Forum e-Budda PL

"Dla praktykującego Dharmę nie ma większego błędu niż praktykować ją w niewłaściwy sposób." - Duddziom Rinpocze
Dzisiaj jest sob wrz 21, 2019 14:06

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 292 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: pn gru 13, 2010 12:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Rodzina Ratny wiąże się z dumą i z ziemią - solidnością, górami, pagórkami, piramidami, budynkami. "Jestem kompletnie bezpieczny. Jestem tym czym jestem" - to jest bardzo dumny sposób postrzegania samego siebie. Znaczy to że boisz się wyluzować, kontynuujesz umacnianie obrony, budujesz fortecę. I z drugiej strony, Ratna to Mądrość Równowagi (Równości), która wszystko przenika. Czy budujesz budynki z ziemi czy zostawiasz ziemię taj jak jest, jest tym samym. Ziemia pozostaje taką jaką jest. Nie czujesz się pokonany ani zagrożony ani trochę. Jeżeli jesteś dumną osobą, czujesz bezustanne wyzwanie poprzez możliwość porażki albo bycia pokonanym. W oświeconym umyśle ten niepokój mający na celu zachowanie siebie jest przekształcony w równość. Jest wciąż świadomość (awarness) solidności i stabilności ziemi lecz nie ma już lęku przed utraceniem ich. Wszystko jest otwarte, bezpieczne i pełne godności, nie ma nic czego można by się obawiać.
('Cutting Through Spiritual Materialism')

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: śr gru 29, 2010 18:57 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam :14:

''Zachodni studenci zebrali się w Wigilię, trochę zakłopotani, i nie wiedząc, co począć z uczuciami tęsknoty za świętami. Lama, wyczuwając ich zmieszanie, zebrał wszystkich razem, i udzielił nauk o Świętach Bożego Narodzenia i praktyce buddyjskiej. Lama Thubten Yeshe (1935-1984) znany był na całym świecie ze swojej działalności ekumenicznej.

Kiedy spotkamy się znowu, w Wigilię, i będziemy wspólnie świętować narodziny Jezusa Chrystusa, świętujmy je razem w pokoju, z umysłami wypełnionymi szczęściem. Myślę, że byłoby wspaniale, gdyby tak się stało. Branie udziału w święcie z gniewnym nastawieniem byłoby tak smutne. Przyjdźcie zamiast tego z piękną motywacją, i z miłością. Nie dyskryminujcie, ale postrzegajcie wszystko jako złoty kwiat, nawet waszego największego wroga. Wtedy Boże Narodzenie stanie się naprawdę piękne.

Z chwilą, kiedy zmienicie swoje mentalne nastawienie, zewnętrzna wizja również ulegnie zmianie. Nie ma co do tego wątpliwości. Nie jestem nikim szczególnym, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to działa. Jesteście inteligentnymi ludźmi, więc potraficie zrozumieć, w jaki sposób umysł wykorzystuje zdolność do zmiany samego siebie, i środowiska zewnętrznego. Nie ma powodu, dla którego zmiana ta nie miałaby być zmianą na lepsze.

Niektórzy z was mogą myśleć: "O nie, ja nie chcę mieć już niczego wspólnego z Jezusem, niczego wspólnego z Biblią”. Jest to pełen gniewu, emocjonalny stosunek do chrześcijaństwa. Jeśli zrozumieliście Jego nauki prawidłowo, będziecie mogli rozpoznać, że to, czego Jezus nauczał, to była „Miłość!” Jest to aż tak proste i aż tak głębokie. Jeśli mielibyście w sercach prawdziwą miłość, jestem pewny, że bylibyście znacznie bardziej spokojni, niż jesteście teraz.

W jaki sposób myślicie zazwyczaj o miłości? Szczerze. Zawsze wiąże się z rozróżnianiem. Prawda? Rozejrzyjcie się po prostu po tym pokoju, zastanówcie się, czy jest tu jakiś obiekt waszej miłości. Dlaczego rozgraniczacie tak wyraźnie swoich przyjaciół od swoich wrogów? Dlaczego tak wyraźnie widzicie różnicę między wami, a innymi?

W naukach buddyjskich ta postawa fałszywego rozróżniania nazywana jest dualizmem. Jezus nauczał, że jest ona sprzeczna z prawdziwą miłością. Czy jest więc wśród nas ktoś, kto posiada ową czystą miłość, o której nauczał Jezus? Jeśli nie, nie powinniśmy krytykować Jego nauk, ani uważać, że są dla nas nieprzydatne. Jesteśmy tymi, którzy źle zrozumieli, znając słowa Jego nauki, a nigdy nie postępując w zgodzie z nimi.

Istnieje tak wiele pięknych sentencji w Biblii, ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek przeczytał, że Jezus powiedział, że nie musisz niczego robić, a Duch Święty sam na ciebie spłynie, szzz! Jeśli nie będziesz postępować zgodnie z tym, jak nauczał, powinieneś postępować, nie znajdziesz dla siebie nigdzie Świętego Ducha.

Wszystko, co przeczytałem w Biblii, ma te same konotacje, co buddyjskie nauki o równowadze, współczuciu, i zmianie własnego przywiązania do ego w miłość do innych. Nie jest to może natychmiastowo zrozumiałe, jak trenować swój umysł, aby rozwinąć te właściwości, ale z pewnością jest to możliwe. Wyłącznie nasz egoizm i zamknięte umysły mogą nam to uniemożliwić.

Z chwilą prawdziwego urzeczywistnienia, umysł przestaje być egoistycznie skupiony wyłącznie na własnym zbawieniu. Z prawdziwą miłością przestajemy się zachowywać dualistycznie, czując przywiązanie do jednych, a oddalenie od innych, a w stosunku do pozostałych totalną obojętność. To takie proste. W zwyczajnym stanie osobowości, umysł wciąż zwraca się przeciwko sobie samemu, zawsze walcząc i zakłócając swój spokój.

Nauki o miłości są bardzo praktyczne. Nie umieszczaj religii gdzieś wysoko w niebiosach, a siebie samego jako tkwiącego gdzieś na dole, na ziemi. Jeśli działania ciała, mowy i umysłu pozostają w zgodzie z miłującą dobrocią, automatycznie stajesz się prawdziwie religijną osobą. Bycie religijnym nie oznacza, że otrzymujesz nauki. Jeśli słuchasz nauk, i źle je interpretujesz, stajesz się przeciwieństwem religijnego człowieka. Jest tak, ponieważ nie rozumiejąc jakiejś nauki, nadużywasz samej religii.

Brak głębokiego zrozumienia prowadzi do faworyzowania jednej grupy, kosztem innej. Ego myśli:
„jestem buddystą, a więc chrześcijaństwo musi być złe”.
Taka postawa jest bardzo szkodliwa dla prawdziwej religijności. Religii nie niszczy się za pomocą bomb, ale nienawiści. Co ważniejsze, niszczysz również spokój własnego umysłu. Nie ma znaczenia, czy wyrażasz swoją nienawiść słowami, czy nie. Same nienawistne myśli automatycznie niszczą twój spokój.

Podobnie prawdziwa miłość nie opiera się i nie jest zależna od fizycznego jej wyrażania. Powinniście to zrozumieć. Prawdziwa miłość jest uczuciem znajdującym się głęboko w was samych. Nie jest to kwestia ciągłego uśmiechania się i wyglądania na szczęśliwą osobę. Miłość powstaje raczej ze zrozumienia w głębi serca cierpienia każdej istoty, i promienieje do istot nie czyniąc między nimi żadnych rozróżnień. Nie faworyzuje kilku wybrańców kosztem wykluczenia wszystkich pozostałych.''


Z podziękowaniem dla Paolo :padam:
kunzang

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 04, 2011 17:32 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Złe wieści są takie, że spadasz w dół bez spadochronu tnąc powietrze i nie mogąc się zatrzymać.
Dobra wiadomość jest taka, że nie ma ziemi.

Czogiam Trungpa Rinpocze


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 05, 2011 11:34 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
W buddyzmie wadżrajany mówi się, iż emocje z natury rzeczy zawierają w sobie mądrość. Stawiając opór ich sile, odrzucamy źródło mądrości. Gniew, jeśli do niego nie lgniemy, jest niczym innym jak inną formą mądrości czystego wglądu. Wolna od fiksacji duma to bezstronność umysłu. Siła namiętności, jeśli nie jest obsesyjna, jest mądrością postrzegania wszystkich aspektów rzeczy.
Rozwijając bodhiczittę, otwieramy się na żywą energię swoich emocji. Kiedy przybierają one na sile, zazwyczaj odczuwamy strach. Wciąż się on na nas gdzieś czai. Podczas medytacji staramy się wyciszyć "wewnętrzny komentarz do emocji" i wejść bezpośrednio w emocje i strach. Uczymy się bez lęku otwierać serce na żywioł naszej energii. Uczymy się, jak nie uciekać w chwilach przeżywania trudnych emocji.

Pema Cziedryn - Miejsca, które budzą lęk (tłum. Marta Orczykowska)


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lut 06, 2011 11:50 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Ryk lwa to nieustraszona proklamacja, że każdy stan umysłu - także emocje - stanowi materiał roboczy i powinien budzić w adepcie medytacji wzmożoną czujność, uświadamiając mu, że nie wolno odrzucać sytuacji chaotycznych. Nie należy też upatrywać w nich dowodu, że cofamy się w rozwoju i znów popadamy w chaos. Musimy szanować wszelkie stany umysłu, jakie nam się zdarzą. Chaos trzeba witać jak znakomitą nowinę.
Tkwi w nas lęk, że emocja nas przerośnie, runiemy w nią i stracimy godność osobistą, swoją ludzką rolę. Przeistaczanie uczuć wymaga przebicia się przez ten strach. Pozwól sobie trwać w emocji, przejdź przez nią, poddaj się jej, przeżyj ją. Pomału zaczynasz wychodzić jej naprzeciw, zamiast biernie odczuwać jej ruch ku tobie. Wyłania się z tego pewna relacja, rodzaj tańca. Nawet najpotężniejsze energie już cię wtedy bez reszty nie opanowują i okazują się całkiem przydatnym tworzywem, bo gdy nie stawiasz oporu, nie mają czego zagarniać. Ilekroć znika opór, budzi się poczucie rytmu. Muzyka i taniec towarzyszą sobie. To właśnie jest ryk lwa. Wszystko, co dzieje się w umyśle, traktuje się jako drogę; wszystko może służyć za materiał do pracy. Jest to nieustraszona proklamacja - ryk króla zwierząt. Póki próbujemy jakoś łatać sytuacje, wobec których czujemy się bezradni, ukrywać je pod metafizycznymi, filozoficznymi czy religijnymi naszywkami, działanie nasze nie jest lwim rykiem, lecz wrzaskiem tchórza - bardzo żałosnym.

Czogyam Trungpa - Mit wolności, a droga medytacji (tłum. Michał Kłobukowski)


Na górę
Nieprzeczytany post: wt lut 08, 2011 10:36 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Mówi się nam o cierpieniu, jakie rodzi pogoń za przyjemnością, i o bezcelowości ucieczki przed cierpieniem. Słyszymy też o radości przebudzenia, uświadomienia sobie łączącej nas wszystkich więzi, zawierzeniu otwartości własnego serca i umysłu. Ale niezbyt wiele wiemy o stanie zawieszenia, kiedy już nie potrafimy znaleźć ukojenia w świecie zewnętrznym, a jeszcze nie osiągnęliśmy trwałej równowagi umysłu i nie zaznaliśmy trwałego ciepła.
W stanie zawieszenia odczuwamy strach, ból, bezradność. To miejsce, którego na ogół wolimy unikać. Wyzwanie polega na wytrwanie w nim bez buntów i skarg. Pozwalamy, żeby ten stan uwrażliwił nas, zamiast usztywniać i napełniać jeszcze większym lękiem. Oswajanie się z nieprzyjemnym uczuciem, że jesteśmy pośrodku niewiadomego, tylko otwiera nasze serce. Jeśli zdobędziemy się na odwagę, by wytrwać w tym stanie, współczucie spontanicznie pojawi się samo. Nie wiedząc, nie mając nadziei się dowiedzieć ani nie zachowując się, jakbyśmy wiedzieli, co się wydarzy - zaczynamy odnajdywać swą wewnętrzną siłę.

Pema Cziedryn - Miejsca, które budzą lęk (tłum. Marta Orczykowska)


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lut 10, 2011 16:35 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Odkrycie prawdziwej dobroci jest możliwe dzięki otwarciu się na bardzo proste doświadczenia. Nie chodzi tu o to, jak wspaniałe uczucie powstaje w nas, gdy uda nam się zarobić milion dolarów, zdać świetnie egzaminy końcowe albo kupić nowy dom. Mówimy tu o podstawowej dobroci, jaka przejawia się w byciu żywą istotą, a to nie zależy od naszych dokonań, ani od zaspokojenia naszych pragnień. Bardzo często doświadczamy krótkich przebłysków dobroci, ale też równie często umykają one naszej uwadze. Jesteśmy świadkami naszej własnej, wewnętrznej dobroci na przykład wtedy, gdy widzimy żywy, promienny kolor. Słyszymy naszą podstawową dobroć, gdy dochodzi do naszych uszu jakiś piękny dźwięk. Gdy wychodzimy z pod prysznica, czujemy pachnącą świeżość, a gdy opuszczamy duszny pokój, cieszymy się pierwszym powiewem świeżego powietrza. Wszystko to może trwać ułamki sekund, są to jednak prawdziwe doświadczenia dobroci. Przydarzają się nam niemal bez przerwy, ale ponieważ wydają się całkowicie przypadkowe lub pozbawione znaczenia, lekceważymy je. Nauki Szambali podpowiadają nam jednak, że warto się potrudzić, by świadomie spostrzegać takie chwile i wykorzystać je, ponieważ odsłaniają one przed nami pewien zasadniczy element w naszym życiu, element z istoty wolny od agresji i zawsze świeży - podstawową dobroć.

Czogyam Trungpa - Szambala. Święta ścieżka wojownika (tłum. Roman Skrzypczak)


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 12, 2011 11:25 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Każdy przeżywa dni, kiedy praktykowanie sprawia mu trudności i jest nudne. Pomóc nam może świadomość, z jakim stanem umysłu zasiadamy do medytacji. Przypuśćmy, że rozpoczynamy sesję, czujemy jednak, że jesteśmy zupełnie rozkojarzeni. Możemy wtedy usiąść na poduszce i dać się ponieść myślom. Możemy dumać o trudnościach, które przed nami stoją. Pozwalamy, by energia myśli i fantazji się rozładowała. Robimy to jednak świadomie. Po mniej więcej 10 minutach myślenia kierujemy uwagę na oddech.
Czasem jednak rozsądek i środki zaradzcze nie przynoszą efektów. W takich chwilach musimy sięgnąć bardzo głęboko, by znaleźć siłę do kontynuowania praktyki, albo przyjrzeć się uważnie swojemu życiu, aby zorientować się, czy ból lub intensywność doświadczana w medytacji nie wynikają z innych problemów. Śamatha nie jest sprawdzianem wytrzymałości; nie rozwiąże też z dnia na dzień wszystkich naszych kłopotów. Pomaga nam jedynie zobaczyć, jak one powstają, ponieważ jest to trening rozpoznawania myśli i emocji. Dzięki medytacji uczymy się również, jak pozwolić, by myśli przeminęły, nie stając się bodźcem do działania.
Nawet kiedy jesteśmy znudzeni, możemy pracować nad swoim umysłem. Pomaga to nam radzić sobie w codziennym życiu. Jako że praktyka poszerzyła nasze horyzonty - nie utożsamiamy się już bowiem z naszymi myślami i opiniami - jest mniej prawdopodobne, że motywem naszych działań będzie obrona ciasnej przestrzeni. Mamy więcej cierpliwości i tolerancji. Umiemy postawić się w sytuacji drugiej osoby. W ten sposób medytacja sprawia, że dojrzewamy.

Sakjong Mipham Rinpocze "Przymierze z umysłem" (przeł. R.Skrzypczak, R.Sudół)


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 14, 2011 14:13 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Medytacja polega w sumie na tym, żeby wyzbyć się nawykowego dualistycznego spojrzenia, zrezygnować z walki dobra ze złem. Do duchowości należy podchodzić naturalnie, zwyczajnie, bez ambicji. Nawet jeśli gromadzisz dobrą karmę, i tak zasiewasz nasiona karmy, które później wzejdą. Chodzi więc o to, żeby całkowicie wznieść się ponad proces karmiczny - zarówno karmę dobrą, jak i złą.
W literaturze tantrycznej często pada określenie mahasukha, wielka radość: wielka dlatego, że wznosi się ponad nadzieję i strach, ból i rozkosz. Radość nie sprawia tu przyjemności w potocznym rozumieniu, ale jest najwyższym, najbardziej elementarnym poczuciem swobody i humoru, zdolnością dostrzegania ironii gier ego, tańca biegunowych przeciwieństw. Gdy umiemy zobaczyć ego z lotu ptaka, widzimy jego komizm. Do medytacji należy więc podchodzić z całą prostotą, zamiast uprawiać ją w celu gromadzenia przyjemności albo unikania bólu. Medytacja to proces naturalny - pracowity marsz, w którym ból i przyjemność są tworzywem i drogą.

Czogyam Trungpa - Mit wolności a droga medytacji (tłum. Michał Kłobukowski)


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 23, 2011 15:28 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Możliwości jednostki.
''(...)
Nietrudno zrozumieć, że funkcja nauk jest czymś konkretnym. Ludzie często pytają mnie: ''W jaki sposób mogę odkryć, czy jestem zrealizowany?'' Odpowiadam: ''nie bój się, jeśli się urzeczywistnisz, zrozumiesz to bardzo dobrze''. Zanim osiągniesz urzeczywistnienie, musisz rozwinąć przejrzystość; bardzo dobrze będziesz rozumiał, że zbliżasz się tam, zanim jeszcze osiągniesz realizację. Jeżeli na przykład posiadasz zdolność do zintegrowania czegoś lub do znalezienia się w stanie obecności, wówczas również i to przejawi się w codziennym życiu jako aspekt ciała, głosu i umysłu. Przede wszystkim osłabną wszystkie napięcia i przywiązania. Jest wielu praktykujących, którzy zamiast zredukować czy zintegrować swoje napięcia, nawet ich jeszcze nie odkryli. Dzień po dniu gromadzą napięcia, aż w końcu są gotowi do tego, by wybuchnąć.

Prawdą jest, że wieli praktykujących wykonuje praktyki, a potem kończy u psychoanalityka, ponieważ nie może się rozładować. Oznacza to, że nie zrozumieli przejawów napięcia, a jeśli nie odkrywają tego w czasie praktyki, oznacza to, że muszą ciężko pracować i dobrze zrozumieć nauki. Wielu ''starych'' praktykujących mówi: ''Nie potrafię się zintegrować, to zbyt trudne''. Trudno się oczywiście zintegrować jeśli nigdy się tego nie robiło. Integracja jest nie tylko ideą, czy tworem idei. Praktykujący przede wszystkim musi się znaleźć w ściśle określonym stanie świadomości.

Wielu ludziom od początku brakuje podstawy, wierzą jednak, że mogą skoczyć wysoko i dlatego myślą: '' Zrozumiałem wszystko. To jest kontemplacja''. I potem skaczą, zaczynają wykonywać todgal [thogal - przyp. kunzang], czy praktyki takie jak yang-tig i inne zaawansowane metody, bez substancji, i jaki jest tego efekt? Aby wyrosły kwiaty, potrzebne są nasiona. Przede wszystkim trzeba obsiać glebę, potem podlać ją wodą, a w końcu coś z tego wyrośnie. Jeśli się będzie tylko wierzyć, mówiąc: ''Zasiałem nasiona'', to nawet codziennie podlewając glebę wodą, nie sprawi się, żeby cokolwiek wyrosło.
Obecnie mamy wiele środków użyźniających, dzięki którym roślina może w ciągu dwóch dni bardzo znacznie wyróść. Niektórzy ludzie kupują tego typu środki i mówią: ''Tak, ten jest amerykański, a ten chiński...'' i potem stosują tyle użyźniaczy, że nic nie może wyróść. Metoda taka jak todgal [thogal] przypomina środek użyźniający, który pozwala na osiągnięcie urzeczywistnienie poprzez rozwinięcie kontemplacji. Jeśli jednak nie posiada się wiedzy na temat kontemplacji, to jak można się rozwijać? Tak więc powinniśmy zrozumieć podstawę i bardzo dobrze pracować z nią. Nie powinniśmy mylić z sobą idei i faktycznej wiedzy (doświadczenia, red.). Wielokrotnie to już wyjaśniałem, podawałem również przykłady, jednak wydaje się, że niewielu ludzi potrafi to zrozumieć. Nie mówię, że wszyscy, ponieważ jest też wielu ludzi, którzy rozumieją to we właściwy sposób. Jakże wspaniała by to była rzecz, gdyby każdy mógł ją zrozumieć. Nie powinniśmy sądzić, że wszystko jest takie proste.
(...)''

cytat pochodzi z wykładu w 1991 roku a został zaczerpnięty z: ''Dzogczen ścieżka samowyzwolenia - vol 3'', Namkhai Norbu Rinpocze, wyd. ''vajra dragon'' Kraków.

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lut 24, 2011 01:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Dzięki! Piękny fragment! :serce:

p.s.
ten mój post ma numer... 1221...
pięknie się złożyło! :)

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lut 25, 2011 11:38 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
W ciągu ostatnich siedmiu lat zaprezentowałem cykl "nauk Szambali", w których pojawia się ona jako symbol świeckiego oświecenia, co oznacza możliwość uczynienia naszej egzystencji bardziej wzniosłą i bogatszą bez pomocy jakiejkolwiek religii. Co prawda, tradycja Szambali opiera się po części na duchowym zdrowiu i łagodności buddyzmu, ale posiada też własne podstawy, mówiące przede wszystkim o rozwijaniu i uszlachetnianiu tego, czym jako istoty ludzkie jesteśmy. Społeczność świata stoi obecnie wobec tak wielkich problemów, że coraz ważniejsze staje się znalezienie prostych sposobów pracy nad własnym rozwojem, wolnych od wszelkich podziałów religijnych, a także umiejętność dzielenia się z innymi zdobywaną dzięki temu wiedzą. Tradycja Szambali lub "wizja Szambali" - ta nazwa jest częściej używana - mówi właśnie o podjęciu próby prowadzenia godnej, zdrowej egzystencji.

Czogyam Trungpa - Szambala. Święta ścieżka wojownika (tłum. Roman Skrzypczak)


Na górę
Nieprzeczytany post: pt mar 04, 2011 09:37 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Gdy czujemy się nieswojo, niepewnie, gdy toczymy spór albo gdy lekarz mówi nam: "Nie wiadomo, badania wykażą..." - mamy potrzebę obwiniać innych, przyjąć określone stanowisko, bronić swych racji. Czujemy, że musimy tę sytuację rozstrzygnąć i chcemy rozstrzygnięć jednoznacznych, zgodnych z naszymi oczekiwaniami. Dla wojownika jednak pojęcie "dobre" czy "właściwe" jest oceną równie krańcową jak "niewłaściwe". Opowiadając się po którejkolwiek stronie, blokujemy swą naturalną mądrość. Jeśli stoimy na rozdrożu, nie wiedząc, w którą stronę się zwrócić, doświadczamy pradżniaparamity. Rozdroże to ważne miejsce na ścieżce wojownika. Tutaj zaczynają topnieć nasze sztywne poglądy.

Pema Cziedryn - Miejsca, które budzą lęk (tłum. Marta Orczykowska)


Na górę
Nieprzeczytany post: sob mar 05, 2011 13:04 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Dobry

''(...)
We wszystkich istotnych tekstach dzogczen czytamy:
''Najważniejsze jest zrozumienie, nie medytacja;
Medytacja bez zrozumienia to tylko zajęty umysł''.

Jest to głęboko prawdziwe.
Dzisiaj niektórzy medytujący twierdzą,
Że ich stan bez myśli jest kontemplacją,
Nie zdają sobie sprawy z tego, że nieobecność myśli
Jest tylko jednym doświadczeniem więcej,
Nie uda im się urzeczywistnić owocu kontemplacji.
Nawet jeśli ich koncentracja przez miesiące czy lata
Utrzymuje się bez jednej jedynej myśli.
(...)''

''Sugestia dla Lamy Tsega'' Namkhai Norbu Rinpocze

Pozdrawiam
:14:

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: pn mar 07, 2011 15:59 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Nie próbujemy zatem wykorzystywać technik medytacyjnych (modlitw, mantr, wizualizacji, rytuałów, technik oddechowych) dla przyjemności lub utwierdzenia się w poczuciu, że istniejemy. Nie tyle stosujemy technikę jako coś odrębnego od nas samych, ile staramy się z nią zespolić, uwalniająć się od wrażenia jakiejkolwiek dwoistości. Technika naśladuje stan niedwoisty. Nowicjusz używa jej jako czegoś w rodzaju gry, bo jak dotąd tylko przecież sobie wyobraża, że medytuje. Ale techniki - na przykład odczucia fizyczne, doznania zmysłowe i oddech - są bardzo przyziemne, toteż zazwyczaj sprowadzają adepta na ziemię. Nie należy więc upatrywać w nich magii, cudu, ani głębokiego ceremoniału, lecz traktować je jako całkiem prosty proces, najprostszy z możliwych. Im prostsza technika, tym mniejsze ryzyko zbłądzenia na manowce, bo prostota nie uwodzi cię mnóstwem fascynujących nadziei i lęków.

Czogyam Trungpa - Mit wolności a droga medytacji (tłum. Michał Kłobukowski)


Na górę
Nieprzeczytany post: pn mar 07, 2011 20:40 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Bry

''(...)
Podobnie jak w innych naukach, tak i w naukach atijogi /dzogczen - przyp. kunzang/, należy kierować się czterema wskazówkami interpretacyjnymi:
polegać na znaczeniu, nie na słowach;
polegać na naukach, nie na osobowości nauczyciela;
polegać na prawdziwym, a nie na prowizorycznym znaczeniu;
i polegać na pierwotnej uwadze, a nie na percepcji związanej z osądem.
(...)''

Cytat pochodzi z wprowadzenia Namkhai Norbu Rinpocze do tekstu ''Klejnotowy Statek. Przewodnik do znaczenia Czystej i Całkowitej Obecności Kreatywnej Energii Wszechświata.'' Longczenpy.

Pozdrawiam
:14:

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: wt mar 08, 2011 21:55 
Offline

Rejestracja: czw sty 27, 2011 00:45
Posty: 146
Tradycja: buddyzm
,,Zjawiska są umysłem i pustka jest umysłem .Urzeczywistnienie jest umysłem i iluzja jest umysłem.Powstawanie jest umysłem i zanikanie jest umysłem. Obym widząc wszystko jako umysł odciął błędne pojęcia,, III Karmapa modlitwa mahamudry wers 14

_________________
Cokolwiek mi przynoszą, natychmiast to rozbijam.Jeśli mają to w rękach,rozbijam to w ich rękach,jeśli pochodzi to z ich ust,rozbijam to właśnie tam,jeśli z ich oczu,rozbijam to w oczach.Do tej pory nikt nie przyszedł sam. LIN-CHI


Na górę
Nieprzeczytany post: śr mar 16, 2011 08:41 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
"W początkach praktyki medytacyjnej rozprawiasz się po prostu z podstawową nerwicą umysłu, niejasnym stosunkiem między sobą a swoimi projekcjami, myślami. Kiedy dostrzegasz prostotę techniki i podchodzisz do niej neutralnie, potrafisz także odnieść się do schematów własnego myślenia. Zaczynasz widzieć myśli jako proste zjawiska - niezależnie od tego, czy są pobożne, czy niegodziwe, a może gospodarskie: to bez różnicy. Nie dzielisz ich na kategorie, nie klasyfikujesz jako dobre ani złe, tylko widzisz, że są prostymi myślami. Gdy masz do nich stosunek obsesyjny, wzmacniasz je, potrzebują bowiem twojej uwagi, aby przetrwać. Kiedy obdarzasz je uwagą i szufladkujesz, nabierają wielkiej mocy: sam je zasilasz energią, ponieważ nie dostrzegłeś, że są prostymi zjawiskami. Jeśli spróbujesz je stłumić, będzie to inny sposób zasilania, nic więcej. Medytacja na początku nie jest więc dążeniem do szczęścia ani do wewnętrznego spokoju, choć mogą one, owszem, przy okazji z niej wyniknąć. Medytacja to nie urlop od zadrażnień.
Wręcz przeciwnie:nowicjuszowi zawsze nasuwa się najpierw mnóstwo problemów. Wszelkie ukryte strony osobowości wychodzą na jaw - z tej prostej przyczyny, że po raz pierwszy w życiu odsłaniasz przed sobą prawdziwy stan własnego umysłu i nie wystawiasz swoim myślom ocen.
Coraz bardziej za to doceniasz piękno prostoty. Po raz pierwszy w życiu robisz każdą rzecz całym sobą. Kiedy oddychasz, chodzisz lub wykonujesz jakąś inną technikę, po prostu ją zaczynasz i współdziałasz z nią, najprościej jak można. Komplikacje nie są już skostniałe, lecz przejrzyste. Pierwszym krokiem podczas rozprawy z ego jest więc bardzo proste radzenie sobie z myślami, nie polegające na ich tłumieniu, tylko na dostrzeganiu ich przejrzystości."

Czogyam Trungpa - Mit wolności a droga medytacji (tłum. Michał Kłobukowski)


Na górę
Nieprzeczytany post: śr mar 23, 2011 07:20 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Ironia polega na tym, że to, czego najbardziej w życiu unikamy, ma zasadnicze znaczenie dla przebudzenia bodhiczitty. Te intensywne emocjonalne chwile to właśnie czas, gdy wojownik może zyskać współczującą mądrość. Oczywiście częściej będziemy chcieli uciec od takich chwil, niż w nich wytrwać. Dlatego tak istotne jest współczucie dla samego siebie i odwaga. Trwanie w cierpieniu bez współczującej mądrości to stan ciągłej wojny.
Kiedy przecieka łódź, w której płyniemy, przypomnijmy sobie wskazanie: "Jeśli potrafisz praktykować nawet w stanie rozproszenia, to dobrze ćwiczyłeś." Jeśli potrafimy medytować, czując zazdrość, niechęć, pogardę dla innych lub nienawiść do samego siebie, to znaczy że dobrze się przygotowaliśmy. Praktyka, powtarzam, polega na zrywaniu z ograniczającymi nas nawykowymi schematami zachowań, na dokładaniu wszelkich starań, by wyleczyć się ze skłonności do samoobwiniania się albo usprawiedliwiania. Staramy się zespolić z intensywną energią chwili, nie wyładowując jej ani nie tumiąc. Postępując w ten sposób, rozluźniamy siłę naszych przyzwyczajeń.

Pema Cziedryn - Miejsca które budzą lęk (tłum. Marta Orczykowska)


Na górę
Nieprzeczytany post: pn mar 28, 2011 17:57 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
Niektórzy pospolici ludzie miewają przebłyski i chwile koncentracji, gdy doświadczają pustki lub przejrzystości [pozornie] rzeczywistego umysłu. Ci ignoranci nazywają to „mahamudrą”. Praktykujący ten rodzaj mahamudry nie wiedzą, że jest to po prostu cecha nierealnego umysłu; są idiotami, a ich system dharmy jest systemem głupców. Nie zwracajcie na to uwagi. Odrzućcie to daleko.
fragment z 'Ocięcie Ego' Machig Labdron

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: wt mar 29, 2011 15:24 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
"Ilekroć czysta energia negatywizmu uwikłana jest w jakiekolwiek tło, stanowi aspekt wtórnej, logicznej energii metanegatywnej. Dzieje się tak dlatego, że negatywizm pierwotny daje nam rozkoszne wrażenie zaprzątnięcia, więc jesteśmy nim zafascynowani i pragniemy wciąż na nowo go przeżywać. Nie pozwalajmy sobie na tego rodzaju przeżycia z odzysku. Wszelkie zaabsorbowanie należy całkowicie wyeliminować. Skłonność do wtórnego przeżywania zaabsorbowań unicestwia w nas energia logiczna przeistoczona w mądrość szaloną - czyli spuszczone z łańcucha myślenie konceptualne. Nie ma już wtedy żadnego koncypowania, jest tylko rozhukana rzeka energii. Myślenie pojęciowe zostało przecięte na wskroś, więc światło i ciemność nie wydają się przeciwieństwami, lecz tworzą stan niedwoisty.
Negatywizm staje się wtedy strawą, czystą siłą. Nie upatrujesz już w nim dobra ani zła, tylko nieustanie czerpiesz zeń siłę życiową, toteż żadna sytuacja nie zdoła cię całkowicie pokonać. Mądrość szalona jest nie do pokonania. Czy ktoś ją atakuje, czy wychwala, ona jednym i drugim potrafi tak samo się żywić. Z punktu widzenia mądrości szalonej nie ma różnicy między pochwałą a napaścią, bo jedno i drugie jest nośnikiem energii... doprawdy przerażająca myśl!
Mądrość szalona mogłaby nabrać cech satanicznych, ale jakoś do tego nie dochodzi. Ci, którzy jej się boją, sami się niszczą. Gdy ją próbują unicestwić, uderza w nich rykoszytem własny negatywizm, bo ona wogóle nie uznaje kategorii dobra ani zła, niszczenia ani tworzenia. Nie może istnieć bez pewnej wymiany, bez sytuacji, która posłuży jej za materiał do pracy; mądrość szalona niszczy to, co wymaga niszczenia, i pielęgnuje wszystko, co należy pielęgnować. Wrogość unicestwia się sama, a otwartość samorzutnie się otwiera - zależnie od sytuacji. Jedni uczą się poprzez niszczenie, inni poprzez tworzenie. Taki właśnie sens ma symbolika gniewnych i łagodnych bóstw, mahakali i buddów."

Czogyam Trungpa - Mit wolności a droga medytacji (tłum. Michał Kłobukowski)


Na górę
Nieprzeczytany post: śr mar 30, 2011 09:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 21, 2008 20:16
Posty: 3301
Płeć: mężczyzna
Tradycja: hołd nie-nazwanemu
Lokalizacja: piwnica Auerbacha
"Ponieważ nie ma ani drogi do przejścia, ani tego, kto nią kroczy "droga" jest tylko nazwą."

Gampopa

_________________
"Fałszywy obraz, słowa zmylone, odmienią umysł, przestrzeń i stronę — bądźcie tu i tam. "


Na górę
Nieprzeczytany post: wt kwie 12, 2011 15:22 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Medytację na siedząco należy łączyć z praktyką świadomości w życiu codziennym, zaczyna wtedy bowiem owocować to, co wysiedziałeś. Nadal pozostajesz w prostej relacji z oddechem i myślami. Każda sytuacja życiowa jest prostą relacją - z kuchennym zlewem, z autem, z ojcem, matką, dziećmi. Oczywiście człowiek nie staje się nagle święty. Nadal irytują go te same co dawniej sprawy, ale są to irytacje proste, przejrzyste.
Domowe drobiazgi na pozór mogą się wydawać nieważne, bez znaczenia, ale radzenie sobie z nimi w prosty, bezpośredni sposób to bardzo cenna i pożyteczna umiejętność. Dla kogoś, kto widzi prostotę taką, jaka ona jest, medytacja przebiera charakter całodobowej pracy. Człowiek zaczyna czuć wielką przestronność, bo nie musi stale trzymać samego siebie pod surową kuratelą. Staje się odtąd raczej odbiorcą, adresatem sytuacji. Nadal może ją oczywiście komentować i śledzić jej rozwój, lecz gdy siedzi i medytuje, to po prostu jest; nie używa oddechu ani innych technik. W coś się pomału wgryza. Nareszcie przestaje mu być potrzebny tłumacz, nadzorca. Język jest wtedy należycie rozumiany.

Czogyam Trungpa - Mit wolności a droga medytacji (tłum. Michał Kłobukowski)


Na górę
Nieprzeczytany post: wt kwie 12, 2011 22:14 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
"Warrior can make a proper cup of tea" - Chogyam Trungpa Rinpocze

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: sob kwie 16, 2011 12:20 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Ato Rinpocze o swojej chrześcijańskiej rodzinie''

''Pytanie: Czy mogę zadać pytanie osobiste? Czy żona Rinpocze jest buddystką?

Odpowiedź: Nie, ona jest chrześcijanką. Kiedy mieliśmy wziąć ślub zapytała mnie: jeśli wyjdę za ciebie czy muszę zostać buddystką. Odpowiedziałem: nie, nie musisz. Jeżeli jesteś dobrą chrześcijanką mnie to wystarczy, jeśli jesteś złą chrześcijanką dla mnie jest to bezwartościowe. Ale również nie oczekuj, że ja zostanę chrześcijaninem. Chińczycy przystawiali pistolet do głowy, mówili: wyrzecz się swoich poglądów i nic nie pomogło. Nie myśl, że jak ożenię się z tobą to zmienię swoje poglądy. Najważniejsze abyś ty dbała o mnie, ja o ciebie, to nie ma nic wspólnego z religia. Religie nigdy nie walczą, to ludzie walczą. Dlatego jeżeli będziemy o siebie dbali i będziemy dzielić ze sobą życie, to religia nas nie podzieli. Jeżeli twoja religia przyniesie tobie rezultaty, to kontynuuj ja. I jak dotąd jest wszystko w porządku, żadnych problemów. Jak długo będziemy żyli, każdy będzie wyznawał swoją religie.
Mam córkę. Mieliśmy wiele problemów: pięć, sześć poronień, kilka operacji, lekarze mówili, że moja żona nigdy nie będzie miała dziecka. Pojechaliśmy do XVI Karmapy, który powiedział: czemu nie zrobicie praktyki Zielonej Tary? Odpowiedziałem: oczywiście, zrobię. Przedyskutowałem to z moją żoną. Zgodziła się. Poprosiliśmy pewnego artystę aby namalował dla nas tanke Zielonej Tary i... urodziła nam się córka. Moja żona radzi mi nieraz abym nauczał swoją córkę buddyzmu, a ja mówię nie, jeśli poprosi mnie o to to wyjaśnię jej pewne rzeczy, jeśli mnie nie poprosi wówczas tego nie zrobię. To kwestia własnego wyboru. U siebie w domu mam pokój do medytacji i kiedykolwiek idę medytować świadomie nie zamykam drzwi, w dowolnej chwili może tam wejść moja żona, córka, dwa psy nigdy się od nich nie oddzielam, mogą tam zawsze przyjść i w tym uczestniczyć. Wracając do pytania: ona szanuje moja religie, ja szanuje jej religie, dzięki temu nie ma problemów.

Kiedy podziękowano Rinpocze za te nauki w tak katolickim kraju, Rinpocze odpowiedział, że to nie jest jego zasługa lecz jego nauczycieli, którzy wciąż powtarzali: nie bądź sekciarski, szanuj wszystkie gałęzie buddyzmu, a także wszystkie inne religie, wpajali to tak, że będę pamiętał o tym i starał się to utrzymywać do końca życia. ''

Z podziękowaniem dla Paolo :namaste:
:14:

ps
''(...) Moja żona radzi mi nieraz abym nauczał swoją córkę buddyzmu, a ja mówię nie, jeśli poprosi mnie o to to wyjaśnię jej pewne rzeczy, jeśli mnie nie poprosi wówczas tego nie zrobię. To kwestia własnego wyboru. (...)''
Dokładnie takie podejście mam do swych latorośli.... starsza latorośl zainteresowała się buddyzmem i jest w trakcie podejmowania decyzji w ramach jakiej tradycji rozpocznie praktykę.

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: sob kwie 16, 2011 13:58 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob mar 12, 2011 19:58
Posty: 494
Płeć: kobieta
Tradycja: kamtzang, krypto ningmapa
Lokalizacja: Festung Breslau
Cytuj:
''
ps
''(...) Moja żona radzi mi nieraz abym nauczał swoją córkę buddyzmu, a ja mówię nie, jeśli poprosi mnie o to to wyjaśnię jej pewne rzeczy, jeśli mnie nie poprosi wówczas tego nie zrobię. To kwestia własnego wyboru. (...)''
Dokładnie takie podejście mam do swych latorośli.... starsza latorośl zainteresowała się i jest w trakcie podejmowania decyzji w ramach jakiej tradycji rozpocznie praktykę.
Słyszałam, że córka Ato Rinpoczego również interesuje sie buddyzmem i chyba rozpoczęła praktykę, choć ojciec wolał, żeby nie była jego uczennicą. :)

_________________
Nie zostawisz samsary, odrzucając ją - wyzwolisz ją wewnętrznie, pozwalając jej być. Twe próby wyleczenia się z nieszczęść nie przyniosły ci ulgi, ulgę przynosi rozluźnienie i pozostawienie rzeczy takimi, jakie są.


Na górę
Nieprzeczytany post: wt kwie 26, 2011 16:45 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 05, 2009 10:53
Posty: 27
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Rime
Lokalizacja: Łódź
Cytuj:
In this life there is no such distinction as ‘male’ and ‘female,’ ‘self-identity,’ ‘a person,’ nor any perception (of such). Therefore, attachment to the idea of ‘male’ and ‘female’ is quite worthless. Weak-minded worldlings are continually deluded by this. (words of Tara in Vimalakirti Nirdesha Sutra)

"W tym życiu nie ma takiego rozróżnienia jak 'męskie' i 'żeńskie', 'własna tożsamość', 'osoba' lub jakiejkolwiek percepcji (takowych). Dlatego, przywiązanie do idei 'męskiego' i 'żeńskiego' jest całkiem bezwartościowe. Przygłupi światowi ludzie podlegają nieustannemu zaciemnieniu przez te [idee]."

(słowa Tary w Vimalakirti Nirdesha Sutra, cytowane w książce Tulku Urgyen Rinpocze "Skillful Grace. Tara Practice for Our Times.")


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz maja 15, 2011 07:00 
Offline
konto zablokowane

Rejestracja: sob maja 07, 2011 07:23
Posty: 19
Płeć: mężczyzna
Tradycja: czan
Cytuj:
Nie siedźcie zbyt długo przed komputerem. Dajcie sobie czas i przestrzeń, by wejść w kontakt z naturą. Natura na zewnątrz sprawi, że będziecie bliżej swojej wewnętrznej natury. Jeśli wciąż szukamy czegoś na zewnątrz: szczęścia radości, spokoju, miłości, powodzenia, błogości- nigdy ich nie znajdziemy, ponieważ wszystkie one są w nas. Jeśli nie potrafimy rozwinąć lub odnaleźć tych pozytywnych właściwości w nas samych, wciąż dotykać nas będą zewnętrzne sytuacje. By osiągnąć ten wewnętrzny rozwój, musimy zwolnić, więcej słuchać, mniej mówić, zwracać większą uwagę na wewnętrzny głos i bardziej skupiać się na teraźniejszości, zamiast rozmyślać o przyszłości i żałować tego co było. Zawsze podziwiam moich guru za to że ilekroć patrzę na nich podczas posiłku, poświęcają 100% swojej uwagi jedzeniu, nawet gdyby świat uległ zagładzie, nie miałoby to dla nich w tym momencie znaczenia, w 100% jedzą, cieszą się i doceniają jedzenie. Nasze umysły przez większość czasu są wszędzie. Ponadto nie potrafimy doceniać nawet naszego jedzenia, naszej rodziny, naszej pracy, naszych przyjaciół, zapomnijcie o docenianiu naszej duchowości.
J. Ś. XII Gyalwang Drukpa


Na górę
Nieprzeczytany post: czw maja 26, 2011 19:48 
Offline

Rejestracja: wt sie 04, 2009 09:04
Posty: 435
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Wspólnota Dzogczen
Lokalizacja: Toruń
Cytuj:
Jak pszczoła zbierająca nektar
z różnych rodzajów kwiatów,
szukaj nauk wszędzie;
jak jeleń, który znajduje
cichą łąkę, aby paść się na niej,
szukaj odosobnienia, gdzie mógłbyś przetrawić
wszystko to, co zebrałeś.
Jak szaleniec,
wolny od wszelkich ograniczeń,
idź gdziekolwiek masz ochotę;
i żyj jak lew,
całkowicie wolny od wszelkich lęków.

Tantra Dzogczen


Na górę
Nieprzeczytany post: śr cze 01, 2011 17:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
"Everyone has had a past life, you know, so you may remember something. However, it does not change much.
If you were reach or poor, it does not change anything.
If you were teacher or not, it does not change anything.
If you get back your knowledge, this is something." - Khyentse Yeshi Silvano Namkhai, from 'My Reincarnation'


"Każdy miał jakieś poprzednie życie, więc możesz coś pamiętać. Jednak niewiele to zmienia. Czy byłeś bogaty czy biedny, nie ma żadnego znaczenia. Czy byłeś nauczycielem czy nie, nie ma żadnego znaczenia. Jeśli odzyskałeś swoją wiedzę - to jest coś." - Khyentse Yeshi Siilvano Namkhai w filmie 'My Reincarnation'

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: czw cze 02, 2011 07:43 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 25, 2010 09:20
Posty: 815
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Hahayana
Lokalizacja: Poznań
"Gdy jednak podążamy ścieżką i stosujemy jej metody, musimy wiedzieć, że nawet ścieżka jest ostatecznie złudzeniem. Dopiero wtedy będziemy umieli należycie ją docenić." - Dzongsar Khjentse Rinpocze

_________________
Natychmiast porzuć chwytający umysł,
a wszystko stanie się po prostu sobą.
W istocie nic nie ginie ani nie trwa. - Hsin Hsin Ming


Na górę
Nieprzeczytany post: czw cze 02, 2011 07:55 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 30, 2006 18:32
Posty: 216
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Karma Kagyu
Lokalizacja: Konstancin-Jeziorna
Namo Ratna Guru!

Kiedy myśli, że istnieje postrzegający i coś co jest postrzegane
Mamią mnie i rozpraszają
Nie zamykam wrót zmysłów, by medytować bez nich
Ale od razu wskakuję w ich sedno.
Są jak obłoki na niebie, iskrzy się tam gdzie właśnie fruną.
Pojawiające się myśli, dla mnie to czysta rozkosz!

Kiedy ogień przeszkadzających uczuć sprawia,
że nie mogę usiedzieć na miejscu
Nie używam antidotum, żeby je okiełznać.
Jak alchemik zamieniający metal w złoto
Przekształcam moc przeszkadzających uczuć
W nieskazitelnie czystą błogość.
Pojawiające się przeszkadzające emocje, czysta rozkosz!

Kiedy nawiedzają mnie bogowie lub demony
Nie próbuje ich odegnać za pomocą rytuałów ani zaklęć;
Tym co chcę przegonić, jest egoistyczny sposób myślenia
Zbudowany na koncepcji "ja".
Dzięki temu wszystkie te energie
uformują twoją gwardię przyboczną;
Kiedy pojawiają się przeszkody, czysta rozkosz!

Kiedy samsara sprawia, że przeżywam istne katusze
Zamiast wić się w męczarniach,
Zabieram wielkie problemy na przejażdżkę w dół wielką drogą
I pozwalam współczuciu postawić mnie z powrotem na nogi
By wziąć na siebie cierpienie innych.
Czysta rozkosz patrzeć, jak kwitną karmiczne skutki!

Kiedy moje ciało ulega atakom bolesnych chorób,
Nie liczę na środki znieczulające.
Postrzegam za to każdą chorobę jako część ścieżki,
Dzięki jej mocy usuwam blokujące mnie przeszkody
I rozwijam warte zachodu właściwości
Kiedy choroba podnosi swój łeb, czysta rozkosz!

Kiedy nadchodzi czas, by opuścić to ciało,
tę iluzoryczną poplątaninę
Nie smuć się ani nie troskaj.
Wyjaśnij to sobie i przetrenuj
- nie ma niczego takiego jak umieranie.
Jest tylko jasne światło, połączenie świateł "matki" i "dziecka"
Kiedy umysł porzuca ciało, czysta rozkosz!

Kiedy mimo to nic nie gra
A wszystko wydaje się być przeciwko tobie w zmowie
Nawet nie próbuj zmienić tej sytuacji;
W twojej praktyce chodzi o zmianę sposobu,
w jaki postrzegasz sytuacje,
Nie próbuj więc jej zapobiec lub zaradzić.
Niepomyślne sytuacje zdarzają się, to takie wspaniałe -
Dzięki nim mogła powstać ta krótka pieśń czystej rozkoszy!

- Gjalwa Gotsangpa

_________________
www.konstancin.buddyzm.pl - tu medytuję ^^
s p a m p o i s o n ~


Na górę
Nieprzeczytany post: pt cze 03, 2011 17:18 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
"As Mahāyāna practitioners, & followers of the Buddha, we should meditate on bodhicitta all the time." - Khenchen Palden Sherab Rinpoche
"Jako praktykujący mahajanę i podążający za Buddą, powinniśmy medytować nad bodhicittą cały czas."

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: wt cze 07, 2011 00:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
Khyentse Yeshi Silvano Namkhai podczas wizyty w Polsce w 2009 roku:
Cytuj:
Niektórzy mają tak od dziecka, że zawsze są szczęśliwi, jak Garab Dorje - urodził się i od razu zaczął śpiewać mantry. Jednak my urodziliśmy się z napięciami. Nasi rodzice mieli napięcia, rodzice naszych rodziców itd. Macie kraj, w którym jest mnóstwo napięć. Macie tak wielkie kościoły, że takich wielkich nawet we Włoszech nie widziałem. Macie małe domy i ogromne kościoły. To znaczy, że to tu jest ważne. Jak możecie oczekiwać, że tego nie będzie w waszej wizji? Nie wystarczy, że zrobicie Wadżrasattwę, wpłynie nektar i wszystko zmyje. Będziecie katolikami do śmierci. To musicie zrozumieć. Nie możecie się pozbyć tego z umysłu. Może dlatego tak ciężko stosować tu nauki Dzogczen. To jest nasiono waszego problemu. Bo macie te silne wartości i nie jesteście tego w stanie przezwyciężyć. Nigdy to się nie zmieni w waszej percepcji. Jeżeli to zrozumiecie, staniecie się świadomi. I wtedy wewnętrznie odczujecie, że to już nie ma takiego znaczenia. Ale rozpoznacie, że to pochodzi właśnie z tych napięć. Dopóki tego nie rozpoznacie, nie zaakceptujecie siebie i będzie wam ciężko.

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: sob cze 11, 2011 13:10 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
"Aby przezwyciężyć problemy świata, trzeba być w kontakcie z ziemią, dotykać jej, a nie podbijać - jak sądzi wielu z nas. Podbijanie ziemi w celu odcięcia się od rzeczywistości - to definicja mentalności zachodzącego słońca. Istnienie mnóstwo dezodorantów chroniących nas przed zapachem prawdziwego świata, jest też wiele rodzajów żywności przetworzonej tak, abyśmy nigdy nie poznali smaku jej podstawowych składników. Wizja Szambali nie polega na stworzeniu wyimaginowanego świata, w którym nikt nigdy nie zobaczy krwi ani nie będzie miał nocnych koszmarów. Chodzi w niej o życie na tej ziemi, prawdziwej ziemi, rodzącej plony, karmiącej nasze doświadczenie. Możemy się nauczyć jak na niej żyć, jak rozbić obóz, jak postawić namiot, jak jeździć konno, jak wydoić krowę czy rozpalić ogień. Nawet miejskie życie w dwudziestym wieku otwiera przed nami szansę doświadczenia świętości, teraźniejszości tego, co rzeczywiste. To właśnie jest fundament, na którym można zbudować oświecone społeczeństwo".

Czogyam Trungpa - Szambala. Święta ścieżka wojownika (tłum. Roman Skrzypczak)


Na górę
Nieprzeczytany post: śr cze 22, 2011 20:35 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
"W czasie spokojnego trwania zakorzeniamy umysł w chwili obecnej. Kierujemy go na oddech i praktykujemy utrzymanie jego uwagi na oddechu. Zauważamy chwile, gdy myśli i emocje nas rozpraszają i z coraz większą wprawą ukierunkowujemy umysł z powrotem na oddech. W ten sposób własną podległość wobec zagubionego umysłu, stanowiącego przyczynę naszego cierpienia, zamieniamy na związek z umysłem, który jest stabilny, klarowny i silny. Nasze pragnienie odkrycia takiego umysłu wyrażamy, ucząc się trwania w spokoju".

Sakjong Mipham Rinpocze "Przymierze z umysłem" (przeł. R.Skrzypczak, R.Sudół)


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lip 21, 2011 05:05 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
"Stare porzekadło mówi, że krzewienie buddyzmu w nowej kulturze to jak sadzenie kwiatu na skale. Kwiat symbolizuje potencjał współczucia i mądrości, jasności widzenia i radości, które mogą pojawić się w naszym życiu. Skała oznacza ociężałość umysłu w stanie zamętu. Jeśli chcemy, by kwiat się przyjął i zaczął rosnąć, musimy stworzyć mu odpowiednie warunki. Sposobem na to - dla nas jako pojedynczych ludzi oraz jako cywilizacji, w której za najwyższy ideał często uważa się wygodę jednostki - jest wprowadzenie łagodności do naszych serc, umysłów i codziennego życia. Prawdziwe szczęście rzeczywiście można osiągnąć, najpierw jednak musimy stworzyć ku temu sprzyjające warunki.

Nierzadko się zdarza, że pragniemy zwolnić tempo, być bardziej współczujący, wolni od strachu, marzymy o życiu pełnym ufności i godności, lecz nie potrafimy zrealizować tych ideałów, ponieważ nie umiemy pozbyć się swoich przyzwyczajeń. Wydaje się, że naszemu umysłowi brak elastyczności. Delikatność kwiatu nas wzrusza, nie wiemy jednak, jak znaleźć dla niego właściwe miejsce. Sądzimy, że nasza zdolność do współczucia i obdarzania innych miłością jest bardzo ograniczona i że nic już tego nie zmieni.
Problem polega na tym, że większość z nas usiłuje zasadzić kwiat na skale. Ogród tymczasem leży odłogiem. Nie poddaliśmy naszego umysłu odpowiedniemu treningowi. Rzucamy parę nasion na ugór i oczekujemy, że wyrosną kwiaty, lecz nasza nadzieja okazuje się płonna. Musimy przygotować grunt, a to wymaga wysiłku. Najpierw należy usunąć kamienie i chwasty. Potem trzeba spulchnić ziemię i nawieźć trochę żyznej gleby. To właśnie robimy, gdy uczymy się spokojnego trwania podczas medytacji na siedząco: tworzymy przestrzeń, w której może się rozrastać nasz ogród. Potem zaś będziemy mogli rozwijać cechy, które pozwolą nam żyć pełnią życia.

Społeczeństwo ludzi o zamkniętych, skostniałych umysłach jest niezdolne do wyhodowania kwiatów miłości i współczucia. To źródło mrocznej epoki. Mamy zwyczaj powątpiewać we własną dobroć i mądrość. Kwestionując je, sięgamy po z pozoru lepsze sposoby rozwiązywania problemów. Tak naprawdę zaś brakuje nam gotowości do wyrażania miłośći i współczucia, przejawiamy natomiast większą skłonność do agresji. Powinniśmy zatem nieustannie przypominać sobie o podstawowej dobroci. Jeśli chcemy przyczynić się do zmniejszenia cierpienia na naszej planecie, ci z pośród nas, którzy potrafią wyćwiczyć swój umysł, muszą zasadzić kwiat na skale. W ten sposób możemy stworzyć społeczeństwo karmiące się energią, którą czerpiemy z doświadczania własnej podstawowej dobroci. W Tybecie ta energia nosi nazwę lungta, "koń-wiatr".

Powinniśmy przyglądać się temu, co odnosi skutek, co zachęca ludzi do medytacji, do zgłębiania i wprowadzania nauk w życie. Od wielu lat zajmuję się medytacją i mam dla niej ogromny szacunek jako dla naprawdę głębokiej duchowej ścieżki. Najbardziej cenię to, z czego ludzie mogą zrobić konkretny użytek we własnym życiu, a także to, co otwiera im oczy i uszy na siłę i niezwykły wymiar nauk udzielanych nam przez oświecone istoty, takie jak Budda. Jestem wdzięczny swoim nauczycielom za to, że przekazali mi te nauki i że teraz mogę się nimi dzielić z wami.
Nauki są dostępne zawsze, podobnie jak sygnał radiowy w eterze. Lecz każdy uczeń musi znaleźć sposób dostrojenia się do niego, wychwycenia właściwej częstotliwości. Proces osobistego rozwoju możemy zacząć już teraz, znajdując codziennie parę minut na medytację. Uprawianie gruntu własnego umysłu poprzez medytowanie to początek zakładania wspólnego ogrodu. Tym samym pomagamy stworzyć nową cywilizację, która może rozwijać się we współczesnym świecie i zarazem w radosny, dodający otuchy sposób wspiera naszą podróż przez życie. Taka cywilizacja to oświecone społeczeństwo. Oświecone społeczeństwo jest tam, gdzie kwiat i skała się spotykają".

Sakjong Mipham Rinpocze "Przymierze z umysłem" (przeł. R. Skrzypczak, R. Sudół)


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sie 21, 2011 09:19 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
"Rzecz nie w tym, czy to teizm, czy nieteizm, rzecz w tym, czy szukasz niańki".

Czogjam Trungpa Rinpocze


Na górę
Nieprzeczytany post: śr sie 24, 2011 06:25 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Samsara to krąg cierpienia - jak koło, które obraca się bez końca. Sami nakręcamy ten mechanizm. Wciąż pragniemy, by było inaczej, niż jest. Następnym razem wreszcie będziemy szczęśliwi. Ten związek okazał się nieudany - nowy na pewno będzie lepszy. Ta resteuracja jest kiepska, ale kolejna potrawa w jadłospisie być może wreszcie mnie zadowoli. Ostatnia medytacja nie poszła mi najlepiej, poprzednia też nie za dobrze, lecz ta będzie udana. Jedna rzecz wiedzie do drugiej i w efekcie zamiast upragnionej prostoty i szczęścia czujemy się coraz bardziej przytłoczeni życiem. Zamiast znaleźć spokój w podstawowej dobroci, która wiąże nas z każdą żyjącą istotą, cierpimy na chorobę oddzielenia, które jest po prostu wytworem naszego umysłu.
Budda powiedział: "Prawdziwe cierpienie to natura samsary". Być może nawet nie dostrzegamy bólu w naszym życiu - po części dlatego, że do niego przywykliśmy. Lecz jeśli wejrzymy głębiej, zobaczymy, że cierpienie kotłuje się pod powierzchnią jak podziemna rzeka. Bez względu na to, czy dopuszczamy do siebie myśli o nim, wyczuwamy, że ono istnieje. Zachowujemy czujność i nieustannie staramy się zaprzątać czymś naszą uwagę, by go uniknąć. Od czasu do czasu obmyślamy sposoby przechytrzenia samsary. Choć wiemy, że nic nie zmieni jej podstawowego charakteru, wciąż staramy się postawić na swoim. To przyjemność, za którą płacimy wysoką cenę. Bo to właśnie więzi nas w kręgu. Jednak próbujemy obrócić koło samsary na swoją korzyść. Myślimy: "Wiem, że to nie ma końca. Wiem, że to jest bolesne. Wiem, o co ci chodzi. Wierzę ci. Ale chcę jeszcze tego jednego, jeszcze tej jednej drobnej rzeczy". Niekiedy nawet umieramy z tymi słowami na ustach. To właśnie jest samsara. "Jeszcze tylko to jedno" - oto ogniwo łańcucha wiążącego nas z kołem samsary.

Sakjong Mipham Rinpocze "Przymierze z umysłem" (przeł. R. Skrzypczak, R. Sudół)


Na górę
Nieprzeczytany post: pt wrz 23, 2011 17:53 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
Gdy mówimy o oświeconym społeczeństwie, nie mamy na myśli utopii, w której wszyscy są oświeceni. Mówimy o wspólnocie ludzi, którzy znają przebudzoną naturę podstawowej dobroci i przywołują jej energię, by z odwagą wyjść innym naprzeciw. Ich motywacja jest sprzymierzona ze współczuciem, miłością i mądrością. Takiej oświeconej postawy nic nie ogranicza: obejmuje ona i łączy w sobie wszystkie zmienne koleje życia.
Aby doświadczyć podstawowej dobroci, medytujemy. Poprzez spokojne trwanie uczymy się nieustraszonego utrzymywania naszego naturalnego stanu. Zdajemy sobie sprawę z tego, co dostrzega oświecona istota: podstawowa dobroć jest fundamentem bytu, naturą wszystkich rzeczy, niezniszczalnym kontinuum, diamentowym hologramem o nieskończonej ilości wymiarów. Dzięki kontemplacji odkrywamy, że jest ona pusta jak migotanie klejnotu w świetle słońca. Podejmując kontemplację, widzimy, że jest to pustka pulsująca energią i dynamiką - swawolna manifestacja myśli, emocji i spostrzeżeń. To świetlistość.
Doświadczamy podstawowej dobroci, gdy bez reszty poddajemy się stanowi rzeczy, nie próbując go zmieniać. Z tej elastyczności w naturalny sposób wypływa bodhiczitta. To jest właśnie oświecony umysł. Gdy dzięki medytacji wyzbywamy się złudzenia "ja", sprzymierzamy się z tym umysłem. Teraz możemy polegać na jego energii, tak jak jeździec polega na energii wierzchowca. Majestatyczny duch naszego umysłu, podobnego do dzikiego rumaka, został ujarzmiony i skupiony w postaci konia-wiatru, pierwotnej energii podstawowej dobroci. Nasza praktyka polega teraz na dosiadaniu tej energii.
Nazywamy ją koń-wiatr, ponieważ jej natura to wzniosłość, siła, żywotność i błyskotliwość. Koń-wiatr pędzi przed siebie, a jego grzywa powiewa. Kiedy byłem w Tybecie, widziałem energię konia-wiatru w postawie wojowników jadących wierzchem, ubranych jak król Gesar, bohater tybetańskiego eposu. Czyniąc z umysłu sprzymierzeńca, zyskujemy moc dosiadania wspaniałego konia-wiatru w każdej sytuacji. Dosiadanie energii podstawowej dobroci jest jak dosiadanie promieni słońca, które zawsze wschodzi. W tradycji buddyzmu Szambali nazywamy to Wielkim Słońcem Wschodu. Wszystko, z czym się stykamy, świeci godnością i splendorem podstawowej dobroci, a my widzimy święty świat. Dzięki takiemu poglądowi zaczynamy kłaść fundament pod oświecone społeczeństwo.

Sakjong Mipham Rinpocze "Przymierze z umysłem" (przeł. R. Skrzypczak, R. Sudół)

Obrazek


Na górę
Nieprzeczytany post: pn wrz 26, 2011 15:34 
Offline

Rejestracja: śr lis 08, 2006 22:48
Posty: 429
Płeć: mężczyzna
Tradycja: dzogczen
Lokalizacja: Kraków
"Współgranie pierwiastka męskiego i kobiecego to podstawowa inspiracja we wszystkich aspektach życia. Jeśli położyliśmy odpowiedni fundament, pozwalający na harmonijne współdziałanie tych dwóch zasad, wówczas dochodzą one do głosu w piękny i twórczy sposób w każdych okolicznościach. Sprzęgnięte harmonijnie, rodzą aktywność, którą w tradycji wadżrajany nazywamy czterema karmami, czyli czterema rodzajami oświeconego działania. Poprzez takie działanie możemy zaprowadzić pokój i gromadzić obfitość; możemy przyciągać określone sytuacje i zarazem potrafimy ujarzmiać, poskramiać i niszczyć, jeśli zachodzi potrzeba. Innymi słowy, więź pierwiastka męskiego i kobiecego to podstawowa formuła mandali".

Czogjam Trungpa Rinpocze, "Praca, seks, pieniądze: autentyczne życie na ścieżce uważności".


Na górę
Nieprzeczytany post: pn paź 24, 2011 07:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 21, 2008 20:16
Posty: 3301
Płeć: mężczyzna
Tradycja: hołd nie-nazwanemu
Lokalizacja: piwnica Auerbacha
"Ptaki powracają nie dlatego, że gdzieś tam kończy się niebo,
Dzieje się tak, ponieważ brakuje im sił by kontynuować lot.
Tak też, słuchający śravakowie i praktykujący bodisattwowie
Nie mogą wyrazić nieskończonych niczym przestrzeń właściwości Buddy."

Czandrakirti - Madhyamakavatara
Cytuj:
"It is not because they run out of sky that birds turn back,
It is because they lack of strenght to keep on flying.
Just so, the śravakas disciples and the bodhisattvas,
Can not express Buddha's qualities, as infinite as space."

_________________
"Fałszywy obraz, słowa zmylone, odmienią umysł, przestrzeń i stronę — bądźcie tu i tam. "


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lis 20, 2011 10:41 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Niektórzy sądzą, że nie trzeba mieć mistrza, a do samej praktyki wystarczą instrukcje znalezione w książce. Książka jednak nie może zawierać ani żywego przekazu wiedzy, ani przykładów i wyjaśnień, odpowiednich dla danej jednostki. Mistrz, który współpracuje z uczniem, pomaga mu odnaleźć stan kontemplacji poprzez doświadczenia ciała, głosu i umysłu., a także uczy go wielu metod rozwinięcia wiedzy. Znając charakter każdego ze swych uczniów, mistrz może doradzić, które z metod są dla każdego z nich najbardziej odpowiednie.
(...)
Niektórzy ludzie, podążają ślepo za mistrzem, wierzą we wszystko, co on mówi, nie weryfikując tego w praktyce. Bywają i tacy, którzy myślą, że zawsze należy o wszystkim dyskutować. Prawda jest taka, że niczego nie można rozwiązać ani samym rozumowaniem, ani poprzez bierne przyjmowanie wszystkiego, co mówi mistrz, tak jakby był on generałem. Potrzebujemy tu jednej rzeczy: uczeń musi ''posmakować'' tego, co komunikuje mistrz, tak by sam w sobie rzeczywiście odkrył stan wiedzy. Gdy mistrz coś wyjaśnia, nie robi tego w celu przedstawienia jakiejś własnej idei, ale po to, aby dostarczyć uczniom środki, które pozwolą im zrozumieć ich własną naturę.
Mistrz wyjaśnia, naucza, pomaga itd. Nie może jednak sprawić cudu oświecenia, zmienić czyjegoś stanu. Niektórzy uważają, że istnieją nadzwyczajni mistrzowie, którzy mogą obdarowywać innych oświeceniem. Nikt nie może tego jednak dokonać. Moc mistrza polega na wyjaśnianiu, czynieniu zrozumiałym, przekazywaniu na wiele sposobów stanu wiedzy. Gdy uczeń, który zastosował te praktyki, wchodzi w stan wiedzy, ktoś rzeczywiście mógłby powiedzieć, że mistrz dokonał cudu. Ale sam Budda stwierdził: ''Ukazałem wam ścieżkę, urzeczywistnienie zależy od was samych''.
(...)
Mówi się, że żaden z uczniów nie zrozumiał Buddy, gdy po raz pierwszy próbował on przekazać stan wiedzy. Budda powiedział wówczas: ''Znalazłem ścieżkę prowadzącą do stanu wiedzy. Jest ona głęboka i jasna, poza pojęciami i wszelkimi objaśnieniami. Gdy próbowałem to przekazać, nikt nie zrozumiał. Dlatego odchodzę do lasu, gdzie będę praktykował w samotności''. Pokazuje to, jak trudno przekazać ścieżkę wiedzy. Jak mówi pewien spisany wierszem tekst dzogczen: ''Nawet język Buddy jest zbyt słaby, by objaśnić ów stan''.

''Dzogczen - stan doskonałości samej w sobie'', wyd. ''A''.

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: pn kwie 23, 2012 22:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
"Whenever you try to do something difficult, you fail and fail and fail, until you succeed." - Khyentse Yeshi Silvano Namkhai
"Kiedykolwiek próbujesz zrobić coś trudnego, to nie udaje ci się i nie udaje ci się i nie udaje ci się, aż ci się uda."

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 292 ]  Przejdź na stronę Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl