Forum e-Budda PL

"Dla praktykującego Dharmę nie ma większego błędu niż praktykować ją w niewłaściwy sposób." - Duddziom Rinpocze
Dzisiaj jest wt gru 10, 2019 22:17

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ] 
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: śr wrz 21, 2016 08:24 
Offline

Rejestracja: czw wrz 15, 2016 13:29
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Witajcie!

Dziękuję za aktywowanie mojego konta. Nie jestem buddystą, ale buddyzmem się interesuję, może nawet bardziej w kontekście buddyjskiej sztuki. Mam do Was dwa pytania:

1. Reinkarnacja
Tutaj raczej chciałbym się upewnić, czy dobrze zrozumiałem tę kwestię. Przeglądałem już forum i znalazłem na moje pytania odpowiedzi - cytaty mistrzów lub nauczycieli, które użytkownicy tego forum tutaj zamieszczali.

Więc... według buddyzmu nie ma tego, który się odrodzi, jest tylko odrodzenie oraz istota, która się odrodzi, nie jest tym, czym była w poprzednim żywocie, ale nie jest też niczym innym. Jeśli dobrze pojmuję, w przyszłym żywocie nie będzie mnie, bo coś takiego, jak trwałe, stabilne i niezmienne ja nie istnieje. Nie odrodzi się więc Jan Kowalski, nie odrodzi się jego tożsamość lub osobowość w psychologicznym lub freudowskim znaczeniu tych słów. Karma, którą uzbiera Jan Kowalki w tym żywocie (lub w innych żywotach) stanie się tylko przyczyną kolejnego żywota (jest odrodzenie, nie ma tego który się odradza), istota, która się odrodzi nie będzie Janem Kowalskim, ale też będzie składać się z pięciu przemijalnych i nietrwałych skandh (nie jest tym samym, ale nie jest też niczym innym).

2. Dharmapala
Kiedyś znalazłem informacje, że strażników Dharmy można rozpatrywać w dwóch kategoriach - (1) jako rzeczywiście istniejące byty, leibnizowskie monady lub (2) jako personifikacje pewnych postaw, zachowań, stanów psychicznych. Jak to więc jest? Pytanie to kieruję przede wszystkim do tych buddystów na forum, w których praktyce strażnicy Dharmy odgrywają ważną rolę. Czy wierzycie, że np. Mahakala lub Polden Lhamo istnieją w sposób rzeczywisty, czy tylko symboliczny? Czy jeśli wierzycie w ich rzeczywiste, prawdziwe istnienie, można w tymi bytami w jakiś sposób się skontaktować? Jeśli tak, czy macie takie doświadczenia?

Na Wikipedii czytałem obszerny artykuł o kontrowersjach wokół Dordźe Szugdena i natrafiłem tam na cytat Johna Markansky'ego (źródło:
Cytuj:
[S]ome Tibetan monks who now introduce Westerners to practices centred on a native Tibetan deity, without informing them that one of its primary functions has been to assert hegemony over rival sects! [...]
Czytałem w regulaminie forum, że powinienem zamieścić tłumaczenie, więc wersja polska:
Cytuj:
Niektóry tybetańscy mnisi, którzy wprowadzają ludzi na Zachodzie do praktyki skupionej na rodzimym tybetańskim bóstwie nie informują ich, że jedną z jego podstawowych funkcji jest zapewnienie hegemonii (przewagi) nad innymi grupami/sektami! [...]
Czy w przeszłości buddyzmu tybetańskiego istniały bóstwa, których zadaniem było legitymizowanie władzy lub ważności danej szkoły nad innymi, chodzi mi o inne niż Dordźe Szugden przypadki?


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 22, 2016 13:17 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4555
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
istota, która się odrodzi nie będzie Janem Kowalskim, ale też będzie składać się z pięciu przemijalnych i nietrwałych skandh (nie jest tym samym, ale nie jest też niczym innym).
Co masz na myśli, pisząc "nie jest tym samym, ale nie jest też niczym innym"? Powtórzyłeś to sformułowanie dwukrotnie, ale trudno jest mi się domyślić, do czego konkretnie je odnosisz?

Cytuj:
Kiedyś znalazłem informacje, że strażników Dharmy można rozpatrywać w dwóch kategoriach - (1) jako rzeczywiście istniejące byty, leibnizowskie monady lub (2) jako personifikacje pewnych postaw, zachowań, stanów psychicznych. Jak to więc jest?

Wiesz, nie jest łatwo odpowiadać na tego typu pytania komuś, kto nie studiuje nauk buddyjskich w wersji tantrycznej i nie praktykuje. Bo, gdy pytasz o strażników Dharmy to jest trochę tak, jakbyś pytał o samego Buddę - dla buddysty będą oni przede wszystkim przejawem mądrości Buddy, jego aspektem, podobnie jak inne aspekty, w tym wypadku aspektem ochraniającym. Z drugiej strony, Budda dla buddysty nigdy nie istnieje na zewnątrz niego samego, Buddą się jest, nawet, gdy nie jest to jeszcze zrealizowane poprzez praktykę medytacyjną. Z trzeciej strony, można mówić o emanacjach Buddów (manifestacjach, wypromieniowaniach) i tu w pewnym sensie strażnik Dharmy pojawi się na zewnątrz, ale znowu, do odbioru jego obecności zawsze potrzebny jest czyjś umysł.

Cytuj:
Czy wierzycie, że np. Mahakala lub Polden Lhamo istnieją w sposób rzeczywisty (...)?
Tu nie ma co wierzyć, tu trzeba sprawdzić, czy praktyka zadziała. Jeśli nie, to należy ją włożyć między bajki i zająć się czymś innym. ;) Ale powtórzę, nie są to "bóstwa", nawet jeżeli gdzieś tak to się tłumaczy, są to aspekty Buddy, czyli kogoś, kto z sukcesem urzeczywistnił stan Buddy. Korzysta z nich także osoba aspirująca do realizacji takiego stanu. A zatem, jak ja to rozumiem, nie da się istnienia/nieistnienia strażników Dharmy oddzielić od własnej praktyki medytacyjnej pod kierunkiem nauczyciela buddyzmu Wadżrajany.

Cytuj:
Cytuj:
Niektóry tybetańscy mnisi, którzy wprowadzają ludzi na Zachodzie do praktyki skupionej na rodzimym tybetańskim bóstwie nie informują ich, że jedną z jego podstawowych funkcji jest zapewnienie hegemonii (przewagi) nad innymi grupami/sektami! [...]
Nic nie wiem w tym temacie. Bardzo by mnie zdziwiło, gdyby tak rzeczywiście było, bo dbałość o zachowanie różnorodności szkół buddyjskich i ich przekazów zawsze była charakterystyczna dla buddyzmu, a to m.in. ze względu na różnorodność umysłów ludzkich i ich różnych potrzeb/zdolności. W buddyzmie pracuje się z umysłem, a każdy z nas ma przecież inne skłonności, nawyki, poglądy, myśli, uczucia itp. Zasada jest taka, mądrość zamanifestowana w jakiejkolwiek gniewnej formie nigdy nie przejawi się poprzez rzeczywisty gniew czy też inną rzeczywistą negatywną emocję. I dotyczy to wszystkich strażników Dharmy, są mądrością Buddy, właściwością, dzięki której może następować rozwój. Natomiast nie wszyscy, którzy wydają się być strażnikami Dharmy, rzeczywiście nimi są, nawet jeżeli podobnie wyglądają.
W tym panelu jest wątek poświęcony kontrowersjom, o których piszesz, czytałeś go?
http://www.forum.e-budda.pl/viewtopic.p ... 42074a51b2

Możesz jeszcze przeczytać to:
http://www.forum.e-budda.pl/viewtopic.p ... 42074a51b2


Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 22, 2016 15:41 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12676
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witam
Cytuj:
Więc... według buddyzmu nie ma tego, który się odrodzi, jest tylko odrodzenie oraz istota, która się odrodzi, nie jest tym, czym była w poprzednim żywocie, ale nie jest też niczym innym. Jeśli dobrze pojmuję, w przyszłym żywocie nie będzie mnie, bo coś takiego, jak trwałe, stabilne i niezmienne ja nie istnieje. Nie odrodzi się więc Jan Kowalski, nie odrodzi się jego tożsamość lub osobowość w psychologicznym lub freudowskim znaczeniu tych słów. Karma, którą uzbiera Jan Kowalki w tym żywocie (lub w innych żywotach) stanie się tylko przyczyną kolejnego żywota (jest odrodzenie, nie ma tego który się odradza), istota, która się odrodzi nie będzie Janem Kowalskim, ale też będzie składać się z pięciu przemijalnych i nietrwałych skandh (nie jest tym samym, ale nie jest też niczym innym).
tak - i można tak to ując jak napisałeś: ''nie jest tym samym ale nie jest też niczym innym''.
Cytuj:
Kiedyś znalazłem informacje, że strażników Dharmy można rozpatrywać w dwóch kategoriach - (1) jako rzeczywiście istniejące byty, leibnizowskie monady lub (2) jako personifikacje pewnych postaw, zachowań, stanów psychicznych. Jak to więc jest?
cytacik:
''Ogólnie rzecz biorąc, są dwa rodzaje strażników. Mogą oni byc natury ziemskiej, i wtedy są to pomniejsze bóstwa lub duchy nawrócone na ścieżkę dharmy przez buddę lub jakiegoś innego mistrza. Są one istotami obdarzonymi świadomością, podobnie jak my uwięzionymi w sansarze. Chociaż mogą byc bardzo potężne i posiadac określoną wiedzę, nie są ani wszechmocne, ani wszechwiedzące. Ich moc i wiedza z całą pewnością są ograniczone. Kiedykolwiek lama lub praktykujący wzywa owych opiekunów podczas odprawiania rytuału strażników musi bardzo dbac o to, aby przybrac podczas medytacji formę właściwego bóstwa, lub występowac jako jego potężna manifestacja. Musi też przygotowac zawczasu ofiary, czy to rzeczywiste, czy to wyobrażone, aby złożyc je bóstwom i duchom, które wzywa. Strażnik lub inaczej sungma, został uprzednio związany przysięgą, że będzie ochraniał nauki i praktykujących. Jednak w orszaku każdego sungmy znajduje się wiele drekpa, czyli napastliwych i zuchwałych duchów, które niewłaściwie traktowane, łatwo obrażają się i wpadają w gniew. Owa świta powinna przeto byc szczególnie zjednywana, a nawet przekupywana ofiarami (pudża). Następnie kiedy już przyjmą ofiary, są z nich zadowolone i zachwycone nimi, praktykujący ponownie powierza im zadania, które już wcześnie przyrzekły wykonywac, tj. ochronę. Strażnicy tego rodzaju oraz duchy stanowiące ich świtę, nie są istotami oświeconymi i dlatego trzeba je koniecznie zmuszac pochlebstwem, naleganiem, a niekiedy groźbą, aby dotrzymały obietnic. Zachodzi tu wymiana energii pomiędzy praktykującym a światem duchów: składanie darów i ofiar ze strony praktykującego, a co za tym idzie, działanie i wykonywanie powierzonych zadań ze strony strażników. Znajduje to swoje odbicie w tekstach liturgii rytuału strażników.
Strażnicy drugiego rodzaju nie zamieszkują naszego świata. Są to istoty pozaziemskie. Strażnik taki nie jest jakimś pomniejszym bogiem lub duchem, pokonanym, nawróconym na dharmę i zobowiązanym do swej służby poprzez pełną mocy przysięgę. Jest to manifestacja lub przejawienie oświeconej istoty. Nie trzeba przekupywac jej ofiarami aby dobrze się sprawowała i przynosiła pożytek ludzkości, ponieważ od samego początku przejawia się ona jako aktywna manifestacja oświeconego współczucia. Wszyscy buddowie i wielcy bodhisattwowie posiadają zdolnośc emanowania strażników natury duchowej, oraz sprawiają, że oni się ukazują. Odwołując się do takiej manifestacji oświeconej świadomości praktykujący składa ofiary tak samo, jak strażnikom ziemskim. Czyni to jednak dla własnego pożytku, rozumianego jako jego rozwój duchowy, ponieważ ani budda ani oświecony strażnik nie potrzebują naszych ofiar. Dodac należy, że szczodrośc zajmuje pierwsze miejsce wśród doskonałości (paramit), a okazywanie jej innym jest najlepszym sposobem gromadzenia dobrej karmy.''
- John Myrdhin Reynolds

pozdrawiam
:14:

ps
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
Niektóry tybetańscy mnisi, którzy wprowadzają ludzi na Zachodzie do praktyki skupionej na rodzimym tybetańskim bóstwie nie informują ich, że jedną z jego podstawowych funkcji jest zapewnienie hegemonii (przewagi) nad innymi grupami/sektami! [...]
Nic nie wiem w tym temacie. Bardzo by mnie zdziwiło, gdyby tak rzeczywiście było, (...)
to, może lepiej nigdy się nie bierz za przestudiowanie historii tybetu, bo jeszcze się zdziwisz, bardzo :oczami:

_________________
.
i'm only joking


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 22, 2016 18:57 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4555
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
to, może lepiej nigdy się nie bierz za przestudiowanie historii tybetu, bo jeszcze się zdziwisz, bardzo :oczami:
Nie no, trochę czytałam, ale faktycznie nie za dużo. ;)
Bardziej skupiłam się na strażnikach Dharmy, ze światowymi strażnikami rzeczywiście bywa różnie, nie posiadają tej mądrości, która charakteryzuje strażników Dharmy. Ale, żeby ich właśnie wykorzystywali mnisi tybetańscy, i to na Zachodzie, do zapewnienia sobie przewagi, nie słyszałam. Nawet ta dość głośna historia, na którą powołał się Niemand, nie wydaje się całkiem jasna.


Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 22, 2016 19:15 
Offline

Rejestracja: czw wrz 15, 2016 13:29
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Cytuj:
Cytuj:
istota, która się odrodzi nie będzie Janem Kowalskim, ale też będzie składać się z pięciu przemijalnych i nietrwałych skandh (nie jest tym samym, ale nie jest też niczym innym).
Co masz na myśli, pisząc "nie jest tym samym, ale nie jest też niczym innym"? Powtórzyłeś to sformułowanie dwukrotnie, ale trudno jest mi się domyślić, do czego konkretnie je odnosisz?
Właśnie, chyba do niczego/nikogo. :D Chodziło mi o to, że według buddyzmu nie odrodzę się ja, bo ja nie ma. To, co nazywam potocznie ja, czyli moja "iluzoryczna" tożsamość umrze w chwili fizycznej śmierci. Istota, która się odrodzi, nie będzie mną z poprzedniego żywota, lecz kimś "psychologicznie" innym (nie jest tym samym), ale również będzie złożona z pięciu skandh (ale nie jest też niczym innym). Pytałem, czy moje rozumienie reinkarnacji jest słuszne, @kunzang napisał, że tak.

Mam kolejne pytanie - czy inne szkoły buddyzmu inaczej tłumaczą reinkarnację?

Mam też kolejne pytanie dotyczące strażników. Zauważyłem, że używa się przydawek światowy, oświecony, lokalny strażnik. Czy mianem światowych i oświeconych określa się manifestacje (wypromieniowania?) buddów i bodhisattów? W takim razie lokalni to potężne bóstwa/duchy zamknięte w samsarze, ale związane przysięgami ochraniania Dharmy? Chodzi mi tylko o poznanie terminologii/epitetów.

Jeśli możecie polecić mi kolejne artykuły o Dordźe Szugdenie lub jakieś źródła wiedzy o historii Tybetu lub religii w Tybecie, byłbym wdzięczny. :)


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 22, 2016 19:36 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12676
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witaj
Cytuj:
(...) @kunzang napisał, że tak.
to żaden argument jest.
Cytuj:
Mam też kolejne pytanie dotyczące strażników. Zauważyłem, że używa się przydawek światowy, oświecony, lokalny strażnik. Czy mianem światowych i oświeconych określa się manifestacje (wypromieniowania?) buddów i bodhisattów? W takim razie lokalni to potężne bóstwa/duchy zamknięte w samsarze, ale związane przysięgami ochraniania Dharmy? Chodzi mi tylko o poznanie terminologii/epitetów.
światowy, znaczy nieprzebudzony, jednak nie znaczy to z automatu, że dany lokalny strażnik jest nieprzebudzony. wielu tzw lokalnych strażników, to przebudzone istoty, bądź emanacje /Reynolds uprościł trochę, co zaznaczył na wstępie/.
Cytuj:
Jeśli możecie polecić mi kolejne artykuły o Dordźe Szugdenie (...)
pcha Cię do licha?... szerokiej drogi :oczami:

pozdrawiam
:14:

ps
Cytuj:
(...) Nawet ta dość głośna historia, na którą powołał się Niemand, nie wydaje się całkiem jasna.
a mi tak

_________________
.
i'm only joking


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 22, 2016 19:45 
Offline

Rejestracja: czw wrz 15, 2016 13:29
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Cytuj:
witaj
Cytuj:
(...) @kunzang napisał, że tak.
to żaden argument jest.
Przepraszam, źle to zabrzmiało.
Cytuj:
Cytuj:
Jeśli możecie polecić mi kolejne artykuły o Dordźe Szugdenie (...)
pcha Cię do licha?... szerokiej drogi :oczami:

pozdrawiam
:14:
Nie, jestem ciekaw tego problemu i chciałbym go bliżej zrozumieć.


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 22, 2016 19:59 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12676
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witaj
Cytuj:
Nie, jestem ciekaw tego problemu i chciałbym go bliżej zrozumieć.
to nie jest problem... to jest światowy strażnik w działaniu - problemem są ci, którzy się do niego odwołują. ze swej strony nie zaspokoję Twej ciekawości. przepraszam.

pozdrawiam
:14:

_________________
.
i'm only joking


Na górę
Nieprzeczytany post: czw wrz 22, 2016 21:11 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4555
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
Istota, która się odrodzi, nie będzie mną z poprzedniego żywota, lecz kimś "psychologicznie" innym (nie jest tym samym), ale również będzie złożona z pięciu skandh (ale nie jest też niczym innym). Pytałem, czy moje rozumienie reinkarnacji jest słuszne, @kunzang napisał, że tak.
No, bo z grubsza jest słuszne, co nie znaczy, że w szczegółach również takie jest. :)

Cytuj:
Mam kolejne pytanie - czy inne szkoły buddyzmu inaczej tłumaczą reinkarnację?
Inaczej w sensie tego, jak Ty to ująłeś? Ujęcie jest tak bardzo ogólnikowe, że naprawdę niewiele z niego wynika, bo co konkretnie rozumiesz przez "nie jest też niczym innym". W sensie skandh z pewnością jest kimś innym, w sensie aktualizowanych w kolejnym życiu tendencji karmicznych też może być kimś bardzo innym - nie wiadomo, które z tych tendencji akurat się uaktywnią, a w grę wchodzi przecież niezliczona liczba żywotów. Natomiast z pewnością ponowne narodziny oznaczają znowu samsarę, znowu nietrwałość i znowu to, co w buddyzmie nazywa się współzależnym powstawaniem. W tym sensie nowo narodzona istota "nie jest niczym innym". Można też, bez względu na to, kim jest, powiedzieć o niej, że choć przejawia się (poprzez skandhy i w związku z karmą), nie da się znaleźć w niej niczego, co by świadczyło o niezależnym, trwałym bycie - buddyzm nazywa to "pustością", a samo wrażenie trwałej formy "iluzją". Ale nie wiem, czy akurat o tym myślałeś, tworząc własne ujęcie reinkarnacji.


Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 23, 2016 06:11 
Offline

Rejestracja: czw wrz 15, 2016 13:29
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Cytuj:
Cytuj:
Mam kolejne pytanie - czy inne szkoły buddyzmu inaczej tłumaczą reinkarnację?
Inaczej w sensie tego, jak Ty to ująłeś? [...] Ale nie wiem, czy akurat o tym myślałeś, tworząc własne ujęcie reinkarnacji.
Raczej chciałbym się dowiedzieć, czy może istnieją lub istniały szkoły, które twierdziły (na przykład), że (jednak) jest coś trwałego, co ulega reinkarnacji.

Czytając o buddyzmie tybetańskim natrafiłem na termin Przejrzyste Światło i do dziś nie wiem do końca, czym Przejrzyste Światło jest. Jest jakąś niedookreśloną esencją umysłu? Spotkałem się też z terminem magazynująca lub podstawowa świadomość, która niby "zbiera" lub "zapamiętuje" nasze uczynki i po śmierci odradza się, jako przyczyna kolejnego żywota. Jak więc to jest według buddyzmu. Czy w człowieku jest jakiś stały element, czy go nie ma? Jeśli jest, czy jest indywidualny (np. czy każdy ma "takie samo" Przejrzyste Światło, czy "inne", "z cechami indywidualnymi"?)


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 23, 2016 13:54 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4555
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
Raczej chciałbym się dowiedzieć, czy może istnieją lub istniały szkoły, które twierdziły (na przykład), że (jednak) jest coś trwałego, co ulega reinkarnacji.
Według mojego rozumienia, 'trwałe' nie musi się reinkarnować, a nawet nie może, jest 'trwałe', więc żadna zmiana nie wchodzi w grę, reinkarnacja wpisuje się w proces nieustannych zmian. Nie znam poglądu wszystkich buddyjskich szkół, ale w świetle podstawowej wiedzy buddyjskiej byłoby raczej nielogiczne uznać, że to, co 'trwałe' musi być 'przenoszone' do kolejnego życia wraz z karmą.


Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 23, 2016 17:16 
Offline

Rejestracja: czw wrz 15, 2016 13:29
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Hmm... dziękuję. Wiele spraw jest wciąż skomplikowanych. Nie dziwię się, że niektórzy potrzebują eonów lat, by w końcu osiągnąć oświecenie. :D


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 23, 2016 18:01 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12676
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witam
Cytuj:
Raczej chciałbym się dowiedzieć, czy może istnieją lub istniały szkoły, które twierdziły (na przykład), że (jednak) jest coś trwałego, co ulega reinkarnacji.
we wczesnym okresie buddyzmu, gdzieś w III w p.n.e. pojawił się odłam szkoły sthawirów, którego założycielem był bramin, który przeszedł na buddyzm, Watsiputra. ta szkoła przyjęła nazwę od niego, czyli Watsiputrijowie /było ich parę odłamów/ - głosili oni, że istnieje coś takiego jak ''osoba'', która z jednej strony nie jest identyczną z żadną z pięciu skandh, a z drugiej strony, nie jest różną od nich. uważali oni, że owa ''osoba'' istnieje w nirvanie i jest nośnikiem karmy. szkoła ta istniała krótko, a jej pogląd został uznany przez inne szkoły za błędny.

jeżeli Twe stwierdzenie: ''nie jest tym samym ale nie jest też niczym innym'' - jest w duchu tego poglądu /powyżej/, to znaczy, że źle Ciebie zrozumiałem i wtedy z mej strony pada: nie, to nie jest właściwe rozumienie.

pozdrawiam
:14:

_________________
.
i'm only joking


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 23, 2016 18:52 
Offline

Rejestracja: czw wrz 15, 2016 13:29
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Mogę szczerze przyznać, że nie pisałem tego, w czym przyznałeś mi rację, w sposób, w jaki rozumieli to Watsiputrijowie.

W mojej głowie urodziło się kolejne pytanie. Buddyzm naucza o kontinuum przyczyn i skutków. Każdy skutek staje się przyczyną do kolejnego skutków i tak dalej, i tak dalej. Jeśli więc, teoretycznie, udałoby się nam prześledzić to kontinuum do tyłu, logicznym wydaje się, że musiała być jakaś pierwsza przyczyna, a jeśli się nie mylę, buddyzm uważa, że czegoś takiego jak pierwsza przyczyna nie było. Czy buddyjska filozofia jakoś to tłumaczy? Przepraszam, jeśli uznacie to pytanie za bzdurne.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 23, 2016 19:06 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12676
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witaj
Cytuj:
(...) Czy buddyjska filozofia jakoś to tłumaczy?
jest to tłumaczone i niejednokrotnie było przedstawiane i omawiane na forum - telegraficznym skrótem polecę, czyli... cytacik:
''Na początku istnieje otwarta przestrzeń, przestrzeń nie należąca do nikogo. Istnieje też związana z przestrzenią i otwartością pierwotna inteligencja widja (sanskr.). Widja to precyzja, ostrość, której towarzyszy przestrzeń. Ostrość tak przestrzenna, że można w niej umieszczać i przedstawiać rzeczy. Przypomina przestronną salę, w której jest dość miejsca na tańce, w której nie istnieje niebezpieczeństwo przewrócenia się czy potknięcia o różne przedmioty, gdyż jest to przestrzeń całkowicie otwarta. My jesteśmy tą przestrzenią, my i ona to jedno, my to widja to inteligencja, otwartość.
Skoro cały czas tym właśnie jesteśmy, skąd wzięło się pomieszanie; gdzie podziała się przestrzeń; co się stało? W rzeczywistości nic się nie stało. Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni. Jest ona tak wielka, że kusi, by w niej tańczyć. Jednak nasz taniec stał się zbyt dynamiczny, zaczęliśmy wirować bardziej, niż to konieczne. W tym momencie uzyskaliśmy samoświadomość – świadomość: to ja tańczę w przestrzeni.
W tym momencie przestrzeń przestaje być przestrzenią jako taką. Staje się czymś stałym. My zamiast stanowić z nią jedność, postrzegamy teraz przestrzeń jako oddzielny byt, jako coś namacalnego. Na tym polega pierwsze doświadczenie dualizmu: przestrzeń i ja – ja tańczę w przestrzeni, a ona jest czymś stałym i oddzielnym ode mnie. Dualizm ten to koncepcja '''przestrzeń i ja'', to brak absolutnej jedności z przestrzenią. Tak rodzi się forma, tak rodzi się podział na ''ja'' i ''nie-ja''.
- ''Wolność od duchowego materializmu'' Czogiam Trungpa Rinpocze

pozdrawiam
:14:

ps
np: Dlaczego zaczęło się "ego"

_________________
.
i'm only joking


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 23, 2016 19:26 
Offline

Rejestracja: czw wrz 15, 2016 13:29
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Nie za bardzo pojmuję tekst, który zacytowałeś, ale przeszukam forum. Dziękuję.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 23, 2016 19:29 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12676
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witaj
Cytuj:
Nie za bardzo pojmuję tekst, który zacytowałeś, ale przeszukam forum.
zajrzyj do tematu, którego link podałem w ps - tam jest to omawiane.

pozdrawiam
:14:

_________________
.
i'm only joking


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz wrz 25, 2016 14:09 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4555
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
Nie za bardzo pojmuję tekst, który zacytowałeś
To jest jeszcze inne ujęcie Twojego: "nie jest tym samym, ale nie jest też niczym innym".

W dużym uproszczeniu napisałabym, że tym razem odnosi się do samsary z perspektywy urzeczywistnionego stanu Buddy. Na pewno znasz ten wyjątek z Sutry Serca „forma jest pustką, pustka jest formą”, moje wyjaśnienia nawiązywały do pierwszej części cytowanego wyjątku, z kolei fragment tekstu Trungpy Rinpocze odnosi się bardziej do tej drugiej części, pokazuje, w jaki sposób wyłaniają się z przestrzeni formy. Pokazuje też wraźnie, że z perspektywy urzeczywistnionego stanu Buddy pustka i forma są jednym, są tym samym, natomiast z perspektywy samsary są oddzielone od siebie, są czymś innym.

Cytuj:
cytacik:
''(...) Po prostu staliśmy się w tej przestrzeni zbyt aktywni. Jest ona tak wielka, że kusi, by w niej tańczyć. Jednak nasz taniec stał się zbyt dynamiczny, zaczęliśmy wirować bardziej, niż to konieczne. W tym momencie uzyskaliśmy samoświadomość – świadomość: to ja tańczę w przestrzeni (...).
Kunzang, świetne. Przypomina motywy samoorganizacyjne (Ilya Prigogine), wzrasta nieporządek, wzrasta entropia, maleje informacja, a z drugiej strony wyłania się struktura na pewnym poziomie uporządkowania, organizacji.


Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz wrz 25, 2016 16:53 
Offline

Rejestracja: czw wrz 15, 2016 13:29
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Cytuj:
Na pewno znasz ten wyjątek z Sutry Serca „forma jest pustką, pustka jest formą”, [...]
Znam, ale przyznam szczerze, że chyba nigdy do końca nie rozumiałem tego tekstu. Cóż, może lepiej w moim przypadku (w przypadku pytania o praprzyczynę) będzie zastosować się do słów Buddy Śiakjamuniego, nie warto szukać odpowiedzi na to pytanie, bo i tak nie zmieni jakości mojego życia. Być może kiedyś zrozumiem głębiej te nauki.


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl