Forum e-Budda PL

''Najskuteczniejsza praktyka to ta, którą znacie najlepiej.'' - Tenzin Wangyal Rinpocze
Dzisiaj jest ndz wrz 23, 2018 09:14

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ] 
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: czw wrz 04, 2008 07:39 
Offline

Rejestracja: czw sie 14, 2008 17:22
Posty: 10
Czy w tekstach można znaleźć zapiski o ludziach używających przemocy by ratować ciemiężonych, lub walczących w słusznej sprawie?
Czy w historii występowała postać która była np. Samuraiem praktykującym mahajane?


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 04, 2008 11:21 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lip 30, 2003 22:46
Posty: 2160
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Tradycja Rogatego Buddy ;)
Cytuj:
Czy w tekstach można znaleźć zapiski o ludziach używających przemocy by ratować ciemiężonych, lub walczących w słusznej sprawie?
Czy w historii występowała postać która była np. Samuraiem praktykującym mahajane?
Może ten:
http://en.wikipedia.org/wiki/Miyamoto_Musashi

Przeczytaj również tekst "Koan Terroru":
http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=806

oraz to:
http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=103
http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=309

_________________
http://www.rogatybudda.pl
Wszystko, co napisałem powyżej wyraża wyłącznie moje prywatne opinie, chyba że zostało to WYRAŹNIE zaznaczone inaczej. Nikt nie musi się z nimi zgadzać.


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 04, 2008 20:44 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5356
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń
Cytuj:
Czy w tekstach można znaleźć zapiski o ludziach używających przemocy by ratować ciemiężonych, lub walczących w słusznej sprawie?
Tak.
Podstawą doktrynalną do tego była zdaje się Upāyakauśalya Sutra, która opisuje działanie zręcznych środków (upāya). Są w niej sceny, w których Budda w poprzednich życiach zabija kogoś, żeby uchronić go przed przyszłymi złymi działaniami. Istotną nauką tej sutry jest to, że bodhisattwa może i użyć przemocy, jeśli wymaga tego droga bodhisattwy, ale to absolutnie nie znaczy, że uchroni go to przed skutkami złej karmy zabijania.

Najbardziej interesujący przykład takiego działania to był Sosan Taesa. Był to koreański wielki mistrz zen, którego pisma stanowią kamień milowy koreańskiego buddyzmu. Jednocześnie w pewnym momencie życia zgodził się dowodzić armii mnichów, aby obronić swój kraj przed japońską inwazją.

Pomijam oczywiście to, że buddyzm stawał się wszędzie częścią panującego systemu i bycie wojownikiem jako takim nie było przez buddyzm potępiane. Ale to jest akurat kwestia roli religii w państwie i można to różnie interpretować. Natomiast Sosan Taesa to zupełnie inny przypadek, ponieważ był mistrzem na prawdę wielkiego formatu.

Pzdr
Piotr


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 05, 2008 07:55 
Offline

Rejestracja: czw sie 14, 2008 17:22
Posty: 10
Czyli dobrze rozumiałem. Że wolno czynić, wbrew zasadom mahajany będąc świadomym negatywnego wpływu, aczkolwiek istnieje przyzwolenie na pewne działania niezgodne działając na rzecz drugiej jednostki. Czy tak?

_________________
http://r7.bloodwars.interia.pl/showmsg. ... &uid=54283


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 05, 2008 08:23 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lip 30, 2003 22:46
Posty: 2160
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Tradycja Rogatego Buddy ;)
Cytuj:
Czyli dobrze rozumiałem. Że wolno czynić, wbrew zasadom mahajany będąc świadomym negatywnego wpływu, aczkolwiek istnieje przyzwolenie na pewne działania niezgodne działając na rzecz drugiej jednostki. Czy tak?
Podstawową etyczną zasadą mahajany jest kierowanie się motywacją opartą na współczuciu oraz zrozumieniu pustości zjawisk. Unieszkodliwiając napastnika nie kierujesz się chęcią zaszkodzenia mu, raczej chęcią ochronienia innych przed skutkami negatywnych działań napastnika oraz chęcią uchronienia samego napastnika przed popełnieniem negatywnych działań.

Zatem w mahajanie nie tylko samo zewnętrzne działanie jest ważne, ale też motywacja, intencja z jaką je podejmujemy. Więcej znajdziesz w wypowiedzi Szamara Rinpocze poniżej:
Cytuj:
Zgodnie z naukami Buddy dotyczącymi etyki, istnieją jak sądzę cztery różne kombinacje intencji (celu) i działania. W kolejności od najbardziej negatywnych do najbardziej współczujących są to:

1) Negatywny cel & negatywne, szkodliwe działanie
2) Negatywny cel & łagodne lub pozytywne działanie
3) Pozytywny, realistyczny cel & destrukcyjne lub szkodliwe działanie
4) Pozytywny, czysty cel & dobroczynne działanie
http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=274

_________________
http://www.rogatybudda.pl
Wszystko, co napisałem powyżej wyraża wyłącznie moje prywatne opinie, chyba że zostało to WYRAŹNIE zaznaczone inaczej. Nikt nie musi się z nimi zgadzać.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt paź 22, 2010 23:41 
Beldzi Dordże. Mnich ten zabił króla Langa Darmę, tańcząc przed nim w przedstawieniu z łukiem i strzałą wystrzelił do niego i trafił w miejsce trzeciego oka "Tradycyjne źródła określają to eufemistycznie jako wyzwolenie, a nie morderstwo, ponieważ Beldzi Dordże był rzekomo wiedziony nie gniewem, lecz współczuciem dla króla." Potem wykonał fajny myk z koniem i szatą... ;)


Na górę
   
Nieprzeczytany post: czw gru 08, 2011 11:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 14, 2010 18:47
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Soto-Zen
Cytuj:
Beldzi Dordże. Mnich ten zabił króla Langa Darmę, tańcząc przed nim w przedstawieniu z łukiem i strzałą wystrzelił do niego i trafił w miejsce trzeciego oka "Tradycyjne źródła określają to eufemistycznie jako wyzwolenie, a nie morderstwo, ponieważ Beldzi Dordże był rzekomo wiedziony nie gniewem, lecz współczuciem dla króla." Potem wykonał fajny myk z koniem i szatą... ;)
Zaczynam się dogłębnie zastanawiać co to tak naprawdę jest współczucie bo z takim nastawieniem można by stosować ostateczne rozwiazanie np wobec brutalnych przestępców czy ludzi z głębokim upośledzeniem :th: Chyba że czegoś nie kumam

_________________
Lotos rośnie w mule i nie unika nieprzyjemnych zapachów a jednak nadal rozsiewa swój aromat


Na górę
Nieprzeczytany post: czw gru 08, 2011 11:44 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5356
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń
Śliski temat, prawda?


Na górę
Nieprzeczytany post: czw gru 08, 2011 12:00 
Offline

Rejestracja: sob cze 07, 2008 16:50
Posty: 190
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Kwan um
Lokalizacja: Gdańsk
Walka nie musi być sprzeczna z zasadami mahajany. Z drugiej strony potrzeba bardzo dużej mądrości żeby mahajanę z walką godzić.


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz gru 11, 2011 21:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob mar 12, 2011 19:58
Posty: 495
Płeć: kobieta
Tradycja: kamtzang, krypto ningmapa
Lokalizacja: Festung Breslau
[
Cytuj:
Czyli dobrze rozumiałem. Że wolno czynić, wbrew zasadom mahajany będąc świadomym negatywnego wpływu, aczkolwiek istnieje przyzwolenie na pewne działania niezgodne działając na rzecz drugiej jednostki. Czy tak?
Witaj Xveganx

Istnieje takie wulgarne ale całkiem dobrze oddające poruszony problem powiedzenie "Co wolno wojewodzie ..."
Chcę przez to powiedzieć że co wolno oświeconemu to nie koniecznie zwyklakowi. Dlaczego?
Na to już odpowiedział jw, że liczy się intencja (motywacja). Altruistyczna motywacja powoduje, że sam czyn jest altruistyczny. I tu jest właśnie Pies pogrzebany... Kto ma altruistyczną motywację na 1000%?
- Bodhisattwa, Budda...
Pytasz czy dobrze zrozumiałeś... zasady są dla tych, którzy potrzebują zasad, to jedno.
Drugie to fakt, iż prawo karmy istnieje i czyn taki jak zabójstwo, kradzież czy skrzywdzenie kogoś w inny sposób, wróci do nas rykoszetem (z mniejszym impetem gdy nie było gniewu i premedytacji). Bodhisattwa, którego karma także dosięga, w swoim współczuciu godzi się na poniesienie odpowiedzialności za swój czyn, jeśli tylko uchroni on inne istoty przed cierpieniem.
Twoje pytanie "Czy wolno?" należałoby więc rozpatrywać w kategorii, "czy dam radę będąc świadomym konsekwencji, wziąć odpowiedzialność za swoje czyny?" Jeśli tak, to wolno.
Pozdrawiam

_________________
Nie zostawisz samsary, odrzucając ją - wyzwolisz ją wewnętrznie, pozwalając jej być. Twe próby wyleczenia się z nieszczęść nie przyniosły ci ulgi, ulgę przynosi rozluźnienie i pozostawienie rzeczy takimi, jakie są.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lip 02, 2013 19:31 
Offline

Rejestracja: wt maja 17, 2011 12:46
Posty: 39
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Karma Kagyu
Jeżeli sytuacja tego wymaga, bodhisattva nie tylko może, lecz nawet powinien (wykonać działanie, które normalnie miałoby negatywne skutki karmiczne). Pamiętam taki przykład (niestety nie pamiętam źródeł), że powinien ukraść jedzenie, jeżeli ktoś umiera z głodu etc. Może też zabić. Zasada jest taka, że musi to być bodhisattva, osoba która coś już urzeczywistniła i robi to z altruistyczną motywacją, bez gniewu, bez emocji, wtedy zabójstwo nie ma takich skutków karmicznych. Dodatkowo czyniąc dobre życzenia czy robiąc phowa dla takiej osoby, nawiązuje ona związek karmiczny z bodhisattvą. "Zwykli" buddyści nie powinni zabijać, ale np. strzelać w kończyny, choć osobiście uważam, że jeśli sytuacja tego wymaga, obliczając za i przeciw, jest to możliwe. Pomyślmy na przykład o takiej sytuacji, że mamy takiego Hitlera lub Stalina na wyciągnięcie ręki, zabójstwo jednego człowieka może się wiązać z uratowaniem dziesiątek, tysięcy czy nawet milionów ludzi. Uważam, że jest to kwestia motywacji i poziomu rozwoju konkretnego praktykującego, jak i konkretnej sytuacji.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lip 02, 2013 20:30 
Offline
użytkownik zbanowany

Rejestracja: sob gru 06, 2008 04:30
Posty: 1955
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Manchester
Cytuj:
Jeżeli sytuacja tego wymaga, bodhisattva nie tylko może, lecz nawet powinien (wykonać działanie, które normalnie miałoby negatywne skutki karmiczne). Pamiętam taki przykład (niestety nie pamiętam źródeł), że powinien ukraść jedzenie, jeżeli ktoś umiera z głodu etc. Może też zabić. Zasada jest taka, że musi to być bodhisattva, osoba która coś już urzeczywistniła i robi to z altruistyczną motywacją, bez gniewu, bez emocji, wtedy zabójstwo nie ma takich skutków karmicznych. Dodatkowo czyniąc dobre życzenia czy robiąc phowa dla takiej osoby, nawiązuje ona związek karmiczny z bodhisattvą. "Zwykli" buddyści nie powinni zabijać, ale np. strzelać w kończyny, choć osobiście uważam, że jeśli sytuacja tego wymaga, obliczając za i przeciw, jest to możliwe. Pomyślmy na przykład o takiej sytuacji, że mamy takiego Hitlera lub Stalina na wyciągnięcie ręki, zabójstwo jednego człowieka może się wiązać z uratowaniem dziesiątek, tysięcy czy nawet milionów ludzi. Uważam, że jest to kwestia motywacji i poziomu rozwoju konkretnego praktykującego, jak i konkretnej sytuacji.
Ale zaraz. Jestes pewien ze powinni strzelac w konczyny czy np. w tors?


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl