Forum e-Budda PL

''Początkiem ścieżki wyzwolenia jest przekonanie o bezsensowności samsary i szczera determinacja uwolnienia się od niej.'' - Patrul Rinpocze
Dzisiaj jest wt cze 19, 2018 00:10

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 87 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: sob cze 14, 2003 13:50 
Offline
Tech Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob kwie 23, 2005 16:12
Posty: 7
napisz Dlaczego chcesz lub praktykujesz buddyzm?


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz cze 15, 2003 16:44 
Zaczelam od czytania ksizek pisanych przez duchowych nauczycieli. Juz same ksiazki daly mi czesciowa odpowiedz na pytania ktore sama sobie zadawalam. Kiedy spotkalam zywych nauczycieli, zachwycila mnie ich madrosc i dostojenstwo. Postanowilam isc droga ktora oni przeszli i ktora mi wskazuja, zeby moc stac sie taka jak oni.
awahili


Na górę
   
Nieprzeczytany post: śr lip 30, 2003 11:38 
Zaczęło się od przeczuć w dzieciństwie, że świat nie jest taki jakim go postrzegam. Potem lektury książek o zen dawały mi poczucie, że wreszcie natrafiłam na prawdziwy opis świata. W końcu do podjęcia trudu praktyki zmusiło mnie cierpienie, jakiego doświadczałam w pewnym okresie życia i wciąż powracające pytanie "kim jestem?", "po co żyję?". Teraz buddyzm jest dla mnie drogą do siebie, do prawdy o sobie i przez to o świecie. W medytacji mogę zobaczyć siebie samą jaśniej. Przyznam jednak, że dobrą podstawą do kontunuowania praktyki okazała się psychoterapia, która radzi sobie z zaburzeniami ego, oczyszcza je z wielu zakłamań. Oczywiście tarpapia umacnia i konsoliduje ego, a medytacja zmierza do jego dezintegracji, ale czuję, że taka właśnie kolejność powinna być zachowana.

Ewa


Na górę
   
Nieprzeczytany post: wt wrz 16, 2003 22:45 
Dlaczego buddyzm? Właściwie nie wiem. po prostu czuję, że czegoś w życiu mi brakuje, a katolickie idee nie za bardzo do mnie trafiają. Na temat buddyzmu nie wiem jeszcze zbyt wiele, teraz jestem dopiero na etapie poznawania, czytania książek.
Może kiedyś będę umiała odpowiedzieć na to pytanie...


Na górę
   
Nieprzeczytany post: wt lip 27, 2004 23:22 
Staram sie praktykowac aby praktykowac


Na górę
   
Nieprzeczytany post: śr gru 15, 2004 18:19 
Cytuj:
napisz Dlaczego chcesz lub praktykujesz buddyzm?
ia lubie praktykujesz buddyzm dlatego ...
I feel the contact with my life and in the mean time I can feel the life of the people around me...
I can feel that everything is in my hands and have the chance to change the Karma from now , in this moment .. may be is better to say..have the chance to decide to change Karma.
I am buddhist because i ever thought and felt that "god" is in our life, that there is'nt someone more important of humans...
we have the status of buddha in our life and we can became really happy.
ciao


Na górę
   
Nieprzeczytany post: czw gru 30, 2004 20:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 30, 2004 02:05
Posty: 9
Lokalizacja: Pszczółkowo
.. dlaczego ..

.. przeczytałem gdzieś kiedyś, że kurczowe trzymanie się siebie jest uwierającą drzazgą i że buddyzm jest drugą drzazgą, używaną do wyłuskania pierwszej .. po zakończeniu operacji obydwie drzazgi się wyrzuca ..

.. otóż .. jakieś pięć lat temu przeżywałem dosyć silny, wynikający być może z subiektywnej nadwrażliwości kryzys tożsamości, w czasie, kiedy w Polsce składał wizytę dalajlama ..

.. jego świątobliwość zadziałał na mnie uśmiechniętym obliczem via TV, jak Kaszpirowski i dał impuls do samodzielnych poszukiwań .. początkowo na próbę, jako doraźny środek zaradczy - najpierw lektury, potem próby medytacji .. oczywiście - pomogło ..

.. czas buntu mam już za sobą, teraz buddyzm jest świadomym wyborem , druga drzazga została, moje trzewia żywo reagują na pojawiające się gdzieniegdzie (w mediach, życiu) hasła - budda, buddyzm .. :)

.. jestem mieszkańcem małego miasteczka w katolickim kraju, dlatego buddyzm jest dla mnie bardziej stanem ducha i źródłem wartości etycznych niż opartym na obrzędach stylem życia ..

.. nie stać mnie na ostentację, ale może dzięki temu pan truskawka nie pokłócił się jeszcze z panem poziomką .. :D


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 01, 2005 14:01 
Żyłem sobie prawie 40 lat w zasadzie jako ateista. Tzn. kwestie wiary i Boga były mi obojętne. Rok temu wszedłem przypadkiem w internecie na strony ezoteryczne. Zacząłem intensywnie poszukiwać swojej ścieżki. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że szukam buddyzmu.
Dzisiaj widzę, jakie diametralne zmiany zachodzą we mnie. Każdego dnia .............................. po co ja to w ogóle piszę?..............


Na górę
   
 Tytuł: Dlaczego
Nieprzeczytany post: czw gru 08, 2005 22:42 
Mam techniczne wyksztalcenie. Odkad zaczelom myslec myslalom ze bajki bzdurne sa durne i wpedzaja ludzi w niepotrzebny smutek. Kazdy ma glowe - niech sami mysli co i jak i dlaczego do diaska. Buddyzm taki wlasnie jest. W buddyzmie nie mozna nic zwalic na mame tate system. Sie zyje jak sie chce i sie samemu doswiadcza skutkow. Nic wiecej.


Na górę
   
Nieprzeczytany post: wt sty 31, 2006 21:36 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 04, 2004 20:06
Posty: 3284
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dhamma-Vinaya
Cytuj:
napisz Dlaczego chcesz lub praktykujesz buddyzm?
nie wiem...

p.

_________________
Portal Sāsana
Fundacja Theravādy w Polsce


Na górę
Nieprzeczytany post: śr kwie 18, 2007 20:57 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr kwie 18, 2007 18:18
Posty: 32
Lokalizacja: London
Bo buddyzm daje odpowiedzi na wszystkie moje pytania a praktyki przynosza wymierne i sprawdzalne obiektywnie rezultaty.
Bo gdy bylem dzieckiem moi rodzice byli zainteresowani buddyzmem, bo jako bardzo mlody czlowiek przyjalem schronienie i zaczalem praktykowac, przez co zrozumialem ze jestem na wlasciwej drodze...
chyba dlatego ;)


Na górę
Nieprzeczytany post: śr kwie 18, 2007 21:52 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 24, 2004 14:30
Posty: 1004
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: Sosnowiec
Cytuj:
Bo gdy bylem dzieckiem moi rodzice byli zainteresowani buddyzmem,
czy wiesz ze jestes w stanowczej mniejszosci (prawdopodobnie) :wink:


Na górę
Nieprzeczytany post: śr kwie 18, 2007 22:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr kwie 18, 2007 18:18
Posty: 32
Lokalizacja: London
pewnie tak bo rzadko rodzice takich "dzieci" jak ja sa buddystami


Na górę
Nieprzeczytany post: wt kwie 24, 2007 06:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 01, 2003 11:09
Posty: 338
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
pewnie tak bo rzadko rodzice takich "dzieci" jak ja sa buddystami
Przynajmniej w europie 8) Ale dzieci niektorych z nas skutecznie Cie gonia.
Mam trochche doczynienia z dziecmi, ktorych przynajmniej jedno z rodzicow jest buddysta. Jakos nie widze tych dzieciakow jako przyszlej mlodziezowki LPRu. Staly kontakt z dharma zmienia czlowieka.

_________________
Monika


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz maja 20, 2007 11:08 
Praktykuję, bo moje życie zbyt wiele kosztowało inne istoty, aby móc je zmarnować. Praktykuję, aby postrzec mądrość, dzięki której będę mógł pomóc sobie i innym.
Buddyzm dlatego, bo jest to droga zgodna z moimi wewnętrznymi pragnieniami, droga w której nie muszę odwoływać się do abstrakcji ani zdawać się na interwencję osób trzecich, mogę o własnych siłach stawiać kroki i widzieć od razu ich efekty.


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pt paź 05, 2007 19:18 
Offline

Rejestracja: pn lip 12, 2004 23:14
Posty: 101
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Karma Kagyu
Lokalizacja: Białystok
Obawiam się, że wszystkie "systemy religijne" próbują usprawiedliwić świat ze "zła". Religie które poznałem, szukają sposobu pogodzenia idei realnej doskonałości z obecnością cierpienia, a że tego na gruncie logiki zrobić się nie da, wychodzą ubliżające naszemu rozumowi kurioza (w rodzaju wszystko co dobre - nieskończenie dobre i wszechmocne bóstwo, a za zło odpowiada człowiek). Przypomina to mechanizmy obronne, znane z psychologii.
Trudno mi też przyjąć, jakoby fenomen świadomości był czyimkolwiek produktem (czyli np. mózgu). Dochodzą do tego jakieśtam doświadczenia (czy to wgląd, czy złudzenie, tego nie powiem).
Doskonałość a zarazem istnienie cierpienia jest dla mnie "koanem", czymś czego rozwiązać nie potrafię. Wydaje się, że buddyzm jest najmniej niedoskonałym sposobem, który daje nadzieję na uzyskanie tego rozwiązania.
Z pewnością - jeśli znajdę coś mniej niespójnego, porzucę buddyzm bez żalu.
Do tej pory, w moim krótkim życiu, czegoś takiego nie znalazłem. Ot, co. :)

_________________
Om Mani Peme Hung


Na górę
Nieprzeczytany post: pt paź 05, 2007 19:38 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 31, 2006 09:12
Posty: 2546
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Karma Kamtsang
Lokalizacja: Olsztyn
Poznając buddyzm mam wrażenie, że nie uczę się niczego nowego, że raczej odkrywam to co już wiedziałem/czułem w sposób naturalny, jakby od zawsze ta wiedza była we mnie, bo jest właśnie naturalna, przyrodzona. Buddyzm w pełni zgadza się z moim doświadczeniem, w pełni ufam tym naukom. :)


Na górę
Nieprzeczytany post: pt paź 05, 2007 20:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 07, 2007 20:45
Posty: 110
Lokalizacja: Poznań
Ponieważ czasem w chwilach smutku, kiedy wezmę kęs bigosu czuję, że jestem szczęśliwy. :D




edit:
kęs lub bigos nie są konieczne


Na górę
Nieprzeczytany post: pt gru 21, 2007 20:25 
Offline

Rejestracja: śr paź 04, 2006 21:46
Posty: 18
może to jest off-topic

ale miałem kiedys dość.."buddyzmu"..tzn. nie byłem w stanie regularnie praktykować, myslałem że muszę w koncu siąść, ale zawsze cos mi wypadało...i tak chyba..przez wiele miesięcy.czy dłużęj.sporadycznie dałem radę medytować..po prostu wir zycia codziennego, tylko te mysli że mam to zrobić (medytować)...i tak codziennie..stało sie to na tyle frustrujace że pomyslałem...kończę z tym!!, miliardy ludzi nie medytowało i jakos sobie radzili, cierpieli, cieszyli sie, i tak w koło, tak ma byc poprostu. więc myslę..basta!
Samsara jest ok! Przynajmiej nie bedę mial wyrzutów że nie praktykuje. no i w jakos zaraz po tym dostałem krótką odpowiedz, przysniła mi się moja nauczycielka i powiedziała żebym "przestał pajacować". na tym skończyły się moje wątpliwości, a nieregularnością juz sie nie przejmuje.
Pozdrawiam


Na górę
Nieprzeczytany post: pt gru 21, 2007 21:20 
Offline

Rejestracja: pn mar 27, 2006 19:58
Posty: 1363
mamoń: przynajmniej masz jeden problem z głowy. Codzienna praktyka nie powinna być problemem. A poza tym: buddyzm != medytacja.
Właściwa medytacja to tylko jeden aspekt Osmiorakiej Ścieżki.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt kwie 22, 2008 19:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 01, 2008 17:30
Posty: 558
Tradycja: zen, Sanbo-Kyodan
Lokalizacja: Warszawa
praktykuję buddyzm bo widzę innego wyjścia.
:)

:cool:
:serce:
J.

_________________
Szalom


Na górę
Nieprzeczytany post: wt kwie 22, 2008 19:24 
Offline

Rejestracja: pn mar 27, 2006 19:58
Posty: 1363
Cytuj:
praktykuję buddyzm bo widzę innego wyjścia.
To w końcu widzisz czy nie widzisz?


Na górę
Nieprzeczytany post: wt kwie 22, 2008 20:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 01, 2008 17:30
Posty: 558
Tradycja: zen, Sanbo-Kyodan
Lokalizacja: Warszawa
o!!!
ciekawe, że opuściłem to "nie"

:cool:
:serce:

_________________
Szalom


Na górę
Nieprzeczytany post: pt maja 23, 2008 18:27 
Offline
konto zablokowane
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr kwie 30, 2008 15:02
Posty: 5
"Dlaczego chcesz lub praktykujesz buddyzm?"

Zabrzmi podobnie, jak post wyżej, ale (mam nadzieję) że tym samym nie porównuję problemów nieznanego Kolegi do swoich.

Praktykuję - bo potrzebuję ratunku.
Po przeżyciu 52 lat, a raczej ich zmarnowaniu, mam tylko dwa wyjścia.
Sumienie, przyzwoitość, itp. każą mi wybrać buddyzm. Wybrałem Zen, tę połowę bez religii.
Pozdrawiam wszystkich!
Kim

PS.
ps usunięte, na prośbę autora. kunznag


Ostatnio zmieniony czw maja 29, 2008 11:56 przez Kim, łącznie zmieniany 1 raz.

Na górę
Nieprzeczytany post: pt maja 23, 2008 23:45 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 27, 2006 16:23
Posty: 557
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen/Kwan Um
Lokalizacja: Łódź
Witaj Kim.
Najwięcej wsparcia może udzielić Ci Sanga - czyli grupa wspólnie praktykujących ludzi. To forum jest miejscem spotkań i pogawędek nie tylko budystów - ale również ludzi zainteesowanych (z różnych powodów). Nie ma tu nauczycieli, z tego względu dobrze jest to co czytasz, traktować z lekkim ;) .
Pozdrawiam

_________________
10 razy upaść... 11 razy wstać


Na górę
Nieprzeczytany post: pn maja 26, 2008 15:07 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5333
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Sŏn (Szkoła Zen Kwan Um)
Lokalizacja: Toruń
Dyskusja o zen bez religii, o zen bez nauczyciela i o zen bez drogi bodhisattwy została przeniesiona tutaj


Na górę
Nieprzeczytany post: sob cze 07, 2008 18:23 
Offline

Rejestracja: sob cze 07, 2008 16:50
Posty: 190
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Kwan um
Lokalizacja: Gdańsk
Zacząłem bo egzotyka ciekawi, rzeczy których nie znamy wydają się być idealne. Później zauważyłem, że medytacja dobrze działa na umysł. Właśnie popchnąłem stan rzeczy o krok dalej i pozostało już tylko to, że widzę, że będzie dobrze :)


Na górę
Nieprzeczytany post: czw paź 16, 2008 13:42 
Offline
konto zablokowane

Rejestracja: sob sty 05, 2008 17:48
Posty: 149
Tradycja: Diamentowa Droga
bo jak juz natrzaskalem tych poklonow to eraz jak przestane to wyjde na idiote, nie?

:wstyd:

z mojego punktu widzenia, jesli poprawnie zrozumie sie buddyzm - lub przynajmniej jakas czesc podstaw, nie mozna nie praktykowac.


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz paź 19, 2008 18:15 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12096
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
do tego co spowoduje ulgę w cierpieniach TĘDY


Na górę
Nieprzeczytany post: czw sty 29, 2009 07:59 
Bo lubię, spodobało mi się i jakoś nie rzucę tego :)


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pt sty 30, 2009 04:34 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12096
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Bo lubię, spodobało mi się i jakoś nie rzucę tego :)
A dlaczego nie rzucisz? Są ku temu jakieś podstawy, czy też ot tak frywolnie sobie do tego podchodzisz? ;)

_________________
nowy zamęt


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 30, 2009 05:03 
Offline
ex Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob kwie 05, 2008 23:04
Posty: 1981
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Zgierz
Cytuj:
Cytuj:
Bo lubię, spodobało mi się i jakoś nie rzucę tego :)
A dlaczego nie rzucisz? Są ku temu jakieś podstawy, czy też ot tak frywolnie sobie do tego podchodzisz? ;)
A co jak rzuci i to się popsuje/potłucze/połamie? Ty lubisz jak coś co lubisz się popsuje/potłucze/połamie? ;)


pozdrawiam,
Ryu

_________________
Jestem właścicielem mojej kammy, spadkobiercą mojej kammy, zrodzony z mojej kammy, związany z moją kammą, istnieję wspierany przez moją kammę. Jakąkolwiek kammę stworzę, czy dobrą czy złą, będę jej spadkobiercą.
Obrazek


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 30, 2009 05:06 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12096
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
Bo lubię, spodobało mi się i jakoś nie rzucę tego :)
A dlaczego nie rzucisz? Są ku temu jakieś podstawy, czy też ot tak frywolnie sobie do tego podchodzisz? ;)
A co jak rzuci i to się popsuje/potłucze/połamie? Ty lubisz jak coś co lubisz się popsuje/potłucze/połamie? ;)
Mam swe lubię, nie lubię... wolałbym jednak porozmawiać o Twym lubię, nie lubię - będę spokojniejszy ;)

Pozdrawiam
kunzang

_________________
nowy zamęt


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 30, 2009 06:12 
Offline
ex Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob kwie 05, 2008 23:04
Posty: 1981
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Zgierz
Cytuj:
Mam swe lubię, nie lubię... wolałbym jednak porozmawiać o Twym lubię, nie lubię - będę spokojniejszy ;)

Pozdrawiam
kunzang
Też mam swoje lubię/nie lubię. ;)

_________________
Jestem właścicielem mojej kammy, spadkobiercą mojej kammy, zrodzony z mojej kammy, związany z moją kammą, istnieję wspierany przez moją kammę. Jakąkolwiek kammę stworzę, czy dobrą czy złą, będę jej spadkobiercą.
Obrazek


Na górę
Nieprzeczytany post: czw maja 14, 2009 18:39 
Zawsze miałem jakieś zastrzeżenia co do wiary w której się wychowałem (jak i do wielu innych religii). Ostatecznie wierzyć przestałem. Praktykując buddyzm pierwszy raz zyskałem pewność że to co robię jest właściwe. Jak dla mnie coś niebywałego- nie mieć żadnych wątpliwości. To tak jakby przebudzić się z amnezji :super:


Na górę
   
Nieprzeczytany post: sob gru 05, 2009 11:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 10, 2009 04:56
Posty: 63
Nie wiem co praktykuję czy nie praktykuję ale czuję się odpowiedzialny za ten świat i szukam dla niego rozwiązań.


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 28, 2010 10:57 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 27, 2010 17:01
Posty: 60
Płeć: kobieta
Tradycja: .
Lokalizacja: 3city/wawa
ja nic jeszcze nie robię i nie wiem czy mogę, ale dobrze jest przeczytać takie pytanie, które mogę sobie zamienić na "dlaczego tu jestem?". Jestem, bo sobie kompletnie nie radzę, jest coraz gorzej, od czerwca to już tragedia, ciągle złe myśli i izolowanie sie od ludzi, żeby nie zrzucać na nich toksyn, a jeśli rozmowa to w anonimowym środowisku Internetowym, kiedy odcinam z siebie wszystko i jestem tylko na powierzchni, żeby móc w ogóle coś powiedzieć. W tym wszystkim jest też myśl, że nie zasługuję na to, aby móc poznać to co było mi dane zobaczyć u kogoś, kto mi zresztą pomógł, a ja... mogłam zrobić tylko tyle, aby powstrzymać się od mówienia i udawać, że wszystko jest już dobrze, ale nie jest, bo czuję, że nie mam po co żyć i generalnie sie przeważnie męczę, i nie mogę o tym mówić, bo nie mozna mówić o takich rzeczach, wprawiając ludzi w zakłopotanie, więc nie mówię wcale, albo udaję, ślizgam się po powierzchni. I może wcale nie powinnam tu być, bo to taki impuls, jakby ktoś chciał się chwycić brzytwy, ale może nie powinien, bo i tak wiadomo, że nie ma już drogi.

_________________
szklanka to szklanka :)


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 28, 2010 12:02 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr kwie 07, 2010 10:44
Posty: 267
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen
Lokalizacja: Wrocław
Cytuj:
nie mam po co żyć
Nie ma po co żyć, nie znaczy nie żyć, a żyć bez "po co". Ranisz sobie ręce o ostre skały, a:
"Do wspinaczki na skalną ścianę nie są ci potrzebne ręce" - Mumon Ekai

_________________
Dla mnie nie ma oświecenia


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 28, 2010 12:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 05, 2007 21:40
Posty: 1059
Płeć: mężczyzna
Tradycja: BON
Lokalizacja: Zlasu
Cytuj:
Ranisz sobie ręce o ostre skały, a:
"Do wspinaczki na skalną ścianę nie są ci potrzebne ręce" - Mumon Ekai
:ok:
strasznie lubię te enigmatyczne odpowiedzi udzielane początkującym, to im bardzo dużo wyjaśnia :hyhy:

_________________
http://wyklikajzywnosc.pl/
http://macszym.wix.com/msw - troszkę moich fotografii. :)


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 28, 2010 13:00 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12096
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Bry :14:
Cytuj:
(...) I może wcale nie powinnam tu być, bo to taki impuls, jakby ktoś chciał się chwycić brzytwy, ale może nie powinien, bo i tak wiadomo, że nie ma już drogi.
To nie brzmi dobrze. Wiesz, droga zawsze jest a kwestią nie jest w istocie droga a to, z jakiej perspektywy ją postrzegamy. Mam propozycję - wysłuchaj proszę tego wykładu Nauki Dały Dzialtsena w pięciu częściach.
Gdy go wysłuchasz, ciekawym co Ty na to?

Pozdrawiam
kunzang

_________________
nowy zamęt


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 28, 2010 13:09 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4268
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
ja nic jeszcze nie robię i nie wiem czy mogę
Dlaczego miałabyś nie móc? Chodzi tutaj o jakieś rzeczywiste ograniczenia natury fizycznej lub psychicznej, czy o to, co ujęłaś w słowach „nie zasługuję na to, aby móc poznać to co było mi dane zobaczyć u kogoś”? Szans rozwoju na ścieżce buddyjskiej nie mierzy się oceną: zasługuję/nie zasługuję, mam prawo/nie mam prawa. Zawsze, w każdym momencie, jeśli nie wchodzi w grę poważna choroba lub silnie działające osobiste hamulce, można rozpocząć (lub kontynuować) praktykę. Trudno jest uniknąć wartościowania własnych możliwości w tym względzie, bo działa silnie zakorzeniony nawyk dokonywania ocen, z drugiej jednak strony, warto czasem zwrócić uwagę na to, skąd pochodzi źródło tych ocen, z czego one wynikają – czy z rzeczywistego doświadczenia kłopotów podczas konkretnie wykonywanej praktyki, czy też z bogactwa myśli i wyobrażeń, którymi przepełniony jest umysł.

Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 28, 2010 13:26 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 28, 2008 21:24
Posty: 1062
Płeć: kobieta
Tradycja: bon
Lokalizacja: Reda
Cytuj:
Jestem, bo sobie kompletnie nie radzę, jest coraz gorzej
Całkiem sporo ludzi zwraca się ku duchowym ścieżkom pod wpływem jakiegoś życiowego kopniaka. Bo to może uświadomić złudność tego, na czym się polegało w materialnym świecie. Z tego punktu widzenia ciężkie przeżycia mogą stać się szansą na duchowy rozwój. Szczerze polecam książki Cziedryn Pemy "Mądrość nieuciekania" i "Kiedy życie nas przerasta". Nie trzeba mieć dużej wiedzy o buddyzmie, żeby ją zrozumieć, autorka pisze prosto, a to co pisze pozwala spojrzeć na świat i własne doświadczenia z szerszej perspektywy.

_________________
http://www.pustamiska.pl/


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 28, 2010 22:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 27, 2010 17:01
Posty: 60
Płeć: kobieta
Tradycja: .
Lokalizacja: 3city/wawa
Cytuj:
Bry :14:

Gdy go wysłuchasz, ciekawym co Ty na to?
Nie wiem czy to ja dziś jestem w gorszej formie niż zwykle, czy to jakoś wyjątkowo mnie trafiło. Mnóstwo pytań, opór - chociaż może nie tyle opór co ból przy próbie określenia, sięgnięcia w siebie, chęć polemiki, a jeszcze na dodatek na końcu te słowa:

Ci, którzy mają zrozumieć, zrozumieją. Dla tych, którzy nie mają zrozumieć dakini zatrzyma sekret dla siebie. I oni nie zrozumieją. I nie ważne jak wiele razy obejrzą..

i teraz aż strach się pytać - strach jeszcze nie przepracowany (zasnęłam nawet jeszcze niczego nie probując, po prostu z braku sił). Ale też równocześnie odnalezienie w tych słowach mechanizmów, wg których funkcjonuję od dłuższego czasu - odłączenie, jestem odłączona. Dokładnie tak, izolacja, mój wybór, nie ma uczuć, nadziei, poczucie, że niczego już nigdy nie będzie, bo tak już po prostu musi być, tak w gruncie rzeczy było zawsze, taki los, w środku tylko spalona ziemia. Staram się to zaakceptować, bo tak musi być, ale czasami jest ciężko. I nie ma umiejetności połączenia. I nie istnieje już połączenie, nawet to małe, które kiedyś istniało, znikło.

i taka myśl, że pierwsze cztery części są wystarczająco trudne, ale potem przychodzi piąta... gdzie mowa o innych ludziach... i właśnie to boli chyba mocniej, że ich nie ma.

I takie chaotyczne, głupie myśli jeszcze, odnośnie początku - czyli jeśli zobiektywizuję złe, negatywne myśli, uczynię z nich coś do oglądania, jakoś je hm zobiektywizuję, to one się jakoś ode mnie oddzielą i nawet jeśli będą cały czas to już w inny sposób, tak?
Ale one są mną, są mną tak mocno, że samo myślenie, próba myślenia o oddzielaniu boli i sama próba ich wyciągania na powierzchnię boli i jeśli nawet ostatnio to robiłam (nie na sposób, o którym tu usłyszałam, ale taki, który pozwalał na jakieś tam istnienie), to takie oddzielenie powodowało, że funkcjonuję tylko jakby na powierzchni, niby jest dobrze, ale jeśli tylko spróbuję o czymś głębiej pomyśleć, pozwolić powrócić pewnym myślom, znów jest tragedia. Nie myślenie, unikanie otoczenia, które by przypominało o pewnych rzeczach, taki automatyzm - jadę na automacie, bo muszę. I równocześnie kiedy piszę te słowa uparcie pojawia się myśl i zakłopotanie, że nie jestem do nich uprawniona, od dawna wiem i od dawna pojawia się ta myśl, że nie mam prawa do smutku, bo generalnie, kiedy spojrzeć na moją sytuację obiektywnie, jest dobrze, nic się przecież takiego nie stało, nic się nie dzieje takiego, to co się działo to jakieś.. głupoty. Ale mimo to, jeśli chodzi o pewne strefy życia nie radzę sobie, ślizgam się po powierzchni, kiedy schodzę głębiej powalam siebie i innych smutkiem, i jest przekonanie, że nic się nie zmieni, że musi być tak jak jest i jest ból, że inaczej być nie może, że nie są mi dane pewne rzeczy (nie, nie chodzi mi o nic materialnego) i czuję się jak zwierzę zamknięte w klatce schroniska i nie mam już siły podnosić głowy i patrzeć. Dlaczego tak jest? Dlaczego to czego mogłabym dotknąć, próbując określić strach, gniew tak przeraża, boli i osłabia? Staram się akceptować to jak jest, ale jednak to się nigdy do końca nie udaje.

I jak można pozbyć się strachu, myśli, jeśli to tak integralna część? Odcinam to, nie rozmawiam z ludźmi, jestem na powierzchni, nie istnieję. Jeśli tylko trochę zajrzę do środka wszystko wraca i jest strasznie. To nie jest częścią mnie, to jest mną. Wiem, że to ja, umysł utrzymuje te wizje, utrzymuje to, potrafię to przeanalizować, wiem, że to tylko moja wina, że to wszystko jest we mnie, ale do tej pory jedyną droga była próba akceptacji tego co jest i nie mówienia o tym, spychania tego.

Kolejne głupie pytanie: dlaczego umysł jest pusty? Jest pusty? Czy zmierzamy do tego, żeby go takim zobaczyć? Czy trzeba tak długo praktykować, żeby poczuć, zobaczyć, że jest pusty? Hm sama sobie odpowiem - to przecież na pewno sprawa indywidualna, zalezna od poświęconego czasu, od człowieka.

I jeszcze pytanie - tam mowa o pięciu hm truciznach, jedna to strach, druga gniew, a pozostałe? Chociaż samo określenie co przeraża, zanim w ogóle wykona się pierwszy krok będzie trwało chyba w moim przypadku bardzo bardzo długo, bo raz, że to czasami takie nieokreślone, a dwa, nieokreślone, bo aż strach do tego sięgać, bo to boli.

W każdym razie dziękuję, sama bym nie znalazła czegoś co tak dobrze na chwilę obecna we mnie trafia. Tzn. nie wiem czy będe umiała to robić, ale wiem, że jeśli bym spróbowała, to może mi pomóc. Do tej pory przypadkowe informacje, na sucho, a tu juz coś o tym co można zrobić, podane w.. jasny sposób. Dzięki - to takie wyciagnięcie ręki, nie umiem tego dobrze określić.

_________________
szklanka to szklanka :)


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 28, 2010 22:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lis 27, 2010 17:01
Posty: 60
Płeć: kobieta
Tradycja: .
Lokalizacja: 3city/wawa
Cytuj:
Cytuj:
nie mam po co żyć
Nie ma po co żyć, nie znaczy nie żyć, a żyć bez "po co". Ranisz sobie ręce o ostre skały, a:
"Do wspinaczki na skalną ścianę nie są ci potrzebne ręce" - Mumon Ekai
po prostu żyć. ale... po co? życie jako czekanie nie wiadomo na co, aż sie skończy.

_________________
szklanka to szklanka :)


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 87 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl