Forum e-Budda PL

"Dla praktykującego Dharmę nie ma większego błędu niż praktykować ją w niewłaściwy sposób." - Duddziom Rinpocze
Dzisiaj jest wt cze 25, 2019 00:31

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 359 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 15 6 7 8 9 Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: śr paź 05, 2011 12:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Posty: 815
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań
Cytuj:
„Everyone has good and bad habits. That is no problem. Only keep a clear mind, clear mind, clear mind, moment to moment, and then a correct habit will appear by itself. That, we say is the correct karma – it is not good karma or bad karma. It is beyond good and bad.” – Seung Sahn DSSN
"Każdy ma złe nawyki i dobre nawyki. To nie jest problem. Tylko utrzymuj czysty umysł, czysty umysł, czysty umysł, z chwili na chwilę, a właściwy nawyk pojawi się sam z siebie. To nazywamy właściwą karmą - nie jest to dobra, ani zła karma. Jest ponad dobrem i złem." - Mistrz Zen Seung Sahn

_________________
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming


Na górę
Nieprzeczytany post: pt paź 28, 2011 17:43 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Posty: 815
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań
„Uczniowie Drogi, jaką ja Dharmę głoszę? Głoszę Dharmę o podstawie Umysłu. Przenika on wszystko; jest w sprawach ziemskich i świętych, w czystym i nieczystym, subtelnym i ordynarnym. Najważniejsze jest, abyście powstrzymywali się od naklejania etykietek, takich jak subtelny i ordynarny, ziemski i święty oraz od [błędnego] myślenia, że nazywając te rzeczy, udaje się wam je poznać.” – Mistrz Zen Lin Chi

_________________
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 24, 2012 09:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Posty: 815
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań
"Buddyzm jest religią, która redukuje przekrwienie głowy. Zwykli ludzie zawsze się ekscytują i krew uderza im do głowy. [...] Buddyzm oznacza, że krew krąży w naturalny sposób." - Kodo Sawaki Roshi

_________________
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 29, 2012 08:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Posty: 815
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań
Cytuj:
Thorough enlightenment is not the same as arhatship. A state of thorough enlightenment does not end afflictions. Rather, it is a state in which doubt with regard to the Dharma is forever terminated. Fully enlightened people may still have afflictions, but they will not manifest them verbally or bodily. They are not free from all afflictions, but they clearly know the path of practice they must follow.
"[Niemniej jednak] całkowite oświecenie nie jest tym samym, co stan arhata. Stan całkowitego oświecenia nie kończy wszystkich skalań. Raczej, jest to stan w którym wątpliwości w odniesieniu do Dharmy są na zawsze zakończone. W pełni oświecone osoby mogą wciąż mieć skalania, ale nie będą ich manifestować werbalnie, bądź cieleśnie. Nie są wolni od wszystkich skalań, ale rozumieją jasno ścieżkę praktyki, którą muszą podążać." - Mistrz Zen Szeng-Jen

_________________
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming


Na górę
Nieprzeczytany post: wt kwie 10, 2012 07:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Posty: 815
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań
„Dharma Buddhy to nie stara legenda, jak to dawno dawno temu, za górami, za lasami... To nie bajka.
Dharma Buddhy nie powinna być oddzielona od twoich własnych problemów. Oddzielona od ciebie, od tej chwili, nie istnieje.
Dharma Buddhy nie jest czymś do oglądania.” – Kodo Sawaki Roshi

_________________
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz paź 14, 2012 17:06 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Ummon powiedzial:“Patrzenie na przepisy i trzymanie się reguł jest wieszaniem samego siebie bez pomocy sznura. Działać swobodnie i bez ograniczeń, tak jak komu przyjdzie ochota, chcieliby heretycy i demony. Rozpoznawanie umysłu i oczyszczanie go jest fałszywym zenem spokojnego siedzenia. Popuszczać sobie cugli i lekceważyć uwarunkowania to tyle co spadać w otchłań. Być czujnym i nigdy nie rozdwojonym to jakby nosić łańcuchy i żelazne jarzmo. Myślenie o dobru i złu przypisuje do nieba i piekła. Posiadanie wglądu buddy i sedna dharmy oznacza ciśnięcie się między dwie żelazne góry. Ten, kto sobie to uświadamia wraz z pierwszą myślą, wyczerpuje swoją energię. Czyste, spokojne siedzenie jest praktykowaniem śmierci. Kto zmierza do czegoś, odchodzi od zasady. Jeśli ktoś się cofa, występuje przeciw Prawdzie. Ten, kto ani nie postępuje do przodu, ani nie ucieka, jest oddychającym trupem. A teraz powiedz mi, co zrobisz? Pracuj ciężko i bądź pewny, ze to osiągniesz w tym życiu, żebyś wiecznie nie żałował utraty szansy.”


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz paź 14, 2012 17:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn maja 23, 2011 21:13
Posty: 1110
Płeć: kobieta
Tradycja: buddyzm
Lokalizacja: Wonderland
Co to znaczy? Chodzi o drogę środka? Dlaczego sedno dharmy i wgląd Buddy to ciśnięcie się między dwie żelazne góry?

_________________
Gdy ten świat nieustannie płonie, jakże się śmiać, jakże szukać uciech? Spowity przez ciemność, czemu nie poszukujesz światła?


Na górę
Nieprzeczytany post: pn paź 15, 2012 17:19 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5380
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń
Z wywiadu z Wu Bongiem SSN w książce "Zen Life, Moment Life. The Teaching of Zen Master Wu Bong"
Cytuj:
Pyt: (o Seung Sahna DSSN) Czy mówił o poprzednich życiach?

Tak, mówił.

I wierzyłeś w to?

Skończyło się tak, że nauczył mnie w jaki sposób sam mogłem zobaczyć poprzednie życie.

Zobaczyłeś coś?

Tak.

Czy byłeś zaskoczony?

Nie bardzo. Ponieważ to, co zobaczyłem było czymś, co miało odbicie w tym życiu. To miało dużo sensu.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt paź 16, 2012 23:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
"Nie ma w buddyzmie miejsca na wysiłek. Po prostu bądź zwyczajny. Wypróżniaj się, oddawaj mocz, wkładaj ubranie, jedz swoje pożywienie. Kiedy jesteś zmęczony, idź i się połóż. Ignoranci mogą się ze mnie śmiać, ale mądrzy zrozumieją."

Mistrz Zen Lin-Chi

Co mial na mysli szanowny Lin-Chi?


Na górę
Nieprzeczytany post: wt paź 16, 2012 23:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Inna ciekawa wypowiedz mistrza Lin-Chi

Mistrz powiedział: ,,Dzisiejsi uczniowie Dharmy (Nauki) Buddy powinni szukać prawdziwego wglądu.
Jeśli posiadasz prawdziwy wgląd, narodziny i śmierć nie wpływają na ciebie i będziesz wolny, aby przyjść i odejść.

Nie potrzebujesz też szukać wartościowego; to pojawi się samo z siebie.
Podążający Drogą, starzy Mistrzowie, mieli różne sposoby ratowania ludzi. Ja przede wszystkim chcę podkreślić, abyście nie przyjmowali złudnych poglądów innych. Jeśli chcecie działać, to działajcie. Nie wahajcie się.

Ale obecnie uczniowie nie docierają nigdzie. Co wam dolega? Cierpicie na brak wiary w siebie.
Z powodu tego braku wiary, biegacie panicznie tu i tam. Jesteście kierowani przez wszelkiego rodzaju okoliczności, poddani przemianie za przemianą przez te dziesięć tysięcy rzeczy, nigdy nie jesteście sobą.

W ten sposób nie możecie znaleźć wyzwolenia.
Pozwólcie odpocząć myślom nieustannie poszukującego umysłu, a nie będziecie różni od Buddy i patriarchów.

Chcecie poznać Buddę? To nikt inny niż wy, którzy stoicie przede mną, słuchając teraz Dharmy. Ponieważ brakuje wam wiary w siebie, zwracacie się na zewnątrz i biegacie w kółko szukając.
Nawet jeśli tam coś znajdziecie, to tylko słowa i litery, a nigdy umysł żyjącego patriarchy. Nie dajcie się zwieść.

Podążający Drogą, tak jak ja to widzę, nie różnimy się od Siakjamuniego (Buddy). Czego wam dzisiaj brakuje w waszych różnorodnych zajęciach? Strumień widzenia, słyszenia, powonienia, smakowania, dotykania, myślenia nigdy nie ustaje.
Zobacz to w ten sposób, a staniesz się człowiekiem, który nie ma już nic więcej do szukania."


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lis 01, 2012 23:44 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Sozan, chiński mistrz zen, został zapytany przez studenta:

– Co jest najcenniejszą rzeczą na świecie?

– Głowa zdechłego kota – odparł mistrz.

– Dlaczego głowa zdechłego kota jest najcenniejszą rzeczą na świecie? – dopytywał się student.

– Ponieważ nikt nie potrafi określić jej wartości – stwierdził Sozan.


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lis 01, 2012 23:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Yamaoka Tesshu jako młody student zen, odwiedzał jednego mistrza po drugim. W końcu dotarł do Dokuona z Shokoku. Pragnąc wykazać się swoimi osiągnięciami, powiedział:

– Umysł, Budda i wszystkie czujące istoty tak naprawdę nie istnieją. Prawdziwą naturą wszelkich zjawisk jest pustka. Nie ma żadnego urzeczywistnienia, żadnej iluzji, żadnej mądrości, żadnej przeciętności. Nie ma żadnego dawania i niczego, co można by otrzymać.

Dokuon, który spokojnie sobie palił, nic nie powiedział. Nagle uderzył Yanaokę swoją bambusową fajką.

Strasznie rozzłościło to młodzieńca.

– Skoro nic nie istnieje – zapytał Dokuon – to skąd bierze się ten gniew?


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lis 01, 2012 23:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Kiedy Bankei nauczał w świątyni Ryumon, kapłan Shinshu, wierzący w osiągnięcie oświecenia przez powtarzanie imienia Buddy Miłości, zazdrościł mu licznych słuchaczy. Postanowił przeprowadzić dyskusję z Bankei’em, by w ten sposób go pokonać.

Bankei właśnie prowadził wykład, kiedy pojawił się kapłan. Ten narobił takiego zamieszania, że Bankei przerwał swój wywód i zapytał o hałas.

– Założyciel naszej sekty – przechwalał się kapłan – posiadał tak cudowne zdolności, że potrafił pisać na odległość. Stojąc na jednym brzegu rzeki, mógł pędzelkiem napisać święte imię Amidy na papierze, którzy trzymał jego służący, stojący na drugim brzegu. Czy ty potrafisz zrobić coś tak wspaniałego?

– Być może – odparł pogodnie Bankei – twój lis może dokonać takiej sztuczki, ale to nie jest w stylu zen. Mój cud polega na tym, że gdy jestem głodny – jem, gdy czuję pragnienie – piję.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lis 03, 2012 18:18 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Student uniwersytetu odwiedzając Gasna, zapytał go:
-Czy czytałeś kiedyś Biblię?
-Nie, przeczytaj mi ją - odparł Gasan.
Student otworzył Biblię i przeczytał ze św. Mateusza: "A o odzienie czemu zbytnio się troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną : nie pracują ani nie przędą. A powiadam wam : nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie". Gasan rzekł:
-Tego, kto wyrzekł te słowa, uważam za człowieka oświeconego. Student czytał dalej: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje, kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą". Gasan stwierdził:
-To jest doskonałe. Ten, kto to powiedział, nie był daleko od stanu Buddy.


Na górę
Nieprzeczytany post: pn mar 11, 2013 22:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 15, 2011 17:15
Posty: 243
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Chán/Sŏn
Kiedy ludzie skupiają swe umysły, koncentrują się na przedmiotach zewnętrznych, zatrzymując dzięki temu swą grubą świadomość [koncentrację - dop. mój] wewnątrz oczyszczając swój prawdziwy umysł - i kiedy umysł nie jest jeszcze jasny i czysty, a oni nieustannie badają go podczas każdej wykonywanej czynności, wciąż nie potrafiąc niezależnie postrzec źródła umysłu, nazywa się to umysłem neutralnym. [umysł neutralny poprzedza umysł właściwy] Jest to wciąż umysł skażony, który jeszcze nie uwolnił się od wielkiej choroby narodzin i śmierci. Jeśli chodzi o tych, którzy wcale nie zachowują prawdziwego umysłu, toną oni w gorzkim morzu narodzin i śmierci. - z mów Piątego Patriarchy Hung-Jena

_________________
"-Ale czy Gotama ma jakąś własną teorię?
-Tathagata, o Vaccho, jest wolny od wszelkich teorii. To jednak, Vaccho, Tathagata wie: jaka jest natura form, i jak forma powstaje, i jak ginie" [MN I, 72]

duchonautyka.blogspot.com
wskazujaceslowa.blogspot.com


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 29, 2013 19:54 
Offline
użytkownik zbanowany
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 28, 2013 23:04
Posty: 250
Płeć: mężczyzna
Tradycja: offline
Siedem punktów zawierających istotę praktyki (Kosho Uchiyama-roshi)
http://www.goldenline.pl/forum/12851/si ... e-praktyki

1. Poznawaj i praktykuj Dharmę Buddy tylko dla niej samej, nie zaś w imię ludzkich doznań ani doczesnych wyobrażeń.

2. Zazen jest najbardziej czcigodnym i jedynym prawdziwym nauczycielem.

3. Zazen musi mieć konkretne odbicie w naszym codziennym życiu poprzez stosowanie dwojakiej praktyki (składanie ślubowań i wyrażanie skruchy), trzy umysły (wielkoduszny, rodzicielski i radosny)
oraz urzeczywistnianie powiedzenia: "Zyskiwanie jest ułudą, tracenie jest oświeceniem".

4. Żyj zgodnie z podjętymi ślubowaniami i spraw aby głęboko wniknęły w twoje życie.

5. Zdając sobie sprawę, że tylko my sami jesteśmy odpowiedzialni za swój rozwój i regres, starajmy się praktykować i rozwijać.

6. Siedź w ciszy przez dziesięć lat, potem przez następne dziesięć lat i jeszcze przez dziesięć lat.

7. Współdziałaj z innymi i staraj się stworzyć takie miejsce, w którym szczerze praktykujący będą mogli praktykować bez przeszkód.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt cze 18, 2013 10:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 15, 2011 17:15
Posty: 243
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Chán/Sŏn
Kiedy tryskasz życiem i woda nie jest w stanie cię zmoczyć, jest to twoją własną miarą mocy. Osiągasz pustą, stałą ciszę, jednak nie pojawia się tu żadna dualność pomiędzy pustką i formą, czy też ciszą i hałasem. Zrównujesz wszelkiego rodzaju cudowne powiedzenia, ryzykowne narzędzia i absolutne postrzeżenia; ostatecznie zysk i strata nie istnieją, możesz więc swobodnie ich używać. Kiedy przez dłuższy czas w ten sposób „pocierasz i polerujesz”, osiągasz wyzwolenie w samym środku narodzin i śmierci; spoglądasz na bezużyteczny szacunek świata i leżące w gruzach profity jak na zwykły kurz na wietrze, jak na sen, jak na magiczną zjawę, jak na optyczną iluzję. Uwolniony, wędrujesz przez świat. Czyż słowa te nie opisują „wielkiego świętego, który przekroczył kurz zmysłowych przywiązań”?

- mistrz zen Yuan Wu

_________________
"-Ale czy Gotama ma jakąś własną teorię?
-Tathagata, o Vaccho, jest wolny od wszelkich teorii. To jednak, Vaccho, Tathagata wie: jaka jest natura form, i jak forma powstaje, i jak ginie" [MN I, 72]

duchonautyka.blogspot.com
wskazujaceslowa.blogspot.com


Na górę
Nieprzeczytany post: wt cze 18, 2013 10:48 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam

Dodam, że powyższy cytat pochodzi z: ''Kurz tego świata.'' Mistrz zen Yuanwu, wyd. "miska ryżu" 2011

Pozdrawiam
:14:

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sie 02, 2013 23:58 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Żadnej drogi!!!
John Crook, 1992

Przychodzi taki moment w treningu Zen, moment zarówno szokujący jak i zaskakujący, kiedy uświadamiasz sobie intuicyjnie że nie ma żadnej drogi.

Jak to ! Czym w takim razie jest praktyka Zen?
Praktyka jest uświadamianiem sobie, ze wcale nie ma żadnej drogi, jednak trzeba nia kroczyć , kroczyć, przekraczać , zawsze stając się istnieniem.
Podczas pewnej dyskusji o Buddyzmie w radiu każdy z rozmówców wychwalał na swój sposób zalety i korzyści płynące z Buddyzmu. Słuchając tych słów miało się wydawało się , że ten Buddyzm to klub do którego warto należeć! Początkujący przyłącza się do Buddystów, znajduje nową tożsamość, staje się nowo zapisanym członkiem organizacji. Jest pewnego rodzaju ulga w przynależeniu.

W samotnym świecie kluby i organizacje mają pewną wartość. Czy w mieście, w miasteczku czy na wsi jest wiele powodów dla istnienia klubów. Przede wszystkim potrzebujemy pewnego rodzaju wspólnoty, poczucie dążenia do celu, który oferuje swoiste bezpieczeństwo, wyjście poza samotność, nieczułość, przestępczość i beztroskę, które charakteryzują nasze społeczeństwo. Zapewnia pewne wyjaśnienie, który pozwala poczuć się bezpieczniej z tym wszystkim.

Tak więc mamy kluby, listy członków, kupujemy budynki, planujemy program, zapraszamy nauczycieli i wykładowców, nakłaniamy opornych, przekonujemy niedowiarków, odrzucamy tych, którzy pojawiają się tylko raz. Wybieramy sekretarza, przewodniczącego i znajdujemy duchowego patrona. Coś na kształt świeckiego klasztoru pojawia się miedzy nami, i zaczynamy martwić się o członkostwo, składki, o następne odosobnienie. Wkrótce niektórzy z nas zaczynają się zastanawiać czy nowy nauczyciel nie byłby lepszy niż obecny, którego mamy. Co on takiego robi dla nas? Już minął rok a ja się wcale nie zmieniłem! Powoli pojawiają się oznaki podziałów i frakcji. Demokracja i bałagan może są lepsze, nowocześniejsze niż wiara i autorytet; ale co jest odpowiedniejsze dla naszych czasów? Czy wiemy wystarczająco dużo aby o tym decydować ?

Cokolwiek sądzilibyśmy o naszej dobroczynności, wszystkie kluby są elitarne, wykluczające innych. Psychologia społeczna uczy nas, ze nawet minimalistyczne grupy wynajdują przeciwników. Łatwo można podzielić grupę na frakcje izolując jej części na pół godziny. Przynależąc do danej organizacji, osoba ma charakterystyczną dla danej grupy praktykę i nauczyciela. Z pewnością nasza praktyka jest lepsza niż innych, którzy tylko siedzą, modlą się, mantrują, mają intelektualne zainteresowania, podążają za guru, tańczą całe noce lub sypiają ze sobą – i tak dalej. Jeżeli ta grupa nie byłaby lepsza od innych – to jaki były sens przyłączać się do tej a nie do innej. W każdym razie – inwestuje w tą grupę mój czas i pieniądze. Lepiej niech będzie dobra.

Krishnamurti wielokrotnie powtarzał że tworzenie instytucji prowadzi do podziałów. Pośród zachodnich buddystów tak właśnie się dzieje. Bardzo ciężko jest nam wychylić się ponad nasz kulturalnie uwarunkowany nacisk na indywidualizm i współzawodnictwo. Wprawdzie zachodni buddyści nie rzucają w siebie kamieniami, jednak atakują się w bardziej subtelny sposób. Plotka jest sekretnym pojazdem dla rozłamów, rozczarowania, frustracji, irytacji, poczuciu własnej ważności. Im bardziej staję się członkiem danej grupy tym bardziej staję się przywiązany i tym bardziej stronnicze stają się moje poglądy. Nawet Krishnamurti nie skłonił swoich sympatyków aby zanim nie podązali. Co by osiągnał gdyby mu się udało?
Są pewne niebezpieczeństwa – podążając za organizacją można całkowicie niezrozumieć nauki Buddy. Kiedy leżał na łożu śmierci powiedział: „ Wszystko co złożone przemija. Wypracuj sobie własne zbawienie z pilnością.” On nie powiedział „Zakładajcie kościoły!” Nie powiedział „ Noście szaty , koloratki, stwórzcie hierarchię i ewidencje, odróżnijcie się od innych. Niech będzie wiadomo kto jest mądrym a kto nie.” Nie powiedział „ Prowadźcie debaty z muzułmanami, chrześcijanami, marksistami.” Po prostu powiedział : ‘ Wszystkie rzeczy przemijają. Idźcie i wypracujcie własne zbawienie z pilnością. Odkryj to dla siebie!”

Stworzenie „zewnętrznej” ścieżki jest łatwe. Tworząc kluby i organizacje powinniśmy przyglądać się temu co się dzieje w naszych sercach. Jakiej jakości jest nasz związek kiedy się spotkamy ? Czy przekazujemy nasze zasługi, jakiekolwiek są, innym ? Czy się dzielimy z innymi ? Czy dajemy także oprócz brania ? Czy koncentrujemy się na uchybieniach i winach naszych nauczycieli , czy raczej czasami udaje nam się uchwycić to co próbują nam przekazywać. Jakkolwiek irytujący czy godny uwielbienia, nauczyciel, który otrzymał przekaz, może chcieć nam coś przekazać poza słowami. Czy jesteśmy w stanie uchwycić to ukryte znaczenie ?

My, którzy tak naturalnie formujemy się w kluby i organizacje, powinniśmy zrozumieć motywacje naszych działań. Powinniśmy wiedzieć nie to co możemy wziąć, ale to co możemy dać. Czy wstępujemy na dłużej czy raczej przychodzimy aby się rozglądnąć a później szybko zmienić miejsce na inne gdzie herbata jest mocniejsza czy nauczyciel jest bardziej sexy? Jaki jest nasz poziom zrozumienia tego wszystkiego ? Kluby i organizacje są na tyle dobe na ile samoświadomi są jego członkowie.

Zawsze dobrze jest być świadomym tego co się dzieje w sercu, utrzymywać tam świadomość podczas zazen i poczekać aż będzie się widzieć co tam się dzieje rzeczywiście. Nie należy się spieszyć.

Pewnego wieczoru w 1986 roku stałem na górskiej ścieżce pona małym klasztorem Bo-lam na wyspie Lantao w Hong Kongu. Patrzyłem na pełny księżyc, który wschodził nad zalesionymi szczytami i odległym oceanie. Kiedy patrzyłem, nieznajomy mnich schodził ścieżką z góry, po pracy, która polegała na budowaniu kamień po kamieniu, skała po skale górskiej ścieżki. Uśmiechając się wskazałem na księżyc. Mnich spojrzał na mnie i nieznacznie potrząsnął głową. Wyciągnąwszy rękę w powietrze, wydawało się , że mnich chwyta księżyc i jednym ruchem umieszcza go w swoim sercu. Uśmiechnął się. Pokłoniłem się. Kiedy zaczął kroczyć dalej swoją drogą, wzruszył ramionami.

Jeżeli ktoś patrzy jedynie na zewnętrzne rzeczy, jest to tylko ścieżka naśladowania. Pochwycenie księżyca i umieszczenie go w sercu jest tym samym co absorbowanie atmosfery pokoju czy świątyni w siebie, odkrywając unikalność obecności w tej chwili. Oddychanie powietrzem, dźwięk i dotyk, atmosfera miejsca staje się jednym z wewnętrznym istnieniem, spokojna przestrzeń bez osądów.

Kiedy atmosfera miejsca po prostu objawia się tobie to wejdź w nią głębiej a odkryjesz, że nie ma potrzeby poruszania. Nie ma potrzeby tworzenia. Wszystko jest jakie jest. Nawet jeżeli coś trzeba zrobic w odpowiednim czasie; w tym momencie refleksji , kiedy to jest w sercu, nic nie trzeba robić. Po prostu zobacz to takie jakie jest. Może wyda to ci się inne niż zazwyczaj. Teraz to jest Soho, teraz to jest Soho, jeszcze raz to jest Soho. Czy to Soho się zmieniło ? Czy flaga może poruszać wiatr ?

Z chwil spokoju pochodzi wszystko czego potrzebujesz. Kiedy pojawiają się przeciwieństwa, mówi nam Dogen, umysł Buddy jest stracony. Kiedy próbujesz tworzyć Buddyzm w opraciu o ścieżkę, która jest poza sercem wtedy umysł Buddy również jest stracony. Bądź ostrożny z narzucającymi się buddystami i tymi, którzy tylko trzymają się doktryn. Przyjrzyj się uważnie. Zbawienie z pilności jest sprawą wewnętrzną, która tylko stopniowo ujawnia się na zewnątrz. To się dzieje naturalnie, bez udawania. Nie można tego przyspieszyć. Jeżeli to urzeczywistnisz, inni to zauważą. Nic nie musisz pokazywać. Umieść przeciwieństwa w sercu, pozwól księżycowi rozpłynąć się w krwioobiegu. Wieczorne powietrze naturalnie wypełnia oddech. Nie ma żadnej drogi i nigdy nie poznasz jej końca.

Chwała Buddom Wszystkich Światów
Chwała Bodhisatwom Wszystkich Światów
Chała Pismom Wielkiej Mądrości.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sie 03, 2013 12:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 15, 2010 11:55
Posty: 147
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Egoizm i naturalność
Lokalizacja: Castle Rock
Cóż za przepiękne herezje :)
Cytuj:
Buddyzm to klub do którego warto należeć! Początkujący przyłącza się do Buddystów, znajduje nową tożsamość, staje się nowo zapisanym członkiem organizacji. Jest pewnego rodzaju ulga w przynależeniu. [...] Kiedy próbujesz tworzyć Buddyzm w oparciu o ścieżkę, która jest poza sercem wtedy umysł Buddy również jest stracony. Bądź ostrożny z narzucającymi się buddystami i tymi, którzy tylko trzymają się doktryn. Przyjrzyj się uważnie. [...] Nie ma żadnej drogi i nigdy nie poznasz jej końca.
Piszesz o czymś co jest mi znane i myślę, że każdy "początkujący" szuka swojego "buddyzmu", swojego "klubu", ścieżki którą mógłby analizować i dyskutować o niej. Nie ma w tym nic złego, wydaje mi się, że to naturalny proces poznawania Zen - przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń. Sam zauważyłem, że świadomości tu i teraz obrosła naukami, dogmatami, zwyczajami itd. - zgubiłem tę esencję i skupiłem się na czysto teoretycznej analizie danych nauk. Chciałem szukać swojego dojo, swojej sanghi i nauczyciela, a medytacja? 30 minut zazen dziennie w codziennym chaosie myśli to marny efekt. Otoczka zjadła swe wnętrze.

Teraz wiem, że to wszystko za czym goniłem tylko i wyłącznie mnie gubiło. Jedyne co jest mi potrzebne to prosta, szczera medytacja - bez udziwnień, taka naturalna. Wszelakie opory i problemy podczas medytacji są problemami natury psychicznej, które mogę przerobić nie korzystając z duchowej pomocy mistrzów itd. Każdy demon, zła energia itd. to stan naszego umysłu.

Myślę, że praktyka Zen to głównie obieranie Zen z Zen :)

Nie twierdzę też, że te wszystkie spotkania, rozmowy itd. są zupełnie bezużyteczne. Sam oglądałem spotkanie z Andrzejem Piotrowskim, na którym pewien chłopak opowiadał, że praktykuje Zen już (nie pamiętam, chyba z 15 lat) od dłuższego czasu i jedyne co odkrył przez tyle lat, to to, że w Zen nie ma drogi. A. Piotrowski odpowiedział mu na to, że może musiał praktykować, aż tyle po to by właśnie to zrozumieć. Więc czy ten czas jest stracony? Nie.

Oczywiście jest to tylko moje podejście, które zresztą z łatwością można skrytykować.
"Jeden lubi jak mu cyganie grają, drugi jak mu buty śmierdzą" :D

_________________
"Lepsze jest działanie od bierności. W grze, jaką prowadzimy, nie możemy odnieść zwycięstwa. Ale niektóre przegrane są mimo wszystko lepsze od innych." – G. Orwell, "Rok 1984"


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sie 03, 2013 17:07 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
JEDNOŚĆ WZGLĘDNEGO I ABSOLUTNEGO
SANDOKAI


Dharma wielkiego mędrca Indii
przenika z umysłu wprost do umysłu
na wschód i zachód, północ i południe

Wśród ludzi są mędrcy i głupcy
ale wielka droga jest jedna dla wszystkich

Tajemne źródło bije zawsze jasne i czyste
jego dopływy rwą przez ciemność
Z przywiązania do form
rodzi się pierwotne złudzenie,
ale doznanie absolutu
to jeszcze nie oświecenie.


Nasze zmysły, ich obiekty i wrażenia
zachowując odrębność
funkcji i umiejscowienia
dopełniają się i przenikają
stapiając w jeden strumień doświadczenia.

Ogień jest gorący, wiatr wieje,
woda jest mokra, ziemia twarda
oczy widzą, uszy słyszą,
nos czuje, język smakuje,
każde z osobna i wszystkie razem
jak liście jednego drzewa.
Liście i drzewo,
wszystkie formy, ich funkcje,
czas, przyczyna i skutek
wywodzą się z Wielkiej Jedności
i do niej powracają,
jak dziecko do matki.

Co światło rozróżnia
na wielkie lub małe
głośne i ciche,
dobre lub złe,
to ciemność wszystko zrównuje.
W ciemności kryje się światło
lecz go nie szukaj,
W świetle kryje się ciemność
lecz jej nie zgłębiaj.

Względne i Absolutne,
nie będąc jednym
nie są też dwoma
jak stopy marszem połączone
lub jak pudło i wieko
złożone,
albo jak dwie strzały,
które się w powietrzu spotkały.

Aby pojąć prawdę,
słuchaj bez osądzania,
nie kieruj się żadnymi kryteriami
bo nie dojrzysz Wielkiej Drogi
pod własnymi stopami.
Idąc Wielką Drogą nie zbliżasz się
ani nie oddalasz ;
nie ma tu celu, ani osiągania

Jeśli tego nie widzisz
to góry i rzeki dzielą Cię od Prawdy
i błąkasz się w krainie złudzeń.

Z szacunkiem zwracam się do tych,
którzy pragną oświecenia;
nie traćcie czasu
nocą ni dniem!


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sie 04, 2013 16:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Od początku
nie trzeba szukać niczego.
Właśnie tu
jest całkowite rozwiązanie.

Nie ma sensu podróżować.
Bez sensu jest poszukiwanie, aby dostać
od uczonego nauczyciela
mądrość, którą już posiadasz.

Nie ma sensu umartwianie
bezmyślne siedzenie
Odrzucanie i poszukiwanie
kolejnych wglądów.

Nie ma sensu uczyć się ceremonii
rytuałów, ofiarowań,
Czynić dobro aby czuć się dobrze
Usiłując dotrzeć do celu ukrytego w sercu.

Nie ma sensu wędrować
Aby dotrzeć do celu, którego tam nie ma.
Nie ma sensu myślenie
Aby rozwiązać problem, który nie istnieje w rozumie.

Wszystko co musisz zrobić
W tej chwili
To zatrzymać się –
Skieruj umysł na niego samego.

Wciągnij zmysły do środka
Przewróć siebie na lewą stronę:
Wpatrując się w jezioro świadomości
Pozwól temu co tam jest wynurzyć się z matecznika.

Pozwól temu co tam jest
posiąść twój oddech
Pozwól temu co tam jest
pulsować w twoim sercu.

Pozwól temu co tam jest
rozgrzewać twoje biodra, poruszać twoje myśli.
Czym jest ta udręka poszukiwania w przyszłości
tego co już spoczywa w twoich dłoniach ?


Właśnie teraz – masz to. Trzymaj to mocno.
Patrz prosto poza swoją własną twarzą.
Trzymając potwora mocno pozwól mu być
albo on znowu poniesie cię ścieżkami czasu.


I pozwól wszystkiemu odpłynąć
Opaść!
Przeszło przeszło, wszystko przeszło !
Poczuj Wszechświat dźwięczący w twoich uszach.

Czas i przestrzeń
są tylko dźwiękiem
przez który Tygrys
skacze.

John Crook


Na górę
Nieprzeczytany post: śr sie 07, 2013 20:55 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Pewnego razu podczas Letniego Kyol Che w 2003 roku pewna uczennica zapytała [Mistrza Zen Wu Bonga] o śmierć...

Chciałam zapytać o śmierć. Ostatnio paru moich przyjaciół odeszło i jedna z tych osób odeszła nawet na moich rękach, uświadomiłam sobie że nie jestem przygotowana na pomoc umierającym ludziom, a sama jestem w wieku w którym śmierć może przyjść w każdej chwili.

Wu Bong SSN odpowiedział:
Nieraz opowiadałem tutaj taką historię. Był w miasteczku w Polsce rabin, który codziennie miał bardzo ścisły plan dnia. Robił dokładnie to samo, o tej samej porze, a więc codziennie o tej samej porze opuszczał dom, szedł tą samą trasą przez główny rynek do synagogi gdzie była mała szkółka i tam studiował święte księgi. Ale pewnego razu, gdy przechodził przez rynek. zaczepił go policjant i zapytał: Rabbi, dokąd idziesz? Rabbi wtedy odpowiedział: "Kto to wie?" Więc policjant, który znał Rabina, zaśmiał się: "Ha ha ha. Bardzo śmieszne Rabbi, przecież wszyscy wiemy, że idziesz do szkółki przy synagodze by się uczyć." Ale Rabin znowu odpowiedział: "Kto to wie?". Tym razem policjant trochę się zdenerwował i podniósł głos: "Jak to? 20 lat pracuję w tym mieście. Codziennie o tej porze idziesz do synagogi!" Ale rabin znowu powiedział "Kto to wie?" Więc tym razem policjant się wściekł. Poczuł, że to go obraża i zaaresztował rabina. W momencie, kiedy zamykał rabina w miejskim więzieniu rabin powiedział mu: "A widzisz, mówiłem ci: Kto to wie?"
Tak samo z naszym życiem: Kiedy umrzemy? - Nie wiemy. W każdej chwili, jak powiedziałaś, może się to stać. To znaczy, że ten moment jest bardzo ważny. Myślenie o śmierci nic ci nie pomoże. Jeżeli myślisz o śmierci: jak to będzie, jak sobie z tym poradzisz, w tym momencie tracisz chwilę obecną, tej chwili już nigdy nie odzyskasz. Śmierć przyjdzie, nie martw się. Poznasz ją. Nie trzeba jej unikać, ani się śpieszyć. Po prostu wróć do tego momentu: co to jest? OK? Jeżeli osiągniesz ten moment, będziesz także mogła pomóc innym. OK?"

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz paź 27, 2013 22:35 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Pozwólcie, że przypomnę z szacunkiem,
Życie i śmierć to sprawa najwyższej wagi.
Czas biegnie szybko, okazja zostaje stracona.
Przebudź się, przebudź się! Bądź uważny!
Nie marnuj swojego życia.''

Gatha wieczorna - Dzikido na koniec dnia w sandze Kanzeon

_________________
glæður & bullets


Na górę
 Tytuł: Sutra serca
Nieprzeczytany post: śr lut 05, 2014 00:35 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Komentarz do Sutry Serca – Mistrz Zen Seung Sahn


1. POSTRZEGAJĄC WSZYSTKIE PIĘĆ SKAND JAKO PUSTE WYZWALA SIĘ WSZYSTKIE ISTOTY OD CIERPIENIA I NIESZCZĘŚCIA


Wszędzie gdzie nie spojrzeć jest cierpienie na tym świecie. Wszystkie istoty czują ból i niewygodę. Skąd pochodzi to cierpienie ? Ludzie cierpią z powodu beznadziejnej miłości do kogoś albo są przekonani, że muszą zdobyć różne rzeczy materialne. Ludzie mają ambicje aby stać się kimś i wierzą, że to uczyni ich życie pełnym albo pragną być rozpoznawani i potrzebują potwierdzenia w oczach innych. Jednak bez względu na to, jak mocno będziemy walczyć, aby coś osiągnąć, w końcu kiedy dostaniemy to, nie możemy tego zatrzymać. Właśnie to powoduje wiele cierpienia. Pierwotnie to cierpienie nie istnieje, pochodzi z naszego umysłu, tak jak złudzenie unoszące się z gorącej drogi i ukazujące się jako rzeczywiste. Jeżeli ja cierpię z jakiegoś powodu, to kiedy umieram znika moje cierpienie. Kiedy uświadamiamy sobie, że cierpienie jest tylko stworzone przez nasz umysł i nie istnieje niezależnie - wtedy nie ma już żadnego cierpienia i nieszczęścia.

Wiec co to jest ten wielki umysł ? Jeśli myślisz, nigdzie nie znajdziesz swojego umysłu. Jeżeli odetniesz całe myślenie, co dokładnie oznacza odcięcie przywiązania do myślenia, wtedy twoja prawdziwa natura pojawi się wszędzie.

Budda najpierw nauczał, że to co nazywamy umysłem lub "Ja", to tylko pięć skand, czyli forma, uczucia , percepcja, impuls i świadomość. Te skandy zmieniają się nieustannie, są tylko masą mentalnej energii. Ponieważ ludzie są przywiązani do formy, uczuć, percepcji, impulsów i świadomości, kiedy one w nieunikniony sposób zmieniają się, odczuwamy cierpienie. Nigdy nie wydostaniemy się z oceanu cierpienia, ponieważ wierzymy, że te rzeczy są rzeczywiste i że nasze "Ja" jest także rzeczywiste. Otwierające linie Sutry Serca wskazują na to, że te skandy pierwotnie są puste. Skoro tak, to gdzie jest cierpienie ? Kto może cierpieć ? Oto kubek soku pomarańczowego. Jeżeli masz kubek, to możesz tam trzymać swój sok, ale jeśli kubek rozbije się, jak zatrzymasz w nim swój sok ? Cierpienie jest takie samo jak to. Jeżeli jesteś przywiązany do pięciu skand - formy, uczuć, percepcji, impulsów lub świadomości, wtedy twoje cierpienie ma się gdzie zatrzymać. Ale Sutra Serca mówi, że wszystkie pięć skand jest pustych. Umysł jest kompletnie pusty, więc gdzie cierpienie miałoby się pojawić ? To nauczanie o pustce jest bardzo ważne, musicie je osiągnąć. Kiedy praktykujecie drogę doskonalej mądrości, w końcu osiągacie pustkę wszystkich pięciu skand. Zrozumienie tego poglądu uwalnia nas od całego cierpienia i nieszczęścia. Samo zrozumienie tego poglądu nie może wam pomóc - musicie coś jeszcze osiągnąć.


2. FORMA NIE JEST RÓŻNA OD PUSTKI, PUSTKA NIE JEST RÓŻNA OD FORMY. FORMA JEST PUSTKĄ, PUSTKA JEST FORMĄ.


Sutra Serca uczy, iż "forma jest pustką i pustka jest formą." Wielu ludzi nie rozumie, co to znaczy, nawet ci długo praktykujący medytację. Istnieje bardzo prosty sposób, aby zrozumieć nauczanie Sutry Serca w naszym codziennym życiu. Np. to drewniane krzesło. Jest brązowe. Jest solidne i ciężkie i wszystko wskazuje na to, że przetrwa długi okres czasu. Siedzisz na tym krześle, a ono utrzymuje twoja wagę, możesz także coś na nim położyć. Ale kiedy podpalisz krzesło i wyjdziesz, to kiedy wrócisz krzesła już nie będzie. Ta rzecz, która wyglądała tak mocno, solidnie i realnie, teraz jest tylko kupką popiołu, którą rozwiewa wiatr dookoła. Ten przykład pokazuje, w jaki sposób to krzesło jest puste: nie jest trwała i stałą rzeczą. Cały czas się zmienia. Nie istnieje w niezależny sposób. Prędzej czy później krzesło w końcu zmieni się i stanie się czymś zupełnie innym. W taki oto sposób to brązowe krzesło jest całkowitą pustką i chociaż zawsze miało właściwości pustki, ta pustka jest formą; możesz usiąść na krześle i będzie cię ono podtrzymywać.

"Forma jest pustką, pustka jest formą." Dlaczego jest tak ważne, aby to zrozumieć ? Przyczyna jest taka, że bardzo wielu ludzi jest przywiązanych do nazwy i formy. To przywiązanie jest powodem niemalże całego cierpienia. Jeżeli chcemy uwolnić ludzi od tego przywiązania, musimy podać im lekarstwo nazwy i formy. Musimy zacząć od pokazania, że nazwa i forma jest nierzeczywista i nietrwała; zawsze zmienia się. Jeśli jesteś bogaty, musisz zobaczyć, że pożądanie bogactwa jest puste. Jeżeli jesteś przywiązany do sławy i pragniesz uznania innych, musisz zobaczyć te rzeczy o które walczysz i przez które cierpisz jako puste. Większość ludzi wysoko ceni własne ciało, wydaje mnóstwo pieniędzy, aby było piękne i mocne. Ale wkrótce pewnego dnia, kiedy umrzesz, twoje ciało zniknie. Nie możesz zabrać ze sobą tego pustego ciała, bez względu na to jak bardzo je sobie cenisz. Nie możesz zabrać sławy, nie możesz zabrać pieniędzy, nie możesz zabrać seksu. Niczego nie możesz zabrać. W naszych czasach wielu ludzi bardzo przywiązuje sie do rzeczy. Cenią sobie nazwy i wygląd zewnętrzny prawie ponad wszystko raniąc w ten sposób siebie i innych, tylko po to by siebie chronić. Chcą zdobyć pieniądze, dobrą reputacje, korzystne związki. Walczą desperacko o wysoka pozycję. Ludzi zawsze pociąga najgorszego rodzaju nadużycie i cierpienie, by w konsekwencji dostać i zatrzymać te puste i przemijające rzeczy. Teraz wielu ludzi jest przywiązanych do seksu. To nie jest potrzebne. Wszystkie formy są puste, więc przekonanie, że możesz zdobyć lub zatrzymać cokolwiek jest podstawową iluzją. To nauczanie wskazuje na to. Najważniejsze jest, co chcesz osiągnąć w swoim życiu, właśnie teraz ? To czego chcesz w tej chwili kształtuje twój umysł, determinuje twoje życie obecne i następne, kształtuje je. Postrzegając, że wszystkie rzeczy pierwotnie są puste, możesz wszystko odpuścić i po prostu żyć, zamiast cierpieć z powodu tych wszystkich, nietrwałych rzeczy. Jeśli nie jesteś przywiązany do nazwy i formy, jesteś całkowicie wolny.

Jest o tym słynna historia. Dawno temu w Atenach żył słynny filozof Diogenes. Chociaż był filozofem najwyższej klasy w starożytnej Grecji, żył jak nędzny pies. Zawsze sypiał na zewnątrz, nie troszczył się o to czy będzie miał co jeść kolejnego dnia i zazwyczaj nie nosił żadnego ubrania. To było jego nauczanie - naturalny styl życia. Któregoś ranka, kiedy spał na ulicy, nagle poczuł lekki chłód i obudził się. Nad nim stał Aleksander Wielki, który w tamtym czasie był najpotężniejszym człowiekiem świata. Podbił wiele krajów i z powodu swej niezwykłej militarnej mocy i inteligencji, bali się i podziwiali go wszyscy. Właśnie tego dnia Aleksander Wielki postanowił odwiedzić Diogenesa i dostać od niego nauczanie. Stał tam wystrojony w królewskie insygnia, jego wielka muskularna postać rzucała cień na wciąż leżącego Diogenesa. Diogenes spojrzał na niego zezując i powiedział,

- Oh, Aleksander Wielki ! Jak się masz ?
- Ja mam się dobrze, ale chcę ci pomóc Diogenesie. Podbiłem juz cały świat. Posiadam niezliczone pałace, złoto i bogactwa. Jeżeli chcesz czegoś, mogę ci to dać. Cokolwiek - ziemię, pieniądze, wysoka pozycję - dam ci wszystko. Tylko powiedz czego chcesz, a będzie twoje. Czego chcesz ?
- Oh, chcesz mi pomóc ?
- Tak - powiedział Aleksander Wielki - Chcę ci pomóc
- Oh, dziękuję
- Więc czego chcesz ?
- Chcę czegoś
- Tylko powiedz, a będzie twoje
- Aleksandrze Wielki proszę nie zasłaniaj mi słońca
- Dobrze już dobrze, przepraszam. - Aleksander przesunął się na bok
Diogenes powiedział
- Dziękuję, dziękuję, to wystarczy.
Ha, ha, ha - ! (długi, głośny śmiech zgromadzonych).

To bardzo prosta historia, ale wyjaśnia czym jest forma i pustka. To wszystko. Ha, ha, ha. Kiedy zaoferowano mu wszystko, czego można zapragnąć, Diogenes tylko powiedział, "proszę, nie zasłaniaj mi słońca". Tylko to ! W tym punkcie nie ma pożądań. Diogenes już osiągnął całą prawdę, osiągnął, że substancja jest pusta. Wiedział też, że nazwa i forma sa puste, więc nie był zainteresowany w posiadaniu bogactw, sławy, kochanki, rodziny, czy wysokiej pozycji. Wszystko jest puste - kto pragnie tych pustych rzeczy. One nie mogą naprawdę pomóc mi w życiu, ale właśnie teraz potrzebuję słonecznego światła. To wszystko. Diogenes był całkowicie wolny, ponieważ całkowicie osiągnął prawdę, że "forma jest pustką, pustak jest formą". Jeżeli osiągniesz ten punkt i nie ma w nim pożądania, które jest warte lgnięcia do czegokolwiek, wtedy rozumiesz, że jesteś już kompletny. Właśnie teraz niczego ci nie brakuje. To bardzo ważny punkt. Wtedy medytacja nie jest już konieczna. Siedzenia odosobnień nie jest już potrzebne. Mowy Dharmy też nie są potrzebne. Jednak jeśli jesteś przywiązany do swojego myślenia, wtedy medytacja jest bardzo potrzebna. Jeśli nie osiągnąłeś "forma jest pustką, pustka jest formą", siedzenie długich odosobnień jest bardzo ważne w twoim życiu i musisz dużo, mocno praktykować. Kiedy zatrzymasz się i spojrzysz na to przez chwilę, zobaczysz, że potrzeba praktyki jest bardzo głupia. Ha, ha, ha.


3. NIE POJAWIANIE SIĘ I NIE ZNIKANIE. NIE ZABARWIENIA I NIE CZYSTOŚĆ. NIE POJAWIANIE SIĘ I NIE ZMNIEJSZANIE.


Sutra Serca jest znana z bardzo interesującego sposobu opisywania naszej prawdziwej natury. Używa słowa "nie" wiele razy. Kiedy osiągniesz prawdziwa pustkę, nie ma tam mowy ani słów. Kiedy otwierasz usta, to już wielki błąd. Tak więc słowa i mowa nie mogą opisać naszej pierwotnej natury. Żeby nauczać ludzi wciąż uczepionych złudy słów i mowy, trzeba posłużyć się lekarstwem mowy i słów. Sutra Serca rozważa obydwa te punkty. Opisują naszą prawdziwą naturę przez dokładne objaśnienie, czym nasza prawdziwa natura nie jest. Nie można powiedzieć co to jest, ale można przekazać sens tego, czym nasza natura nie jest. "To nie jest to, ani to, ani to. To nie jest takie jak tamto, ani takie jak tamto. Rozumiesz ?" Ha, ha, ha ! To jest bardzo interesująca technika. Sutra Serca mówi jedynie "nie", ponieważ to jest prawdopodobnie najlepsze co słowa mogą wyrazić. Te linie Sutry Serca wskazują prosto na fakt, że w naszej pierwotnej naturze nigdy nic się nie pojawia, ani nie znika. Nie ma czegoś takiego jak zabarwienie czy czystość, ponieważ to są jedynie pojęcia stworzone przez myślenie. W pierwotnej naturze nie ma pojawiania się i znikania. Nasza pierwotna natura jest całkowicie nieporuszona i pusta. Wszystko zostało stworzone z uniwersalnej substancji. W takim razie w jaki sposób mogłoby coś pojawiać się i znikać, być zabarwione lub czyste ? Ponieważ nasza prawdziwa natura jest taka sama, jak natura wszechświata i ważniejsze jest jak mogłaby się powiększać lub zmniejszać. Nieskończona w czasie i przestrzeni, nie ma w niej żadnych znaczeń, niczego co moglibyśmy odnieść do rzeczy lub opisać słowami.


4. WSZYSTKIE DHARMY PRZENIKNIĘTE SĄ PUSTKĄ, NIE POZNANIE, NIE OSIĄGANIE, NIRWANA


Sutra Serca mówi: "Wszystkie Dharmy przeniknięte są pustką." Wszystkie Dharmy były już puste i wolne od istnienia, nim to zauważyłeś. Nazwa i forma już są puste. Nie możesz nawet mówić o Dharmie, a potem twierdzić, że jest pusta. To wielki błąd ! Prawdziwe doświadczenie pustki oznacza, że nie ma tam słów ani mowy, nie ma także Dharmy. Kiedy masz zamiar otworzyć usta, aby powiedzieć, że "Wszystkie Dharmy przenikniete są pustką", to wtedy nie jest to już pustka. Więc uważaj. Chodzi tutaj o to, że jeśli tylko rozumiesz mowę i słowa, także kierujesz się tylko intelektualnym rozumieniem, wtedy ta sutra ani żadna inna nie może pomóc ci w twoim zyciu. Pewne rzeczywiste doświadczenie tego o czym jest tutaj mowa jest konieczne.

Tak więc, kiedy mówimy, że wszystko jest puste, nie ma poznania ani osiągania. W tym punkcie pustka jest Absolutem (mocne uderzenie w stół). Nic nie istnieje, więc co jest do osiągnięcia ? Te słowa w Sutrze Serca są tylko piękną mową, ale nawet najwspanialsza i najbardziej interesująca mowa, słowa, jeśli tylko rozumiecie je pojęciowo, nie mogą pomóc wam w życiu.

Powtarzam jeszcze raz, na prawdę musicie coś osiągnąć. Musicie osiągnąć pewność, że rzeczywiście nie ma nic do osiągania. Wszystko jest prawdą, dokładnie takie jakie jest. Jesteście już kompletni. Ale uważajcie ! Samo rozumienie tych pięknych słów to jedno, ale osiągnięcie ich to całkiem co innego.

Sutra Serca rozpoczyna się od doświadczenia pustki w Hinajanie i prowadzi do zrobienia następnego kroku. Jeśli osiągniesz prawdziwą pustkę, tam nie ma mowy ani ust. Kiedy osiągniesz "bez ust", osiągniesz Absolut lub nirwanę. Już omawialiśmy Cztery Szlachetne Prawdy i Ośmioraką Ścieżkę nauk Hinajany: ścieżkę, która ukazuje, że wszystko jest cierpieniem a następnie prowadzi do końca cierpienia, powstrzymywania narodzin i śmierci. To jest nirwana. W tym punkcie nie ma przeciwieństw: nie ma przychodzenia czy odchodzenia, nie ma wysokie, ani niskie, dobre czy złe, narodziny czy śmierć. W prawdziwym doświadczeniu pustki postrzegacie, że nie ma narodzin ani śmierci, nie ma przychodzenia, ani odchodzenia. Jak możecie zatrzymać coś, co nie istnieje ? Nie ma już cierpienia, więc nie ma także źródła cierpienia, tym bardziej też unicestwienia cierpienia. Dlatego Sutra Serca mówi że "nie ma cierpienia ani źródła cierpienia, także nie ma końca cierpienia i żadnej ścieżki wyprowadzającej z cierpienia." Całkowicie "uderza" w przeciwstawne myślenie, ukazane w Czterech Szlachetnych Prawdach, w których jest powiedziane, że istnieje cierpienie, źródło cierpienia, także ścieżka wyprowadzająca. Buddyzm Mahajany prowadzi do zrobienia następnego kroku, dalej niż nauczanie Hinajany. Jeżeli zatrzymasz się w tym miejscu, w kompletnej pustce, osiągniesz tylko nirwanę. Buddyzm Mahajany prowadzi do zrobienia następnego kroku.


5. NAJWYŻSZE, DOSKONAŁE OŚWIECENIE - Anuttara samyak sambodhi


Anuttara samyak sambodhi jest sanskryckim wyrażeniem, które oznacza "najwyższe, doskonałe, oświecenie". Jest to po prostu inny sposób na określenie "prawdy". Kiedy patrzysz, kiedy słuchasz, kiedy wąchasz, kiedy smakujesz, kiedy dotykasz, kiedy myślisz - wszystko, właśnie tak jak jest, jest prawdą. Poprzednio właśnie w tym punkcie nirwany, nie ma poznania i nie ma osiągania, z niczym do osiągnięcia. Więc bodhisattwa zależy od Prajna Paramity i osiąga nirwanę. Następnie pokazują się te trzy słowa: annutara, samyak, sambodhi. Co to znaczy ?

Jeśli osiągniesz prawdziwą pustkę, to jest tylko nirwana. To jest doświadczenie całkowitej stałości i błogości: nie ma podmiotu, nie ma przedmiotu, nie ma dobra ani zła, nie ma przychodzenia ani odchodzenia, nie ma życia ani śmierci. Nie ma nic do osiągnięcia. Ale Mahajana to kontynuowanie praktyki i przekraczanie tego punktu, w którym osiągasz "nie osiąganie". Musicie odkryć, jak funkcjonuje nirwana w tym świecie. Nazwą tego jest najwyższe, doskonałe oświecenie. Jeśli osiągniesz "nie osiąganie", osiągniesz prawdę. Twój umysł jest pusty i czysty jak przestrzeń. To znaczy, że twój umysł odbija jak lustro: jeżeli góra pojawi się przed lustrem, jest tylko góra; pojawi się woda, wtedy jest tylko woda; pojawia się czerwone, lustro odbija czerwone; białe przychodzi - białe. Niebo jest niebieskie, drzewo jest zielone. Pies szczeka "hau, hau !" Cukier jest słodki. Wszystko co widzisz, słyszysz, wąchasz, smakujesz, dotykasz i wszystko o czym myślisz, jest prawdą, takie jakie jest. Nirwana oznacza osiągnąć pustkę, w której nie ma niczego do osiągnięcia. Annutara samyak sambodhi oznacza uzyc doświadczenia pustki do osiągnięcia prawdy> Z pustym umysłem odzwierciedlać ten świat, takim jaki jest. To jest Buddyzm Mahajany i Wielka Droga Bodhisattwy.


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lut 06, 2014 00:45 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Sutra Hua-yen (Avatamsaka) - komentarz Mistrza Zen Seung Sahn'a
Jeśli chcesz całkowicie zrozumieć
Wszystkich buddów przeszłości, teraźniejszości i przyszłości,
Powinieneś postrzegać naturę całego wszechświata
Jako stworzoną wyłącznie przez umysł.

Zgodnie z sutrą-Avatamsaka, twój umysł tworzy wszystko. To jest bardzo proste. Mówiliśmy już jak twój umysł tworzy czas i przestrzeń. Mówiliśmy już jak twój umysł tworzy ten sam odcinek czasu dłuższym lub krótszym. Twoje myślenie tworzy tu i tam, góra i dół, dobro i zło. Pierwotnie te rzeczy nie istnieją. One pochodzą z myślenia. Kiedy umysł pojawia się, wszystko pojawia się. Kiedy umysł znika , wszystko znika. Nasz umysł tworzy cały ten wszechświat. Oto znana historia która wyjaśnia ten punkt.

Dawno temu w Korei, był wielki mistrz Zen imieniem Won Hyo. Kiedy był młodym człowiekiem, musiał walczyć w strasznej wojnie domowej. Widział on wielu, wielu zabitych ludzi. Patrzył jak niewinne kobiety i dzieci były także bezlitośnie uśmiercane w bezsensownej walce. Kraj był zniszczony, bydło wybito. To uderzyło jego umysł. „Ludzkie istoty nie mają znaczenia w tym życiu”, myślał. „Dlaczego musimy przynosić tak wiele cierpienia sobie samym i wszystkim istotom?” Zatem on zdecydował porzucić społeczeństwo. Zniechęcony, pragnąc znaleźć jakąś odpowiedź na swoje głębokie pytanie o istocie egzystencji, ogolił swoją głowę, został mnichem i udał się w góry, ślubując nigdy nie wrócić aż nie zrozumie absolutnej prawdy o naturze egzystencji. W bardzo krótkim czasie zgłębił nauki wielkich sutr. Ale to nie zadowoliło go. Nawet sama mowa Buddy nie mogła by unieść wielkiego ciężaru który ciążył na jego sercu jak głaz kiedy patrzył na nędzę codziennego życia. Widząc jego sytuację, kilku przyjaciół powiedziało Won Hyo o wielkim mistrzu Zen w Chinach który, jak uważano, był całkowicie oświecony w sprawach życia i śmierci. Być może ten mistrz mógł pomóc mu. Wraz z innym mnichem, Won Hyo zapakował swoje sutry, z plecakiem i w słomianym kapeluszu skierował się na północ, poprzez góry, do Chin.
Won Hyo wędrował przez wiele, wiele miesięcy. Chociaż był bardzo zmęczony i słaby, jego determinacja znalezienia nauczyciela była niezachwiana. Pewnego dnia, szukał wody i kiedy nadeszła noc, wycieńczony upadł na ziemię. Obudził się w środku nocy, bardzo spragniony. Kiedy po omacku szukał czegoś do picia, jego dłoń natknęła się na krawędź czarki wypełnionej po brzegi wodą. Ująwszy ją oburącz, z wdzięcznością wypił wodę, którą sam Budda musiał mu zesłać! Woda była chłodna i odświeżająca kiedy spływała po jego gardle. Ponieważ był bardzo spragniony, wydawała się to być najwspanialsza woda jaką kiedykolwiek pił. Szczęśliwy z pomyślnego losu, Won Hyo zapadł z powrotem w sen.
Rano, Won Hyo obudził się i znalazł obok siebie to co poprzedniej nocy wziął za czarkę. Była to strzaskana ludzka czaszka w której zebrało się trochę wody deszczowej. Były tam robaki i larwy poruszające się po brzegach. Czaszka nie była zbyt stara, tak że tam były jeszcze gdzieniegdzie kawałki mięsa. Kiedy zobaczył to, jego wnętrznościami wstrząsnęły konwulsje. Oparłszy się na rękach, Won Hyo szeroko otwarł swoje usta, kiedy wymiotował jego umysł nagle otworzył się i osiągnął oświecenie. W tym momencie, całkowicie osiągnął prawdziwą naturę swojego umysłu: Ostatniej nocy, kiedy nic nie widział ani nie myślał o wodzie, była ona wspaniała. Ale teraz, widząc czaszkę i myśląc o niej, woda nagle stała się bardzo niedobra i spowodowała reakcję jego żołądka. „Ach, ha”, zrozumiał. „Wszystko jest stworzone wyłącznie przez umysł!” Won Hyo zrozumiał że to jego myślenie uczyniło wodę dobrą lub złą, wspaniałą lub wstrętną. Myślenie stwarza rzeczy przyjemnymi albo nieprzyjemnymi. Myślenie tworzy cały wszechświat! Won Hyo osiągnął ten punkt i zrozumiał że poszukiwanie nauczyciela w Chinach nie było dłużej konieczne. On powrócił do Korei i ostatecznie został Narodowym Nauczycielem. Jest znany jako jeden z największych mistrzów Zen w historii Buddyzmu Koreańskiego.

Wszystko jest stworzone wyłącznie przez umysł. Ty tworzysz cały ten wszechświat. Ty tworzysz psa, kota, drzewo, Boga i górę. Ty tworzysz słońce, księżyc i gwizdy. Ty nieustannie tworzysz życie i śmierć, przychodzenie i odchodzenie, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Wszystkie te rzeczy pochodzą z twojego umysłu. Pies nigdy nie mówi, „Jestem psem”. Ty to stwarzasz. Ale nie wierz w moje słowa. I nie wierz w sutry. Czasami powinieneś pójść zapytać psa. „Czy jesteś psem?” Wtedy on będzie miał dobrą odpowiedź dla ciebie. On pokaże ci że ty stwarzasz „psa.”

Zatem wszystko w tym wszechświecie pochodzi z twojego umysłu. Ale skąd pochodzi ten umysł? To jest bardzo ważne pytanie. Samo mówienie o umyśle nie może dać na to odpowiedzi. Czytanie książek i słuchanie mów Dharmy naprawdę tego nie rozwiąże.

Około osiemdziesiąt lat temu w Korei, miało miejsce wielkie zgromadzenie mnichów w świątyni Haien Sah. Jest to świątynia w Korei gdzie trzymana jest kolekcja kilkudziesięciu tysięcy drewnianych klocków zawierających całą Tripitakę, przez wiele lat jedyna całkowita kolekcja sutr i ich komentarzy na świecie. Kilka tysięcy mnichów przybyło z całego kraju na Górę Kaya aby słuchać nauk dwóch wielkich mistrzów sutr, Han Yong Sunim’a i Kwang Sang No, znanego profesora który napisał wiele ważnych książek. Mistrzowie ci wykładali przez ponad tydzień na różne tematy. Było wiele dyskusji. Było wiele seminariów na temat różnych sutr. Oni mówili o Hinajanie, Mahajanie. Od rana do wieczora mistrzowie sutr mówili, mówili, mówili. W końcu, na zakończenie wykładów, najsłynniejszy mistrz sutr w kraju, Han Yong Sunim, powiedział, „Budda uczył przez czterdzieści lat, ale on powiedział tylko jedną rzecz: ‘Wszystko jest stworzone wyłącznie przez umysł’. Zatem, nie potrzebujecie poszukiwać Drogi poza swoimi własnymi umysłami”. Wszyscy mnisi byli pod wrażeniem jego mowy końcowej. Wtedy on zapytał czy mają jakieś pytania.
W tym momencie, wstał młody mnich. Miał może osiemnaście lub dziewiętnaście lat. Był on mnichem-hipisem, noszącym zniszczone, połatane szaty z nieogoloną twarzą . Ale chociaż jego wygląd był niedbały, oczy młodego mnicha świeciły jak małe klejnoty. „Mistrzu, mam pytanie”, powiedział.
„Tak?”
„Powiedziałeś że wszystko jest stworzone jedynie przez umysł....”
„Tak...”
„Zatem kto tworzy umysł?” Wielki mistrz utknął i nie potrafił odpowiedzieć. Jego umysł przeleciał przez wszystkie strony wszystkich sutr zgromadzonych w jego pamięci, ale nie mógł nigdzie znaleźć odpowiedzi. W budynku za nim znajdowało się osiemdziesiąt-cztery tysiące klocków Koreańskiej Tripitaki, na studiowaniu której spędził całe swoje życie. Ale ona również nie mogła mu pomóc. On tylko zaniemówił i wpatrywał się w młodego mnicha jak gdyby nagle został sparaliżowany.
„Nie rozumiesz tego punktu!” powiedział do niego młody mnich. „Potrafiłeś spędzić cały tydzień mówiąc cały czas o umyśle, a nawet nie wiesz skąd on pochodzi? To bezsensowna mowa!”

Zatem nauczanie sutry-Awatamsaka jest bardzo wyraźne: nasz umysł tworzy wszystko. Być może wielu ludzi potrafi uchwycić ten punkt. Ale skąd naprawdę ten umysł pochodzi? Czy umysł pojawia się czy znika, nie ma znaczenia. Skąd pochodzi umysł? Czym jest umysł? Sutry mogą tylko mówić o tym, ale nie mogą one odpowiedzieć za ciebie. Aby tego rodzaju nauczanie mogło w ogóle ci pomóc, musisz doświadczyć tego na co wskazują sutry i słowa znamienitych nauczycieli. Dlatego praktyka medytacji jest taka ważna. Jeśli masz tego rodzaju pytanie, samo zrozumienie sutr nie może ci pomóc.

Budda powiedział że wszystkie rzeczy mają naturę-Buddy. Ale mistrz Joju powiedział że pies nie ma natury-Buddy. Co jest właściwe? Osiągnięcie tego jest bardzo ważnym punktem. Jeśli otworzysz swoje usta, to jest już duży błąd! Zatem, Buddyzm Hinajany jest właściwym nauczaniem. Buddyzm Mahajany jest właściwym nauczaniem. Także Buddyzm Zen jest właściwym nauczaniem. Najważniejszą rzeczą jest jak używasz tych nauk aby osiągnąć swój umysł.

Jest bardzo ciekawa historia która ilustruje to. Dawno temu w Korei, był znany mistrz Zen Hak Un. Mieszkał on samotnie na wysokiej niedostępnej górze. W dolinie poniżej jego chaty były dwie świątynie mniszek. Pewnego dnia doszło do nieporozumienia pomiędzy mniszkami ze Wschodniej świątyni i z Zachodniej świątyni. Mniszki ze Wschodniej świątyni mówiły, „Kiedy śpiewacie do Kwan Seum Bosal, musicie wymawiać to ‘Kwan Se-um Bosal’”. Ale mniszki Zachodniej świątyni mówiły, „Nie, to nie jest właściwe. To ma być ‘Kwan Se-oom Bosal!” Zatem brzmiało to nieco inaczej dla każdej świątyni. Jedna grupa mniszek mówiła, „Kwan Se-um Bosal” jest właściwe, inna utrzymywała, „Kwan Se-oom Bosal” jest właściwe. W każdej świątyni, było ponad dwieście pięćdziesiąt mniszek. Zatem one wciąż walczyły, walczyły, walczyły. „Nasze jest właściwe!” „Wy nie śpiewacie dobrze! Oom jest poprawnie!” Ha ha ha ha! [Śmiech zgromadzonych] Zatem one nie mogły zdecydować co było właściwe.
Pewnego ranka główna mniszka ze Wschodniej świątyni stanęła przed swoimi siostrami dharmy. „Nie możemy niczego ustalić. Zatem być może powinnyśmy zapytać wielkiego mistrza Zen mieszkającego na górze”. Wszystkie mniszki pomyślały że to jest dobry pomysł. „Zatem jutro wieczorem o dziewiątej godzinie porozmawiamy z mistrzem Zen i zasięgniemy jego opinii na ten temat”. Ha ha ha ha!
Ale opat była mniszką przez ponad trzydzieści lat. Ten problem naprawdę martwił ją bardzo. „My mówimy ‘um’, one mówią ‘oom’. Może ‘oom’ jest jednak naprawdę właściwe? Jeśli mylimy się, wszystkie utracimy twarz. Jak możemy być pewne że to mamy rację?” Wtedy ona naradziła się z kilkoma innymi mniszkami. One rozmawiały przez cały wieczór. „Może powinnyśmy porozmawiać z mistrzem Zen przed naszym spotkaniem. Tylko jak możemy zapytać go we właściwy sposób? To jest bardzo ważna sprawa!”
Nagle jedna młoda mniszka powiedziała, „W zeszłym roku byłam pomocnicą mistrza Zen Hak Un’a. Wiem że on naprawdę lubi ciastka ryżowe. Zróbcie trochę specjalnych ciastek ryżowych, dajcie mu i wtedy go zapytajcie. Jeśli zrobicie to, może dobra odpowiedź pojawi się!”
Wtedy wszystkie mniszki powiedziały, „Łaach, to jest dobry pomysł! Ty jesteś cudowna!”
Zrobienie ryżowych ciastek jest bardzo łatwe. Trzeba zrobić ciasto ryżowe, zrobić z niego wałek i pokroić ostrym nożem plasterki. Zatem mniszki prędko przygotowały duży talerz ryżowych ciastek. One nie chciały aby mniszki Zachodniej świątyni zobaczyły je. W świątyniach Koreańskich, dzwon uderzany jest o godzinie dziewiątej, gasną wszystkie światła i mniszki muszą iść spać. Zatem one uderzyły w dzwon tak jak zwykle i pracowały nad ciastkami ryżowymi przy bardzo słabym świetle. Gdy ciastka były skończone, wybrano dwie najstarsze mniszki które miały udać się na górę do mistrza Zen i zanieść mu pełny talerz ciastek.
Po dłuższej wspinaczce one w końcu dotarły do jego maleńkiej chatki. Ten stary mistrz Zen nie spał zbyt wiele.
Puk, puk. Z drugiej strony drzwi dało się słyszeć głos mistrza Zen, „kto tam?”
„Och, mistrzu, jesteśmy mniszkami ze Wschodniej świątyni.”
„Jest już po dziewiątej. O co chodzi?”
„Och, mamy trochę – no, mmm, było duże przyjęcie urodzinowe dla jednej ze starszych mniszek. Zatem zrobiłyśmy ciastka ryżowe. Pomyślałyśmy też o tobie, na tej górze, samotnym, nie mającym nic do jedzenia! Czy lubisz ciastka ryżowe?”
„Och! ciastka ryżowe! Wspaniale!” On był bardzo szczęśliwy, wiecie? Zatem wpuścił je do środka. On uśmiechał się radośnie kiedy weszły. Górscy mnisi nie jedzą zbyt wiele ciastek, nie jedzą niczego zbyt wiele, zatem ciastka ryżowe są czymś niezwykłym. Mnisi uwielbiają ciastka ryżowe! Ha ha ha ha! „Och, bardzo lubię ciastka ryżowe!” Wtedy mniszki dały mu wszystkie ciastka. „Bardzo dobre! Bardzo pyszne! Wspaniałe ! Doskonałe!”
Mniszki były także bardzo zadowolone. „Och, mistrzu, czy smakuje ci?”
„Och, tak! Wspaniałe! Wspaniałe! Wyśmienite! Dziękuję! Dziękuję bardzo!”
„Mistrzu Zen, chciałybyśmy zapytać cię o coś...”
„Och, jakiekolwiek pytanie, nie ma problemu!”
„Nasze pytanie to ...” One opowiedziały mu ostatnie wydarzenia. Opowiedziały mu o sprzeczce z mniszkami z Zachodniej świątyni. „One mówią ‘Kwan Se-oom Bosal. My jesteśmy ze Wschodniej świątyni. My mówimy ‘Kwan Se-um Bosal.’ Czy my mamy rację? Czy Kan Se-um Bosal jest właściwe?”
„Oczywiście! Wy mówicie poprawnie! Kwan Se-um Bosal to jest właściwy sposób”.
Mniszki były bardzo, bardzo szczęśliwe. „Och, mistrzu, jutro razem z nimi zadecydujemy. Chciałybyśmy abyś przyszedł i powiedział. A zatem powiesz że Kwan Se-um Bosal jest poprawne, dobrze?”
„Nie ma problemu!” [Śmiech zgromadzonych] Wtedy one pobiegły z powrotem i poszły spać. Ich plan zadziałał, zatem były bardzo szczęśliwe! Teraz nie mogły utracić swojej twarzy przed mniszkami z Zachodniej świątyni.
W międzyczasie, mniszki z Zachodniej świątyni miały problem. Przez cały dzień one mówiły o spotkaniu z mniszkami ze Wschodniej świątyni jakie wkrótce miało się odbyć. „Co możemy zrobić?” Jedna mniszka pomyślała że powinny one pójść do mistrza Zen przed spotkaniem aby zasięgnąć jego opinii. „Ale jak mamy go zapytać?” One myślały, myślały, chcąc znaleźć jakiś dobry pomysł. Wtedy jedna mniszka powiedziała. „Ja znam umysł tego mistrza Zen.”
„Och, jaki on ma umysł?”
„Przyjacielem naszego mistrza Zen jest mistrz Zen Taki-a-taki. On również jest moim przyjacielem. I ja wiem że oni obaj lubią kluski!"
„Kluski?”
„Tak, kluski. Możemy przygotować trochę dobrych klusek i znieść mu, dzisiaj w nocy. Wtedy będziemy mogły go zapytać go czy Kwan Se-oom Bosal to jest poprawnie!”
„Och, to jest dobry pomysł!” powiedziały mniszki. „Musimy go zapytać zanim zrobią to tamte mniszki”. Wtedy mniszki z Zachodniej świątyni zaczęły robić bardzo dobre kluski dla mistrza Zen. Ale, robienie klusek nie jest takie łatwe. Zabiera to wiele czasu. Zrobienie ciastek ryżowych jest proste, ale przygotować kluski jest o wiele trudniej. Najpierw trzeba przygotować ciasto ryżowe, zrolować je, następnie pokroić kluski starannie, jedna po drugiej. Trzeba wrzucać kluski do wrzątku tuż przed podaniem, gdyż inaczej one rozmokną i nie będą miały dobrego smaku. Było bardzo późno kiedy one skończyły. Wtedy dwie starsze mniszki zostały wybrane aby zanieść kluski mistrzowi Zen na górę. On był starym mnichem, zatem on nie spał zbyt wiele. Starzy mnisi śpią trochę w ciągu dnia, ale w nocy oni nie śpią zbyt wiele, wiecie? [Śmiech]
STUK, STU, STUK!
„Kto tam?” dobiegł głos zza drzwi.
„Mistrzu, jesteśmy mniszkami z Zachodniej świątyni”.
„Och, już prawie północ! Co się stało? Wejdźcie, wejdźcie”.
„Tak, amm–mistrzu, w naszej świątyni była bardzo duża ceremonia pogrzebowa dziś wieczorem”. W Korei, kiedy ktoś umrze, rodzina urządza ceremonię pogrzebową. Te ceremonie czasami mają miejsce późnym wieczorem. „Miałyśmy tą dużą ceremonię i zrobiłyśmy dużo klusek. Wtedy pomyślałyśmy o tobie, tam na samej górze nie mającym nic do jedzenia. Mistrzu Zen, czy ty lubisz kluski?”
„Och, tak! Lubię kluski!” [Głośny śmiech słuchaczy] Ha ha ha ha! W Korei jest powiedzenie: „Żołądek ryżowy, żołądek ciastek, żołądek klusek i żołądek wina są całkiem inne”. Różni ludzie lubią różne rzeczy bardziej niż inne. Ale ten mistrz Zen nie był taki. Wydawało się że on może zjeść cokolwiek. „Och, lubię kluski! To wspaniale!” On połknął je ze smakiem. Bardzo smaczne! „Och, wspaniałe kluski. Dziękuję wam bardzo za waszą ciężką pracę! Pomyślałyście o mnie, zatem jestem bardzo szczęśliwy!”
„Och, to nic takiego, mistrzu”. Mniszki nie posiadały się z radości że wkrótce one z pewnością wygrają spór. Także ten mistrz Zen był bardzo szczęśliwy. Mniszki zaczekały przez kilka minut po czym jedna z nich powiedziała, „Mistrzu Zen, mamy pytanie...”
„Och, jakie pytanie? Pytajcie o cokolwiek. Żaden problem.”
„Mistrzu, nasze mniszki mówią ‘Kwan Se-oom Bosal,’ ale mniszki ze Wschodniej świątyni mówią ‘Kwan Se-um Bosal.’ Mistrzu Zen ,’oom’ jest poprawnie?”
„Oczywiście! ‘oom’ jest poprawnie”.
„Och, dziękujemy ci bardzo! Teraz rozumiemy dlaczego jesteś takim wielkim mistrzem Zen. Jutro rano o godzinie jedenastej, chcemy wszystkie spotkać się z tobą tak abyś ty mógł zadecydować. Czy wtedy powiesz że Kwan Se-oom Bosal jest poprawne?”
„Oczywiście! Kwan Se-oom Bosal jest poprawne”.
„Och, dziękujemy! Dziękujemy !” Dziękujemy!” One były bardzo szczęśliwe i uspokojone. Pokłoniły się w drzwiach i odeszły. Omal nie zbiegły ze zbocza w dół aby przynieść dobrą wiadomość pozostałym. Kiedy przybyły do Zachodniej świątyni i opowiedziały swoim siostrom dharmy co mistrz Zen im powiedział, wszystkie krzyczały, „Łaa, wygrałyśmy, wygrałyśmy! Wygrałyśmy! Mistrz Zen powiedział że my mamy rację!” Wszystkie były bardzo szczęśliwe. Wtedy poszły spać.
Następnego dnia o godzinie jedenastej, w każdej ze świątyń został uderzony wielki dzwon. Pięset mniszek zgromadziło się w Głównej Sali Buddy aby przedstawić sprawę wielkiemu mistrzowi Zen Hak Un’owi. On wspiął się na wysokie krzesło i poprawił swoje długie oficjalne szaty. Wszystkie, pięćset mniszek wykonało razem trzy pełne pokłony przed mistrzem Zen. Następnie pojawiły się dwie starsze mniszki, jedna z każdej świątyni. Jedna mniszka powiedziała, „Mistrzu Zen, wczoraj wszystkie odbyłyśmy dyskusję. Wierzymy że Kwan Se-um Bosal jest poprawnie!”
„Nie, nie! Kwan Se-oom Bosal jest poprawnie,” zaprzeczała druga.
„Kwan Se-um Bosal!”
„Kwan Se-oom Bosal!”
„Mistrzu, nie możemy rozstrzygnąć niczego. Zatem chcemy cię wszystkie zapytać. Co jest poprawne: Kwan Se-um Bosal czy Kwan Se-oom Bosal?”
Mistrz Zen zamknął oczy na parę chwil. Jego ciało kołysało się nieznacznie w przód i w tył na wysokim krześle, kiedy rozważał ich głębokie pytanie. Niektóre z mniszek wysunęły się do przodu, chcąc usłyszeć co on powie na ten ważny temat. Po dłuższym czasie, on powoli powiedział do zgromadzenia, „To jest bardzo trudne pytanie!” [Śmiech słuchaczy]
„Co masz na myśli, trudne? Wczoraj mówiłyśmy że Kwan Se-um Bosal jest dobrze....”
Inne mniszki powiedziały, „Ale, mistrzu, powiedziałeś – „..
Mistrz Zen pozostawał milczący przez chwilę, jego oczy wciąż były zamknięte. „Ale jest bardzo łatwe...”
Obie grupy mniszek poczuły ulgę. „Och, bardzo łatwe!” Każda z nich myślała o sobie, „W końcu my okażemy się lesze!”
On powiedział, „Dawno temu, kiedy byłem młodym mnichem, studiowałem najgłębsze sutry naszej tradycji. Sutra Ciastka Ryżowego mówiła że Kwan Se-um Bosal jest poprawne. Ale Wielka Sutra Kluski mówiła że Kwan Se-oom Bosal jest poprawne!” [Długi przeciągły śmiech słuchaczy.]
Mniszki zaczęły kłócić się między sobą. „Zrobiłyście ciastka ryżowe dla mistrza Zen! To nie ładnie!”
„Wy dałyście mu kluski! To kiepski pomysł!”
„Wy jesteście do niczego!”
„Wy jesteście do niczego!” Na okrągło, na okrągło. Myślenie, myślenie,
myślenie, myślenie, myślenie. Sprawdzanie, sprawdzanie, sprawdzanie, sprawdzanie.
Nagle mistrz Zen krzyknął, „KAAAAATZ!! Porzućcie to! Kwan Se-um Bosal jest Kwan Se-um Bosal, Kwan Se-oom Bosal jest Kwan Se-oom Bosal. Kiedy śpiewacie, tylko róbcie to!”
Mniszki uspokoiły się. Natychmiast ich umysły stały się czyste. „Och dziękujemy ci bardzo!”
„Dziękujemy ci bardzo za twoją naukę!”
„Nie przywiązujcie się do mowy i słów”, kontynuował mistrz Zen. „Tylko róbcie to!” Wtedy zszedł z wysokiego krzesła i powrócił na swoją górę.

Zatem, praktykowanie Buddyzmu Hinajany jest bardzo dobre. Praktykowanie Buddyzmu Mahajany jest bardzo dobre. Praktykowanie Zen także jest bardzo dobre. Namu myoho renge-kyo nie jest złą praktyką. Om mani padme hum jest bardzo dobre. Shin myo dziang gu de darani jest także bardzo, bardzo dobre, Nawet powtarzanie „Coca-cola, Coca-cola, Coca-cola” jak mantry może pomóc ci jeśli robisz to z całkowitą determinacją, zawsze pozwalając odejść swoim opiniom, swojej sytuacji i swoim uwarunkowaniom. Najważniejszą rzeczą, kiedy robisz coś, jest tylko robić to, na sto procent. Słowa same w sobie nie są ważne. Jeśli chcesz osiągnąć oświecenie, wtedy to czego potrzebujesz najbardziej ze wszystkiego to Wielkie Pytanie i próbujący-umysł. Całkowita determinacja. Tylko próbuj. Tylko próbuj. Tylko rób to. To jest najlepszy sposób praktykowania.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 07, 2014 01:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Współzależne powstawanie - Seung Sahn
Możemy popatrzeć na ten cały świat w pojęciu dwóch wymiarów: czasu i przestrzeni. Kiedy umysł się pojawia? Jak on zmienia się w czasie? Kiedy umysł znika? Mówiliśmy już jak wszystko pojawia się, zmienia i znika. Ale kiedy umysł się pojawia? Następnie jak długo on zmienia się, zmienia, zmienia zanim on zniknie? Ten pogląd dotyczy wymiaru czasu. A kiedy rozważamy przestrzeń, pytamy, czy ta filiżanka istnieje, czy nie istnieje? Czy ten kij istnieje czy nie istnieje? Jeśli on istnieje, wtedy co? Jeśli on nie istnieje, wtedy co? To jest sposób rozważania wymiaru przestrzeni. Nazwą na to jest współzależne powstawanie.

Czy ten świat istnieje czy nie? Czy ludzkie istoty istnieją czy nie? [Stukając kijem w filiżankę] Czy ta filiżanka istnieje, czy nie? Czy ta filiżanka jest prawdziwa czy nie?

Kiedy cierpienie pojawia się? Kiedy umysł pojawia się i jak? Co dzieje się z nim w czasie?

Zatem pytam was, kiedy ten świat zaczął się? Kiedy umysł zaczął się? Jak on zmienia się i jak znika? Wszystko pojawia się z połączenia się warunków. Kiedy pewne warunki pojawiają się, wtedy wszystko się pojawia. Kiedy te warunki znikają, wtedy wszystko znika. Zatem jeśli ja jestem tutaj, wtedy coś jest tam. Jeśli mnie tutaj nie ma, ta rzecz znika. Inaczej mówiąc, ty stwarzasz twój świat, Bóg stwarza świat Boga. Budda stwarza świat Buddy. Kot tworzy świat kota. Pies tworzy świat psa. Kobieta widzi mysz i krzyczy, ale kiedy kot widzi tą sama mysz on się cieszy.. “ach, jedzenie”. Zatem ja tworzę cały mój świat. Jeśli tworzę “dobry” świat, mam “dobry” świat; jeśli tworzę “zły” świat, mam “zły’ świat. Jeśli jestem tutaj, mam wtedy mój świat. Jeśli ja znikam, mój świat znika.

Ale nawet jeśli znikniesz, ciągle coś jest tutaj. Ktoś może powiedzieć.. “Ty znikasz, wtedy czy słońce na niebie znika także?” Nie, jeśli ja zniknę wciąż na niebie jest słońce. Ale to nie jest “moje” słońce, słońce które widziałem. To jest słońce kogoś innego. Ha ha ha ha! Ponieważ pierwotnie słońce nie istnieje. My tworzymy “słońce”, zatem jeśli ja znika, “moje” słońce także znika. Jeśli ja jestem tutaj, wtedy coś jest tam. Jeśli ja znikam, wtedy ta rzecz znika.

Następująca historia wyjaśni to lepiej.; Pewnego dnia, kiedy siedziałem w moim pokoju w Ośrodku Zen w L.A., ktoś zapukał do drzwi i wszedł starszy koreański dżentelmen. Wyglądał on bardzo dystyngowanie, był dobrze ubrany, miał białe włosy i długą brodę w konfucjańskim stylu. Powiedział.. “chcę się zobaczyć z Seung Sahn Sunimem.”
“Och, wspaniale, to ja!”
Wtedy on zaczął mówić. Kiedy zaczął, nie mógł się zatrzymać. Wyglądało to tak jakby mnie tam nie było. On całkowicie rozumiał Konfucjanizm, Taoizm i Buddyzm. On także, bardzo dobrze rozumiał zachodnią filozofię. On mówił bardzo łatwo o Sokratesie, Platonie i Arystotelesie. Rozumiał nowoczesną psychologię, naukę, filozofię i literaturę. Mówił, mówił, mówił, mówił. Jego usta były jak wodospad, rozumiecie? Nie mogłem powiedzieć niczego. [Śmiech] On rozumiał wszystko! On mówił wciąż i wciąż i wciąż o tych wszystkich różnych filozofiach. Cały czas. Mogłem tylko powiedzieć, “Tak, tak Sir. Tak Sir. Tak. To prawda. Tak Sir. Prawda. To właściwe. Właściwe. Właściwe.” W końcu, on wskazał na moją filiżankę herbaty i powiedział.. “Mistrzu Zen, skąd pochodzi ta filiżanka?” Nagle zrobiła się to rozmowa w stylu Zen! [Śmiech] Wtedy byłem trochę zdziwiony: “Hmm, może ten człowiek jest mistrzem Zen, wiecie? Może mam pewien problem...” [Głośny śmiech] Zatem najpierw sprawdziłem go mówiąc, “Ty już rozumiesz...”
“Tak”... powiedział. “Ktoś kupił to w sklepie i przyniósł tutaj!” Zatem nie była to odpowiedź w stylu Zen! [Głośny, długi śmiech] On nie rozumiał Zen. Zatem odetchnąłem trochę! [Głośny, ciągły śmiech zebranych]
Ten człowiek rozumiał wiele, wiele rzeczy. Ale jego zrozumienie nie było pełne. On nie miał całkiem jasnego wglądu w prawdziwa naturę tej filiżanki. Wszystko co on rozumiał były to słowa i idee, rzeczy które przeczytał w książkach. Było to tylko konceptualne zrozumienie. Nazywamy to “martwymi słowami.” Zatem było konieczne aby uderzyć jego umysł.
“Tak, masz rację,” powiedziałem. “Ktoś kupił to w sklepie i przyniósł tutaj. Ale skąd pochodzą filiżanki w sklepie?”
“Może z wytwórni filiżanek,” odparł.
“A zanim opuściły wytwórnię, skąd one pochodzą?”
“Taaak, jest dyrektor wytwórni. On wszystko kontroluje. Zatem on stworzył tą filiżankę.”
“Tak, prawda, prawda...”
“Zatem ten dyrektor wytwórni jest bardzo ważnym człowiekiem. On stwarza wszystko i wysyła to do wszystkich sklepów. Wtedy wiele ludzi kupuje te rzeczy w sklepach.”
“Tak, prawda, prawda...” Nie można było mu przerwać. Był on znowu na swojej fali.
“W ten sam sposób, ktoś także stworzył słońce, księżyc, gwiazdy, góry, rzeki i ludzkie istoty.”
“Tak,” powiedziałem. “Ktoś stworzył to wszystko.”
Było jasne że on chce uderzyć mój umysł pewną ideą, nie zaś prawdą, taką jaką rzeczy się mają. Zatem zrozumiałem że był on chrześcijaninem. W końcu on zapytał mnie, “Kto to wszystko stworzył?”
“Ty stworzyłeś!”
“Ja?, jak możesz tak powiedzieć?” Był on bardzo poruszony. Jego plecy wyprostowały się, a jego twarz stała się sina.
“Ja już zrozumiałem twój umysł. Myślisz tylko że mogę ci odpowiedzieć że to Bóg stworzył wszystko. Ale ja jestem Buddyjskim mnichem, jak ja mogę powiedzieć że Bóg to stworzył?”
“Jak możesz powiedzieć że ja stworzyłem słońce, księżyc i gwiazdy?” krzyknął, “Czy ty jesteś szalony?”
Wtedy powiedziałem do niego. “Posłuchaj. Powiedzmy że jest tu tęcza. Kto stworzył tę tęczę. Bóg, Budda?”
Mężczyzna był wyraźnie przez dłuższą chwilę zaszokowany po czym powoli rozluźnił się. On powoli przymrużył oczy powracając do rozmowy. “Tak, hm, tak, może światło słońca napotkało parę wodną i wtedy tęcza pojawiła się przed moimi oczami.”
“Tak, ale pytam się ciebie kto stworzył tę tęczę?”
On zaniemówił na dłuższy czas. Nie mógł odpowiedzieć zatem pokłonił się i powiedział. “Proszę poucz mnie.”
“Światło słońca, woda i twoje oczy schodzą się razem i tworzą tą tęczę. To jest prawda. Zatem jeśli ja jestem tutaj, moja tęcza jest tam. Jeśli mnie tutaj nie ma, mojej tęczy tam nie ma. Czy rozumiesz to? Zatem jeśli jest tu pięcioro ludzi, będzie pięć tęcz. Każda osoba widzi tęczę. To bardzo proste. Powiedzmy że ja jestem tutaj, a tam jest ktoś inny stojący dziesięć stóp dalej; wtedy moja tęcza jest tutaj [wskazując jeden kierunek] ale jego tęcza jest tam [wskazując inny kierunek] Nasze tęcze są różne! Dla mnie tęcza jest tutaj, ale dla niego tęcza jest tam. Położyłem filiżankę na podłodze wprost przede mną, około sześciu cali od mojej stopy. Następnie kontynuowałem: “Dla mnie to jest właśnie ‘tu’, ale skąd ty siedzisz, ty powiesz jest ‘tam’.” Jego zatkało całkowicie i nie mógł nic powiedzieć. W końcu on wyszedł potrząsając swoją głową. Jego twarz była bardzo smutna.

Zatem dziesięciu ludzi ma dziesięć tęcz. Jeśli jest dwudziestu ludzi, wtedy pojawia się dwadzieścia tęczy. “Moja” tęcza oznacza ja stworzyłem moja tęczę. Jeśli nie będę patrzyć na niebo, mojej tęczy tam nie ma. Lub jeśli popatrzę w innym kierunku, moja tęcza także zniknie. Buddyjskie nauki o współzależnym powstawaniu wyjaśniają ten punkt. Jeśli siedzę i patrzę przez okno rozmawiając równocześnie przez telefon, być może powiesz do przyjaciela, “Cudownie, tam jest tęcza!” Ale dla niego nie ma tęczy! Jeśli jesteś w domu mojego przyjaciela kiedy ja opowiadam mu to przez telefon i zapytam go, “Czy jest tutaj tęcza?” albo, “Czy tęcza istnieje czy nie?” on nie może odpowiedzieć tak jak ja. Nikt z was nie może powiedzieć czy tęcza istnieje tak jak ja mogę. Powód tego jest taki ze ja stwarzam moja tęczę. Tęcza jest po prostu zejściem się razem pewnych warunków w pewnym miejscu i czasie: para wodna, światło, moje oczy i świadomość. Ale tęcza sama w sobie nie istnieje. Nie ma ona żadnej egzystencji niezależnej od tych warunków. Każdy widzi jakiś obiekt i myśli, “Ach, to jest rzecz. Ta rzecz istnieje, zatem ja istnieje.” Ten rodzaj poglądu jest całkowitym złudzeniem i może zostać obalony przez doświadczenie jakie przedstawiliśmy. Buddyzm naucza raczej, że jeśli ja “istnieje” wtedy ta rzecz “istnieje.”

Wszystkie rzeczy są takie jak to. Wszystko stale zmienia się, zmienia, zmienia, zmienia, cały czas. Zatem jeśli ja jestem tutaj, coś jest tam. Jeśli mnie tutaj nie ma, wtedy tej rzeczy tam nie ma. Jeśli ja znikam, mój świat znika. Tak, ty wciąż masz ”twój” świat; ale “mój” świat zniknął. My stwarzamy nasz świat: jest to podstawowa nauka Buddyjska. Jest tak ponieważ ja tworzę mój czas, ja tworzę moją przestrzeń, ja tworzę moją przyczynę i skutek. W ten sposób wszystkie te rzeczy kontrolują nas.

Jest inny sposób aby rozważyć to: Jakiś człowiek patrzy na kopiec mrówek. Widzi on wiele, wiele małych mrówek biegających tam i z powrotem. One czynią wiele wysiłku nosząc okruchy, patyczki i kawałki liści. Więc on myśli, “Jaki mały świat one mają. One są bardzo niskiej klasy.” Ale, one nie patrzą w ten sposób kiedy noszą wielkie kawałki i liście. One mogą wierzyć że ich mrówczy – świat jest bardzo duży i wypełniony wielkimi, ciężkimi przedmiotami. Czasem patrzysz na kroplę wody. Wewnątrz tej kropli wody są tysiące , tysiące bakterii żyjących, jedzących, rosnących i umierających. To jest mały świat! Ale dla pojedynczej bakterii, ten świat – kropli wody jest bardzo dużym światem. To jest jej świat. Dla człowieka jest to bardzo mały świat. Na przykład ktoś leci statkiem kosmicznym wokół ziemi. On patrzy na Ziemię i myśli, “Jakie to wszystko małe!” Jeśli patrzysz przez okno samolotu masz taką samą myśl. Stojąc na ziemi, świat wydaje się w jednym wymiarze, wraz z drapaczami chmur ponad tobą. Ale kiedy znajdziesz się bardzo wysoko, twój świat się zmienia. Rzeczy które były dla ciebie duże kiedy stałeś na ziemi – góry, drzewa, wielkie rzeki, budynki- nagle stają się znikome z tego punktu widzenia. One nie mają już tego samego efektu dominacji.

Zatem ty stwarzasz swój świat. Ty stwarzasz swój czas i swoją przestrzeń. Ty także stwarzasz przyczynę i skutek, które kontrolują twoje życie. Wszystkie te rzeczy pochodzą z naszych umysłów. Najpierw, czym jest czas? Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość nie istnieją. Gdzie jest przeszłość? Gdzie jest przyszłość? Nie możesz ich nigdzie odnaleźć. Każdy to wie i cieszy się wierząc że chociaż teraźniejszość istnieje i jest rzeczywista. Ale nawet jeśli powiesz że teraźniejszość istnieje jest to już wielkie złudzenie. Gdzie jest teraźniejszość? Mówiąc “teraz”, to już jest przeszłość. Chwila w której mówisz to słowo -“teraz!”- już stała się “przeszłością.” Twoje myślenie tworzy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, zatem masz czas.

Ty stwarzasz czas. A czas który stwarzasz jest twoim czasem, ani moim czasem, ani czasem kogoś innego. Powiedzmy że ktoś czeka na swoją żonę. Oni mieli spotkać się o piątej po południu, ale jest już szósta trzydzieści i ona jeszcze nie przyszła. Jeśli ona się spóźni, on będzie na nią co najmniej zły. To jest pogląd “mojego” umysłu i “mojego” czasu. Może być tak że ona spóźni się ponieważ pracuje nad czymś w biurze i ma coś do zrobienia. Jej czas może mijać szybko i ona nie będzie zagniewana. Ale kiedy ja czekam w samochodzie, “mój” czas mija powoli i “mój” czas jest zmarnowany. “Mój” czas jest czasem cierpienia, mijającym wolno. Ale “jej” czas może nie być taki sam; ona może pracować ciężko, mając ważne terminy i ten sam okres czasu faktycznie biegnie dla niej zbyt szybko. To jest“mój” umysł. My tworzymy nasz czas czy dobry czy zły, szczęśliwy lub smutny. My tworzymy czas naszymi myślącymi umysłami.

My tworzymy czas zarówno długim jak i krótkim. Tworzymy go dobrym lub złym. Oto inny przykład: Idziesz na dyskotekę o godzinie ósmej i tańczysz z ulubionymi przyjaciółmi. To jest wspaniałe party. Wszyscy bawią się bardzo dobrze. W pewnej chwili patrzysz na zegarek, “Och, już jest jedenasta trzydzieści ! Prawie czas aby iść do domu! Nie dobrze!” Trzy lub cztery godziny minęły jakby jedna godzina. Przy innej okazji idziesz na lotnisko po swoją dziewczynę. Nie widziałeś jej przez miesiąc i jesteś bardzo, bardzo podekscytowany. Ale samolot jest opóźniony o jedną godzinę. Minuty biegną tak wolno. Wydaje się jakby był to bardzo, bardzo długi czas. “Dlaczego ten samolot nie przylatuje? Chciałbym ją szybko zobaczyć. Ale samolot nie przylatuje!” Ta jedna godzina oczekiwania na twoją dziewczynę jest bardzo, bardzo długim czasem i wydaje się jak jeden miesiąc lub rok! Ach, cierpienie! [Śmiech] Ale na dyskotece tańcząc ze swoimi przyjaciółmi, dokładnie ten sam odcinek czasu jest jakby pięć minut. “Tylko jedna godzina. Nie dobrze!” Ha ha ha ha! Zatem twój umysł czyni jedną godzinę długą lub krótką. Wszystko to pochodzi z naszego myślenia Jak utrzymujesz swój umysł, właśnie teraz? Jaki masz rodzaj umysłu?

Nasze myślenie także tworzy przestrzeń ponieważ pierwotnie przestrzeń, także, po prostu nie istnieje. Ameryka jest tutaj, a Korea jest tam. Ameryka ma północ, południe, wschód i zachód, Korea także ma północ, południe, wschód i zachód. Ale północ, południe, wschód i zachód Ameryki są różne od północy, południa, wschodu i zachodu Korei. “Ja jestem tutaj. Ja mam północ, południe, wschód i zachód. Kiedy ja znikam, gdzie są moje północ, południe, wschód i zachód?” Czy zmarły człowiek ma północ i południe? Nie ma nic, tak? Ha ha ha ha! Albo dwóch ludzi stojących twarzą do siebie. Jeden człowiek podnosi swoją prawą rękę i wskazuje nią ścianę po jego prawej stronie. “To jest prawa ściana.” Ale dla człowieka stojącego twarzą do niego, to jest lewa ściana.” Kto ma rację? Jeśli jest sto osób w dużym pokoju, każdy zwrócony w trochę innym kierunku i każdy tak zrobi, być może będziesz mieć problem. [Śmiech] Tak powstają wszystkie wojny i konflikty. Powód tego jest taki że każdy tworzy swoje “prawo” i “lewo” i każdy wierzy że jego “prawo” i “lewo” są właściwe.

Zatem jak widzimy, my tworzymy nasz czas i przestrzeń, naszą przyczynę i skutek, wszystko to razem kontroluje nasze życie. Ale jak to jest powiązane ze współzależnym powstawaniem? Czas kontroluje pierwotną przyczynę, podczas gdy przestrzeń kontroluje warunki i nieunikniony rezultat. Wraz z mijającym czasem, nasza pierwotna przyczyna będzie się zmieniać, zmieniać, zmieniać. Można spojrzeć na to jak na krzyż: Czas jest reprezentowany przez linię horyzontalną która zawsze krzyżuje się z przestrzenią, reprezentowana przez linię pionową. Zatem nasza pierwotna przyczyna zawsze krzyżuje się z pewnymi warunkami i otrzymujemy pewien rezultat.

To jest bardzo łatwo uchwycić. Jeśli jest jakaś sytuacja, to jest to także przestrzeń. Twoja sytuacja może oznaczać twoje miejsce, twój pokój, twoje związki, twój dom, twoje doświadczenie, twoje życie. Pierwotna przyczyna w twoim umyśle krzyżuje się z pewnymi warunkami lub sytuacją i daje rezultat: cierpienie.

To dlatego mówimy żeby nie być przywiązanym do swojej sytuacji lub warunków. Jeśli trzymasz się swojej sytuacji i swoich warunków, wtedy pierwotna przyczyna nie może zniknąć: jest ona zawsze podtrzymywana poprzez pojawianie się pewnych warunków których się trzymasz i stwarza to samo cierpienie prawie za każdym razem. To cierpienie powoduje zatem że pierwotna przyczyna staje się jeszcze mocniejsza. Czas i przestrzeń, pierwotna przyczyna i warunki łączą się ze sobą. To jest coś co sam stwarzasz i nie możesz tego uniknąć jeśli nie puścisz swojego myślenia. Na przykład, jeśli ktoś jest bardzo przywiązany do alkoholu, i jeśli jest przywiązany do pewnych warunków które pozwalają aby miał on alkohol, wtedy zawsze otrzyma on cierpienie. Jakiekolwiek mogą być jego świadome intencje, jeśli ta pierwotna przyczyna napotka na te warunki, prędzej czy później, jakieś cierpienie powstanie. Powiedzmy że jakaś kobieta został zraniona przez mężczyznę. To doświadczenie stwarza pewną przyczynę w jej umyśle. Ona mocno trzyma się tego doświadczenia, staje się to rodzajem pierwotnej przyczyny. Ona zawsze myśli, “ja jestem kobietą, zostałam zraniona przez mężczyznę, nie lubię mężczyzn.” To jest warunek. Trzymając się tej pierwotnej przyczyny i trzymając się warunków lub sytuacji w jej życiu zawsze będzie się pojawiać wiele rodzajów cierpienia. Jej pierwotna przyczyna, zawsze krzyżuje się z tymi warunkami. Gdziekolwiek pójdzie, napotka ona ten rodzaj cierpienia tuż obok, zarówno w tym życiu, jak i w następnym. Przeczytanie nawet stu książek nie spowoduje jego zniknięcia. Również terapia tego nie zmieni.

Jeśli naprawdę chcesz aby twoje cierpienie zniknęło, nie stwarzaj czasu ani przestrzeni. Nie stwarzaj przyczyny i skutku i nie trzymaj się przyczyny i skutku. Porzuć swoje opinie, swoje warunki, swoją sytuację i powoli, powoli z czasem, pierwotna przyczyna odejdzie sama. Ty stwarzasz swój świat. Ale jeśli utrzymujesz umysł nie-wiem – zawsze i wszędzie – wtedy to już jest poza czasem i przestrzenią. [Uderzając w stół] W tym punkcie, czas i przestrzeń nie mogą cię kontrolować. Pierwotna przyczyna znika i możesz użyć każdego warunku i sytuacji w swoim życiu tylko aby pomóc innym istotom. Nazywa się to wolność. Czy chcesz tego?

Zatem Buddyzm naucza że musimy zrozumieć cały ten świat takim jaki on jest. Nie możemy być przywiązani do naszego świata, naszego sposobu patrzenia na rzeczy, który jest ograniczony przez nasze idee, opinie, warunki i sytuacje. Ziemia i księżyc obracają się dookoła słońca. To jest mały świat. W sino-koreańskim, nazywamy to sok-chon, lub “małe niebo.” Ale Buddyzm naucza bardzo szerokiej perspektywy. Nazywa się to dae un gae. Jeden system słoneczny jest bardzo duży. Ale trzy tysiące systemów słonecznych razem jest tylko uważanych za średnich-rozmiarów galaktykę. Zatem weźcie trzy miliony galaktyk i co macie? Wszechświat wydaje się tak nieskończenie rozległy. Zatem nasz ludzki świat jest bardzo małym światem. We wszechświecie są miliony, miliony galaktyk. Buddyzm naucza utrzymywać ten bardzo rozległy pogląd. Wtedy nie będziemy tak skłonni do trzymania ograniczonego poglądu na ten świat jaki stwarzamy naszym myśleniem. W ten sposób, rozważamy świat mrówek, świat bakterii, świat zwierząt, świat roślin. Wielu ludzi żyje tylko w bardzo, bardzo małym świecie stworzonym przez ich małostkowe opinie, ich lubię, nie lubię. Ale Budda nauczał że powinniśmy utrzymywać nasz umysł wielkim i otwartym i jasnym jak przestrzeń.

Jest bardzo łatwo zobaczyć jak ty stwarzasz swój świat i wszystko czego w nim doświadczasz. Ale niektórzy ludzie mówią że Bóg stworzył ten świat. Ale kto stworzył Boga? Pamiętamy, wszystko pochodzi z jakiejś pierwotnej przyczyny - to jest rozumiane przez oświeconą mądrość. Zatem, jaka jest pierwotna przyczyna Boga? Kto stworzył pierwotna przyczynę? Niektórzy ludzie mówią że Bóg rozumie wszystko. Mówią oni że Bóg stworzył Raj, Eden i ludzkie istoty. Bóg stworzył także Drzewo Wiadomości Dobra i Zła. Wtedy on powiedział, “Jeśli zjecie te owoce, popełnicie grzech i umrzecie.” Ale jeśli tak jest, wtedy z pewnością Bóg jest do czegoś przywiązany. “Może stworzę to drzewo. Wtedy kiedy oni zjedzą owoce, oni zrozumieją wszystko. Ale kiedy oni zrobią to, ja sprawię że oni umrą.” Jeśli Bóg naprawdę kochał ludzkie istoty, on powinien usunąć drzewo. To jest bardzo duży błąd Boga. Dlaczego on nie usunął tego? Jeśli zrobisz jakąś truciznę, położysz ją przed swoim dzieckiem i powiesz dziecku aby jej nie zjadło, kogo będziesz winić gdy dziecko ją zje? Czyj to jest błąd? On stworzył to drzewo. Zatem nauczanie o pierwotnej przyczynie i współzależnym powstawaniu jest bardzo interesujące. One jasno i wyraźnie wskazuje na - kto stworzył to? - kto stworzył tamto? Bóg stworzył to drzewo i wszystko co z niego pochodzi, nie Adam, nie Ewa. Zatem kto stworzył Boga który stworzył drzewo i całe cierpienie jakie z niego pochodzi? Jeśli chcesz wiedzieć kto stworzył Boga, oto jest wskazówka: powiedzieć “Bóg” to już wielki błąd. Jeśli otwierasz swoje usta, pierwotna przyczyna pojawia się. Jeśli trzymasz je zamknięte, wtedy pierwotna przyczyna znika. To jest bardzo łatwo zobaczyć. Nie stwarzaj Boga. Nie stwarzaj Buddy. Z momentu na moment, nie stwarzaj niczego.

Dwanaście Ogniw w Łańcuchu Współzależnego Powstawania

Niewiedza
Formacje umysłu (karma)
Świadomość
Nazwa i forma
Sześć zmysłów
Kontakt
Doznanie /sensation/
Pragnienie
Lgnięcie
Istnienie
Życie
Starość, cierpienie, śmierć

Łańcuch rozpoczyna się wraz z pojawieniem się pojedynczej myśli w naszym umyśle: niewiedzy. Niewiedza oznacza nie dostrzeganie tego że ten świat jest nietrwały, wierzenie że rzeczywisty lub istniejący. To jest bardzo prosty punkt. Kiedy nie uwzględniamy nietrwałości tego świata, wierzymy że nasze myślenie i wszystko inne jest rzeczywiste i posiada jakąś trwałą, niezależną egzystencję. Niewiedza powoduje że przywiązujemy się do naszych myśli, naszych pragnień, do zmysłowego życia naszych ciał, ponieważ niewiedza jest subtelną wiarą że wszystkie “rzeczy” są rzeczywiste. To powstanie niewiedzy prowadzi do pewnej idei, pewnej formacji umysłu. Inną nazwą dla formacji umysłu jest karma, nawykowa siła jaka przynieśliśmy do tego życia z innego. Poprzez siłę-nawyk naszych formacji umysłu, pojawia się świadomość. Można to porównać do nasiona, zaczątku pewnej sumy myśli że “ja jestem.” Od tego miejsca, myślenie i świadomość zaczynają tworzyć świat nazwy i formy. Odkąd zaczniesz podsycać to pojęcie “ja jestem”, tworzysz idee o rzeczach które nie są częścią tego “ja.” Sześć zmysłów (oczy, uszy, nos, język, ciało i umysł) zaczynają się tutaj i w ten sposób ludzie wkraczają w świat dotyku lub kontaktu z rzeczami w świecie nazwy i formy. Doświadczamy tych doznań poprzez kontakt z sześcioma organami zmysłów. Od tego miejsca, ludzka świadomość jest całkowicie kontrolowana przez nasze nawykowe doświadczenie sześciu zmysłów. Z powodu doznań pochodzi pragnienie następnych i następnych doznań, tutaj naturalnie powstaje pragnienie i lgniecie do tych doznań. “Lubię to. Chcę więcej. Potrzebuję więcej.” Pojawia się tego rodzaju umysł. Więc “ja” stworzyło nazwę i formę i poprzez sześć zmysłów i stało się przywiązane do tego świata i jego wielu doznań. W ten sposób pojawia się wiara w pewien rodzaj egzystencji. “Myślę więc jestem.” “Widzę więc jestem.” “Słyszę więc jestem.” Jeśli coś istnieje, wtedy coś innego musi nie istnieć. To oznacza tworzenie życia. “Jestem żywy, mam trzydzieści lat.” Kiedy nasze myślenie tworzy życie, tworzy także starość, cierpienie i ostatecznie, śmierć. To jest nasz świat cierpienia.

To jest Łańcuch Współzależnego Powstawania. Budda pokazał to aby usunąć cierpienie to znaczy sprawić aby każde z tych ogniw znikło. To jest bardzo jasne.

Łańcuch Współzależnego Powstawania pokazuje że ja tworzę mój świat. Wszystko dzieje się w niezwykle krótkim odcinku czasu. Kiedy niewiedza pojawia się w moim umyśle, wtedy pojawia się życie i śmierć. Ja tworzę moje cierpienie. Ale skąd pochodzi niewiedza? Jak nie stwarzać niewiedzy?

Pewien czas temu, pewien znany mnich ze Śri Lanki przyjechał do Ośrodka Zen w Providence aby dać duży wykład o Buddyźmie Hinajany. Mówił on przez dwa dni na różne tematy, i na końcu mówił na temat Dwunastu Ogniw w Łańcuchu Współzależnego Powstawania. Kiedy skończył mówić, jeden uczeń zapytał go, “powiedziałeś właśnie że niewiedza stwarza wszystko, włączając narodziny, starość, chorobę i śmierć. Moim pytaniem jest, kiedy niewiedza pojawia się? I dlaczego ona się pojawia?”
Mnich odparł, “Budda nauczał że niewiedza pojawia się sama z siebie.”
Ale to nie zadowoliło ucznia, więc on zapytał ponownie, “Ale jak ona pojawia się ‘sama z siebie’ i dlaczego właśnie ona pojawia się sama z siebie? Jeśli wszystko stwarza wszystko inne, co stwarza niewiedzę?” Wtedy mnicha zatkało. On myślał, myślał, myślał, ale nie sobie przypomnieć co mówią o tym sutry. Zatkało go całkowicie i nie mógł nic powiedzieć. Ha ha ha ha! Zatem to jest bardzo ważny punkt. Kiedy pojawia się niewiedza i dlaczego? Jeśli praktykujesz medytację z wielka determinacją, być może zrozumiesz ten punkt. Zatem, kiedy pojawia się niewiedza? Czy rozumiecie? [Brak odpowiedzi] Nie wiecie? Ha ha ha ha! Odpowiedź jest bardzo, bardzo jasna. Dam wam wskazówkę: jeśli otwieracie swoje usta, niewiedza pojawia się. Jeśli zapytacie, “Dlaczego niewiedza pojawia się?” ona także się pojawia. Masz pytanie, zatem niewiedza pojawia się. Jeśli nie masz pytań, ona nigdy nie pojawia się ani nie znika. Zatem musicie zrozumieć to pytanie. Więcej praktyki jest konieczne! [Śmiech] Ha ha ha ha!


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 08, 2014 00:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 29, 2008 22:47
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Tradycja: zen-Ōbaku
Wgląd w nietrwałość - Seung Sahn
Nietrwałość jest podstawą każdego rodzaju cierpienia jakiego doświadczamy. Spójrzmy na ten świat; wszystko ciągle zmienia się, zmienia, zmienia, zmienia. Jest to podstawowa natura całego wszechświata.

Kiedy budzisz się rano, twoje ciało jest już trochę inne niż ciało które miałeś poprzedniego wieczoru. Pod wieloma względami masz teraz nowe ciało. Niezwykle subtelne zmiany zaszły w twoim zdrowiu i wyglądzie gdy spałeś. Zewnętrzna forma twojego ciała może wyglądać tak samo, ale wewnątrz, jedzenie które zjadłeś poprzedniego dnia zostało strawione, i stało się twoją twarzą, twoimi zębami i twoją skórą. Wszystkie pozostałości odeszły w dół, jedzenie zamieniło się w mocz i ekskrementy. Teraz rano twoja twarz jest już starsza niż wczoraj, nawet jeśli nie zauważasz żadnej wyraźnej różnicy. Co siedem lat masz całkowicie nowe ciało ponieważ każda pojedyncza komórka twojego ciała została wymieniona. Ale nikt tego nie rozumie. Nikt nie rozumie że jego ciało cały czas zmienia się, z godziny na godzinę. Ktoś powie, “Dziesięć lat temu pojechałem do Paryża.” To szalone słowa! Dziesięć lat temu, jakieś inne ciało pojechało do Paryża, ale to nie jest to samo ciało które wypowiada teraz to zdanie. Nazwą na to jest nietrwałość.

Lecz to nie przydarza się tylko ludzkim istotom. Dawno, dawno temu Ziemia powstała ze Słońca, a z Ziemi postał Księżyc. Zatem Księżyc obraca się wokół Ziemi, a Ziemia obraca się wokół Słońca. Pewnego dnia, wiele, wiele kalp w przyszłości, energia Słońca wyczerpie się i Słońce stopniowo stanie się coraz zimniejsze i zimniejsze. Kiedy energia Słońca przestanie dochodzić, ziemia również stanie się coraz zimniejsza i zimniejsza. Wtedy wszystkie zwierzęta umrą. Wszystkie rośliny umrą. Ludzkie istoty umrą także. Wszystko o czym myślimy że jest teraz trwałe całkowicie zniknie w pustej przestrzeni po pewnym czasie.

Zatem w tym świecie, wszystko wciąż zmienia się, zmienia, zmienia, zmienia ponieważ każdy jest opanowany przez nazwę i formę rzeczy. Wierzymy że nazwy i formy są trwałe zatem cierpimy. Zatem przyczyna cierpienia leży w naszych umysłach, ponieważ to nawykowe przywiązanie do nazwy i formy zasłania prawdziwą naturę tego świata. Jeśli mógłbyś postrzec prawdziwą naturę świata zjawisk i zobaczyć że wszystko stale zmienia się wtedy twój umysł-pragnienie i cierpienie jakie on powoduje także zniknąłby. Mógłbyś dostrzec natychmiast że cokolwiek zdobyłeś wkrótce przeminie. Wszystko czego pragniesz i co otrzymujesz znika, ponieważ wszystko stale się zmienia, zmienia, zmienia, bez przerwy. Z takim nastawieniem, twój umysł-pragnienie i cierpienie jakie z niego pochodzi nie będą cię tak bardzo kontrolować. Zrozumiesz że cierpienie pochodzi po prostu z przywiązania do rzeczy przemijających. Niektórzy ludzie myślą: “Ach, moje życie nie jest problemem. Mam wszystko. Może będę żył sto lat.” Tak, być może tego rodzaju osoba nie ma teraz zbyt wielu trudności. Ale, nawet gdy możesz żyć ponad sto lat, wtedy co? Wciąż musisz umrzeć. Każdy w końcu umrze. Wtedy co zrobisz? Jak się poczujesz?

Ale większość ludzi nie rozumie tego. Oni nie rozumieją nietrwałości tego świata, zatem trzymają się wielu pragnień i gniewu. “Lubię to, nie lubię tamtego!” Ludzie przeżywają całe swoje życie w ten sposób z wielkim pragnieniem nietrwałych rzeczy, ciągle sprawdzając swoje umysły, sprawdzając innych ludzi, i ten świat. Trzymają się swoich małostkowych opinii na temat tego co lubią i nie lubią trzymając się tego jako prawdy. Nazywamy to przywiązaniem. Ale jeśli właściwie postrzegasz nietrwałość tego świata, nie stajesz się tak przywiązanym do rzeczy, zatem nie cierpisz tak bardzo gdy rzeczy ostatecznie się zmieniają. Wszystko znika tak szybko, dlaczego zatem przywiązywać się do czegokolwiek? Nawet jeśli osiągniesz pewien rodzaj szczęścia, jak długo możesz go utrzymać? Dwoje ludzi bierze ślub. Początkowo, oni myślą, “ Och, teraz będę szczęśliwy. W końcu znalazłem tą na którą czekałem. To jest cudowne!” I to jest bardzo wspaniałe doświadczenie. Ale jak długo przetrwa ten szczęśliwy umysł? Jak długo? Jeden rok? Dwa lata? Trzy lata? Dzisiaj jeśli potrafisz to utrzymać więcej niż trzy lata, jest to uważane za bardzo niezwykłe! [Śmiech zgromadzonych] Wielu ludzi potrafi tak być przez może trzy lata. Wtedy zaczynają oni myśleć, “Nie lubię cię!” “Och ja cię nie lubię!” Oni rozstają się i pojawia się cierpienie w ich życiu. Jest tak ponieważ ludzkie istoty nie mogą niczego dostać i nie mogą niczego utrzymać ponieważ wszystko we wszechświecie nieustannie zmienia się. Zatem musisz najpierw zrozumieć nietrwałość tego świata i wtedy będziesz mógł go porzucić.

To jest wgląd w nietrwałość.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob mar 08, 2014 20:07 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 09, 2013 18:46
Posty: 1058
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddyzm
Lokalizacja: daleko stąd
Ostatecznym powodem przyjęcia schronienia w Abhidharmokośi jest to, że "przyjmując schronienie ludzie zostają, z całą pewnością, uwolnieni od różnych cierpień." To dlatego Budda i inni mistrzowie dodają nam odwagi, by przyjąć schronienie w Buddzie, Dharmie i Sandze. Myślę, że to Sanga spośród tych trzech jest dzisiaj dla nas najważniejsza. Oczywiście Budda i Dharma to podstawa Sangi. Jakkolwiek bez Sangi, żywej społeczności ludzi, Budda jest osobą, która żyła w przeszłości, a jego nauka jest czymś wydrukowanym w książce. Dzięki grupie praktykujących, którzy podążają za jego nauką i manifestują rzeczywistość podczas swoich codziennych czynności, Budda i Dharma nabierają życia tu i teraz.

Shohaku Okumura Roshi "Living by Vow"

_________________
koniec wojen
tylko liście do zamiatania


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sie 03, 2014 15:15 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Pies, Natura Buddhy,
Oświadczenie, doskonałe i ostateczne.
Zanim powiesz, że ma albo nie ma,
Będziesz wcześniej martwy''

Mumon

zaczerpnięte z: ''Mumon-kan, Przypadek 1: Mu Joshu'' - http://mahajana.net/node/576

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 30, 2014 00:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 09, 2013 18:46
Posty: 1058
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddyzm
Lokalizacja: daleko stąd
"Działanie Zen jest działaniem, które spala się całkowicie, nie pozostawiając niczego prócz popiołów".
Shunryu Suzuki Roshi

_________________
koniec wojen
tylko liście do zamiatania


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lut 22, 2015 13:20 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Prowadzenie religijnego życia oznacza uważną autorefleksję oraz samoocenę.''

''W religii nie ma zbiorowej odpowiedzialności: wszystko zależy od Ciebie.''

''Zwykła osoba może stracić zainteresowanie tym, co robi, jeśli nikt na nią nie patrzy. Kiedy ktoś patrzy, skoczy nawet w ogień.''

''Kiedy dzieci złapią mysz, ona wije się w pułapce. Dzieci mają zabawę patrząc, jak
rozkrwawia sobie nos i rani ogon. W końcu rzucają ją kotu na pożarcie.
Jeśli byłbym na miejscu myszy, powiedziałbym sobie: „Przeklęci ludzie nie będziecie
mieli żadnej zabawy moim kosztem” i siedziałbym po prostu w zazen.''

''Stawanie się buddhą oznacza nierozglądanie się wokół bez celu. Kiedy przestaniesz
rozglądać się, będziesz mógł w końcu spożywać swoje posiłki w spokoju.''

cytaty zaczerpnięte z -> ''Do ciebie. Powiedzenia Zen.'', Roshi Kodo Sawaki
opublikowane na -> mahajana.net

z podziękowaniem :namaste: za przypomnienie dla -> Gema

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: pt paź 09, 2015 12:07 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Jeśli poszukujesz w zazen stymulacji, to trochę pomyliłeś adresy. W zazen musisz wyeliminować wszelką stymulację i nie praktykować czegoś specjalnego.''
Rōshi Kōdō Sawaki ''Do ciebie. Powiedzenia Zen''

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: śr paź 21, 2015 22:50 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Chociaż wskazania i zasady odżywiania się powinny być przestrzegane nie wolno nam jednak popełniać błędu uznania ich za najważniejsze i oparcia na nich swojej praktyki; również nie powinny być one uznane za środki prowadzące ku oświeceniu. Są one przestrzegane ponieważ odpowiadają prowadzeniu się mnicha Zen i trybowi życia prawdziwego ucznia. Nie oznacza to, że macie łamać przykazania i stawać się rozwiązłymi, ale jeśli przywiązujecie się do nich, wasz pogląd jest błędny odchodzicie od Drogi.''

Dogen, ''Elementarz Zen Sōtō''

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: wt paź 27, 2015 14:22 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Tak chętnie obudowujemy nasze życie różnymi rzeczami: edukacją, pieniędzmi, religią, filozofią, praktyką, zen, tao, czymkolwiek. Wtedy nie zostaje w nas nic - jesteśmy przygnieceni, całkowicie zagubieni. Z jednej strony budujemy to wszystko, żeby móc się czegoś trzymać - tymczasem z drugiej to TO trzyma nas. Stajemy się więźniami. Ktoś zapytał mnie, jak buddyzm czy zen ma się do religii? Polska jest przecież krajem katolickim. Wtedy powiedziałam tej osobie: "Wierzysz w Boga?", "Oczywiście!", "A więc powiedz mi, co to jest Bóg?" Nie potrafił odpowiedzieć. Pomogłam mu: "Mówi się w religii, że Pan Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. A więc, jeśli w to wierzysz, powiedz: Gdzie jest Bóg?" Jeśli zdajesz sobie sprawę, że to jest tylko sen - wtedy masz szansę się obudzić. Nawet jeśli to jest taki fajny sen jak Kyol Che. Taki sen, który może uśpić naszą czujność. Mamy wrażenie, że wszystko jest dobrze - robimy tę właściwą rzecz. Tę najlepszą rzecz na świecie - siedzimy Kyol Che. Ci inni paskudni ludzie piją, jedzą, uprawiają seks, liczą pieniądze, a ja siedzę Kyol Che - a więc jestem w porządku. To bardzo niebezpieczne myślenie, bardzo niebezpieczny sen. Ten sen z pieniędzmi i całą resztą nie jest aż tak niebezpieczny, bo łatwo się z niego obudzić. Ale ten sen o praktyce, o oświeceniu, o specjalnych energiach, o byciu Bodhisattwą - to jest dopiero demoniczny sen. Ten sen się do nas przykleja, a nawet gorzej - dużo trudniej jest zmyć to z siebie. Z jednej strony nasza praktyka to cudowna rzecz, to coś nieocenionego. Ale takie jest życie, gdy cały czas utrzymujemy tę uważność, nie wpadamy w tę pułapkę umysłu - "jestem osobą duchową, a więc jestem lepszy". Jednak, nawet jeśli ludzie spoza sanghi nie bardzo wiedzą o co chodzi, my puszymy się między sobą. Jest taki kącik w naszym umyśle, który zawsze potrzebuje jakiejś kariery, nawet tej wewnętrznej. Pojawiają się pieniądze umysłu. Jednym z rodzajów takich "zenowskich pieniędzy", "pieniędzy praktyki" są kongany. Pamiętam z czasów, kiedy jeszcze tu praktykowałam rozmowy w palarniach: "Ile bram przeszedłeś? Bo ja pięć! A ty?" - targowisko. Pamiętajcie, że to wszystko jest tylko snem. Wszystko! Tamte pieniądze i te zenowskie pieniądze. Siedzenie na plaży i siedzenie na poduszce nie różnią się niczym.''

cytat pochodzi z: Bon Yo Soen Sa Nim, ''Pytania i odpowiedzi - Letnie Kyol Che 2003''

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lis 09, 2015 12:32 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Czytałem Tybetańską Księgę Życia i Umierania napisaną przez Sogyala Rinpoche. To jest klasyka. Mówi on o czterech błędach. Nasze cztery błędy dotyczą tego, dlaczego nie realizujemy naszej prawdziwej natury. Sam Sogyal Rinpoche jest bardzo wesołym człowiekiem. Miałem wspaniałą możliwość poznać go na pewnym tybetańskim zgromadzeniu. Poinstruowano nas, aby wszyscy nauczyciele przeszli do innego pokoju, ale on pozostał w tyle. Powiedział „Nie mogę przejść przez te drzwi, ponieważ nie jestem jednym z nich”. On ma wspaniałe poczucie humoru i jest bardzo otwarty.

Te cztery błędy są interesujące i powinniśmy się nad nimi zastanowić. Powinniśmy głęboko się nad nimi zastanowić. Mówiąc w skrócie są to: zbyt łatwe, zbyt bliskie, zbyt głębokie, zbyt cudowne. Zbyt łatwe oznacza, że wszystko, co musimy zrobić w całej praktyce medytacji (w całej praktyce Budda dharmy) to pozostawać w czystej świadomości, którą już mamy. To jest prawda, ponieważ dharma umarłaby już dawno temu, gdyby choć jedna osoba nie miała tej czystej świadomości. To wszystko, co musimy robić i to jest zawsze z nami. Drugi błąd to zbyt bliskie – jesteśmy nauczeni, aby patrzeć na zewnątrz nas, nie do wewnątrz. Jesteśmy uwarunkowani wiekami warunkowania, aby nie zagłębiać się w nasze prawdziwe self. To jest tak, jak z okiem, które nie może siebie zobaczyć. Nie patrzymy do wewnątrz, widzimy to, co na zewnątrz. To jest zbyt blisko nas, abyśmy to urzeczywistnili. To chce być urzeczywistnione. Następny błąd - zbyt głębokie - oznacza, że nie mamy żadnego pojęcia jak wielkie to jest. Nie mamy najmniejszego pojęcia. Jest tak z powodu naszej ograniczonej perspektywy. Gdybyśmy wiedzieli jak wielkie to jest, podążalibyśmy za tym, szukalibyśmy tego. Nawet, jeśli poznamy jedynie małą cząstkę tej wielkości, to dobrze, ponieważ w miarę jak podążasz za tą wielkością, szukasz jej i praktykujesz ją, ona wzrasta, inspiruje i wzmacnia cię. Praktyka, przebudzenie, praktyka, przebudzenie, praktyka, przebudzenie – jak noc i dzień. Noc inspiruje dzień. Dzień inspiruje noc. To jest wszech obejmująca pracująca dynamika, która powoduje, że żyjemy pośrodku i nie zdajemy sobie sprawy, jak głębokie jest urzeczywistnienie naszej prawdziwej natury. I ostatnie: zbyt cudowne. To ma związek z nieskończonością tego. To nie jest tylko słowem, To nie ma początku. Jest wielkie (Roshi uderza w podłogę), ten brak początku i brak końca, To, nazywają immo - bezmiar, jest zbyt wielkie, abyśmy potrafili je objąć myślą. „Mówisz, że mogę to zrobić?” Myślenie jest bardzo krótkowzroczne. Zamiast podążać za naszymi ciasnymi poglądami, musimy urzeczywistnić prawdziwą wielkość tego. Obrót o 360 stopni. Po prostu w to nie wierzymy i dlatego mówimy „Może ktoś inny, ale nie ja.” ''

cytat pochodzi z: ''Całkowite Spalanie'', Roshi Jakusho Kwong
z całością tej mowy dharmy można się zapoznać tu: Mowa Roshiego Jakusho Kwonga wygłoszona 12 maja 2007 roku w Genjo-ji na Górze Sonoma.

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lis 21, 2015 23:11 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''W pewnym sensie łatwiej po prostu zdecydować się na praktykę zazen – chociaż prawdą jest, że praktyka może być trudna. A jednak możesz praktykować w każdej sytuacji - od najwygodniejszej do najtrudniejszej i najstraszniejszej. Nieważne czy przeżywasz kryzys, czy nie masz trosk, to tylko kwestia szczerej praktyki. Warunki mogą wydawać się łatwe lub trudne, ale nie powinny cię zwieść. Poprzez praktykę powinieneś być w stanie mierzyć się z sytuacją życiową, jaka by ona nie była. Czy masz raka, czy jesteś na prochach, czy pijesz, musisz stanąć w obliczu sytuacji, w której jesteś. To jest twoje życie. Odnajdziesz wolność tylko poprzez bieżące życiowe doświadczenie.

To jest więc absolutnie prawdziwe, że każdy urzeczywistnia „ja, które jest tylko ja”. Właśnie dlatego, jak mawiał roshi Suzuki, „mądrość szuka mądrości”. Właśnie dlatego każdy z nas chce poznać, tak jak niemowlę chce stanąć na nogach. Chcemy poznać, pomimo faktu, że tak łatwo się rozpraszamy.

To, że tak łatwo się rozpraszamy jest rodzajem żartu. Często zdaję sobie sprawę, że moja własna praktyka jest bardzo marna właśnie z tego powodu. Po prostu obserwuj uważnie swój umysł przez pół godziny i zauważ ile razy ulegasz rozproszeniu. To naprawdę żałosne (śmiech). Roshi Uchiyama nazywa to ciągłe rozpraszanie umysłowymi „wydzielinami”. Twój myślący umysł jest po prostu jeszcze jednym organem – mówi – narzędziem ciała. W sposób nieopanowany kontynuuje myślenie, nawet gdy nie ma potrzeby, ponieważ to jego biologiczna funkcja. Skłonność do całkowitej wiary w realność tej nieustannej aktywności umysłowej powoduje, że nasze życie nie staje się ani szczęśliwe ani radosne. W momencie, w którym zdamy sobie sprawę, że te idee są tylko umysłowymi wydzielinami, tracą one na ważności i targają nami mniej natarczywe. ''

cytat pochodzi z: Roshi Jakusho Kwong, ''Żyjąc i umierając w zazen.''

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 08, 2016 22:29 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Szlachetni i uczeni słuchacze, jakie jest znaczenie pradżni? Przełożona na chiński oznacza mądrość. W każdym czasie i miejscu, kiedy tylko chwilowe następowanie naszych myśli nie jest poddane niewiedzy, a my stale praktykujemy mądrość [...] oto działanie pradżni. Wraz z jedną myślą poddaną niewiedzy pradżnia natychmiast dobiega kresu. Wraz z jedną mądrą myślą, pradżnia natychmiast powstaje. Zwykli ludzie, którzy są poddani niewiedzy i ułudzie, nie urzeczywistniają pradżni. Służą pradżni swoimi ustami lecz ich umysły są stale poddane niewiedzy. Mówią o sobie: "Praktykuję pradżnię" [...] i ustawicznie rozprawiają o pustce, lecz nie znają prawdziwej pustki. Pradżnia nie posiada ani kształtu, formy metody, ani drogi [...] jest ona /wrodzoną/ mądrością naszych umysłów. Jeżeli rozumiecie to w ten sposób wówczas posiadacie prawdziwe znaczenie pradżni.

Jakie jest znaczenie paramity? Jest to sanskrycki termin, który w chińskim oznacza `osiąganie tego przeciwległego brzegu'. Jego głębszym znaczeniem jest wyłączanie umysłu z wywoływania i zatrzymywania myśli. Kiedy wiążemy nasz umysł z okolicznościami, rozpoczyna się powstawanie i ustawanie /myśli/. Jest to jak woda wzburzona przez fale i oznacza to bycie na tym brzegu. Puszczenie okoliczności, nie wywoływanie i nie zatrzymywanie myśli, podobne jest do przepływającej wody i jest zwane tamtym brzegiem, stąd określenie paramita.

Szlachetni i uczeni słuchacze, ludzie poddani ułudzie wypowiadają to swoimi ustami, lecz czyniąc tak żyją nieprawdą. Jednakże, jeśli jest to wprowadzone w praktykę, od chwili jednej myśli do następnej, zwane jest to naszą prawdziwą naturą. Ten kto urzeczywistnia tę drogę, praktykuje drogę pradżni. Nie praktykowanie jej, to bycie zwykłą osobą. Praktykowanie tej drogi nawet tylko w jednej myśli, oznacza, że będzie się na równi z Buddami. ''

Hui-Neng, ''Sutra Szóstego Patriarchy Zen.''

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: czw mar 31, 2016 16:17 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Niepodzielny umysł nie odnosi się do dużego, małego, odległego lub bliskiego, istnienia lub nieistnienia, zysku czy straty; poznawania lub niepoznawania, oświecenia lub nieoświecenia. Niepodzielny umyśl przekracza te przeciwieństwa. W buddyjskiej praktyce studiowanie umysłu jest sposobem, by osiągnąć trwałe, niepodzielne działanie, które jest poza światem względności. Powinniśmy przyjmować rzeczy tak jak się pojawiają, jako niezależne i tymczasowe.''

cytat pochodzi z: ''Uczenie się poprzez ciało i umysł'', Eihei Dogen Zenji

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: pn maja 09, 2016 06:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 30, 2014 07:10
Posty: 1033
Płeć: kobieta
Tradycja: Szkoła Zen Kwan Um
Lokalizacja: Warszawa
"Przez cały czas medytacji utrzymuj w sobie słońce świadomości. Tak jak fizyczne słońce, które oświetla każdy liść i każde źdźbło trawy, nasza świadoma uwaga oświetla naszą myśl i uczucie, pozwalając nam dostrzec ich narodziny, trwanie i rozpływanie się bez osądzania czy oceniania, zapraszania czy wypędzania ich. Ważne jest, byś nie traktował świadomości jako swego 'sprzymierzeńca", którego się wzywa, żeby odeprzeć "wrogów" w postaci twoich niesfornych myśli. Nie zmieniaj swego umysłu w pole bitwy. Nie tocz w nim wojny; wszystkie bowiem twoje uczucia - radość, smutek, złość, nienawiść - są częściami ciebie samego"

Thich Nhat Hanh, fragment z książki "Słońce moim sercem"


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lip 13, 2016 13:42 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
"Tozan, słynny mistrz zen, powiedział: „Błękitna góra jest ojcem białego obłoku. Biały obłok jest synem błękitnej góry. Jak dzień długi są zależni od siebie, nie będąc od siebie uzależnionymi. Biały obłok jest zawsze białym obłokiem. Błękitna góra jest zawsze błękitną górą". Oto czysta, jasna interpretacja życia. Może być wiele rzeczy takich jak biały obłok i błękitna góra: kobieta i mężczyzna, nauczyciel i uczeń. Zależą oni jeden od drugiego, lecz biały obłok nie powinien być niepokojony przez błękitną górę. Błękitna góra nie powinna być niepokojona przez biały obłok. Są one całkowicie niezależne, a jednak zależne. Oto jak żyjemy i praktykujemy zazen."

Shunryu Suzuki - "Umysł Zen, Umysł Początkującego"

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: sob wrz 10, 2016 07:58 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 09, 2013 18:46
Posty: 1058
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddyzm
Lokalizacja: daleko stąd
Cytuj:
Budda kiedyś powiedział: "Jeśli chcesz znać swoje przyszłe życie, spójrz na swoje życie teraz. Także, jeśli chcesz poznać swoje przyszłe życie, spójrz na swoje życie teraz". A jeżeli nie podoba Wam się to życie, które macie, to jesteście w dobrym miejscu. Tu jest możliwe cos z tym zrobić. DSSN-im często mówi "Człowiek przychodzi na ten świat, nie ma to żadnego znaczenia, nie ma żadnej racji. Także nie ma żadnego wyboru". Po co przychodzimy na ten świat? Dlaczego? Skąd w ogóle się pojawiamy na tym świecie? Gdy rodzimy się, skąd przychodzimy ? Gdy jesteśmy na tym świecie, czym w ogóle jesteśmy? Wkrótce umrzemy, dokąd pójdziemy? To nie jest takie śmieszne. My tego wszystkiego po prostu nie wiemy. Więc dlaczego, po co przychodzimy na ten świat?
Bon Shim - "pytania i odpowiedzi"
letnie Kyol Che 2002

_________________
koniec wojen
tylko liście do zamiatania


Na górę
Nieprzeczytany post: pn wrz 12, 2016 19:37 
Cytuj:
Żona pewnego mężczyzny zapadła na śmiertelną chorobę. Będąc na łożu śmierci powiedziała: „Tak bardzo cię kocham! Nie chcę cię zostawić. Nie chcę również byś mnie zdradzał; obiecaj, że gdy umrę, nigdy nie spojrzysz na inną kobietę. Jeśli nie dotrzymasz obietnicy wrócę!”.

Mąż, przez kilka miesięcy po śmierci żony, unikał kobiet. Lecz pewnego dnia spotkał wyjątkową niewiastę. Zakochał się i oświadczył. Już w pierwszą noc po zaręczynach ukazał się duch zmarłej żony. Potępiła go za niedotrzymanie obietnicy i odtąd, każdej nocy ukazywała się by go dręczyć. Duch żony przypominał mu wszystko co zaszło w ciągu dnia między nim, a narzeczoną — każde słowo, każdy szczegół ich rozmów. To wszystko tak bardzo niepokoiło mężczyznę, że nie mógł w ogóle spać.

Zdesperowany, udał się na poszukiwanie mistrza Zen, który mieszkał gdzieś w pobliżu wioski. „To bardzo przebiegły duch”, podsumował opowieść mistrz. „Tak!” — odparł mężczyzna — „pamięta każdy szczegół, co robiłem i mówiłem. Wie wszystko!”. Mistrz uśmiechnął się, „Powinieneś odczuwać przed nim respekt, ale powiem ci co zrobić następnym razem, gdy ów się pojawi”.

Gdy kolejnej nocy duch powrócił, mężczyzna postąpił zgodnie z radami mistrza. „Jesteś bardzo mądrym duchem” — rzekł mężczyzna — „Wiesz o mnie wszystko, nic nie mogę przed tobą ukryć. Dlatego też, jeśli odpowiesz na jedno moje pytanie zerwę zaręczyny i pozostanę kawalerem do końca życia”. „Czekam na pytanie” --- powiedział duch. Mężczyzna wziął pełną garść nasion z worka stojącego przed nim. „Powiedz mi, ile dokładnie nasion mam w dłoni?”.

W tym momencie duch zniknął i już nigdy więcej nie powrócił.
Zaczerpnięte: http://wm.ite.pl/buddyzm/stories.html


Na górę
   
Nieprzeczytany post: ndz kwie 23, 2017 12:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 21, 2008 20:16
Posty: 3274
Płeć: mężczyzna
Tradycja: hołd nie-nazwanemu
Lokalizacja: piwnica Auerbacha
Czy Brad Warner jest nauczycielem? Dla tych, którzy praktykują zen z pewnością tak. I dla mnie też, mądry człowiek.

"Przez całe życie uczyłeś się radzić sobie z rzeczywistością poprzez wykluczanie pewnych rzeczy, dzielenie ich na kategorie, rozróżnianie między tym, a tamtym. Ale rzeczywistość zawiera również to wszystko, co określamy mianem "niewłaściwego", wszystko to, co nazywamy "złym", wszystko to, czego nienawidzimy, ponieważ w głębi duszy wiemy, że jest niedobre. Możemy wiedzieć, że coś jest "złe", tylko jeśli sami się o tym przekonamy i opatrzymy to odpowiednią etykietą. W taki sposób jednak ustanawiamy psychologiczne bariery, które nie pozwalają nam nawet dostrzec, że to, co uważamy za złe, jest częścią naszej własnej psychiki. Aby stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością, musimy stanąć twarzą w twarz również z tym, co jest w nas złe, z tym, czego istnieniu uporczywie zaprzeczamy, ponieważ tak bardzo chcemy wierzyć, że jesteśmy "dobrzy"

B. Warner. "Hard core zen"

_________________
"Fałszywy obraz, słowa zmylone, odmienią umysł, przestrzeń i stronę — bądźcie tu i tam. "


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 359 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 15 6 7 8 9 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl