściągnęli na siebie kary kościelne za apostazję i uporczywie w nich trwają.

A zatem, niepraktykujący katolik lub niewierzący (nieformalny) odstępca – taka mniej więcej pozostawałaby alternatywa dla tych buddystów, którzy wcześniej byli ochrzczeni i nie są apostatami. Z kolei buddysta-apostata to odstępca formalny. W świetle filozofii naszego kościoła brakuje więc miejsca na coś takiego jak buddysta, jest ochrzczony lub nieochrzczony. I myślę, że ma to związek z tym, jak rozumiane są sakramenty w religii katolickiej, są znakami łaski bożej, kryją w sobie tajemnicę, żeby nie wiem jak zapierać się wiary, według kościoła aż do samej śmierci (również po śmierci) jest czas na nawrócenie i przy takim ujęciu nie ma co liczyć, że praktykujący katolik weźmie na siebie ciężar odpowiedzialności za zlekceważenie tajemnicy i mocy znaków.


Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: pt cze 23, 2017 23:05 
Offline

Rejestracja: śr wrz 07, 2016 10:13
Posty: 8
Płeć: kobieta
Tradycja: brak
Bardzo dziękuję za tę odpowiedź! Rozwiała kilka wątpliwości i dała do myślenia :)

Pozdrawiam :]


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz cze 25, 2017 00:04 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4164
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
(...) i dała do myślenia :)
Za dużo nie myśl... ;)
pozdrawiam, gt


Ps.
Dylematy związane ze ślubem katolickim wcale nie są przypadkowe. Przed Twoim postem Hansel podał link do „dziwnego artykułu” i choć, rzeczywiście, artykuł jest „dziwny”, to komentarz W. Jóźwiaka pod nim już nie. W. Jóźwiak w komentarzu pisze tak:

Cytuj:
Zwróciłem tam uwagę na problem-zjawisko Anonimowych Apostatów, czyli na to, że żyje w Polsce masa ludzi – tak, masa, ponieważ można ich szacować na parę milionów – którzy od Kościoła Katolickiego wewnętrznie odstąpili (to zawiera się w treści słowa apostata), w jego „prawdy” nie wierzą lub wierzą selektywnie, często mają spore rozeznanie w wiedzy religioznawczej i nawet doświadczenia buddyjskie, okultystyczne czy new'ageowe, rzadziej pogańskie lub szamańskie, a przy tym nie zamierzają religii rzucać całkiem - natomiast takiej, w której by się odnaleźli, nie znajdują, i przez to trwają w jakimś częściowym uwiązaniu do katolickich pozorów.

W tym zjawisku „częściowego uwiązania do katolickich pozorów” ja właśnie upatruję przyczyn tworzenia małżeństw mieszanych. Ktoś w wątku napisał, że jeśli rodzice wychowują w duchu katolickim, to i tak w dorosłym życiu można dokonać ponownego wyboru. Tak, można, ale nie ignorowałabym "tajemnej mocy" wczesnodziecięcego nauczania religijnego. Nawet jeśli dorosły nie identyfikuje się z religią katolicką, ona w nim jest, powodując często wiele wewnętrznych konfliktów. Małżeństwo mieszane w pewien sposób stanowi zewnętrzną ilustrację tego, co wewnątrz. Jeśli katolik z niekatolikiem gotów jest wziąć ślub (kościelny), to, moim zdaniem, chodzi tu głównie o nawyk życia w tym, co W. Joźwiak nazwał „uwiązaniem”, tak z jednej, jak i z drugiej strony. Dodałabym jeszcze: nawyk o tyle pożyteczny, że chroniący przed społecznym wyautowaniem. Bo bycie nieochrzczonym nadal w naszym kraju nie jest oczywiste, znacznie prostsze wydaje się nieformalne odejście od religii katolickiej, niż nie wchodzenie w nią w ogóle od narodzin.


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz cze 25, 2017 21:07 
Offline

Rejestracja: śr wrz 07, 2016 10:13
Posty: 8
Płeć: kobieta
Tradycja: brak
Trzeba przyznać, że należę do osób lakonicznych w swoich wypowiedziach. Można powiedzieć, że większość z przemyśleń zatrzymuję dla siebie (w związku z tym nie potrafię też dokładnie przelać myśli na papier), ale postaram się jednak rozpisać w miarę możliwości, bo bardzo zainteresowały mnie te odpowiedzi i szukam jakiegoś wyjścia z sytuacji :)

Zapoznałam się z "dziwnym artykułem" oraz komentarzem do niego i uważam, że jest w nim sporo prawdy. Mimo, że od małego nie lubiłam chodzić do kościoła to wszystkie modlitwy i pieśni wryły mi się w pamięć, i prawdopodobnie do końca życia ich nie zapomnę, choć powiem szczerze, że chciałabym... Moi rodzice nie chodzą do kościoła (jedno z nich jest nawet nieochrzczone), ale prowadzała mnie tam babcia. Religia w szkołach też pewnie zrobiła swoje, mimo że w liceum, zaraz po uzyskaniu pełnoletności, wypisałam się. Co ciekawe, nikt w rodzinie nie miał z tym problemu, nawet babcia :)

Napisałam o sobie, być może niepotrzebnie, ale chciałabym powiedzieć, że pomimo takiego wychowania sposób myślenia mam obecnie na tyle odmienny, że uczestnicząc w obrządkach kościelnych (chociażby na wczorajszym ślubie), których unikam jak mogę, nie potrafię ich już zrozumieć. Wypowiadane tam kwestie, nauki i cała ta otoczka, łącznie z tym, jakiego zachowania oczekuje się od wiernych, budzi mój wewnętrzny sprzeciw. Czuję się obco i generalnie przebywanie na mszach itp. nie sprawia mi przyjemności.

Narzeczonego poznałam jeszcze w liceum, zanim zaczęłam interesować się buddyzmem. Nigdy nie miał nic przeciwko, choć wiem, że wg niego jest to bez sensu, ponieważ urodziłam się w takiej kulturze, a nie innej i w związku z tym raczej powinnam zostać przy tradycji... Nie powiem, że jest to odpowiadający mi pogląd, ale nie zaprzeczę też, że nie ma w nim choć trochę prawdy, zwłaszcza nawiązując do owego "uwiązania" z artykułu. Pomimo tego, że narzeczony nie jest mocno wierzący, jeśli mogę to tak określić, to pojawiają się pewne zgrzyty w ogólnym pojmowaniu życia, świata itd. Po prostu wychowanie, doświadczenie i zdobyta wiedza zrobiły swoje i myślimy w odmienny sposób. Nie jest jednak tak źle, bo stara się zrozumieć ten mój sposób myślenia, a ja znam ten jego. :) Dodam, że ogólnie nie kłócimy się, jeśli już, to po prostu dyskutujemy, a często takie dyskusje są ciekawe i przyjemne ;)
Chciałby wziąć ślub kościelny i tu właśnie pojawia się największy dylemat. Chciałabym żeby spełnił marzenie, bo wg niego taki ślub ma większy wymiar duchowy (choć nie dla mnie... i w sumie moich rodziców też, bo oni podobnie jak ja nie przepadają za uczestnictwem w nabożeństwach), ale z drugiej strony nie chciałabym mieć już żadnego związku z kościołem, a do tego dochodzę jeszcze te aspekty emocjonalne, o których pisałam.

Sytuacja jest taka, a nie inna. Wydaje się patowa? Nie wiem... Na razie nie wiem co robić, do tego stopnia, że napisałam tutaj na forum, a naprawdę nie przepadam za takim szukaniem rozwiązania :| Uznałam po prostu, że nie znajdę lepszego miejsca do rozmowy o takiej sytuacji niż forum buddyjskie :) Mimo wszystko sytuacja wydaje mi się ciekawa i może ktoś ma podobną ;)

Pozdrawiam
:sage:


Na górę
Nieprzeczytany post: pn cze 26, 2017 22:10 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4164
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
Mimo wszystko sytuacja wydaje mi się ciekawa i może ktoś ma podobną ;)
Ja na szczęście nie. :)
Ale oczywiście, również jestem uwikłana w niejasną relację z kościołem katolickim.


Cytuj:
Chciałabym żeby spełnił marzenie, bo wg niego taki ślub ma większy wymiar duchowy (...)
Ale w którym momencie spełnia marzenie? Przecież rzecz nie w ceremonii, a w dozgonnych zobowiązaniach. Wymiar duchowy ślubu przekłada się na konkretne zachowania w życiu małżeńskim. Ważniejsze wydaje się, czy da radę im sprostać, bo gdyby nie, to cena, jaką płaci wierzący/praktykujący katolik jest, moim zdaniem, dosyć wysoka. Chodzi o chwilę, o jedną godzinę spędzoną w kościele, której świadkami są zaproszeni goście, czy o całe życie w czterech ścianach domu, już bez świadków?


Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: śr cze 28, 2017 16:07 
Offline

Rejestracja: śr wrz 07, 2016 10:13
Posty: 8
Płeć: kobieta
Tradycja: brak
Powiem szczerze, że do końca nie wiem jak on to rozumie, bo trochę miota się w zeznaniach :89: . Domyślam się, że chodzi właśnie o ceremonię i ślubowanie przed bogiem, bo wg niego nie jest to takie czysto prawne jak w urzędzie i ma wymiar duchowy. Powiedziałam, że jak chce to możemy iść nad jezioro, zapalić świeczki i złożyć sobie jakieś ładne ślubowania :hyhy: zaśmiał się i powiedział że nie o to chodzi... i bardzo by chciał koscielny bo to takie piękne...
Odnoszę ostatnio wrażenie, że on gdzieś w głębi siebie boi się swojej rodziny, bo na razie nawet nie wspomniał im, że ze mną są takie "problemy".

Pozdrawiam :)


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl