Forum e-Budda PL

"Dla praktykującego Dharmę nie ma większego błędu niż praktykować ją w niewłaściwy sposób." - Duddziom Rinpocze
Dzisiaj jest pn cze 17, 2019 16:21

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ] 
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: pt mar 11, 2011 16:08 
Offline

Rejestracja: pn lis 29, 2010 21:55
Posty: 31
Tradycja: dyana
Witam, wróciłem akurat z 10-cio dniowego odosobnienia solowego i chciałbym podzielić się garścią spostrzeżeń, ponieważ przed odosobnieniem szukałem tutaj jakichś porad praktycznych ale bezskutecznie. Może teraz moje doświadczenia się też przydadzą komuś kto pragnął by zrealizować odosobnienie w tej formie, a nie za bardzo go stać na wynajem domku przy ośrodkach czy świątyniach.
Dlaczego solowe? Ano z powyżej wspomianych przyczyn - finansowych. W zeszłych latach bywało lepiej z moim portfelem gdyż mogłem sobie wtedy pozwolić nawet dłuższe Kyol Che, zresztą wtedy bym się nie odważył na coś takiego- nie dojrzałem wtedy dostatecznie do tej formy praktyki.

Zacznę od nastawienia psychicznego, choć myślę że najważniejsze są spostrzeżenia praktyczne.
A więc odosobnienie uskuteczniałem na kompletnym odludziu w domku letniskowym nad jeziorem. Umówiłem się z moim poprzednikiem, który praktykował tam aż 1 miesiąc, że pojawię się w ostatni dzień jego pobytu aby mógł mi przekazać mi cały inwentarz i oprowadzić mnie po obejściu. Pierwszą rzeczą jaką spostrzegłem wewnątrz siebie była depresja, która się pojawiła od razu po tym jak mój brat w dharmie odjechał wraz ze swoją przyjaciółką,to która przyjechała po niego. Ciekawa sprawa, zawsze mi się zdawało że wolę samotność ale okazało się że pierwszy raz miałem do czynienia z taką prawdziwą samotnością bez żadnych ludzi w sąsiedztwie, zupełnie jak jakiś Robinson albo bohater filmu katastroficznego.Nadmienię też że nie jestem zwykle typem depresyjnym. Bez ociągania wszedłem więc w tryb praktyki. Narzuciłem sobie reżim taki jak w programie Kyol Che, czyli pobudka przed 5 rano, pokłony , śpiewy, zazen, śniadanie, praca, 3
*zazen, obiad znowu zazen, ale zamiast ostaniej rundy robiłem kido w terenie a potem pół godziny spaceru. Następnie pół godziny pracy, kolacja, śpiewy i praktyka wieczorna /śpiewy 3*zazen. Praktycznie po 1 dniu praktyki mija depresja i jeżenie sie włosów ze strachu po usłyszeniu podejrzanych dzwięków z zewnątrz szok:: jak pękająca kra na jeziorze, stąpająca zwierzyna leśna po ściółce leśnej czy odgłosy plastykowej butelki obok pracującej pod wpływem temperatury.
Od trzeciego dnia próbowałem wprowadzić praktykę nocną /pokłony, Kido, siedzenie/ ale dałem spokój po trzeciej nocce, ponieważ nie mogłem praktycznie do obiadu normalnie funkcjonować-całkowite ogłupienie, nieogarnięcie, przedmioty lecące z ręki, bezsensowne ruchy podczas krzątaniny kuchennej, itp. Tez ciekawa sprawa ponieważ podczas praktyki w ośrodku, nocna praktyka zawsze dodawała mi energii w dzień. Jest to związane ze swoistą zmianą fizjologii ciała i myślę że każdy sam musi poczynić swoje obserwacje, u mnie zmiana tej fizjologii objawia się np. wzmożonym apetytem podczas pierwszych paru dni odosobnienia, póżniej jego utratą i wybrzydzaniem co do posiłków, zatwardzeniami które wybitnie przeszkadzają w siedzeniu :zdegustowany: i tym podobnymi sensacjami które dają się we znaki przez jakiś tydzień aby potem wejść w jako taki komfort gastryczno-cielesny, bo zanim mięśnie pleców przyzwyczają się do dłuższych posiedzeń to też trochę czasu mija. Przez pierwsze dni zamiast 2 ostatnich zazen wieczorem śpiewałem Wielką Dharani, gdyż ze zmęczenia nie dawałem rady kontrolować "demona snu" który sprawiał że niemalże obalałem się cały na matę. Pod tym względem brakowało mi wtedy dopingu grupy która siedziała by razem ze mną, to samo się tyczy nocnej praktyki.
Jeszcze jedno spostrzeżenie co do fizjologii odosobnień-zauważyłem, że się dość szybko słabnie fizycznie, o ile nie wykonujemy minimum 0.5h dziennie spacerów i poza nimi ćwiczeń gimnastycznych czy jogi.Cięższą pracę jak np.rąbanie dużych ilości drewna można potraktować jako ćwiczenia fizyczne. Osłabienie może w rezultacie uniemożliwić efektywną praktykę.
Ok, teraz informacje natury logistycznej i organizacyjnej.
Miejsce praktyki- należy znależć sobie domek, dobry jest letniskowy w miarę ocieplony i wyposażony w żródło ciepła-w moim była nim piecokuchnia/westfalka/ przez co mogłem sobie gotować od razu posiłki. Należy pamiętać o przygotowaniu zawczasu odpowiedniej ilości opału.Będąc przy opale, należy wspomnieć o dobrej podpałce w odpowiedniej ilości, najlepsze są gazety typu "Wyborcza" bo pali się doskonale, ewentualnie podpałka syntetyczna.Gazetki reklamowe nie chcą się wcale palić. Szybkie rozpalenie w piecu bez dobrej podpałki jest czasochłonne. Jeśli domek jest ogrzewany elektrycznie to mamy z głowy przygotowanie opału ale musimy przygotować sobie gotówkę na opłacenie prądu. Myślę , że sporo osób wśród znajomych dysponuje takimi domkami czy altanami w miejsowościach letniskowych które w zimie są opustoszałe, tak wiec jest sporo szans na znalezienie miejsca praktyki, tym bardziej że praktyka w nim jest swoistym stróżowaniem mienia ruchomego i nieruchomego na co właściciele patrzą się chętnie. Można też myślę poszukać jakiegoś ośrodka wypoczynkowego który z zimie stoi pusty i oficjalnie wynająć domek za odpowiednio niższą, zimową cenę.
Bezpieczeństwo: należy wyposażyć się w tel. komórkowy z akumulatorem który nie rozładowuje się w stanie wyłączonym, ja użyłem starej nokii 1200 która trzyma w stanie włączonym nawet półtorej tygodnia, a wyłączona miesiącami.Należy założyć kartę sim w sieci która ma zasięg w tym miejscu. Telefon jest podstawowym środkiem ratunku w razie, odpukać wypadku jak złamanie nogi czy zatrucie. Na noc obowiązkowo wygaszamy piec o ile jest takowy,aby uniknąć "niewidzialnego mordercy"-tlenku węgla. Ewentualnie zaopatrujemy się w czujnik obecności tego nieprzyjemnego gazu.
Potrzebny jest dobry śpiwór - nie jest bezpieczne używanie jakiegokolwiek ogrzewania nocą jeśli się bytuje samemu.
Zaopatrujemy się też w lekarstwa - im więcej tym lepiej, podstawowe to leki na przeziębienie włącznie z antybiotykiem-ciężka angina może niespodziewanie powalić w ciągu kilku godzin nawet tytana, silne środki przeciwbólowe w razie urazów, witaminy, bandaż elastyczny w razie skręceń kończyn, środki opatrunkowe i odkażające rany,węgiel na zatrucia, maście na otarcia i leki jakie ktoś musi stale zażywać.
Żywność- najtrudniejsze zagadnienie bo należy obliczyć dobrze jej ilość tak aby nam jej wystarczyło, oraz skład jakościowy i urozmaicenie. Proponuje różnego rodzaju kasze, ziarna, płatki owsiane, ryż, makarony, kartofle a nawet puree. Rewelacyjne są suchary wykonane zawczasu z dobrego chleba bez polepszaczy, można je jeść z miodem czy dzemem oraz dodawać do zup czy innych posiłków.Na pewno potrzebny będzie olej roślinny i suszone owoce. Z warzyw polecam kapustę-trzyma się b.długo w zimnie, a także cytryny, kiszoną kapustę oraz cebulę i czosnek do przyprawiania oraz na wypadek przeziębień.Ich zapach nie będzie przeszkadzał innym bo to przecież jest solówka ;)
Ważną sprawą są przyprawy-wydatnie wspomagają trawienie oraz urozmaicają smak naszej ograniczonej diety.Potrzebna jest sól, pieprz, papryka słodka i ostra, majeranek,sos sojowy, cynamon itp.
Co do zródeł białka polecam płatki glonów np. sushi-są dość wydajne mimo swojej ceny, może też być mleko w proszku do dań na słodko, szczególnie tych porannych. Na pewno przyda się miód do słodzenia i jako dobry środek na ewentualne przeziębienie i kaszel.

Ubiór-potrzebne są zmiany bielizny bo nie ma czasu na pranie w czasie odosobnienia, inne części ubioru chyba nie wymagają komentarza. Polecam ciężkie, grube obuwie trzymające kostkę do spacerów oraz do prac na zewnątrz - obuwie takie uratowało mnie ostatnio kiedy to podczas rąbania dębowych pniaków ciężka siekiera nie wiadomo jak ześlizgnęła się uderzając prosto w moją prawą stopę pozostawiając pod paznokciem czarnego krwiaka, ale lepsze to niż utrata kawałka stopy jaka pewnie by się wydarzyła gdybym założył lżejsze trampki. Przydadzą się na pewno rękawice robocze do prac różnych.
Z drobiazgów rodzaju ważnych strategicznie najważniejszy jest budzik. Najlepiej w ilości 2 lub nawet 3 sztuk plus baterie o ile są to elektroniczne budziki.Bardzo przydatne są w rzucaniu na kolana demona snu :!:, budziki oczywiście.
Poza tym moje odosobnienie wzieła by w łeb gdyby poprzednik nie zostawił mi dużych ilości świec które umożliwiły mi praktykę popołudniową i poranną-w swojej naiwności wziąłem ze sobą tylko 1 świecę :zdegustowany: Oczywiście jeśli mamy schronienie z elektrycznością nie dotyczy nas to.Tak czy owak potrzebna jest też dobra czołówka z diodami LED.
Strategiczną też rzeczą jest też zaopatrzenie w wodę-o ile nie ma bieżącej wody należy liczyć się ze zużyciem wody zimą rzędu 15-20l /dobę do gotowania, podstawowego mycia się czy picia, tak więc należy przemyśleć w jaki sposób zapewnimy sobie taką ilość wody dziennie, czy nosząc ze studni, strumienia czy topiąc śnieg czy lód ostatecznie, ale to już hardcore. Ja akurat nosiłem sobie wodę ze studni która była 100m dalej.
Bardzo przydatny jest termos, bo wtedy mamy non stop gorącą wodę w podorędziu na herbatę i nie musimy tracić cennego czasu na gotowanie.
Przydatny może się okazać dzbankowy filtr wody-zwykle żle znosimy zmianę rodzaju wody pitnej co się może objawiać uciążliwymi biegunkami. Kosztuje on niewiele a inwestycja na pewno się zwróci.

Spostrzeżenia te może brzmią jak jakieś cytaty z podręcznika skauta czy mogą się wydać naiwnie oczywiste, szczególnie dla tych co uprawiają zaawansowaną turystykę. Jednak jest z tym tak jak z praktyką zen - to co jest oczywiste jest zawsze najtrudniejsze do zrealizowania i osiągnięcia. Teraz wiem, że dla mnie takie wskazówki były by b. przydatne przed wyjazdem na odosobnienie przygotowane "amatorsko".
Zachęcam do odosobnienia solo każdego, który czuje ze nadszedł już jego czas na taką praktykę:

" W wielkiej pracy życia i śmierci,
czas nie będzie na ciebie czekał.
Jeśli umrzesz jutro, jakie otrzymasz ciało?
Czy to wszystko nie jest najwyższej wagi?
Pośpiesz się ! Pośpiesz się!"


Na górę
Nieprzeczytany post: wt mar 15, 2011 00:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt paź 26, 2010 00:20
Posty: 267
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Zen Kwan Um
Pomogło?

_________________
Ani To Ani Tamto


Na górę
Nieprzeczytany post: czw mar 17, 2011 19:55 
Offline

Rejestracja: pn lis 29, 2010 21:55
Posty: 31
Tradycja: dyana
Domyślam się, że pytasz czy MI pomogło - jak tak, to nie. Pojechałem tam dla Ciebie oraz innych. Mam nadzieję, że mój tekst jakoś Ci będzie pomocny :namaste: , bo tylko tylko tyle na razie mogę zrobić.
JA się tylko tam zestresowałem :zakrecony: , zanudziłem siedzeniem :spi: i rozbolały mnie kolana od pokłonów :D. Jednym słowem nic przyjemnego :kwasny:


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 00:14 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt paź 26, 2010 00:20
Posty: 267
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Zen Kwan Um
Pytałem ni mniej nie więcej jak "pomogło", nie mi, Im czy Tobie :)


Cieszę się zatem, że pomogło. Ja osobiście jestem Ci wdzięczny :poklon2:

_________________
Ani To Ani Tamto


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 10:09 
Offline

Rejestracja: pn lis 29, 2010 21:55
Posty: 31
Tradycja: dyana
super!


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 11:32 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12561
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
(...) oraz cebulę i czosnek (...)
Cebula i czosnek powodują otępienie, obniżają ciśnienie - nie są wskazane podczas odosobnień.
Masz spore wymagania jak na 10 dniowe odosobnienie ;)
Mi wystarczył namiot, źródło wody w pobliżu, kasza gryczana i jaglana, plus własnego wypieku chleb na zakwasie, herbata i imbir. Ciepłe ubranie i bielizna na noc, śpiwór, lekka kurtka deszczowa. Mała butla gazowa plus dwa garnki. Mi to wystarczało podczas leśnych odosobnień - i było dobrze.

Pozdrawiam
:14:

ps
latarka i dobry ciężki nóż /używałem bagnetu wojskowego/
...a, no i dodam jeszcze migdały i rodzynki.

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 11:59 
Offline

Rejestracja: wt sie 04, 2009 09:04
Posty: 435
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Toruń
Kocie, bo Ty zapewne całe poprzednie życie spędziłeś jako jogin w jaskini :super:

Tak na serio, mnie też zdziwiła ilość "potrzebnych" Tobie rzeczy. Z mojego doświadczenia, na odosobniniach maleje u mnie zapotrzebowanie na jedzenie, to chyba wpływ medytacji. Wszelkie wygody mnie rozleniwiają i rozpraszają.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 12:12 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5380
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń
W Falenicy domek na odosobnienia solo - ze wszelkimi wygodami - kosztuje 25 zł/dobę + koszty energii.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 13:16 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12561
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
W Falenicy domek na odosobnienia solo - ze wszelkimi wygodami - kosztuje 25 zł/dobę + koszty energii.
No więc właśnie :oczami: Jeżeli ktoś ma takie wymagania, to to, jest bardzo dobrym rozwiązaniem :)

Pozdrawiam
:14:

ps
i tak jeszcze w związku z odosobnieniem - Leśne odosobnienie w górach

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 20:41 
Offline

Rejestracja: pn lis 29, 2010 21:55
Posty: 31
Tradycja: dyana
Wiem o tym, ale to są koszta bez posiłków i bez energii lub opału, a zimą to są koszta niebagatelne. Mnie domek i opał nic nie kosztował, poza kilkoma dniami efektywnej pracy w fajnej atmosferze :D. No, zapłaciłem tylko za żywność i bilet kolejowy, lecz nie wyszło to dużo, a do Falenicy też trzeba dojechać. Żywność kupiłem sobie głownie w Makro, po cenach hurtowych.
Dla mnie 25 zeta to akurat za wysoka cena jak za wynajem, mimo mojego szacunku dla celów, na jakie pieniądze z wynajmu są przeznaczane. Jeśli miałbym stały dochód to wybrał bym Falenicę, chociaż tam raczej nie przeżył bym takiej prawdziwej, dreszczowej samotności...


Co do żywności-weżcie pod uwagę fakt, że każdy ma inną przemianę materii. Oczywiście docelowo jest wskazane ograniczyć smakołyki i urozmaicenie posiłków jako element praktyki służący deprywacji zmysłu smaku / smak -jeden z rodzajów kurzu na zmyśle smaku/ jednak forsowanie tego bez przygotowania i doświadczenia może przeszkodzić praktyce.
O ile ja ile zjem tyle wysr...m to np. mój znajomek je jak ptaszek a on tyje jak balon, a ptasia dieta skutkowała u mnie niejednokrotnie silnym osłabieniem i objawami anemii stwierdzonej analizą krwi, tak więc dałem sobie spokój i jem to na co mam ochotę z zachowaniem jedynie dyscyplinujacych pór posiłków.
Co ciekawe, po jakichś 3 tygodniach Kyol Che zaczynają też mi wystarczać minimalne ilości pożywienia bez dodatków jak miodek, przyprawy itp. smakołyki, choć wnioskując po kuchennych obserwacjach zużycia pożywienia w czasie Kyol Che to uczestnicy raczej sobie nie odmawiają :D. Mi jednak przejście ze "świeckiej" diety na jogiczną zajmuje sporo czasu. Cieszę się jednak że ciało jakie posiadam tylko tak mnie ogranicza, gdybym musiał być np.dializowany to wcale bym nie pojechał :ok:
Co do czosnku i cebuli- napisałem chyba, że stosowałem je też profilaktycznie jako lekarstwa, bo tydzień wcześniej miałem silną grypę, zresztą lepsze są początkowo te warzywka niż ładowanie od razu antybiotyku w razie choroby. Jako antidotum na obniżanie ciśnienia można stosować sól. Oczywiście, na zbiorowym odosobnieniu są one wyeliminowane z diety i medykamentów jako uciążliwe dla powonienia.
Temat-rzeka, tak jak i wegetarianizm i podobne tematy, myślę jednak, że grunt to obserwacja swojego ciała i zdrowy rozsądek.

W lecie jeszcze nie miałem okazji robić odosobnienia, jednak z doświadczeń bytowania w terenie, latem faktycznie wystarcza b.uboga dieta, bo przyroda tak jakoś dziwnie dostarcza dużych ilości :cooll: energii...
Jak spróbuję- to napiszę Wam jak było.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 20:46 
Offline

Rejestracja: sob gru 06, 2008 04:30
Posty: 1986
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Manchester
Tak. Na 25zł to chińczyk musi złożyć pewnie z 5 ipodów. A czy miałeś na tym odosobnieniu przyjemność oglądania natury? Jakieś spostrzeżenia, hipotezy? :)


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 22:31 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12561
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Co do czosnku i cebuli- napisałem chyba, że stosowałem je też profilaktycznie jako lekarstwa, bo tydzień wcześniej miałem silną grypę, zresztą lepsze są początkowo te warzywka niż ładowanie od razu antybiotyku w razie choroby. (...)
Zaleciłeś cebulę i czosnek jako przyprawy i ewentualne lekarstwo na przeziębienie, a wcześniej zaleciłeś zabrać jak najwięcej leków z antybiotykiem włącznie - po prostu przeczytaj sobie swą wypowiedź :)
Sól jako antidotum nie na wiele się zda, ponieważ czosnek i cebula zakłócają wiatr ognia /a sól antidotum na to nie jest/ i to może prowadzić do otępienia podczas sesji praktyki formalnej, natomiast obniżenie ciśnienia wzmaga senność. Ostre przyprawy także zakłócają wiatr ognia i wzmagają senność /pojawia się rozleniwienie/ i walka wtedy z ''demonem snu'' jest po prostu na własne życzenie. Ewentualnemu wyziębieniu ciała zapobiega się taką przyprawą jak imbir, przy czym, jeżeli je się kaszę gryczaną, to wyziębienie raczej nie powinno mieć miejsca.
A tak jak przeczytałem Twój tytułowy post, to to jest /jak dla mnie/ świetna antyreklama :ok: samotnego odosobnienia. I dobrze, że nie skończyło się Twe odosobnienie jakąś poważną kontuzją kolan, albo zapaleniem płuc, skoro pojechałeś na nie po chorobie.
Fajnie, że przeżyłeś dreszczyk samotności, tylko co tak w istocie było celem Twego odosobnienia?... ów dreszczyk? ;)

Pozdrawiam
:14:

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 22:52 
Offline

Rejestracja: pn lis 29, 2010 21:55
Posty: 31
Tradycja: dyana
Aha, ja za to zarabiam tyle w 1h ale jak pojawia się dobra karma :cwaniak: , tylko trochę długo się czeka na okazję takiego zarobku, a z czegoś żyć trzeba pomiędzy tymi dobrymi fuchami. Ale to nie forum pracownicze, wiec do rzeczy.

Jasne że miałem okazję bliskiego obcowania z naturą, już same zmiany temperatury w domku, jak się rano wstaje i w czasie pokłonów leci para z ust zbliżają do natury. Poza tym jak wiadomo medytacja i brak massmediów wyostrzaja zmysły, tak więc zauważyłem niezłą poprawę wzroku który z wiekiem mi się przytępia. Mogłem więc tak jak za dzieciństwa obserwować dość wysoko na drzewach różne leśne ptaki. Zauważyłem też wyrażnie że jak u mnie istnieje swego rodzaju limit na "przetwórstwo" informacji dla umysłu - kompletnie mi nie był potrzebny internet w czasie odosobnienia, który w "cywilu" zupełnie zapycha umysł śmieciem, nawet zdawało by się tym potrzebnym.Owszem, pojawia się potrzebna informacja dzięki niemu, ale nadmiar wrażeń wzrokowych uniemożliwia ich mądrą analizę. Odczuwałem nawet coś w rodzaju ulgi, że nie mam w zasięgu tego cudu techniki.
Co do medytacji i praktyki to pojawił się u mnie, w porównaniu ze wspólna praktyką , dość szybko stan w którym jestem w stanie pracować z konganem czy też postrzegać stany umysłu bez nieświadomego "porywania przez jego fale" i budzenia się dziesiątki minut póżniej. Taka prawdziwa ciężka , ręczna praca.

Hipotezy? No raczej starałem się niczego nie tworzyć zgodnie z kierunkiem praktyki, tak więc doktryn na miarę Konfucjusza nie stworzyłem:sage: , choć zdumiała mnie, a nawet przeraziła pomyslowość umysłu co do rozwiązywania moich problemów samsarycznych. Ot , umysł po prostu zabrał się za tworzenie a nie archiwizowanie , w końcu musiał sobie jakoś zrobić dobrze :zdrowko:
Podsumowując-odosobnienie to dość skuteczne i radykalne narzędzie, mogące zastąpić z powodzeniem różne wstrząsy życiowe, typu śmierć bliskiej osoby czy ciężka choroba , powodujące zazwyczaj głębsze przemyślenia i zmieniajace stosunek do życia.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 23:08 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12561
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam

Dziękuję za ten optymistyczny akcent :namaste:

Pozdrawiam
:14:

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 23:19 
Offline

Rejestracja: pn lis 29, 2010 21:55
Posty: 31
Tradycja: dyana
Kunzang napisał: Zaleciłeś cebulę i czosnek jako przyprawy i ewentualne lekarstwo na przeziębienie, a wcześnie zaleciłeś zabrać jak najwięcej leków z antybiotykiem włącznie - po prostu przeczytaj sobie swą wypowiedź :)
Sól jako antidotum nie na wiele się zda, ponieważ czosnek i cebula zakłócają wiatr ognia /a sól antidotum na to nie jest/ i to może prowadzić do otępienia podczas sesji praktyki formalnej, natomiast obniżenie ciśnienia wzmaga senność. Ostre przyprawy także zakłócają wiatr ognia i wzmagają senność /pojawia się rozleniwienie/ i walka wtedy z ''demonem snu'' jest po prostu na własne życzenie. Ewentualnemu wyziębieniu ciała zapobiega się taką przyprawą jak imbir, przy czym, jeżeli je się kaszę gryczaną, to wyziębienie raczej nie powinno mieć miejsca.


Ciągnąc temat lekarstw , cebul i czosnku to jedno jak dla mnie nie wyklucza drugiego, bo można po prostu wpierw stosować naturalne środki jakimi jest czosnek i cebula a w razie braku rezultatów ładować antybiotyki, ale w ostateczności.-tonący brzytwy się chwyta.

Co do przypraw i żywności to sory, nie jestem specem od dietetyki wschodniej czy zachodniej, nie znam się na ogniach, wirach czy wiatrach, ale senność na pewno podczas tej i moich poprzednich dłuższych sesji nie miała związku z przyprawami tylko z dużą ilością pożywienia jakie pochłaniałem, zauważyłem też że ostre przyprawy działają różnie w zależności od pory dnia, ale zgodzę się że docelowo powinny być eliminowane. Jak widzę po raz kolejny, co praktykujący to ma swoją teorię na dietę praktykującego - i to jest dla mnie pewne, nie ma jak własna praktyka i własny rozsądek, bo jak mówi przysłowie - " co jest dobre dla niemca - zabije ruskiego"

Piszesz:A tak jak przeczytałem Twój tytułowy post, to to jest /jak dla mnie/ świetna antyreklama :ok: samotnego odosobnienia. I dobrze, że nie skończyło się Twe odosobnienie jakąś poważną kontuzją kolan, albo zapaleniem płuc, skoro pojechałeś na nie po chorobie.

Wierz mi, że poniósł bym o wiele większe ryzyko , jak zapalenie płuc czy kontuzja kolan aby móc praktykować. To i tak była by niewielka cena w porównaniu z oddaniem swojego życia, bo i taka zapłata jest czasami konieczna aby móc praktykować i osiągnąć swoją prawdziwą naturę...

Piszesz:Fajnie, że przeżyłeś dreszczyk samotności, tylko co tak w istocie było celem Twego odosobnienia?... ów dreszczyk?
Nie wiedziałem że otrzymam taki fajny dreszcyk, więc nie był on celem. Jaki był cel? hmmm... Jak ci mogę pomóc?

pozdr.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 23:27 
Offline

Rejestracja: sob gru 06, 2008 04:30
Posty: 1986
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravāda
Lokalizacja: Manchester
Wrr, Kunzang pisze proste rzeczy, dreszczyk samotności, syndrom ucieczki blablalba. Pisz o dharmie nie o jakichś polskich wydumasach.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 18, 2011 23:44 
Offline

Rejestracja: wt sie 04, 2009 09:04
Posty: 435
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Toruń
Kunzang, czy jest jakaś literatura w temacie żywioły a jedzenie, albo po prostu coś szerzej i głębiej o żywiołach niż na stronie Garudy np?


Na górę
Nieprzeczytany post: sob mar 19, 2011 00:37 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 28, 2008 21:24
Posty: 1060
Płeć: kobieta
Tradycja: bon
Lokalizacja: Reda
Cytuj:
Kunzang, czy jest jakaś literatura w temacie żywioły a jedzenie, albo po prostu coś szerzej i głębiej o żywiołach niż na stronie Garudy np?
Ja wprawdzie nie Kunzang, ale... też kot ;)

O elementach/żywiołach:
Tenzin Wangyal Rinpocze: Leczenie formą, energią i światłem
Ngakpa Czogjam, Khandro Deczen: Spektrum ekstazy. Emocje jako ścieżka tantry wewnętrznej.

O zdrowiu (w tym diecie) w kontekście elementów:
Dr Jesi Donden: Zdrowie i równowaga. Podstawowe założenia medycyny tybetańskiej.
Dr Jesi Donden: Leczenie u źródeł. Starożytna mądrość medycyny tybetańskiej
Gerti Samel: Tybetańska sztuka rozpoznawania osobowości - charakter, budowa ciała i wygląd, zdrowie i harmonia, test - jaki typ reprezentujesz

Wykłady dr Phuntsog Wangmo na temat medycyny tybetańskiej:
http://www.shangshunginstitute.com/free.php
(o elementach zwłaszcza ten z 4 września 2010: The Five Elements: An Introduction to Tibetan Medicine)

_________________
http://www.pustamiska.pl/


Na górę
Nieprzeczytany post: sob mar 19, 2011 01:13 
Offline

Rejestracja: wt sie 04, 2009 09:04
Posty: 435
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Toruń
stworzenie - stukrotne dzięki! Jestem zachwycony :serce: :namaste:

Szkoda tylko, że pierwszych 2ch pozycji nie da się kupić już, ewentualnie wersja angielska gdzies na amzaonie.

A! nie do końca, chyba coś gdzieś znalazłem :)


Na górę
Nieprzeczytany post: sob mar 19, 2011 08:27 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12561
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Jak widzę po raz kolejny, co praktykujący to ma swoją teorię na dietę praktykującego (..)
Jeżeli odnosisz to do mnie, to mylisz się.
Cytuj:
(...) Jaki był cel? hmmm... Jak ci mogę pomóc?
Stań się Buddą.

Pozdrawiam
:14:

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: sob mar 19, 2011 11:18 
Offline

Rejestracja: pn lis 29, 2010 21:55
Posty: 31
Tradycja: dyana
:wstyd:

------------------------------

Ja się nie przejmuję za bardzo zagadnieniami medycyny czy diety, mam kolegę któremu dbałość o zdrowie,przesłoniła całkowicie inne sprawy. W sposób chorobliwy. Ostatnio nawet zdiagnozowano to u wielu osób jako " ortoreksję".
Hehe, przypomniało mi się jak raz musiałem nim potrząsnąć kiedy wysłuchując jego wywodów, kupiłem to sobie hamburgera budce i ku jego przerażeniu jeszcze go zjadłem i nie dostałem nawet biegunki ku pózniejszemu zdziwieniu, bo wówczas byłem ortodoksyjnym wege. Choroba też jest ciekawą praktyką, wyrażnie uświadamia iluzję trwałości posiadanego ciała.
Tak więc niezła jest grypa od czasu do czasu :P

Tak czy owak, lepiej ten czas poświęcic na praktykę, bo widzę po ludziach, że jak ktoś jest chorowity z natury to i nawet doktor Pajchiwo mu nie pomoże, zaś ci którzy mają zdrowie jak dzwon i serce jak diesel tym bardziej powinni dać sobie spokój z amatorskim studiowaniem medycyny, no chyba że ktoś czuje wyrażnie powołanie :czyta2:


miłego dnia!


Na górę
Nieprzeczytany post: sob mar 19, 2011 12:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 28, 2008 21:24
Posty: 1060
Płeć: kobieta
Tradycja: bon
Lokalizacja: Reda
Cytuj:
stworzenie - stukrotne dzięki! Jestem zachwycony :serce: :namaste:

Szkoda tylko, że pierwszych 2ch pozycji nie da się kupić już, ewentualnie wersja angielska gdzies na amzaonie.

A! nie do końca, chyba coś gdzieś znalazłem :)
Dodam tylko, że jeżeli chodzi o autorów drugiej pozycji (Ngakpa Czogjam, Khandro Deczen), to ich przynależność do jakiejś wiarygodnej linii przekazu jest kwestionowana, więc tam, gdzie wpuszczają się w głębsze sprawy związane z praktyką, mogą nie być wiarygodni. Ale jeżeli chodzi o same elementy/żywioły, to dość dobre opracowanie.

_________________
http://www.pustamiska.pl/


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 27, 2019 20:38 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12561
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witam

cytacik:
''(...)
Czosnek ma właściwości uwalniania flegmy/śluzu i może być używany do eliminacji zimnego śluzu z płuc i górnej części ciała (górnego ogrzewacza). W Medycynie Chińskiej jest używany w leczeniu zastoju qi i kiedy zimny śluz zatyka klatkę piersiową, a także w przypadku złogów w tętnicach i naczyniach krwionośnych. Jest pożywienie z wyboru, nawet koniecznością, dla zimnych wegetarian i wegan.
Czosnek nie może chronić przed rakiem ani redukować cukru we krwi. Nigdy nie powinien być stosowany w przypadku gorącej wilgoci/śluzu czy niedoboru Yin z pustym gorącem. Jest pomocny w leczeniu pasożytów, ale lepsze byłoby unikanie słodyczy.
W Tantrycznej Buddyjskiej tradycji czosnek i cebula są traktowane jako trucizna dla subtelnych kanałów i powinno się ich unikać.''

- Claude Diolosa lek. medycyny, oraz medycyny chińskiej
/''Claude Diolosa otrzymał inicjację od XVI i XVII Karmapy, a także od wielu innych tybetańskich Mistrzów z linii Karma Kagyu, aby szerzyć mądrość Buddy Medycyny (Sanye Menla) i prowadzić odosobnienia medytacyjne.''/

pozdrawiam
:14:

_________________
glæður & bullets


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl