Strach przed wybraniem ścieżki

Wasze pierwsze pytania tyczące się buddyzmu

Moderator: forum e-budda team

Awatar użytkownika
Asti
Posty: 785
Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań

Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: Asti »

Witam serdecznie,

Piszę, bo od dłuższego czasu borykam się z pewnym kłopotem. Medytuję mniej lub bardziej regularnie od ponad 10 lat, uczestniczyłem w wielu dwudniowych i jednym 7-dniowym odosobnieniu medytacyjnym... Jednak za każdym razem, gdy wydaje mi się, że znalazłem swoją szkołę czy drogę, budzi się we mnie ogromny strach. Zaczynam zastanawiać się, czy to na pewno właściwy wybór, przyglądać się ludziom, a jak wiadomo, ludzie wszędzie są niedoskonali i zawsze znajdę jakąś wadę lub kontrowersje w sandze, która skutecznie umożliwi mi odroczenie decyzji.

Jestem już oczytany w publikacjach buddyjskich, byłem na wykładach nauczycieli tybetańskich i zen, oglądałem wiele wykładów nauczycieli theravady. Nigdzie nie znalazłem takiej klarowności i logiki jak w książkach Ajahna Brahma, takiej prostoty i życiowości, jak w dziełach mistrzów zen, takiej mocy i naturalności, jak u Namkhaia Norbu Rinpocze. Otrzymałem też przekazy i inicjacje w ramach niektórych ze ścieżek, nie zmieniło to jednak mojego podejścia. Próbowałem nawet rozmawiać o tym z psychologiem, ale z racji niezrozumienia specyfiki buddyjskiej drogi, ciężko było mi uzyskać jakąś sensowną poradę. Trochę męczy mnie ta moja karma "wiecznego tułacza", a z drugiej strony ten strach przed zagrzaniem gdzieś miejsca wydaje się silniejszy ode mnie.

Chciałbym się zapytać, czy ktoś z was kiedyś miał podobny problem? I jak sobie z nim poradził?
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4632
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Asti pisze:
pt paź 27, 2017 15:39
Trochę męczy mnie ta moja karma "wiecznego tułacza", a z drugiej strony ten strach przed zagrzaniem gdzieś miejsca wydaje się silniejszy ode mnie.

Cześć, Asti :)

dobrze by było odróżnić dwie rzeczy od siebie: reakcję na nauczyciela od reakcji na ludzi, którzy praktykują pod okiem nauczyciela. Niby te rzeczy jakoś się ze sobą wiążą, bo określony typ nauczyciela przyciąga określony typ ludzi, ale nie są absolutnie tożsame. I ja zaczęłabym od zbadania związku z nauczycielem, na ile jest silny, czyli na ile osoba nauczyciela budzi w Tobie ciekawość, chęć powtórnego spotkania, a sposób wykładania przez niego nauk trafia do przekonania (pozostaje zgodny z Twoim własnym sposobem myślenia lub bardzo Cię inspiruje). Jeśli nic szczególnego się tutaj nie wyłania, nie robiłabym niczego na siłę aż do czasu, gdy nie nabierzesz pewności. Inną sprawą jest natomiast kwestia praktykującej grupy i relacji z nią, ale, moim zdaniem, można tę kwestię rozważyć dopiero po wyborze nauczyciela. Projektowanie na nauczyciela negatywnych cech jego uczniów i uzależnianie wyboru od tychże właśnie nie jest najlepszym pomysłem.


Ja nie miałam takich problemów, ale nie znaczy, że obeszło się bez kryzysów w obu typach relacji, no niestety, nie wszystko w praktyce wygląda tak różowo, jakby się chciało, jest to raczej sztuka możliwego.


Pozdrawiam, gt

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12751
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

witam

Asti pisze:
pt paź 27, 2017 15:39
Piszę, bo od dłuższego czasu borykam się z pewnym kłopotem. Medytuję mniej lub bardziej regularnie od ponad 10 lat, uczestniczyłem w wielu dwudniowych i jednym 7-dniowym odosobnieniu medytacyjnym... Jednak za każdym razem, gdy wydaje mi się, że znalazłem swoją szkołę czy drogę, budzi się we mnie ogromny strach. Zaczynam zastanawiać się, czy to na pewno właściwy wybór, przyglądać się ludziom, a jak wiadomo, ludzie wszędzie są niedoskonali i zawsze znajdę jakąś wadę lub kontrowersje w sandze, która skutecznie umożliwi mi odroczenie decyzji.
to jakieś nieporozumienie jest :oczami:
chcesz podążać ścieżką ku ustaniu cierpienia, czy być w gronie tych, którzy mają zbliżone do Ciebie poglądy i odpowiadają Twym wizjom jacy powinni być w związku z tym, że deklarują coś takiego jak Ty, i że będzie wtedy cacy? :luka:
ścieżka zaczyna się i kończy w samotności - sanga jest wsparciem wtedy, gdy jest się wolnym od oczekiwań, a co jest rdzeniem ścieżki. znaczy, ludzie to jedno, a Twe lęki to drugie - sanga jest zwierciadłem... ludzie są nieważni, to Twe lęki, Twe wizje i tylko Ty jesteś za nie odpowiedzialnym, jak każdy - wystarczy zostawić w spokoju ludzi, rinpocze itp, i stanąć twarzą w twarz ze swymi lękami jako własnymi demonami i robi się ciekawie - wtedy zaczyna się ścieżka, jak dla mnie :]

pozdrawiam
:14:

ps
jesteś świadom/?/, że przez kogoś tam w sandze, możesz być tak samo jak innych postrzegasz, postrzeganym - i to tak zupełnie od czapy, jakiś lęk wg kogoś w nim wyzwalać :|
Asti pisze:
pt paź 27, 2017 15:39
Chciałbym się zapytać, czy ktoś z was kiedyś miał podobny problem? I jak sobie z nim poradził?
to nie jest problem - tu nie ma sobie z czym radzić... wystarczy przestać generować wizje na temat innych /zwłaszcza tych, których uważamy za fe/, a potraktować ich niczym zwierciadło /i innym o swym podejściu nie paplać/. następnie nie jest lekko, nie jest miło, ale warto, ponieważ w tunelu zawsze widać... gdzieś tam, światło :oczami:

Awatar użytkownika
Asti
Posty: 785
Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: Asti »

GreenTea pisze:
pt paź 27, 2017 18:15
Asti pisze:
pt paź 27, 2017 15:39
Trochę męczy mnie ta moja karma "wiecznego tułacza", a z drugiej strony ten strach przed zagrzaniem gdzieś miejsca wydaje się silniejszy ode mnie.

Cześć, Asti :)

dobrze by było odróżnić dwie rzeczy od siebie: reakcję na nauczyciela od reakcji na ludzi, którzy praktykują pod okiem nauczyciela. Niby te rzeczy jakoś się ze sobą wiążą, bo określony typ nauczyciela przyciąga określony typ ludzi, ale nie są absolutnie tożsame. I ja zaczęłabym od zbadania związku z nauczycielem, na ile jest silny, czyli na ile osoba nauczyciela budzi w Tobie ciekawość, chęć powtórnego spotkania, a sposób wykładania przez niego nauk trafia do przekonania (pozostaje zgodny z Twoim własnym sposobem myślenia lub bardzo Cię inspiruje). Jeśli nic szczególnego się tutaj nie wyłania, nie robiłabym niczego na siłę aż do czasu, gdy nie nabierzesz pewności. Inną sprawą jest natomiast kwestia praktykującej grupy i relacji z nią, ale, moim zdaniem, można tę kwestię rozważyć dopiero po wyborze nauczyciela. Projektowanie na nauczyciela negatywnych cech jego uczniów i uzależnianie wyboru od tychże właśnie nie jest najlepszym pomysłem.


Ja nie miałam takich problemów, ale nie znaczy, że obeszło się bez kryzysów w obu typach relacji, no niestety, nie wszystko w praktyce wygląda tak różowo, jakby się chciało, jest to raczej sztuka możliwego.


Pozdrawiam, gt

Hej,

No więc, u mnie sprawy mają się tak, że z niektórymi nauczycielami odczuwam silny związek (niektórzy nawet we śnie udzielali mi wskazówek, co ponoć w buddyzmie tybetańskim jest znaczącą kwestią). Kiedyś bardzo inspirowały mnie teksty tybetańskie, potem zen, ostatnio zagłębiam się głównie w literaturę Theravadyjską i te nauki zdają się do mnie najbardziej przemawiać. Jednak, w momencie kiedy mam podjąć wybór pojawiają się wątpliwości - czy to dotyczące samej doktryny lub jej elementów, czy też poszczególnych nauczycieli. Wydaje mi się, że ta obawa przed "związaniem się" z jakąś grupą, jest pierwotna, a potem po prostu umysł próbuje znaleźć racjonalny powód by się wycofać.

Swojego czasu to samo powiedział mi Dzigar Kongtrul Rinpocze, z którym miałem szczęście osobiście rozmawiać - powiedział mi "take your time". Tyle że to tak trwa od lat, a ja ciągle czuję się w pewnym sensie "bezpański". Staram się podążać szlachetną ośmioraką ścieżką, trzymam się wskazań, ale jak przychodzi do bardziej złożonych kwestii - to zupełnie nie wiem, w którym kierunku iść.
Ostatnio zmieniony pt paź 27, 2017 22:14 przez Asti, łącznie zmieniany 1 raz.
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming

Awatar użytkownika
Asti
Posty: 785
Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: Asti »

kunzang pisze:
pt paź 27, 2017 21:22
witam

Asti pisze:
pt paź 27, 2017 15:39
Piszę, bo od dłuższego czasu borykam się z pewnym kłopotem. Medytuję mniej lub bardziej regularnie od ponad 10 lat, uczestniczyłem w wielu dwudniowych i jednym 7-dniowym odosobnieniu medytacyjnym... Jednak za każdym razem, gdy wydaje mi się, że znalazłem swoją szkołę czy drogę, budzi się we mnie ogromny strach. Zaczynam zastanawiać się, czy to na pewno właściwy wybór, przyglądać się ludziom, a jak wiadomo, ludzie wszędzie są niedoskonali i zawsze znajdę jakąś wadę lub kontrowersje w sandze, która skutecznie umożliwi mi odroczenie decyzji.
to jakieś nieporozumienie jest :oczami:
chcesz podążać ścieżką ku ustaniu cierpienia, czy być w gronie tych, którzy mają zbliżone do Ciebie poglądy i odpowiadają Twym wizjom jacy powinni być w związku z tym, że deklarują coś takiego jak Ty, i że będzie wtedy cacy? :luka:
ścieżka zaczyna się i kończy w samotności - sanga jest wsparciem wtedy, gdy jest się wolnym od oczekiwań, a co jest rdzeniem ścieżki. znaczy, ludzie to jedno, a Twe lęki to drugie - sanga jest zwierciadłem... ludzie są nieważni, to Twe lęki, Twe wizje i tylko Ty jesteś za nie odpowiedzialnym, jak każdy - wystarczy zostawić w spokoju ludzi, rinpocze itp, i stanąć twarzą w twarz ze swymi lękami jako własnymi demonami i robi się ciekawie - wtedy zaczyna się ścieżka, jak dla mnie :]

pozdrawiam
:14:

ps
jesteś świadom/?/, że przez kogoś tam w sandze, możesz być tak samo jak innych postrzegasz, postrzeganym - i to tak zupełnie od czapy, jakiś lęk wg kogoś w nim wyzwalać :|
Asti pisze:
pt paź 27, 2017 15:39
Chciałbym się zapytać, czy ktoś z was kiedyś miał podobny problem? I jak sobie z nim poradził?
to nie jest problem - tu nie ma sobie z czym radzić... wystarczy przestać generować wizje na temat innych /zwłaszcza tych, których uważamy za fe/, a potraktować ich niczym zwierciadło /i innym o swym podejściu nie paplać/. następnie nie jest lekko, nie jest miło, ale warto, ponieważ w tunelu zawsze widać... gdzieś tam, światło :oczami:
Hej Kunzang,

Myślę że się nie zrozumieliśmy. Czy nieporozumieniem jest to, że mam wątpliwości? Myślę, że gdybym wiedział dokładnie jaką ścieżkę wybrać, sangha byłaby już drugorzędną sprawą. Oswoiłem się już z tym, że ludzie niekoniecznie muszą spełniać moje oczekiwania. Nie obmawiałem nigdy nikogo, ani też nie było moją intencją nikogo oceniać. Kiedy mówię o obawach dotyczących sanghi, to myślę głównie o odstraszających kwestiach takich jak wewnętrzna walka o władzę, sekciarskie podejście, skandale seksualne - wszystko to kładzie cień na naukach, a w takich nieufnych ludziach jak ja, budzi zazwyczaj chęć jak najszybszego brania nóg za pas. A w momencie, gdy znajdę już godnego zaufania nauczyciela i sanghę, pozostaje jeszcze kwestia wyboru ścieżki (dzogczen, wadżrajana, mahajana, theravada), która byłaby najlepsza dla mnie. Szczególnie w świetle tekstów palijskich optyka trochę zmienia się i pozostaje przeczucie, że nie każda droga, nawet w ramach szeroko pojmowanego buddyzmu wiedzie do pełnego oświecenia, opisanego w pierwotnych tekstach. Z biegiem lat, mam wrażenie że pytań coraz więcej a odpowiedzi coraz mniej...

Co do patrzenia wgłąb siebie i obserwowania leków, to od dłuższego czasu to robię i wiem, że to mój umysł w dużej mierze generuje te problemy. Wydaje mi się jednak, że ta droga bez nauczyciela czy sanghi może mnie zwieść na manowce. I problem się zapętla.

Na koniec chciałby poprosić o wyrozumiałość, bo zwracam się do was - starszych, bardziej doświadczonych na Drodze - z prośbą o pomoc. Chciałbym móc jakoś rozwiązać swoją zagwozdkę. Może się komuś wydać śmieszna, wydumana albo irytująca, ale dla mnie to ważna sprawa.
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming

Awatar użytkownika
kunzang
Admin
Posty: 12751
Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: kunzang »

witaj
Asti pisze:
pt paź 27, 2017 22:13
Myślę że się nie zrozumieliśmy.
(...) Kiedy mówię o obawach dotyczących sanghi, to myślę głównie o odstraszających kwestiach takich jak wewnętrzna walka o władzę, sekciarskie podejście, skandale seksualne - wszystko to kładzie cień na naukach, a w takich nieufnych ludziach jak ja, budzi zazwyczaj chęć jak najszybszego brania nóg za pas.
...a jednak - do wizji się odnoszę /to nie są przecież Twe przeżycia, a już kładą się cieniem - jeszcze nie wiesz, a już wiesz i ludzi ze ścieżką mieszasz/. ale dobrze, jak uważasz :)
Asti pisze:
pt paź 27, 2017 22:13
Szczególnie w świetle tekstów palijskich optyka trochę zmienia się i pozostaje przeczucie, że nie każda droga, nawet w ramach szeroko pojmowanego buddyzmu wiedzie do pełnego oświecenia, opisanego w pierwotnych tekstach.
w świetle tekstów palijskich bywają różne przemyślenia - np takie: budda patrzy na pogrom
ścieżka to jedno, a ludzie to drugie.
Asti pisze:
pt paź 27, 2017 22:13
Z biegiem lat, mam wrażenie że pytań coraz więcej a odpowiedzi coraz mniej...
to normalne - pytanie, kiedy wreszcie ulegnie to wyczerpaniu /?/
a może lepiej pozostać w niezdecydowaniu i w mnożących się pytaniach - wtedy żadnej straty nie będzie, nie ma decyzji, nie ma błędu. no i jest staranie się :oczami:

powodzenia :)
:14:

Awatar użytkownika
Asti
Posty: 785
Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: Asti »

Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4632
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Asti pisze:
pt paź 27, 2017 22:02
Szczególnie w świetle tekstów palijskich optyka trochę zmienia się i pozostaje przeczucie, że nie każda droga, nawet w ramach szeroko pojmowanego buddyzmu wiedzie do pełnego oświecenia, opisanego w pierwotnych tekstach.

Asti, nie ma jednego buddyzmu, jeśli taki chcesz stworzyć w swoim umyśle, to musisz wziąć pod uwagę trzy obroty kołem Dharmy, ale to jest punkt widzenia Mahajany, Theravadinowie takiego nie będą mieli, bo nie zajmują się tym, jak buddyzm rozwijał się dalej (w Tybecie), nauczanie opierają na wczesnej fazie jego rozwoju. I moim zdaniem, kwestie porównawcze nibbana / nirwana / przebudzenie / oświecenie, jeśli są w jakiś sposób istotne, to nie dlatego, że ważą na wyborze praktyki, a dlatego, że perspektywa danej szkoły deteminuje język, którym w tej szkole się naucza, a zrozumienie języka jest podstawą dla praktyki. Uczniowie nie potrzebują dyskusji akademickich o różnicach w rozumieniu nibbany/nirwany, bo nie piszą doktoratów, z tego samego powodu nie potrzebują dogłębnych, skomplikowanych wyjaśnień, dlaczego Mahajana, choć wywiedziona z tych samych nauk, co Theravada, wykracza poza nie, dodając 'coś' od siebie. Wystarczy im pewność, że to 'coś' nie traci ścisłego związku z tymi naukami, aczkolwiek logicznie wyprowadzone zostaje w nieco inny sposób. Żeby dowieść, że sposób ten był nieuprawniony, trzeba naprawdę wiele postudiować, jednak w miarę pogłębiania studiów, paradoksalnie, może się okazać, że sposób jest ok.


Asti pisze:
pt paź 27, 2017 22:02
Wydaje mi się, że ta obawa przed "związaniem się" z jakąś grupą, jest pierwotna, a potem po prostu umysł próbuje znaleźć racjonalny powód by się wycofać.

Coś mi intuicja podpowiada, że to są jednak Twoje potrzeby intelektualne, że chcesz mieć intelektualną pewność wyboru, intelektualne jego uzasadnienie. Może w takim razie po prostu weź się za porządne studia nad buddyzmem? Najgorsze, co możesz zrobić, to wszystko wsadzić do jednego worka, pomieszać - to są różne metody, różne narzędzia i odmienne języki, jeśli chciałbyś tłumaczyć jedno na drugie, to tak się nie da.

Weź także pod uwagę, że intelektualne potrzeby przejawiają się nierzadko pod postacią ukrytej niechęci do autorytetów z zewnątrz. I tu pojawia się taki paradoks, bo z jednej strony człowiek dobrze się czuje z tym, co sam wie, a z drugiej, jeśli chce się rozwijać, musi czasem uznać (przynajmniej na chwilę/dwie, dopóki nie sprawdzi), że inni wiedzą więcej i lepiej. Czyli, krótko mówiąc, musi zaryzykować próbę spojrzenia na ludzi/świat cudzymi oczyma i zobaczyć, co z tego wynika dla niego samego. Czasy nie są najlepsze pod tym względem, intensyfikacja procesów informacyjnych spowodowała niemałe zamieszanie w kwestii autorytetów.


Pozdrawiam, gt

Awatar użytkownika
Asti
Posty: 785
Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: Asti »

GreenTea pisze:
sob paź 28, 2017 20:13
Asti pisze:
pt paź 27, 2017 22:02
Szczególnie w świetle tekstów palijskich optyka trochę zmienia się i pozostaje przeczucie, że nie każda droga, nawet w ramach szeroko pojmowanego buddyzmu wiedzie do pełnego oświecenia, opisanego w pierwotnych tekstach.

Asti, nie ma jednego buddyzmu, jeśli taki chcesz stworzyć w swoim umyśle, to musisz wziąć pod uwagę trzy obroty kołem Dharmy, ale to jest punkt widzenia Mahajany, Theravadinowie takiego nie będą mieli, bo nie zajmują się tym, jak buddyzm rozwijał się dalej (w Tybecie), nauczanie opierają na wczesnej fazie jego rozwoju. I moim zdaniem, kwestie porównawcze nibbana / nirwana / przebudzenie / oświecenie, jeśli są w jakiś sposób istotne, to nie dlatego, że ważą na wyborze praktyki, a dlatego, że perspektywa danej szkoły deteminuje język, którym w tej szkole się naucza, a zrozumienie języka jest podstawą dla praktyki. Uczniowie nie potrzebują dyskusji akademickich o różnicach w rozumieniu nibbany/nirwany, bo nie piszą doktoratów, z tego samego powodu nie potrzebują dogłębnych, skomplikowanych wyjaśnień, dlaczego Mahajana, choć wywiedziona z tych samych nauk, co Theravada, wykracza poza nie, dodając 'coś' od siebie. Wystarczy im pewność, że to 'coś' nie traci ścisłego związku z tymi naukami, aczkolwiek logicznie wyprowadzone zostaje w nieco inny sposób. Żeby dowieść, że sposób ten był nieuprawniony, trzeba naprawdę wiele postudiować, jednak w miarę pogłębiania studiów, paradoksalnie, może się okazać, że sposób jest ok.


Asti pisze:
pt paź 27, 2017 22:02
Wydaje mi się, że ta obawa przed "związaniem się" z jakąś grupą, jest pierwotna, a potem po prostu umysł próbuje znaleźć racjonalny powód by się wycofać.

Coś mi intuicja podpowiada, że to są jednak Twoje potrzeby intelektualne, że chcesz mieć intelektualną pewność wyboru, intelektualne jego uzasadnienie. Może w takim razie po prostu weź się za porządne studia nad buddyzmem? Najgorsze, co możesz zrobić, to wszystko wsadzić do jednego worka, pomieszać - to są różne metody, różne narzędzia i odmienne języki, jeśli chciałbyś tłumaczyć jedno na drugie, to tak się nie da.

Weź także pod uwagę, że intelektualne potrzeby przejawiają się nierzadko pod postacią ukrytej niechęci do autorytetów z zewnątrz. I tu pojawia się taki paradoks, bo z jednej strony człowiek dobrze się czuje z tym, co sam wie, a z drugiej, jeśli chce się rozwijać, musi czasem uznać (przynajmniej na chwilę/dwie, dopóki nie sprawdzi), że inni wiedzą więcej i lepiej. Czyli, krótko mówiąc, musi zaryzykować próbę spojrzenia na ludzi/świat cudzymi oczyma i zobaczyć, co z tego wynika dla niego samego. Czasy nie są najlepsze pod tym względem, intensyfikacja procesów informacyjnych spowodowała niemałe zamieszanie w kwestii autorytetów.


Pozdrawiam, gt
Hej GreenTea,

Składam pokłon twojej kobiecej intuicji, myślę że trafiłaś w sedno problemu. :)
Od jakiegoś czasu przyglądam się tekstom źródłowym z różnych tradycji na własną rękę, pytanie tylko - czy są jakieś miejsca w Europie, w których mógłbym te studia w sposób usystematyzowany podjąć?
Do tego zamieszania informacyjnego, o którym wspominasz, dochodzą jeszcze tzw. przekazy rodzinne, a jak się całe życie było uczonym, żeby nie ufać nikomu, a w szczególności duchownym, to trochę ciężko się odprogramować.
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming

Awatar użytkownika
GreenTea
Global Moderator
Posty: 4632
Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: GreenTea »

Asti pisze:
ndz paź 29, 2017 08:50
Składam pokłon twojej kobiecej intuicji, myślę że trafiłaś w sedno problemu. :)
;)

Asti pisze:
ndz paź 29, 2017 08:50
pytanie tylko - czy są jakieś miejsca w Europie, w których mógłbym te studia w sposób usystematyzowany podjąć?

W Krakowie na przykład.
Podpięte są, co prawda, pod kulturoznawstwo, ale moim zdaniem, to bardzo dobry pomysł, bo daje różne punkty odniesienia.

http://www.psc.uj.edu.pl/kandydaci/buddologia
http://www.psc.uj.edu.pl/studenci/program-studiow


A może sam buddyzm tybetański tutaj?

http://www.marpa.pl/pl-pl/o-nas
http://www.marpa.pl/pl-pl/nitartha


Popatrz, podzwoń, popytaj. :)
Pozdrawiam, gt

Awatar użytkownika
miluszka
ex Global Moderator
Posty: 1520
Rejestracja: śr sie 04, 2004 15:27
Tradycja: buddyzm tybetański Kagju
Lokalizacja: Kraków

Re: Strach przed wybraniem ścieżki

Nieprzeczytany post autor: miluszka »

Buddologia to dobry wybór. Poznasz różne podejścia, różne szkoły. Styl nauczania jest tu bardziej akademicki. Nitharta jest dla tych, którzy wybrali buddyzm mahajany. Studia znakomicie ułożone, po nich uzyskasz autentyczną wiedzę na temat buddyzmu według tybetańskich wzorów nauczania.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wasze pierwsze pytania”