Forum e-Budda PL

"Dla praktykującego Dharmę nie ma większego błędu niż praktykować ją w niewłaściwy sposób." - Duddziom Rinpocze
Dzisiaj jest śr kwie 08, 2020 18:11

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 169 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: pn lut 01, 2010 22:58 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4605
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
Eee... czy nie lepiej jest jakoś zniechęcić ludzi, którym studia tak naprawdę niepotrzebne, oferując im w zamian jakąś alternatywę typu dobrze płatna praca bez dyplomu?
No, ale co zrobić z wykładowcami, posłać ich na zasiłek dla bezrobotnych? ;)

pzdr, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 01, 2010 23:20 
Offline

Rejestracja: sob gru 06, 2008 04:30
Posty: 1986
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Manchester
Cytuj:
Cytuj:
Eee... czy nie lepiej jest jakoś zniechęcić ludzi, którym studia tak naprawdę niepotrzebne, oferując im w zamian jakąś alternatywę typu dobrze płatna praca bez dyplomu?
No, ale co zrobić z wykładowcami, posłać ich na zasiłek dla bezrobotnych? ;)

pzdr, gt
Ha. Ha. No nie wiem. A jest na nich zapotrzebowanie ? :oczami: Głupie żarty w sumie.
Poważnie to nie powinno być tak, że liczba studentów wpływa na dotacje.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lut 02, 2010 15:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Posty: 777
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Lokalizacja: Kielce
A czy są może na forum osoby które wykonują zawód urzędnika? Jakie są plusy i minusy tego typu pracy? Może jeszcze inne osoby z sektora państwowego mają jakieś swoje przemyślenia, narazie wychodzi na to iż na forum mamy samych wykładowców akademickich. :lowe2:


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 03, 2010 18:25 
Offline
Senior User

Rejestracja: pn paź 01, 2007 14:58
Posty: 3192
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Soen
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
Bliska mi osoba pracowała w 3M
By odłożyć pieniądze na M3? ;)


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 03, 2010 19:37 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1901
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
To może wątek praca a życie po pracy i czy taki rozdział ma w ogóle sens, a jak nie to jak się uchronić przed takich schematem myślenia. :) ??? he?

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 03, 2010 20:40 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 21, 2008 20:16
Posty: 3328
Płeć: mężczyzna
Tradycja: hołd nie-nazwanemu
Lokalizacja: piwnica Auerbacha
Cytuj:
To może wątek praca a życie po pracy i czy taki rozdział ma w ogóle sens, a jak nie to jak się uchronić przed takich schematem myślenia. :) ??? he?
Uchronić się przed zgubnym wpływem myślenia w ogóle.

_________________
"Fałszywy obraz, słowa zmylone, odmienią umysł, przestrzeń i stronę — bądźcie tu i tam. "


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 03, 2010 21:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw wrz 11, 2008 10:52
Posty: 429
Płeć: kobieta
Tradycja: Seon (Szkoła Zen Kwan Um)
Lokalizacja: Łódź
jesli chodzi o urzedy, to chlopak mojej kolezanki jest policjantem, i w sumie ten zawod ma chyba same plusy, no oprocz tego ze trudno sie dostac, zwlaszcza kobietom, i trzeba przejsc dosc dlugie szkolenie. ale jesli ma sie studia i aspiracje to mozna ladnie awansowac :)

no i to chyba noramlne ze odziela sie prace od zycia po pracy, no chyba ze ktos procz wlasnej pracy nie ma innego hobby, albo ze jego jedynym hobby jest praca ;)

_________________
Lacho calad! Drego morn!


Ostatnio zmieniony śr lut 03, 2010 21:17 przez Dorota, łącznie zmieniany 1 raz.

Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 03, 2010 21:17 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1901
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
Łatwo powiedzieć... po czym cała rzesza ludzi żyje "do weekendu", albo (o ironio! :) ) "do praktyki" :szok:

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 03, 2010 22:09 
Offline
Senior User

Rejestracja: pn paź 01, 2007 14:58
Posty: 3192
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Soen
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
Dlatego chciałbym was zapytać - jako osoby z wieloletnim doświadczeniem - co doradzilibyście mi w sprawach pracy zawodowej. Jak oceniacie powyższe schematy?
Na szczęście nie mam noża na gardle, dziecka w drodze i mam gdzie mieszkać, dlatego dysponuję dość dużą swobodą wyboru. Bardzo będę wdzięczny za wasze spostrzeżenia. Pozdrawiam
Założony przez ciebie wątek jest jak najbardziej zasadny a kwestia poważna. Żyjemy obecnie w takim kraju i w takich czasach, że kwestia wyboru zawodu, miejsca pracy na ileś tam lat posiada też aspekt duchowy. Jeśli ktoś planuje pozostać osobą świecką (nie zostać mnichem lub mniszką) i jednocześnie poważnie praktykować to moim zdaniem wymaga to przemyślanych decyzji z jego strony. Po prostu by praktykować jako osoba świecka w takim kraju jak Polska potrzebny jest czas, energia i pieniądze. Tak więc trzeba to wszystko jakoś ze sobą godzić. Jeśli mocno angażujemy się w zarabianie pieniędzy, karierę zawodową czy kwestie rodzinne to na formalną praktykę nie będziemy mieć zbyt dużo czasu i energii. Jeśli codziennie, przez wiele lat, obcujemy z ludźmi których kierunkiem w życiu jest wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej, zarabianie coraz więcej i więcej pieniędzy na przykład po to by zapewnić swojej rodzinie coraz wyższy poziom życia to będzie to miało na nas wpływ. Tak więc wybór pracy zawodowej, jeśli jesteśmy osobą praktykującą i traktujemy to jako priorytet, powinien być moim zdaniem naprawdę przemyślany.


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 03, 2010 22:24 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1901
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
Niby się wie takie rzeczy a potem czasem brak odwagi by NIE pójść utartymi schematami dlatego dziękuję bardzo za wypowiedzi, które naprawdę (!) wymagają przemyślenia a nie pozostawienia ich tak sobie ("dla losu" lub przypadku).

No i czekam na jeszcze :)

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 03, 2010 23:54 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 27, 2006 16:23
Posty: 547
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen/Kwan Um
Lokalizacja: Łódź
Pracuję w korporacji, zresztą to już kolejna firma. Spróbuję przedstawić różnicę między polską firmą a zagraniczną - oczywiście analiza oparta tylko na moich doświadczeń, bynajmniej nie jest to obiektywne i jedynie słuszne podejście.
Porównując zarobki - wyższe w firmach z obcym kapitałem. Większe możliwość awansu.
Mniej układów, nepotyzmu - co nie znaczy, że nie ma.
W zagranicznych korporacjach wdrażane są nowe sposoby zarządzania, można "zabłysnąć", zrealizować coś swojego. Mniej jest skostniałych szefów, którzy przez tyle lat robili coś w pewien sposób, więc ten sposób jest najlepszy.
Teraz pewien paradoks - w firmach, w których istnieje wyścig szczurów łatwiej znaleźć spokojną posadę. Oczywiście pod warunkiem, że nie interesuje Cię pięcie się w górę, awans. Po prostu "szczury" są tak zajęte podgryzaniem innych "szczurów", że dają spokój osobom nie stanowiącym zagrożenia. W firmach prywatnych czy urzędach, gdzie mniejsze są możliwości awansu, zrobienia kariery, każdy podkopuje każdego. Tworzą się kliki, towarzystwa wzajemnej adoracji. Takie układy często trwają latami, ciężko się wkupić i małe są opcje pozostania poza układem. W korporacji bardziej pracujesz na własny rachunek, sojusze tworzone są chwilowo.
W korporacji większa szansa na szkolenia, zdobywanie nowych umiejętności. Z reguły większy pakiet socjalny.
W polskiej firmie - większa stabilność zatrudnienia.
W zagranicznej - wymagany język obcy.
To tak mniej więcej.
W polskiej więcej możliwości opitalania się. W korporacji praca na 110 % normy. I nie zależy to do szefa. Szefa wrednego można mieć wszędzie. Korporacje mają opanowane wykorzystywanie ludzi, używają różnych technik motywacji. Z reguły takie firmy trwają dłużej niż nasze i miały więcej czasu na wypracowanie skutecznych sposobów.

Bardzo słusznie:
Cytuj:
Jeśli mocno angażujemy się w zarabianie pieniędzy, karierę zawodową czy kwestie rodzinne to na formalną praktykę nie będziemy mieć zbyt dużo czasu i energii. Jeśli codziennie, przez wiele lat, obcujemy z ludźmi których kierunkiem w życiu jest wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej, zarabianie coraz więcej i więcej pieniędzy na przykład po to by zapewnić swojej rodzinie coraz wyższy poziom życia to będzie to miało na nas wpływ.
Zachowanie równowagi jest szalenie trudne;

_________________
10 razy upaść... 11 razy wstać


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lut 04, 2010 10:37 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 09, 2006 17:01
Posty: 4755
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen Soto (sangha Kanzeon)
Lokalizacja: Dolny Ślask
Cytuj:
Cytuj:
Bliska mi osoba pracowała w 3M
By odłożyć pieniądze na M3? ;)
Też :) Chodziło głównie o zdobycie doświadczenia. Ale - jak się okazało- tym niechętnie dzielą się inni w tego typu firmach. Panuje tam swojego rodzaju kastowość, jeśli chodzi o stanowiska i w gruncie rzeczy trudno się przebić na wyższe stanowisko.
Ale, jeśli komuś wystarczają przeciętne pieniądze i święty spokój, który nieco zabija indywidualizm przez te 8 godzin pracy (plus nadgodziny, wymieniana na wolne dni) - to taka praca będzie dla niego idealna:
Firma 3M

Poza tym, zgadzam się z tym, co napisał Leszek powyżej: praca jest miejscem, gdzie spędzamy najwięcej czasu, takim który ma realny, wymierny wpływ na nasze samopoczucie i zdrowie. Warto się zastanowić, czy opłaca się inwestować w zarobki swój czas i energię, czy osiągnąć tzw. minimum finansowe, ale za to dysponować dużą ilością czasu i dobrego samopoczucia.
Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na ciekawą książkę, która porusza ten temat: Antykariera. W poszukiwaniu pracy życia, autor - Rick Jarow.
Książka jest słabo osiągalna, ale niedawno widziałam ją na http://www.podaj.net - myślę, ze dla chcącego, nic trudnego, jak to się mówi ;)

Pozdrawiam.m.

_________________
Stowarzyszenie Przebudzeni
NYATRI – Fundacja Pomocy Dzieciom Tybetu i Himalajów


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lut 04, 2010 11:23 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
Bliska mi osoba pracowała w 3M
By odłożyć pieniądze na M3? ;)
Też :) Chodziło głównie o zdobycie doświadczenia. Ale - jak się okazało- tym niechętnie dzielą się inni w tego typu firmach. Panuje tam swojego rodzaju kastowość, jeśli chodzi o stanowiska i w gruncie rzeczy trudno się przebić na wyższe stanowisko.
Ale, jeśli komuś wystarczają przeciętne pieniądze i święty spokój, który nieco zabija indywidualizm przez te 8 godzin pracy (plus nadgodziny, wymieniana na wolne dni) - to taka praca będzie dla niego idealna:
Firma 3M

Poza tym, zgadzam się z tym, co napisał Leszek powyżej: praca jest miejscem, gdzie spędzamy najwięcej czasu, takim który ma realny, wymierny wpływ na nasze samopoczucie i zdrowie. Warto się zastanowić, czy opłaca się inwestować w zarobki swój czas i energię, czy osiągnąć tzw. minimum finansowe, ale za to dysponować dużą ilością czasu i dobrego samopoczucia.
Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na ciekawą książkę, która porusza ten temat: Antykariera. W poszukiwaniu pracy życia, autor - Rick Jarow.
Książka jest słabo osiągalna, ale niedawno widziałam ją na http://www.podaj.net - myślę, ze dla chcącego, nic trudnego, jak to się mówi ;)

Pozdrawiam.m.
książka jest też w pdfie, np. na chomikuj ;)

nie czytałem, ale jak polecasz, to zajrzę

Ja pracuję w korporacji i mam mega spokojną pracę. Jak widać, takie też się w korporacji znajdą. Kasa niewielka, ale więcej niż minimalna krajowa. Z tym, że ta praca mnie nie rozwija, to takie trwanie raczej. I nie jest to zbyt komfortowa sytuacja. Człowiek ma świadomość, że najnormalniej w świecie traci czas, że mógłby go zainwestować jakoś sensowniej. Ja polecam każdemu pracę, która będzie mu dawała radochę, żeby się chciało do niej chodzić, nawet jeśli kasa nie jest największa. Nie ma nic gorszego niż męczyć się prze minimum 8 godzin dziennie - idealna droga do wypalenia. No i polecam zastanowić się jak przekuć zainteresowania i hobby na kasę. Da się, tylko trzeba się nieźle nagłowić.

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 05, 2010 10:49 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1901
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
Obrazek

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 05, 2010 15:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 16, 2009 18:15
Posty: 70
Tradycja: Małymi krokami w kierunku Zen
Lokalizacja: Powolne Miasto Gdansk
http://www.youtube.com/watch?v=JA6SmZjy ... r_embedded
:mur:

_________________
"Są dwa sposoby na łatwe życie, wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia." Alfred Korzybski


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 05, 2010 16:01 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 09, 2006 17:01
Posty: 4755
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen Soto (sangha Kanzeon)
Lokalizacja: Dolny Ślask
Cytuj:
Tak, głośno o tym od kilku dni ;)
Ale Auchan miał gorsze propozycje do wewnętrznych treningów swoich managerów:
http://www.youtube.com/watch?v=gSpbE-7A ... o_response

"Kasa miła/ona wszystko w sobie ma/la la la la" :just:

To jest dopiero tragedia brać udział w czymś takim ;)

W każdym bądź razie - szykując się do pracy w korporacji, bądźcie na takie ekscesy przygotowani. Znajomi, którzy prowadzili sklep "Żabka" mieli wyjazd integracyjny, na którym wszyscy nosili chusty z żabkami (jak pionierzy ;)) i z rana śpiewali hymn o... żabce, a chwili gdy na maszt wjeżdżała ogromna flaga z ... żabą :rotfl:

Pozdrawiam.m.

_________________
Stowarzyszenie Przebudzeni
NYATRI – Fundacja Pomocy Dzieciom Tybetu i Himalajów


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 05, 2010 20:04 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
no i czy kogoś jeszcze zdziwi ten komentarz:
Cytuj:
I czytając Twój pamiętnik i dzień dzień walcząc z trudnościami swojego życia, dochodzę do wniosku, że mimo tego jak ludzie gardzą Twoim zawodem, Tobą, tym co piszesz i przeżywasz, masz o wiele więcej godności do samej siebie niż większość populacji tego świata. A to jest przerażające... (...)
(pochodzący z tego wątku). Przecież to czysta prawda.

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 05, 2010 23:03 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Jedni mają piosenki, inni mają pokłony przed figurkami. :)

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 06, 2010 11:45 
Offline
Senior User

Rejestracja: pn paź 01, 2007 14:58
Posty: 3192
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Soen
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
Niby się wie takie rzeczy a potem czasem brak odwagi by NIE pójść utartymi schematami dlatego dziękuję bardzo za wypowiedzi, które naprawdę (!) wymagają przemyślenia a nie pozostawienia ich tak sobie ("dla losu" lub przypadku).
No i czekam na jeszcze :)
Ponieważ dyskutujemy w panelu ,,Buddyzm a pieniądze" to chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tego problemu.
Moim zdaniem dość często w środowisku ludzi praktykujących zdarza się następujący schemat. Ktoś ma duży zapał do praktyki, mocno angażuje się w praktykę, mocno praktykuje i jego sytuacja życiowa (bytowa) zaczyna się zmieniać. Mówimy, że oczyścił trochę swoją karmę i to ma przełożenie na jego sytuację życiową - pojawiają się efekty tej praktyki w jego życiu zawodowym, osobistym. Na przykład pojawia się jakaś dobra praca, pieniądze, atrakcyjny związek z drugą osobą itp. W takiej sytuacji niektórzy ograniczają swoją praktykę czy też w ogóle ją porzucają i z równym zapałem angażują się w ,,świeckie" działania. To wszystko trwa pięknie jakiś czas aż w pewnym momencie ta ,,dobra" sytuacja zaczyna się kończyć i pojawia się cierpienie. Wtedy ta osoba znowu wraca do praktyki.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 06, 2010 12:28 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 09, 2006 17:01
Posty: 4755
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen Soto (sangha Kanzeon)
Lokalizacja: Dolny Ślask
Cytuj:
W takiej sytuacji niektórzy ograniczają swoją praktykę czy też w ogóle ją porzucają i z równym zapałem angażują się w ,,świeckie" działania.
Nie wiem, co rozumiesz, pod pojęciem "praktyki": formalny jej wymiar (pokłony, medytację), czy nastawienie, intencje z jakimi podejmujemy nasze działania.
Myślę, że nawet działając w sposób "świecki" można nadal "przepracowywać" pewne problemy i działać na rzecz dobra innych osób.
Cytuj:
To wszystko trwa pięknie jakiś czas aż w pewnym momencie ta ,,dobra" sytuacja zaczyna się kończyć i pojawia się cierpienie. Wtedy ta osoba znowu wraca do praktyki.
Najważniejsze chyba, że taka osoba powraca do praktyki. Po jakimś czasie zauważy, w którym momencie robiła błąd.
A przecież może być i tak, że właśnie taka sytuacja uzmysłowi komuś, że być może praktyka, tak jak ją rozumiał do tej pory, nie jest dla niego najlepszym rozwiązaniem. Że - być może - powinien robić coś zupełnie innego, bo właśnie to "coś innego" daje jemu i ludziom wokół niego szczęście, entuzjazm i możliwość samorealizacji.

Pozdrawiam.m.

_________________
Stowarzyszenie Przebudzeni
NYATRI – Fundacja Pomocy Dzieciom Tybetu i Himalajów


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 06, 2010 13:23 
Offline
Senior User

Rejestracja: pn paź 01, 2007 14:58
Posty: 3192
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Soen
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:

Nie wiem, co rozumiesz, pod pojęciem "praktyki": formalny jej wymiar (pokłony, medytację), czy nastawienie, intencje z jakimi podejmujemy nasze działania.
Moi,
to co ja rozumiem pod tym pojęciem to chyba jest mniej istotne. :)
Istotne jest to, jak właśnie ci ludzie to rozumieją. Zapewne może być różnie. Patrząc na to z zewnątrz trudno jest jednoznacznie ocenić jakie jest czyjeś rozumienie praktyki. Ja podzieliłem się tutaj pewnym spostrzeżeniem. Po prostu zetknąłem się z takim zjawiskiem: ktoś intensywnie praktykuje i jego sytuacja życiowa ulega zmianie - poprawia się. Wtedy on/ona znika z ,,obszaru" praktyki. A jakie były ich prawdziwe motywacja czy rozumienie praktyki to ja tego nie wiem.
Cytuj:

Najważniejsze chyba, że taka osoba powraca do praktyki. Po jakimś czasie zauważy, w którym momencie robiła błąd.
No tak, pod warunkiem, że nie wraca do praktyki tylko po to by sobie znowu poprawić trochę sytuację życiową czyli z podejściem...konsumpcyjnym" :) .


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 06, 2010 14:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 21, 2008 20:16
Posty: 3328
Płeć: mężczyzna
Tradycja: hołd nie-nazwanemu
Lokalizacja: piwnica Auerbacha
Cytuj:
No tak, pod warunkiem, że nie wraca do praktyki tylko po to by sobie znowu poprawić trochę sytuację życiową czyli z podejściem...konsumpcyjnym" :) .
Cytuj:
Patrząc na to z zewnątrz trudno jest jednoznacznie ocenić jakie jest czyjeś rozumienie praktyki.
A jak można by określić prawidłowe podejście do praktyki?

Patrząc z zewnątrz oczywiście.

_________________
"Fałszywy obraz, słowa zmylone, odmienią umysł, przestrzeń i stronę — bądźcie tu i tam. "


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 06, 2010 18:16 
Offline
Senior User

Rejestracja: pn paź 01, 2007 14:58
Posty: 3192
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Soen
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
A jak można by określić prawidłowe podejście do praktyki?
W zasadzie to już nie należy do tematu tego wątku ale odpowiem.
Pewnie różnie się to formułuje słownie w różnych szkołach czy tradycjach. :)
Najlepiej znam styl Kwan Um. Prawidłowe podejście w stylu tej szkoły to moim zdaniem:
1) właściwy kierunek praktyki - ,,wyzwolić wszystkie istoty od cierpienia";
2) ,,po prostu rób to" - po prostu praktykować, bez ciągłego sprawdzania, samooceniania - kontrolowania swojej praktyki;
3) nie oddzielanie praktyki od swojego życia - ,,dlaczego jesz codziennie?; dlaczego śpisz? ; dlaczego praktykujesz?" - bardzo ważne pytania;
4) wprowadzanie uważności do swojego codziennego życia - praktykowanie uważności w codziennym życiu;
5) wspólne działanie - ,,zawsze działaj wspólnie z innymi";
6) prawidłowe podejście do praktyki formalnej:
a) regularna codzienna praktyka
b) właściwe zaangażowanie (nie odpuszczanie sobie)
c) branie udziału (w miarę możliwości) w długich odosobnieniach


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 06, 2010 19:58 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4605
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Lepsze, gdybyś miał zostać bankowcem, to nie rób przypadkiem takich rzeczy ;)

Kamera TV przyłapała bankowca

pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 06, 2010 22:43 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1901
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
:just: Do tego nie trzeba być bankowcem :)
No i wtemacie -dziękuję za odpowiedzi - czytam uważnie i myślę sobie o nich :lowe2:

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lut 07, 2010 13:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 09, 2006 17:01
Posty: 4755
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen Soto (sangha Kanzeon)
Lokalizacja: Dolny Ślask
Cytuj:
Cytuj:

Najważniejsze chyba, że taka osoba powraca do praktyki. Po jakimś czasie zauważy, w którym momencie robiła błąd.
No tak, pod warunkiem, że nie wraca do praktyki tylko po to by sobie znowu poprawić trochę sytuację życiową czyli z podejściem...konsumpcyjnym" :) .
A mnie nie niepokoi to, że ktoś potraktuje praktykę - jak to nazwałeś - "konsumpcyjnie". Jeśli komuś zacznie się dobrze wieść, będzie szczęśliwszy i - tym samym - bardziej otwarty, mniej zestresowany, mniej uciążliwy dla otoczenia. Po jakimś czasie musi zauważyć, co daje mu szczęście i dlaczego do tego dąży. Myślę, że to jedna z najprostszych, najbardziej podstawowych i zarazem najbardziej ważnych refleksji "ontologicznych", do których -być może- nie jesteśmy zdolni, gdy jesteśmy nieszczęśliwi. Ta refleksja - jak sadzę- prowadzi bezpośrednio do zgłębiania Czterech Szlachetnych Prawd, nawet jeśli nie ma się pojęcia o ich istnieniu.

Mnie niepokoi inne zjawisko. Wielu młodych ludzi nie jest w stanie osiągnąć w pełni samodzielności zaraz po ukończeniu studiów, czy szkoły. Powodem są głównie niskie zarobki, jakie oferuje się osobom bez doświadczenia. Jeśli praktykują, to ich praktyka zaczyna wtedy w dużej mierze zależeć od wkładu finansowego ich rodziców. Ten stan może jednak trwać bardzo długo -wiele osób zauważa, że mieszkanie z rodzicami i pozostawanie na ich utrzymaniu pozwala im na większą swobodę - mają więcej czasu i pieniędzy na praktykę, do czego dążą i czego nie można mieć im za złe. Nie szukają jednak lepiej płatnej pracy, nie podnoszą swoich kwalifikacji, bo to, co mają - jak twierdzą- w zupełności im wystarcza.
Zastanawiam się jednak, czy utrzymywanie takiego stanu latami jest uczciwe wobec siebie samego i własnych rodziców? Czy nie jest to "pójście na łatwiznę"?
Dla mnie bardzo ważną sprawą jest samodzielność - finansowa, emocjonalna, itd. Jeśli jestem w stanie się utrzymać samodzielnie, funkcjonować samodzielnie, wtedy ponoszę samodzielnie konsekwencje moich wyborów, nie obarczając nimi nikogo.

Znam jednak wielu ludzi, którzy mają już po trzydzieści kilka lat i nie dążą do zdobycia samodzielności. Mieszkają z rodzicami, praktykują dzięki rodzicom i praktycznie żyją dzięki cierpliwości, wyrozumiałości i miłości najbliższych, którzy nie stawiają im żadnych wymagań, prócz tych podstawowych (pracuj, nie awanturuj się, szanuj bliskich, dokładaj się do gospodarstwa).
Czy ktoś, kto ma już prawie czterdzieści lat i codziennie podrzuca swojej mamie do prania brudne skarpetki, komu mama robi dalej rano śniadanie do pracy, a tata wyprowadza przygarniętego psa w ciągu dnia (bo praca) i wieczorem (bo praktyka), czy ktoś kto funkcjonuje w takim układzie rzeczywiście się rozwija i staje samodzielny?

Nadmieniam, że w moim odczuciu nie jest to jednostkowe zjawisko- zauważam coraz więcej takich osób wokół mnie. Są to osoby, które starają się regularnie praktykować, przykładają do praktyki duże znaczenie, a jednak... jakoś nie sprawiają w moich oczach wrażenia osób wiarygodnych w tym, co robią.

Wiem, jak trudna jest taka "pełna" samodzielność - finansowa i jakakolwiek inna. Gdybym została teraz pozbawiona wsparcia finansowego ze strony najbliższych (wspólne gospodarstwo), byłoby mi bardzo ciężko. Gdybym przerwała psychoterapię - prawdopodobnie wiele czasu zająłby mi powrót do równowagi. Gdyby zdradziła mnie, czy oszukała najbliższa mi osoba - być może bardzo trudno byłoby mi to udźwignąć. Ale na tym przecież polega samodzielność i odpowiedzialność - by bez względu na okoliczności umieć sobie poradzić i to w taki sposób, by nie ranić innych, czy siebie. Samodzielność to wolność - nie zależę od innych, wiem, co robić, by żyć dobrze i pomagać innym. Myślę, że ta wolność, tak rozumiana, jest też celem każdej praktyki religijnej.

Jak więc to się ma do opisanego przez mnie wyżej zjawiska?

Pozdrawiam.m.

_________________
Stowarzyszenie Przebudzeni
NYATRI – Fundacja Pomocy Dzieciom Tybetu i Himalajów


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lut 07, 2010 13:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
1. A mnie nie niepokoi to, że ktoś potraktuje praktykę - jak to nazwałeś - "konsumpcyjnie". (...)
2. Mnie niepokoi inne zjawisko. (...)
Jak więc to się ma do opisanego przez mnie wyżej zjawiska?
Moim zdaniem masz całkowitą rację, zauważ jednak, że zarówno jak w pierwszym wypadku w którymś momencie musi coś 'zaskoczyć', pojawić się pewna refleksja i zrozumienie, tak i w drugim musi to samo nastąpić. Oraz, w pierwszym wypadku ktoś ma po prostu tak zwaną pomyślność albo olbrzymi potencjał materialistycznego myślenia i zapał do zbierania materialnych rzeczy, a w drugim odwrotnie - brakuje mu pomyślności lub ma wrażliwość i zapał do wewnętrznej strony życia. Oczywiście uważam że zdrowy człowiek będzie miał obie te strony zrównoważone, ale i tak nastąpi (bolesna) konfrontacja z rzeczywistością, która nie ma tej równowagi ani do niej nie dąży, a nawet można powiedzieć że usilnie jej zaprzecza.

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lut 07, 2010 23:57 
Offline
Senior User

Rejestracja: pn paź 01, 2007 14:58
Posty: 3192
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Soen
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:

A mnie nie niepokoi to, że ktoś potraktuje praktykę - jak to nazwałeś - "konsumpcyjnie". Jeśli komuś zacznie się dobrze wieść, będzie szczęśliwszy i - tym samym - bardziej otwarty, mniej zestresowany, mniej uciążliwy dla otoczenia.
To że komuś się dobrze wiedzie finansowo to wcale nie musi oznaczać, że jest szczęśliwszy, bardziej otwarty czy mniej zestresowany. Może być wręcz odwrotnie. Niektórzy im więcej mają tym więcej pragną. Posiadanie większej ilości pieniędzy wcale nie musi uwalniać od pragnień a może je wręcz potęgować.


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 08, 2010 01:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 21, 2008 20:16
Posty: 3328
Płeć: mężczyzna
Tradycja: hołd nie-nazwanemu
Lokalizacja: piwnica Auerbacha
http://www.youtube.com/watch?v=nYfpynEV2sw

_________________
"Fałszywy obraz, słowa zmylone, odmienią umysł, przestrzeń i stronę — bądźcie tu i tam. "


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 08, 2010 14:34 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Moi, zgadzam się w 100%. Tacy ludzie praktykują "praktyki", zamiast dorosnąć i praktykować życie.

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 08, 2010 16:36 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1901
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
No właśnie może to jest mój problem :)

Bo na około dzieją się dwa scenariusze - albo ludzie robią kariery, mają mnóstwo kasy, są spełnieni zawodowo ale przy okazji rodzina im się rozpada (jeśli jest), związek z partnerem zanika, dzieci (jeśli są) są rozpuszczone lub nienawidzą swoich rodziców.

Drugi model zakłada życie rodzinne, pełne poświęceń ale też uśmiechów. Problemy indywidualne zastępują problemy całej rodziny takie jak kredyty, wakacje lub problemy wyłącznie dzieci (wyprawka szkolna, kurs) itd. Tutaj z braku kasy również nie realizuje się wszystkich potrzeb (nawet dzieci) co oczywiście boli. No a problemem takich rodziców jest to, że całe życie poświęcili swoim dzieciom, a sami "nic nie osiągnęli"(wpływy kultury sukcesu).

Także jak widać - nasza kultura ostro nam wtłacza wzorce szczęśliwej, bogatej rodziny gdzie się wszyscy kochają. Natomiast tego, jak uczy mnie obserwacja i doświadczenie - zrealizować się nie da!!!

Wniosek może być następujący - należy ograniczać ewentualne dochody lub ich nie konsumować i dążyć do pewnego złotego środka, gdyż po przekroczeniu pewnej granicy tracimy pewne rzeczy nawet tego nie zauważając.

No to taka hipoteza do przemyślenia. Tzw. w poszukiwaniu zrównoważonego rozwoju :)

Oczywiście wiem, że nie każda biedna rodzina jest bardziej zżyta od bogatszych, pomijam patologie itd. proszę, nie każcie mi się tłumaczyć i nie czepiajcie się słówek, a powyższe skrajności potraktujcie jako zarys problemu.

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 08, 2010 17:34 
Offline
Senior User

Rejestracja: pn paź 01, 2007 14:58
Posty: 3192
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Soen
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
Nadmieniam, że w moim odczuciu nie jest to jednostkowe zjawisko- zauważam coraz więcej takich osób wokół mnie. Są to osoby, które starają się regularnie praktykować, przykładają do praktyki duże znaczenie, a jednak... jakoś nie sprawiają w moich oczach wrażenia osób wiarygodnych w tym, co robią.
W moim odczuciu kluczową kwestią jest tutaj integracja swojej praktyki formalnej ze swoim życiem. Jeśli tego połączenia nie ma tzn. nie ma przełożenia praktyki na życie - włączenia praktyki w swoje życie to może być właśnie tak jak piszesz. Praktyka może stać się rodzajem ucieczki od problemów dorosłego życia. Takim rodzajem duchowego bypasing (omijającego problemy codziennego życia nie rozwiązując ich) o którym była tu już dłuższa dyskusja. :)


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lut 09, 2010 18:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Moi, zgadzam się w 100%. Tacy ludzie praktykują "praktyki", zamiast dorosnąć i praktykować życie.
Taaa :whistle: Du!-Pa! Praktykują życie, ino w myśl zasady 'pokochaj swoją pracę' i 'otwórz się'.
Cytuj:
No właśnie może to jest mój problem :)
Nie daj sobie wkręcić tego szitu, bo żaden z tego nawóz, jedynie poczucie winy na tym urośnie.

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lut 09, 2010 22:08 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Cytuj:
Taaa :whistle: Du!-Pa! Praktykują życie, ino w myśl zasady 'pokochaj swoją pracę' i 'otwórz się'.
Kto, buddyści baypasingujący się praktykami? :89:

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lut 09, 2010 22:49 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4605
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
pomijam patologie
Cytuj:
Że stworzyłeś mnie będąc na kacu.

Synu, ja ci dobrze radzę

Nie wiedzieć czemu, przypomniał mi się ten teledysk, może tutaj trochę od czapy, ale niekoniecznie... W analizie transakcyjnej (Eric Berne) Dorosły jest kimś, kogo lokuje się pomiędzy Rodzicem a Dzieckiem. Założywszy, że wewnątrz każdego z nas odnaleźć można te trzy stany ego: Dziecko, Rodzica i Dorosłego, to ten ostatni jest tą częścią naszej osobowości, która mediuje pomiędzy pragnieniami Dziecka, a nakazami Rodzica. Wygląda na to, że Dorosły kroczy drogą środka, łapiąc dystans zarówno do jednego, jak i drugiego, ale też ani jednego, ani drugiego nie pomijając w potrzebie realizacji.

Zastanawiam się, co zrobił bohater teledysku (syn), usamodzielnił się, czy też nie :89:

Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lut 09, 2010 23:02 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Cytuj:
Taaa :whistle: Du!-Pa! Praktykują życie, ino w myśl zasady 'pokochaj swoją pracę' i 'otwórz się'.
Kto, buddyści baypasingujący się praktykami? :89:
Osoby, o których martwi się moi w swoim poście. To, że się bypasują praktykami to już Twoja ocena.

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 10, 2010 10:14 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1901
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
Cytuj:
Cytuj:
pomijam patologie
Cytuj:
Że stworzyłeś mnie będąc na kacu.

Synu, ja ci dobrze radzę

Nie wiedzieć czemu, przypomniał mi się ten teledysk, może tutaj trochę od czapy, ale niekoniecznie... W analizie transakcyjnej (Eric Berne) Dorosły jest kimś, kogo lokuje się pomiędzy Rodzicem a Dzieckiem. Założywszy, że wewnątrz każdego z nas odnaleźć można te trzy stany ego: Dziecko, Rodzica i Dorosłego, to ten ostatni jest tą częścią naszej osobowości, która mediuje pomiędzy pragnieniami Dziecka, a nakazami Rodzica. Wygląda na to, że Dorosły kroczy drogą środka, łapiąc dystans zarówno do jednego, jak i drugiego, ale też ani jednego, ani drugiego nie pomijając w potrzebie realizacji.

Zastanawiam się, co zrobił bohater teledysku (syn), usamodzielnił się, czy też nie :89:

Pozdrawiam, gt
To ciekawe że video Maleńczuka tutaj wrzuciłeś bo do napisania tego co wylądowało w poezji skłonił mnie jeden z jego cytatów, który sobie zmutowałem i rozwinąłem :)

Tak poza tym to znam podstawowe założenia analizy transakcyjnej - trochę nie rozumiem jednak czemu to tu opisałeś. Jak możesz - napisz jaśniej - nie obrażę się :) Z tego co jednak wiem (lub mnie uczono) problemem nie są te trzy stany (dziecko, dorosły i rodzic), ale ich nieadekwatne używanie. No i jak ktoś występuje z pozycji rodzica to nie znaczy, że jest dorosłym spełniającym potrzebę bycia rodzicem, ale jest rodzicem jako osobym stanem. Może jednak się mylę -psychologiem/socjologiem nie jestem ;)

W filmiku tym też pojawia się znów ten dualizm o którym tu mówiłem - czego ojciec chce dla syna? Tylko dóbr materialnych. Nie było nic tam o szczęściu generalnie lub zaspokajaniu innych potrzeb (jak np. rodzina).



To jak już piszę długiego posta, to chciałbym zapytać was o pracę fizyczną. Ośmielę się stwierdzić, że człowiek ma zakodowany ruch w sobie i praca fizyczna (przynajmniej do pewnego wieku) ma pozytywne oddziaływanie na jego psychikę. Szczególnie jak ktoś jest buddystą - takie proste, powtarzalne czynności sprzyjają praktyce. W żadnej pracy nie czułem się tak dobrze (ogólnie) jak wtedy kiedy zamiatałem podłogi na koniec dnia w kuchni, gdy pracowałem za granicą.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że taka praca nie zaspokaja miliarda innych potrzeb które ma współczesny człowiek, jednak jej odświeżającego charakteru nie da się z niczym porównać. Jestem ciekaw waszego zdania na ten temat.
Pozdrawiam

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 10, 2010 11:05 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Praca fizyczna jest świetna, ale jako przerywnik. Nie wyobrażam sobie śmigać fizycznie przez dłuższy czas, no chyba, że byłaby to urozmaicona praca fizyczna. Są takie?

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 10, 2010 13:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 09, 2006 17:01
Posty: 4755
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen Soto (sangha Kanzeon)
Lokalizacja: Dolny Ślask
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
Taaa :whistle: Du!-Pa! Praktykują życie, ino w myśl zasady 'pokochaj swoją pracę' i 'otwórz się'.
Kto, buddyści baypasingujący się praktykami? :89:
Osoby, o których martwi się moi w swoim poście. To, że się bypasują praktykami to już Twoja ocena.
Nie, Intraneus dobrze to ujął: oni "praktykują praktyki", nie życie.

Nie wiem, co ma z tym wspólnego "poczucie winy", bo nie o to chodzi. Poza tym, myślę, że jeśli ktoś wpadnie w tego typu układ - mocno uzależniający finansowo i emocjonalnie od rodziców, to poczucie winy jest ostatnią rzeczą, jaka w związku z tym odczuwa. To oczywiście moje spekulacje. Na zewnątrz tak jednak to wygląda.

I jeszcze jedna sprawa. Piszesz Pawle, o "pokochaniu swojej pracy" - sadzę, że w przypadku złej, wyniszczającej i słabo płatnej pracy to nie ma sensu. Jednak, o dziwo, bardzo wielu ludzi poprzestaje na tym, choć mają wyższe kwalifikacje, które mogliby umiejętnie wykorzystać. Myślę, że tak dzieje się właśnie w związku z -moim zdaniem- mocno ograniczającym ich samodzielność- uzależnieniem od opieki rodziców. Rodzice zaś godzą się an taki układ z różnych powodów. Jednym z nich, jest -jak sadzę- lęk przez cierpieniem związanym z niepokojem o dziecko (szczególnie, jeśli to jedynak). Co z tego, że dziecko ma 40 lat na karku- świat jest taki niebezpieczny teraz, co rusz pokazują w telewizji, jakieś napady i zabójstwa - niektórzy ludzie bardzo tym "przesiąkają", tego typu obrazem rzeczywistości.

Moja mama ma od czasu do czasu takie "napady opiekuńczości", kiedy dzwoni do mnie przez kilka dni non stop i cały czas przestrzega, żebym nie wracała późno sama do domu, żebym uważała na obcych ludzi, nie otwierała drzwi nieznajomym, itd. Jestem jej jedynym dzieckiem, w tej chwili ostatnią osobą z rodziny, z którą utrzymuje kontakt - wszyscy pozostali zmarli i rozjechali się po świecie. Stąd, jak sądzę, jej przewrażliwienie. Myślę, że wiele Mam, żyjących w podobny sposób, odczuwa podobny lęk o swoje dzieci. Bliskość dziecka, być może, łagodzi ten lęk.

Pozdrawiam.m.

_________________
Stowarzyszenie Przebudzeni
NYATRI – Fundacja Pomocy Dzieciom Tybetu i Himalajów


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 10, 2010 14:13 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4605
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
Tak poza tym to znam podstawowe założenia analizy transakcyjnej - trochę nie rozumiem jednak czemu to tu opisałeś.
Lepsze, jestem kobietą :lovee: ;)

Już na wstępie zaznaczyłam, tak jakoś wszystko razem mi się wyłoniło. Samodzielność, o której zaczęliśmy rozmawiać w tym wątku, skojarzyłam z dorosłością, a dorosłość z tym pierwszym Dorosłym, o którym miałam okazję kiedyś usłyszeć i na własny użytek go odkryć podczas pewnych zajęć z analizy transakcyjnej.
Bardzo mi się wówczas spodobała koncepcja trzeciego stanu pośredniczącego pomiędzy tymi dwoma: wewnętrznym Rodzicem i wewnętrznym Dzieckiem. Dorosły, jak napisałam, ulokowany jest gdzieś pomiędzy Rodzicem i Dzieckiem, nie pozostając przy tym ani jednym, ani drugim, pozostając wyłącznie Dorosłym, jednak kształtując własną dorosłość m.in. w oparciu o doświadczenie zgromadzone w pozostałych obu stanach. Żeby jednak to doświadczenie wykorzystać, Dorosły musi przyjąć na siebie rolę mediatora, pomieścić w sobie interesy Dziecka i Rodzica, często ze sobą sprzeczne. I ta mediacja jest bardzo trudnym zadaniem, dużo łatwiej jest przejść po prostu na stronę Dziecka, być wiecznym dzieckiem swoich rodziców (to, o czym pisze Moi), albo wiecznym Dzieckiem swojego własnego wewnętrznego Rodzica (bohater teledysku, jeśli dobrze rozumiem). Albo też szybko przeskoczyć na stronę Rodzica, gdy już ma się swoje własne dzieci. I wówczas jest dokładnie tak, jak piszesz, Dorosły znika, jest albo Dziecko, albo Rodzic.

Czyli z perspektywy analizy transakcyjnej Dorosłego w odniesieniu do pozostałych dwóch stanów Dziecka i Rodzica kształtowałyby w pewnym sensie: akceptacja (rozumienie, współodczuwanie), umiejętność dokonywania wyborów, zdolności mediacyjne, poczucie własnej odrębności przy jednoczesnym poczuciu wewnętrznej wspólnoty (trzy stany w jednym ciele).
I czy taki Dorosły nie byłby buddystą przypadkiem? :)

Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 10, 2010 15:35 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
I jeszcze jedna sprawa. Piszesz Pawle, o "pokochaniu swojej pracy" - sadzę, że w przypadku złej, wyniszczającej i słabo płatnej pracy to nie ma sensu.
Też tak sądzę. Te słowa nie są moje - to są nauki jednego z nauczycieli. Chodziło mi o to, że jak ktoś będzie postępował w myśl tych dwóch sformuowań które przytoczyłem, to skończy w takiej patologii która z zewnątrz będzie wyglądała jak bypassing.
Do osób o ktorych napisałaś w swoim poście odniosłem się bezpośrednio w następnym swoim i uważam że to jest faktyczne przedstawienie sytuacji. Wciskanie każdemu kto akurat korzysta z pomocy najbliższych że praktykuje bypassing to niesprawiedliwa, jednostronna i niewłaściwa ocena i może spowodować poczucie winy. Co nie znaczy że nie zauważam, że osoby praktykujące bypassing też istnieją. Istnieją także osoby myślące o sobie że praktykują życie, a w rzeczywistości postępują dalej bez skrupułów w taki sam sposób jak wcześniej nim zaczęły 'praktykować', a swoim poczuciem że 'praktykują' rozgrzeszają swoje paskudne postępowanie. Jakbym napisał że wszyscy buddyści którzy utrzymują się świetnie sami są tacy, byłoby to tak samo trafne jak uwaga Intraneusa o 'praktykujących praktyki i praktykujących życie'.

Generalizacja to taki wygodny sposób widzenia!

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 10, 2010 15:51 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Cytuj:
Generalizacja to taki wygodny sposób widzenia!
Masz rację. Zaraz mi zaczniesz imputować, ze inwalidów nie mogących o siebie zadbać też wrzuciłem do tego kosza. :)

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 10, 2010 19:40 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1901
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
Przepraszam GreenTea za błąd :wstyd: i dziękuję za wyjaśnienia. Teraz jaśniej rozumiem co chciałaś napisać :) Rzeczywiście coś może w tym być... przemyślę :lowe2:

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 10, 2010 20:50 
Offline

Rejestracja: sob gru 06, 2008 04:30
Posty: 1986
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Manchester
Cytuj:

Nie, Intraneus dobrze to ujął: oni "praktykują praktyki", nie życie.

Nie wiem, co ma z tym wspólnego "poczucie winy", bo nie o to chodzi. Poza tym, myślę, że jeśli ktoś wpadnie w tego typu układ - mocno uzależniający finansowo i emocjonalnie od rodziców, to poczucie winy jest ostatnią rzeczą, jaka w związku z tym odczuwa. To oczywiście moje spekulacje. Na zewnątrz tak jednak to wygląda.
Jeśli można, chciałbym coś dodać do tych spekulacji. Często jest tak, zwłaszcza w naszym chrześcijańskim kraju, że rodzicom odpowiada taki układ poświęcania się dla dzieci, uważają to chyba za swego rodzaju powinność, czy nawet źródło satysfakcji. Znam pewien skrajny przypadek - ojciec mojego znajomego stracił pracę. Oczywiście przeszło to nad uszami mojego kolegi, po prostu uznali, że lepiej mu o tym nie mówić.(Kolega nie pracujący). Nie podoba mi się taka jednostronna ocena - że dzieci to finansowe pijawki. Myślę, że kryje się za tym także błąd wychowawczy rodziców, którzy zwyczajnie zamiast szczerego kontaktu z dziećmi wolą parcie na karierę. Dziękuje. :)


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 169 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl