Forum e-Budda PL

''Początkiem ścieżki wyzwolenia jest przekonanie o bezsensowności samsary i szczera determinacja uwolnienia się od niej.'' - Patrul Rinpocze
Dzisiaj jest ndz cze 24, 2018 16:02

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 28 ] 
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: wt sty 15, 2008 12:17 
Offline

Rejestracja: czw wrz 13, 2007 01:12
Posty: 23
Lokalizacja: Łódź
Mam pytanie o CZYSTOŚĆ PRZEKAZU? Jakie jest jej znaczenie na ścieżce do rozpoznania Naturalnego Stanu?

Jakiś czas temu zainteresowałem się "przekazem" Aro gTer: LINK a szczególnie sposobem "prezentacji" nauk Dzogchen przez lamów Aro gTer.

Przypomnę, ze w Polsce wyszla ksiazka "Spektrum ekstazy" autorstwa Czogjam Ngakpa i Deczen Khandro - lamów tej linii.

Na stronach Aro gTer nauczyciele Ci piszą o historii linii Aro, upatrujac jej zrodla w przekazach takich oswieconych kobiet jak Jesze Tsogjal czy później Maczig Labdron. Jest to podobnież linia "rodzinna" w której przekaz następował najczęsciej z matki na córkę (mówiąc po staropolsku: po kądzieli :P).

LINIA ARO (LINK)

Osttanio jednak natknąłem się na wypowiedzi podobnież "demaskujące" Ngak'chang Rinpoche i jego "oszukańczo"-lanserskie :P praktyki. Podobnież żaden z wysokich nauczycieli Nyingmapy nie słyszal nigdy o takiej linii, sam Ngak'chang Rinpoche podszywa się pod ucznia wysokich znanych powszechnie lamów tybetańskich etc. Odsyłam tutaj do jednego z kilku zbiór tekstów na jakie się natknąłem:

ARO EXPOSED (LINK)


I teraz moje pytanie :) JAK JEST Z TĄ CZYSTOSCIĄ PRZEKAZU?!

Na ile ona jest konieczna/pomocna w drodze do Oświecenia? Każdy z nas bowiem ma wrodzoną "czystą naturę", każdy ma potencjał rozpoznania rigpy i ona sama się przejawia cały czas w nas samych, z tymże w sposób mniej lub bardziej zaciemniony.

I z jednej strony, bez względu na to co powie jakis nauczyciel na dany temat, jak silny bedzie jego przekaz, czy bedzie w nim przewazala Dharma czy tez jakies indywidualne "produkcje" to zarówno jedno jak i drugie bedzie tez przejawem rigpy. Czyz nie?

Z drugiej strony, nauczyciel który się podaje za kogoś kim nie jest, który na poziomie relatywnym dopuszcza się róznych nieetycznych działań (także tych dotyczacych czystości swojego przekazu), może być głęboko urzeczywistnionym praktykującym. I wcale nie znaczy, że jego przekaz ("z umysłu do umysłu") okaże się jakąś fikcją.

Jaki jest wasz stosunek do tej kwestii? Także ciekawi mnie wasza opinia lub doświadczenia związane z Aro gTer.

I jeszcze o Rigpie, gdyby ktoś nei kojarzył w jakim kościele mu/jej dzwoni ;) :

Terminu rigpa używa się obecnie w różnych aspektach, czasami w znaczeniu inteligencji. Ale słowo rigpa w naukach dzogczen nie oznacza jedynie zwykłej wiedzy czy inteligencji. Chodzi tutaj o doświadczenie. Kiedy ktoś sam uzyskuje doświadczenie natychmiastowej obecności, wtedy ją rozpoznaje i rzeczywiście wie co znaczy rigpa. (Czogjal Namkhai Norbu)

Rigpa - niezmieniony stan obecności, który jest poza umysłem, poza wszelkimi konceptualnymi, dualistycznymi wytworami; najgłebsza istota wrodzona każdej czującej istocie, kontunuowana nieprzerwanie nawet po śmierci poprzez kolejne odrodzenia, a gdy osiągnie się stan buddy jest tego podstawą.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt sty 15, 2008 12:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 08, 2006 15:10
Posty: 251
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Karma Kamtzang
Lokalizacja: Częstochowa
Obrazek
Lamowie - Aro Ter :ok:
Ja nie zaufał bym tak wyglądającym ludziom, Dharma to nie kabaret.
Cytuj:
Between 1970 and 1984, Ngak’chang Rinpoche spent extended periods in the Himalayas receiving teachings and transmissions from many of the most revered teachers of the Nyingma Tradition. During this time he accomplished all the traditional practices, and received all the necessary empowerments and transmissions, of a Nyingma Lama.
http://arobuddhism.org/lamas/ngakchang- ... echen.html
Podają tylko ogólne informacje że otrzymali nauki i inicjacje od najbardziej szacownych lamów tradycji Ningma.
Trochę mało.
Czyli to co podaja inne strony na ich temat są to informacje najprawdopodobniej prawdziwe, brak konkretów, wątpliwy przekaz.
Jest tyle różnych nurtów, tradycji buddyjskich w Polsce dlaczego szukasz tak daleko jakiś dziwaków, mając kompetentnych i sprawdzonych nauczycieli buddyzmu w Polsce.
Pozdrawiam :)

_________________
Praktykuj prawość poprzez trzy bramy!


Ostatnio zmieniony wt sty 15, 2008 13:01 przez Karma Jesze, łącznie zmieniany 1 raz.

Na górę
Nieprzeczytany post: wt sty 15, 2008 12:51 
Offline

Rejestracja: czw wrz 13, 2007 01:12
Posty: 23
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Lamowie - Aro Ter :ok:
Ja nie zaufał bym tak wyglądającym ludziom, Dharma to nie kabaret.
A co to jest Dharma? ;)

Poza tym z tym kabaretem to jest tak, że dla niektórych osób z pewnościa Drukpa Kunlej też wyglądał jak kabareciarz... :D


Na górę
Nieprzeczytany post: wt sty 15, 2008 12:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 31, 2006 09:12
Posty: 2546
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Karma Kamtsang
Lokalizacja: Olsztyn
Hahaha.... z jakiej oni są planety? Ale ta kobieta wydaje się być sympatyczna... a ten koleś to chyba jakiś sarmata. :P


Na górę
Nieprzeczytany post: wt sty 15, 2008 13:06 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Samsarmata ;)

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
 Tytuł: foty
Nieprzeczytany post: wt sty 15, 2008 13:25 
Offline

Rejestracja: czw wrz 13, 2007 01:12
Posty: 23
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Hahaha.... z jakiej oni są planety? Ale ta kobieta wydaje się być sympatyczna... a ten koleś to chyba jakiś sarmata. :P
no to inne fotki - a co tam... poprzegladajmy sobie :P. mniej sarmackie :) a są LordD jeszcze takie prawdziwie kosmiczne lub strażackie :P

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Nieprzeczytany post: wt sty 15, 2008 13:43 
Offline

Rejestracja: czw wrz 13, 2007 01:12
Posty: 23
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Samsarmata ;)
eeee, a słuchajcie co z kwestią znaczenia czystości przekazu etc. - to wszytsko o czym zapytalem sie w poście (nie mylić z Wielkim P. choć ten nieuchronnie się zbliża, heheh ;p)?


Na górę
Nieprzeczytany post: wt sty 15, 2008 13:55 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12100
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Mam pytanie o CZYSTOŚĆ PRZEKAZU? Jakie jest jej znaczenie na ścieżce do rozpoznania Naturalnego Stanu?
Przekaz jest istotny /bardzo/ w dzogczen. Czystość przekazu w dzogczen jest związana właśnie z owym rozpoznaniem, a z drugiej strony z umiejętnością spoczywania w n.s. /tregczie/. Jak sobie wyobrażasz wprowadzenie w naturalny stan przez kogoś, kto go nie rozpoznał?
/jeżeli linia przekazu jest wątpliwa, to i rozpoznanie naturalnego stanu staje się wątpliwym, a co za tym idzie i możliwość wprowadzenia do niego/

Pozdrawiam
kunzang

ps
dobrze. nie zmienię tytułu.

_________________
nowy zamęt


Ostatnio zmieniony wt sty 15, 2008 14:00 przez kunzang, łącznie zmieniany 1 raz.

Na górę
Nieprzeczytany post: wt sty 15, 2008 13:58 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 27, 2006 16:23
Posty: 557
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen/Kwan Um
Lokalizacja: Łódź
przeblyski, - kiedyś, gdy pytałam co zrobić, żeby nie trafić na jakąś sektę jeden z praktykujących buddyzm odpowiedział mi, że będę miała takiego nauczyciela na jakiego sobie zasłużyłam (jaką karmę wypracowałam). Wtedy mnie to oburzyło, choć dziś widzę mądrość tej wypowiedzi.
Nie wiem jak wygląda sprawa czystości przekazu w szkole, o którą pytasz. Dla mnie osobiście "pewność", że mam do czynienia z "czystym przekazem" była na tyle silna, że zaowocowała praktyką w Kwan Um. Czy to jednak znaczy, że mam jakiekolwiek gwarancje? - Absolutnie nie. Za to czuję dobre owoce praktyki - i co ważniejsze - czują je także moi bliscy.

_________________
10 razy upaść... 11 razy wstać


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 18, 2008 12:34 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 23, 2006 18:58
Posty: 1877
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen, Zen
Cytuj:
Za to czuję dobre owoce praktyki - i co ważniejsze - czują je także moi bliscy.
Cytuj:
"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"
"Kalama Sutra" Budda Siakjamuni
Czasem więc warto użyć rozumu i sprawdzić co nieco :)

Pozdrawiam


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 18, 2008 15:14 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 27, 2006 16:23
Posty: 557
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen/Kwan Um
Lokalizacja: Łódź
stepowy jeż, tak trochę nie rozumiem Twojego wpisu.
Czemu dałeś mój post i cytat z Kalma Sutry z takim komentarzem? Uważasz obie wypowiedzi za stojące w opozycji, czy jako dwa cytaty na potwierdzanie tego, że czasami trzeba sprawdzić? (co niewątpliwie szalenie by mi pochlebiło, choć w takim układzie umieszczenie mojej wypowiedzi przed słowami Buddy byłoby lekką przesadą? ;) )

_________________
10 razy upaść... 11 razy wstać


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 18, 2008 15:52 
Offline

Rejestracja: czw wrz 13, 2007 01:12
Posty: 23
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Witam
Cytuj:
Mam pytanie o CZYSTOŚĆ PRZEKAZU? Jakie jest jej znaczenie na ścieżce do rozpoznania Naturalnego Stanu?
Przekaz jest istotny /bardzo/ w dzogczen. Czystość przekazu w dzogczen jest związana właśnie z owym rozpoznaniem, a z drugiej strony z umiejętnością spoczywania w n.s. /tregczie/. Jak sobie wyobrażasz wprowadzenie w naturalny stan przez kogoś, kto go nie rozpoznał?
/jeżeli linia przekazu jest wątpliwa, to i rozpoznanie naturalnego stanu staje się wątpliwym, a co za tym idzie i możliwość wprowadzenia do niego/

Pozdrawiam
kunzang

ps
dobrze. nie zmienię tytułu.
Jasne, to zrozumiałe jeśli chodzi o przekaz "z umysłu do umysłu". Ale co generalnie z werbalnym przekazem nauk? Po prostu z nauczaniem w doslownym tego słowa rozumieniu. Oczywiscie przy założeniu, że nauki owe pochodzą z wiarygodnych źródeł (czyli np. są względnie zgodne z przekazem, które nasz nauczyciel otrzymał od innego szanowanego i np. swojego nauczyciela). Na ile ważne w takiej sytuacji jest "urzeczywistnienie" pozamentalne? Nie wiedza jako taka ale "mądrość", urzeczywistnienie wypływające z praktyki (to oczywiscie nie jest def. "mądrości" ale chce przyblizyc o co mi chodzi).

Pytam sie o podejscie DZOGCZEN lecz nie tylko. Jesli chodzi o DZOGCZEN to glownie o serię Mengagde (chyba w Bonie to są odpowiednio nauki Sziang Sziung Nindziu) a w ogólności no to w ogólności o podejście do nauczania Dharmy.

Inaczej jeszcze sformułuję to pytanie:

Czy nauczanie przez kogoś kto nie jest urzeczywistniony musi miec koniecznie mniejszą wartość niż nauczanie przez wielce urzeczywistnionego praktykującego? Mówiąc o "wartości" mam na myśli wpływ takiego nauczania na stan umysłu otrzymującego nauki i wpływ na jego osiągnięcie przez niego Oświecenia.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 18, 2008 17:05 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9930
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
Czy nauczanie przez kogoś kto nie jest urzeczywistniony musi miec koniecznie mniejszą wartość niż nauczanie przez wielce urzeczywistnionego praktykującego? Mówiąc o "wartości" mam na myśli wpływ takiego nauczania na stan umysłu otrzymującego nauki i wpływ na jego osiągnięcie przez niego Oświecenia.
Może mieć mniejszą "wartość" jeżeli ten nieurzeczywistniony ktoś, jedynie co , to wprowadza umysł swojego ucznia w pomieszanie.
Niekoniecznie nawet zdając sobie z tego sprawę.

Mówiąc o "wartości" mam na myśli wpływ takiego nauczania na stan umysłu otrzymującego nauki i wpływ na jego osiągnięcie przez niego Oświecenia.

Z drugiej strony też, były przypadki, że ludzie uważani za urzeczywistnionych nauczycieli, doprowadzali poprzez swe dziwaczne zachowanie (np. rozwiązłość seksualną, molestowanie, nadużywanie akoholu itp.) swoich uczniów do pomieszania, odeścia z drogi, staczania się razem z nim itd. Coś im po prostu "odbiło". Trudno mi jest zrozumieć jak to w ogóle mogło się wydarzyć.

Z trzeciej strony też, były przypadki, że mistrzowie używali dziwacznego zachowania
(niekoniecznie nadużywając alk, molestujac czy używając rozwiązłości seksualnej :) ), ale.... doprowadzało to do przekazu.

Pozdrawiam
/M

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 18, 2008 17:33 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9930
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
Ale co generalnie z werbalnym przekazem nauk? Po prostu z nauczaniem w doslownym tego słowa rozumieniu. Oczywiscie przy założeniu, że nauki owe pochodzą z wiarygodnych źródeł (czyli np. są względnie zgodne z przekazem, które nasz nauczyciel otrzymał od innego szanowanego i np. swojego nauczyciela). Na ile ważne w takiej sytuacji jest "urzeczywistnienie" pozamentalne? Nie wiedza jako taka ale "mądrość", urzeczywistnienie wypływające z praktyki (to oczywiscie nie jest def. "mądrości" ale chce przyblizyc o co mi chodzi).
Mam wrażenie, że zawarłeś tutaj 2w1. Zn, na początku chodzi Ci o wiedzę, bez - jak to określiłeś "urzeczywistnienia" pozamentalnego - ale kończysz pytając nie o wiedzę ale o urzeczywistnienie wynikające z praktyki.

Więc w czasach Buddy, zdażali się ludzie, którzy poprzez słuchanie nauk przebywajac w samadhi uzyskiwali gwałtownie osiągnięcie znaczenia oraz Wyzwolenie.

Był też taki jeden człowiek, bardzo bliski uczeń Buddhy, który posiadał nadzwyczają umiejętność - pamiętał wszystko co powiedział Buddha, ale przez cały okres nauczania, a także i przez jakiś czas po śmierci Buddhy, nie osiągnął znaczenia. Póżniej w końcu osiągnął, idąc za wskazówką innego brata w Dharmie postanowił usiąść na poduszce by wreszcue poraktykować o własnych siłach. Jak tylko już tuż zasiadł, głwałtowie zrozumiał. Znany jest on jako Anada. W tradycji Zen, uważany za drugiego patriarchę Przekazu Pięczęci Umysłu Buddhy.

Przyszły Szósty Patriarcha Zen był zwykłym, jak się zdawało człowiekiem. Zarabiał zbierając i sprzedając drewno na opał by utrzymać siebie i swą schorowaną matkę. Był niepiśmienny, ot powiedzielibyśmy "chłop ze wsi" jednak kiedy usłyszał jedno zdanie z sutry, jego umysł gwałtownie otworzył się osiągając znaczenie. Więc od kogo on to otrzymał? Zaledwie usłyszał mnicha recytującego sutrę. Historia ta, jak pamiętam, też nic nie wspomina, czy ten czytający sutrę mnich był czy nie był urzeczywistniony. Więc chyba (w domyśle) nie był.

Wygląda więc iż, ta interakcja mistrz-uczeń nie jest taka płaska, czy jednostronna. Jak się wydaje, to oznacza, że możesz byc nauczany nawet przez samego Buddhe, ale to też od Ciebie, tego ile wysiłku włożysz w to wszystko zależy, jaki tego końcem będzie skutek. Możesz też usłyszeć jedno zdanie, nawet nie kierowane bezpośrednio do Ciebie, wypowiedziane przez czytającego i również coś dobrego się wydarzy.

Generalnie jednak trzeba po prostu praktykować :)

Uważa się też, iż wiele zależy od tego, co robiliśmy (w kontekście praktyki Dharmy) w poprzednich żywotach. Chodzi o zróżnicowanie naszych zdolności. Ogólnie jednak, uważa sie, ze skoro teraz coś tu wspólnie działamy w Dharmie, to oznacza, iż już coś majstrowaliśmy przy tym temacie (z różnym nasileniem) w przeszłości :)

Pozdrawiam
/M

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 18, 2008 18:16 
Offline
ex Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Posty: 3520
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Witaj Booker,
Cytuj:
Był też taki jeden człowiek, bardzo bliski uczeń Buddhy, który posiadał nadzwyczają umiejętność - pamiętał wszystko co powiedział Buddha, ale przez cały okres nauczania, a także i przez jakiś czas po śmierci Buddhy, nie osiągnął znaczenia.
wg mojej tradycji Ānanda wszedł w strumień za życia Buddhy, tzn. otworzył oko Dhammy i zobaczył prawo — współzależne powstawanie.

Pozdrawiam,
Piotrek


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sty 19, 2008 00:16 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 24, 2004 14:30
Posty: 1004
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: Sosnowiec
Cytuj:
Jasne, to zrozumiałe jeśli chodzi o przekaz "z umysłu do umysłu". Ale co generalnie z werbalnym przekazem nauk? Po prostu z nauczaniem w doslownym tego słowa rozumieniu. Oczywiscie przy założeniu, że nauki owe pochodzą z wiarygodnych źródeł (czyli np. są względnie zgodne z przekazem, które nasz nauczyciel otrzymał od innego szanowanego i np. swojego nauczyciela). Na ile ważne w takiej sytuacji jest "urzeczywistnienie" pozamentalne? Nie wiedza jako taka ale "mądrość", urzeczywistnienie wypływające z praktyki (to oczywiscie nie jest def. "mądrości" ale chce przyblizyc o co mi chodzi).
Jeśli chcesz posluchac jakis intelektualnych stwierdzen to zdania wypowiedziane przez kogos kto nie urzeczywistnil zadnej praktyki doskonale sie do tego nadaja. I wtedy przekaz 'werbalny nauk' bez prawdziwego rozumienia ich (bo to jest urzeczywistnienie nauk) jest jak najbardziej wartosciowy.

Z tym ze jest jeden problem: nauk sie slucha po to by cos zrozumiec, by je urzeczywistnic. A jak mozesz urzeczywistnic cos o czym mowi ci czlowiek ktory ich sam nie urzeczywistnil? Jak moze ci on wiedze przekazac?

No chyba ze jestes, jak napisal booker, jak Anada.
Ale imho watpie.

czystosc przekazu nauk oznacza nic innego jak tylko kogos kto WIE o czym mowi.
Nic poza tym.

W przeciwnym razie to jak bys sluchal slepca ktory by ci opowiadal o kolorach. Takie podejscie raczej jest malo skuteczne.

pozdrawiam
mat.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sty 19, 2008 01:44 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12100
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam

EDIT
Odnośnie dzogczen.
Cytuj:
Jasne, to zrozumiałe jeśli chodzi o przekaz "z umysłu do umysłu".
Nie odnosiłem się do przekazu z umysłu do umysłu, tylko do wątpliwości tyczących się linii przekazu. To co napisałem odnosi się do werbalnego przekazu nauk. Czyli...
Cytuj:
Mam pytanie o CZYSTOŚĆ PRZEKAZU? Jakie jest jej znaczenie na ścieżce do rozpoznania Naturalnego Stanu?
Cytuj:
Przekaz jest istotny /bardzo/ w dzogczen. Czystość przekazu w dzogczen jest związana właśnie z owym rozpoznaniem, a z drugiej strony z umiejętnością spoczywania w n.s. /tregczie/. Jak sobie wyobrażasz wprowadzenie w naturalny stan przez kogoś, kto go nie rozpoznał?
/jeżeli linia przekazu jest wątpliwa, to i rozpoznanie naturalnego stanu staje się wątpliwym, a co za tym idzie i możliwość wprowadzenia do niego/
Znaczy się, ma to istotne znaczenie w ramach werbalnego przekazu i jest weryfikowalne w ramach linii przekazu.

Pozdrawiam
kunzang

_________________
nowy zamęt


Ostatnio zmieniony sob sty 19, 2008 11:58 przez kunzang, łącznie zmieniany 2 razy.

Na górę
Nieprzeczytany post: sob sty 19, 2008 08:41 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 23, 2006 18:58
Posty: 1877
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen, Zen
Cytuj:
stepowy jeż, tak trochę nie rozumiem Twojego wpisu.
Czemu dałeś mój post i cytat z Kalma Sutry z takim komentarzem? Uważasz obie wypowiedzi za stojące w opozycji, czy jako dwa cytaty na potwierdzanie tego, że czasami trzeba sprawdzić?
Jak najbardziej się potwierdzają :)

ps. Tak na marginesie to miałem na myśli to, iż mimo że często mówi się by nie sprawdzać (np. praktyki), to czasami jednak warto skonfrontować swoją praktykę z życiem (dlatego te cytaty - na potwierdzenie)

Pozdrawiam


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sty 19, 2008 11:44 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 27, 2006 16:23
Posty: 557
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen/Kwan Um
Lokalizacja: Łódź
Jak zawsze najlepsza Droga Środka :).
Wiara jak najbardziej, zaufanie do nauczyciela, postępowanie wg wskazań - a z drugiej strony - sprawdzanie. Praktykujący w sangach tak często podkreślają wagę kontaktu z nauczycielem, bo po prostu sprawdzili, że to zupełnie inna jakość. Każdy z nas ma sprawdzający umysł. To nie nad sprawdzaniem trzeba pracować - bo to pojawia się samoistnie. Pracuję nad nie uleganiem własnemu widzimisię, uznałam autorytet mistrza Zen i np. kłaniam się - choć bardzo tego nie lubię. Codziennie rano, gdy biorę się za praktykę intensywnie analizuję, czy to na pewno jest to. A po co, a dlaczego, czy to na pewno ma sens. To jest typowa walka uwarunkowanego ja. Z tego co rozmawiałam z ludżmi w ośrodku każdy tak ma. Im więcej praktyki, im więcej lat, tym mniej takich wewnętrznych dialogów - ale one istnieją cały czas. A nie ma trudniejszego oponenta w dyskusji niż ten, który zna wszelkie nasze słabości, chęci, przywiązania, słabości - trudniejszego niż my sami. Tak więc mimo praktyki jest też ciągłe sprawdzanie. Sprawdzanie zaś to masa energii, myśli, czasu, które mogły by zostać użyte w bardziej sensowym celu. To naturalny tok rozwoju w buddyjskiej praktyce. Stopniowe przechodzenie od pomagania sobie do pomagania innym. Nie wiem, czy nauczyciele buddyjscy sprawdzają jeszcze sami siebie - za to nauczając innych są przez nich poddawani ciągłym próbom.
Podążanie za intelektualną mądrością - słowa są ważne, niosą ogromne znaczenie. Cały problem polega na tym, ze są niedoskonałym narzędziem przekazu. Nigdy nie wiemy, czy to co my mówimy, zostanie zrozumiane zgodznie z naszą intencją. Tak jak moje zrozumienie wpisu stepowego jerza. Z jakiegoś powodu uznałam, że czepia się mojej wcześniejszej wypowiedzi. Co prawda postanowiłam sprawdzić, co faktycznie ma na myśli, ale trochę niepotrzbnej złośliwości z powodu mojej projekcji się wkradło - za co przepraszam (dzięki jeżu, że wyłowiłeś to co najważniejsze).
Jest to typowy przykład na działanie karmy. To jak reagujemy jest wynikiem pewnego zaprogramowania. Dlatego samo opieranie się na teorii, na intelektualnym rozumieniu choćby najdoskonalczych nauk, nie wystarcza. Dlatego potrzebna jest praktyka. Podobnie jest z urzeczywistnieniem. Mogą być świetni nauczyciele teoretycy. Czy to na uczelniach czy na drodze duchowego rozwoju. Mający charyzmę, umiejętność doboru właściwych słów do sytuacji i słuchających. I na uczelni to wystarcza - gdyż obracamy się w sferze rozumienia intelektualnego. W Zen nie. Doświadczenie czystego umysłu jest przed myśleniem. Przed słowami. Przed teoriami. Nauczyciel bez przekazu może pomóc. Może mieć świetne rozumienie intelektualne. Ale tylko do pewnego momentu. Czy będzie potrafił w pewnym momencie powiedziecieć do ucznia - tyle byłem w stanie Ci pomóc, teraz szukaj urzeczywistnionego przewodnika? Czy sama teoria wystarczy? Być może tak. Ale aby w to uwierzyć potrzeba znacznie wiecej ślepej wiary, niż do podążania za naukami mistrza z "czystym", nie budzącym wątpliwości przekazem.

_________________
10 razy upaść... 11 razy wstać


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sty 19, 2008 13:44 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9930
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
Cytuj:
Był też taki jeden człowiek, bardzo bliski uczeń Buddhy, który posiadał nadzwyczają umiejętność - pamiętał wszystko co powiedział Buddha, ale przez cały okres nauczania, a także i przez jakiś czas po śmierci Buddhy, nie osiągnął znaczenia.
wg mojej tradycji Ānanda wszedł w strumień za życia Buddhy, tzn. otworzył oko Dhammy i zobaczył prawo — współzależne powstawanie.
Wiem Piotruś, dlatego z premedytacją zaznaczyłem, iż tak przedstawione opowiadanie pochodzi z Zen, aby nie doszło do przekonania, iż jest to wersja historii, która jest wspólna treścią toćka-w-toćkę dla wszystkich tradycji Buddyzmu.
Cytuj:
(...)

The first disciple, Ananda, had a powerful mind and a fabulous memory. However, he never attained enlightenment during Sakyamuni's lifetime. Ananda thought that Buddha would reward his intelligence with enlightenment. It never happened. After Buddha entered Nirvana, Ananda hoped Mahakashyapa would help him.

After Buddha's death, Mahakashyapa tried to gather 500 enlightened disciples together in order to collect and record the Buddha's teachings. He could only find 499. Some suggested that he invite Ananda, but Mahakashyapa said that Ananda was not an Arhat (an enlightened being), and therefore was unqualified for the assembly. He said that he would rather not have the gathering at all than to have Ananda attend.

But Ananda persisted. Three times he was turned away by Mahakashyapa. Ananda said, "Buddha has entered Nirvana. Now only you can help me reach enlightenment." Mahakashyapa said, "I'm very busy. I cannot be of help. Only you can help yourself." At last, Ananda realized that he had to rely on his own efforts if he wished to attain enlightenment. He went off to a solitary and secluded place. As he was about to sit down, he attained enlightenment! Why? He had finally discarded all his attachments when he relied entirely on himself.

Another story describes the dimwitted disciple named "Small Path," or "Small Road." He was the most stupid of Buddha's disciples. All, except "Small Path," could remember Buddha's teachings. If he tried to remember the first word of a sutra, he forgot the second and vice versa. Buddha gave him the job of cleaning the other disciples' shoes, since he didn't seem fit to do anything else.

After he had cleaned shoes for a very long time, "Small Path" asked, "All the shoes are clean, but is my mind as clean?" At that moment everything dropped from his mind. He was elated. He went to see the Buddha, who was very pleased with his accomplishment. Buddha told him that he had become an Arhat.

These are recorded as true stories in the early texts. The first shows that in practice, knowledge and intelligence are not necessarily guarantees of enlightenment. The second story shows that even a dimwit can attain enlightenment. This does not mean that Ch'an encourages stupidity, or disallows enlightenment to intelligent people. Sakyamuni Buddha, Mahakashyapa, and Sariputra were people of great learning. Ch'an has to do with whether the mind is filled with attachments or not. Enlightenment can only be reached when one's mind is rid of attachments.

(...)

http://www.chan1.org/ddp/channews/11-1994.html
Pozdrawiam
/M

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sty 19, 2008 15:37 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn maja 14, 2007 11:24
Posty: 2806
Płeć: kobieta
Tradycja: Bön, Kagyu
Moim zdaniem czystosc linii przekazu odzwierciedla poglad ucznia i jej wartosc jest taka, jak wyrazaja to slowa lamy Ole:
"Jezeli w nauczycielu widzisz Budde, dostajesz blogoslawienstwo/przekaz Buddy. Jezeli w nauczycielu widzisz zwyklego czlowieka, dostajesz blogoslawienstwo/przekaz zwyklego czlowieka."

Przenoszac to na Droge Srodka (wybiore tylko dwie z nieskonczenie wielu mozliwosci ;)):
Jezeli w nauczycielu widzisz Bodhisattwe, dostajesz upowaznienie do nawigowania po oceanie samsary... Jezeli widzisz w nim slepca, dostajesz lejce...
Cytuj:
Także ciekawi mnie wasza opinia lub doświadczenia związane z Aro gTer.
Nie mam zadnych szczegolnych. Trafiam czasami na te strone internetowa, ostatnio jak szukalam informacji o garudzie.
Czytalam tez wspomniana przez Ciebie ksiazke. I jak na krotko po tym zaszlam do osrodka DD, zobaczylam dziewczyne ubrana jak trzykolorowa szarfa Aro Lingmy :D


Na górę
 Tytuł: odnosnie AroTer
Nieprzeczytany post: sob sty 19, 2008 17:43 
Offline

Rejestracja: pt wrz 22, 2006 20:10
Posty: 40
Tradycja: Rime
Rozmawialem o tej "linii" jeszcze z J.S. Czime Rigdzinem Rinpocze (czyli to bylo ladnych pare lat temu). Wydrukowalem wszystko co bylo wtedy na tej ich stronie. Rinpocze mi odpowiedzial, ze moge to wszystko wyrzucic. Spytalem czy spalic (jak to sie robi ze niepotrzebnymi, zniszczonymi tekstami zwiazanymi z Dharma) czy wyrzucic na smieci? On odpowiedzial wyrzucic. Pytam J.S. czy ta kobieta na która sie powoluja jako zródlo ich linii istniala rzeczywiscie? Rinpocze, ze napewno nie i terma na które sie powoluja tez jest fikcja. Tyle na ten temat.
Napisalem o tym do Wydawnictwa A zanim mieli wydac ta ksiazke-nie poruszylo ich to jak widac. A karma jest nieublagana i klepia biede teraz chlopaki...Takie sa skutki rozpowszechniania falszywej Dharmy a mysle, ze to dopiero poczatek tego co moze jeszcze ich spotkac za dokonanie takiej a nie innej decyzji. Przykre, ale prawdziwe.


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sty 20, 2008 10:26 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn maja 14, 2007 11:24
Posty: 2806
Płeć: kobieta
Tradycja: Bön, Kagyu
Przykro mi, ze jest Ci przykro. Ale nie mi osadzac, co jest prawdziwa, a co falszywa Dharma, bo sie na tym nie znam.

Niemniej, nie odczuwam zadnego zagrozenia ze strony fikcyjnych nauk.


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sty 20, 2008 21:46 
Offline
ex Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Posty: 3520
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Witaj Booker,
Cytuj:
Wiem Piotruś, dlatego z premedytacją zaznaczyłem, iż tak przedstawione opowiadanie pochodzi z Zen
serio? Nie zauważyłem. Rzekłeś jeno, iż był drugim patriarchą Zen.

Pozdrawiam,
Piotrek


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sty 20, 2008 23:24 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9930
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
Nie zauważyłem.
Racja, w sumie. Mogłem dać na początku :wstyd:

Pozdrawiam
/M

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: wt kwie 01, 2008 22:28 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1275
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
:padam:
Cytuj:
"Przykład: Siedmiu ślepców chciało dowiedzieć się czym jest słoń. Więc udali się oni do najbliższego słonia z pomocą przewodnika. Wówczas jeden z nich złapał ogon słonia i powiedział: 'O! Słoń jest zupełnie jak kawałek drewna!". Inny z nich dotknął nogi słonia i powiedział: 'O! Słoń jest zupełnie jak bela drzewa!'. Jeszcze inny z nich dotknął ciała słonia i powiedział: 'Słoń jest jak ławka!'. Żaden z nich nie poznał, czym naprawdę jest słoń. Podobnie, w Naukach Yungdrung Bon mamy dziewięć ścieżek do oświecenia i każda z nich poszukuje oświecenia i ma własny pogląd, własny sposób widzenia oświecenia, każdy z tych poglądów jest inny mimo, iż każda ze ścieżek mówi np. o pustce i zjednoczeniu. Dlatego ważne jest wiedzieć, że te poglądy nie są te same i dlatego musimy być bardzo uważni i wiedzieć, za czym podążamy i podążać za tym bez wątpliwości. Pomiędzy tymi poglądami jest bardzo wiele podobieństw, więc jeśli zabraknie głębszego zrozumienia poglądu dzogczen, wówczas wszystko wygląda podobnie. Wszystkie poglądy mówią o pustce, o cudownym doświadczeniu, o naturze; słowa są wszędzie podobne, ale dzogczen jest poza słowami, poza zmysłami, poza umysłem i świadomością, nic z tego nie może być użyte. Podobnie, dzogczen jest poza słowami, jeśli będziecie polegać na słowach, możecie uchwycić coś na podobieństwo nogi lub ogona słonia. Słów używa się tylko dla wskazania ścieżki, podobnie jak wskazujemy komuś drogę: 'Jeśli pójdziesz tędy, to po pewnym czasie dotrzesz do tego to a tego miejsca'. Słów i myślenia używa się dla wyjaśnienia pokrótce ścieżki: 'idź tędy, w tym kierunku, w prawo, w lewo', to jest wyjaśnienie jak iść. Prawdziwy Naturalny Stan musicie znaleźć sami. Jest to trudne, bo nie używamy zmysłów, świadomości, umysłu, nie używamy niczego do czego jesteśmy przyzwyczajeni.

(...)

Te Nauki Dzogczen mają cztery zasadnicze punkty dyscypliny. Ważne Nauki, które wypływają z Ust Nauczyciela, otrzymujemy poprzez jego Mowę. Nauki te są spisane, ale jest to tylko symbol. Nauczyciel Naucza na podstawie tego tekstu i nie jest dozwolone, aby cokolwiek dodawał, żadnych swoich idei. Naucza jedynie tego, co jest w tekście na podstawie własnego doświadczenia. Nie jest dozwolone dodawanie żadnych cytatów spoza tekstu. To jest punkt pierwszy.
Również, nie jest dozwolone dopisywanie do tekstu jakichkolwiek komentarzy ze względu na to, iż takie ludzkie komentarze byłyby skażone poprzez osobiste życzenia i oczekiwania. Nie jest dozwolone dodawanie osobistych idei. To jest punkt drugi.
Praktykujący, który szczerze i poważnie zabiera się do praktykowania tych Nauk praktykuje po tym, jak w sposób jasny otrzymał Nauki i zrozumiał Praktykę. Będzie miał doświadczenia i wówczas może Nauczać tylko tego, co jest jego osobistym doświadczeniem - nie jest dozwolone dodawanie żadnego komentarza (jak już było powiedziane) ani żadnych własnych pomysłów ani idei. To jest punkt trzeci.
Praktykującemu podążającemu za Tymi Naukami nie wolno dodawać do Nauk żadnej swojej wiedzy. Jeżeli jakąś wiedzę ma, może skorzystać z niej w swojej praktyce, ale nie powinien się ekscytować i próbować praktykować inne Nauki, bo to byłaby 'ruta' czyli zazdrość i konkurowanie. Zabrania się mieszania do Nauk zwykłej, zatrutej świadomości i tworzenia konkurencji pomiędzy różnymi naukami. To jest punkt czwarty.
Są to cztery zasady tych Nauk Dzogczen."
:padam:
Paweł :)

p.s.
Kunzang, jako że na cytaty naszych Nauczycieli mamy specjalne miejsce w panelu Bon, proponuję zamieścić ten post również tam, ale jestem zdania, że powinien on pozostać widoczny również tu.


Na górę
Nieprzeczytany post: pn cze 23, 2008 08:43 
Tak się składa, że jestem akademickim nauczycielem i w wielu kolegach po fachu widzę częściej niż Buddę - Diabła.
O czystości przekazu nie wspominając.


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pn cze 23, 2008 11:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz gru 02, 2007 19:07
Posty: 290
Diabły mają chyba podobną naturę, ale diabła najpewniej moim zdaniem dojrzy też diabeł. So, well... mysys...


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 28 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl