Świadomość i umysł

Wasze przemyślenia i wizje inspirowane praktyką oraz teorią buddyzmu

Moderator: kunzang

Mysz
Posty: 24
Rejestracja: wt mar 31, 2020 10:17
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada

Świadomość i umysł

Nieprzeczytany post autor: Mysz »

Czytałem dzisiaj o tym, że wielu naukowców uważa, że świadomość nie jest czymś wytwarzanym przez nasz mózg, nasz mózg jedynie z nią oddziaływuje. Mam w związku z tym przemyślenia na ten temat.
Czy myśląc "nie po buddyjsku" może oznaczać to, że istnieje jakaś kosmiczna świadomość? Jeśli tak, to dlaczego z fizycznego punktu widzenia każdy ma osobną świadomość? Nie rozumiem też, czym wg buddyzmu różni się umysł i świadomość. Są do tego jakieś definicje lub wytłumaczenie? Czym się różni termin oznaczający umysł citta od terminu manas i jak ma się do tego vinnana? Czytałem coś że manas odpowiada bardziej za intelekt, a citta za emocje.
Dołączam też schemat znaleziony na stackexchange.com, którego nie rozumiem:
https://i.stack.imgur.com/sXA93.png

Znalazłem również na Youtube pewne filmy:
https://youtu.be/BT5y0NkbEgc
https://youtu.be/4F1bW57uCB8
(To seria 3 filmów, pierwszego nie wysyłałem)
Pod koniec drugiego filmu, po długim rozważaniu kim/czym jesteśmy, prowadzący stwierdza, że jesteśmy świadomością, do której dociera doświadczenie z mózgu, a wg buddyzmu tak nie jest. Jak byście się do tego odnieśli?

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4632
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Świadomość i umysł

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Mysz pisze:
ndz kwie 05, 2020 18:20
(…) po długim rozważaniu kim/czym jesteśmy, prowadzący stwierdza, że jesteśmy świadomością, do której dociera doświadczenie z mózgu, a wg buddyzmu tak nie jest. Jak byście się do tego odnieśli?
A jak jest według buddyzmu? ;)

Trochę nie tak ująłeś to, co w filmie zostało powiedziane, z mózgu nie dociera doświadczenie, z mózgu dociera informacja, pewien kod tam tworzony, który może posłużyć do wyzwolenia doświadczeń, ale pod warunkiem, że zadziała mechanizm dekodujący i dekoderem jest właśnie świadomość, ponieważ to ona ma zdolność doświadczania, nie mózg. Ale znowu, zdolność nie oznacza jeszcze bycia doświadczającym, świadomość nie jest tym, co doświadcza, bo jest jak ekran, a ten pozostaje nieporuszony wobec tego, co na ekranie jest wyświetlane… Tak bym w skrócie przedstawiła część tego filmu. I pytanie postawiłabym przede wszystkim takie, czy to umysł jest doświadczającym? Bo nie zostało to wyraźnie powiedziane. Drugie pytanie: kiedy nie ma filmów na ekranie, bo świadomość przestaje je ukazywać (podczas snu), to czym jest to, co śnimy, umysłem? Też nie powiedziano.

Z grubsza, to co mówi ten pan, mnie jako buddystce nie przeszkadza, poza jednym: świadomość nie może obserwować samej siebie, potrzebuje umysłu, żeby siebie poznać. Dziwnie to nieco brzmi, chodzi tu o te filmy wyświetlane na ekranie, o rozpoznanie samego ekranu, czy jeszcze o coś? Co konkretnie w umyśle, który jego element z tych wymienionych, miałby dopomóc świadomości w rozpoznaniu samej siebie: wrażenia zmysłowe, uczucia, myśli? Takie to jakieś mętne.


Mysz pisze:
ndz kwie 05, 2020 18:20
Czy myśląc "nie po buddyjsku" może oznaczać to, że istnieje jakaś kosmiczna świadomość? Jeśli tak, to dlaczego z fizycznego punktu widzenia każdy ma osobną świadomość?
Już teraz wiem, dlaczego zadałeś to pytanie. Nie, nie musi oznaczać kosmicznej świadomości. Po prostu każdy ma w ten sam sposób funkcjonującą świadomość. Każdy oznacza liczbę pojedynczą, jeśli wszyscy jesteśmy ludźmi, to nie znaczy, że wszyscy ludzie są jednym człowiekiem, wszyscy ludzie to każdy pojedynczy człowiek, a więc każda pojedyncza świadomość. Tak bym to wyjaśniła, ale jaki ciąg dalszy ma ten pan na myśli, tego nie wiem.


Podrzucam taki dość nieskomplikowany wykład dla studentów w wykonaniu wykładowcy, a zarazem buddysty. Jest w nim dużo o świadomości (nie wszystko) i w bardzo dużym uproszczeniu, więc dość łatwo się słucha. Możesz porównać, co się z grubsza zgadza, a co nie. Warto pamiętać przy tym, że każda szkoła ma własną specyfikę rozumienia i wyjaśniania tego, o co w buddyzmie chodzi, występują czasem dość istotne różnice, nie da się całego buddyzmu wrzucić do jednego worka.

Artur Przybysławski: Uważność w tybetańskiej tradycji, filozofii i medytacji


Pozdrawiam, gt

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nalanda - przemyślenia”