Forum e-Budda PL

''Początkiem ścieżki wyzwolenia jest przekonanie o bezsensowności samsary i szczera determinacja uwolnienia się od niej.'' - Patrul Rinpocze
Dzisiaj jest ndz cze 24, 2018 15:57

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 58 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: sob cze 14, 2003 13:51 
Offline
Tech Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob kwie 23, 2005 16:12
Posty: 7
napisz Co buddyzm zmienił w twoim życiu?


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz cze 15, 2003 17:16 
Oh, bardzo duzo. Trzeba jednak wyjasnic w jakim sensie. Doswiadczenia duchowe ktore mozna uzyskac dzieki praktykom buddyjskim (jak tez innym tradycjom mistycznym) nie powoduja ze stajemy sie mlodsi, albo bardziej bogaci. Pod tym wzgledem wszystko zostaje tak jak dawniej. Zmienia sie jednak swiadomosc tego co widzimy wokol. Lepiej rozumiemy swiat, innych ludzi, a przede wszystkim siebie. Jest to wiec zmiana na poziomie swiadomosci.
awahili


Na górę
   
Nieprzeczytany post: ndz cze 22, 2003 07:04 
Buddyzm pozwolil mi spojrzec na otaczajace mnie zjawiska z innej perspektywy.juz nie zloszcza mnie politycy, i inne glupstwa ktore zaprzataly mi umysl.No i wreszcie praca nad soba poprzez medytacie ,kursy i praktyki otwiera sie nie znani mi jeszcz nie tak dawnoswiat w ktorym sam decyduje co sie wydarza. pozdrawiam Darek


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pt lip 18, 2003 22:36 
Doświadczeni buddyści twierdzą, że podstawą efektywnej praktyki jest determinacja do regularnego i pełnego poświęcenia siedzenia w Zazen. Dlaczego tak twierdzą? Otóż pierwszą odsłoną Buddyzmu Zen traktowanego na poważnie jest spotkanie z bólem. Jest to swego rodzaju egzamin wstępny – jeżeli zdasz egzamin, to wówczas możesz rozpocząć naukę. Ci, których ból odstraszy, muszą jeszcze uzupełnić braki w nauczaniu – ich czas na Zen jeszcze nie nastał. Wielu z was zapewne skrzywi się na tak postawiony warunek uczestnictwa w systemie doskonalenia duchowego, który wg książek i opisów jest wyjątkowo dobrze dopasowany do mentalności współczesnego człowieka zachodu. Buddyzm Zen ze swoją niechęcią do wikłania się w spirytualizm, wyrażający się wyjątkową estetyką prostoty, pasuje do naszej skomputeryzowanej oraz pragmatycznej cywilizacji. Istnieje jednak głębokie rozdarcie pomiędzy zachodnim światem a światem Zen. Cywilizacja zachodnia brzydzi się cierpieniem, od cierpienia ucieka, Zen natomiast cierpienie akceptuje i je przekracza.
Podczas takich rozważań bardzo często pojawia się pytanie o sens cierpienia. Nie będę wiele filozofował na ten temat – napiszę co mnie spotkało. Zen powitał mnie standardowo tzn. już pierwsze siedzenia w Zendo (3 x 35 minut) okupione były sporym bólem w nogach. Kiedy wracałem do domu po sesji, padałem na łóżko kompletnie wyczerpany. Na szczęście miałem wystarczającą motywację aby wytrwać i dzięki temu siedziałem dalej – cierpiąc. Natura ludzka nie znosi jednak niewygodnych sytuacji a w takiej właśnie się znalazłem, dlatego skupiłem się na sposobach likwidacji bólu. Zauważyłem że ból pochodzi głównie od napiętych mięśni, które jak to sobie uświadomiłem, pozostawały napięte od młodości lub chyba nawet od dzieciństwa. Łatwo powiedzieć rozluźnić mięśnie i po krzyku ale trudniej to zrobić. Mój dobry nauczyciel – ból na szczęście był przy mnie i krok za krokiem pomagał mi usunąć większą część napięcia. Przy okazji pojawiła się pierwsza nagroda – napięcie miało swoje źródło nie w ciele ale w podświadomości, gdzie chowają się upiory z młodości jak strach przed wyrażaniem siebie, lub ukryta agresja. Rozluźnienie wywołało je z mroku i dzięki temu z kilkoma z nich mogłem się pożegnać na dobre. Czy to koniec opowieści o bólu? Nie. Jest ciąg dalszy. Rozochocony początkowym sukcesem, poczułem się dość swobodny w Zazen i moje myśli, zamiast skupiać się w dolnej części brzucha, fruwały gdzieś w obłokach. Tym razem mój nauczyciel zastosował inną taktykę. Otóż od młodości mam lekko skrzywiony kręgosłup i oczywiście teraz zacząłem miewać bóle kręgosłupa w miejscu skrzywienia o intensywności przekraczającej nawet poprzedni ból mięśni. Przyznam się wam że miałem z tym duży problem. Na szczęście i tym razem nadeszła pomoc. Czy czytaliście książkę pt. „Kto umiera?” autorstwa Stephen’a Levine. Jeżeli nie, to gorąco polecam. Autor opisuje w niej wiele spraw, które zwykle umykają naszej percepcji, jednak kontakt z bólem pozwala zwrócić na nie uwagę, a są to sprawy niezwykle istotne dla naszego rozwoju duchowego. Polecam.
Pokrzepiony dobrym słowem, z nową siłą przystąpiłem do Zazen i udało się – ból poszedł sobie gdzieś, ale dopiero wtedy kiedy z całych sił udało mi się utrzymać uwagę w Hara, czyli zaliczyłem zadaną lekcję. Jak sami widzicie ból i cierpienie mogą mieć dwa oblicza. Jedno widziane z perspektywy człowieka zachodu jako bezsensowne utrudnienie życia, drugie, jako próg jaki należy zaakceptować i przekroczyć aby móc bardziej cieszyć się życiem. Nie piszę tego wcale aby odstraszać kogokolwiek od Buddyzmu. To co otrzymałem w zamian za swoje poświęcenie, wielokrotnie przekracza poniesione nakłady.

Spotkanie z mistrzem

Przyznaję że bycie buddystą w Polsce nie jest lekko, choćby z racji niedostatku oświeconych i zatwierdzonych mistrzów. Mistrza spotyka się raz do roku a bywa że i rzadziej. Co pozostaje? Ano twarde siedzenie i siedzenie bez końca plus trochę śpiewów. Nudne nie. Ale w sytuacji, kiedy podjęło się decyzję bycia buddystą nie ma innej drogi. Na szczęście to pozory.
Kiedy miałem już za sobą pewien okres praktyki, zacząłem spotykać w trakcie normalnego życia poza Zendo zdarzenia i przekazy, które uzmysławiały mi w coraz większym stopniu to co pisali dawni mistrzowie. Ich niejednokrotnie przewrotne stwierdzenia i porady stają się coraz bardziej oczywiste. Zabawna rzecz – uświadomiłem sobie że w zasadzie nic się nie zmieniło. Przedtem, zanim zostałem buddystą, spotykałem podobne zdarzenia i przekazy ale dopiero teraz jestem w stanie wychwycić je w nurcie życia i przyswoić przekazywaną informację. Można zaryzykować stwierdzenie, że Buddyzm Zen przez sam fakt siedzenia w Zazen razem z innymi w Zendo udrażnia pewne receptory uwagi i tym samym pozwala czerpać naukę z życia, które każdego z nas spotyka. Inaczej rzecz ujmując- ja znalazłem swojego mistrza i jest nim moje życie. Na koniec tego akapitu przytoczę słowa wielkiego mistrza Zen, który podsumowując swoje życie powiedział: Hej, przez 40 lat sprzedawałem wodę nad brzegiem rzeki (zakładam że miał na myśli czystą rzekę z wodą zdatną do picia). Przedtem sądziłem że mistrz ten miał na myśli to że każdy z nas jest Buddą, tylko nie wszyscy sobie to uświadamiają. Teraz myślę, że chodziło mu o to co napisałem powyżej – każdy z nas ma swojego mistrza – swoje życie i potrzeba tylko uważności oraz odwagi aby tego mistrza spotkać.
Pozdrowienia
IvanKruk


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pn lip 28, 2003 12:38 
Nadał mu głęboki sens którego wczesniej rozpaczliwie w nim brakowało.
Uświadomił mi gorzką prawdę że zło na tym świecie i w ludzkich sercach istnieje także z mojej przyczyny.
Pozwolił - dzięki zazen -usłyszeć wewnętrzny głos, intuicję która jest doradcą o wiele mądrzejszym niż intelekt.
Dał nadzieję, że to wiecznie miotające się między miłością i nienawiścią, szczęściem i rozpaczą, samolubne JA jest tylko cieniem prawdziwego życia.
Pozwolił uwierzyć że to, czy będę żył prawdziwie zależy tylko ode mnie.


Na górę
   
Nieprzeczytany post: śr lip 30, 2003 11:29 
Praktykuję zen od 5 lat i wciąż zmienia się moje zrozumienie natury mojego "ja", ale właśnie to zrozumienie uważam za największą korzyść z praktyki. Za tym idzie dystans do własnych emocji, opinii, chwile czystej radości ze świata, poczucie jedności ze wszystkim. No i zapewne najważniejsze: zmniejszenie ilości i mocy cierpienia w moim życiu. Teraz potrafię już nie nakręcać swoimi myślami poczucia frustracji czy bólu psychicznego. Jest to dla mnie tak naturalne, że muszę sobie samej przypominać, że nie wszyscy ludzie mają tę umiejętność i że ich cierpienie z pozornie nieznaczących powodów jest prawdziwe. Wciąż uczę się nowych możliwości płynących z praktyki zen i wierzę że jeszcze dużo przede mną.

Ewa
ewawaj@wp.pl


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pt sie 27, 2004 11:31 
Jestem 40 latkiem i odkąd pamiętam w wieku 17 lat zetknełem się z wyznawcami Hare Kriszny, od tamtej chwili coś mnie pociąga do kultury i religii wschodu. Interesowałem sie, przyglądałem i "dotykałem" tych że tematów. Lecz tak na prawdę z pełnym zangażowaniem nie mogę wybrać dla siebie drogi, drogi którą kroczyli i kroczą inni ludzie. Fascynowało mnie Zen, Joga, Buddyzm - a może to wszystko jest jednym elementem rozrzconym po świecie?
Medytuję, poszukuję, trawm i odkładem do wszystko na jakiś czas, aby ponownie powrucić i tak cyklicznie od 17 roku życia.
Wiem, że tracę czas i dlatego zazdroszczę Wam wytrałości.
I jeszcze jedno tam gdzie mieszkam nie mam kontaktu z podobny mi ludzmi.
PEPE


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pn cze 20, 2005 23:45 
Co buddyzm zmienił w moim życiu.
Przede wszystkim pozwolił przetrwać. Dlaczego to mnie spotkało? Odwieczne moje pytanie.
Alkoholizm mojego taty. Wieczne jego wyjazdy. Rzucanie ochłapów mamie i nam; I mieliśmy za to przeżyć. W końcu granica wytrzymałości Mamy pękła. Popadła w to co było gehenną naszej rodziny. Rozpad trzustki, pół roku umierała w szpitalu. Tato stoczył się na samo dno...(to pokrótce).
Dlaczego buddyzm, może dlatego że nie zadaje sobie już tego pytania – Dlaczego mnie to spotkało?. Nie popadam w żadne skrajności. Głęboko wieże w Boga, ale w buddyźmie podoba mi się podejście do człowieka. Dzięki tej religii popatrzyłem na siebie zupełnie z boku. Nie przez pryzmat moich potrzeb a przez właściwości które mogę rozwinąć.

Ps. Przeraża mnie upadek zasad moralnych i etycznych na tym świecie. Komercjalizacja dopadła dosłownie już wszystko; wszystkie dziedziny życia łącznie z sferą duchową, buddyzm zbudowany jest na zdrowych etycznych fundamentach, myślę że w dzisiejszych czasach to przede wszystkim trzeba by z niego wynieść. Bo nie jest ważne szczęście jednostki tylko ogółu.
Gorąco pozdrawiam wszystkich na tym portalu.


Na górę
   
Nieprzeczytany post: śr cze 22, 2005 11:50 
> Bo nie jest ważne szczęście jednostki tylko ogółu.
>
Na szczęście ogółu składa się szczęście jednostek. Nie da się inaczej :-) Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia, którym można się dzielić z innymi.

jw


Na górę
   
Nieprzeczytany post: śr kwie 05, 2006 16:00 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9930
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Buddyzm Diamentowej Drogi w moim życiu rozwija moją umiejętnośc wglądu co w prostej linii prowadzi mnie do sprawnego działania w celu, którego nie mogłem zrealizować zanim nie praktykowalem - wykorzystania tego życia dla dobra wszystkich istnień.

Umiejetność rozwiązania własnych problemów egzystencjalnych i związanego z nimi cierpienia uzyskałem po dwóch tygodniach praktyk, wykorzystanie tego dla dobra innej istoty która zrozumiała podstawową przyczyne jej cierpienia (niepraktykująca, nie uznająca lam, nauczycieli,religii i wiary we własne siły, przekonanej niejako o skazaniu na cierpienie 'przez los') nastapiło po półtoramiesięcznej praktyce podczas 20 minutowej spontanicznej rozmowy.

Poszukiwnie tych metod zajęło mi w życiu 25 lat, liczac od pierwszych "świadomych" pytań gdy miałem lat 5.

Wszystkim życze szerze owoców na drodzę krórą obraliście.[/i]


Na górę
Nieprzeczytany post: śr maja 03, 2006 14:52 
Offline

Rejestracja: śr sty 18, 2006 09:55
Posty: 196
Lokalizacja: Szczecin
osiwialem przed 25 rokiem zycia :))))...;)


Na górę
 Tytuł: co zmienil?
Nieprzeczytany post: czw lip 20, 2006 18:37 
buddyzm zmienil tyle w moim zyciu:
-
-
-
pozdrawiam


Na górę
   
Nieprzeczytany post: czw lip 20, 2006 21:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw maja 25, 2006 14:33
Posty: 16
Lokalizacja: Łódź
Nie napiszę nic nowego, bo trudno sprecyzować zmiane wszystkiego i niczego (pomijając że brzmi to banalnie)
Dlatego tylko odwołam się do swojego pierwszego doświadczenia (co robią i inni powyżej :) ) --- po przeczytaniu pierwszej ksiązki o buddyźmie zen (nie pamiętam która to była ale na pewno coś w stylu "zen- świt na zachodzie" :) ) poczułam się bardziej 'swojsko' ;)

_________________
idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 20, 2006 23:43 
Witam wszystkich. Niepraktykuje buddyzmu ale przeczytałem mnustwo stron internetowych o medytacji i sam sobie stwozyłem odpowiadajaca medytacje. dzieki niej uzyskałem wiekszosc jak nie wszystko co tu zostało wymienione.


Na górę
   
 Tytuł: co zmienil?
Nieprzeczytany post: pt lip 21, 2006 08:17 
pytanie co zmienil buddyzm w moim zyciu jest wbrew pozorom baaaardzo trudne.
jesli chce sie byc ze soba szczerym to prawidlowa odpowiedz czesto bedzie niemozliwa.

czlowiek zmienia sie nieustannie i czy praktykuje buddyzm czy nie- jego priorytety, patrzenie na swiat itd ulegaja ciaglym przetasowaniom.

sama 'gospodarka hormonalna' u 18-sto latka jest inna niz u 30-sto latka i w zwiazku z tym mozna ulec iluzji ze praktykujac medytacje zmienilem sie przez te 12 lat a w isotcie wiekszy wplyw mogla miec na to zmiana wlasnie tej gospodarki.....mozna powiedziec wtedy 'teraz jestem spokojniejszy, mniej targaja mna emocje'- ale niemozliwym jest ustalenie czy bez owej medytacji doszloby rowniez do takiej zmiany- mozliwe ze 30-sto latkowie sa po prostu bardziej spokojni a ja odbieram to zludnie za OWOC MEDYTACJI.

Ciezko powiedziec jaki wplyw ma buddyzm na zycie, poniewaz czlowiek nie zyje samym buddyzmem i rozwazajac ta kwestie chociazby na moim przypadku- poza medytacja, mam zone, dziecko, prace, cwicze od 10 lat taekwondo, gram czasem na gitarce, chodze czasami po gorach, spotykam wielu ludzi, ogladam wiele filmow, czasem cos przeczytam------>wszystko to mnie zmienia nieustannie- bez medytacji i pogladow tzw buddyjskich za 15 lat chcac nie chcac- tez bede innym czlowiekiem. dlaczego wiazac zmiane/rozwoj jedynie z medytacja formalna?

Ciezko rowniez powiedziec jaki buddyzm ma wplyw poniewaz gdy czlowiek nie jest maksymalnie z soba szczery stosuje nieswiadome techniki obrony wlasnego JA (nawet gdy jest szczery to tez stosuje) i czesto wlasnie ulega iluzji tego, ze gdziesz zaszedl, cos osiagnal itd.....chce krotko mowiac widziec SENS w tej calej jego medytacji i szuka OWOCOW- a przy odpowiedniej optyce OWOCEM mozna nazwac wszystko.
pozdrawiam


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pt lip 21, 2006 14:10 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1896
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
Ja się interesuje buddyzmem od niedawna ale już moge powiedzieć że coś zmienił w moim życiu. Co prawda moja praktykla nie jest "mocna" ale całkiem chyba owocna.
A więc :mrgreen: po kolei:
1. Dzięki buddyzmowi jestem teraz na tym forum i poznałem ciekawych ludzi (i ich zwierzaki :mrgreen: )
2. Czasami wydaje mi się że troszeczke rozumiem co to oznacza mieć mocne centrum, które niezwykle jest "przydatne" do funkcjonowania we współczesnym świecie i w ogóle - do nieulegania wszystkiemu czemu się dotychczas ulegało.
//Podkreślam tutaj słowo czasami :mrgreen:
3. Stałem się bardziej otwarty na innych ludzi i ich poglądy i idee, nawet jeśli wcześniej wydawały się być sprzeczne z moimi lub bulwersujące.
4. Mam więcej cierpliwości i w ogóle bardziej lubie ludzi.
5. "Rozszerzyłem swoje horyzony ponad przyziemne życie i jednocześnie wreszcie zacząłem to >>przyziemne<< życie doceniać i się nim cieszyć"
//cały piąty punkt w cudzysłowie specjalnie
6. Jestem bardziej zrelaksowany.

Jeszcze na koniec dodam że książka Thich Nhat Hanha nie bez powodu nazywa się "Cud uważności", bo chociaż jej nie czytałem, uważam że uważność jest rzeczywiście cudem. To tak jak w Dhammpadzie.
Cytuj:
Uważność jest ścieżką ku Bezśmiertelności[1], nieuwaga jest ścieżką ku śmierci. Uważni nie umierają, nieuważni już są martwi.

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lip 23, 2006 17:58 
.
.
.
>>>5. "Rozszerzyłem swoje horyzony ponad przyziemne życie i jednocześnie wreszcie >>>zacząłem to >>przyziemne<< życie doceniać i się nim cieszyć"
>>>//cały piąty punkt w cudzysłowie specjalnie
>>>6. Jestem bardziej zrelaksowany.


przejdzie Ci:)


Na górę
   
Nieprzeczytany post: ndz lip 23, 2006 20:46 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1896
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
ale co?? :mrgreen:

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lip 24, 2006 08:52 
wszystko przemija
relaks i lepsze zrozumienie swiata- tez jak najbardziej.
pozdrawiam


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pn lip 24, 2006 18:23 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 16, 2005 21:52
Posty: 1896
Tradycja: Brak
Lokalizacja: Toruń
ok, skoro tak uważasz ;D
pozdrawiam
Łukasz

_________________
"Rozkradzione krople
jej skóra
czyni wodę wiosną. "
by Har Dao _/|\_


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lip 25, 2006 22:01 
Offline

Rejestracja: pn lip 17, 2006 23:35
Posty: 15
Lokalizacja: bydgiosscz
nie uznaje siebie za buddystę, narazie szukam drogi, ale już wiedzę drogowskaz.

narazie jedyną moją większą praktyką są sutry, poznaję też nauki mistrzów. Moja praktyka medytacyjna wchodzi dopiero w grę, ale :

- doceniam ludzi, których począdkowo nie zniósł bym, choćby Giertych;
- życzę dobrze mojej przybranej siostrze, którą nie uważałem kiedyś za osobę godną szczęścia,
- odrywam się od materializmu, może dlatego nie posiadam za dużo kasy, ale nie pragnę jej też.

Jednak że nie potrafię się oderwać do marzeń, choć to rzecz złudna, jestem marzycielem nie ukrywam, czy jednak marzenia o pomocy innym są złą rzeczą ?


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lip 25, 2006 23:32 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9930
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
czy jednak marzenia o pomocy innym są złą rzeczą ?
Wg. mnie nie, jeżeli wprowadza się je w czyn.

pozdr
/bkr

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lip 29, 2006 09:30 
[quote="Ślepiec"]
,
- odrywam się od materializmu, może dlatego nie posiadam za dużo kasy, ale nie pragnę jej też.

Jednak że nie potrafię się oderwać do marzeń, choć to rzecz złudna, jestem marzycielem nie ukrywam, czy jednak marzenia o pomocy innym są złą rzeczą ?[/quote]

nie rozumiem- czemu masz sie od czegos odrywac?? czy pieniadze i czy marzenia sa zle same w sobie?? zmien jedynie podejscie do pieniedzy i marzen- te drugie zaakceptuj jako cos co sie po prostu wydarza- cos co jest twoja rzeczywistoscia- tu i teraz....a posiadanie pieniadzy w dzisiejszym swiecie jest po prostu koniecznoscia. mozna filozofowac, ale jesli ich [pieniedzy] na prawde zabraknie- wtedy zaczynaja sie problemy i zadna filozofia nie zaplaci za ciebie rachunkow.
zaakceptuj ten fakt jako twoje tu i teraz i back to the work!!:)


Na górę
   
Nieprzeczytany post: ndz paź 08, 2006 20:30 
Offline

Rejestracja: śr paź 04, 2006 18:35
Posty: 23
Witam!
W moim zyciu zmienil wszystko :) :D . Pogląd na świat teraz widze dużo wiecje jako człowiek dostrzegam wszystko. Medytacja daje mi spokuj wyciszenie i dużo zalet można tak pisać bez końca więc myśle że wystarczy powiedzieć, że dnia przyjęcia Buddyzmu i kilka tygodni pogłębiania sie w nim to coś pięknego :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

_________________
Wszystkie serca znają ten sam język. Nie ważne jakim osoba posługuje się językiem lub jakiej jest narodowości, serce nie posiada nic oprócz prostej świadomości, dlatego wszystkie serca mają ten sam język.


Na górę
 Tytuł: hmm
Nieprzeczytany post: pn paź 09, 2006 18:55 
Offline

Rejestracja: śr paź 04, 2006 18:35
Posty: 23
Mi dal ogromnei duzo tradycja theravada dala to:
1 spokuj
2 harmonei ducha
3 szczescie
4 dziwne zjawiska zobacz napisalme na forum w dziale ¤ Dziwne jakby "objawienie" - pomocy
5 sens zycia i odpowiedzi na nurtujace pytania

I wogule punktuw jest 999999999999999999999...... wiec tylko tyle tych wazniejszych :mrgreen:

_________________
Wszystkie serca znają ten sam język. Nie ważne jakim osoba posługuje się językiem lub jakiej jest narodowości, serce nie posiada nic oprócz prostej świadomości, dlatego wszystkie serca mają ten sam język.


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz maja 20, 2007 11:13 
Buddyzm sprawił, że nabrałem dystansu do tego co uważałem za siebie, a to, czego nie uważałem za siebie, stąło mi się bliższe. :-) Nabrałem także dużo spokoju (to głównie dzięki naukom czcigodnego Thich Nhat Hanha), wyrozumiałości i troszkę ograniczyłem swoją zawziętość (choć jeszcze dużo pracy muszę w to włożyć!).


Na górę
   
Nieprzeczytany post: ndz maja 20, 2007 11:56 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 01, 2003 11:09
Posty: 338
Lokalizacja: Warszawa
Co buddyzm zmienił w twoim życiu? => mnie :mrgreen:

_________________
Monika


Na górę
Nieprzeczytany post: pn maja 21, 2007 16:44 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 05, 2007 21:40
Posty: 1059
Płeć: mężczyzna
Tradycja: BON
Lokalizacja: Zlasu
Nie wiem!

Cały czas zastanawiam się, czy zacząłem się zmieniać i napotkałem buddyzm, czy napotkałem buddyzm i zacząłem się zmieniać??? :D

_________________
http://wyklikajzywnosc.pl/
http://macszym.wix.com/msw - troszkę moich fotografii. :)


Na górę
Nieprzeczytany post: śr maja 23, 2007 19:03 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 27, 2006 16:23
Posty: 557
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen/Kwan Um
Lokalizacja: Łódź
Na dzień dzisiejszy:

Nie dręczą mnie pytania "za co mnie to spotyka?"
Dużo rzadziej męczy mnie pytanie o sens życia.
Czuję, że znalazłam właściwą drogę.
Mam więcej cierpliwości przede wszystkim do dzieci, zaś do dorosłych... no cóż dużo praktyki przede mną :lol: .
Trudne sytuacje (nawet bardzo trudne) jestem w stanie przyjąć dużo spokojniej, bardziej rozważnie a nie jak wcześniej impulsywnie i emocjonalnie.
Brakuje mi czasu na niektóre rozrywki jak np. czytanie książek.
Kłócę się z mężem, że za dużo praktykuję i że na pewno będę chciała więcej :cry:
Przestałam się z nim kłócić na 999 innych tematów.
Bardziej prosto trzymam plecy, ale chyba szybciej nauczę się cierpliwości do dorosłych niż pozbędę się nawyku garbienia :wink: .
Przestałam się wstydzić uczciwości.
Nie czuję się bezużyteczna.
Zaczynam wierzyć, że sukcesy są w takim samym stopniu moją zasługą jak porażki.
Czasami miewam problemy w wychowaniu religijnym dzieci i dylematy jak się zachować.
Poznałam sporo nowych osób.
Zaczęłam dbać o porządek w domu.

Mniej więcej...
:)

_________________
10 razy upaść... 11 razy wstać


Na górę
Nieprzeczytany post: śr maja 23, 2007 19:55 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5333
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Sŏn (Szkoła Zen Kwan Um)
Lokalizacja: Toruń
Monaszi,

Chciałbym Ci powiedzieć, że bardzo budujące jest dla mnie czytanie Twoich postów o Twojej praktyce na naszym forum. Życzę Ci bardzo dużo wytrwałości i energii na Drodze i składam Ci głęboki hapczang.

Pzdr
Piotr

_________________
GeekLaw - Prawo w świecie internetu i nowych technologii
Tango w Toruniu i Bydgoszczy


Na górę
Nieprzeczytany post: śr maja 23, 2007 20:26 
Offline

Rejestracja: wt lip 18, 2006 10:48
Posty: 458
Lokalizacja: Poznań
Cytuj:
Chciałbym Ci powiedzieć, że bardzo budujące jest dla mnie czytanie Twoich postów o Twojej praktyce na naszym forum.
Dla mnie też. Są budujące.

I też ukłon ode mnie :D I wszystkim innym którzy praktykują na macie i swoim życiem.

_________________
"Jeżeli żądza, gniew czy głupota się zwiększają to to, co praktykujesz nie jest buddyzmem" pewien mistrz zen


Na górę
Nieprzeczytany post: śr maja 23, 2007 22:04 
Offline
Senior User
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 27, 2006 16:23
Posty: 557
Płeć: kobieta
Tradycja: Zen/Kwan Um
Lokalizacja: Łódź
hapczang :oops:

_________________
10 razy upaść... 11 razy wstać


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lip 16, 2008 20:35 
Kłaniam się,

Miło czytać te posty, niemal brzmi to jak bajka z happy-endem.

Buddyzm przekonał mnie, że nie ma sensu mieć jakichkolwiek wyobrażeń o praktyce, o dobru i oświeceniu i, że nie jest to - w zasadzie - turystyka dla miłych ludzi, szukających pięknych wrażeń.

Buddyzm zasugerował mi, że zajmowanie się egzotyczną literaturą, sztuką, ciekawszym "lifestyle" - ciuszkami, kadzidełkami, ciekawszą kuchnią, pokazywanie się w szatach, golenie głowy (żeby być buddystą) ... to nie buddyzm .. jeszcze.

Nauczył mnie - że chłopcy nastoletni "trzeskający" 1000 pokłonów, wytrzymujący ekstremalny ból ... chyba jeszcze nie wiedzą, co to jest buddyzm.

Nauczył mnie, że mentalność azjatycka - kulturowa - jest bardzo odmienna od naszej i, że nie warto robić się na Azjatę ... żeby zostać buddystą.

Buddyzm ... to wstawanie za każdym razem, jak życie położy cię na łopatki, by toczyć kamień po stromej pochyłej. Cholernie ciężki ... za ciężki.

Buddyzm nauczył mnie, że nie należy niczego idealizować, ani niczego nie niszczyć.

Buddyzm nauczył mnie, że czasami należy pewne rzeczy idealizować i czasami się postawić - po pozwolić siebie zniszczyć to bardzo łatwa droga. Nie wiem jak się konczy, ale póki co może być źle.

Buddyzm .. nie nauczył mnie niczego ... przecież jescze żyję. Serdeczności wszystkim


Na górę
   
Nieprzeczytany post: śr lip 16, 2008 21:12 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12100
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witamy na forum Maz :)

_________________
nowy zamęt


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lip 16, 2008 23:18 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9930
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
Miło czytać te posty, niemal brzmi to jak bajka z happy-endem.
Ciekawie jest przeczytać swój własny, dwuletni post :hyhy:

Teraz bym napisał "nauczył mnie nie gadać więcej w takim stylu" :D

Pozdrawiam
/M

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 17, 2008 22:46 
Cytuj:
Cytuj:
Miło czytać te posty, niemal brzmi to jak bajka z happy-endem.
Ciekawie jest przeczytać swój własny, dwuletni post :hyhy:

Teraz bym napisał "nauczył mnie nie gadać więcej w takim stylu" :D

Pozdrawiam
/M
Hmmm ... starałem się wyciągnąć średnią stylistyczną z tego, co przeczytałem, żeby się wpasować.

Może doświadczonym - na pytanie o wrażenia odn. buddyzmu czym jest i co zmienia (też w naszym, rodzimym sensie kulturowym) napiszę, bez cynizmu, tak.

Po latach medytacji
Miszcz Maz postanowił wygonić -w końcu -
Ostatniego demona, Żula, ze swojego domu,
Ostatnią przeszkodę na drodze do Wielkiego Oświecenia

Wielkie Oświecenie osiągnął na klatce schodowej
Gdy usłyszał słowa mocno zaniepokojonej sąsiadki,
Która wykrztusiła:
"Co Pan chcesz zrobić z tym lustrem?"


Pozdrówka


Na górę
   
Nieprzeczytany post: sob wrz 13, 2008 17:30 
Buddyzm nauczył mnie, że I TAK istnieje na świecie sprawiedliwość, mimo media tak intensywnie starają się wcisnąć człowiekowi, że jest odwrotnie.

A skoro jest sprawiedliwość, to świat wygląda jakoś bardziej kolorowo, no nie?


Na górę
   
Nieprzeczytany post: ndz wrz 14, 2008 11:34 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 28, 2008 21:24
Posty: 1062
Płeć: kobieta
Tradycja: bon
Lokalizacja: Reda
Dyskusja o mechanizmie działania karmy wydzielona w nowy wątek tu


Na górę
Nieprzeczytany post: czw sty 29, 2009 07:58 
Buddyzm pokazał mi, że może jednak jedyną drogą do uwolnienia od cierpienia nie jest samobójstwo. Że jedyną drogą do szczęścia nie jest picie raz w tygodniu połóweczki Bolsa z jakimś energy drinkiem. Że chrześcijanizm i satanizm nie są jedynymi opcjami wartymi uwagi. Że poza psychologią i psychoterapeutami są inne sposoby pracy z umysłem. Buddyzm tylko potwierdził teorie psychologiczne, że lgnięcie do ego jest przyczyną cierpienia, dał pare mechanizmów do obrony przed depresją, przed piciem ojca, przed niepowodzeniami szkolnymi, przed myślą o straconym roku edukacji i zbliżającą się sesją. Po prostu schłodził mnie jak zimny prysznic dał młotek i drewno, kazał budować arkę i uratować się przed powodzią własnych ambicji i własnego ego, przede wszystkim własnego lenistwa i znudzenia. Dalej cierpię, czasami się denerwuję i tracę cierpliwość, geniuszem też nie jestem, ale jakoś jest lepiej niż było, nie zjadają mnie nerwy.


Na górę
   
Nieprzeczytany post: pt sty 30, 2009 04:37 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12100
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Buddyzm pokazał mi, że może jednak jedyną drogą do uwolnienia od cierpienia nie jest samobójstwo. (...)
Mocne - dziękuję :)

Pozdrawiam
kunzang

_________________
nowy zamęt


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lut 12, 2009 09:33 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Cytuj:
Buddyzm nauczył mnie, że I TAK istnieje na świecie sprawiedliwość, mimo media tak intensywnie starają się wcisnąć człowiekowi, że jest odwrotnie.

A skoro jest sprawiedliwość, to świat wygląda jakoś bardziej kolorowo, no nie?
o fuj, co za resentyment ;)

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lut 12, 2009 23:59 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 24, 2004 14:30
Posty: 1004
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: Sosnowiec
Cytuj:
Cytuj:
Buddyzm nauczył mnie, że I TAK istnieje na świecie sprawiedliwość, mimo media tak intensywnie starają się wcisnąć człowiekowi, że jest odwrotnie.

A skoro jest sprawiedliwość, to świat wygląda jakoś bardziej kolorowo, no nie?
o fuj, co za resentyment ;)
takie buddyjskie holywood -kraina spelnienia marzen ;)
hehe
albo las vegas gdzie kazdy wygrywa ! hehehehe


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 18, 2011 15:34 
Offline

Rejestracja: pn lut 07, 2011 11:05
Posty: 22
Płeć: kobieta
Tradycja: brak
Lokalizacja: Trójmiasto
Co buddyzm zmienił w moim życiu?

Zapewne odkrywcza nie będę. Na początku szukałam wyciszenia i chyba osiągnęłam mały "sukces".
Ład i porządek rodzi harmonię- zawsze sobie to powtarzam kiedy zaglądam do swojej szafy.
Nie warczę już na bliskich.
Jestem bardziej otwarta do ludzi. Nie boję się ich, chociaż do "duszy" towarzystwa sporo mi brakuje.
Emocje, szczególnie te złe, potrafię powstrzymać, wyciszając myśli.
Cierpliwość to jeszcze temat do przepracowania, szczególnie w stosunku do swojej sąsiadki.
Zaczęłam uśmiechać się i nie zadaję sobie już pytania: dlaczego?
"Odpępowiłam" się od syna- nareszcie! jakby to powiedział Młody. :wstyd:


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 19, 2011 10:13 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12100
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
(...) "Odpępowiłam" się od syna- nareszcie! jakby to powiedział Młody. :wstyd:
Extra! :super:

Pozdrawiam
:14:

_________________
nowy zamęt


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 58 ]  Przejdź na stronę 1 2 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl