Forum e-Budda PL

Mnich zapytał: "Jakie jest znaczenie Buddyzmu?"; Mistrz Ma odpowiedział: "Jakie jest znaczenie tego momentu?"
Dzisiaj jest pn gru 10, 2018 09:51

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 128 ]  Przejdź na stronę 1 2 3 Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: pt maja 30, 2014 03:03 
Offline

Rejestracja: czw wrz 05, 2013 10:37
Posty: 103
Płeć: mężczyzna
Tradycja: bez rytuałów i obrzędów
Doświadczyłem spontanicznej myśli, że jest możliwe braterstwo i wzajemne zrozumienie wielu Słowiańskich Bogów i starożytnych Bogów z Kosmologii Buddyjskiej.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt maja 30, 2014 17:38 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 23, 2009 16:01
Posty: 846
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Czysta Kraina
Cytuj:
Doświadczyłem spontanicznej myśli, że jest możliwe braterstwo i wzajemne zrozumienie wielu Słowiańskich Bogów i starożytnych Bogów z Kosmologii Buddyjskiej.
Mówiąc Bogów z Kosmologii Buddyjskiej masz na myśli światowych lub lokalnych strażników występujących w panteonie buddyzmu tybetańskiego? Jeśli tak to dla mnie jest oczywiste, że nie są to jakieś dwa rożne światy, że na przykład Światowid jest również jakąś potężną (acz nieoświeconą) istotą na ziemi, z którą ludzie kiedyś nawiązali kontakt i w zamian za składanie mu ofiar on zobowiązał się zapewniać im swego rodzaju pomyślność i dobrobyt. Różnica jest w tym, że pewni światowi (w odróżnieniu od tych oświeconych) strażnicy "tybetańscy" zostali dodatkowo związani przyrzeczeniem, że bedą chronić buddyzm i nauki.

Podobnie ze wszystkimi słowiańskimi duchami i demonami, jak na przykład wodnik, czart czy strzyga, ich odpowiedniki także można znaleść w buddyzmie tybetańskim i innych kulturach, bowiem ich występowanie i kontakt z ludźmi nie jest zależne od tradycji, a zwyczajnie należą one do jednego z sześciu światów cyklicznej egzystencji, które często się na siebie nakładają.

_________________
http://www.jasnesny.wordpress.com
„Nie oce­niaj suk­ce­su człowieka po tym jak wy­soko się wspiął, lecz jak wy­soko od­bił się od dna.”


Na górę
Nieprzeczytany post: sob maja 31, 2014 08:32 
Offline

Rejestracja: czw wrz 05, 2013 10:37
Posty: 103
Płeć: mężczyzna
Tradycja: bez rytuałów i obrzędów
Cytuj:
Mówiąc Bogów z Kosmologii Buddyjskiej masz na myśli światowych lub lokalnych strażników występujących w panteonie buddyzmu tybetańskiego?

Mówiąc "Bogów z Kosmologii Buddyjskiej" miałem na myśli wszystkich Bogów lokalnych, globalnych, z Układu Słonecznego, z galaktyki macierzystej (Drogi Mlecznej), z lokalnych grup galaktyk i z całego Wszechświata, którzy słyszeli lub widzieli Dhamme.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt cze 03, 2014 12:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw kwie 03, 2014 17:19
Posty: 55
Płeć: kobieta
Tradycja: tantrajana
Lokalizacja: Szczecin
W ksiazce "Dosiadajac tygrysa" (albo jakiejs innej, nie pamietam dokladnie) lamy Olego byla taka krotka historyjka o tym, jak bodajze w Grecji czy gdzies tam znalazl posag lokalnego bostwa i nastepnym razem zaciagnal do niego Karmape, stwierdzajac potem, ze to bostwo bedzie teraz pracowac dla pozytku wszystkich istot.

To tak w ramach przykladu.

Ja sie natomiast tak luzno zastanawiam, czy zapomniane, slowianskie energie nie maja ludziom troche tego za zle, ze je calkowicie zignorowali. Hmmmm... Ciekawe jak to dziala.

_________________
"Sprawy tego świata nie mają końca. Nie odkładaj praktyki medytacji." - Milarepa


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lip 23, 2014 09:08 
Offline

Rejestracja: śr lip 09, 2014 10:30
Posty: 49
Płeć: mężczyzna
Tradycja: szukam; nie-mistyk
Cytuj:
W ksiazce "Dosiadajac tygrysa" (albo jakiejs innej, nie pamietam dokladnie) lamy Olego byla taka krotka historyjka o tym, jak bodajze w Grecji czy gdzies tam znalazl posag lokalnego bostwa i nastepnym razem zaciagnal do niego Karmape, stwierdzajac potem, ze to bostwo bedzie teraz pracowac dla pozytku wszystkich istot.
Możesz rozwinąć? Nie do końca rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć.


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lip 23, 2014 10:26 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12339
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
(...) Ogólnie rzecz biorąc, są dwa rodzaje strażników. Mogą oni być natury ziemskiej ('jing-rten pa'i srung ma), i wtedy są to pomniejsze bóstwa lub duchy nawrócone na ścieżkę dharmy przez buddę lub jakiegoś innego mistrza. Są one istotami obdarzonymi świadomością, podobnie jak my uwięzionymi w samsarze. Chociaż mogą być bardzo potężne i posiadać określoną wiedzę, nie są ani wszechmocne, ani wszechwiedzące. Ich moc i wiedza z całą pewnością są ograniczone. Kiedykolwiek lama lub praktykujący wzywa owych opiekunów podczas odprawiania rytuału strażników, musi dbać bardzo o to, aby przybrać podczas medytacji formę właściwego bóstwa, lub występować jako jego potężna manifestacja. Musi również przygotować zawczasu ofiary, czy to rzeczywiste czy też wyobrażone, aby złożyć je bóstwom i duchom, które wzywa. Strażnik lub inaczej sungma, został uprzednio związany przysięgą (dam-can), że będzie ochraniał nauki i praktykujących. Jednak w orszaku każdego sungmy znajduje się wiele dregpa, czyli napastliwych i zuchwałych duchów, które niewłaściwie traktowane, łatwo obrażają się i wpadają w gniew. Owa świta przeto powinna być szczególnie zjednywana, a nawet przekupywana ofiarami (mchod-pa, skt. pudża). Następnie, kiedy przyjmą już one ofiary, są z nich zadowolone i zachwycone nimi, praktykujący ponownie powierza im zadania, które już wcześnie przyrzekły wykonywać, tj. ochronę. Samo wysławianie i nabożeństwo nie wystarcza. Strażnicy tego rodzaju oraz duchy stanowiące ich świtę nie są istotami oświeconymi i dlatego koniecznie trzeba je zmuszać pochlebstwem, naleganiem, a niekiedy i groźbą, aby dotrzymały obietnic. Zachodzi tu wymiana energii pomiędzy praktykującym a światem duchów: składanie darów i ofiar ze strony praktykującego, a co za tym idzie, działanie i wykonywanie powierzonych zadań ze strony strażników. Znajduje to swoje odbicie w tekstach liturgii rytuału strażników.

cytat zaczerpnięty ze wstępu J.M. Reynoldsa do ''The healing practice for Sidpa Gyalmo'' /Praktyka uzdrawiająca Sipa Dzialmo/
Dodam, że drugi rodzaj strażników dharmy, to są przejawienia lub manifestacje istoty oświeconej - nie są to żadne światowe bóstwa, które zostały czy to nawrócone czy związane przysięgą.

Pozdrawiam
:14:

_________________
strange kind of love / bela lugosi is dead


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lip 23, 2014 10:45 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12339
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Ja sie natomiast tak luzno zastanawiam, czy zapomniane, slowianskie energie nie maja ludziom troche tego za zle, ze je calkowicie zignorowali. Hmmmm... Ciekawe jak to dziala.
Tak bywa i w związku z tym w buddyzmie tybetańskim /chyba u bonpów szczególnie/, gdy w danym miejscu chce się np odbyć odosobnienie, albo po prostu zbudować dom, to powinno się wykonać /lub wykonywać przez jakiś czas/ praktyki takie jak szidak, sang czie czy sur czie.

Pozdrawiam
:14:

_________________
strange kind of love / bela lugosi is dead


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lip 23, 2014 12:07 
Offline

Rejestracja: śr lip 09, 2014 10:30
Posty: 49
Płeć: mężczyzna
Tradycja: szukam; nie-mistyk
Jeśli te "energie" - Ci Strażnicy, są oświeceni, to jak mogą być na kogoś źli z całym swoim współczuciem i mądrością?


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lip 23, 2014 21:06 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12339
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witaj
Cytuj:
Jeśli te "energie" - Ci Strażnicy, są oświeceni, to jak mogą być na kogoś źli z całym swoim współczuciem i mądrością?
Jak dla mnie, to mieszasz tu strażników drugiego rodzaju /oświeconych/ z istotami /duchami/, z orszaku strażników pierwszego rodzaju /bóstwa światowe/, które to istoty trzeba np obłaskawiać, by nie popadały w gniew czy złość.

Natomiast, oświeconych strażników /strażnicy drugiego rodzaju/ nie musisz np obłaskawiać, by nie byli źli na Ciebie - oni się na nikogo nie złoszczą i nie gniewają.

Pozdrawiam
:14:

_________________
strange kind of love / bela lugosi is dead


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 07:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw kwie 03, 2014 17:19
Posty: 55
Płeć: kobieta
Tradycja: tantrajana
Lokalizacja: Szczecin
Cytuj:
Cytuj:
W ksiazce "Dosiadajac tygrysa" (albo jakiejs innej, nie pamietam dokladnie) lamy Olego byla taka krotka historyjka o tym, jak bodajze w Grecji czy gdzies tam znalazl posag lokalnego bostwa i nastepnym razem zaciagnal do niego Karmape, stwierdzajac potem, ze to bostwo bedzie teraz pracowac dla pozytku wszystkich istot.
Możesz rozwinąć? Nie do końca rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć.
Ole uznal, ze to bostwo jest jak najbardziej realnie istniejaca energia i przyprowadzil Karmape, by nawiazac z nia swego rodzaju przyjacielskie stosunki i zeby od tego czasu pracowala dla pozytku wszystkich istot i byla zwiazana z Dharma.

_________________
"Sprawy tego świata nie mają końca. Nie odkładaj praktyki medytacji." - Milarepa


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 09:17 
Offline

Rejestracja: śr lip 09, 2014 10:30
Posty: 49
Płeć: mężczyzna
Tradycja: szukam; nie-mistyk
Cytuj:
Ole uznal, ze to bostwo jest jak najbardziej realnie istniejaca energia i przyprowadzil Karmape, by nawiazac z nia swego rodzaju przyjacielskie stosunki i zeby od tego czasu pracowala dla pozytku wszystkich istot i byla zwiazana z Dharma.
Czyli Ole znalazł pomnik/statuę jakiejś postaci, pewnie bardzo starą, stwierdził, że postać ta na pewno jeszcze jest w świecie bogów mimo upływu stuleci, a ponadto postać ta ze swojego świata może nam pomagać? Przepraszam, ale brzmi to trochę jak najzwyklejsza próba zdobycia serc tamtejszych mieszkańców przed odwołanie się do ich tradycyjnych wierzeń. Żadna religia nie wierzy w Zeusa? No to my uznamy go za wyższą istotę i od tej pory można medytować przy jego posągach. Że niby Światowid to brednie, których trzeba się pozbyć? Nic z tych rzeczy drodzy Słowianie - od tej pory być może będzie nam nawet pomagał. Tu też rodzi się moje pytanie - pomagał... jak? I czym ta pomoc różni się od pomocy świętych i aniołów, o którą proszą katolicy?
Wybacz mój sceptycyzm, w końcu sam Budda ponoć powiedział, żeby nie wierzyć w coś tylko dlatego, że ktoś uznaje to za prawdę.


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 09:37 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12339
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witaj
Cytuj:
Czyli Ole znalazł pomnik/statuę jakiejś postaci, pewnie bardzo starą, stwierdził, że postać ta na pewno jeszcze jest w świecie bogów mimo upływu stuleci, a ponadto postać ta ze swojego świata może nam pomagać? Przepraszam, ale brzmi to trochę jak najzwyklejsza próba zdobycia serc tamtejszych mieszkańców przed odwołanie się do ich tradycyjnych wierzeń. (...)
Jak to mówią: każdy sądzi po sobie - co mu tam w duszy drzemie ;) A tu mogło chodzi po prostu o zdobycie wsparcia dla dharmy i tyle :)
Ty podchodzi tu od strony zyskania rządu dusz nad istotami ludzkimi, a tu mogło chodzić o zyskanie sojusznika pośród tej klasy istot /co może spowodować to, że tej klasy istoty będą mniej szkodzić istotom ludzkim - właśnie po to Padmasambhava zasiadł na tronie szczytu miedzianej góry/ do tego z szansą na to, że ta istota /podążając ścieżką ku ustaniu cierpienia/ stanie się oświeconą, a co za tym idzie, pomoże też istotom swej klasy /a kto wie, może i innym/ w dojściu do ustania cierpienia.

EDIT
I tak na marginesie - dla greków ich tradycyjną wiarą jest obecnie chrześcijaństwo, a nie bogowie olimpu, i próba ''uwiedzenia'' ich na odwoływanie się do panteonu olimpijskiego, byłaby tu co najmniej zabawna /to tak samo jakby u nas odwoływać się do słowiańskich bóstw/, zważywszy, że ich obecna wiara stoi w kontrze do ich starych wierzeń :oczami:

Pozdrawiam
:14:

ps
w ramach dodatku
osiem klas istot
osiem klas istot i lista duchów
spośród tych istot wywodzą się strażnicy pierwszego rodzaju i ich orszaki

_________________
strange kind of love / bela lugosi is dead


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 12:01 
Offline

Rejestracja: śr lip 09, 2014 10:30
Posty: 49
Płeć: mężczyzna
Tradycja: szukam; nie-mistyk
Cytuj:
Ty podchodzi tu od strony zyskania rządu dusz nad istotami ludzkimi
Nie, nie pisałem nic o zyskaniu rządu dusz, tylko o próbie zdobycia serc. Zupełnie inny wydźwięk.
Cytuj:
I tak na marginesie - dla greków ich tradycyjną wiarą jest obecnie chrześcijaństwo,
Rozumiem. Przestanę używać szeroko pojętych metafor, skoro wprowadzają zamęt.

Zauważyłem tytuł tematu "bogowie słowiańscy a buddyzm" i myślałem, że temat traktuje się ogólnie, ale widzę, że sporo argumentów przytaczają zwolennicy tych tradycji, w których wiara w bogów jest nieodłącznym elementem. Dlatego też, aby nie wdawać się w niepotrzebne dyskusje nt. wiary w dane bóstwa i miedziane góry - zamilknę. Proszę tylko o odpowiedź na pytanie, które zadałem już wcześniej, a które pominąłeś.
Cytuj:
Tu też rodzi się moje pytanie - pomagał... jak? I czym ta pomoc różni się od pomocy świętych i aniołów, o którą proszą katolicy?
Domyślam się, że dla Was posty danej osoby są w domyśle przedstawieniem spojrzenia z punktu widzenia danej tradycji, a nie całego buddyzmu. Dla mnie, jako osoby nowej na forum, jest to jeszcze odrobinę mylące.


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 12:39 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5368
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń
Cytuj:
Tu też rodzi się moje pytanie - pomagał... jak? I czym ta pomoc różni się od pomocy świętych i aniołów, o którą proszą katolicy?

Domyślam się, że dla Was posty danej osoby są w domyśle przedstawieniem spojrzenia z punktu widzenia danej tradycji, a nie całego buddyzmu. Dla mnie, jako osoby nowej na forum, jest to jeszcze odrobinę mylące.
Podejrzewam, że katolicy i buddyści modlą się do tych samych dewów (deva = deus = dziw = dzeus itd.) i jeśli taka pomoc ma miejsce, to niczym się nie różni poza tym, że buddyści nie uważają dewów za panów i twórców świata. No i to wsparcie ze strony nieoświeconych istot z reguły dotyczy jakiegoś wsparcia dharmy, świątyni itd.

Btw, motyw wsparcia dharmy przez bóstwa jest elementem całego tradycyjnego buddyzmu od samego początku. Masz to już w najstarszych z najstarszych pism (np. cała Samyutta Nikaya jest pełna historii o devach). I mówię Ci to jako praktykujący w tradycji, gdzie praktycznie się o tym nie mówi :)

Pzdr,
Piotr


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 14:40 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 01, 2011 22:04
Posty: 678
Płeć: kobieta
Tradycja: Theravada
Cytuj:

Btw, motyw wsparcia dharmy przez bóstwa jest elementem całego tradycyjnego buddyzmu od samego początku. Masz to już w najstarszych z najstarszych pism (np. cała Samyutta Nikaya jest pełna historii o devach). I mówię Ci to jako praktykujący w tradycji, gdzie praktycznie się o tym nie mówi :)
no ale można te historie traktować metaforycznie :)

pozdrawiam :)

_________________
niepokój jest mrocznym bliźniakiem ego


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 14:57 
Offline
ex Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Posty: 3531
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Cytuj:
no ale można te historie traktować metaforycznie :)
To znaczy dokładnie jak traktować? Na przykład czego metaforą jest dialog Buddhy i Sakki w DN 21?


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 15:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 01, 2011 22:04
Posty: 678
Płeć: kobieta
Tradycja: Theravada
Cytuj:
Cytuj:
no ale można te historie traktować metaforycznie :)
To znaczy dokładnie jak traktować? Na przykład czego metaforą jest dialog Buddhy i Sakki w DN 21?
jest tu gdzieś wątek "monoteistyczni sąsiedzi", w którym jeden z forumowiczów mówi o problemie bycia "innowiercą".
Pierwsi buddyści też byli w Indiach innowiercami i pewnie napotykali podobne problemy.
Nie znam się zbyt dobrze na hinduizmie, ale pewnie dewy były/są kimś/czymś dość istotnym :D
Cytuj:
"Deva-king, do you recall having asked other brahmans & contemplatives these questions?"

"Yes, lord, I recall having asked other brahmans & contemplatives these questions."

"If it's no inconvenience, could you tell me how they answered?"

"It's no inconvenience when sitting with the Blessed One or one who is like him."

"Then tell me, deva-king."

"Having gone to those whom I considered to be brahmans & contemplatives living in isolated dwellings in the wilderness, I asked them these questions. But when asked by me, they were at a loss. Being at a loss, they asked me in return, 'What is your name?'

"Being asked, I responded, 'I, dear sir, am Sakka, the deva-king.'

"So they questioned me further, 'But what kamma did you do to attain to this state?'

"So I taught them the Dhamma as far as I had heard & mastered it. And they were gratified with just this much: 'We have seen Sakka, the deva-king, and he has answered our questions!' So, instead of my becoming their disciple, they simply became mine. But I, lord, am the Blessed One's disciple, a stream-winner, steadfast, never again destined for states of woe, headed for self-awakening."
Oczyma wyobraźni widzę nawróconą na buddyzm osobę, której po usłyszeniu takiej sutty klapki z wrażenia spadają. (:D)
Nam też by się przydały takie sutty.
Można by przerobić tę i zamiast króla dewów wpisać tam Boga Jahwe czy Allaha. Co mentalnie może nam zrobić "monoteistyczny sąsiad", gdy ma się "świadomość" (gdy ktoś podał nam pomysł), że jego Bóg uczył się u naszego Buddy? :D

//ps. nie mam pojęcia jakie jest oficjalne stanowisko Theravady w tej sprawie. To co napisałam, to moja własna, osobista interpretacja tej sutty

_________________
niepokój jest mrocznym bliźniakiem ego


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 16:32 
Offline
ex Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Posty: 3531
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Cześć Flandro,

czyli według Ciebie nie jest to metafora tylko fabrykacja, która w tamtych czasach miała na celu ułatwienie konwersji na buddyzm.


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 16:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 01, 2011 22:04
Posty: 678
Płeć: kobieta
Tradycja: Theravada
Cytuj:
Cześć Flandro,

czyli według Ciebie nie jest to metafora tylko fabrykacja, która w tamtych czasach miała na celu ułatwienie konwersji na buddyzm.
Cześć Piotr :)
tak
wg mnie to swego rodzaju próba uwiarygodnienia buddyzmu i jego stanowisko wobec ewentualnych bóstw występujących w innych religiach

_________________
niepokój jest mrocznym bliźniakiem ego


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 17:36 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 23, 2009 16:01
Posty: 846
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Czysta Kraina
Cytuj:
Cytuj:
Jeśli te "energie" - Ci Strażnicy, są oświeceni, to jak mogą być na kogoś źli z całym swoim współczuciem i mądrością?
Jak dla mnie, to mieszasz tu strażników drugiego rodzaju /oświeconych/ z istotami /duchami/, z orszaku strażników pierwszego rodzaju /bóstwa światowe/, które to istoty trzeba np obłaskawiać, by nie popadały w gniew czy złość.

Natomiast, oświeconych strażników /strażnicy drugiego rodzaju/ nie musisz np obłaskawiać, by nie byli źli na Ciebie - oni się na nikogo nie złoszczą i nie gniewają.
Może dodam tylko, że oświeceni strażnicy to emanacje oświeconych buddów np. Mahakala jest emanacją Awalokiteśwary a Rahula - Wadżrapani i manifestują się oni w takich formach właśnie po to, aby w kontrolować konkretne klasy złośliwych istot, żeby na przykład nie szkodziły ludziom i chroniły nauki. Oczywiście, że oświeceni strażnicy nigdy nie bedą na nikogo źli bo oświecone istoty są ponad emocjami, jednakże ponieważ są oni otoczeni złośliwymi istotami trzeba wiedzieć jak się do nich zwracać.

Nieoświeceni strażnicy to zaś potężne istoty, które zostały "nawrócone" na dharmę, w związku z czym teraz chronią dharmę i praktykujących, ale podobnie jak my, dopóki nie osiągną oświecenia, wciąż jeszcze tkwią w samsarze.
Cytuj:
Podejrzewam, że katolicy i buddyści modlą się do tych samych dewów (deva = deus = dziw = dzeus itd.) /.../
Może się czepiam słówek, ale gwoli uściślenia - buddyści "tybetańscy" nie modlą się do dewów (wliczając aniołów :) ) ani do żadnych innych światowych istot, które wciąż tkwią w samsarze, byłoby to złamaniem jednego ze ślubowań schronienia, które mówi o tym, że po przyjęciu schronienia w Buddzie, Dharmie i Sandze nie można przyjmować schronienia w żadnych światowych istotach, wliczając bogów. Co jedynie mogą składać im ofiary w celu przypomnienia im o złożonych wcześniej przez nich przyrzeczeniach, że nie bedą szkodzić dharmie i praktykującym albo po prostu żeby żyć z nimi w dobrych stosunkach, co się nie różni zbytnio od przyjętych norm na ziemi, na przykład jeśli ktoś przeprowadza się do nowego miejsca, idzie do sąsiadów i zaprasza ich na grilla i party, żeby się choć trochę poznać i żyć w dobrych układach, albo żeby żyć w pomyślności że swoją rodziną i przyjaciółmi, wyprawia się urodziny, częstując wykwintnym jedzeniem i wódeczką :)

_________________
http://www.jasnesny.wordpress.com
„Nie oce­niaj suk­ce­su człowieka po tym jak wy­soko się wspiął, lecz jak wy­soko od­bił się od dna.”


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 18:23 
Offline

Rejestracja: śr lip 09, 2014 10:30
Posty: 49
Płeć: mężczyzna
Tradycja: szukam; nie-mistyk
Cytuj:
Co jedynie mogą składać im ofiary
Wolno spytać - jakie? Materialne?


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 18:29 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5368
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń
Cytuj:
Cytuj:
Podejrzewam, że katolicy i buddyści modlą się do tych samych dewów (deva = deus = dziw = dzeus itd.) /.../
Może się czepiam słówek, ale gwoli uściślenia - buddyści "tybetańscy" nie modlą się do dewów (wliczając aniołów :) ) ani do żadnych innych światowych istot, które wciąż tkwią w samsarze, byłoby to złamaniem jednego ze ślubowań schronienia, które mówi o tym, że po przyjęciu schronienia w Buddzie, Dharmie i Sandze nie można przyjmować schronienia w żadnych światowych istotach, wliczając bogów. Co jedynie mogą składać im ofiary w celu przypomnienia im o złożonych wcześniej przez nich przyrzeczeniach, że nie bedą szkodzić dharmie i praktykującym albo po prostu żeby żyć z nimi w dobrych stosunkach, co się nie różni zbytnio od przyjętych norm na ziemi, na przykład jeśli ktoś przeprowadza się do nowego miejsca, idzie do sąsiadów i zaprasza ich na grilla i party, żeby się choć trochę poznać i żyć w dobrych układach, albo żeby żyć w pomyślności że swoją rodziną i przyjaciółmi, wyprawia się urodziny, częstując wykwintnym jedzeniem i wódeczką :)
Tak, dzięki za sprostowanie. We wschodnioazjatyckim buddyzmie jest tak samo.


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 18:45 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 23, 2009 16:01
Posty: 846
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Czysta Kraina
Cytuj:
Cytuj:
Co jedynie mogą składać im ofiary
Wolno spytać - jakie? Materialne?
W buddyzmie tybetańskim uważa się, że nie ma żadnej różnicy między materialną a wyobrażoną ofiarą.

_________________
http://www.jasnesny.wordpress.com
„Nie oce­niaj suk­ce­su człowieka po tym jak wy­soko się wspiął, lecz jak wy­soko od­bił się od dna.”


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 19:09 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12339
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
(...) Proszę tylko o odpowiedź na pytanie, które zadałem już wcześniej, a które pominąłeś.
Tak pominąłem, niemniej napisałem jak pomagają.
Cytuj:
Tu też rodzi się moje pytanie - pomagał... jak? (...)
Odpowiedź na to zawiera się w tym, co do Ciebie napisałem:
Cytuj:
Ty podchodzi tu od strony zyskania rządu dusz nad istotami ludzkimi, a tu mogło chodzić o zyskanie sojusznika pośród tej klasy istot /co może spowodować to, że tej klasy istoty będą mniej szkodzić istotom ludzkim - właśnie po to Padmasambhava zasiadł na tronie szczytu miedzianej góry/ do tego z szansą na to, że ta istota /podążając ścieżką ku ustaniu cierpienia/ stanie się oświeconą, a co za tym idzie, pomoże też istotom swej klasy /a kto wie, może i innym/ w dojściu do ustania cierpienia.
Dodatkowo, odpowiedź na Twe pytanie jest też zawarta w cytacie tyczącym się strażników /zamieszczonym zanim zadałeś to pytanie/.
A co do drugiego Twego pytania:
Cytuj:
(...) I czym ta pomoc różni się od pomocy świętych i aniołów, o którą proszą katolicy?
...to nie jestem chrześcijaninem i nie zawracam sobie głowy świętymi, aniołami oraz tym, o co i jak proszą ich chrześcijanie.

Pozdrawiam
:14:

_________________
strange kind of love / bela lugosi is dead


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 19:36 
Offline

Rejestracja: śr lip 09, 2014 10:30
Posty: 49
Płeć: mężczyzna
Tradycja: szukam; nie-mistyk
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
Co jedynie mogą składać im ofiary
Wolno spytać - jakie? Materialne?
W buddyzmie tybetańskim uważa się, że nie ma żadnej różnicy między materialną a wyobrażoną ofiarą.
W moim mniemaniu nie jest to jednoznaczna odpowiedź na pytanie, które zadałem. Chcesz przez to powiedzieć, że składane są zarówno jedne jak i drugie?


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 20:04 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 23, 2009 16:01
Posty: 846
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Czysta Kraina
Cytuj:
W moim mniemaniu nie jest to jednoznaczna odpowiedź na pytanie, które zadałem. Chcesz przez to powiedzieć, że składane są zarówno jedne jak i drugie?
Słusznie, pozwól więc że uzupełnię: głównie wizualizowane, ale w buddyzmie tybetańskim uważa się że nie ma żadnej różnicy między materialną a wyobrażoną ofiarą :) Wyjątkiem może tu być praktyka sang kiedy ofiarowuje się dym palonego jałowca, cyprysu i innych pachnących roślin. A tak normalnie to jedzenie, świeczki, kadzidła, wodę, herbatę, wino itd. co jednak i tak jest wtedy bardziej podporą dla wizualizowanych ofiar.

_________________
http://www.jasnesny.wordpress.com
„Nie oce­niaj suk­ce­su człowieka po tym jak wy­soko się wspiął, lecz jak wy­soko od­bił się od dna.”


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 20:57 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12339
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
(...) Wyjątkiem może tu być praktyka sang kiedy ofiarowuje się dym palonego jałowca, cyprysu i innych pachnących roślin.
Oraz praktyka sur czie, gdzie pali się jedzenie. No i jest też praktyka ofiarowania wody dla nagów /czutor/, gdzie ważnym jest, by ofiarować rzeczywistą wodę, a nie wyobrażoną.

Pozdrawiam
:14:

_________________
strange kind of love / bela lugosi is dead


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 21:44 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 23, 2009 16:01
Posty: 846
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Czysta Kraina
Cytuj:
Cytuj:
(...) Wyjątkiem może tu być praktyka sang kiedy ofiarowuje się dym palonego jałowca, cyprysu i innych pachnących roślin.
Oraz praktyka sur czie, gdzie pali się jedzenie. No i jest też praktyka ofiarowania wody dla nagów /czutor/, gdzie ważnym jest, by ofiarować rzeczywistą wodę, a nie wyobrażoną.
Słusznie :)
Cytuj:
Żadna religia nie wierzy w Zeusa? No to my uznamy go za wyższą istotę i od tej pory można medytować przy jego posągach. Że niby Światowid to brednie, których trzeba się pozbyć? Nic z tych rzeczy drodzy Słowianie - od tej pory być może będzie nam nawet pomagał. Tu też rodzi się moje pytanie - pomagał... jak? I czym ta pomoc różni się od pomocy świętych i aniołów, o którą proszą katolicy?
No to jeśli odpowiedź Kunzanga Cię nie satysfakcjonuje pozwól że ja pomogę, mimo że wyczuwam prześmiewczy i sarkastyczny ton z Twojej strony :) Nikt nie pisze żeby medytować przy posągach Zeusa czy Światowida, jak już wspomniałem wcześniej przyjmowanie schronienia w światowych istotach, które wciąż tkwią w samsarze, byłoby złamaniem jednego ze ślubowań schronienia, które mówi o tym, że po przyjęciu schronienia w Buddzie, Dharmie i Sandze nie można przyjmować schronienia w żadnych światowych istotach, wliczając bogów. Co jedynie można prosić o jakąś światową pomoc i teraz pytasz jak taka pomoc mogłaby wyglądać. A chociażby tak, że w każdym świecie, tak jak i w ludzkim istnieje hierarchia, i wtedy taka potężna istota, widząc jak jeden z jego podwładnych przeszkadza w jakiś sposób buddystom, skarciłaby i ukarała go za to, ustanawiając jednocześnie zakaz szkodzenia osobom praktykujących dharmę. I teraz jeszcze, Światowid to był tylko przykład tutaj, o Zeusie poza Tobą nikt tu nie wspominał. To nie jest tak że zwykły buddysta może zacząć mieszać ze sobą rożne tradycje i poprosi o coś Światowida "bo tak czuje". Tutaj najpierw taka istota musi zostać rozpoznana przez oświeconego Mistrza i być nawiązany i ustanowiony kontakt. I tak zawsze było w przypadku owych nieoświeconych strażników.

_________________
http://www.jasnesny.wordpress.com
„Nie oce­niaj suk­ce­su człowieka po tym jak wy­soko się wspiął, lecz jak wy­soko od­bił się od dna.”


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 24, 2014 22:25 
Offline

Rejestracja: śr lip 09, 2014 10:30
Posty: 49
Płeć: mężczyzna
Tradycja: szukam; nie-mistyk
Światowid i Zeus to były tylko przykłady, wybrane ze względu swojej największej popularności i najlepszych jak dla mnie skojarzeń z dawnymi tradycjami. Napisałem już, że rezygnuję z dalekich metafor, bo nie chcę mieszać. Za swój ton też przepraszam.

Dziękuję za konstruktywne odpowiedzi. Myślałem, że w buddyzmie zakłada się rozłączność światów, brak wpływu jednych na drugich. A tymczasem my możemy przyspieszać rozwój duchowy bóstw, a one z kolei, o ile je poprosimy mogą nam pomóc na naszej ścieżce. Miałem zły pogląd. Lepiej zostanę przy praktykowaniu zostania Buddą niż buddystą.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 08:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw kwie 03, 2014 17:19
Posty: 55
Płeć: kobieta
Tradycja: tantrajana
Lokalizacja: Szczecin
Znalazlam artykul w ktorym jest mowa o tym posagu. Przepraszam, ja pomylilam miejsca (zdecydowanie za bardzo mnie znioslo na poludnie), ale czytalam to bardzo dawno temu, mam nadzieje, ze mi wybaczycie i przyjmiecie sprostowanie. Ci, ktorzy niekoniecznie podazaja za naukami Olego moga potraktowac to po prostu jako anegdote, ale to ciekawe, ze juz taki Karmapa zgodzil sie udzielic blogoslawienstwa ;)
Cytuj:
Na Zachodzie ciągle istnieją bogowie przyrody z czasów przedchrześcijańskich i myślę, że mamy z nimi dobry kontakt. Kiedy chrześcijanie przybyli do Europy, zwykle budowali swoje kościoły na starych miejscach duchowego kultu. To nie oznacza, że pogańscy bogowie umarli, często wciąż tam przebywają. Staram się z nimi zaprzyjaźnić, po prostu lubię ich i można z nimi współpracować. Na przykład Holger Danske ma olbrzymie pole mocy. Podczas niemieckiej okupacji, oddział ruchu oporu, składający się z jego wyznawców, nie odniósł prawie żadnych strat. Za pierwszym razem, kiedy zobaczyłem jego posąg na zamku Kronborg w Helsingżr, przyłożyłem fotografię Rumteku do jego głowy i powiedziałem: teraz jesteśmy przyjaciółmi, będziemy pracować razem. Rzeczywiście głęboko go odczułem. Zawsze, kiedy wracam tamtędy do Danii, przywożę mu monety i czekolady z różnych części świata. Kiedyś przyprowadziłem do niego Karmapę, by go pobłogosławił. W Europie prawie każdy kawałek ziemi został przekopany, więc bogowie żeby przetrwać, musieli związać się z ludźmi i dlatego można z nimi współpracować. Radziłbym jedynie uważać na tych z Afryki i Ameryki Południowej, gdyż potrafią być naprawdę nieprzyjemni.
http://diamentowadroga.pl/dd17/symbolik ... etanskiego

_________________
"Sprawy tego świata nie mają końca. Nie odkładaj praktyki medytacji." - Milarepa


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 10:07 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 04, 2004 20:06
Posty: 3283
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dhamma-Vinaya
Czołem

Czyli jeśli dobrze rozumiem, bogowie istnieją fizycznie, a nie metaforycznie. Jeśli tak, to czy ktoś z tutaj zebranych rozmawiał ze słowiańskimi bogami? Przede wszystkim, czy rozmawiał z nimi ktoś o Buddzie i jego Nauce? Moje zdanie jest takie, że nawet jeśli słowiańscy bogowie rozmawiają jeszcze z kimś, to jest to bardzo uboga projekcja ludzkich umysłów na bogów słowiańskich. Każdy taką projekcję zresztą tworzy (w tym ja również). Ale ta dominująca pop-projekcja jest tak uboga, ponieważ od wieków próbowano bogów słowiańskich tak zbezcześcić, żeby wyglądali na bałwany, albo na bożków strzelających piorunami, bajki dla dzieci. A niewiedza powoduje, że nasze projekcje są bardzo naiwne i ludzie potem projektują sobie bogów słowiańskich jako pacynki z bajek i można z nimi robić co się podoba, gadać o pupie-maryny i dobrze się bawić... otóż nie! Kto kiedyś zajmował się tematem (albo faktycznie rozmawiał z bogiem) ten wie, że bogowie ci byli jak natura, twardzi i bez kompleksów, jak pogoda, zmienni i łaskawi, przede wszystkim jednak - to że ktoś dawał żertwę nie oznaczało jeszcze niczego. Udobruchać słowiańskiego boga - wolne żarty. Taki obraz wyłania się z nielicznych ale jakichś dowodów i opisów różnych etnologów i antropologów na podstawie źródeł w postaci pism jak i wywiadów z ludźmi. Przede wszystkim trzeba umieć odróżnić projekcje ludzi, którzy starali się świadomie i z intencją ośmieszyć bogów słowiańskich (dziękujemy, monoteiści). Polecam opracowania litewskich badaczy, choć polscy też czasem między wierszami mogli coś ciekawego wspomnieć jak choćby Zofia Kossak-Szczucka (mówią, że komunistka i pisała na zamówienie, ale najlepiej samemu ocenić). Pytanie początkowe nadal stoi - rozmawiał ktoś?

metta&peace
H-D

_________________
Portal Sāsana
Fundacja Theravādy w Polsce


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 10:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 09, 2013 18:46
Posty: 1038
Płeć: mężczyzna
Tradycja: buddyzm
Ja próbowałem i miałem wrażenie pewnych rezultatów , ale się chyba nie liczy bo mam schizofrenię. ;)


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 10:24 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 23, 2009 16:01
Posty: 846
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Czysta Kraina
Cytuj:
Czyli jeśli dobrze rozumiem, bogowie istnieją fizycznie, a nie metaforycznie. Jeśli tak, to czy ktoś z tutaj zebranych rozmawiał ze słowiańskimi bogami? Przede wszystkim, czy rozmawiał z nimi ktoś o Buddzie i jego Nauce?
To nie jest tak że zwykły buddysta może zacząć mieszać ze sobą rożne tradycje i poprosi o coś Światowida "bo tak czuje". Tutaj najpierw taka istota musi zostać rozpoznana przez oświeconego Mistrza i być nawiązany i ustanowiony kontakt. I tak zawsze było w przypadku owych nieoświeconych strażników.

_________________
http://www.jasnesny.wordpress.com
„Nie oce­niaj suk­ce­su człowieka po tym jak wy­soko się wspiął, lecz jak wy­soko od­bił się od dna.”


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 10:24 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 04, 2004 20:06
Posty: 3283
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dhamma-Vinaya
Cytuj:
Ja próbowałem i miałem wrażenie pewnych rezultatów , ale się chyba nie liczy bo mam schizofrenię. ;)
A mógłbyś w skrócie (i na tyle na ile możesz) opowiedzieć o rezultatach rozmów? Tzn jaki obraz bogów się wyłaniał? Czy byli oni pomocni i starający się Ciebie uszczęśliwić bogowie (monoteiści lubią jak ich Bóg jest ich dżinem z butelki), czy raczej enigmatyczni i nieprzystępni? Nie pytam, żeby wygrać argument, po prostu pytanie.

metta&peace
H-D

_________________
Portal Sāsana
Fundacja Theravādy w Polsce


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 10:39 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 04, 2004 20:06
Posty: 3283
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dhamma-Vinaya
Cytuj:
Cytuj:
Czyli jeśli dobrze rozumiem, bogowie istnieją fizycznie, a nie metaforycznie. Jeśli tak, to czy ktoś z tutaj zebranych rozmawiał ze słowiańskimi bogami? Przede wszystkim, czy rozmawiał z nimi ktoś o Buddzie i jego Nauce?
To nie jest tak że zwykły buddysta może zacząć mieszać ze sobą rożne tradycje i poprosi o coś Światowida "bo tak czuje". Tutaj najpierw taka istota musi zostać rozpoznana przez oświeconego Mistrza i być nawiązany i ustanowiony kontakt. I tak zawsze było w przypadku owych nieoświeconych strażników.
Czołem ethan

Cóż, nie jestem z tradycji tybetańskiej, więc oświecony Mistrz nie jest mi potrzebny do tego by szukać i rozpoznawać co może być słowiańskim bogiem i w jaki sposób się z nim kontaktować. Istnieją reguły w świecie słowiańskim i chyba nie ma lepszego sposobu, niż słowiańskie sposoby, bo to słowiańscy bogowie, nieprawdaż? Nie chodzi mi o konwersję bogów, a o zwykłą rozmowę. I reguły nie są buddyjskie wtedy a słowiańskie. Nie wiem jak to robi mistrz, jeśli robi po buddyjsku to kiepsko to robi, w sensie nieumiejętnie bo to tak jakby wchodzić do czyjegoś domu i zaczynać od przemeblowania :) Znów - jeśli ktoś do słowiańskich bóstw podchodzi w buddyjskich butach - życzę szczęścia - ale nie różni się od projekcji monoteistycznych, tylko w okularach buddyjskich tym razem. Bo mistrz/buddyści od razu klasyfikują bóstwa słowiańskie, umiejscawiając w tym a tamtym świecie, ustalając reguły i zasady (podejrzewam). Stąd nie dziwię się, że się nie udało bogów słowiańskich skonwertować. I nie jest to mieszanie systemów tylko podstawowy szacunek do historii i tradycji (jakkolwiek zniszczonej i przerwanej).

metta&peace
H-D

_________________
Portal Sāsana
Fundacja Theravādy w Polsce


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 10:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 09, 2013 18:46
Posty: 1038
Płeć: mężczyzna
Tradycja: buddyzm
Cytuj:
A mógłbyś w skrócie (i na tyle na ile możesz) opowiedzieć o rezultatach rozmów? Tzn jaki obraz bogów się wyłaniał? Czy byli oni pomocni i starający się Ciebie uszczęśliwić bogowie (monoteiści lubią jak ich Bóg jest ich dżinem z butelki), czy raczej enigmatyczni i nieprzystępni?
Byłem na polanie w tym czasie i przerabiałem etapy umierania. Jakoś mnie coś natchnęło czy przypadkiem ci bogowie słowiańscy jeszcze żyją. Tym bardziej, że w lasy i naturę bardzo ingeruje człowiek. I wyobraziłem sobie, a może zobaczyłem światło, i pomyślałem, że to duch (kobieta), tej polany. Odczułem błogosławieństwo w związku z tym, ale raczej takie, że znajdę kogoś do pary. Było to bardziej jako życzenie. Ogólnie miałem wrażenie, że duchy z czasów słowiańskich schowały się w czasach dla nich nie przychylnych ale jeszcze istnieją.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 11:16 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 23, 2009 16:01
Posty: 846
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Czysta Kraina
Cytuj:
Cóż, nie jestem z tradycji tybetańskiej, więc oświecony Mistrz nie jest mi potrzebny do tego by szukać i rozpoznawać co może być słowiańskim bogiem i w jaki sposób się z nim kontaktować. Istnieją reguły w świecie słowiańskim i chyba nie ma lepszego sposobu, niż słowiańskie sposoby, bo to słowiańscy bogowie, nieprawdaż? Nie chodzi mi o konwersję bogów, a o zwykłą rozmowę. I reguły nie są buddyjskie wtedy a słowiańskie.
Porozmawiać i porozumieć się zawsze można, nawet jeśli Indianin przyjdzie do Eskimosa :) Ok, ale w kontekście tantrycznego buddyzmu tybetańskiego, o którym tutaj mowa, to jasnym być musi, że poskramianie owych potężnych duchów ziemi często nie odbywa się w atmosferze sielanki, że przychodzi sobie tantryczny mistrz do potężnego ducha i mówi: "Od tej pory będziesz mi przychylny" i wszystko ładnie pięknie. Czasem potrzebna jest demonstracja siły, albo nawet sama walka, kiedy owy mistrz tantrycznie manifestuje się w postaci dużo potężniejszej od owego ducha. W jaki sposób np. Mahakala kontroluje istoty ze swojej klasy? Nie pojawia się jako łagodna forma Awalokiteśwary, Buddy Współczucia, bo potężne i złośliwe istoty nic by sobie z tego nie zrobiły, manifestuje się jako potężna, gniewna i budzącą respekt forma Mahakali, przed którą wszyscy drżą. Czasem to jedyny sposób w samsarze aby radzić sobie z pewnymi rzeczami.

_________________
http://www.jasnesny.wordpress.com
„Nie oce­niaj suk­ce­su człowieka po tym jak wy­soko się wspiął, lecz jak wy­soko od­bił się od dna.”


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 12:46 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 04, 2004 20:06
Posty: 3283
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dhamma-Vinaya
Cytuj:
Ok, ale w kontekście tantrycznego buddyzmu tybetańskiego, o którym tutaj mowa...
OK, ustalmy dane, żeby potem nie było nieporozumień. Czy buddyzm tantryczny uznaje bogów jako oddzielne, jednostkowe istoty jak to zwykło się je uznawać, tak? Żeby nie było, że dwa poziomy i w razie czego można uciec do poziomu, że to wszystko tylko umysł i tym podobne. Jeśli mówimy na poziomie oddzielnych istot jako bogów - pytanie, czy można powiedzieć, że bogowie (dajmy na to słowiańscy) wypną się takiemu Mahakali? W związku z tym wypięciem zostaną uznani za istoty nieprzychylne, niekontrolowalne, asurów? A ci bogowie najzwyklej nie chcą być w tym systemie, cokolwiek ktokolwiek im pokaże, oni uciekają "w góry i dżungle nieb"?

metta&peace
H-D

_________________
Portal Sāsana
Fundacja Theravādy w Polsce


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 16:38 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 01, 2011 22:04
Posty: 678
Płeć: kobieta
Tradycja: Theravada
szczerze mówiąc to zaczynam być przerażona tym wątkiem
Jak rozumiem tysiące lat temu ludzie wierzyli w różnych bogów, brak wiedzy o choćby wpływie higieny osobistej na zdrowie i najzwyczajniejszy lęk musiały stworzyć koncepcje bogów, którzy się ludźmi opiekują/karzą itp (tak jak robią to wszyscy rodzice).
Takie wymyślenie sobie bóstw jest nawet zdrowe, bo z tego co wiem z psychologii, to nie tyle same zdarzenia powodują urazy psychiczne co związane z nimi poczucie bezsilności. Poczucie bezradności niszczy. Odprawienie kilku rytuałów może dawać poczucie wpływu na zdarzenia, być może więc dlatego jesteśmy potomkami ludzi, którzy wierzyli w bóstwa - oni po prostu mieli większe szanse na przetrwanie.

Niemniej jednak, to, że ktoś wierzy w świętego Mikołaja nie oznacza jeszcze, że on istnieje, nawet gdy "wszystko" (coroczne prezenty i twierdzenie rodziców, że są właśnie od niego) na to wskazuje.

wiara w bogów oprócz ukojenia lęku i daniu jakiegoś tam poczucia wpływu na wydarzenia wydaje się być niczym wobec ośmiorakiej ścieżki. Medytacja, uważność, działanie dla dobra innych pozwalają nie tylko zmniejszyć lęk, ale także dostrzec rzeczy, których zajęty zjednywaniem sobie duchów/bogów człowiek nie jest w stanie zauważyć. W moim odczuciu osiągnięcia dzisiejszej nauki to osiągnięcia ośmiorakiej ścieżki.

Jak rozumiem każda nowa religia napotyka starą i ta stara nigdy nie jest w 100% wypierana. Powstaje swoisty "misz-masz". I tak buddyzm to zlepek wierzeń hinduskich i samej filozofii buddyjskiej, a buddyzm tybetański to zlepek wierzeń nomadów i buddyzmu. I stąd pewnie mamy te wszystkie devy w suttach i bogów w buddyzmie tybetańskim.
Ale to chyba nie znaczy, że my, Europejczycy, mamy zapożyczać sobie wierzenia nomadów i hindusów, i jeszcze dokładać do nich zapomniane już "bóstwa" słowiańskie?
Cytuj:
Na przykład Holger Danske ma olbrzymie pole mocy. Podczas niemieckiej okupacji, oddział ruchu oporu, składający się z jego wyznawców, nie odniósł prawie żadnych strat.
Gdyby faktycznie, wg Buddy, szczęście i powodzenie zależało od bóstw, to w ośmiorakiej ścieżce byłby punkt o składaniu im ofiar, zjednywaniu sobie ich w jakiś szczególny sposób itd itp.
A nie ma.

pozdrawiam! :)

_________________
niepokój jest mrocznym bliźniakiem ego


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 16:49 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12339
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
OK, ustalmy dane, żeby potem nie było nieporozumień. Czy buddyzm tantryczny uznaje bogów jako oddzielne, jednostkowe istoty jak to zwykło się je uznawać, tak?
Tak. Dokładnie tak samo jak zwykliśmy uznawać siebie za jednostkowe istoty.
Cytuj:
Jeśli mówimy na poziomie oddzielnych istot jako bogów - pytanie, czy można powiedzieć, że bogowie (dajmy na to słowiańscy) wypną się takiemu Mahakali?
Tak - swobodnie mogą mu się wypiąć.
Cytuj:
W związku z tym wypięciem zostaną uznani za istoty nieprzychylne, niekontrolowalne, asurów?
Tak z automatu, bo się wypięli, rozumiem? ...to nie, nie zostaną za takie uznane. Mogą zostać za takie uznane tylko wtedy, gdy będą atakować podążających ścieżką ku ustaniu cierpienia, którzy są w związku /poprzez daną linię przekazu/ z danym strażnikiem. Wtedy rolą strażników dharmy jest ich ochrona.
Mogą też za takowych być uznane wtedy, gdy zamiast zająć się swymi sprawami, będą działać na szkodę dharmy.
Cytuj:
A ci bogowie najzwyklej nie chcą być w tym systemie, cokolwiek ktokolwiek im pokaże, oni uciekają "w góry i dżungle nieb"?
Nic w związku z tym się nie wydarzy - nie ma żadnego obowiązku /na szczęście/ podążania ścieżką ku ustaniu cierpienia. Zadaniem strażników dharmy jest ochrona, a nie atak, czy nawracanie.

Pozdrawiam
:14:

_________________
strange kind of love / bela lugosi is dead


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 17:10 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12339
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
(...) Ale to chyba nie znaczy, że my, Europejczycy, mamy zapożyczać sobie wierzenia nomadów i hindusów, i jeszcze dokładać do nich zapomniane już "bóstwa" słowiańskie?
Jane, że nie :)
Tak jak nie znaczy, że mamy - my europejczycy - przyjąć jakiegoś boga semickiego jako swego boga, czy też zapożyczyć nauki zwane dharmą, jakiegoś księcia z dalekiego wschodu i traktować je jako jakowąś prawdę zbawienną dla nas.
Na szczęście jest tak, że jak na razie - my europejczycy - możemy sobie wybierać, to co nam odpowiada /uogólniam, rzecz jasna/.
I na szczęście - u nas w europie - nie ma obowiązku bycia buddystą i podążania ścieżką, którą przedstawił wieki temu książę z okolic nepalu. Nie musimy zapożyczać sobie dharmy, którą On ustanowił, i dokładać do tego swych interpretacji Jego dharmy i tego, co też On miał na myśli. Na szczęście, ani mamy, ani musimy - to jest nasz wolny wybór :)

Pozdrawiam
:14:

_________________
strange kind of love / bela lugosi is dead


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 22:43 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12339
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Czyli jeśli dobrze rozumiem, bogowie istnieją fizycznie, a nie metaforycznie. Jeśli tak, to czy ktoś z tutaj zebranych rozmawiał ze słowiańskimi bogami? Przede wszystkim, czy rozmawiał z nimi ktoś o Buddzie i jego Nauce? (...) Pytanie początkowe nadal stoi - rozmawiał ktoś?
Heh... kiedyś, obiecałem sobie, że jeżeli chodzi o me przeżycia związane z tego typu kwestiami, to już daruję sobie wypowiadanie się na forum, czemu też dałem wyraz w swej ostatniej wypowiedzi u nas na forum, tych kwestii się tyczącej ale... skoro pytasz o to Ty konkretnie Bracie, to w ramach wyjątku, na ten moment, pofolguję sobie.
Ze swej strony zetknąłem się na terenie naszego kraju z kilkoma istotami, które można by uznać za potężne, za bóstwa, za - nazwijmy to umownie - głowy klanów danej klasy istot, na danym terenie czy obszarze. I teraz - żadna z tych istot nie uważa siebie za bóstwo słowian czy w ogóle za bóstwo /jakiegoś boga/ istot ludzkich, co jednak nie znaczy, że istoty ludzkie w różnych czasach /nie tylko słowianie/ nie próbowali czy wręcz nie wchodzili w różne relacje z nimi - wchodzili, składali im ofiary, prosili o wsparcie, o ochronę /itp/, jednak te istoty nie uważają siebie za przypisane jakiemukolwiek ludowi czy nacji istot ludzkich.
Te istoty, owe głowy klanów, które spotykam czy spotkałem, to istoty klasy lu, njen i sadak, oraz jedna istota klasy deła. Bywa, że o dharmie ''rozmawiam'' z istotami klasy lu. W przypadku pozostałych, czuję, że to nie jest dobry pomysł /miedzy innymi dlatego, że pikuś przy nich jestem, a one tylko tolerują mnie łaskawie/. Próbowałem o dharmie rozmawiać z pewną istotą klasy njen, z którą zetknąłem się w pobliżu białki tatrzańskiej nad rzeką. Rok wcześniej będąc tam, zetknąłem się z njen z jej orszaku, a z nią samą spotkałem się potem jeszcze dwukrotnie przez kolejne lata. To co ją bardzo intrygowało to to, że nie jest w stanie wywrzeć na mnie takiego wpływu jaki by sobie życzyła - była bardzo ciekawa, co mnie chroni i stąd pojawiła się wymiana wizji /rozmowa/ na temat dharmy, jednak nie potrafiłem jej tego wyjaśnić, choć właśnie z njen /tak jak i z lu/ najlepiej /że tak to ujmę/ potrafię się dogadać. To tyle z mej strony w tej kwestii.

Me wnioski z tych spotkań są takie, że to my przypisujemy bóstwa do ludów czy nacji, natomiast one tego tak nie postrzegają, z jednej strony, a z drugiej, kwestia dharmy jest im obca i nic nie wskazuje na to /mi, rzecz jasna/, by były nią zainteresowane z wyjątkiem istot klasy lu.

Pozdrawiam
:14:

_________________
strange kind of love / bela lugosi is dead


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 23:11 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5368
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń
Zainspirowaliście mnie. Dzisiaj poszedłem i ofiarowałem nagom w Wiśle ciastka :)


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 25, 2014 23:31 
Offline
Senior User

Rejestracja: pn paź 01, 2007 14:58
Posty: 3180
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Soen
Lokalizacja: Warszawa
Witam :)
Cytuj:
Czyli jeśli dobrze rozumiem, bogowie istnieją fizycznie, a nie metaforycznie. Jeśli tak, to czy ktoś z tutaj zebranych rozmawiał ze słowiańskimi bogami? Przede wszystkim, czy rozmawiał z nimi ktoś o Buddzie i jego Nauce? (...) Pytanie początkowe nadal stoi - rozmawiał ktoś?
a jakie są ,,obiektywne" kryteria odbycia takiej rozmowy - posiadanie utrwalonej w pamięci wizji, że taka rozmowa miała miejsce? Czy jeśli ktoś na przykład miał wizję spotkania z aniołami to czy to dowodzi ,,fizycznego" istnienia aniołów i potwierdza jakieś ,,fizyczne" ich cechy które pojawiły się w tej wizji?
Cytuj:
Ze swej strony zetknąłem się na terenie naszego kraju z kilkoma istotami, które można by uznać za potężne, za bóstwa, za - nazwijmy to umownie - głowy klanów danej klasy istot, na danym terenie czy obszarze. I teraz - żadna z tych istot nie uważa siebie za bóstwo słowian czy w ogóle za bóstwo /jakiegoś boga/ istot ludzkich, co jednak nie znaczy, że istoty ludzkie w różnych czasach /nie tylko słowianie/ nie próbowali czy wręcz nie wchodzili w różne relacje z nimi - wchodzili, składali im ofiary, prosili o wsparcie, o ochronę /itp/, jednak te istoty nie uważają siebie za przypisane jakiemukolwiek ludowi czy nacji istot ludzkich.
ale czy były to istoty w jakimś sensie przypisane do terenu naszego kraju? Czy te istoty uważały teren naszego kraju za swój teren zamieszkiwania?

Pozdrawiam


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 128 ]  Przejdź na stronę 1 2 3 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl