Forum e-Budda PL

''Najskuteczniejsza praktyka to ta, którą znacie najlepiej.'' - Tenzin Wangyal Rinpocze
Dzisiaj jest ndz wrz 23, 2018 09:15

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 139 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: pn sty 12, 2009 20:43 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 24, 2004 14:30
Posty: 1004
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: Sosnowiec
Cytuj:
WYTRWAŁOŚĆ

Nie można przecenić wagi tych czterech praktyk przygotowawczych dla późniejszych etapów praktyki jogi śnienia. Są one potężniejsze, niż na to wyglądają, co więcej, może je wykonywać każdy. Są bardziej nastawione na działanie psychologiczne niż wiele innych praktyk i nie sprawiają żadnej trudności praktykującemu. Wykonywanie ich tylko przed pójściem spać może okazać się nieskuteczne, ale wytrwała praktyka w ciągu dnia sprawi, iż dużo łatwiej będzie nam osiągnąć stan przytomności umysłu we śnie, a następnie przejść do dalszych praktyk. Zastosowanie tych praktyk powoduje, iż wszystko, co się wydarza, staje się przyczyną powrotu do stanu przytomności umysłu. Przynosi to ogromny pożytek w codziennym życiu oraz doprowadza do urzeczywistnienia praktyki jogi śnienia. Jeżeli nie zaobserwujesz natychmiastowych rezultatów i jeśli pomimo długotrwałej praktyki nie osiągniesz stanu świadomości we śnie, nie zniechęcaj się. Nie myśl, że to nie ma sensu i że i tak nie uda ci się urzeczywistnić praktyki. Zauważ, że różnica pomiędzy tym, jak myślałeś i zachowywałeś się w wieku lat dziesięciu, a jak postępujesz i myślisz teraz, jest ogromna – widać zatem stałą zmianę. Nie pozwalaj sobie utknąć w miejscu, sądząc, iż ograniczenia doświadczane przez ciebie w czasie praktyki teraz, będą nadal pojawiać się w przyszłości. Wiedząc, że nic nie pozostaje takie samo, nie możesz wierzyć, iż sposób, w jaki rzeczy manifestują się teraz, nie zmieni się w przyszłości. Poczucie, iż życie jest jaskrawe, świetliste i w swej istocie podobne do snu, sprawia, iż doświadczanie staje się bardziej przestrzenne, lżejsze i klarowniejsze. Kiedy rozwinie się przytomność umysłu w czasie snu i w codziennym życiu, pojawia się większa swoboda w pozytywnym kształtowaniu życia. W końcu pozbywamy się rozróżniania i dualizmu i ciągle przebywamy w niedualnej teraźniejszości.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 28, 2009 21:51 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
''(...)
Należy tu uczynić rozróżnienie pomiędzy połączeniem z Podstawą, z samym sobą, a odczuwaniem tego jako doświadczenia. Kiedy odczuwasz błogość nie jest to rigpa, nie jest to Podstawa.
Ludzie często mają pomysły, iż to czy tamto jest rigpą. ''Och, odczuwałem bardzo piękne, otwarte doświadczenie, doświadczałem przejrzystości, czegoś szczególnego''. Są to doświadczenia, które określają dzogczen, lecz żadne z nich nie jest podstawą, czy rigpą.
Kiedy doświadczasz czegoś, jest to podobne do bąbelków na wodzie, do światła w przestrzeni, lecz nie jest to podstawa. Nie jest to lustrem, lecz odbiciem, obrazem. Kiedy spojrzysz w lustro, zobaczysz jakiś obraz. Obraz jednak nie jest właściwością lustra. Kiedy spostrzegasz coś w przestrzeni, nie jest to przestrzeń, lecz określona forma. Są to różne rzeczy.
Kiedy czegoś doświadczam, nie jest to podstawa, jest to doświadczenie. Kiedy koncentruję się jedynie na doświadczeniach a nie na ich źródle, wówczas nie jestem połączony. Jestem znowu zagubiony. Niezależnie od tego, czy jest to dobre czy też złe doświadczenie, oba typy doświadczeń prowadzą do braku właściwego połączenia.
W dzogczen jest to bardzo ważne rozróżnienie: doświadczenie oraz Podstawa.
Na przykład: podczas praktyki odczuwasz błogość. Czy w tym momencie łączysz się z Podstawą, z której pochodzi poczucie błogości? To uczucie pochodzi z Podstawy. Odczucie błogości jest niczym sambhogakaja i nirmanakaja. Mamy tu trzy elementy: Naturę czyli miejsce spoczywania wszelkich przejawień, następnie przestrzeń, w której zjawiska manifestują się a wreszcie naczynie-formę, którą zjawiska przyjmują. Jest to podobne do generatora, przewodu elektrycznego oraz lampy. Są to trzy rózne rzeczy. W tej metaforze Podstawa jest generatorem, poruszający się, manfestujący się aspekt jest Energią - przewodem istniejącym w twoich oczach, uszach,, a naczynie-forma jest lampą. Jeżeli doświadczasz jedynie błogości wówczas tracisz połączenie z generatorem. Doświadczasz jedynie z poziomu lampy i z poziomu przewodu. Nie doświadczasz natomiast z poziomu generatora. Nie jest to najwyższej klasy przykład, lecz może on wam pomóc.
Sednem zagadnienia jest tutaj Podstawa, ruch oraz zjawisko. Kiedy coś się pojawia, możesz utracić kontakt z Podstawą. Pojawiające się zjawiska mogą odłączyć cię od Podstawy. Może to być smutek lub błogość, może to być poczucie słabości lub mocy, może to być senność lub pobudzenie. Wszystko to przejawy Energii. W rzeczywistości żadne z tych przejawień nie jest lepsze od innych, lecz w doświadczeniu osobistym odbieramy je jako odmienne. Są one dla ciebie różne, ponieważ masz do nich różny stosunek. Najważniejszą sprawą jest to, by nie przywiązywać się nazbyt do doświadczeń.
(...)''
''Komentarz do: niamdziu Tru Dzialły Jungdrunga'' wyd. wew. garuda


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz mar 01, 2009 16:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Cytuj:
''Pojawiające się zjawiska mogą odłączyć cię od Podstawy. Może to być smutek lub błogość, może to być poczucie słabości lub mocy, może to być senność lub pobudzenie (...)''
...lub pustka

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: pn mar 02, 2009 00:09 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
''Pojawiające się zjawiska mogą odłączyć cię od Podstawy. Może to być smutek lub błogość, może to być poczucie słabości lub mocy, może to być senność lub pobudzenie (...)''
...lub pustka
Ano. Popadnięcie czy to w aspekt pustki, czy przejrzystości jest odchyleniem od dzogczen.

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 13, 2009 15:14 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Nauki które prezentujemy należą do ustnej tradycji Dzogczen zwanej Shang Shung sNyan rGyud.
(...)
Mistrz Nagzher Lodpo /zwany również Gyerpungą/ zapytał starego mistrza Tapihritsę, w czym należy szukać przyczyny tego, że ktoś staje się oświeconym Buddą, a ktoś inny przemieszcza się w samsarze. Mistrz Tapihritsa odparł, że ostateczną przyczyną zarówno transmigracji, jak i oświecenia, jest Podstawa (gzhi). Pierwotny stan jednostki, /który reprezentuje nierozdzielną jedność pustki i świetlistej przejrzystości/ Z gDangs pustki, która stanowi cechę charakterystyczną energii tej pustki, powstaje możliwość oświecenia (jak również transmigracji). A z tej obecności powstaje pięć świateł. Odnośnie sposobu powstawania tych świateł, z pustki powstaje element powietrza, który zarządza tymi pięcioma światłami, a cecha charakterystyczna powietrza jest ruch. Z ruchu powstaje działanie, a na wskutek działania pojawia się obecność. Sama ta obecność jest tym co nazywamy przejrzystością i światłem (gsl-ba), a ten ruch istnieje w kun-zhi; jego cechą jest również Podstawa.
Bez względu na to, czy mówimy o Podstawie (kun-zhi) czy ruchu (‘gyu-ba), są one bezbarwne. Nie są białe, niebieskie, żółte, zielone, ani czerwone. Stan ten jest przejrzysty i przypomina kryształ. Nie rozświetla, ani nie zaciemnia, ale to właśnie z energii tego Stanu powstaje światło. Gdy ta energia rozchodzi się i oświetla wszystko, nie dzieli się na poszczególne kolory. W chwili, w której w pełni się to pozna, pojawia się światło i iluminacja. Powstały stan wyzwolenia może zostać nazwany Samantabhadrą czyli Kuntu Zangpo. Ponieważ ruch stanu powietrza jak i działanie stanu karmicznego są względne, to kiedy znajdujemy się w stanie ruchu, żyjemy tym stanem ruchu, wówczas pojawia się iluminacja. Dlatego ten ruch sam w sobie jest podstawą iluminacji. Kiedy jednak wchodzimy w dualistyczne pojęcia i tracimy zrozumienie tego światła i samych siebie, w umyśle pod wpływem karmicznych ruchów pojawiają się osądy. W ten sposób skondensowane światło staje się promieniami świetlnymi, a poruszenie się tych promieni i dalsze zagęszczanie się światła powoduje powstanie materialnych obiektów. Tak to się rozwija.
Z tego powstają namiętności takie jak gniew czy złość. Cechą charakterystyczną uczucia gniewu jest białe światło. Jeśli jesteśmy przywiązani do tego światła, pojawia się uczucie przywiązania, a jego charakterystyczna energia manifestuje się pod postacią czerwonego światła. Nie rozpoznanie tych dwóch charakterystycznych świateł, sam ten fakt braku rozpoznania nazywamy niewiedzą. Z energii tej niewiedzy wyłania się światło niebieskie, a gdy ta zasada nie jest zrozumiana, mamy to, co nosi nazwę trzech namiętności. U podstawy tych trzech namiętności pojawia się duma, a z ich połączenia wyłania się światło zielone, które wskazuje na obecność uczucia dumy. Wraz z pojawieniem się drugorzędnych przyczyn, mających wiele wspólnego z tymi czterema namiętnościami, powstaje uczucie zazdrości, a z jego charakterystycznego sposobu powstaje światło żółte.
Po wyłonieniu się tych pięciu charakterystycznych świateł, zaczyna funkcjonować energia elementu powietrza, którego cecha charakterystyczną jest ruch. Ze współpracy tych aspektów powstaje dźwięk, a dalszy rozwój światła jest związany z rozwojem dźwięku. Dzięki temu mamy światło i dźwięk.; nie rozpoznanie tego powoduje powstanie lęku. Pojawienie się lęku powoduje skonkretyzowanie i lepsze rozwinięcie się pięciu podstaw w wyniku czego mamy wszystkie te namiętności. Wówczas z tego co nazywamy nieczystościami światła wyłania się wymiar materialny, forma. Jeśli mówimy o danej jednostce, to z żółtego światła powstaje materialna karma (ciało), a z czerwonego światła – ciepło. Z zielonego światła powstaje oddech i powietrze, z niebieskiego światła krew, a z białego światła - kość. Dla tych pięciu kolorów istnieje pięć charakterystycznych umiejscowień, pięć bram, pięć ścieżek, pięć owoców (liści). Ponadto posiadają one pięć członków, pięć nieczystości. Każde z tych świateł posiada wszystkie te cechy charakterystyczne. Pojęcie to jest niezwykle ważne dla zrozumienia medycyny tybetańskiej.
(...)
komentarz do ''Zwierciadło Świetlistego Umysłu'' Tapihritsy

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 13, 2009 15:32 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5356
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń
Kunzang, a kiedy to się wszystko dzieje? W każdej chwili, tak? To jest opis zależności między Podstawą a światem zjawisk?


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 13, 2009 15:34 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Kunzang, a kiedy to się wszystko dzieje? W każdej chwili, tak?
Choć trudno to sobie wyobrazić, to tak, to się dzieje w każdej chwili.
Cytuj:
To jest opis zależności między Podstawą a światem zjawisk?
Tak.

Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: sob mar 14, 2009 00:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Cytuj:
Nauki które prezentujemy należą do ustnej tradycji Dzogczen zwanej Shang Shung sNyan rGyud.
(...)

komentarz do ''Zwierciadło Świetlistego Umysłu'' Tapihritsy
Szanowny Kocie, daj się proszę przeKabacić i powiedz, czy jest dostępne źródło tego tekstu i gdzie, proooooooszę!!!

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: sob mar 14, 2009 01:02 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Szanowny Kocie, daj się proszę przeKabacić i powiedz, czy jest dostępne źródło tego tekstu i gdzie, proooooooszę!!!
Raczej tylko na alegro.

Longczenpa, Namkhai Norbu, Dudjom Rinpocze
''Dzogczen ścieżka samowyzwolenia vol 4''
Kraków w roku żelaznej owcy
edition vajra dragon
tłumaczenia i redakcja Jacek Sieradzan

Jest to zbiór różnych tekstów wymienionych autorów, oraz: Ayu Khandro Dodordże Paldroma, Yanthang Rinpocze, Dziamjang Khyentse Czokji Lodro, Rigdzin Dzigme Lingpa, Wairoczana itd...

Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: pn mar 23, 2009 09:45 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
W naukach nie mówi sie o tym, że należy połączyć się z podstawą, ponieważ zawsze w tym połączeniu pozostajesz. Nigdy nie możesz tego znaleźć, ponieważ nigdy tego nie utraciłeś. Musisz jedynie we właściwy sposób to rozpoznać. Bycie odłączonym oznacza brak świadomości faktu połączenia z Podstawą.
Czy masz coś takiego w swoim życiu co sobie uświadomiłeś, a z czego nie zdawałeś sobie sprawy wcześniej? Jeśli to jest piękne, było tez takie przedtem, przez cały czas; nie było to jednak pomocne dopóki tego nie rozpoznałeś. Jest to kwestia wiedzy. Istnieje duża różnica pomiędzy wiedzą (poznaniem czegoś - szepa, shes-pa) a brakiem wiedzy (brakiem takiego poznania - maszepa, ma-shes-pa). Innym pomocnym tu terminem jest tok (rtogs), co oznacza zrozumienie. Jest to pojecie odwrotne w stosunku do matok (ma-rtogs), braku zrozumienia. Wiedza jest obecna.
Tracisz połączenie z Podstawą, kiedy ciągle czegoś oczekujesz. Jest to istotny punkt. Musisz to odkryć sam, osobiście.

Komentarz do ''Niamdziu'' Tru Dzialły Jungdrunga

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: wt maja 05, 2009 22:16 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Praktyka ngondro
Chociaż praktyki, które składają się na ngondro nazywa się praktykami wstępnymi albo podstawowymi, to wielu praktykujących czyni z nich swoja główna praktykę i w ciągu życia wielokrotnie kompletuje dziewięć zestawów stu tysięcy powtórzeń. Zamiast starać się ukończyć ngondro tak szybko, jak to możliwe, powinniśmy raczej zrozumieć, że te piękne medytacje same w sobie są pełną praktyką - w każdej z nich zawarta jest pełna ścieżka do oświecenia.

Tybetańscy praktykujący tradycyjnie poświęcają sześć do dziewięciu miesięcy wyłącznie skompletowaniu ngondro. Jeżeli jesteś zainteresowany długim odosobnieniem i masz ku temu środki, to jest to bardzo dobrym sposobem na wykonanie tych praktyk. Ponieważ większość osób na Zachodzie nie jest w stanie udać się na takie odosobnienie, praktyki te powinny zostać zintegrowane z codziennym życiem. Aby urzeczywistnić owoce ngondro, powinniśmy się w nią poważnie i wytrwale zaangażować. Codzienna praktyka pozwala nam zaznajomić się z formą tych medytacji i powoli uwewnętrzniać ich istotę. Bardzo dobrze jest wykonywać codziennie jedną lub dwie sesje. Powinniśmy praktykować stawiając sobie za cel skompletowanie tradycyjnego zestawu dziewięciu razy po sto tysięcy powtórzeń. Dostosuj się do okoliczności swego życia, pracując z nimi i poświęcając praktyce tyle czasu, ile możesz. Jeżeli podstawa twego rozwoju duchowego będzie słaba, twoje życie duchowe będzie kruche i chwiejne. Ngondro jest tradycyjną metodą, która zapewnia solidne podstawy zrozumienia i doświadczenia, na których może się rozwinąć silne życie duchowe. Nie zniechęcaj się myśląc, że skompletowanie ngondro będzie bardzo długo trwało, czy też że chcesz ukończyć ngondro by przejść do ''wyższych'' nauk. Praktyka ngondro nigdy się nie kończy, towarzyszy ona praktykującemu przez lata, jak dobry przyjaciel.

Im bardziej poświęcamy się tym medytacjom, tym lepiej poznamy doświadczenia, do których one prowadzą i ugruntujemy się w nich. Zauważymy, że za każdym razem, gdy wykonujemy dana praktykę, np pojedynczy pokłon, nasze doświadczenie będzie wzmocnione poprzez tysiące pokłonów, które wykonaliśmy wcześniej. To jest częścią piękna ngondro. Jako wsparcie do lepszego zaznajomienia się z ngondro, i by zintegrować te praktyki z codziennym życiem, można polecić skupianie się przez miesiąc na jednej części ngondro a raz w tygodniu - wykonywanie całego zestawu razem. Poważny praktykujący dopóty będzie praktykował, dopóki nie będzie pewien, że jego doświadczenia właściwie się rozwinęły i zintegrowały z codziennym życiem.

''Praktyki wstępne ngondro z tradycji przekazu doświadczenia Sziang Sziung''

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: sob cze 20, 2009 23:32 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Właściwy związek z sylabami
Cytuj:
Właściwy związek z sylabami

Trzy kanały odpowiadają trzem sylabom. Kanał centralny jest niebieski, dla mężczyzn prawy jest biały, lewy czerwony a dla kobiet odwrotnie. Trzy sylaby są związane z cyklami oddechu: wdychanie, wydychanie i spoczywanie. Słowo energia jest związane z sylabą OM. Oczywiście kiedy normalnie wdychasz nie myślisz o czerwonym OM. Kiedy jednak już o tym wiesz to wzmacnia moc energetyczną twojego oddechu. Energia jest wtedy piękna, ma jakość świętej sylaby, wtedy energia staje się sambhogakają, jest przejrzystością. Wtedy znasz praktykę. W przeciwnym razie energia może być tylko energią, albo wręcz może być wykorzystywana negatywnie. Czy widziałeś kiedyś, jak jakiś drapieżnik, na przykład kot, zjada ptaka. Wygląda to następująco: kot wpierw znajduje pozycję podstawy, stabilną taką jak HUNG, robi wdech tak jakby OM, następnie skacze, oznacza to, że energię, którą pobrał z wdechem wykorzystuje w zły sposób. Wynikiem pobrania energii była śmierć ptaka. U ludzi jest podobnie, my nie zabijamy ptaków, ale jeżeli np. ktoś jest zły to z wdechem pobiera energię a na wydechu wypuszcza ją mówiąc jakieś złe słowa. Często jest tak, że nim ta osoba zdąży coś powiedzieć my już się od niej oddalamy. Ważne jest zrozumienie wykorzystania sylab. Należy zrozumieć jakość doświadczeń, które niosą ze sobą te sylaby, jaki związek masz z tymi sylabami.
Co czujesz kiedy widzisz A? (głosy z sali: stabilność, przestrzeń, kontemplacja, rigpa) Rozwinięcie związku z sylabami jest bardzo ważne. Oczywiście możesz zapytać dlaczego mam rozwijać związek z tą sylabą. Dlatego na przykład, że jeżeli niczego teraz nie czujesz, a chcesz czuć, to musisz rozwinąć związek z tą sylabą. Wielu z was może już to robi. Możecie np. nosić takie rzeczy jak koszulki i inne rzeczy z literą A. W tradycji tybetańskiej robimy wiele praktyk, które są związane z tymi sylabami. Jednak dopóty, dopóki nie będziesz miał właściwego związku z tymi sylabami, praktyki wykorzystujące te sylaby nie będą dla ciebie skuteczne.
Jest to spowodowane tym, że nie masz z nimi właściwego związku, nie wiesz co one reprezentują, albo wiesz co one mają reprezentować, ale tego nie czujesz. Czyli istnieje jakaś luka, która uniemożliwia ci połączyć się ze swoimi doświadczeniami. Powiedz co A dla ciebie reprezentuje. Jakbyś musiał powiedzieć jedno zdanie o tym, co A dla ciebie reprezentuje, nawet wystarczy jedno słowo. Co by to było? (głosy z sali: pewność, światło, spokój, przestrzeń, cisza, pustka, bezkresność, świadomość, koncentracja) Czy to, co teraz powiedziałeś jest właśnie tym co czujesz gdy widzisz A. Powiedz sobie prawdę może tak, może nie. Jeśli nie, to teraz spróbuj to poczuć. Spróbuj poczuć to co A dla ciebie reprezentuje. Kiedy widzisz A, staraj się poczuć właśnie to. Kiedy wyobrażasz sobie A, również spróbuj odczuć to samo. Staraj się to poczuć również kiedy wydychasz A. Wyobraź sobie to uczucie jest piękne prawda. A więc kiedy wydychasz A to wydychasz to, co to A dla Ciebie reprezentuje np. spokój, pewność, przejrzystość. Doświadczenie, które odczuwasz przy A możesz równie dobrze odczuwać kiedy indziej przy innych doświadczeniach kiedy właściwość i energia odpowiada im. Czyli wydech odpowiada tym doświadczeniom, jest ugruntowujący, stabilny, jest bezpieczny jak pustka, opróżnianie, uwalnianie. Kiedy wykorzystujecie przy wydychaniu sylaby to doświadczenie staje się o wiele mocniejsze i wyraźniejsze.
Następnie druga sylaba OM. Wyobraź sobie czerwone OM. Pierwszym pytaniem powinno być: jakie uczucia wzbudza w tobie OM? Być może wielu z was nie jest pewnych. Kolejnym pytaniem jest: co powinienem odczuwać? Teraz możesz już mieć jakieś pomysły. Trzecim pytaniem jest: czy ty to odczuwasz? Jak wiesz co powinieneś odczuwać to próbuj to odczuwać. Wyobrażaj sobie czerwone OM i spróbuj poczuć tą energię. Ale jeżeli nie czujesz tego, to wykonywanie praktyki z tą sylabą mija się z celem. Oczywiście możesz się czuć zrelaksowany, ale zrelaksować możesz się również na plaży, po obiedzie, po długim dniu pracy. Ale w trakcie praktyki musisz wiedzieć co te sylaby sobą reprezentują. Gdybyś musiał jednym słowem lub zdaniem powiedzieć co odczuwasz, gdy widzisz OM, co byś powiedział? Ważne jest żebyś zwerbalizował to co odczuwasz lub to co wydaje ci się, że powinieneś odczuwać. Kiedy to robisz tworzysz związek z tą sylabą, a jeżeli siedzisz i nic nie robisz to nawet nie zaczynasz rozwijać tego związku. Kiedy widzisz czerwone światło na ulicy możesz jego nie lubić, ale powinieneś się zatrzymać. Kiedy widzisz zielone światło, co ono reprezentuje? Kiedy je widzisz czujesz się wolny to jest moc symboli. Tak więc w tej tradycji rozwinięto związek z tymi sylabami. Rozwijanie tego związku jest bardzo ważną częścią rozwoju praktyki. Pewni ludzie praktykują nawet jeżeli nie wypracowali związku z tymi sylabami. Nie wiem po co to robią, nie wiem co im to daje, ale robią to. Czy to co wiesz o OM jest tym co czujesz, czy też jest tym co uważasz, że powinieneś czuć. Jeżeli czujesz to kiedy myślisz o OM, wyobrażasz je sobie, widzisz, mówisz, oznacza to, że masz z nim dobry związek. Jeżeli mówisz, że powinieneś to czuć, oznacza to, że jesteś na dobrej drodze żeby rozwinąć związek z tą sylabą wiesz co powinieneś czuć i musisz się tylko skoncentrować.
Teraz trzecia sylaba HUNG. Co reprezentuje HUNG. Wielu z was ro biło wiele praktyk RUSZEN i tam występuje HUNG. A więc co reprezentuje HUNG? (głosy z sali: przestrzeń, moc wszystkich buddów, energia, potencjalność, współczucie, transformacja, oczyszczenie, stabilność) HUNG wprowadza trochę zamieszczania. HUNG reprezentuje energię w wielu praktykach tantrycznych. W tych praktykach jednak HUNG oznacza raczej stabilność, spoczywanie w centralnym kanale. Jest to bycie w centralnym kanale. Cokolwiek jest w centralnym kanale jest dobre, oznacza że jest tam więcej stabilności. HUNG oznacza naturę czyli jakość bycia, spoczywania. Ta właściwość jest bardzo silna w HUNG. Kiedy czujesz, wyobrażasz sobie, widzisz, śpiewasz, wdychasz HUNG, próbuj odczuć tą właściwość. Teraz jak już wiesz jaki powinieneś mieć związek z tymi sylabami, spróbuj zobaczyć co dla ciebie działa a co nie.

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lip 05, 2009 11:12 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Lopon Tenpa Jungdrung "Praktyki wstępne z lampy usuwającej mroki konwencjonalnego znaczenia"

"Nigdy nie potrafimy się zatrzymać. To się nazywa tse di la szenpa, czyli zbyt silne przywiązanie do tego życia. Może to czasami prowadzić do nieporozumienia, ponieważ gdy mówimy "Teraz musisz porzucić to życie; nie powinieneś być przywiązany do warunków życia.", a ktoś podąża za tymi słowami i bez żadnej podstawy próbuje odrzucić wszystko, czy też próbuje zrobić coś, co później okazuje się niepowodzeniem, wtedy osoba taka pozostaje jakby w stanie bardo. Nie powinno to w ten sposób wyglądać. (...) zdarza się, że gdy chcemy zrobić bardzo poważną praktykę, odrzucamy wszystko co posiadamy, na przykład pracę, ale gdy nie potrafimy jej skończyć pozostajemy z niczym. Musimy więc zaczynać od początku, a praktyka - dharma, lub jakkolwiek to nazywamy - którą chcieliśmy robić, również zostaje niedokończona. Nie znajdujemy się więc na żadnej ścieżce - jesteśmy "pomiędzy", bez żadnej pomocy.
(...) Najlepiej spróbować postawić sobie więcej ograniczeń w stosunku do tych światowych aktywności i zdobyć więcej satysfakcji, a następnie spróbować zintegrować naszą praktykę ze zwyczajnymi aktywnościami. (...) powinniśmy codziennie - nawet przez pół godziny, godzinę, dwie godziny, stosownie do naszych możliwości, utrzymywać praktykę.
(...) Kiedy mamy wystarczającą ilość jedzenia, wystarczającą ilość niezbędnych dla nas rzeczy, wtedy możemy czuć się usatysfakcjonowani i spędzać więcej czasu w praktyce. (...) To mam na myśli mówiąc o oderwaniu się od warunków życia. Nie oznacza to wcale, że powinniśmy odrzucić wszystko już na samym początku bez żadnej podstawy."

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: czw sie 06, 2009 20:32 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
"Wielu zachodnich praktykujących nie potrafi zaakceptować idei pokłonów, ponieważ wydaje im się, że pozbywają się czegoś własnego, na rzecz nauczyciela lub posągu stojącego przed nimi. Niektórzy mówili mi, że nigdy się przed nikim nie pokłonią. Nie chcą oddać "kontroli" nad sobą w czyjeś ręce. Uważają, że pokłony są oznaką słabości. Ale to ego nie chce się kłaniać. To ego nie chce odpuścić, zrzec się kontroli i władzy. I to samo ego jest źródłem cierpienia.

Po pierwsze, pozwólcie że to podkreślę, pokłon w rozumieniu duchowości tybetańskiej, nie jest oznaką słabości! Wykonany z czystą intencją i oddaniem staje się wyrazem szacunku, współczucia dla wszystkich czujących istot, oczyszcza teraźniejsza i przeszłą negatywna karmę i tworzy dla nas pozytywną zasługę. Co tracisz, gdy praktykujesz pokłony? Czego się zrzekasz? Nie tracisz nic, poza przywiązaniem do ego. Zrzekasz się ego. Im większe ego, tym większe cierpienie. Im mniejsze ego, tym nasze cierpienie mniejsze."

Geshe YongDong

http://www.sherabchammaling.com/teachings.html

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lis 16, 2009 17:54 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''(...) Wszyscy wiemy jak wygląda samochód. Gdy patrzymy na samochód, możemy go dostrzec, możemy nim jeździć, sprzedać go lub kupić, możemy go używać na różne sposoby. Ale kiedy przyjrzymy się samochodowi, żeby odnaleźć, co w nim jest ''samochodem'', znajdziemy z zewnątrz karoserię samochodu a w środku różne jego części. Gdzie jest ''prawdziwy samochód''? Jego kolor nie jest samochodem, jego silnik jest tylko silnikiem samochodu, wszystko co znajdziemy, to tylko części samochodu. Mamy bardzo precyzyjne przekonanie, że samochód tam jest, możemy go wskazać, kupić, myśleć o nim i używać go, ale spróbujmy spojrzeć na samochód i sprawdzić, gdzie on naprawdę jest. W ten sam sposób możemy spojrzeć na samych siebie. Składamy się z pięciu skupisk, ale nasze ciało, jest tylko naszym ciałem, a nie nami, tak samo nasz umysł jest tylko naszym umysłem, a nie nami. Wszystkie części naszego ciała, nasza głowa, ręka, brzuch, są tylko nasze, ale nie są nami. Zatem zastanówmy się gdzie naprawdę jesteśmy my. W ten sam sposób możemy się zastanowić nad wszystkimi innymi ludźmi. W naszym przyjacielu odnajdziemy tylko różne należące do niego cechy i części, ale nie jego samego. Jego ciało jest tylko jego ciałem, jego kolor, forma, ciało i umysł tylko należą do niego, ale nie są nim, więc gdzie jest nasz ''prawdziwy'' przyjaciel? W ten sam sposób sprawdźmy, gdzie jest nasz wróg. Jego ciało nie jest nim, tylko jego ciałem, tak samo jego mowa i umysł są tylko jego mową i umysłem, a nie naszym wrogiem. Więc gdzie jest nasz wróg? Podobnie sprawdźmy wszystkie inne rzeczy, na przykład kwiat możemy zobaczyć, kupić lub sprzedać, ale gdzie naprawdę jest kwiat? Jego kolor jest tylko kolorem kwiatu, jego płatki są tylko płatkami, jego liście są tylko jego liśćmi, gdy odejmiemy od kwiatu wszystko to co nie jest nim, to co pozostanie, gdzie jest kwiat?
Nie należy tego traktować tylko jako historyjkę, ale trzeba poważnie sprawdzić, przeanalizować te wszystkie rzeczy. Można tak sprawdzać dom, krowy, konie, wszystkie rzeczy można dokładnie, szczegółowo sprawdzić. Gdy się tak zastanawiamy, na przykład nad sobą lub samochodem, okazuje się, że nie możemy odnaleźć samochodu gdy go analizujemy, tak samo jest z nami samymi, nie możemy odnaleźć prawdziwych siebie. Wciąż jednak jesteśmy przekonani, że my jesteśmy tutaj, a tam jest samochód. Postrzegamy to bardzo precyzyjnie i myślimy w ten sposób, nasz umysł utrzymuje takie przekonanie. Wszyscy wiemy i nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że my sami naprawdę gdzieś tu jesteśmy, a tam z całą pewnością naprawdę jest samochód. To postrzeganie jest związane z jedną z naszych świadomości. Skąd bierze się ta ignorancja?
To, co postrzegamy i chwytamy, nie istnieje naprawdę tak, jak to widzimy, a pomimo tego precyzyjnie i silnie chwytamy te zjawiska jako istniejące, w ten sposób ignorancja daje nam fałszywy obraz. W języku angielskim ''ignorancja'' oznacza niewiedzę. W tym znaczeniu jest ona czymś więcej niż tylko niewiedzą, oznacza ona, że chociaż rzeczy tak naprawę nie istnieją, wciąż utrzymujemy, że one istnieją, to jest ignorancja. Kiedy nie wiemy jak obsłużyć komputer, nie nazwiemy tego ignorancją w naszym znaczeniu, chociaż angielskie słowo ma takie znaczenie. W naukach ignorancja oznacza, że choć zjawiska nie istnieją, my na siłę postrzegamy je jako istniejące. Nie znaczy to, że wszystkie nasze myśli są związane z ignorancją, ale ten typ myślenia, który omówiliśmy, jest ignorancją. Możemy używać wszystkiego, na przykład samochodu, pomimo tego, że nie możemy w nim znaleźć niczego, co byłoby prawdziwie samochodem. Ale wciąż myślimy, że samochód naprawdę tam jest, ta szczególna myśl jest ignorancją. Gdy patrzymy na istniejące zjawiska i jesteśmy przekonani, że one naprawdę istnieją, naszym postrzeganiem chwytamy te zjawiska jako naprawdę istniejące, ta myśl jest ignorancją. Gdy nie ma żadnego obiektu, a my na siłę i tak go postrzegamy, jest to ignorancją. Jednak ignorancja nie może odnaleźć ani mnie, ani samochodu, kwiatu, ani czegokolwiek. Możemy się zastanowić, gdzie jest samochód, gdzie ja jestem? Może nam się wydawać, że naprawdę istniejemy, że przecież my jesteśmy tutaj a tam jest samochód i kwiat. Nasze nacechowane ignorancją myślenie sprawia, że postrzegamy rzeczy jako naprawdę istniejące i chwytamy je jako takie, chociaż nie istnieją w taki sposób. Jednak ''ja'' naprawdę istnieje, tak, jak istnieje ''samochód''. Możemy nazwać coś ''samochodem'', samochód istnieje tylko jako nazwa. Gdy postrzegamy pewną formę, wtedy nazywamy ją ''samochodem''. Podobnie ''ja'' jest tylko nazwą, skrótem myślowym, określeniem, które tylko rzutujemy na zjawiska, które nie jest niczym prawdziwym. Podobnie gdy patrzymy na ekran, widzimy tam różne obrazy, choć gdy przyjrzymy im się z bliska, nie uda nam się ich odnaleźć, są one tylko projekcją, a mimo tego widzimy różne rzeczy, widzimy jak się poruszają. W przypadku obrazów na ekranie łatwo jest pamiętać, czym one są i nie wierzyć w ich istnienie. Ale gdy boli nas głowa, mówimy: ''Jestem chory'', wtedy głowa staje się mną, projektujemy siebie na głowę. Głowa nie jest nami, ale lekarz nie powie nam, że to wcale nie my jesteśmy chorzy, tylko nasza głowa. W ten sposób możemy utożsamić naszą głowę z nami. Tak samo gdy mamy problem z żołądkiem, mówimy, że jesteśmy chorzy, identyfikując nasz żołądek z nami samymi, nie mamy trudności z takim rzutowaniem. Z powodu ignorancji postrzegamy obiekty jako realnie istniejące, a takiego rzutowanie możemy dokonywać tylko wtedy, gdy obiekt sam w sobie nie istnieje, to sprzeczność. Wszystko istnieje tylko jako projekcja. Gdy szukamy czegoś prawdziwego po stronie obiektu, nic nie możemy znaleźć, ale wciąż z powodu ignorancji chwytamy go jako prawdziwie istniejącego choć istnieje on jako projekcja, istnieje tylko z punktu widzenia prawdy relatywnej. Wszystko istnieje tylko z punktu widzenia prawdy relatywnej. Gdy zrozumiemy, jak istnieją zjawiska i nasze życie, wtedy nie będziemy już potrzebowali okazywać gniewu, pożądania, wszystko będziemy rozumieć jako projekcję, taką samą jakiej możemy wszyscy doświadczyć w kinie, dlatego nie ma potrzeby okazywania gniewu, pożądania, dumy, ponieważ nic nie istnieje naprawdę, wszystko jest tylko projekcją, a wobec projekcji nie musimy okazywać gniewu ani przywiązywać się do niej. Przydałoby nam się specjalne słowo na oznaczenie tego rodzaju ignorancji. Świadomość odpowiedzialna za tą ignorancję jest bardzo mocna i to ona jest korzeniem czy ziarnem, z którego wyrasta cierpienie i nieszczęścia. Ta świadomość związana z ignorancją jest przyczyną całego naszego ciała, mowy i umysłu, powoduje też całe cierpienie.''

Cytat zaczerpnięty z: ''Metoda medytacji bezstronności. Nauki dzogczen.'' Jongdzin Tenzin Namdak Rinpocze

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lis 19, 2009 13:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
:padam:
Cytuj:
Po pierwsze musicie zrozumieć, ale to nie wystarcza: oprócz tego musicie jeszcze doświadczyć. Ale to także nie wystarcza ponieważ musicie zrealizować i zrealizować także jest niewystarczające: musicie osiągnąć.
:padam:



Odosobnienie Nauk Dzogczen z 2004 roku

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lis 20, 2009 10:36 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
"Skoro to obrazy, formy i uczucia wprowadzają umysł w rozproszenie, ważne jest, aby użyc właśnie obrazów, form i uczuć, aby z tego rozproszenia umysł wyprowadzić. Przestrzeń jest piękna, ale forma ma większą moc. Nieumiejętność skupienia się na objekcie świadczy o tym, że nie potrzfisz być sam ze sobą. Dlatego potrzebujemy formalnego treningu koncentracji, który kończy się w spokojnym spoczywaniu. Uczymy się tego stopniwo. Formalna praktyka jet bardzo ważna, bo dzięki niej możemy kontrolować umysł." TWR

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lis 20, 2009 12:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 08, 2007 21:20
Posty: 807
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Brak
Cytuj:
Formalna praktyka jet bardzo ważna, bo dzięki niej możemy kontrolować umysł.
Mam pytanie do tego fragmentu - proszę o przeniesienie do innego działu jeżeli ktoś będzie zainteresowany odpowiedzią.

Otóż: co/kto w takim razie kontrolować będzie ten umysł ? Umysł kontrolujący umysł, samo się ?

Mimo, że sam trochę medytuje skupienie i znam doświadczenie koncentracji, to rozważania na ten temat i to pytanie jest fundamentalne wydaje mi się - jest na nie jakaś odpowiedź (w naukach Bon) ?

_________________
Przez zakopane ścieżki, gdzie marzy senny zmierzch, czas lata zdąża do końca. John Keats


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lis 20, 2009 13:40 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
Cytuj:
Cytuj:
Formalna praktyka jet bardzo ważna, bo dzięki niej możemy kontrolować umysł.
Mam pytanie do tego fragmentu - proszę o przeniesienie do innego działu jeżeli ktoś będzie zainteresowany odpowiedzią.

Otóż: co/kto w takim razie kontrolować będzie ten umysł ? Umysł kontrolujący umysł, samo się ?

Mimo, że sam trochę medytuje skupienie i znam doświadczenie koncentracji, to rozważania na ten temat i to pytanie jest fundamentalne wydaje mi się - jest na nie jakaś odpowiedź (w naukach Bon) ?
Jest odpowiedź. Umysłu nie ma, ale jednak cos tam jest ;)

W tej praktyce nie o to chodzi, o co pytasz. Tutaj chodzi o kontrolę naszego konceptualnego umysłu.

Co do twojego pytania, to jeśli jeszcze nie widziałeś, to zobacz tutaj http://www.youtube.com/watch?v=Aq-JJdhx ... re=channel
może pomoże ;)

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lis 20, 2009 14:06 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 08, 2007 21:20
Posty: 807
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Brak
Ok, dzięki.

_________________
Przez zakopane ścieżki, gdzie marzy senny zmierzch, czas lata zdąża do końca. John Keats


Na górę
Nieprzeczytany post: pt gru 04, 2009 11:37 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''(...)
Stan, o którym mówiłem, nazywamy po tyb. rang dziung jeszie, samoświadomością, lecz choć nazywamy go świadomością jest on całkowicie poza świadomościami i zmysłami. Nie da się w nim wskazać nic, co byłoby pustką, lub przejrzystością, nie da się go opisać poprzez myślenie ani słowa. Możemy o nim mówić, ale cokolwiek powiemy, nie będzie prawdą, ponieważ jest on poza myślami, mową, dźwiękami. Jedyne co możemy zrobić, to pozostawić go takim, jakim jest, nie starać się postrzegać go poprzez świadomość, ponieważ od początku wszelkie rodzaje myśli są w nim całkowicie wyzwolone, nie ma w nim ani śladu myśli, nic nie pozostaje. Z jednej strony mówię, ze tej natury umysłu nie da się opisać, ale z drugiej strony opisuję ją i wiele o niej mówię, mamy też wiele tomów nauk, które jej dotyczą, jednak one nie ukazują jej bezpośrednio. Gdy mówię, że to jest kwiat, możecie go zobaczyć, możecie go dotknąć, użyć go, myśleć o nim, ale nie da się w ten sposób wskazać natury umysłu, to niemożliwe, możemy o niej myśleć , ale to myślenie jest całkowicie błędne. W naukach jest wiele wyjaśnień, że natura umysłu jest pusta. Możemy o niej powiedzieć, że jest pusta, ale to nie jest prawdą, nie ma w niej żadnej myśli o pustce, jest całkowicie poza myśleniem, więc jak możemy powiedzieć, że jest pusta? Tylko w niej samej jest przejrzystość, pustka, ich jedność, to wszystko jest naturą, ale nie da się tego wyjaśnić, wskazać, powiedzieć o tym ani pomyśleć. Jeśli myślimy, że to musi być pustka, a tamto przejrzystość, to jesteśmy całkowicie na złej drodze. Gdy jesteśmy w tym stanie pozostawmy wszystko takie, jakie jest, gdy coś myślimy, wtedy go zmieniamy.''

''Metody medytacji bezstronności'' Jongdzin Tenzin Namdak Rinpocze

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: pt gru 04, 2009 13:17 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9929
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
:serce: :namaste:

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sty 17, 2010 12:53 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9929
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
  • Aby objaśnić stan jednostki, w naukach dzogczen sięga się po obraz nieba, słońca i chmur. Niebo nie jest określonym miejscem, nie ma kształtu ani koloru. Nie sposób powiedzieć, gdzie niebo się zaczyna, a gdzie kończy. Niebo jest czymś uniwersalnym, podobnie jak pustka - pierwotny stan jednostki. Podstawa na poziomie jednostki jest niczym przestrzeń zamknięta kształtem glinianego dzbana. Nawet jeśli jest ona czasowo ograniczona kształtem dzbana, to jednak nie różni się od przestrzeni, która go okala. Ten pusty stan, podobny do pustki przestrzeni, jest nazywany Esencją. Jest on poza wszelkimi pojęciami. Jest w nim jednocześnie ciągła manifestacja "przejrzystości", która rozwija się poprzez myśli jednostki oraz rozmaite aspekty energii. "Przejrzystość" jest stanem obecności. Można to porównać do słońca wschodzącego na niebie.

    Światło słoneczne jest manifestacją przejrzystości nieba. Niebo jest podstawowym warunkiem, koniecznym do tego, aby światło słoneczne mogło się zamanifestować. Na niebie może wzejść jedno, dwa, trzy słońca, może się na nim pojawić nawet ich dowolna liczba, lecz niebo pozostanie jednym, niepodzielnym niebem. Podobnie każdy stan obecności jest czymś wyjątkowym i odrębnym, lecz pusta natura jednostki jest uniwersalna, wspólna wszystkim istotom.

    Wreszcie przykład chmur, które symbolizują doraźne przeszkody, utrudniające przejawienie się naszego pierwotnego stanu. Gdy chmury gęścieją, może się wydawać, że słońce nie istnieje, choć w rzeczywistości wcale nie zmieniło swojego położenia. Słońce jest na niebie dzień i noc, lecz jego promienie nie zawsze oświetlają Ziemię. Podobnie stan pierwotnej wiedzy jest zawsze obecny w jednostce, od samego początku, obojętne, czy ktoś podlega transmigracji, czy jest oświecony. Jeśli się on jednak nie zamanifestuje, to za przyczyną naszej niewiedzy. Oświecenie czy nirwana nie jest niczym innym niż stanem poza wszelkimi przeszkodami. Podobnie na szczycie bardzo wysokiej góry Słońce jest zawsze widoczne. Nirwana nie jest rajem czy jakimś szczególnym miejscem szczęśliwości. Nirwana to stan poza wszelkimi dualistycznymi pojęciami, włączając w to szczęście i cierpienie.

    Gdy przezwyciężyliśmy wszelkie nasze przeszkody i znajdujemy się w stanie totalnej obecności, mądrość oświecenia manifestuje się spontanicznie i bez ograniczeń, niczym nieskończone promienie Słońca. Chmury się rozwiały i słońce może wreszcie bez przeszkód znów jaśnieć na firmamencie."

    ~Chogjal Namkhai Norbu "Dzogczen. Stan Doskonałości Samej w Sobie". Wyd.'A', 1998, str.56

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: sob cze 05, 2010 09:13 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Odnośnie Dzogczen, cykl ''yetri thasel''/przyp. kunzang/
Cytuj:
Pokrótce omówiliśmy te nauki, myślę, że w każdej praktyce, a w szczególności w naukach Dzogczen zdarza się, że brzmią one bardzo tajemniczo, ale nie powinniśmy ich traktować jako legend. Szczególnie przy opisach bardo mamy wątpliwości, bo skoro nikt nie doświadczył bardo, to skąd możemy wiedzieć jak ono wygląda. Myślę, że zamiast to analizować, najlepiej jest skupić się na praktyce. Te nauki pochodzą od buddów i wysoko urzeczywistnionych mistrzów i powinniśmy zaufać im i podążać za nimi. To nie są tylko opowieści, było wielu mistrzów, którzy osiągnęli wyzwolenie podążając za naukami zawartymi w tych tekstach, co jest oznaką ich prawdziwości. Często zastanawiamy się, czy są one prawdziwe, czy nie, myślimy, że może część jest prawdziwa, a część nie jest. Nie powinniśmy tak myśleć, jest bardzo ważne, żeby uważać nauki za drogocenne i praktykować je. Kiedy będziecie praktykować sami przekonacie się, że są prawdziwe. Będą was one zmieniać i sami się przekonacie jak one działają. Jeżeli to wyłącznie inni będą wam mówić jak one działają, wtedy pozostaną one opowieściami.
Najważniejsza, szczególnie w przypadku nauk Dzogczen, jest praktyka i Jongdzin Rinpocze wielokrotnie to podkreśla.
Zwykle mamy dwa problemy, gdy mówimy o czymś cudownym, tak jak dziś rano mówiliśmy o buddach, czy wizjach pojawiających się w bardo, wydaje się nam to czymś zbyt odległym, co jest poza zasięgiem naszego doświadczenia. Wszystko o czym mówiliśmy w naukach Dzogczen, jest blisko nas, na przykład wizje bardo, które opisywaliśmy nie są od nas odległe, możemy ich doświadczyć w praktyce thogal. Ale to wydaje się nam zbyt łatwe, zbyt bliskie byśmy mogli temu zaufać i uwierzyć. Pomiędzy tymi skrajnościami tracimy nasze zaufanie. Dlatego jeśli praktykujemy to, czego jesteśmy w stanie doświadczyć, nie oczekując wysokich efektów, wtedy w miarę rozwoju praktyki nasze rozumienie będzie się zwiększać i nabędziemy większego zaufania. Dlatego w naukach Dzogczen, gdy wyjaśnia się wizje thogal, ludzie mogą myśleć, że wszyscy mają takie wizje i nie ma w tym nic szczególnego, może jest to związane z oczami albo z patrzeniem na promienie słońca. Oczywiście, że każdy może je mieć, także nauki nauki Dzogczen to podkreślają, ponieważ jest to nasza natura, każdy z nas ma umysł i naturę umysłu, więc wszystkie jej cechy i odbicia powinny również być obecne. Zamiast dokonywać tego rodzaju porównań lepiej jest praktykować i samemu się przekonać jak jest. To jest ważne.

cytat zaczerpnięty z ''Nauki Yetri Thasel'', Khenpo Rinpocze, wyd. wew. zw. garuda

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: sob paź 30, 2010 19:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Przyczyną wizualizacji wszystkich idamów Bon jest pustka i współczucie. Jeżeli robicie jakieś wizualizacje bez tej podstawy, to to nie jest Yungdrung Bon.

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lis 03, 2010 22:18 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
To, czy medytacja i praktyki duchowe są bardzo skuteczne, czy też nie, zależy w większym stopniu od praktykującego niż od formy praktyki. Niewielki pożytek z duchowych praktyk, jeśli podejmujemy je bez właściwego zrozumienia, jak należy praktykować i jakie efekty dana praktyka ma przynieść. Praktykującemu może się wydawać, że robi duchowy postęp, ale tak naprawdę może się w ogóle nie rozwijać. Kiedy na przykład jesteśmy słabi, mamy zaburzenia na poziomie energetycznym, jesteśmy depresji, czy trawmy w kruchej tożsamości, łatwiej padamy ofiarą negatywnych zewnętrznych wpływów i wewnętrznego zamętu. W takich okresach myślenie, że wykonujemy bardzo wysoką praktykę, taką jak dzogczen, nie na wiele się zda. Jeżeli tak twierdzimy, ale nie widać pozytywnych efektów praktyki, tylko się oszukujemy. Najwyższa praktyka to ta, która jest najskuteczniejsza, jakąkolwiek by nosiła nazwę.

Nikt tak naprawdę nie powie ci, jaką praktykę powinieneś w danym okresie wykonywać. Musisz zrozumieć duchowe praktyki, pojąć, w jaki sposób i w jakich sytuacjach one działają, a następnie być bezgranicznie uczciwym wobec samego siebie i swoich obecnych zdolności. Bądź szczery z samym sobą. Nie idealizuj. Znajdź odpowiedniego nauczyciela. Ucz się. Wtedy podejmij decyzję. Nie ważne, która praktyka jest lepsza w sensie abstrakcyjnym, ważne, jakiej praktyki potrzebujesz. Jeżeli jesteś nieuczciwy w stosunku do siebie lub nie analizujesz praktyk, które wykonujesz, możesz stracić wiele lat, a nawet całe życie, wykonując praktyki z bardzo małym lub wręcz żadnym skutkiem.

Na zachodzie każdy chce ''najwyższej'' praktyki - to błędne rozumienie duchowej ścieżki. Każdy w pośpiechu wykonuje praktyki podstawowe, wielcy mistrzowie zaś praktykują tak przez całe życie. Nieustannie kontemplują nietrwałość, wzbudzają współczucie, wykonują praktyki oczyszczające, czynią ofiarowania i praktykują guru jogę. Praktyka duchowa to nie etapy, które trzeba jak najszybciej przeskoczyć. Najbardziej urzeczywistnieni mistrzowie i nauczyciele wykonują podstawowe praktyki i rozwijają wspomniane właściwości przez cały czas aż do najwyższych stopni urzeczywistnienia, ponieważ ich wykonywanie przynosi ogromny pożytek.

''Leczenie formą, energią i światłem''

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lis 03, 2010 22:42 
Offline

Rejestracja: wt sie 04, 2009 09:04
Posty: 435
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Toruń
Cytuj:
Cytuj:
To, czy medytacja i praktyki duchowe są bardzo skuteczne, czy też nie, zależy w większym stopniu od praktykującego niż od formy praktyki. Niewielki pożytek z duchowych praktyk, jeśli podejmujemy je bez właściwego zrozumienia, jak należy praktykować i jakie efekty dana praktyka ma przynieść. Praktykującemu może się wydawać, że robi duchowy postęp, ale tak naprawdę może się w ogóle nie rozwijać. Kiedy na przykład jesteśmy słabi, mamy zaburzenia na poziomie energetycznym, jesteśmy depresji, czy trawmy w kruchej tożsamości, łatwiej padamy ofiarą negatywnych zewnętrznych wpływów i wewnętrznego zamętu. W takich okresach myślenie, że wykonujemy bardzo wysoką praktykę, taką jak dzogczen, nie na wiele się zda. Jeżeli tak twierdzimy, ale nie widać pozytywnych efektów praktyki, tylko się oszukujemy. Najwyższa praktyka to ta, która jest najskuteczniejsza, jakąkolwiek by nosiła nazwę.

Nikt tak naprawdę nie powie ci, jaką praktykę powinieneś w danym okresie wykonywać. Musisz zrozumieć duchowe praktyki, pojąć, w jaki sposób i w jakich sytuacjach one działają, a następnie być bezgranicznie uczciwym wobec samego siebie i swoich obecnych zdolności. Bądź szczery z samym sobą. Nie idealizuj. Znajdź odpowiedniego nauczyciela. Ucz się. Wtedy podejmij decyzję. Nie ważne, która praktyka jest lepsza w sensie abstrakcyjnym, ważne, jakiej praktyki potrzebujesz. Jeżeli jesteś nieuczciwy w stosunku do siebie lub nie analizujesz praktyk, które wykonujesz, możesz stracić wiele lat, a nawet całe życie, wykonując praktyki z bardzo małym lub wręcz żadnym skutkiem.

Na zachodzie każdy chce ''najwyższej'' praktyki - to błędne rozumienie duchowej ścieżki. Każdy w pośpiechu wykonuje praktyki podstawowe, wielcy mistrzowie zaś praktykują tak przez całe życie. Nieustannie kontemplują nietrwałość, wzbudzają współczucie, wykonują praktyki oczyszczające, czynią ofiarowania i praktykują guru jogę. Praktyka duchowa to nie etapy, które trzeba jak najszybciej przeskoczyć. Najbardziej urzeczywistnieni mistrzowie i nauczyciele wykonują podstawowe praktyki i rozwijają wspomniane właściwości przez cały czas aż do najwyższych stopni urzeczywistnienia, ponieważ ich wykonywanie przynosi ogromny pożytek.

''Leczenie formą, energią i światłem''
:padam: :padam: :padam:
Genialne!


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lis 06, 2010 22:05 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Dobry :14:

Jako, że problem dotyczy coraz większej ilości osób, uznałem, ze nie będę zamieszczał fragmentu tego wykładu, a zamieszczę go w całości.

Depresja z buddyjskiego punktu widzenia
Tenzin Wangyal Rinpocze

(wykład otwarty wygłoszony 29 lipca 2010 r. w Warszawie)

''Witajcie. Bardzo się cieszę, że mogę tu być dziś wieczorem. Tematem naszego spotkania jest depresja z punktu widzenia poglądu buddyjskiego. Nie wiem, czy w języku tybetańskim istnieje odpowiednik słowa „depresja”. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że dokładnie takiego słowa nie ma w tybetańskim. Jednak są podobne.
Ogólnie rzecz ujmując, jeśli spojrzymy na słowo „depresja”, jest jasne, że określa ono pewne poczucie beznadziei, które ludzie odczuwają, braku energii, jasnego kierunku działania, braku motywacji, entuzjazmu, doświadczenie płaskiego życia.
Uważam, że jeśli ktoś się tak czuje, to być może w pewnym stopniu wpływają na to geny, ale przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę aspekt psychologiczny. Ma to swoje źródło w różnych obszarach, takich jak np. struktura społeczna, społeczna presja i oczekiwania, szybkie tempo życia, olbrzymia ilość informacji do przetworzenia.
Bardzo trudno jest nam poradzić sobie z tym wszystkim jednocześnie. Z każdej strony przychodzą do nas informacje i wiele z nich mówi nam: „hej! obudź się! potrzebujesz więcej, potrzebujesz więcej! Potrzebujesz lepszego samochodu, lepszej pracy, ładniejszych ubrań, powinieneś lepiej wyglądać!” Ciągle więcej i więcej. I ludzie są tym bardzo zmęczeni. Nie są w stanie sobie z tym poradzić. Również na poziomie zbiorowym otrzymujemy z zewsząd takie bardzo subtelne informacje.
Bardzo trudno jest tak po prostu być. Poczuć ten moment, spokój, stabilność. Chwilę ciszy wkoło i wewnątrz nas. Po prostu być. Wydaje się, że utraciliśmy połączenie. Taka prosta rzecz – być. Jakbyśmy utracili związek z naszym własnym istnieniem.

Nie wiem, jak jest w Polsce, ale w Stanach, kiedy jedziesz do serwisu wymienić olej w samochodzie, to w poczekalni leży mnóstwo magazynów motoryzacyjnych. Oglądasz więc te magazyny, a wiadomość, którą otrzymujesz, jest taka, że jeździsz złym samochodem. Ten samochód jest ładny, tamten jeszcze ładniejszy. Potem, gdy olej jest już wymieniony, musisz wrócić do swojego starego auta, ale w twoim umyśle ta informacja zostawiła ślad, czy jesteś tego świadomy czy też nie. Bardzo niewiele jest takich osób, które nie przejmują się tymi magazynami, dla których samochód spełnia po prostu kilka funkcji i uważają, że ich auto jest w porządku. Na większość ludzi mają one to duży wpływ. Muszą więc pracować jeszcze ciężej, aby kupić lepszy samochód.
Następna rzecz – idziesz do dentysty i jest to samo. Przeglądasz ulotki i widzisz piękne zęby. Nieważne, gdzie się udasz, wszędzie otrzymasz tą samą informację - potrzebujesz lepszego domu, lepszych ubrań, samochodu, wszystkiego lepszego niż to, co masz.

Jak wiele informacji zmuszony jesteś odebrać w ciągu jednego dnia? I w pewnym sensie mówią one: potrzebujesz więcej i lepiej. W głębi duszy bardzo trudno jest sobie z tym poradzić. To ci zabiera podstawową dobroć tego, kim jesteś. Natomiast starożytna tradycja buddyjska uczy nas, że jesteś kompletny taki, jaki jesteś. Jako istota ludzka jesteś kompletny. Czy możesz choć przez chwilę doświadczyć tego i posmakować, jak to jest, kiedy czujesz się kompletny? Jest to możliwe tylko wówczas, gdy zwolnisz swój umysł, kiedy uciszysz głosy w swojej głowie, kiedy przestaniesz wciąż myśleć i analizować.
Gdy nadejdzie ten moment i spojrzysz w głąb siebie, zobaczysz, że masz tam to szczególne miejsce bogactwa. Każda tradycja mówi o tym bogactwie i mądrości. To miejsce w nas nazywamy kompletnością. Na przykład teraz - spróbujcie po prostu poczuć tę chwilę. Kiedy to mówię, ciekaw jestem, kto jest tego świadomy. Po prostu poczujcie ten głęboki spokój i bezruch w sobie i dookoła siebie. Mówię, wy słuchacie, nic nie przeszkadza, żeby to poczuć. Jeśli to czujecie, to jest właśnie pełnia. Ten moment, ta świadomość spokoju, stabilności, jest całkowicie niezniszczalna, niezmienna. Jeśli czujecie tą pełnię, niezmienność, wówczas te wszystkie informacje nie mają na was wpływu.

Sądzę, że zasadnicze źródło depresji tkwi w nieumiejętności radzenia sobie z przetwarzaniem tych wszystkich niechcianych informacji.
Zbiorowa presja zbiorowego bólu, np. w rodzinie. Presja ze strony rodziny, społeczeństwa, religii. To jest jak próba wypełnienia czegoś, czego inni nie wypełnili. Tych informacji jest wokoło nas bardzo dużo, spoglądasz na lewo, na prawo, przed siebie, nie ma chwili spokoju i ciszy. Naprawdę musisz być bardzo silny, aby nie stracić kontaktu ze swoją wewnętrzną istotą. Kiedy tracimy ten kontakt, kiedy jesteśmy bombardowani tymi informacjami, to czujemy, że nie jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić. W głębi duszy myślimy: „Nie mogę nadążyć, nie daję rady. Próbuję, staram się. Próbuję poradzić sobie ze szkołą, z rodziną, z pracą.” I w pewnym momencie jakiś wewnętrzny mechanizm załamuje się. Pojawia się uczucie, że już sobie nie poradzę. Wtedy wewnątrz zaczynamy się czuć beznadziejnie: „Nie dam rady już nic więcej zrobić.” Oto skąd pochodzi depresja moim zdaniem. To jest bardziej ekstremalna sytuacja niż smutek, który ludzie czasami odczuwają.

Uważam, że jednym z bardzo ważnych sposobów na przezwyciężenie depresji jest ochronienie samego siebie – ochronienie przed tymi wszystkimi informacjami, które przychodzą w naszym kierunku, by nas nie zniszczyły w przyszłości, jak również próba uleczenia ran, które już w nas istnieją.
Z punktu widzenia starożytnej tradycji [Bon] jedynym lekarstwem jest poznanie lepiej siebie samego. Kiedy mówię o poznaniu siebie lepiej, nie chodzi mi o to, kim myślicie, że jesteście, ani co posiadacie, lecz o wyjście poza myśli i koncepcje, poza wasze uwarunkowania. Aby to zrobić, trzeba wrócić do chwili, która właśnie jest. Ta chwila jest wspaniałym darem. Odczucie jej otwiera wszystkie wasze zmysły. Nie mówię o jutrze, mówię o tej chwili tutaj. Ten moment jest doskonałym przykładem.
Jeśli chcesz być świadomy tej chwili, postaraj się odczuć przestrzeń, spokój, stabilność wokół siebie i w swoim ciele. Jeśli jakaś myśl temu przeszkadza, to zamiast ją kontrolować, spróbuj raczej spojrzeć prosto na nią i zobaczyć przestrzeń, która jest w niej i wokół niej. Nie uciekaj i nie szukaj narzędzi na zewnątrz.
Jeśli odczuwasz złość, spójrz na nią, poczuj i wejdź w to uczucie, a odczujesz przestrzeń. Poczujesz przestrzeń w tej złości. Usłyszysz ciszę w tym gniewie. Gdy to się stanie, doświadczysz spokoju. W momencie, gdy poczujesz przestrzeń, ujrzysz nieskończone możliwości. Zobaczysz, że zmienia się twoja perspektywa, zmienia się twój sposób bycia wewnątrz ciebie. Wszystko dzieje się w tej chwili.
Dlatego za każdym razem, gdy tracimy kontakt z samym sobą, to właśnie musimy robić. Starajcie się budować swoją świadomość, by była coraz silniejsza. Świadomość tej przestrzeni. To jest najwspanialszy proces, jaki może w was zachodzić. I wówczas nie ma znaczenia, jakie magazyny oglądacie i jakie informacje z zewnątrz do was docierają, ponieważ są to rzeczy przejściowe. Nie zostawią one śladów. Nie ma żadnego powodu, by czuć się niekompletnym, ponieważ wewnątrz czujecie się pełni, kompletni.

Kiedy zaczniecie się czuć kompletni, prawdopodobnie wszystko w waszym ciele się zmieni. Komórki w naszym ciele są jak przepływ energii. Jest to jak rzeka – zmienia się cały czas. 98 procent komórek w naszym ciele zmienia się każdego roku, nic nie pozostaje takie samo. Świadomość uczestniczy w procesie odnowy komórek. Wpływa na nowego ciebie. Tak właśnie może ona uleczyć chorobę oraz zmienić twoją perspektywę, punkt widzenia. Może przeobrazić całkowicie twój sposób patrzenia, odczuwania, ponieważ świadomość jest w stanie zmienić głębokie struktury na poziomie komórkowym, silnie utrwalone wzorce.
Jednak zazwyczaj, kiedy chcemy wprowadzić jakieś zmiany, używamy do tego leków lub myślenia – na siłę, pod presją. Te rzeczy tylko pogarszają sytuację. Nie chodzi mi o to, że ktoś nie powinien w ogóle przyjmować leków. Jeśli stan jest poważny, lekarz zaleci, to tak, jednak nie powinno to być jedyne rozwiązanie. Jak długo możesz przyjmować lekarstwa? Rozwiązaniem jest dotarcie do korzenia problemu. Głęboko w tobie jest miejsce, któremu brakuje światła i świadomości. Jednak dopóki nie zwolnisz tempa, trudno będzie ci zobaczyć, gdzie to miejsce jest, gdzie brakuje światła.

Tak właśnie się czujemy w nowoczesnym, bardzo szybkim świecie. Czujesz, że nie jesteś w stanie nadążyć. Dokąd pędzimy? Gdzie próbujemy dotrzeć? Czy ktoś tam będzie szybciej? Oczywiście wszyscy zmierzamy do jednego miejsca. Nie ma pośpiechu. To nie jest wyścig. A jednak powstaje takie złudzenie i wszyscy są tak bardzo zajęci, gdzieś ciągle się spieszą.
Taki styl życia, ten nawyk, wzorzec jest zabójcą. Bo w żadnej chwili nie czujemy tego spokoju, ciszy. Czy rozumiecie?
Oczywiście nie chodzi mi o to, że mamy nic nie robić, odpuścić sobie wszystko, rozleniwić się, nie pracować, nie być produktywnym. Ale sposób, w jaki myślimy o produktywności, jest niewłaściwy.
Jest taka ciekawa historyjka. Firma American Express przeprowadziła w Stanach badania na temat skutecznego zbierania pieniędzy od ludzi. Trzysta osób wykonywało telefony i każdy odczytywał ten sam tekst z kartki. Wyróżniała się tam jedna kobieta, która odnosiła wielkie sukcesy w zbieraniu pieniędzy. Radziła sobie o wiele lepiej niż pozostali. Wszystkich to zaintrygowało – jaką ona ma technikę? Pytali ją, co mówi, lecz ona twierdziła, że to samo, co inni. Zastanawiano się więc, o co chodzi, co to za magia. Nagrywali jej rozmowy i rzeczywiście okazało się, że nie mówiła nic innego. Jeszcze bardziej ich to zaciekawiło i gdy przyjrzeli się temu bliżej, zauważyli, że jedyną różnicą było to, że ta kobieta między kolejnymi zdaniami robiła pauzy, była cicho. Przerwy wypełnione ciszą wartą miliony dolarów. Ona nic nie kombinowała, była naturalna. Mówiła i dawała czas - by być, by słuchać, powiedzieć, poczuć. I każdy na to odpowiadał. Ona czuła się dobrze, zanim zaczynała mówić. I rozmówcy stawali się bardziej podatni na przyjęcie tego, o czym mówiła.
Tak więc cisza jest potężna. Nam jej brakuje. Brakuje nam tego spokoju.
W ciągu dnia jak wiele razy próbujecie to odczuć? Kiedy rozmawiacie z ludźmi, to jak często, zanim zaczniecie mówić, staracie się połączyć z tą przestrzenią? Poczuć przestrzeń w sobie. Poczuć przestrzeń w innych. I wtedy, cokolwiek powiecie, będzie to pochodziło z tego miejsca.
Również jeśli chodzi o bycie produktywnym, to z całą pewnością osoby, które są połączone z tym miejscem, są bardziej produktywne, nie ma co do tego wątpliwości.
Grupa naukowców z Holandii robiła badania nad procesem decyzyjnym. Pytali oni: kto podejmuje najlepsze decyzje? Czy ci, którzy dużo myślą, spotykają się z wieloma osobami, znowu dużo myślą czy też ci, którzy podejmują decyzję nie myśląc przy tym zbyt wiele? Wniosek był taki, że najlepsze decyzje podejmują osoby, które jak najmniej angażują w to proces myślowy.
Myślenie jest wyczerpujące, męczące, nie sprzyja produktywności. Znacie zapewne wiele osób, które są zmęczone, zanim jeszcze cokolwiek zrobią. Może jesteście jedną z takich osób. Dlaczego? Myślenie wyczerpuje. Nie robienie czegoś, nie – robienie jest OK. Jeśli robisz coś bez myślenia, możesz być znacznie bardziej produktywny. Bycie bez myśli jest o wiele swobodniejsze, wolne. Tak więc w pewnym sensie depresja powstaje wtedy, gdy patrząc na siebie mówisz: „Nie jestem dobry. Nie mam wystarczająco dużo.” To są uczucia, myśli, energie, które są w nas bardzo żywotne. To jest miejsce, w którym musisz poczuć się wolny. Dopóki się z tego nie wyzwolisz, to jakaś postać depresji zawsze będzie obecna.

Czasami mówię ludziom, że może powinni powtarzać jak mantrę słowa: „nie muszę tego robić”. Ludzie ciągle mówią, że muszą zrobić to, muszą zrobić tamto. „Muszę” oznacza tutaj „nie lubię”. Jest bardzo wiele rzeczy w życiu, które musisz robić. Masz całą listę rzeczy do zrobienia. Jeśli zaczniesz miesiąc razem z tą listą, to na koniec miesiąca, gdy na nią spojrzysz, stwierdzisz, że niektóre rzeczy już zrobiłeś, lubiłeś je, więc nie było tak trudno je wykonać. Ale niektóre są tam nadal i przechodzą na kolejny miesiąc, a może i na kolejne dwa miesiące. Jeśli byś wybrał jedną z nich, na przykład porozmawianie z kimś, z kim wcale nie chcesz rozmawiać, to musisz podjąć decyzję, czy musisz z tym kimś porozmawiać, czy może niekoniecznie. Czasami jest to jakaś praktyczna sprawa i może przez dwa miesiące nie musisz z tą osobą rozmawiać, więc wykreślasz to z listy lub mówisz sobie, że nie musisz tego robić. I tak przez dwa miesiące powtarzasz: „nie muszę z nią rozmawiać, wolę cieszyć się tym pysznym obiadem, pójść do kawiarni, nie muszę też robić tego
i tamtego” i myślisz o wielu przyjemnych rzeczach, które możesz zrobić, ponieważ na wykonanie zadań z listy masz przecież jeszcze te dwa miesiące. Za każdym razem, gdy recytujesz tą mantrę: „nie muszę tego robić” czujesz się tak dobrze. W następnym tygodniu znowu mówisz: „nie muszę tego robić”. Jasne, że nie musisz, zostało ci jeszcze sześć tygodni. Tydzień później powtarzasz: „nie muszę tego robić”. Masz jeszcze pięć tygodni, to prawda, ciesz się życiem!
Zamiast sporządzać listę sześć miesięcy wcześniej, po prostu wykonaj ten telefon, zajmie ci to dziesięć minut. A ty cierpisz przez sześć miesięcy. Sześć miesięcy cierpienia, świadomego, nieświadomego, na poziomie energetycznym.
Niestety masz wiele takich spraw, a każda z nich przyczynia się do depresji, bo cię wyczerpują, zabierają ci energię, świadomie czy nieświadomie tracisz ją. Musisz więc mądrze sporządzać swoją listę. Niech będzie długa, tak byś mógł powiedzieć: „tego nie muszę jeszcze robić, tamtego też nie, jestem wolny”. I kiedy to poczujesz, pojawi się w tobie więcej radości i entuzjazmu. Wtedy powiesz: „OK, jestem gotowy wykonać ten telefon. To zajmie mi tylko dziesięć minut.” I robisz to.
Nawykowe działanie. Wydatkujesz swoją energię, ale nic nie robisz. Planujesz, ale nie robisz. Wydaje się to śmieszne, prawda? „Muszę to zrobić” - to jest jak mantra. Muszę to zrobić. I nie robię. Muszę to zrobić. Nie robię.
To są nawykowe wzorce, schematy myślenia, według których żyjemy. Jest wiele takich ukrytych przyczyn. Zauważenie ich, uświadomienie ich sobie pomoże ci się wzmocnić, przywrócić energię do swojego życia, poczucie spokoju.
Czy macie jakieś przemyślenia, pytania?

Głos z sali: Ja mam takie przemyślenie związane z tym, że często mówię sobie, że muszę, muszę coś zrobić, a kiedy powiem sobie, że nie muszę, to wtedy okazuje się, że chcę. I to jest bardzo zabawne i często mi się przytrafia.

Rinpocze: Ważne jest, żeby wykreślać rzeczy z listy. Zrobienie czegoś zabiera niewiele czasu. Myślenie może trwać bardzo długo i jest bardzo wyczerpujące. Powiedz więc: „Nie chcę o tym myśleć.” Ja tak robię, ale wiem też, że przyjdzie czas, kiedy będę musiał to zrobić. To się nazywa mądrość rozróżniająca. Wiesz, kiedy zrobić, a kiedy nie. Kiedy nadchodzi właściwy moment, czujesz się mocny i przystępujesz do działania. A do tego czasu bądź wolny.
Jeden z wielkich joginów z naszej tradycji, debatując ze swoim uczniem, chciał go czegoś nauczyć. Uczeń zapytał go, co trzyma w swojej torbie. Ten odpowiedział: „To śmieci moich myśli.” Tak właśnie robimy. Wcale nie musimy tego nosić. Po prostu bądź wolny. Ale bądź świadomy, kiedy musisz zacząć działać. W ten sposób nie wyczerpiesz swojej energii.

Na przykład zawsze mówię ludziom, którzy mieszkają w dużych miastach i często stoją w korkach, że ruch uliczny to duży stres, ale kiedy już się w nim znajdziesz, to po prostu tam jesteś. Taka jest prawda, jesteś w ruchu ulicznym, ciesz się tym. To jest czas, by poczuć spokój i stabilność, pamiętać o oddychaniu, o zrelaksowaniu się, o połączeniu z samym sobą. Nawet w samochodzie. Gdy to zrobisz, poczujesz więcej spokoju, zaczniesz odczuwać radość, dopóki nie usłyszysz za sobą trąbienia. To ci przypomni, że masz jechać. I wtedy jedziesz. Powtarzaj to znowu i znowu. Któregoś dnia pokochasz ruch uliczny. Będzie on dla ciebie oznaczał spokój, radość, połączenie. Zmieniła się jedna rzecz w życiu i korki nie są już dla ciebie problemem. To jest codzienność. Niektórzy spędzają godziny w korkach. Nie mają czasu na medytację, ale przecież tyle czasu spędzają w samochodzie.
Tak samo jest, gdy stoisz w kolejce na poczcie. W chwili, gdy tam docierasz, spieszysz się, może jesteś zasmucony i świat wokoło jawi cię się jakby w zwolnionym tempie. Wszystko dzieje się tak wolno. A twoja energia przepływa bardzo szybko, są w niej wszystkie emocje – pobudzenie, strach, złość. Wszystko inne wydaje się takie wolne, ta kobieta w okienku. No i co z tego? To bardzo dobry czas. Wiesz, że nic z tym nie zrobisz, nie przyspieszysz. Masz jednak możliwość, aby przez chwilę być. Nie robisz tego kosztem czasu poświęcanego rodzinie czy pracy, nie przeszkadza to nikomu. To wspaniały moment, by połączyć się ze spokojem w sobie. Z chwilą, gdy się połączysz, wszystko nagle przyspieszy, nabierze tempa. Natychmiast zmienia się perspektywa. Czy więc chcesz tak żyć czy też w zwolnionym tempie?

Próbuję tu powiedzieć, że według mnie bardzo duży wpływ na depresję ma nasz sposób życia. Zbyt wiele rzeczy, zbyt szybko, za dużo informacji – nie jesteśmy w stanie tego przetworzyć. A czujemy, że powinniśmy. Musimy pamiętać, żeby je przetworzyć.
Czy musisz wariować, jeśli grupa ludzi wokół ciebie wariuje? Możesz poczuć stabilność i wpływać tym na kogoś innego. Gdy masz taki dzień, że czujesz połączenie z tym miejscem, rozpoczynasz dzień z tym połączeniem, to dostrzegasz różnicę, każdy inaczej na ciebie reaguje. Czujesz połączenie, otwartość. Z tego przejawiają się jakości. Ludzie inaczej ci odpowiadają, uśmiechają się do ciebie, chcą z tobą rozmawiać, być, oferują ci różne rzeczy. Dlaczego? Ponieważ jesteś otwarty, a oni czują twoją otwartość. Czują spokój.
To jest to, co utraciliśmy. Z punktu widzenia nauk to jest właśnie przyczyna, tak sądzę. Są pewnie jeszcze uwarunkowania genetyczne, na których się nie znam, ale na pewno to, o czym mówiłem, ma bardzo duży wpływ.
Czy ktoś jeszcze chciałby coś powiedzieć?

Pytanie: Mam osobiste doświadczenia związane z depresją, jednak w moim przypadku nie była to kwestia tego, że musiałam coś robić i nie robiłam tego, lecz odczuwałam bardzo silne lęki, cały czas byłam w tym stanie. Mam pytanie, czy te lęki pochodziły z mojego umysłu czy z ciała?

Rinpocze: Myślę, że zarówno z umysłu, jak i z ciała. Gdy pojawia się doświadczenie depresji, nie jest łatwo stwierdzić, skąd ono pochodzi. Głębsze przyczyny są takie same. Na przykład na najgłębszym poziomie jest to nieznajomość samego siebie. Inaczej mówiąc chodzi o brak połączenia, utratę łączności z samym sobą. Możesz to nazwać ignorancją, oto, co to jest. Wszyscy to mamy. W rezultacie wszyscy czegoś szukamy, wiemy, że czegoś nam brakuje. Głęboko w nas czegoś nam brakuje. Ale kiedy próbujemy wytłumaczyć, co to takiego, dochodzimy do wniosku, że brakuje nam związków, relacji, przyjaźni. Może jednak wcale nie chodzi o związek, lecz o połączenie z samym sobą. Szukamy sobie kogoś. Oczywiście to jest w porządku. Ale będziesz miał lepsze relacje z kimś innym, jeśli będziesz czuł związek ze sobą. Relacja z inną osoba nie będzie funkcjonować, jeśli nie będziesz miał związku ze sobą. Ktoś nie zastąpi ci ciebie. To samo dotyczy osób, rzeczy materialnych, czegokolwiek.

Trudno być świadomym, co na nas oddziałuje. Informacje, wiadomości, nawet samo oglądanie programów informacyjnych wpływa na nas depresyjnie. Ja nie oglądam wiadomości. Jeśli będzie się działo coś naprawdę złego, ludzie mi o tym od razu powiedzą, jestem tego pewien. Zewsząd słyszymy złe wiadomości. Czasami winimy za to media, że ciągle przekazują nam złe informacje, ale prawda jest taka, że media mówią o tym, co dla ludzi jest atrakcyjne, czyli o bólu i cierpieniu. Bo są z tym zaznajomieni.
Trudno być naprawdę świadomym tego, co się dzieje. Na przykład lęk. To, co ja bym spróbował zrobić czując lęk, to poszukałbym sobie wygodnego miejsca, usiadłbym i próbował odnaleźć spokój poprzez skierowanie uwagi na swoje ciało. Starałbym się odczuć fizyczną stabilność, wsłuchać w nią i przez to wejść na głębszy poziom spokoju. Czuję spokój i jednocześnie pozwalam sobie poczuć lęk. Jeśli jakiś głos mówi mi, że lęk nie jest dobry. Czego się boję? Kogo się boję? Nie mówię tak. Jeśli jest zbyt dużo głosów w mojej głowie, staram się wsłuchać w ciszę, która w nich jest. Słucham ciszy w tym głosie. Kiedy ją usłyszę, ten głos zamilknie. Być może mój lęk jest bardzo silny, odczuwam mało przestrzeni.
Zamiast gdzieś iść, coś robić, próbuję wejść w swój lęk, uświadomić sobie, poczuć przestrzeń w tym lęku. Moja świadomość. Kiedy odkrywam przestrzeń, zaczynam czuć, jak lęk się rozpuszcza. Jest mniej obecny. I po prostu spoczywam w tym. W tym miejscu, w którym odczuwam przestrzeń. Jedyne, co zrobiłem, to zwyczajnie byłem świadomy lęku, nie uciekałem od niego.

Ten sposób jest bardzo pomocny, ponieważ akceptujesz to, pozwalasz temu być.
A gdy pozwalasz temu być, to nie ma już strachu. Natomiast, gdy próbujesz to kontrolować, staje się to jeszcze silniejsze. Nie tylko to. Gdy spojrzysz na swój lęk, gdy poczujesz przestrzeń, nieograniczoną przestrzeń, to jest to boskość, ta nieograniczona przestrzeń, którą odkryłeś poprzez swój lęk, będąc z nim, łącząc się z nim, a nie walcząc. Pozwalając na niego, akceptując go. Znalazłeś wewnętrzną przestrzeń. Jest to boska przestrzeń. Odnalazłeś wewnętrzny spokój, twój lęk stał się drzwiami do wewnętrznego spokoju. Przez to, że byłeś z lękiem, a nie walczyłeś z nim. Kiedy walczysz, on staje się silniejszy. A kiedy zobaczysz jego prawdziwą naturę, nie ma już nic, co ego mogłoby dostrzec. Rozumiecie?

Pytanie: Jak można pomóc komuś, kto ma depresję?

Rinpocze: Myślę, że to zależy od relacji, jakie łączą cię z tą osobą. Na jakim poziomie potrafisz się z nią komunikować i co ta osoba może zrozumieć. To co mówiłem o tych głębokich doświadczeniach na pewno nie będzie proste dla każdego. Dlatego czasami trzeba mieć dobry plan. Jeśli masz depresję, to możesz sobie powiedzieć, że każdego dnia, lub co drugi dzień, odwiedzisz miejsce, które kochasz, gdzie uwielbiasz być. Odwiedzanie miejsc. Żeby to zrobić, trzeba mieć oczywiście trochę energii. Dobrze jest to robić z takim nastawieniem, że jest to lekarstwo. Każdego dnia odwiedź jedno miejsce, które bardzo lubisz. Zrób to. Pozostań tam tak długo, jak to możliwe. Odczuwaj z tego radość tak mocno, jak tylko potrafisz, wypełniając w ten sposób luki w swoim życiu. Porozmawiaj z kimś, kogo kochasz. Rób to regularnie. Zajmuj się rzeczami, które lubisz. Uświadom je sobie, a potem podejmij działanie, zaplanuj coś.
Myślę, że coś takiego. Jeśli uda ci się zachęcić kogoś, by tak robił, to może pomóc.
Jeśli jest taka sytuacja w rodzinie, często sami mamy udział w czyjejś depresji. Mówisz: „chcę ci pomóc, zrób to, zrób tamto, nie bądź smutny” – to się nazywa wywieraniem presji. Mówiłem już o tym wcześniej. Wywieranie na kogoś nacisku jeszcze pogarsza sytuację. Czasami więc może trzeba pozwolić tej osobie, by odczuwała depresję.
Nie możesz być całkowicie odpowiedzialny za wszystkie uczucia innej osoby, to jest niemożliwe. A jeśli czujesz się odpowiedzialny, to będzie to na ciebie wpływać. Czasami po prostu pozwól. To jest w porządku, pozwól im czuć. Nie bierz w tym udziału. Kiedy jesteś z kimś blisko, kochasz kogoś, zawsze jest niebezpieczeństwo, że będziesz w tym współuczestniczyć. Czy rozumiecie? Czy ktoś jeszcze?

Pytanie: Najpierw chciałabym podziękować za książkę „Joga snu i śnienia”, bardzo mi ona pomogła. Jest w niej napisane, że czasami trzeba zostawić rzeczy takimi, jakie są, nie działać, a czasami trzeba zebrać swoje siły i przystąpić do działania. Jak można to odróżnić, kiedy trzeba działać, a kiedy nie?

Rinpocze: Mówiłem o dwóch rzeczach. Np. my w Ameryce płacimy podatki do 15. kwietnia, więc to jest ten dzień, kiedy musimy działać, wiemy o tym (śmiech). Daty czy różne rzeczy wskazują na konieczność działania. To jest jedna kwestia. Druga odnosi się do zaufania. Gdy ufasz, wiesz, kiedy masz działać. Słońce wie, kiedy ma wzejść i zajść. Ptaki wiedzą, dokąd odlecieć na zimę i kiedy wrócić na wiosnę. Drzewa i kwiaty wiedzą, kiedy kwitnąć. Cały wszechświat wie, kiedy i jak ma działać. Drzewa i kwiaty nie muszą się spotykać, rozmawiać, tak jak my to robimy. Nie walczą, a wiedzą. Również każda komórka w naszym ciele też wie, czym ma być – nerkami, sercem, płucami, nie mylą się. We wszechświecie jest znacznie więcej inteligencji. Jeśli zaufacie temu, to jest to o wiele lepsze niż wasze ego. Ego nie jest niczym istotnym.

Pytanie: Rinpocze, mówiłeś o katalogach z samochodami. Poszukując rozwiązania na te światowe „katalogi” doszliśmy do świata buddyzmu, który też można potraktować jako katalog praktyk. Jak uniknąć tej pułapki?

Rinpocze: Tak może być. Wiele ludzi wpada w taką pułapkę. To się nazywa duchowy materializm. Ponieważ jeśli nie zmienisz sposobu swojego postrzegania i trafisz na nauki, to nic się nie zmieni, a może być nawet jeszcze gorzej. W Tybecie mamy takie powiedzenie, że jeśli skóra, np. zwierzęca, wyschnie, to robi się twarda. Można ją natrzeć olejem lub masłem, żeby znów zrobiła się miękka. Ale jeśli skóra stała się twarda pod wpływem masła, wówczas nacierając ją dalej masłem nie spowodujemy, że zmięknie, lecz cały czas będzie twarda.
Kiedy narzędzie staje się problemem, wówczas nie masz już więcej narzędzi. Na przykład jeśli bierzesz za dużo antybiotyków, one przestają działać. Podobnie jeśli twój pogląd na dharmę jest materialistyczny, staje się ona problemem. Miała ci ona dać inny sposób widzenia, ale ty się nie zmieniłeś pod jego wpływem, lecz używałeś własnego spojrzenia, by na nią patrzeć. Dlatego nic się nie zmieniło. Jeśli wyjmiesz z oceanu kamień, który leżał na jego dnie przez setki lat, i przełamiesz go, będzie w środku suchy.
Jeszcze jedno pytanie.

Pytanie: Chciałam zapytać o poczucie winy, które często pojawia się w depresji. Jak można sobie z nim radzić?

Rinpocze: Tak jak sugerowałem wcześniej, tak i tutaj dałbym taką samą radę. Gdy czujesz się winna, masz tak wiele myśli, że to niewłaściwe, co masz zrobić, to z powodu twojej religii, z tego czy innego powodu, jest mnóstwo myśli. Docierają do ciebie też informacje z zewnątrz, związane z religią, przekonaniami. Kiedy zagłębisz się w siebie i zatrzymasz to, odczujesz spokój.
Powiedzmy, że ja teraz czuję się winny. Czuję to energetycznie, mój umysł mówi, że nie powinienem był czegoś zrobić, to było złe. Jeśli będę coraz bardziej słuchał głosu w mojej głowie, ciągle będę czuł się winny. Ta energia jest obecna, odczuwam to cały czas. Staram się więc wsłuchać w swoje ciało, które jest drzwiami do spokoju, stabilności. Jeśli brakuje mi wewnętrznego spokoju, muszę się oprzeć na czymś zewnętrznym. Trudno osiągnąć stabilność, gdy się poruszam. Siedzę więc w bezruchu i mogę odczuć spokój. To są dla mnie drzwi, przez które przechodzę do głębszego miejsca w sobie, do głębokiego spokoju. To jest bardzo jasne i otwarte. Nie ma tam poczucia winy. I może w tym momencie da się słyszeć głos, który mówi: „nie udawaj, wiesz co zrobiłeś, daj spokój.” Słuchaj tego głosu, nie uciszaj go, nie każ mu się zamknąć. Z jednej strony coś ci mówi, że jesteś winny, z drugiej strony każe ci siedzieć cicho, za czym chcesz podążyć? Wcale nie chcesz tego robić. Słuchaj tego głosu, głęboko się w niego wsłuchaj. Jeśli to zrobisz, przekonasz się, że nie ma tu nic do słuchania, tylko pusta energia. Nie ma tam nic poza ciszą. Tak jak mój głos tutaj. Jeśli go dobrze posłuchasz, on jest ciszą. Słuchaj uważnie, to cisza. W chwili, kiedy odczujesz ciszę, będziesz wolny od poczucia winy.

Na pewno niektórzy z was powiedzą, że łatwo o tym posłuchać, ale trudno zrobić. Macie rację. To nie może być łatwe. Ale jest tak dlatego, ponieważ macie w sobie ten głos, który mówi, że to brzmi dobrze, ale nie jest proste do zrobienia. Ten głos w was jest problemem. Jesteście głęboko przekonani, że nie potraficie tego przezwyciężyć.
Ale są i tacy, którzy doświadczają tego, o czym mówię. Kiedy to czujecie, nie macie wątpliwości: „Czuję tą ciszę, przestrzeń, i to, że tam nic więcej nie ma.”
Jest to więc kwestia bycia gotowym, aby tego doświadczyć. To jest coś, co wykracza poza wszelkie tradycje i religie, jest wspólne im wszystkim. Ta cisza, spokój i przestrzeń są prawdziwym błogosławieństwem. Nie mają żadnej formy, religii, granic. Są w każdej ludzkiej istocie i nie tylko ludzkiej, lecz we wszystkich czujących istotach, nawet w owadach. Każda żyjąca istota to ma, wszędzie.

Zanim zakończymy, spróbujmy odczuć to przez chwilę, przez pięć minut. Usiądźcie wygodnie. Zachęcam was, abyście po prostu oddychali, przyjrzeli się swojemu oddechowi. Nawet jeśli nie wiecie za dużo na ten temat, oddech jest zawsze dobry, by go obserwować. Zróbcie trzy głębokie oddechy i podczas wydechu po prostu uwolnijcie, pozwólcie odejść czemuś. Trzy razy.
Poczujcie stabilność ciała, to znaczy całą uwagę skierujcie na ciało. Poczujcie stabilność i poprzez to wejdźcie tak głęboko jak to możliwe, do głębokiego spokoju.
Bądźcie świadomi jakości tego spokoju, ciszy i przestrzeni, które są nieograniczone, wolne, niezniszczalne, niezmienne, poza śmiercią i narodzinami. Poczucie pełni. Nie myślcie, tylko bądźcie świadomi. Również posłuchajcie i poczujcie ciszę w sobie i wokół siebie. Poczujcie połączenie z sobą samym, ze wszystkimi, ze wszystkim.
To jest coś, co możecie mieć w swoim życiu i czym możecie dzielić się z innymi.''

Tłumaczenie: Anna Wolniak

Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lis 10, 2010 18:44 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Te nauki, dzogczen, zawierają w sobie wszystko i jeśli praktykujesz je mogą one odkryć wszystkie wizje i aspekty naturalnego stanu. Jeśli chcesz wykonać praktykę długiego życia, to praktyka dzogczen sama w sobie jest najlepszą praktyką długiego życia. Lub jeśli potrzebujesz mocy żeby odesłać zakłócenia albo cośkolwiek - to jest najlepszy sposób. Wszystko jest spontanicznie zawarte w naturalnym stanie, nic nie brakuje, tak więc to jedno podejście osiąga wszystko. Jednakowoż, jest tak tylko wówczas gdy praktykujesz to i realizujesz to.
Jeżeli polegamy na spekulacji intelektualnej będziemy bardzo daleko od poglądu dzogczen. Nie jest to sprawa myślenia że dzogczen jest tym albo może jest tamtym - to coś sztucznego, to nie jest bezpośrednie doświadczenie. Na początku wymagane jest bezpośrednie wprowadzenie do naturalnego stanu. Samo wprowadzenie jest bardzo proste, konieczne jest jednak jego otrzymanie ponieważ mimo iż naturalny stan jest nam bardzo bliski nie możemy go rozpoznać z powodu naszych zaciemnień. To bezpośrednie wprowadzenie otrzymujemy od mistrza który posiada osobiste doświadczenie naturalnego stanu. Ten naturalny stan to pogląd treczie.
W praktyce dzogczen, w zależności od okoliczności, możemy używać dowolnych metod - nie ma tu żadnych ograniczeń. Jeśli jednak zaczynamy od naturalnego stanu - jak ma to miejsce gdy praktykujemy dzogczen - nasza praktyka musi pozotawać w zgodzie z dzogczen. W naszej praktyce musimy postępować konsekwentnie.
(...)
Percepcja, która chwyta się luki pomiędzy myślami jest pewnym doświadczeniem, jest to subtelna chwytająca myśl. Nie jest to podstawa.
Podstawa jest stanem całkowitej pierwotnej czystości (kadag). To pod pewnymi względami mogłoby przypominać nieświadomość, ale w żaden sposób tak nie jest ponieważ podstawę charakteryzuje obecność świadomości (awarness, rigpa). Często porównujemy to do nieba ale jest to tylko przykład ponieważ niebo nie jest świadome, ale podobnie jak niebo nie ulega zmianie np. wskutek pojawiających się chmur tak i podstawa w żaden sposób się nie zmienia, np. z powodu tego że coś myślimy lub robimy - jest w sposób naturalny czysta i nigdy nie było inaczej - przypomina zwierciadło którego nie zmieniają pojawiające się w nim odbicia.
W tej podstawie która jest naturalnym stanem w spontaniczny sposób pojawiają się manifestacje, ponieważ taka jest jej właściwość spontanicznej manifestacji (lhundrup), manifestacje te reprezentują twórczą potencjalność (tsal) naturalnego stanu. W samsarze i nirwanie nie ma niczego co wychodziłoby poza ten naturalny stan. Wszystkie istoty, wszystko co myślimy i widzimy, postrzegamy jako inywidualne czujące istoty to manifestacje energii naturalnego stanu. Wszystko co się pojawia istnieje jako spontanicznie samodoskonałe (lhundrup) a jednak jest puste. Aspekt pustości nosi nazwę pierwotnej czystości (kadag), i chociaż rozróżniamy oba te aspekty to w rzeczywistości są one nieoddzielne (yerme).
Kiedy faktycznie praktykujemy kontemplację w naturalnym stanie nie oddzielamy ani ani nie analizujemy niczego w intelektualny sposób - wówczas zaburzylibyśmy kontemplację.
W dzogczen mówimy o trzech seriach nauk semde, longde i menagde. Longde podkreśla aspekt śunjaty, podczas gdy semde aspekt przejrzystości a upadesza, czyli menagde, aspekt nierozdzielności obu pozostałych. Różnica między nimi polega na tym w jaki sposób prowadzą praktykującego do odkrycia jego prawdziwego stanu, kompletnego i całego takim jaki on jest - nierozdzielności spontanicznej manifestacji i pierwotnej czystości.
Termin jerme nie oznacza połączenia dwóch rzeczy i uczynienia z nich jedności - oznacza on że one nigdy nie były oddzielone. Pierwotna czystość i spontaniczna manifestacja od samego początku są nieoddzielne, jak woda i wilgoć lub ogień i gorąco i nigdy nie było inaczej. Tak więc jeśli praktykujemy dzogczen nie popadamy w jeden czy iny aspekt - mimo iż trzy serie dzogczen podkreślają różne aspekty, zawsze podstawową, fundamentalną rzeczą jest ich zjednoczenie i zrealizowanie ich nierozdzielności. Upadesza od razu podkreśla tą nierozdzielność i nie potrzebuje przejść przez śunjatę czy przejrzystość. Jednak rzeczywista natura dzogczen jest poza możliwością wyrażenia jej słowami, możesz jedynie odkryć ją w sobie. Dlatego doświadczenia stanu spokoju, ruchu itd. mogą być użyte jako bezpośrednie wprowadzenie naturalnego stanu. Istnieje wiele metod jakich można użyć aby doprowadzić ucznia do rozpoznania naturalnego stanu. To której użyjemy nie ma wielkiego znaczenia. Na różne sposoby, w zależności od jednostki, możemy zbliżyć się do naturalnego stanu. Jeśli jednak bawimy się dyskursywnymi myślami odpadamy od stanu dzogczen. Filozofie i intelektualne spekulacje nie wystarczą do odkrycia rzeczywistej natury.
(...)
Jaki jest pożytek z urzeczywistnienia własnego prawdziwego stanu, stanu dzogczen? Co jest celem? Wszystkie pozytywne właściwości, szczodrość, współczucie, całe dziesięć paramit jest już spontanicznie zawarte w naturalnym stanie. Jeśli praktykujemy ten naturalny stan sama ta jedna rzecz sprawi że że wszystkie te najrozmaitsze pozytywne właściwości zamanifestują się same spontanicznie i bez wysiłku. Wszystkie zalety są już w naturalnym stanie. Nie potrzebujemy rozwijać ich osobno. Musimy jednak o tym wiedzieć i mieć to zrozumienie bo inaczej zboczymy w błędne działania i błędne poglądy. W kategoriach praktyki musimy postępować w zależności od indywidualnych okoliczności, aby utrzymać związek z linią mistrzów dzogczen. Oznacza to np. regularne praktykowanie pudży do strażników, tym niemniej podstawą praktyki dla każdego jest guruyoga - wszyscy mistrzowie, zrealizowani adepci dzogczen praktykowali w taki sposób. Poprzez guruyogę łączymy nasz umysł z prawdziwym stanem naszego mistrza, z naszym prawdziwym stanem - Kuntuzangpo. Nie jest tak że naturalny stan potrzebuje tych aktywności - to my sami ich potrzebujemy. To jest nasz względny poziom.

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lis 11, 2010 02:25 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Dobry :14:
Cytuj:
Cytuj:
Podawaj przy okazji tytuł źródła cytatów, proszę.

Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 21, 2010 16:16 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''To zdumiewające, jak bardzo przez całe swoje życie poszukujemy związków na zewnątrz siebie. Czasami wystarcza, że ktoś prowadzi samochód tej samej marki, co nasz, i już zwracamy na tę osobę uwagę. Niektórzy wtedy nawet przyspieszają , żeby pozdrowić tego drugiego kierowcę, albo specjalnie zwalniają, żeby na niego poczekać. [Rinpocze odnosi się tu do swych przeżyć w USA - przyp. kunzang] Za tym wszystkim kryje się nasza chęć tworzenia związków, na przykład poprzez swój wspaniały samochód. Niezwykle ciekawe jest to, że tak bardzo kierujemy się na zewnątrz w poszukiwaniu związków, żeby tak naprawdę odnaleźć pewien związek z samym sobą. Za każdym razem, kiedy odczuwamy inną osobę, czujemy również samych siebie, a kiedy odnajdujemy z czymś związek, doświadczamy wtedy pewnego związku z samym sobą - być może właśnie dlatego tak bardzo poszukujemy powiązań. Niestety problem polega na tym, że ludzie niezbyt często zdają sobie z tego sprawę i nie potrafią tego przekształcić, tak że ostatecznie zewnętrzny związek pozostaje tylko czysto zewnętrznym związkiem. Nie potrafią przenieść tego związku na głębszy poziom - na poziom wewnętrznego połączenia z samym sobą - co pozwoliłoby im się rozwinąć, a wtedy takie zewnętrzne związki stają się związkami zależności. Oznacza to, że poprzez nie rozwijamy swoje uzależnienie, zamiast niezależność.

Zdrowe podejście do tego typu związków polegałoby na tym, że poprzez zewnętrzne związki rozwija się własną niezależność. Oczywiście otrzymujemy wtedy z zewnątrz wsparcie, można to porównać do praktyki szine. Jest to praktyka koncentracji i polega na tym, że umieszczamy przed sobą na przykład nasienną sylabę A i wtedy się na niej skupiamy. Oznacza to, że w momencie kiedy spoglądamy na tę sylabę, zatrzymujemy swoje myślenie. Jeśli jakaś myśl nadejdzie, przyglądamy się jej, wtedy ona się rozpuszcza, a my znowu powracamy do koncentracji na sylabie. Powtarzamy te praktykę tak długo, aż w końcu potrafimy trwać w niej całymi godzinami. Nazywamy to wtedy ''szine jak jogurt'', ponieważ jogurt nie jest tak ruchliwy jak mleko, jest bardziej stabilny. Praktykujemy w ten sposób przez pewien czas, aż pewnego dnia usuwamy, to zewnętrzne wsparcie, sylabę A, i ponownie skupiamy się tak, jakby to A tam było. Nadchodzi w końcu taki dzień, że możemy wstać i pójść gdzieś, nie tracąc przy tym swej koncentracji, ponieważ A cały czas jest z nami. Wykorzystaliśmy więc zewnętrzne wsparcie sylaby A, ale stabilność, którą w ten sposób rozwinęliśmy, istnieje teraz już bez tego wsparcia i taki był właśnie jedyny cel jego zastosowania.

Kiedy znajdujecie szczęście na zewnątrz siebie, kiedy go doświadczacie, starajcie się również odnaleźć je wewnątrz siebie. Ponieważ to, co posiadamy na zewnątrz, prędzej czy później stracimy. Jeśli pragniecie utracić szczęście, skupiajcie się na zewnątrz. Jeśli natomiast nie chcecie stracić szczęścia, kiedy je odczuwacie, zacznijcie skupiać się na tym, co pojawia się wewnątrz was. To tak jakbyśmy przekształcali ciało, energię i światło. Dostajecie coś z zewnątrz, sprowadzacie to do środka i sami się w to przekształcacie. Jeśli staniecie się czymś nigdy tego nie stracicie, ale jeśli tylko coś posiadacie, z pewnością kiedyś to stracicie, to zagwarantowane. Pomimo, że agencje ubezpieczeniowe starają się zagwarantować trwałość pewnych rzeczy, to w rzeczywistości tak naprawdę zagwarantowane jest tylko to, że wszystko stracimy - nawet to własne ciało, które teraz posiadamy, a co dopiero wszelkie zewnętrzne rzeczy. Wprowadzenie do swego wnętrza zewnętrznej właściwości, z którą się utożsamiamy, to bardzo ciekawe doświadczenie. Czasami warto się po prostu zastanowić nad tym, w jaki sposób doświadczamy siebie.

Próbując odnaleźć samych siebie, jedni ludzie doświadczają pomieszania, inni - rozpuszczania, jeszcze inni lubią być czymś zajęcie, doświadczać aktywności, inni zaś lubią trwać w bezruchu. Na przykład osoby, które maja dużo elementu ognia, zazwyczaj doświadczają wiele ruchu. Natomiast ci, którzy mają dużo elementu wody, najchętniej doświadczają stanów spokoju. ''No chodźmy już, chodźmy - mówimy do takiej osoby - pospiesz się, bo się spóźnimy'', a ona odpowiada: ''tak, w porządku'', ale nadal siedzi całkowicie pochłonięta odczuwaniem błogiego spokoju. Ale kim tak naprawdę jest? Czy jest tym przepływem uspokojenia?''

''Pięć Elementów - trening medytacyjny w Otwocku, 2000 r'' Tenzin Wangyal Rinpocze

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lis 29, 2010 02:18 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Bry :14:

...i jeszcze w ramach dodatku do powyższego cytatu.

''(...)
Istnieje takie powiedzenie: ''poznanie jednego, uwalnia wszystko''. Jeśli poznamy tę esencję, rozpuścimy całą dwoistość. Kiedy ktoś bezpośrednio doświadczyłby esencji, tak właśnie będzie się działo.

Kiedy indziej, gdy doświadczamy samych siebie, nie doświadczamy czegoś takiego. To zawsze bardzo mnie ciekawi, czasami wręcz nie mogę się powstrzymać od zastanawiania się nad tym, kiedy widzę jakiś ludzi siedzących w parku albo jadących gdzieś w autobusie, czego ci ludzie doświadczają - czy doświadczają swej kreatywności czy pomieszania. Czasami wydaje się to takie płaskie, na przykład niektórzy ludzie skarżą się: ''tyle w swoim życiu przecierpiałem''. Jak taka osoba odczuwa samą siebie? Czuje kogoś, kto ''tyle przecierpiał'', kto ''sam się dziwi jak przez ro wszystko przeszedł''. Za tym kryje się poczucie samego siebie. Na pytanie: ''kim jestem?'', taka osoba odpowiada: ''jestem tym kto tyle wycierpiał przez te wszystkie lata''. To prawda, że cierpieliśmy, ale nie jesteśmy tym kto cierpi, musimy zrozumieć, że wykraczamy poza to cierpienie. Doświadczamy czegoś, ale nie jesteśmy swoim doświadczeniem. W chwili, kiedy uświadomimy sobie, że tym nie jesteśmy, uzyskujemy bezpośredni dostęp do samych siebie, bezpośredni dostęp do swojej esencji. W przeciwnym razie, będziemy żyć tak [jak to zostało opisane, czyli utożsamiając się ze swoimi doświadczeniami]. To zdumiewające, że tylu ludzi potrafi żyć w taki sposób.

W tybecie wielu praktykujących ścieżkę dzogczen potrafi w jednej chwili znaleźć się w esencji, wykonują jakby skok i od razu znajdują się w naturalnym stanie umysłu. Kiedy byłem nastolatkiem, pewnego razu przyjechali do mnie przyjaciele z Włoch, ponieważ chcieli studiować praktykę cie. Poprosili mnie wtedy, żebym do pracy nad tłumaczeniem tekstu zaprosił pewnego lamę, a ja miałem im trochę pomagać. W samym środku rozmowy ów lama nagle zawiesił wzrok w przestrzeni... I wtedy zapadła cisza. To wydarzenie bardzo zaniepokoiło moją przyjaciółkę - zaczęła się martwić, czy nie popełniła jakiegoś nietaktu, albo może w jakiś sposób rozgniewała tego lamę, a on po prostu wszedł w przestrzeń. Zawsze kiedy praktykujący dzogczen przebywa w naturze umysłu, wtedy w pełni doświadcza samego siebie, a pozostałe jego doświadczenia stanowią ozdobę tej esencji. Można to też wyrazić tak: cierpię, ale nie jestem cierpieniem; posiadam doświadczenia, ale nie jestem tymi doświadczeniami. Trzeba starać się uzyskać taką umiejętność rozróżniania pomiędzy sobą, a swoim doświadczeniem.''

''Pięć Elementów - trening medytacyjny w Otwocku, 2000 r'' Tenzin Wangyal Rinpocze

Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: czw gru 09, 2010 03:22 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Bry :14:

Nauczanie Dały Dzieltsena w Pięciu Częściach
Przejrzysty Przewodnik Mistrza Dzogczen Bon
(wydane na podstawie ustnych nauk gesze Tenzina Wangyala Rinpocze)


Wizja jest umysłem.
Umysł jest pusty.
Pustka jest przejrzystym światłem.
Przejrzyste światło jest jednością.
Jedność jest wielką błogością.


Wizja jest umysłem; umysł jest pusty; pustka jest przejrzystym światłem, przejrzyste światło jest wielką błogością. To istota instrukcji udzielonych przez Dałę Dzialtsena, mistrza medytacji bon, który żył w VIII wieku n.e. Był on 24 mistrzem w nieprzerwanej linii dzogczen bon, praktykującym nauki Siang Siung Nien Dziu. Nauki te stanowią bezpośrednie wprowadzenie do natury umysłu i nie wiążą się z rytuałami. Esencjonalne instrukcje tych mistrzów, czyli podstawowe wskazówki, których udzielali swoim uczniom, często składały się jedynie z kilku zdań. Mogły jednak doprowadzić szczęśliwie praktykującą osobę do rozpoznania jej własnej natury jako Buddy.

Wizja jest umysłem
W jaki sposób możemy podążać za pierwszą wskazówką Dały Dzialtsena, która mówi, że "Wizja jest umysłem"? Wizja zawiera to wszystko, co postrzegamy. Moja sugestia dotyczy jednak tego, by użyć sytuacji, która nam przeszkadza jako wprowadzenia do tej praktyki. Czy w swoim życiu masz specjalną "słynną" osobę? Ta specjalna osoba to ktoś, kto - jak się wydaje - urodził się, by sprawiać ci problemy, jest to jego życiową misją. Czasami tak właśnie czujemy, że istnieją tego typu ludzie. Aby zachować uprzejmość nazwiemy ich karmicznymi przyjaciółmi lub karmicznymi gośćmi. Takie osoby mogą sprawić ci kłopoty nie tylko poprzez swą obecność, lecz również poprzez pojedynczą, wysłaną ci pocztówkę. Kiedy widzisz taką pocztówkę z ich pismem, od razu wpadasz w pomieszanie.
Tak więc zaczniemy naszą praktykę medytacyjną od tej specjalnej osoby. Będzie to nasz punkt wyjścia. Stwórz odpowiednie po temu warunki i usiądź wygodnie z wyprostowanym kręgosłupem.
Następnie zaproś do swego umysłu obraz twojej specjalnej osoby. Te obrazy tak czy owak zazwyczaj same wkraczają do twojej świadomości. Tym razem jednak to ty je zapraszasz, w związku z czym możesz dokonać głębszego wglądu w to doświadczenie. Z czego dokładnie składa się ta osoba? Zobacz jej obraz, przyjrzyj się charakterowi osoby, która tak bardzo ci przeszkadza. Poczuj energetyczną lub emocjonalną obecność tej osoby. Kiedy ta specjalna osoba urodziła się, jej wygląd fizyczny był zupełnie odmienny, niż w chwili obecnej. Oczywiście nie o to chodzi w tym miejscu. Jednak są inni ludzie, którzy nie podzielają twego spojrzenia na tą osobę. To, co postrzegasz, to twój umysł, twoja karmiczna wizja. Ta wizja znajduje się bardziej pod wpływem karmy, niż jest wizją obiektywną. Zamiast więc patrzeć na zewnątrz i koncentrować się na tej osobie , skieruj spojrzenie w głąb siebie.
Zrób krok do tyłu i pozwól pojawić się doświadczeniu. Nie posuwaj się do przodu, lecz do tyłu. Nie idź do biura, by telefonować i wysyłać wiadomości pocztą elektroniczną. Po prostu usiądź, zamknij oczy i skup się na tej osobie oraz na doświadczeniu, które pojawia się w tym właśnie momencie. To jest twoja wizja. Ona znajduje się głęboko w tobie, w twoim umyśle. Ta specjalna osoba jest obecnie wyobrażeniem lub odczuciem. Być może doświadczasz poczucia zamknięcia, skurczenia się czy niepokoju w obecności tej osoby. Odczuj to w pełni, nie tylko poprzez swój intelekt. Pozostawaj siedząc z wyobrażeniem twojej "słynnej" osoby wraz z pojawiającymi się uczuciami i wrażeniami, aż do chwili, gdy rozpoznasz, że to doświadczenie istnieje w tobie. Wówczas stwierdzisz: "Wizja jest umysłem".

Umysł jest pusty
Następnie pojawia się pytanie: "Czym jest ten umysł?". Spójrz na swój umysł. Spoglądaj nań, począwszy od szczytu głowy, na podeszwach u stóp kończąc. Czy możesz znaleźć cokolwiek trwałego, solidnego? Czy możesz znaleźć stały kolor, kształt lub formę, którą możesz nazwać swoim umysłem? Jeżeli patrzysz wprost, dojdziesz do wniosku, iż twój umysł jest pusty. Niektórzy ludzie dochodzą do tego wniosku bardzo szybko. Inni dokonują wyczerpujących poszukiwań, by odkryć tą samo-przejrzystą obecność (świadomość). Tym właśnie jest umysł. Oczywiście możesz zanieczyścić tą przejrzystość w dowolnym momencie. Jeżeli jednak będziesz kontynuował bezpośrednie wglądanie, możesz odkryć, że umysł sam w sobie jest przejrzysty. Przejrzysty oznacza, że jest on pusty. "Pusty" jest raczej buddyjskim terminem filozoficznym. Jednak jako doświadczenie umysł jest przejrzysty i otwarty. Tak więc to, co rozpoczęło się jako "specjalna" osoba, obecnie jest przejrzyste i otwarte. Jeżeli to się nie pojawiło, znaczy to, że chwytasz się wyobrażenia lub w inny sposób trzymasz się doświadczenia. Po prostu bądź. Zrelaksuj się w tym doświadczeniu. Po prostu bądź. Umysł jest pusty. Kiedy dotrzemy do pustki i ogromnej przestrzeni poprzez spotkanie ze słynną osobą, może to być bardzo mocne doświadczenie.

Pustka jest przejrzystym światłem
Następna część instrukcji powiada: "Pustka jest przejrzystym światłem". Tak więc nasze pytanie brzmi: "Czym jest pustka?". Czasami pustka może być doświadczeniem przerażającym do tego stopnia, że wolimy być z naszą "specjalną" osobą, niż przebywać w tej przerażającej nicości, gdzie nie istnieje jaźń. Jednak doświadczenie tej otwartej przestrzeni jest esencją. Ono ukazuje tożsamość, która tworzy słynną osobę. Aby rozpuścić przeszkodę, którą stanowi ta osoba, musisz rozpoznać tożsamość, która ją stwarza. Istnieje wyrażenie: "Miecz mądrości tnie w obie strony". Nie bądź przestraszony. Pamiętaj, że "Pustka jest przejrzystym światłem". Zawiera światło. Możliwe jest odczuwanie światła, kiedy znikają zanieczyszczenia.
Zazwyczaj gromadzimy wiele zanieczyszczeń podczas życia. Następnie pojawia się przestrzeń, niczym miejsce wyprzedaży rzeczy używanych, gdzie możemy pozbyć się naszych śmieci. Przez moment możemy doznać poczucia "HAAA", wrażenia uwolnienia, gdy pozbyliśmy się starych śmieci. Jednak wkrótce możemy znów zacząć interesować się nowymi rzeczami, którymi chcemy udekorować i wypełnić otwartą przestrzeń. W swojej medytacji, gdy rzeczy stają się przejrzyste, po prostu pozostawaj w tym. Nie koncentruj się na nieobecności zanieczyszczeń, lecz odkryj obecność światła w przestrzeni. Ono tam jest. Nie twierdzę, że łatwo jest rozpoznać światło i połączyć się z nim. Zależy to od tego, na ile chwytasz się zjawisk i "specjalnej" osoby. Innym istotnym momentem jest to, że nie mówię o przejrzystej obecności specjalnej osoby, lecz o przejrzystej obecności przestrzeni. Jeżeli wykazujesz więcej elastyczności i wspierasz swoje doświadczenie, w momencie, gdy "specjalna" osoba przestanie być obecna, zauważysz przestrzeń. Zaczniesz też w jasny sposób zauważać obecność światła.
Tak więc kiedy patrzysz na zjawiska i odkrywasz, że są one umysłem i kiedy odkrywasz, że umysł jest pusty, pojawia się przejrzyste światło. Kiedy szukasz umysłu, nie możesz go znaleźć. Kiedy nic nie znajdujesz, instrukcja dzogczen powiada, by "przebywać w tym, co nie zostało stworzone". To, co nie zostało stworzone, to jest przestrzeń, otwartość. Tak więc szukasz umysłu, lecz niczego nie znajdujesz. To, czego nie znalazłeś, jest czystą przestrzenią, która nie została stworzona. Niczego nie rób, niczego nie zmieniaj. Pozwól zaistnieć doświadczeniu. Kiedy przebywasz w tej przestrzeni niczego nie zmieniając, pojawia się przejrzyste światło. Doświadczenie czy poznanie pustki jest przejrzystym światłem. Jest to obecność.
Przejrzyste światło jest doświadczeniem otwartej przestrzeni. Ponieważ jesteś oddzielony od wyraźnego doświadczenia ogromnej, otwartej przestrzeni, z tego powodu pojawia się specjalna osoba. Nie rozpoznając otwartej przestrzeni, nie będąc z nią zapoznany, doświadczasz wizji. Nie rozpoznając wizji jako umysłu, postrzegasz wizje jako trwałe, oddzielone od ciebie. Postrzegasz je nie tylko jako od ciebie oddzielone, lecz także jako przeszkadzające ci. W ten sposób stwarzasz wszelkie problemy, którymi musisz się zajmować.
Być może stwierdzisz: "W porządku. Mam jasność, co do kierunku w moim życiu". W tym wypadku masz jasność co do czegoś. Jasność (przejrzystość), o której mówi Dała Dzialtsen, nie dotyczy jasności czegoś określonego. Jest to jasność, przejrzystość bycia. Doświadczasz swojej esencji, egzystencji, twego bycia jako przejrzystego. Ta przejrzystość jest najlepsza. Dzięki doświadczeniu tej przejrzystości przekraczasz wątpliwości.

Czyste światło jest zjednoczeniem
Opierając się na doświadczeniu ogromnej pustki mówimy: "Przejrzyste światło jest zjednoczeniem". Przestrzeń oraz światło nie mogą być rozdzielone. Przejrzystość odnosi się do przestrzeni, a światło odnosi się do świadomości. Światło i świadomość nie mogą być oddzielone. Nie ma oddzielenia pomiędzy jasną obecnością i przestrzenią, pomiędzy świadomością (obecnością) i pustką.
Mamy wiele symboli zjednoczenia: jin i jang, męskie i żeńskie, mądrość i współczucie. Kiedy zwracasz baczną uwagę na doświadczenie pustki, doświadczasz przejrzystości. Kiedy próbujesz dostrzec przejrzystość, nie możesz jej znaleźć. Staje się ona pustką. Kiedy spoczywasz w przestrzeni, staje się ona jasna. Doświadczenie przejrzystości i pustki jest jednością w tym sensie, że są one nierozdzielne. Przejrzystość to doświadczenie otwartości. Jeżeli nie miałeś doświadczenia otwartości, nie możesz przebywać w jasności. Przejrzysta, jasna jest otwartość, pustka. To, co jest puste i otwarte, jest jednocześnie przejrzyste. Te dwie jakości są nieoddzielne. Rozpoznanie tego nazywa się zjednoczeniem.
Oznacza to, że nasze doświadczenia nie zakłócają naszej otwartości. Zazwyczaj jest tak, że doświadczenia wpływają na naszą relację z otwartością, ponieważ natychmiast stajemy się podnieceni, przywiązujemy się, chwytamy lub stajemy się niespokojni, pogrążeni w konflikcie czy zakłopotani. Kiedy to nie zachodzi, kiedy nasze doświadczenia spontanicznie powstają i nie zaciemniają nas, wtedy mamy do czynienia ze zjednoczeniem, z nierozdzielną jakością przejrzystości oraz światła. Jesteś wolny, a jednocześnie połączony. Jesteś połączony, a jednocześnie wolny. Takie jednoczesne doświadczenie rzadko pojawia się w medytacji, jak też w życiu. Często bycie wolnym oznacza, że nie jesteś połączony. Powiedzenie, iż jesteś wolny od pracy, oznacza, że w ogóle nie pracujesz. Kiedy natomiast pracujesz oznacza to, że nie jesteś wolny, lecz utknąłeś. Z tego powodu tak ważne znaczenie ma zjednoczenie. Jest to zdolność do robienia czegoś, a jednocześnie do czucia się wolnym, zdolność do bycia z kimś, a jednocześnie do czucia się wolnym. To bardzo ważne. Znaczenie stwierdzenia "Przejrzyste światło jest zjednoczeniem" odnosi się właśnie do tego.

Zjednoczenie jest wielką błogością
Jeżeli rozpoznasz i doświadczysz tej nierozdzielnej jakości, wówczas możesz doświadczyć błogości. "Zjednoczenie jest wielką błogością". Dlaczego pojawia się doświadczenie błogości? Ponieważ ta gruba przeszkoda czy też blok, który nie pozwalał na głęboki kontakt z samym sobą, zniknął. Możesz silnie doświadczać błogości, ponieważ uwolniłeś coś. Błogość pojawia się spontanicznie, ponieważ nic nie przesłania twojej esencji ani cię od niej nie oddziela. Masz poczucie, że wszystko jest kompletne takim, jakim jest.
Tak więc zacząłeś od specjalnej osoby, a zakończyłeś na błogości. Czego więcej możesz potrzebować? Jest to podstawa całej filozofii dzogczen, ujęta w kilku wierszach. Specjalna osoba, którą projektujesz, jest wielką błogością. Jednak musisz zrozumieć ją jako swój umysł, a prawdziwy umysł jako pusty. Następnie pustka jest przejrzystym światłem; przejrzyste światło jest zjednoczeniem; zjednoczenie jest wielką błogością. Możesz tego doświadczyć natychmiast. W momencie, kiedy zobaczysz specjalną osobę, możesz natychmiast zobaczyć światło. Czasami jednak musimy przechodzić przez dłuższy proces, aby to zobaczyć. Jest to kwestia zdolności. Tak więc ten postęp, ten proces stanowi naszą praktykę. Wymaga to czasu, jednak mamy jasne wskazówki.
Te pięć zasad można stosować w codziennej praktyce. Możesz wykonywać tą praktykę w każdym miejscu, w każdym momencie, a szczególnie, gdy specjalna osoba sprawia ci trudności. Kiedy pojawiają się trudne okoliczności, oczywiście możesz wyjść im na przeciw i znaleźć jedno z wielu rozwiązań. Jednak jako praktykujący dzogczen możesz posłużyć się praktyką opisaną w "Nauczaniu w Pięciu Częściach". Być może poniosłeś jakieś straty w swojej firmie i czujesz się z tym źle. Co tak naprawdę oznacza "strata"? Spoglądasz na to i stwierdzasz, że jest to wizja. Niezależnie od tego, czy ta wizja wynika z lęku czy z chciwości, patrz wprost na to doświadczenie, bądź z tym doświadczeniem. Wówczas uświadomisz sobie, że jest to umysł. Następnie spojrzysz na umysł i odkryjesz, że jest on przejrzysty. Nawet kiedy mamy wiele problemów, esencja umysłu zawsze jest przejrzysta. Ona jest zawsze przejrzysta. Zawsze mamy możliwość skontaktować się bardziej z esencją umysłu, niż z jego pomieszanym aspektem.

Pytania i odpowiedzi

P: Wydaje mi się, że to, co nazywamy wizją, jest to nasz chwytający umysł, nasz mały umysł, przeszkoda (zaciemnienie). Jest on czymś innym od pierwotnego czy naturalnego stanu umysłu, który przejawia się jako przejrzyste światło. Nie wiem, w jaki sposób przekroczyć przepaść pomiędzy chwytającym umysłem a pustką, ponieważ chwytający umysł nie wydaje się być pusty.

TWR: Nie wydaje się być pusty, ale jest. Jeżeli spojrzysz na ocean, zauważysz, że czasami jest nieruchomy, spokojny, czasami mogą być na nim ledwo widoczne fale, niewielkie fale, duże fale, gwałtowne fale. Wszystkie te przejawienia - od bezruchu, poprzez fale małe do fal dużych - mają tę samą jakość wilgoci. Wszystkie te zjawiska są wodą. Przejawienia oceanu nigdy nie mogą być czymś innym niż wodą, niezależnie od tego, jak gwałtownie czy spokojnie ocean wygląda. Podobnie, niezależnie od tego, jaka pojawia się wizja, jest ona zawsze pusta. Esencja jest właśnie tutaj. Pojawia się jedynie pytanie: czy jestem w stanie ją dostrzec, czy też nie? Jest to bardzo ważne pytanie. Wszyscy mistrzowie linii przekazu rozumieli tą sytuację bardzo dobrze i na tym opierało się ich nauczanie.

P: Kiedy specjalna osoba czy specjalna sytuacja rozpuszcza się, jest to wspaniałe, lecz nadal mam obowiązki wobec tej specjalnej osoby, pewną odpowiedzialność. Jest to moje dziecko. Tak więc sytuacja związana ze specjalną osobą może powtarzać się. Czy powinienem rozpuszczać ją w ten sam sposób?

TWR: Z pewnością. Specjalna osoba może nadal pozostać specjalną, lecz nie będzie ci przeszkadzać tak bardzo. Określamy ją mianem specjalnej, ponieważ naprawdę ci przeszkadza. Czy ona musi ci przeszkadzać? Nie. Może być taką, jaką jest lub może być inna, lecz nie musi to tobie przeszkadzać. Mamy oczekiwania co do tego, że rzeczy powinny istnieć w określony sposób. Czy rzeczywiście muszą one istnieć w określony sposób? Nie.
Weźmy pod uwagę sytuację, w której próbuję pomóc memu dziecku. W jaki sposób próbuję pomóc? Chcę, by dziecko chodziło do szkoły i dobrze się uczyło. Gdzie jest problem? Dziecko ma pewne trudności w nauce - w porządku, robisz, co możesz najlepszego w tych okolicznościach. Jeżeli to robisz, o co się martwisz? Niektóre osoby uczą się szybciej, inne wolniej. W czym tkwi problem? Problem może polegać nie na tym, że dziecko uczy się wolniej czy inaczej, lecz na tym, że ja nie potrafię zaakceptować tej sytuacji. Problem nie dotyczy dziecka, lecz mnie. Mam sztywną ideę odnośnie tego, co może być dla dziecka dobre. Zwykle tak się rzeczy mają. Myślę, że to czego chcę, jest dla ciebie dobre. Dziecko prawdopodobnie z tym się nie zgodzi. On lub ona może być zainteresowana zupełnie innymi rzeczami, niż tata czy mama. Wtedy czujesz: "Nie, to ja jestem szefem". Oczywiście, jesteś szefem. Spoczywa na tobie odpowiedzialność moralna i temu podobne. Jednak istnieje takie miejsce, które jest po prostu dobre. Ważne, byś to sobie uświadomił. W momencie, gdy to się stanie, dziecko prawdopodobnie ostatecznie zgodzi się z tobą. Kiedy chcemy zmienić zbyt wiele, pojawia się zbyt dużo presji.

P: Jest to pewnie brak dostatecznej praktyki w rozpoznawaniu, że "wizja jest umysłem". Wydaje mi się, że istnieje haczyk, który ciągnie mnie z powrotem do stwierdzenia: "Och! Ta specjalna osoba jest rzeczywiście podła".

TWR: Nie sugeruję, że istnieje tylko jeden sposób radzenia sobie w życiu. To, co prezentuję, stanowi jedną z dróg dzogczen. Nie jest to sposób sansaryczny, lecz czasami musimy użyć sansarycznego sposobu. "Wiem, że jesteś moją specjalną osobą; wiem, że jesteś moją wizją, lecz naprawdę chcę się tobą zaopiekować!" Czasami ktoś naprawdę tak musi. Zależy to od ciebie. Jeżeli ktoś próbuje mnie oszukać i mieć z tego korzyść, oczywiście nie będę tego lubił. Jeżeli ktoś prosi mnie o coś, chętnie mu dam. Jeżeli jednak czuję, że nie jestem w stanie dać i ktoś coś ode mnie bierze, nie chcę mu wówczas dać. Jeżeli w danej chwili ten aspekt mnie samego określa, kim naprawdę jestem, wówczas będę walczył lub robił wszystko, co potrzebuję. Nie jest to kwestia tego typu, że jeden rodzaj podejścia jest bardziej trafny niż inny. To, kim jestem i jaką posiadam realizację, determinuje, jak umiejętnie będę postępował. Ostatecznie, prawdziwy sens zwycięstwa tkwi w praktyce. Jednak w sensie konwencjonalnym czynimy wszystko, co musimy czynić. Naturalnie, bronimy się i walczymy. Czasami bronisz się, walczysz, a jednak tracisz. Wtedy być może nie masz żadnego innego wyboru, lecz spostrzegasz to jako pustkę! Jest to przymusowa droga do odkrycia pustki.

Podsumowanie, wnioski
Bardzo lubię tą praktykę, wręcz ją kocham! Jest ona bardzo praktyczna. Naprawdę daje ci narzędzie, by radzić sobie z bardzo specyficzną sytuacją. Z drugiej strony wprowadza cię bezpośrednio w esencję, do korzenia, podstawy ciebie samego. Zawsze mnie zaskakuje, kiedy ludzie ze sobą walczą i mówią: "Och, to okropna osoba. Przez długi czas byliśmy przyjaciółmi i zawsze myślałam, że ta osoba jest tak uczciwa. Dużo czasu zabrało mi by odkryć, że ta osoba jest naprawdę okropnym człowiekiem". Twój wniosek więc brzmi, że ostatecznie zdałeś sobie sprawę, iż ta osoba jest okropna. Czy słyszałeś, jak ludzie mówią podobne rzeczy? Nie jest to tak naprawdę zdrowe rozwiązanie. Jest to podobne do pójścia na terapię, by stwierdzić: "Mój ojciec był naprawdę złym facetem. Teraz czuję się znacznie lepiej". Oczywiście możesz zdać sobie sprawę z trudnych stron własnej sytuacji, lecz uświadomienie sobie tego nie jest ostatecznym wnioskiem. Potrzebujesz, by dotrzeć do esencji, by twój wniosek sięgał do korzeni. Masz dotrzeć do miejsca w sobie, gdzie rozpoznasz, że twój umysł jest przejrzysty i pełen błogości, a wyobrażenie, które ci przeszkadzało ostatecznie rozpuści się dzięki medytacji.
Jaki jest w związku z tym wniosek? Ostatecznym wnioskiem jest błogość. "Zjednoczenie jest wielką błogością". Jakie lepsze zakończenie można znaleźć niż właśnie to? Jest ono właśnie takie. Otwórz swój umysł, by się uczyć, zaufaj swoim sercem i pomódl się. Myślę, że modlitwa jest naprawdę ważna. Modlitwa pochodzi z głębi naszej istoty i modlisz się o głębokie doświadczenie. Dzięki modlitwie otwierasz swe serce i otrzymujesz błogosławieństwo bezwysiłkowego działania. Jakość bezwysiłkowego działania stanowi jakość serca, wiąże się z oddaniem oraz z modlitwą, by otworzyć serce. Tak więc modlenie się jest piękne. Powoduje ono ujawnienie intencji i kieruje cię w dobrą stronę. Wówczas możesz wykonywać praktykę medytacyjną, możesz patrzeć, mieć bezpośredni wgląd i pozostawać ze swoim doświadczeniem. To naprawdę działa.
Zachęcam cię do praktykowania tych, płynących z serca, zaleceń Dały Dzialtsena. Wnikaj bezpośrednio w to, co cię niepokoi i odkrywaj naturę swego umysłu. Nie tylko możesz wtedy uzdrowić swoje życie codzienne, uczynić je lżejszym i bardziej przyjemnym. Dzięki wielkiej prostocie tych pięciu stwierdzeń możesz rozpoznać i połączyć się ze swą podstawową esencją, z naturą swego umysłu jako Buddy.

artykuł, który ukazał się w ''Shambala Sun'' magazine.

Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz gru 12, 2010 02:22 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
(...)
Podczas regularnej praktyki , zaczynamy powoli rozpoznawać własne ograniczenia. Możemy odnieść korzyść z próby zrozumienia tych ograniczeń, i pracowania nad nimi tak aby być od nich mniej zależnymi/uwarunkowanymi. Potem powoli możemy pracować nad całkowitym zerwaniem z nimi.

Na początku nasze ograniczenia będą na nas w dalszym ciągu wplywały, a my możemy pracować z nimi w ten sposób iż będą na nas wpływać w bardziej pozytywny sposób. Ostatecznie jednak będziemy chcieli wyjść poza własne słabości, bo w innym wypadku będą one nas dale warunkowały. Niezależnie czy efekty będą pozytywne czy negatywne, on zawsze będą wynikały z ograniczeń.

Prostym przykładem jest tu radość posiadania i radości bycia. Radość posiadania ma swoje granice - może to być radość z posiadania pieniędzy, rzeczy, związków, albo innych pozytywnych, zewnętrznych warunków. Albo coś masz albo tego nie masz. Kiedy masz , jesteś szczęśliwy. Kiedy jednak tego nie masz, jesteś zdecydowanie nieszczęśliwy. Jeżeli chodzi o radość bycia - nigdy nie możesz stracić twojego "bycia". Kiedy odkryjesz radość z przebywania w naturalnym stanie, twoja radość, dobre samopoczucie już nie jest ograniczone do posiadania lub nie posiadania czegoś.

Dużo ludzi nawet nie czuje się szczęśliwymi kiedy już coś posiadają. Tak więc pierwszy krok polega na tym, że możesz spróbować znaleźć szczęście, które bazuje na rozpoznaniu, że już jesteś pobłogosławiony wieloma darami, talentami... Nie zawsze musisz patrzeć na to czego nie masz, możesz spojrzeć na to co już masz i nauczyć się być z tym szczęśliwym. Potem, stopniowo, możesz uczyć się nie być ograniczonym, warunkowanym przez to co już masz. Od czasu do czasu, poświeć chwilę aby wyobrazić sobie ze wszystko to co posiadasz znikło w ciągu jednej sekundy.. W ciągu jednej sekundy, wszystko co posiadasz znika. I tak pewnego dnia, wszystko co masz nie będzie twoje. Dlatego, najlepiej nie być przywiązanym do rzeczy zaraz od początku... Tylko pomyślcie - to jest pewne, że to nie będzie twoje pewnego dnia. Kiedyś ktoś inny będzie się cieszył z twojej sypialni, to pewne. Kiedyś ktoś inny będzie urządzał twoją kuchnię, w którą ty włożyłeś tyle wysiłku, to jest pewne. Tak więc nie przywiązuj się do rzeczy, które tworzysz. Raczej doceniaj, ciesz się i żyj pełnią życia.

W tym miejscu trzeba zdać sobie sprawę, że możliwe jest aby przejść z miejsca uwarunkowanej radości do miejsca gdzie radość jest zawsze, w prostym doświadczaniu bycia. To jest rodzaj radości, którą ciężko stracić. Kiedy ta zamiana zaczyna zachodzić, wtedy zrywasz z pewnymi ograniczeniami. To się nazywa urzeczywistnieniem, prawda?
(...)

Fragment pochodzi z: ''Voice of Clear Light'' April 2010

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: wt sty 18, 2011 22:16 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam :14:

Szine - wybrane fragmenty - cz I /I z II/
Cytuj:
Cel praktyki Szine

Kiedy wykonuje się praktykę szine, od czasu do czasu można zadawać sobie pewne pytania. Tak jak mówiłem wczoraj, szine zasadniczo używa się w dwóch celach. Po pierwsze jako wprowadzenie do natury umysłu, a po drugie, żeby ustabilizować to doświadczenie. Tradycyjnie, przy wprowadzeniu do natury umysłu między mistrzem a uczniem odbywa się rozmowa. Uczeń przybywa do mistrza, aby zrozumieć naturę umysłu, aby zrozumieć siebie, by zrozumieć stan buddy. Przychodzi z poczuciem, że czegoś mu brakuje, że brakuje mu pewnego rodzaju połączenia. Aby urzeczywistnić to połączenie wprowadzona zostaje praktyka szine i ma miejsce /np/ następujący dialog. Mistrz zadaje pytania: ''Kim jesteś?'', ''Gdzie jest twój umysł?'', ''Musisz odkryć swój umysł''. Powód dla którego posiadasz umysł jest taki, że jest on siłą sprawczą. Sprawia, że się uczysz, zatrzymujesz, wstajesz, siadasz, czujesz się dobrze bądź źle, śmiejesz się lub płaczesz. A więc, czym jest ten umysł? To pytanie, które należy zadać. To pytanie można zadawać zawsze, ale tutaj szczególnie pomiędzy sesjami praktyki. Macie już pewne doświadczenie stabilności. Umysł nie jest już tak bardzo zajęty czy zwariowany, żeby nie był w stanie zastanowić się nad sobą. Sugeruje się, że czasami dobrze jest robić to wieczorem. W nocy, kiedy jest ciemno. Można również wyłączyć światło, tak by niczego nie widzieć, jedynie ciemność. Co wtedy widzisz?. Ponieważ nie dostrzegasz niczego na zewnątrz, tym co widzisz najwyraźniej, jesteś ty sam. Twój umysł.

Zwykle jest tak, że mamy myśli, które powodują, że zwracamy się na zewnątrz, uciekamy. Kiedy ludzie nie czują się źle, idą do kina. Kiedy nie czują się dobrze, dzwonią do kogoś, idą na zakupy czy do restauracji. Jest wiele sposobów na to, by zapomnieć. W rezultacie nie tyle odkrywamy coś w sobie, co unikamy czegoś. Oczywiście czasami okazuje się to przydatne. Kiedy chcesz uniknąć wojny, możesz jej uniknąć. Chodzi jednak o to, żeby znaleźć się tak blisko sedna, by odkryć, że niczego tam nie ma. Tak jak w przypadku podstawy każdego lęku. Na przykład lęku przed publicznym wypowiadaniem się. Czujesz, że jesteś zdenerwowany. To zdenerwowanie nie posiada jednak swej istoty. Nie ma żadnego rzeczywistego źródła. Tak rzeczywistego, jak doświadczenie, które jest twym udziałem. Kiedy przyjrzysz się dokładnie swemu zdenerwowaniu, możesz je rozpuścić, odkrywając, że tak naprawdę nie ma ono żadnych podstaw. Jeśli jednak nie znajdziesz się wystarczająco blisko sedna, nigdy tego nie odkryjesz, pozostaniesz ze swoim lękiem. Udajesz się do ciemnego pomieszczenia i siadasz wygodnie. Możesz myśleć na przykład w ten sposób: ''Źródło wszelkich problemów - mówimy tutaj o negatywnych doświadczeniach a nie pozytywnych, ponieważ silniejsze efekty pojawiają się kiedy praktykujemy właśnie z nimi - źródło dyskusji, źródło dobra i zła. Czym jest ten umysł?'' Powinienem przyjrzeć się mu, postarać się go odnaleźć. W jaki sposób mogę tego dokonać? Mogę szukać jego początku, spróbować odnaleźć miejsce skąd przychodzi i jak przychodzi. Wówczas będę mógł również odkryć, czym on jest i dokąd się udaje, dokąd odchodzi. Większość doświadczeń mentalnych, które są mym udziałem, to doświadczenia chwilowe. Pojawiają się, doświadczam ich, a potem odchodzą. Chcę znaleźć ich źródło, naturę oraz zajmowaną przez nie przestrzeń. Czy posiadają one formę lub kolor?

Rola mistrza.

Zwykle kiedy mistrz i uczeń pozostają z sobą w bliskiej relacji, ma miejsce wiele tego typu dialogów. Z reguły są one oparte na doświadczeniach. W Tybecie, a szczególnie w tradycji A-khrid /wym. A-ti/ mistrz, Chienpo /wym. Czienpo/, czasami celowo wywoływał w uczniu złość. Niektórzy ludzie mają wyjątkowo neutralne nastawienie. Wydaje się im, że wszystko jest w porządku, co można porównać do snu na jawie. Nie są w stanie przeniknąć do sedna rzeczy, by odkryć ich głębsze znaczenie. Wtedy wprowadza się ich w stan złości pytając: ''Kto to jest?. Najwyraźniej jest tam ktoś, kto się rusza, trzęsie, przeżywa ciężkie chwile. Mistrz zadaje wówczas pytanie: ''Kto to jest, skąd pochodzi? Powiedz. Wyjaśnij. Jak wygląda, skąd przychodzi, gdzie jest w tej chwili, dokąd się udaje?. Stale zadaje pytania. Właśnie w takiej chwili należy zastanowić się nad istotą gniewu. Powiedzieć coś na jego temat. Powiedzieć coś na jego temat. Aż mistrz i uczeń dojdą do pewnych wniosków. I dialog trwa.

''Etapy medytacji A-khrid. Komentarz.''
Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: czw sty 20, 2011 00:58 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Koncentracja a kontemplacja
Ważne jest zrozumienie różnic pomiędzy koncentracją a kontemplacją. Po okiełznaniu umysłu dzięki praktykowaniu skupienia z obiektem i osiągnięcia zrelaksowanej koncentracji za pomocą skupienia bez obiektu, jesteśmy gotowi na wprowadzenie do stanu kontemplacji i zdobycie wyjaśnień odnośnie tego jak pozostawać w naturalnym stanie. W praktyce koncentracji ciągle istnieje dualizm pomiędzy podmiotem, który się koncentruje (skupia na obiekcie), a obiektem koncentracji (przedmiotem skupienia); nadal też istnieje dualizm pomiędzy tym, co wewnątrz (świadomością wewnątrz umysłu-ciała medytującego) i na zewnątrz (obiektem świadomości). Jednak w kontemplacji nie ma przedmiotu ani podmiotu. Mówi się, że przypomina ona ''wlewanie wody do wody''. Również w Systemie Sutr, na trzeciej ścieżce, ścieżce widzenia, nierozdzielność niamsziag i stanu pomedytacyjnego porównuje się do ''wlewania wody do wody''. Nie ma tam już dłużej relatywnej egzystencji, a postrzega się na sposób jogiczny, z pomocą percepcji bezpośredniej. Jednak według dzogczen ten poziom doświadczenia praktykujący osiąga natychmiast, nie musząc czekać na znalezienie się na ścieżce widzenia. Wystarczy samo pozostawanie w stanie kontemplacji, w której nie ma tego, co wewnętrzne czy zewnętrzne, gdzie istnieje rozpoznanie, że cała ''zewnętrzna'' rzeczywistość jest projekcją ''wewnętrznego'' stanu.

''Cuda naturalnego umysłu''

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 21, 2011 10:55 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam :14:

Szine - wybrane fragmenty - cz II /II z II/
Cytuj:
Znaczenie praktyki szine

Musicie zrozumieć powód, dla którego praktykujemy szine. Spokojne spoczywanie oznacza spokojne miejsce, a ono jest związane z esencją umysłu. Bon-cha (wym. boncza) oznacza aspekt pustki, fundament, podstawę. Poziom podstawy. Kiedy umysł staje się pusty a myśli rozpuszczają się, wraca on do podstawy. Do podstawy czegoś, co jest niezmienne, nie ulega rozproszeniu. Dlaczego się rozpraszamy? Dzieje się tak, ponieważ nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z ruchem, nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z myślami, uczuciami, emocjami. Odciągają nas one od podstawy. Dlatego właśnie potrzebny jest nam spokój. Oprócz tego, że myśli i emocje rozpraszają, to także zaciemniają doświadczenia. Zaciemniają podstawę. Zaciemniają rigpę. Zaciemniają wszystkie boskie właściwości, wszystkie czyste energie, aż do chwili, kiedy zaciemnią was tak, że nie będziecie już wiedzieć, kim właściwie jesteście. Aby przezwyciężyć owe zaciemnienia, poznać swoją prawdziwą naturę, używamy właśnie praktyki szine. Czy to jest jasne?

Bardzo trudno jest komuś, kto nie ma dobrej podstawy szine, mieć dobre doświadczenie dzogczen. Można powiedzieć tak: szine, tregczod, thogal. Jeśli szine nie jest dobre, bardzo trudno jest praktykować poprawnie tregczod. Bez dobrze wykonanej praktyki tregczod bardzo trudno jest praktykować thogal. Doświadczeniem wyniesionym z dobrej praktyki szine i tregczod jest poczucie ugruntowania, przezwyciężenie pewnego strachu. Czujesz, że bez względu na to, czy coś ci się przytrafi czy nie, nic tak naprawdę się nie zmieni. Jest to rodzaj połączenia. Wszystkie doświadczenia są raczej połączone z korzeniem niż z manifestacjami. Wychodzi się poza uczucia nadziei i lęku. Nadzieja i lęk są związane ze zmianą. Spoczywanie w podstawie, to doświadczenie poza wszelkimi zmianami. Czy zgadzacie się z tym, że lęk wiąże się ze zmianami? Zmianą tego, co znamy, zmianą tego, czego nie znamy. Te właśnie rodzaje zmian powodują lęk. Ale istnieje coś co się nigdy nie zmienia. To, co nie ulega zmianom jest podstawą tego, co zmianom ulega. Lecz to, co się nigdy nie zmienia musi zostać wydobyte, aby uzmysłowić sobie, że stanowi podstawę tego, co się zmienia. Jeśli nieustannie widzisz to, co ulega zmianom, nie widząc tego, co im nie ulega, zawsze będziesz odczuwać lęk.

''Etapy medytacji A-khrid. Komentarz.''
Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sty 23, 2011 13:15 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam :14:
Cytuj:
Powiedzcie, jak powinna wyglądać codzienna praktyka? Zadajecie sobie to pytanie? Trudno na nie odpowiedzieć. Powinna się składać z tych praktyk, które przynoszą wam najwięcej korzyści.. Zacznę od tego, że dobrze jest wykonywać codzienną praktykę, ponieważ dobrze jest mieć coś co rozpoczyna i co kończy nasz dzień. Jest to ważne. Ale którą praktykę wybrać? To zależy od was. Może to być dowolna z praktyk, których się nauczyliście, na przykład wykonacie ''Krople serca Dharmakaji'' rano a praktykę Jeszie Łalmo wieczorem, albo Jeszie Łalmo i czie lub czie i surczie wieczorem. Sami zdecydujcie. Ale na pewno nie zdołacie zrobić wszystkiego. Nigdy nie czujcie się winni z tego powodu. To najgorsze, co możecie zrobić, nie praktykować i obwiniać się. Dwie błędne postawy naraz.

''Poła''
Pozdrawiam
kunzang

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sty 23, 2011 22:45 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt wrz 14, 2010 17:08
Posty: 115
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Jungdrung Bon
Lokalizacja: Gdańsk
Cytuj:
Według Tantry Matki ignorancja zwykłego snu przypomina ciemny pokój. Świadomość jest płomieniem lampy. Jeżeli lampa jest zapalona, ciemność znika i pokój wypełnia światło. Nauka przez symbole i metafory to sposób przekazywania duchowych nauk za pomocą języka, który przynosi najlepsze efekty. Jednak aby móc wykorzystać ten język, najpierw musimy nauczyć się go rozumieć. Często przekonuję się, że moi uczniowie mają problemy ze zrozumieniem metafor, tak więc zdecydowałem się zamieścić informację na temat tego, jak najlepiej pracować z przenośniami i symbolicznymi wyobrażeniami. Wykorzystanie języka w celu wywołania pewnych pobudzających zmysły doświadczeń jest dużo bardziej skuteczne niż wyjaśnienia ograniczające się do abstrakcyjnych i specjalistycznych pojęć. Chociaż prawdziwe doświadczenie niełatwo wyrazić językiem, wyobrażenia wykorzystywane w naukach zbliżają nas do owego doświadczenia wtedy, kiedy postrzegane są nie tylko przez racjonalny umysł. Metafor tych trzeba doświadczać jak obrazowych wyobrażeń w poezji i. Trzeba je przemyśleć, rozważyć, zbadać i zjednoczyć z własnym doświadczeniem. Kiedy na przykład słyszymy wyraz “ogień", nie zwracamy na niego uwagi. Kiedy jednak zatrzymujemy się nad nim dłużej, pozwalając na to, aby zza wyrazu wyłonił się obraz, widzimy ogień, czujemy ciepło. Ponieważ znamy ogień jako coś więcej niż tylko pojęciową abstrakcję, ponieważ wszyscy patrzyliśmy kiedyś na płomienie i na własnej skórze czuliśmy ich żar, wyraz ten wywołuje w wyobraźni doświadczenie oddziaływujące na zmysły. W naszej wyobraźni pali się ogień.
Kiedy mówimy “cytryna" i pozwalamy, aby z tego słowa wyłonił się owoc, ślina napływa nam do ust, a język kurczy się z powodu kwaśnego smaku. Wyraz “czekolada" wywołuje niemal namacalne doświadczenie słodkiego smaku. Język jest symboliczny i aby miał sens, odwołuje się do pamięci, zmysłów lub wyobrażeń. Kiedy w przekazywaniu nauk wykorzystuje się metafory i symbole, najlepiej pozwolić im wpłynąć na nas w sposób, jaki opisałem powyżej. Nie ograniczajcie się do rejestrowania wyrazów “płomień w ciemnym miejscu" czy “odbicie w lustrze", ale wykorzystajcie swoje zmysły, ciało i wyobraźnię, aby owe przenośnie naprawdę dogłębnie zrozumieć. Musimy przekroczyć wyobrażenie, ale ono samo może nas pokierować w odpowiednią stronę. Kiedy wchodzimy do pomieszczenia oświetlonego lampą, nie badamy lampy, knota czy nafty, doświadczamy po prostu jasności w pokoju. Spróbujcie w ten sam sposób potraktować metafory. Nasze umysły, wytrenowane do pracy z abstrakcjami i logiką, chwytają metaforę, aby ją poddać analizie i za dużo od niej żądają. Chcemy wiedzieć, w jaki sposób lampa znalazła się w pokoju, jak została zapalona i skąd zawiał wiatr. Chcemy dowiedzieć się, jakie to jest lustro, z czego jest zrobione i wreszcie, co dokładnie się w nim odbija. Zamiast angażować się w takie analizy, po prostu zatrzymajcie się na chwilę przy wyobrażeniu i spróbujcie znaleźć ukryte za słowami doświadczenie. Jest ciemno. Lampa zapala się. Wszyscy znamy to doświadczenie ciałem i zmysłami. Ciemność zostaje zastąpiona jasnością – przejrzystą, pozbawioną substancji i bezpośrednio znaną. Nagle wieje wiatr, którego podmuch gasi płomień. Dobrze wiemy z własnego doświadczenia, jak to jest, kiedy ciemność zastępuje światło.

Tybetańska joga snu i śnienia

_________________
Zapraszam na mój blog:
https://medytuj.wordpress.com/


Na górę
Nieprzeczytany post: pn sty 31, 2011 19:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Praktykujący dzogczen musi zadbac o to żeby zebrać tyle zasługi ile to tylko możliwe.

z książki 'Masters of the Zhang Zhung Nyengyud'

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 04, 2011 15:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Esencjonalna natura która jest podstawą
Nie zawiera konwencji ani nieświadomości ani pierwotnej mądrości
Rozwijajnie realizacji tej podstawy i doskonały wgląd w nią
Nazywane jest konwencjonalnie mądrością
A nie rozumienie jej kiedykolwiek nieświadomością
Lecz nigdy nie było dwóch niezależnie istniejących rzeczy w obrębie naaszego bytu
Dlatego są one obie, mądrość i nieświadomość, przypadkowe
- Lishu Taring, 'Autenticity of Open Awareness', w 'Unbounded Wholeness' Tenzina Wangyala Rinpocze

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: sob maja 21, 2011 21:50 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
''Nauki Dzogczen Bonpo''
Część teoretyczna.
4. Pogląd Dzogczen

(...)
W Naturalnym Stanie wszystko istnieje w sposób potencjalny. Jednak rzeczy manifestują się zgodnie z drugorzędnymi przyczynami. Według dzogczen, ma to również zastosowanie do dziesięciu paramit i innych pozytywnych właściwości. Całe nagromadzenie zasługi i mądrości jest już obecne w Naturalnym Stanie. Nie trzeba do niego niczego dodawać, ani rozwijać. Jeśli więc praktykujemy w tylko jeden jedyny sposób, poprzez pozostawanie w Rigpie, w pełni zamanifestują się wszystkie pozytywne właściwości, ponieważ już całkowicie są zawarte w Naturalnym Stanie. Ten Naturalny Stan obejmuje wszystko; w stosunku do niego nie ma niczego zewnętrznego, ani wewnętrznego. Jednak każdy Naturalny Stan (w każdej czującej istocie) posiada te same właściwości i ten sam poziom. Naturalny stan w oświeconym Buddzie jest taki sam jak w ignoranckim insekcie. Jeden z nich nie jest większy a drugi mniejszy. Różnice pomiędzy ignorancką a oświeconą istotą, istnieją w kategorii ścieżki i owocu, a jeśli chodzi o podstawę, to w obu przypadkach jest ona taka sama. A tą podstawą jest Naturalny Stan. Ale ten Naturalny Stan jest indywidualny dla każdej czującej istoty. Wszyscy nie jesteśmy Jednym Umysłem. Wręcz przeciwnie, gdyby był jeden jedyny Naturalny Stan (czyli Jeden Umysł), wówczas po osiągnięciu oświecenia przez Buddę, wszystkie czujące istoty osiągnęłyby oświecenie. Nie takie jest jednak nasze doświadczenie.
(...)

wyd. ''Yungdrung Publishing'', Kraków.

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: śr paź 19, 2011 20:12 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Ptanie: Czy Rinpocze mógłby powiedzieć trochę więcej o różnicy pomiędzy tybetańskim terminem ''dungal'', czyli cierpienie, a tym, jak cierpienie jest rozumiane na Zachodzie. Jakie jest znaczenie tybetańskiego terminu cierpienie.

Tenpa Yungdrung Rinpocze: Nie jestem pewien, jaka jest dokładnie różnica, ponieważ nie znam na tyle języka angielskiego, czy polskiego, ale tybetańskie określenie nie odnosi się tylko do grubego, wyraźnego cierpienia, jak poważne choroby, czy śmierć, ale opisuje też bardziej subtelne formy chorób. My mówimy o cierpieniu od momentu, kiedy chwyta nas jakiś silny ból. Natomiast przyczyną tego bólu są procesy, które toczyły się już od dłuższego czasu i te procesy są bardziej subtelne, i też są cierpieniem.
Na Zachodzie nie określa się ich cierpieniem, ponieważ nie czujemy żadnego cierpienia, nie czujemy, że te procesy się w nas toczą całymi latami, nie doświadczamy żadnego związanego z tym bólu, dlatego nie mówimy o cierpieniu. Natomiast tybetańskie określenie ''dungal'' obejmuje także te subtelne poziomy cierpienia, te procesy, których nie doświadczamy bezpośrednio, ale które się toczą i są przyczyną cierpienia. Nawet rzeczy, których nie czujemy są cierpieniem. Nawet w sytuacjach kiedy w czyimś życiu wszystko układa się dobrze, to jeżeli przyjrzymy się bardziej subtelnym procesom, które zachodzą w tej osobie, to też znajdziemy w niej cierpienie.

Jako ''dungal'' uznaje się też lęk przed utratą bliskich osób, krewnych, przyjaciół. Jako cierpienie uważa się też lęk przed pojawieniem się różnych przeszkód zewnętrznych i wewnętrznych. Przeszkód, które uniemożliwiają nam wykonywanie pracy, czy doprowadzają do utraty tej pracy. Przeszkód w związkach lub takich, które zaburzą nam plan dnia. To są przejawy bardziej subtelnego cierpienia.
Dobrym przykładem jest zachodni system ubezpieczeniowy. Na Zachodzie ubezpiecza się wszystko - siebie, komputery, samochody, domy. Wszystkie wartościowe rzeczy są ubezpieczone. Dlaczego się tak dzieje, dlaczego wszystko ubezpieczamy?
Ubezpieczamy, ponieważ się boimy, że ktoś może nas okraść lub może dojść do jakiegoś wypadku. Ubezpieczamy się żebyśmy nie musieli płacić, żeby zapłaciła za nas firma ubezpieczeniowa. Mamy nadzieję, że nie stracimy pieniędzy.
Lęk i nadzieja zawsze chodzą razem, są dwiema stronami tej samej monety. Te wszystkie bardziej subtelne stany, których na Zachodzie nie określamy stanem cierpienia, też są zawarte w tybetańskim określeniu ''dungal''.
To cierpienie ma wiele aspektów. Osoby które coś posiadają cierpią, ponieważ muszą dbać o to, co posiadają, osoby, które tego nie posiadają cierpią, ponieważ tego pragną i starają się to zdobyć. Nawet ci, którzy na pozór wydają się żyć w idealnej harmonii, też doświadczają różnych problemów.
Kiedy nie mamy domu cierpimy ponieważ go nie mamy, zastanawiamy się, jak go zdobyć, poszukujemy, itd Kiedy mamy dom, to cierpimy, ponieważ przydałby się na przykład dom większy, piękniejszy, z lepszą lokalizacją. Kiedy mamy dom, cierpimy dodatkowo, ponieważ musimy dbać o niego, ogrzewać go, itd. Zawsze więc doświadczamy tego cierpienia.
Są to problemy, które trapią wszystkich niezależnie od statusu społecznego, czy ilości pieniędzy.

Jeżeli przyjrzymy się aktywnościom naszego ciała, mowy i umysłu, to okaże się, że są one związane z naszymi problemami - są pochodnymi tych cierpień i problemów. Nie oznacza to, że wszystko jest złe, negatywne, ale musimy wiedzieć, że takie problemy istnieją. Powinniśmy się zastanowić jaki jest sens, jaka jest istota tego wszystkiego, powinniśmy się zastanowić, na ile ma to sens i znaczenie.''

cytat zaczerpnięty z ''Pięć Rodzin Buddów''

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lis 05, 2011 19:49 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12226
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Wszystkie nasze doświadczenia, ze snami włącznie, mają swe źródło w ignorancji. W uszach ludzi Zachodu zabrzmi to zapewne zaskakująco, najpierw więc wyjaśnię, co w buddyzmie rozumiane jest przez ignorancję (ma-rigpa). W tradycji tybetańskiej rozróżnia się dwa rodzaje ignorancji - wrodzoną i kulturową. Wrodzona ignorancja stanowi podstawę samsary i istnienia zwyczajnych [nieoświeconych - przyp. tłum.] istot. Jest to nieznajomość naszej prawdziwej natury i prawdziwej natury świata, której efektem jest uwikłanie się w iluzje dualistycznego umysłu.

(...)
Ignorancja kulturowa jest bezustannie rozwijana i chroniona w tradycji różnych narodów. Przenika każdy zwyczaj, każdy pogląd i zbiór wartości, stanowiąc również istotną część wiedzy. Zarówno indywidualni ludzie, jak i całe cywilizacje przydają owym kulturowym przekonaniom fundamentalnego znaczenia, tak że w efekcie utożsamia się je ze zdrowym rozsądkiem lub prawem boskim. Dorastając, coraz bardziej przywiązujemy się do rozmaitych wierzeń, partii politycznej, systemu medycznego, przekonania o tym, co jest właściwe, a co nie. Kończymy szkołę podstawową, średnią i może wyższą, a każdy koleiny dyplom jest w pewnym sensie nagrodą za rozwinięcie bardziej wyrafinowanej ignorancji. Edukacja wzmacnia bowiem nawyk patrzenia na świat poprzez pewnego rodzaju pryzmat. Możemy stać się ekspertami w jakiejś dziedzinie, hołdować błędnym poglądom, rozumieć je niezwykle dokładnie, a także porównać te własne z poglądami innych ekspertów. Prawdopodobnie na tym właśnie polega filozofia, która pozwala szczegółowo opanować pewne systemy intelektualne i przekształcić umysł w ostre narzędzie analizy. Jednak dopóki nie przeniknie się owej wrodzonej ignorancji, rozwija się jedynie nabyte uprzedzenia i przekonania, a nie prawdziwą mądrość.

Ludzie przywiązują się do najdrobniejszych rzeczy - do mydła określonej marki, do fryzury. Na większą skalę rozwijają systemy religijne, polityczne, filozoficzne, psychologiczne i naukowe. Nikt jednak nie rodzi się z przekonaniem, że złe jest jedzenie wołowiny lub wieprzowiny, że jeden system filozoficzny jest lepszy od drugiego, lub że jedna religia jest słuszna a druga nie. Tego trzeba się nauczyć. Wierność określonym wartościom jest rezultatem ignorancji kulturowej, ale skłonność do przyjmowania ograniczonych poglądów pochodzi z dualizmu, który z kolei stanowi manifestację ignorancji wrodzonej.

Owe wzorce myślowe i schematy zachowań wypływające z ignorancji nie są jednak takie złe, one po prostu istnieją i przejawiają się w określony sposób. Przywiązanie może doprowadzić do wojny lub też może zamanifestować się w postaci użytecznej technologii czy sztuki, która ma zbawienny wpływ na świat. Dopóki nie osiągniemy oświecenia będziemy uczestniczyć w tym dualizmie i jest to całkiem normalne. Tybetańskie powiedzeni mówi: ''Kiedy masz ciało osła, ciesz się smakiem trawy''. Innymi słowy, powinniśmy wysoko cenić i cieszyć się tym życiem, ponieważ, z jednej strony, ma ono samo w sobie ogromne znaczenie i jest niezwykle cenne, a z drugiej dlatego, że jest ono życiem, które prowadzimy.

Jeżeli nie będziemy ostrożni, możemy nawet nauki buddyjskie wykorzystać dla podtrzymania własnej ignorancji. Ktoś błędnie pojmujący buddyjskie nauki może powiedzieć, że nie warto dążyć do otrzymania wysokiego stopnia naukowego lub przestrzegać diety, że ignorancja jest czymś negatywnym, albo że normalne życie jest jedynie samsaryczną głupotą i dlatego nie warto o nie zabiegać. Zupełnie nie oto jednak chodzi. Ignorancja jest zwyczajnym zaciemnieniem świadomości, a przywiązywanie się do niej lub jej odpychanie to granie w tę samą, starą grę dualizmu, rozgrywającą się w jej świecie - ignorancji. Ponieważ jako wrodzona przenika wszystkie aspekty życia, nawet buddyjskie nauki muszą operować na poziomie dualizmu - na przykład wzmacniając przywiązanie do działań pozytywnych i niechęć do negatywnych - w paradoksalny sposób wykorzystując dualizm ignorancji w celu jej przezwyciężenia. Jak subtelne musi się stać nasze zrozumienie i jak łatwo możemy pobłądzić! Dlatego właśnie praktykowanie nauk jest tak potrzebne - trzeba bowiem zdobyć bezpośrednie doświadczenie, a nie rozwijać kolejny system myślowy, który będziemy zgłębiać i którego będziemy zmuszeni bronić. Kiedy rzeczy obserwuje się z wyższej perspektywy, różnice między nimi zacierają się. Z perspektywy niedualistycznej mądrości nie istnieją ani rzeczy ważne, ani nieważne.''

''Tybetańska joga snu i śnienia'', Tenzin Wangyal Rinpocze, wyd. ''Rebis''.

_________________
i saw an x-ray of a girl passing gas


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 139 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl