Forum e-Budda PL

''Najskuteczniejsza praktyka to ta, którą znacie najlepiej.'' - Tenzin Wangyal Rinpocze
Dzisiaj jest sob sie 18, 2018 02:28

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: śr gru 12, 2007 00:40 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12180
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
nabujają Cie pewno jeszcze nie raz
Jasnowidz amator?

Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: czw gru 13, 2007 12:03 
Offline

Rejestracja: pn gru 03, 2007 15:36
Posty: 39
nie ma jasnowidzów amatorów,
jasnowidzem sie jest albo nie,

a tak poważniej
-też zdarzyło mi się po kilku latach praktyki odczuwać rozczarowanie do szkoły, i nauczyciela,
a przyczyn i problemów, nie szukałem dostatecznie w sobie
ale na "zewnątrz", i u "innych"
tracąc przy tym niepotrzebnie energię i czas

-choć faktycznie, nie jest to szkoła która bym polecał, bez względu na to czy pan Curnikof ma " papier" czy nie

ps:
Zadnego tu jasnowidzxtwa, raczej filozoficznie, każdy z nas nabierze się w życiu nie raz,
bardziej naiwni jak ja więcej, mniej naiwni mniej

pozdrawiam

_________________
każdy wojownik jest poetą, czy każdy poeta jest wojownikiem?


Na górę
Nieprzeczytany post: pn gru 17, 2007 11:25 
Witam,

też spędziłem w Mumon-kai sporo czasu i dodam swoich kilka uwag do tego tematu. Niektóre pewnie będą powtórzeniem. W sumie mam trochę wątpliwości czy powinniśmy to robić, bo nie przepadam za ciągłymi wojnami w zachodnim światku buddyjskim, który przecież jest tak mały, a tak pełen podziałów i problemów. Z drugiej strony jednak szkoda mi tych ludzi, którzy szukają autentycznej ścieżki buddyjskiej i mogliby trafić akurat tam.

- w Mumon-kai praktykuje się "jedyny prawdziwy" zen. Takie przekonanie wpaja się wszystkim członkom tej grupy i jest ono tak skuteczne, że często ludzie wierzą w to nawet po wystąpieniu i to dość długo. "Zen w Japonii umarł, na Zachodzie nie ma prawdziwych praktykujących" itp.

- główny nacisk kładziono nie na samą praktykę, lecz na dyscyplinę. Oczywiście praktyka bez dyscypliny nie ma sensu, ale dyscyplina z mierną praktyką tym bardziej. Klasyczny model nauczania rozpowszechniony zresztą w wielu grupach niestety, to ok. 30 - 45 minut wprowadzenia do zazen, a potem lata siedzenia, kompletnie bez znajomości choćby podstaw nauk buddyjskich. Ci ludzie nawet nie wiedzą co to są schronienia buddyjskie i po co się je przyjmuje. Rakusu nie nosi się jak na całym świecie po przyjęciu jukai, lecz po przystąpieniu do rdzenia organizacji Mumon-kai (tylko dla bardzo zaangażowanych = oddanych w 100% osób). W zasadzie jak powinno się praktykować zazen dowiedziałem się dopiero po pożegnaniu się z tą ekipą.

- sama dyscyplina siedzenia itp. rzeczywiście są bardzo mocne. Tzn. po takiej szkole jakoś nie miałem lęków z praktykowaniem gdziekolwiek indziej. To chyba jedna z nielicznych rzeczy, które były pozytywne z tego okresu.

- bardziej niż praktyka ważniejsze były sprawy dookoła. Czyli mnóstwo różnych organizacyjnych spraw i aferki non-stop. Klimat najróżniejszej maści skandalów jest na porządku dziennym. Wyznaje się zasadę, że jeśli wszystko idzie dobrze, to trudno praktykować. Chwile harmonii i spokoju były naprawdę rzadkie. Problemy "cementują" ludzi, więc trzeba je generować. Może coś w tym jest, bo do dziś czuję duże związki z ludźmi, którzy opuścili tą grupę. Bardziej chyba na zasadzie człowieka "po przejściach" i traumie.

- "Mistrz" ma dość wybuchowy i choleryczny charakter. Ataki wściekłości bywały często i pod byle pretekstem. Ludzie byli karani za drobiazgi. Również finansowo. Kelnerowi, który wylałby sos sojowy na wykładzinkę w zendo w Berlinie groziła kara bodajże 1000 marek niemieckich.

- do praktyki dokusan byli dopuszczeni tylko wybrańcy, "elita". Na resztę "Mistrz" nie chciał tracić czasu.

- sposób zachowania Pana Zernickowa jest dokładnie odwrotny do tego, z którym się spotkałem u Japońskich nauczycieli. Byłem pod wrażeniem, kiedy pierwszy raz zamiast spektakularnych, pełnych ekspresji występów charyzmatycznego lidera (bardzo podobnych chwilami do naszych polityków) zobaczyłem cichego, spokojnego i bardzo skromnego nauczyciela...

- Pan Zernickow twierdzi, że jest jedynym spadkobiercą Seki Yuho Roshiego. Owszem, jest tylko jeden spadkobierca tego nauczyciela, ale nie Zernickow. Niemieccy uczniowie wytoczyli Sotetsu proces i japoński klasztor Myoshinji, któremu podlega Eigenji gdzie nauczał Seki Yuho odpowiedział, że Zernickow nie tylko nie ma przekazu, ale nawet nie figuruje w rejestrach rinzai jako wyświęcony mnich.

- Mumon-kai zostało wykluczone z Niemieckiej Unii Buddyjskiej po ich listach w sprawie koreańskiego zen.

- Mumon-kai chciało zostać członkiem Polskiej Unii Buddyjskiej, ale inne grupy nie zgodziły się na to.

- jeśli ktoś chciał być jikijitsu w Mumon-kai proponowano mu sterylizację. Uwaga - nie zmuszano do tego, lecz była to propozycja umotywowana tym, żeby nie tracić czasu na rodzinę, dzieci itp.

- polscy członkowie musieli wiele lat obsadzać stanowisko zmywaka w restauracji "Hakuin" w Berlinie. Każdy musiał przedtem zrobić jednak gastroskopię, żeby nie przywiózł tam Helicobacter Pylori. Mówiło się, że jeśli nikt nie będzie mógł pojechać, żeby zmywać, polska wspólnota zostanie rozwiązana.

Oczywiście każdą osobę, która opuszczała dzielne szeregi ogłaszano wariatem, psychicznie chorym itp. Mnie to też nie ominęło :)
No i ma się rozumieć absolutny zakaz kontaktu z eks-członkami.


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pn gru 17, 2007 12:31 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12180
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witamy na forum Random :)

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: czw sty 10, 2008 00:45 
Offline

Rejestracja: pt gru 12, 2003 12:29
Posty: 10
Smutne to wszystko - a że zagrożenia niesie to trzeba o tym mówić.

Ale patrząc z ;)

Przynajmniej o jedną rzecz się nie trzba martwić :
[quote]Na łące pomiędzy obydwoma domami leży Dom Nehan, kolumbarium. Ta ściana urnowa, zresztą jedyny buddyjski cmentarz urnowy w Europie, jest ostatnim miejscem spoczynku dla członków Mumon-Kai.[/quote]
Ciekawe czy kremacje dorzucają gratis ;)

Pozdrawiam :)


Na górę
Nieprzeczytany post: czw sty 10, 2008 20:31 
Offline

Rejestracja: ndz sty 21, 2007 00:49
Posty: 101
Nieee, no kremacja pewnie na własny koszt, najbliższe krematorium chyba we Wrocku;
Każdy członek jest namawiany do wykupienia sobie miejsca oczywiście :). Najbardziej prestiżowe zajęte są podług osiągnięć w strukturze organizacji. :padam:

Nie wiem czy są jakieś wakaty dla osób spoza na tym "buddyjskim cmentarzu"...
pozdrawiam


Na górę
Nieprzeczytany post: pn sty 14, 2008 16:59 
Cytuj:
Oficjalnie grupa przedstawia się za niesekciarską - możesz bez żadnego problemu wejść i wyjść, nikt Cię nie bombarduje miłością ani nie stosuje otwarcie prania mózgu. Jednak człowiek który się decyduje tam pójść nasiąka poglądami nie przystającymi do Nauki Buddhy i oddaje sie pod panowanie demona, który ogłosił się mistrzem.,
Podaj prosze jakimi nieprzystajacymi do nauki Buddy pogladami sie przesiaka? Chcialabym wiedziec konkretnie jakie to poglady. Moze zweryfikuje przy okazji swoje ;) Jesli bede wiedziec jakie poglady masz na mysli, wowczas wypowiedz stanie sie dla mnie (i moze nie tylko dla mnie) bardziej rzetelna i informacyjna. Z gory dziekuje :)

Poki co (cała wypowiedz) ma miejscami rowniez charakter z gory oceniajacy i perswazyjny, wrecz propagandowy. A wowczas watpliwym staje sie, iz wyplywa to ze wspolczucia, a nie z "ego".

Mysle, ze warto w tak delikatnych kwestiach pilnowac owego informacyjnego charakteru wypowiedzi i nie zagalopowowac sie ze zbyt daleko wysunietymi wnioskami niepopartymi zadna rzeczowa argumentacja. Rowniez stwierdzenia pokroju "pseudobuddyjskie harcertswo", "demon, ktory oglosil sie mistrzem", "pseudo-teisho", "specjalne namasczenie" mozna sobie darowac w imie rzetelnosci i czystosci informacji, a nie upustu wlasnych emocji.
Ale to tylko moje zdanie :)

Pozdrawiam!


Na górę
   
Nieprzeczytany post: śr sty 16, 2008 22:48 
Offline

Rejestracja: ndz sty 21, 2007 00:49
Posty: 101
Witam,
Wszystko co świadczy o pseudobuddyjskim harcerstwie zostało opisane - m.in sposób wydzielania rakusu, brak możliwości przyjęcia Schronień, banicja w przypadku udziału w sesshin z innym nauczycielem. Wystarczy poczytać dokładnie te posty.

Dodatkowo każdy też inaczej zapamiętuje i przesiąka tymi poglądami - trzeba najpierw postarać się o kontakt z prawidłowo przekazywaną Dharmą, przeanalizować swoje poglądy oraz nawyki i ich żródło oraz postarać się o kontakt z rzetelnym nauczycielem lub dobrym przyjacielem w znaczeniu buddyjskich nauk, żeby odnieść to do siebie.

A to już prywatna sprawa każdego - określenia zamieszczone wynikają z mojego postrzegania całej sytuacji - nie będzie żadnych mentorskich wypowiedzi.

Cały czas mam nadzieję, że ludzie mający kontakt kiedyś lub obecnie z Mumon_Kai zdobędą się na prywatną refleksję i nie będą akceptowali wszystkiego bezkrytycznie podciągając wszystko pod działanie tu i teraz...takie w stylu autentycznego Zen...


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 01, 2016 19:38 
Offline

Rejestracja: sob gru 26, 2015 15:24
Posty: 1
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Brak
Cytuj:
Witam - oto kilka słów ostrzeżenia ode mnie. Niech nikt nie zasugeruje się datą. Mój post też w dziale Who is Who.

1. Nauczyciel(e), linia przekazu. Czy wiarygodność lini przekazu jest do zweryfikowania.

Nauczycielem jest pan Klaus Zernickow, dr medycyny, jego specjalizacje to ginekologia i psychoterapia. Podawał się za spadkobiercę Seki Yuho Roshiego, ostatnio doszły mnie słuchy, że kilku jego byłych uczniów wytoczyło mu w Niemczech proces za to, że podaje się za mistrza Zen, a nie ma przekazu-inka. Został wyświęcony na mnicha Zen przez Joshu Sasaki Roshi w USA (Mt.Baldy Zen Center) jednak tam go nie pamiętają.

2. Jak częsty i jak bliski jest kontakt grupy z jej nauczycielem.

Zgrupowania odbywają się przynajmniej 2 razy w roku po 1 tydz.w Szklarskiej Porębie, są też odosobnienia w Niemczech, jedynie wykłady są dla wszystkich na odosobnieniach, jeśli chodzi o osobistą rozmowę to są obostrzenia - z ulicy się nie wejdzie, no i jest jeszcze ćwiczenie koanów w wykonaniu p.Zernickowa, ale to trzeba dostąpić specjalnego namaszczenia (wykazać się kilkuletnim oddaniem wg rozumienia p.Zernickowa).

3. Sposób praktykowania - na co stawia się nacisk na wspólnych spotkaniach, jakie są kwestie formalne.

Praktyka jest bardzo formalna i panuje rzeczywiście żelazna-klasztorna dyscyplina na odosobnieniach.
Teksty recytuje się po polsku i po japońsku.

Inna sprawa, że to co się ćwiczy to nie jest żadne zazen - bo brak u podstawy odpowiedniej motywacji bodhiczitty zgodnie z Nauką Dharmy. Tam jest ona rozumiana jako - porzucam swoje interesy dla interesu wspólnoty i temu podporządkowuje swoje życie. Nikt nie jest zachęcany do otrzymywania osobistych wskazówek dot. praktyki ani do robienia sobie notatek z pseudo-teisho.

O przyjęciu formalnym Schronienia nie mówi się w ogóle, tak samo o przyjęciu Jukai. Od początkujących wymaga się wystąpienia z kościoła katolickiego.

Oczywiście kwestia Schronienia jest - tylko że na usługach shierarchizowanej organizacji, jaką stworzył pan Zernickow - to znaczy Schronienia formalne przyjmuje sie od p.Zernickowa (który nie ma prawa ich udzielać - jak również wyświęcać mnichów) na etapie członkostwa we Wspólnocie Ķumon-Kai. Wszystkie inne żuczki należą do Kręgu Wspierającego.

Jak macie ochotę pobawić sie w pseudobuddyjskie harcerstwo i połudzić się, że Wasza praktyka ma sens - to Mumon-Kai czeka.
Macie cały repertuar możliwości - od członka Kręgu wspierającego po członka Mumon-Kai (tam to sie równa przyjęcie Jukai), po ucznia mistrza i ewentualnie mnicha/mniszkę. Dodajcie jeszcze wariant z koanem.


4. Czy grupa udziela się społecznie, organizuje jakieś akcje charytatywne itp. - czyli jaka jest sytuacja społeczna grupy, jej miejsce w społeczeństwie, jeśli je można konkretnie określić.

Nie, nic takiego nie ma miejsca, kiedyś odbywały się manifestacje dla Tybetu (np. w Poznaniu, Wrocławiu i Berlinie - pod Bramą Brandenburską) i członkowie wspierali pieniężnie szpital i dzieci Tybetańskie w Nepalu, ale po jakiejś wypowiedzi J.Ś. Dalajlamy to się zgodnie z życzeniem p. Zernickowa skończyło.

5. Atmosfera - tu mogły by się wypowiadać osoby które wpadły nawet na kilka spotkań. Jest to kwestia osobista, ale być może da jakiś kontekst dla opisu charakteru grupy.

Ogólnie panuje atmosfera skupienia (no chyba, że tam taki typ milczka po prostu trafia), niektórzy są fajni, inni mniej. Wszystko co się dzieje jest inspirowane decyzjami p.Zernickowa, którym raczej się trzeba podporządkować, jeśli się nie chce zostać zawieszonym...Nie jest to miejsce dla ludzi obarczonych rodziną, bo wszystko zdaje się być dla nich pod górkę.
Ludzie raczej towarzysko nie spotykają się poza odosobnieniami czy prywatnie w domach, chyba, że się bardzo polubili.

6. Poziom "niesekciarstwa" - w jak dużym stopniu grupa jest otwarta na kontakty z innymi grupami itp. Trochę kłopotliwy temat, ale lepiej, jak ktoś idzie do takiej zamkniętej grupy wiedząc, że inne są bardziej "towarzyskie". Jak się zrazi, to nie do całego buddyzmu.

Oficjalnie grupa przedstawia się za niesekciarską - możesz bez żadnego problemu wejść i wyjść, nikt Cię nie bombarduje miłością ani nie stosuje otwarcie prania mózgu. Jednak człowiek który się decyduje tam pójść nasiąka poglądami nie przystającymi do Nauki Buddhy i oddaje sie pod panowanie demona, który ogłosił się mistrzem.

Decydując się na związek z Mumon-Kai trzeba się zobowiązać, że nie będzie sie uczestniczyć w sesshin z innymi mistrzami, patrzy się tam też krzywo na ćwiczenie np.jogi, z pobłażaniem traktuje buddyzm tybetański.


7. Czy grupa jest zarejestrowana jako związek wyznaniowy; ogólnie jaki jest status prawny grupy.

Grupa jest oficjalnie zarejestrowana jako związek wyznaniowy. Członek Kręgu Wspierającego ma prawo funkcjonować w świetle polskiego prawa jako osoba duchowna. Jeśli ktoś nie wie - w Polsce istnieje fundusz kościelny, opłacany z podatków wszystkich Polaków, który idzie na Zus i emerytury dla duchownych. Taka osoba płaci symboliczne składki do Zusu i jak się ma z czego utrzymać, nie musi zarabiać na życie pracą najemną.

Pozdrawiam,
Witaj -byłem tam tylko raz ponieważ sądzę że jest to ten moment w moim życiu w którym po kilku latach samodzielnego praktykowania medytacji powinienem poszukać wspólnoty a tym bardziej nauczyciela.Mieszkam niedaleko Szklarskiej Poręby jeżeli nie Zen Rinzai to co?Może mi coś poradzisz?
glegorius


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 01, 2016 19:43 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12180
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witaj
Cytuj:
Może mi coś poradzisz?
glegorius
mało prawdopodobne by Tobie coś poradziła... ostatni raz na forum w 2009 była :oczami:

pozdrawiam
:14:

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sty 02, 2016 01:32 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 23, 2006 18:58
Posty: 1877
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen, Zen
Też mieszkam tu niedaleko i chyba w tej chwili nie ma tutaj nic związanego z zen (Rinzai Zernikowa nie liczę). Jest chyba tylko Karma Kagyu (wadżrajana). Kiedyś był ośrodek zen Kanzeon w Przesiece (Stary Młyn - dawne czasy), a później były jeszcze praktyki w Sosnówce. Przyjeżdżali też nauczyciele z innych szkół np. Kwan-Um. Dzisiaj jeśli chodzi o zen to chyba nie ma nic w Jeleniej. Może Wałbrzych?


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 11, 2016 17:00 
Offline

Rejestracja: ndz mar 06, 2016 20:00
Posty: 3
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Zen (Kwan Um)
Niedawno przeprowadziłem się do Jeleniej Góry. Próbując rozeznać się czy w okolicy jest jakaś grupa trafiłem na ten wątek. Zen Soto jak się dowiedziałem już nie funkcjonuje. Jest niewielka grupa Karma Kagyu. Do Mumona z tego tematu chyba nie mam zamiaru się udać... z resztą i tak nie pasuje mi dojazd :D
Sam praktykuje zen w tradycji Kwan Um; jeśli ktoś jest zainteresowany wspólnym siedzeniem (nie koniecznie w tej właśnie tradycji) zapraszam do kontaktu ze mną :)
mój email: kowalczyk.m1989@gmail.com


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 11, 2016 17:14 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12180
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witamy na forum Wonshim :)
Cytuj:
Sam praktykuje zen w tradycji Kwan Um; jeśli ktoś jest zainteresowany wspólnym siedzeniem (nie koniecznie w tej właśnie tradycji) zapraszam do kontaktu ze mną :)
mój email: kowalczyk.m1989@gmail.com
fajnie, tylko - jakby co - do tego jest ten dział: Kontakt.

pozdrawiam
:14:

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl