Forum e-Budda PL

"Dla praktykującego Dharmę nie ma większego błędu niż praktykować ją w niewłaściwy sposób." - Duddziom Rinpocze
Dzisiaj jest sob wrz 21, 2019 14:08

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 157 ]  Przejdź na stronę 1 2 3 4 Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: pn wrz 10, 2007 02:35 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Jak wam poszła wczorajsza praktyka? Czy ktoś chce podzielić się swoim doświadczeniem?
Cytuj:
Po przebudzeniu w nocy długo nie mogłem zasnąć, wyobrażałem sobie, że idę do domku Rinpocze po pomoc, tam zobaczyłem Rinpocze siedzącego przed Tapihritsą, chwilę siedziałem z nim, potem zasnąłem i miałem świadomy sen. We śnie rozejrzałem się dookoła mówiąc sobie, że to jest snem, potem przypomniałem sobie jak mój znajomy mówił mi o metodzie Castanedy i spojrzałem na swoje dłonie, miałem niesamowite uczucie energii. W tym śnie byłem w pokoju mego dzieciństwa, otworzyłem okno i postanowiłem polecieć, wyleciałem ale po chwili zacząłem opadać, patrzyłem w niebo i widziałem w nim okno i wiedziałem, że za nim jest inna przestrzeń. W tym momencie się obudziłem.
Cytuj:
Pięknie. Chciałbym to trochę skomentować. Czasami konceptualnie wydaje się nam, że nasza praktyka działa, kiedy nasze rozumienie nie jest pełne, ale bardzo mocno tego pragniemy, wtedy praktykujemy, ale ta praktyka, oparta na pragnieniu, bez płynącego z serca związku i prawdziwego rozumienia, nie działa. Znam wielu ludzi na zachodzie, którzy są wspaniałymi ludźmi, którzy mają wielkie pragnienie, ale nie mają prawdziwego rozumienia ani związku z nauczycielem, naukami i doświadczeniem. Ich pragnienie jest jak jest takie samo, jak pragnienie rzeczy materialnych, bardzo chcieliby to mieć. Niektórzy praktykują na takiej podstawie przez długi czas, czasem dziesięć lat. Aż wreszcie zadają sobie pytanie: ''Co ja tu robię? Nie czuję z tym żadnego związku.'' Dlaczego nie czują związku? Ich pragnienie się wyczerpało. Wtedy przychodzi dla nich trudny okres, czują, że powinni praktykować, mają oddanie dla nauczyciela i zaczynają czuć się winni. Przez wiele lat mogą być złapani w taką pułapkę. To nie jest dobre.

Jedną z ważnych rzeczy dotyczących snu jest to, że sen opowiada historię, poza to, co myślimy. Przykład, który podałeś jest bardzo piękny, nie musimy już zadawać więcej pytań, twój sen opowiada całą historię. Dzieciństwo, ciemność, okno, ponowne otwarcie. Nie da się tego wyrazić bardziej jasno. To jest znak. Oczywiście, że nie zawsze będziemy mieli takie piękne sny, czasami, nawet kiedy dobrze praktykujemy, możemy mieć niedobre sny. Ale jestem przekonany, że kiedy praktykujący ma niedobre sny, to jest to częścią procesu, w którym coś się zmienia i kiedy rozpoznajemy to poprzez własną inspirację, możemy pójść dalej i z pewnością wkrótce rzeczy ulegną zmianie. Tak wygląda praktyka w prawdziwym życiu.

Spotkałem kiedyś bardzo interesującego człowieka. Jak wiecie jest tradycja wykonywania odosobnień trzyletnich, trzy miesięcznych, czy trzy tygodniowych. Człowiek ten udał się na trzyletnie odosobnienie, nauczył się sadhany, od początku do końca, bardzo poprawnie i stwierdził, że teraz jest to jego praktyką, co oznacza, że poczuł jakiś związek z tą praktyką i zaczął ją wykonywać, recytować mantry itd Powiedział, że po pewnym czasie odosobnienia zaczął tracić związek z tą praktyką, nie wiedział tak na prawdę co robi, nie miał też prawdziwego wsparcia od nauczyciela. Ale ponieważ zobowiązał się odbyć trzyletnie odosobnienia, więc nadal to robił. To odosobnienie robiło razem dziewięciu mężczyzn. Były to dla niego bardzo przygnębiające i trudne trzy lata. Inni, którzy przebywali na tym odosobnieni przeżywali to podobnie. Raz dziennie zbierali się, żeby rozmawiać, ale patrzyli na swoje twarze i widzieli, że nie było czym się dzielić, nie mieli o czym rozmawiać. Starali się rozmawiać, ale jedynym tematem jaki znaleźli, były stare filmy, westerny. To była jedyna rzecz, jaka ich łączyła, a nie dojrzałość ich praktyki. Dlatego czasem ważne jest rozpoznanie wartości praktyki, to jest powód dla którego podkreślam ważność praktyk takich jak praktyka Szierab Ciammy czy praktyka pięciu sylab. Angażują one ciało, pranę i umysł. Są one wystarczająco proste, by móc je wykonać i wystarczająco głębokie, by móc robić je przez resztę waszego życia i wykonując je cały czas się zmieniacie, zamiast zmieniać praktyki, nauczycieli i sanghi. To wy zmieniacie się cały czas na lepsze. Ważne jest, żeby to rozpoznać.

Ja sam wzrastałem z tymi rzeczami odkąd miałem dziesięć lat. Pewnie jeszcze w poprzednich życiach, ale nie cofajmy się tak daleko. Każdego dnia. Nie było to wcale łatwe, czasami opowiadam to jako anegdotę, że jadłem jednego dnia ryż z soczewicą, a następnego chleb i ziemniaki. Nie było w tym nawet za wiele białka. I tak przez dwanaście czy trzynaście lat, codziennie bez żadnych odmian. Tak dorastałem. Byłem w pełni oddany mym nauczycielom, zarówno w przeszłości, jak i resztę mojego życia, w pełni oddany mojej praktyce i jestem w pełni oddany moim uczniom. Jako nauczyciel wcale nie twierdzę, że jestem oświecony, jestem taki sam jak wszyscy, też jestem na ścieżce, tak samo jak wy chcecie wzrastać, tak samo ja chcę się rozwijać. Mam to szczęście, że jestem temu całkowicie oddany, że mam pewne doświadczenia i moim zadaniem jest przekazywać tą wiedzę pomimo barier i staram się to robić najlepiej, najbardziej bezpośrednio, jak to jest możliwe w tych okolicznościach. Robię to i widzę rezultaty. Te rezultaty uszczęśliwiają mnie i z pewnością uszczęśliwiają też innych. Mówię to, ponieważ ważnym jest, żeby cenić nauki. Za swoich czasów Tonpa Szenrab mówił o pięciu wojowniczych sylabach, ponieważ zwalczają one pięć negatywnych emocji. Pięć trucizn. Ale praktyka ta zadziała tylko wtedy, gdy będziemy mieli związek z tą praktyką.
Dam wam przykład. Mógłbym powiedzieć teraz, że udzielę wam przekazu i dać go: ''A OM HUNG RAM DZA.'' Teraz go macie i recytujcie tą mantrę 100.000 razy. Są ludzie, którzy wyrecytują ją 100.00 razy, a inni nawet milion razy. Oczywiście, że z recytowania mantr płyną korzyści, ale to nie jest wystarczający pożytek, można osiągnąć o wiele więcej, kiedy zastosuje się tą praktykę tak jak was ją nauczyłem. Jak mówiłem wczoraj, tutaj angażujemy się w tą praktykę, angażujemy w ważne dla nas sprawy. Kiedy ja praktykuję, korzystam z tych tekstów /Rinpocze pokazuje leżące przed nim teksty/. Kiedy praktykuję, nie robię tego po to, żeby ta książka osiągnęła tęczowe ciało. Praktykuję, abym ja osiągnął tęczowe ciało, więc to ja muszę się zmienić, nie ta książka. Czy to jest jasne?
Zaczerpnięte z: ''Joga śnienia'', Tenzin Wangyal Rinpocze, sierpień 2005, Wilga - ''Cziama Ling''.

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: sob paź 27, 2007 19:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob mar 03, 2007 15:48
Posty: 412
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Bon
a coś Jego Świątobliwości mogę zamówić ^_^ ?

_________________
Piękne Modlitwy
Medytacja


Na górę
Nieprzeczytany post: sob paź 27, 2007 22:44 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 25, 2004 13:03
Posty: 3674
Tradycja: Youngdrung Bon
Lokalizacja: Pless/Silesia
"W miarę jak ludzie dorastają, przez cały czas myślą o wszystkich rzeczach. Ich myśli zawsze wirują, a umysł nie ma czasu na odpoczynek. Nie ma znaczenia to, czy są to myśli pozytywne czy negatywne. Bez względu na to, czy chmury są białe czy czarne, na równi zakrywają niebo i przesłaniają oblicze słońca."

Lopon Tenzin Namdak

_________________
Radical Polish Buddhism


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz paź 28, 2007 09:30 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn wrz 10, 2007 00:17
Posty: 33
Płeć: mężczyzna
Tradycja: niesprecyzowana
Lokalizacja: Wroclaw
Patrząc bezpośrednio na słońce można stracić wzrok :>

_________________
Pozdrawiam,
Tomek.


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz paź 28, 2007 11:29 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Patrząc bezpośrednio na słońce można stracić wzrok
Tylko, że to Ty jesteś tym słońcem.

Pozdrawiam
kunzang

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: wt paź 30, 2007 09:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 01, 2003 11:09
Posty: 336
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
„Jak zostawić zbędne rzeczy i podróżować bez balastu” - fragment ustnych nauk wygłoszonych przez Gesze Tenzina Wangjala Rinpocze

Doświadczenie, jakie mamy przed śmiercią, nasz stan umysłu w chwili umierania, są w tybetańskiej kulturze uważane za bardzo ważne. W istocie ważny jest nasz stan umysłu przed każdym odejściem w naszym życiu. Każde nasze odejście powinno być jasne, zdrowe i przyjemne, gdyż tym, co w nas pozostaje, jest obraz tego odejścia. Gdy zbliża się śmierć jest istotne, żeby nasz umysł był zorientowany na praktykę medytacji, nie myśląc o niczym poza nią, gdyż jest ona naszym najlepszym, głębokim wsparciem.
W procesie umierania musimy pozostawić wszystkie znane nam związki, nasze dzieci, przyjaciół, dom, tożsamość, cały nasz świat. W tą podróż udajemy się samotnie.
Jednak, gdy podejmujemy tą podróż, wszystko to, co naprawdę jest obecne głęboko w nas, wszystko, czego autentycznie dotknęliśmy i z czym się głęboko zapoznaliśmy, należy do nas. Autentyczna wiedza i zrozumienie, nabyte poprzez związek z naukami i doświadczenie zdobyte przez praktykę, są prawdziwymi wartościami, ponieważ możemy je ze sobą zabrać nawet w czasie wielkiego odejścia w śmierć.
(...)
Zatem jak zmierzymy się ze śmiercią zależy od tego, jak wiele zdobyliśmy zrozumienia i wiedzy odnoszących się do iluzorycznej, sennej natury nas samych i zjawisk , tego na ile wyraźnie dostrzegliśmy te prawdy poprzez naszą praktykę i doświadczenie i jak głęboko to rozumienie się w nas zakorzeniło.
Te nauki są fragmentem "Dream Yoga: The Practice of Lucid Dreaming as a Path to Enlightenment" - zestawu dwóch CD z naukami Rinpocze. nr 7 /2007 Głos przejrzystego światła

_________________
Monika


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lis 05, 2007 17:58 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Nauki Lopona Tenzina Namdaka /obecnie Jongdzina Tenzina Namdaka/
Nowy Jork, październik 1991
redakcja tekstu: Vajranatha /John Myrdhin Reynolds/
tłumaczenie: Jacek Sieradzan

''Krótki tekst, jakim sie teraz zajmiemy, pochodzi ze zbioru Nam-mkha' 'phrul mdzod. Znajdują się w nim cztery esencjonalne punkty dla zrozumienia natury dzogczen.
Po pierwsze, dzogczen nie sprzeciwia się dwóm prawdom.
Po drugie, w dzogczen nie ma lgnięcia do poglądy mówiącego o istnieniu ego.
Po trzecie, postępowanie dzogczenpy nie jest po prostu robieniem tego na co ma się ochotę.
I po czwarte, nie ma niczego, czego można by się w określony sposób uchwycić.

Punkt I

Jeżeli chodzi o punkt pierwszy, to według sutr dobrze wiadomo, że Budda nauczał dwóch prawd: relatywnej i ostatecznej. Są to bez wątpienia nauki buddy, kiedy więc rozumiemy dzogczen ważne jest, ważne jest, żeby nie wypowiadać się przeciwko tym dwóm prawdom. Jednak dzogczen, który jest najwyższą nauką Buddy naucza, że przyczynowość, czyli, by tak rzec, karmiczne przyczyny i ich konsekwencje, nie są najwyższą prawdą. W tradycji bonpo odkrywamy dwie metody postępowania na ścieżce. Po pierwsze, według najwyższej (dzogczen) spośród dziewięciu ścieżek, Natura Umysłu jest pusta i dlatego jej esencja nie ma nic wspólnego z przyczynowością. Nie jest w żaden sposób zmieniona lub zmodyfikowana przez karmiczne przyczyny i ich konsekwencje. Całkowicie je przekracza; znajduje się poza przyczyną i skutkiem i dlatego mówimy, że jest pierwotnie czysta. Praktykujący, który faktycznie zrealizował Stan Buddy, nieustannie pozostając w Naturalnym Stanie, nie ma nic do zrealizowania jako przyczyny dla [powstania] czegoś innego. Nie oczekuje, że dzięki wykonaniu przezeń pozytywnych działań, powstaną w nim jakieś pozytywne właściwości, nie obawia się też żadnych negatywnych konsekwencji negatywnych działań. Jest tak dlatego, ponieważ Naturalny Stan znajduje sie poza wszelką karmiczną przyczynowością i jej rezultatami. Właśnie dlatego mówiąc o Naturalnym Stanie, dzogczen wspomina o karmicznych przyczynach. Jeśli jednak jest inaczej i praktykujący nie przebywa w Naturalnym Stanie, [czyli prowadzi zwykłą samsaryczną egzystencję], wszystko toczy się w zgodzie z karmicznymi przyczynami. Wykonywane przez nas działania posiadają swoje konsekwencje.

Po drugie, istnieje możliwość postępowania w zgodzie z ośmioma innymi ścieżkami wśród dziewięciu ścieżek bonu, które nie są dzogczen w kategoriach ich poglądu i praktyki. Tutaj sprawy najczęściej rozumie się w kategoriach prawdy relatywnej, przez co raczej szeroko mówimy o karmicznych przyczynach. Wszystkie rezultaty, bez względu na to, czy są pozytywne, czy negatywne, powstają z przyczyn. W ten sam sposób powstające wizje w praktykach takich jak thodgal i odosobnienie w ciemności, należą do sfery prawdy relatywnej (snang-lugs kun-rdzob bden-pa). Jednak sprzeczność jest oczywista wyłącznie tutaj. Z punktu widzenia Naturalnego Stanu mówimy w kategoriach prawdy ostatecznej. Wszystko jest puste i nie posiada żadnej wrodzonej natury. Dzogczen otrzymuje, że Naturalny Stan znajduje się poza przyczynowością, i że nie polega na żadnych karmicznych przyczynach. Twierdzi jednak, że całość zjawisk 9snang-lugs0 zależy od przyczyn. Ma to zwłaszcza miejsce w przypadku nieczystej karmicznej wizji i jednym z przykładów takiej nieczystej wizji jest nasza ludzka, karmiczna wizja, nasza człowiecza egzystencja, którą znamy. Karmiczna wizja powstała z przyczyn, a my wszyscy postrzegamy świat jako ludzką karmiczną wizję, ponieważ wszyscy posiadamy przyczynę dla takiej właśnie karmicznej wizji. Jest ona nieczysta, ponieważ została spowodowana niewiedzą i namiętnościami.

Mówimy o dwóch rodzajach praktykujących: zwykłych osobach i urzeczywistnionych istotach czyli adeptach. Powinniśmy pamiętać, że treść wyrażanych w słowach nauk, zależy od tego kto ich słucha. Fundamentalne zasady dzogczen zostały głównie objawione bezpośrednio przez Pierwotnego Buddę, dharmakaję Samantabhadrę czyli Kuntu Zangpo (Kun-tu bzang-po), a dharmakaja zawsze mówi prawdę i nigdy nie jest inaczej. Dharmakaja mówi z punktu widzenia Naturalnego stanu. Z tego powodu dzogczen nie przyjmuje za swój pogląd dwóch prawd, akceptując wyłącznie pojedynczą prawdę czyli źródło zwane Wyjątkową Esencją (thig-le nyag-gcig). To jest Naturalny Stan w którym zjawiska i śunjata są nierozdzielne. Jednak nasze zwykłe widzenie (nieczysta karmiczna wizja) powstaje z przyczyn i dzogczen się z tym zgadza. Jeśli więc rozumiemy dzogczen, wówczas nie znajdujemy tutaj żadnej wrodzonej sprzeczności. Te dwie prawdy i Wyjątkowa Esencja, posiadają odmienne znaczenie. To jest pierwszy punkt.''

cdn
.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 04, 2008 00:31 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Nauki Lopona Tenzina Namdaka /obecnie Jongdzina Tenzina Namdaka/

Punkt 2

''Jeśli chodzi o drugi punkt, dzogczen nie chwyta się, ani nie akceptuje poglądu, wg którego istnieje trwałe ego '(bdag- gi lta-ba). W zwykłym życiu zawsze myślimy o sobie. Całe nasze podejście jest związane z tym pojęciem ''ego'' [jako czegoś rzeczywistego i trwałego], a wszystkie nasze emocjonalne reakcje wygłasza się na podstawie tego ego. Określeniem tego procesu nieustannego tworzenia ego (podczas gdy w rzeczywistości niczego tam nie ma), jest ''lgnięciem do ego'' (bdag 'dzin) czyli koncentrowanie się na ego. Aż do teraz ten nieświadomy proces prowadził nas do gromadzenia w niezliczonych żywotach negatywnych karmicznych przyczyn. Dagdzin czyli lgnięcie do ego, reprezentuje ''niewiedzę'', oznacza w tym wypadku brak rzeczywistego poznania i świadomości (ma rig-pa). Ta niewiedza nie posiada żadnego absolutnego początku w czasie; ona zawsze, w każdym życiu była z nami jako integralna część nawyku naszej egzystencji. Kiedy widzimy jakąś rzecz natychmiast ją akceptujemy lub odrzucamy. Osądzamy postrzegany obiekt jako pozytywny lub negatywny, wskutek czego odczuwamy odpowiednie emocjonalne przywiązania bądź awersji. Jeśli jednak nie ma w nas żadnego lgnięcia ('dzin-pa) do obiektu (czyli nie pojawia się w nas proces mentalny chwytania i osądzania percepcji), wówczas nie powstaje w nas przywiązanie do tego czegoś.

Z tego powodu musimy spojrzeć w siebie i szukać, chcąc znaleźć tak zwane ''ego'' (bdag). Jak myślimy ? Sądzimy, że nasza percepcja istnieje zewnętrznie wobec nas, że jest czyś obiektywnym i realnym, i że faktycznie tam jest. Dla tego do niej lgniemy. Jeśli jednak zagłębimy się w nią, to cóż takiego schwytamy? Gdzie jest chwytający? Przypomina to otwieranie chińskich pudełek. W końcu odkrywamy, że nie ma tam niczego, czego można by się uchwycić. Spójrzcie na sposób, w jaki odbywa się to chwytanie czyli dzinpa. Mamy na przykład ból głowy i myślimy: ''Och boli mnie głowa!'' Z pewnością doświadczamy bólu głowy, jednak ten ból nie jest nami. Głowa też nie jest nami. A jednak chwytamy się tego i myślimy: ''jestem chory!'' Przyjrzyjmy się jednak temu z bliska. Nie istnieje tu żadne ''ja''; jest tylko doświadczenie bólu. To samo dotyczy innych części ciała. Możemy zbadać te wszystkie części, gdzie jednak znajdziemy jakieś ''ja''? Tak, wszystkie te części należą do naszego ciała, gdy jednak odłączymy je od siebie, a nawet rozerwiemy do ostatniej komórki, to gdzie znajdziemy jakiekolwiek ''ja''? Zidentyfikowanie tego procesu, w którym wszystkim naszym doświadczeniom przypisujemy ''ja'', nosi nazwę dagdzin czyli lgnięcia do ego. Tak, wszystkie te części należą do naszego ciała, gdy jednak odłączymy je od siebie, a nawet rozerwiemy do ostatniej komórki, to gdzie znajdziemy jakiekolwiek ''ja''?

Potem możemy dojść do wniosku, że nawet jeśli ego (bdag) nie jest ciałem fizycznym, to musi być naszym umysłem lub świadomością. Z umysłem możemy postąpić tak samo jak z ciałem fizycznym podczas poszukiwania ego, czyli ''ja''. Nie znajdziemy żadnego ego. Istnieje na przykład świadomość oka. Gdyby nie była ona obecna niczego nie moglibyśmy zobaczyć, nawet gdyby organ oka istniał i działał. Zwłoki mogą mieć oczy ale niczego nie zobaczą, ponieważ nie ma w nich świadomości. Czyż więc świadomość tego oka jest ''ja'' czy nie? W ten sam sposób możemy zbadać wszystkie pozostałe świadomości zmysłów w strumieniu naszego codziennego doświadczania. Poszukiwaliśmy na zewnątrz za pośrednictwem naszej percepcji i części naszego ciała i nie odkryliśmy w nich istnienia żadnego ''ego''. Teraz szukamy wewnątrz świadomości naszych zmysłów i odkrywamy, że również i tam nie ma żadnego ''ego''. Czym więc jest nasz umysł? Czy jest ego czyli ''ja''? Jeżeli zbadamy umysł, odkryjemy, że nie jest on jedną, zunifikowaną całością, ale procesem zachodzącym w czasie, następstwem stanów świadomości o różnej zawartości mentalnej. Umysł przypomina strumień lub rzekę, która zmienia się z chwili na chwilę i nigdy nie jest taka sama. Gdzie w tych stanach świadomości i treści świadomości znajdziemy ego lub ''ja''? Szukaliśmy wyczerpująco na zewnątrz i wewnątrz i co udało nam się znaleźć? Gdzie jest to ''ego'', o którym tak swobodnie mówimy? Czyż wszystkie rzeczy, jakie widzimy i doświadczamy, nie są tym tak zwanym ''ego''? One nie są nami, a jednak lgniemy do nich jak gdyby były nami.

Mimo iż w przestrzeni nie ma żadnej solidnej, obiektywnej rzeczywistości, to jednak dalej lgniemy do percepcji świata, tak jakby było to realne. Postrzegane obiekty nie istnieją w sposób wrodzony, ale my postrzegamy je tak jakby istniały w sposób obiektywny. To jest prawda relatywna. Zjawiska zewnętrzne istnieją w kategoriach prawdy relatywnej, ale nie jest to prawda rzeczywista, ale niewiedza. Ta niewiedza istnieje od nie mającego początku czasu aż do teraz i jest źródłem naszego krążenia w samsarze. Możemy sobie myśleć, że ''moje świadome ego lgnie do jakiegoś obiektu, ale tam nie ma żadnego obiektu''. To jednak również jest złudzenie. Z nawyku wierzymy, że zewnętrzne obiekty mają wrodzoną egzystencję, lecz tak nie jest. Nic nie istnieje w sposób wrodzony. W przeciwnym razie w świecie nie byłyby możliwe żadne zmiany. Wszystko pozostawałoby zamknięte w swej esencji czyli wrodzonej naturze. Ale zmiana jest naszym doświadczeniem. Dlatego też nie ma żadnej wrodzonej egzystencji; utrzymuje się tylko lgniecie. Zatem ta świadomość, która lgnie, nie jest niczym pewnym i wprowadza nas w błąd. Postrzegamy: widzimy wiele pięknych i brzydkich rzeczy. Oceniamy je jako takie i w stosunku do nich odczuwamy przywiązanie, lub awersję. Nie ma żadnego rzeczywistego obiektu, który byłby piękny lub brzydki, ponieważ te osądy zostały stworzone przez nasze umysły, a jednak lgniemy do tych obiektów. W ciemności w niewłaściwy sposób dopatrujemy się w filarze naszego wroga i uderzamy weń pięściom. Ten wróg nie istnieje w sposób niezależny; został stworzony przez nasz umysł. Jeżeli na pewien czas pójdziemy do zupełnie ciemnego pokoju, nasz wyobraźnia może stworzyć wiele dziwnych efektów, które zobaczymy. Mogą one wyglądać bardzo realnie, ale jeśli zacznie je ścigać, uderzymy głową w ścianę, ponieważ wszystko jest złudzeniami. Tak więc pożądanie tych fantomów i iluzji, które są tak nierealne jak sny, nie ma sensu. Jeżeli to zrozumiemy, zmniejszą się nasze pragnienia i awersje.

Nawet jeżeli nie możemy odkryć żadnej wrodzonej natury, to ciągle nie możemy powiedzieć, że nie istniejemy, ponieważ utrzymujemy w sobie to lgnięcie. Istniejemy, ponieważ jesteśmy zaangażowani w tę aktywność, proces dzinpa czyli lgnięcie do percepcji. Jeżeli jedna będziemy się starali doszukać wewnątrz jakiejś wrodzonej natury, to się nam nie uda. Nie oznacza to, że nie istniejemy. Weźmy na przykład kogoś kto ma na imię George. Możemy powiedzieć, że jest moim synem lub przyjacielem, ojcem, wrogiem, czy czymkolwiek by nie był. W zależności od naszego związku z nim, każda z obecnych osób ma inne wyobrażenie tego, kim George naprawdę jest. Ale kim jest prawdziwy George? Jeżeli George jest moim synem, nie może być moim ojcem. Nawet jeśli jest moim synem, to [określenie] ''syn'' nie stanowi jego rzeczywistej esencji, wyłączającej wszystko inne. Dla własnego syna będzie on ojcem. Zatem wskutek zdefiniowania go w stosunku do nas, George jest tworem naszej percepcji i naszej świadomości. To determinuje, czym on jest i określa go. Tak więc ze strony obiektu, George nie ma wrodzonej natury, co jednak nie oznacza, że nie siedzi tutaj przed nami. Ze strony podmiotu wszystko istnieje, ponieważ jesteśmy świadomi i postrzegamy. Jednak ze strony obiektu nic nie istnieje jako trwała, niezmienna rzeczywistość. Dlatego też, nie ma żadnego powodu, dla którego mielibyśmy odczuwać przywiązanie lub awersję wobec tych zjawisk. Zrozumienie tego jest prawdziwą Dharmą.''

cdn
.


Ostatnio zmieniony pt sty 18, 2008 12:17 przez kunzang, łącznie zmieniany 1 raz.

Na górę
Nieprzeczytany post: pt sty 18, 2008 12:10 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Nauki Lopona Tenzina Namdaka /obecnie Jongdzina Tenzina Namdaka/

Punkt 3

Bez silnego antidotum nie będzie łatwo zatrzymać gromadzenia negatywnych działań. Jednak dzięki praktyce to antidotum stanie się całkiem silne i w ten sposób możemy złagodzić wpływ namiętności. Dzięki praktyce medytacyjnej te negatywne emocje osłabną i będą się rzadziej pojawiać. Wówczas będziemy rzadziej ranić innych i nagromadzimy zasługę. Samo tylko recytowanie mant i okrążanie stupy nie wystarczy. Najważniejsze jest spowodowanie zmiany w naszej świadomości.

Trzeci punkt oznacza tutaj, ze my praktykujący dzogczen, nie angażujemy się w działania pod wpływem chwilowych impulsów i nie robimy tego, co czujemy w takiej chwili. Obecnie posiadamy tę ludzką egzystencję i to ludzkie ciało, a nie jest to coś łatwego do uzyskania, ponieważ wymaga nagromadzenia w niezliczonych żywotach dużej ilości pozytywnej karmy. Nawet jeśli odrodzimy się jako ludzie możemy mieć trudne warunki do życia, wynikłe z tego, że jesteśmy głuchoniemi, czy urodziliśmy się w kraju, w którym nie ma dharmy.Potrzebujemy więc nie tylko odrodzić się w postaci człowieka, ale i sposobności wejścia w kontakt z naukami i zdolnością do zrozumienia i praktykowania ich. Musimy zbadać jak wykorzystujemy nasze życie. Ponieważ jest ono nietrwałe, nie powinniśmy odkładać Dharmy na następny miesiąc czy rok i nie marnować posiadanych zdolności ciała, mowy i umysłu. Jeżeli nie wykonujemy żadnych pozytywnych działań, marnujemy naszą sposobność w tym życiu. Jeśli źle myślimy i mówimy marnujemy nasze umysły i naszą mowę. Zmarnowanie sposobności, kiedy możemy użyć naszego ciała, mowy i umysłu do praktyki, wzrostu i rozwoju, jest po prostu głupie. Tak więc w kategoriach dzogczen musimy wykorzystać każdą sposobność do praktyki medytacyjnej, aby w ten sposób zaznajomić się z Naturalnym Stanem. Żadnych wyjątków, żadnego mówienia, że niema się czasu, albo jest się zbyt zajętym. To, co i jak długo praktykujemy, zależy od naszych zdolności i okoliczności.

Bardzo dobrze, praktykujemy dzogczen. Ale trzeci punkt oznacza, że nie możemy tak po prostu zachowywać się na modłę libertyńską i robić to na co mamy ochotę mówiąc, że nasze działania nie niosą z sobą żadnych konsekwencji. Nawet mimo iż dzogczen stwierdza, że Naturalny Stan znajduje się poza przyczyną i skutkiem i że karmiczna przyczynowość nie modyfikuje go w żaden sposób, stosuje sie to do nas jako praktykujących dzogczen, kiedy faktycznie znajdujemy się w naturalnym stanie. W przeciwnym wypadku nasza świadomość i nasze życie znajdują się całkowicie we władzy karmy. Większość czasu w ciągu dnia nie jesteśmy w Naturalnym Stanie, przez co karma ma bardzo wiele wspólnego z naszymi codziennymi myślami i działaniami. Żyjemy w relatywnym stanie, a ocalamy się tylko wtedy, gdy znajdujemy się w Naturalnym Stanie. Mówienie więc, że możemy robić to na co mamy ochotę, nie jest właściwym poglądem dzogczen. Te chwilowe pożądania i impulsy, jakich doświadczamy, są uwarunkowanymi rzeczami stwarzanymi przez nieświadome ślady karmiczne. Postępowanie w ślad za nimi nie jest wolnością, bez względu na to jak wiele mówimy o dzogczen. Jedynie dla Naturalnego stanu nie ma żadnych reguł czy ograniczeń i jedynie w Naturalnym Stanie można znaleźć całkowitą wolność.

cdn

.


Ostatnio zmieniony pn sty 21, 2008 02:14 przez kunzang, łącznie zmieniany 1 raz.

Na górę
Nieprzeczytany post: ndz sty 20, 2008 22:40 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 07, 2007 20:45
Posty: 110
Lokalizacja: Poznań
dzięki :)

pozdrawiam
Marek


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sty 26, 2008 16:54 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Nauki Lopona Tenzina Namdaka /obecnie Jongdzina Tenzina Namdaka/

Punkt 4

Jeżeli chodzi o czwarty punkt , w dzogczen nie ma niczego określonego, czego można by się uchwycić.

W kategoriach naszego zwykłego codziennego widzenia i naszego codziennego życia mówimy, że wszystko jest złudzeniem i tworem naszej świadomości. Jeżeli naprawdę to rozumiemy, nie ma żadnego powodu, dla którego mielibyśmy silnie lgnąć do czegokolwiek, na przykład do naszych wrogów czy przyjaciół. Nie jesteśmy zbytnio przywiązani do niczego; nie lgniemy do bogactwa, czy tego co posiadamy. Nic nie jest szczególne. Dochodzimy do zrozumienia tego w kategoriach ich rzeczywistości; wszystko jest sobie równe. Wszystkie rzeczy są równie puste i wszystkie są złudzeniem. Jeżeli zrozumiemy, że wszystkie rzeczy są w istocie iluzją, nie będzie powodu, dla którego mielibyśmy mieć wobec nich negatywne nastawieni. Całe życie przypomina sen. Tak, widzimy go, ale w końcu rozpuszcza się i nie zostawia po sobie śladu. Ale my, Naturalny Stan, pozostajemy.

Takie więc są cztery esencjonalne punkty, które należy zapamiętać.

----
koniec
.
ps
Cytuj:
dzięki :)
Proszę :)


Na górę
Nieprzeczytany post: śr lut 27, 2008 01:46 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Jeżeli z logicznego punktu widzenia zbadamy Stan Buddy zobaczymy, że nirmanakaja i sambhogakaja są nietrwałe, natomiast trwała jest tylko sama dharmakaja. Gdy jednak następnie zbadamy dharmakaję odkryjemy, że ma ona dwie strony: jej aspekt śunjaty jest trwały, ale aspekt mądrości jest nietrwały. Podstawa wszystkiego, Kunszi, jest trwała ponieważ jest śunjatą, ale Rigpa jest nietrwała, ponieważ nie zawsze się manifestuje. Te dwie Kunszi i Rigpa są zawsze nierozdzielne /dbyer-med/ w Naturalnym Stanie. Aspektem śunjaty jest trwałość, lecz aspektem przejrzystości /gsal-cha/ lub świadomości /rig-cha/ jest nietrwałość. Zatem aspekt manifestacji jest nietrwały; przez cały czas się zmienia, podczas gdy aspekt śunjaty jest trwały i niezmienny. Kiedy mówimy o Naturalnym Stanie możemy logicznie odróżnić te rzeczy, ale Naturalny Stan jest całkowitą i doskonałą jednością. Wewnątrz niego śunjata i przejrzystość są nieoddzielne i nigdy nie jest inaczej. Ta nierozdzielność /dbyer-med/ stanowi istotę dzogczen. Popadnięcie w aspekt śunjaty lub aspekt manifestacji oznacza odchylenie się od dzogczen.''
Jongdzin Tenzin Namdak Rinpocze ''Nauki dzogczen bonpo''

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz mar 23, 2008 13:39 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Bezpośrednie wprowadzenie do esencji poprzez emocje''

''Trzeci sposób polega na wprowadzeniu poprzez emocje. Myśli są bardziej racjonalne, tak więc możesz mieć większą kontrolę nad myślami niż nad emocjami. Przyjrzyj się swoim emocjom. Która z nich lubi cię najbardziej? Czy jest to zazdrość? Złość? Lęk? Która z nich? Ty to wiesz. Rozpoznaj tą najważniejszą emocję. Kiedy ją rozpoznasz staje się ona środkiem wprowadzającym.

Po pierwsze, kiedy przychodzą te emocje, spróbuj utrzymać samokontrolę. Nie tłum emocji, lecz próbuj utrzymać kontrolę w taki sposób, by nie reagować natychmiast. Jeżeli reagujesz natychmiast, tracisz szansę na wejście z emocją w kontakty. Pojawia się szansa lepszego wglądu, jeśli nie reagujesz na emocje wypowiadając słowa i wytwarzając coraz to nowe zdania, sytuacje itp Złość na przykład, ma swoje własne słownictwo podobnie jak przygnębienie czy zazdrość. Całe to słownictwo zostaje natychmiast użyte, jeśli bezpośredni zareagujesz. Jeżeli tak się stanie, tracisz szansę.
To samo w odniesieniu do myśli. Myśli zaczynają stwarzać niesamowite wyobrażenia. Wówczas rzeczywiście tracisz kontrolę. Oznacza to, że znalazłeś się przy ''wyjściu''.
Podobnie jest z ciałem. Jeżeli ktoś ma skłonność do stosowania przemocy, to w momencie reakcji pojawia się przemoc. To także oznacza ''wyjście'', utratę kontroli, utratę kontaktu. Pojedyncza emocja może wyrazić się w rożnych kierunkach i na różne sposoby poprzez ciało mowę i umysł.

Pierwszą rzeczą jest nie reagować. Brak reakcji nie oznacza jednak tłumienia emocji. Tłumienie oznacza, że nie wiemy, jak sobie z nią radzić. Jeżeli nie potrafisz poddać emocji procesowi przemiany, a jedynie wiesz, jak ją możesz powstrzymać, to wówczas ją tłumisz.
Jeżeli zastanowisz sie nad emocją, a ona jest bardzo wstydliwa, wówczas pod wpływem twego spojrzenia emocja po prostu rozpuści się. To pozwala na otwarcie sie przestrzeni.
Czasami może się okazać, że możemy posuwać się w naszej pracy w ten właśnie sposób. Zależy to od naszej praktyki. Próbowanie jest tu właściwą drogą. Kiedy stajesz się coraz bardziej zaznajomiony z tą metodą, coraz łatwiejsze się staje rozpuszczanie emocji. Przynajmniej uczysz się nie reagować natychmiast. Pozwalasz, aby to był proces.
Co zazwyczaj robisz, kiedy stajesz się zły, czy idziesz na spacer? Ja zmieniam swój oddech. Mówię o tym i to sie rozpuszcza.
To jest sposób na pracę z emocjami. Podtrzymujemy je, wzmacniamy, aż opadną one same z siebie.
Na przykład w praktyce czie karmisz swój lęk ofiarowując swoje ciało. Czynisz tak do momentu, aż przyzwyczaisz się do tego. Jednak ten sposób może być trudny w pracy z gniewem i agresją. Ważne jest byś zrozumiał, że kiedy jesteś zły, w grę nie wchodzi tylko jedna osoba. Najczęściej jesteś zagniewany na kogoś. Jeżeli jesteś zły tylko na siebie, możesz na siebie krzyknąć. Natomiast kiedy jesteś zły na kogoś innego, możesz tego nie robić. Twoja reakcja musi być opanowana..

Utrzymywanie kontroli nad reakcją oraz wyzwolenie emocji są dwoma różnymi rzeczami. Jeżeli próbujesz praktykować z emocją poprzez zastosowanie praktyki, nie oznacza to, że masz wizualizować świat istot piekielnych. Zamiast tego udaj sie do świętego miejsca, jak na przykład pomieszczenie z ochronnymi tankami. Wtedy uwolnij gniew. Ty to robisz, a nie gniew. Ty masz kontrolę nad gniewem, a nie gniew nad tobą. Przy końcu takiej praktyki czujesz, że energia gniewu została uwolniona.
W tym punkcie w zależności od tego, jakiego rodzaju jest to energia, czujesz uwolnienie. Jeżeli był to gniew rozwijaj miłość, rozwijaj miłość. Jeżeli była to zazdrość rozwijaj otwartość. Jeżeli był to żal, rozwijaj szczodrość. Rozwijasz w ten sposób antidotum więc nie będziesz już czuł się zablokowany przez te emocje, albo przynajmniej znacznie mniej zablokowany. Antidotum dało ci pewien rodzaj siły życiowej.
Jest to podejście zorientowane na praktykę. Obserwujesz swoje wspomnienia myśli i emocje. Obserwujesz je z tego powodu, że stanowią one sposób wprowadzenia do Matki, Syna i Energii. Oznacza to, że kontaktujemy się ze sobą [samym] poprzez nasze emocje. Używamy naszych emocji, aby się połączyć [z Podstawą], inaczej emocje odłączą nas od Podstawy.

Różne kraje, różne kultury i religijne tradycje mają swoje sposoby działania. Nie istnieje nic takiego, jak ''zwyczajny'' czy ''normalny'' sposób działania.
Na Wschodzie jeśli ktoś ma po temu odpowiednie środki [warunki], może rozpuścić swój gniew. Nie musi istnieć żaden specjalny powód, by to zrobić.
Na Zachodzie ludzie dążą do racjonalnego ujmowania procesów, a następnie dochodzą do pewnych wniosków, do pewnego zrozumienia. To podejście różni się od omawianego przeze mnie.
W istocie nie ma niczego co należałoby zrozumieć. , ponieważ wszystko jest iluzją, nie jest realne. Jeżeli to bezpośrednio zrozumiesz , nie ma żadnego procesu, wszystko natychmiast się rozpuszcza. Jest to podobne do rozpoznania kłamstwa. W momencie gdy je rozpoznasz rozumiesz prawdę i kłamstwo oddala się.

Istota zagadnienia polega na tym, by użyć własnych doświadczeń do zbliżenia się do samego siebie. Spróbuj wykorzystać te środki(*), by nie utykać w swych wspomnieniach, myślach i emocjach. Zmienia sie wówczas sposób, w jaki podchodzimy do doświadczeń. Nie brakuje nam doświadczeń, ale brakuje nam umiejętności używania ich we właściwy sposób. I właśnie tego się tutaj uczymy.''

Tenzin Wangyal Rinpocze - komentarz do: ''Niamdziu - przekaz doświadczenia Tru Dzialły Jungdrunga''

(*) - bezpośrednie wprowadzenie do esencji poprzez wspomnienia, bezpośrednie wprowadzenie do esencji poprzez pojęcia oraz myśli, bezpośrednie wprowadzenie do esencji poprzez emocje, bezpośrednie wprowadzenie do esencji poprzez pięć zmysłów.


Na górę
Nieprzeczytany post: śr kwie 02, 2008 22:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
:padam:
Jondzin Tenzin Namdak Rinpocze, wrzesień 2003:
"Poproszono mnie o udzielenie Nauk Dzogczen 24 Mistrzów z Siang Siung. Nauki te są esencją Nauk Dzogczen. Nauki Dzogczen uważa się za najwyższą ścieżkę wśród ścieżek prowadzących do wyzwolenia w naszej tradycji, ale to czy dla danej osoby jest to najlepsza ścieżka, zależy od jej nastawienia. Ja byłem już tutaj /w Polsce/ dwukrotnie i cieszę się widząc wiele nowych osób. Jest bardzo ważne, abyście nawiązali związek z tymi Naukami i tą linią przekazu, a najlepszą metodą d tego celu jest praktykowanie Guru Jogi. Powinniście przede wszystkim praktykować Guru Jogę, ponieważ Nauki te pochodzą bezpośrednio od Dharmakai i aż do teraz były przekazywane w nieprzerwanej linii. To również pomoże wam zachować te Nauki i zintegrować je z waszym życiem. Nie polega to tylko na recytowaniu modlitwy, ale na otwarciu serca i odczuciu głębokiego oddania dla rzeczywistej kondycji zjawisk i dla Mistrzów, szczególnie dla Dharmakai i Tapihritsy.
Mówi się, że Nauki Dzogczen są jak mleko lwicy, a praktykujący jest jak naczynie. Naczynie musi być czyste, inaczej cokolwiek się do niego włoży będzie zatrute. Dlatego wpierw jest konieczne praktykowanie Praktyk Wstępnych - z oddaniem, pełnym sercem powinniśmy zaangażować się w te praktyki. (...)
Guru Joga należy do praktyk wstępnych, ale powinniście praktykować ją z oddaniem, poważnie i z zaangażowaniem. Przystępując do tej praktyki powinniście mieć czysty umysł, spokojny umysł, unikajcie więc pobudzenia.
/wyjaśnienia na temat sposobu praktykowania Guru Jogi/
Poza tą metodą nie ma potrzeby szukać inych metod, jak modlitwy do strażników itp. Jeśli znajdziecie ine metody, to też dobrze, ale nie musicie ich szukać - Guru Joga wystarczy i jest najlepsza. Cokolwiek wam potrzeba, cokolwiek chcecie otrzymać, możecie o to poprosić i otrzymacie to. Podobnie, w tej chwili wiele osób zajmuje się uzdrawianiem - również oni mogą poprosić Tapihritsę o wszystko, czego potrzebują dla siebie i dla innych - to jest bardzo, bardzo potężna metoda, najlepszy sposób pomagania, zarówno w czasie tego życia jak i w czasie po śmierci."
:padam:


Na górę
Nieprzeczytany post: śr kwie 02, 2008 22:35 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
:padam:
Jondzin Tenzin Namdak Rinpocze, wrzesień 2003:
"Powinniście zaangażować się rzeczywiście w praktykę, nie poprzestawać na słowach. Najlepszym przygotowaniem do praktykowania Dzogczen jest Guru Joga.
Mówi się, że Nauki Dzogczen są najwyższym poglądem, że Stan Dzogczen jest prawdziwym i rzeczywistym stanem zjawisk. Można powiedzieć, że jest to naukowo prawda, jednak dopóki Nauki nie staną się dla nas prawdą, dopóty pozostaną tylko słowami. Jest bardzo wiele subtelności do poznania, dlatego nie bądźcie zbyt wcześnie usatysfakcjonowani, jeśli usłyszycie o 'przyglądaniu się myślom' i 'odkrywaniu, że nic nie ma'. Musicie mieć właściwego nauczyciela, otrzymać właściwe nauki i zaangażować się we właściwy sposób w praktykę. W przeciwnym wypadku możecie pogubić się, ponieważ większość Nauk mówi o pustce, myślach i umyśle.
Przykład: Siedmiu ślepców chciało dowiedzieć się czym jest słoń. Więc udali się oni do najbliższego słonia z pomocą przewodnika. Wówczas jeden z nich złapał ogon słonia i powiedział: 'O! Słoń jest zupełnie jak kawałek drewna!". Inny z nich dotknął nogi słonia i powiedział: 'O! Słoń jest zupełnie jak bela drzewa!'. Jeszcze inny z nich dotknął ciała słonia i powiedział: 'Słoń jest jak ławka!'. Żaden z nich nie poznał, czym naprawdę jest słoń. Podobnie, w Naukach Yungdrung Bon mamy dziewięć ścieżek do oświecenia i każda z nich poszukuje oświecenia i ma własny pogląd, własny sposób widzenia oświecenia, każdy z tych poglądów jest inny mimo, iż każda ze ścieżek mówi np. o pustce i zjednoczeniu. Dlatego ważne jest wiedzieć, że te poglądy nie są te same i dlatego musimy być bardzo uważni i wiedzieć, za czym podążamy i podążać za tym bez wątpliwości. Pomiędzy tymi poglądami jest bardzo wiele podobieństw, więc jeśli zabraknie głębszego zrozumienia poglądu dzogczen, wówczas wszystko wygląda podobnie. Wszystkie poglądy mówią o pustce, o cudownym doświadczeniu, o naturze; słowa są wszędzie podobne, ale dzogczen jest poza słowami, poza zmysłami, poza umysłem i świadomością, nic z tego nie może być użyte. Podobnie, dzogczen jest poza słowami, jeśli będziecie polegać na słowach, możecie uchwycić coś na podobieństwo nogi lub ogona słonia. Słów używa się tylko dla wskazania ścieżki, podobnie jak wskazujemy komuś drogę: 'Jeśli pójdziesz tędy, to po pewnym czasie dotrzesz do tego to a tego miejsca'. Słów i myślenia używa się dla wyjaśnienia pokrótce ścieżki: 'idź tędy, w tym kierunku, w prawo, w lewo', to jest wyjaśnienie jak iść. Prawdziwy Naturalny Stan musicie znaleźć sami. Jest to trudne, bo nie używamy zmysłów, świadomości, umysłu, nie używamy niczego do czego jesteśmy przyzwyczajeni.
(...)
Te Nauki Dzogczen mają cztery zasadnicze punkty dyscypliny. Ważne Nauki, które wypływają z Ust Nauczyciela, otrzymujemy poprzez jego Mowę. Nauki te są spisane, ale jest to tylko symbol. Nauczyciel Naucza na podstawie tego tekstu i nie jest dozwolone, aby cokolwiek dodawał, żadnych swoich idei. Naucza jedynie tego, co jest w tekście na podstawie własnego doświadczenia. Nie jest dozwolone dodawanie żadnych cytatów spoza tekstu. To jest punkt pierwszy.
Również, nie jest dozwolone dopisywanie do tekstu jakichkolwiek komentarzy ze względu na to, iż takie ludzkie komentarze byłyby skażone poprzez osobiste życzenia i oczekiwania. Nie jest dozwolone dodawanie osobistych idei. To jest punkt drugi.
Praktykujący, który szczerze i poważnie zabiera się do praktykowania tych Nauk praktykuje po tym, jak w sposób jasny otrzymał Nauki i zrozumiał Praktykę. Będzie miał doświadczenia i wówczas może Nauczać tylko tego, co jest jego osobistym doświadczeniem - nie jest dozwolone dodawanie żadnego komentarza (jak już było powiedziane) ani żadnych własnych pomysłów ani idei. To jest punkt trzeci.
Praktykującemu podążającemu za Tymi Naukami nie wolno dodawać do Nauk żadnej swojej wiedzy. Jeżeli jakąś wiedzę ma, może skorzystać z niej w swojej praktyce, ale nie powinien się ekscytować i próbować praktykować inne Nauki, bo to byłaby 'ruta' czyli zazdrość i konkurowanie. Zabrania się mieszania do Nauk zwykłej, zatrutej świadomości i tworzenia konkurencji pomiędzy różnymi naukami. To jest punkt czwarty.
Są to cztery zasady tych Nauk Dzogczen."
:padam:


Na górę
Nieprzeczytany post: sob kwie 05, 2008 23:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
:padam:
(...)
Cytuj:
Więc jeśli tyle już doświadczyłeś, tą przestrzeń samą w sobie,
jeśli niczego nie dotykasz, ta przestrzeń to nie jest normalna przestrzeń.
Ona ma specjalne właściwości.
Cytuj:
Co rozumiesz przez specjalne właściwości?
Cytuj:
Powiem ci teraz. To nie jest normalna przestrzeń. Normalna przestrzeń
jest tylko przestrzenią. To jest przestrzeń ponieważ materialne rzeczy nie
są obecne w tej przestrzeni. Nic tam nie ma. Ta druga przestrzeń jest
specjalna ponieważ ona wyzwala myśli. Ona wyzwala świadomość. Ona wygląda jak
przestrzeń. Musisz używać słów aby ją opisać. Ale to nie jest
prawdziwa przestrzeń. Ten stan ma tą specjalną moc. Wszystko: nirvana, samsara,
szczęście, smutek mogą spontanicznie się przejawić.
Cytuj:
Czy mówisz że wszystko pochodzi z tej przestrzeni?
Cytuj:
Ta specjalna przestrzeń ma moc. Nazywamy ją 'lundrub'. Nie ma niczego co
można by wskazać w tej przestrzeni. Ale ta natura jest również zupełnie
(kompletnie) i oryginalnie (od początku) czysta. Nie możesz powziąć
żadnych negatywnych działań w tej przestrzeni. Dlatego jest ona również
nazywana czystą, lub 'kadag'. I 'kadag' i 'lundrub' spontanicznie istnieją w tej
przestrzeni. I jeśli nie dbasz o pozostawanie w tym stanie, nie będziesz
mieć potrzeby czegokolwiek sprawdzać. Nie ma nikogo do sprawdzania. Ale to
tam jest. Nie masz potrzeby sprawdzać czy jest coś co jest czyste ani czy
jest coś co istnieje spontanicznie. One tam są.
(...)
:padam:


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz kwie 20, 2008 15:50 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Dzogczen (rdzogs chen) dosłownie oznacza "doskonałość", "osiągniecie" lub "spełnienie" (rdzogs), które jest "całkowite" lub "wielkie" (chen). Chociaż Dzogczen jest "pojedynczą wielka sfera", dla porządku mówi się, że posiada trzy aspekty podstawy, ścieżki i owocu: "podstawy"- ponieważ gruntem Dzogczen jest pierwotny stan jednostki; "ścieżki"- ponieważ Dzogczen jest najwyższą bezpośrednia i natychmiastowa ścieżka urzeczywistnienia; i "owocem"- ponieważ Dzogczen jest dopełnieniem oświecenia, wyzwoleniem z cyklu iluzorycznej transmigracji samsarycznej w ciągu jednego życia.

Przyjrzyjmy się dalej podziałowi na podstawę, ścieżkę i owoc, ażeby lepiej zrozumieć Dzogczen. Według nauk Dzogczen esencja (ngo bo) podstawy wszystkiego (kunzhi) jest pusta (ston pa nyid) i pierwotnie czysta (ka dag); natura (rang zhin) podstawy jest spontanicznie doskonałą (lhun sgrub) przejrzystością (gsal ba); nierozdzielny związek (dbyer med) pierwotnie czystej esencji i spontanicznie doskonalej natury stanowi niezakłócony (ma 'gag pa) przepływ energii i współczucia (thug rje). W umyśle jednostki, podstawa ta jest naturalnym stanem (gzhi) oraz źródłem samsary dla błądzącego umysłu (ma rigpa) i nirwany dla umysłu, w którym wiedza (rigpa) została przebudzona. Esencję podstawy kunzhi nazywa się matką (ma), przebudzoną świadomość (rigpa) synem (bu), a nierozdzielność (dbyer med) matki i syna przepływem energii (rtsal). Ścieżka (lam) polega na osiąganiu wglądu w pogląd Dzogczen, który stanowi wiedzę o prawdziwym stanie podstawy jednostki i osiąganiu przy pomocy medytacji przepływu rigpy, który rozciąga się także i po medytacji. Sprzyjać ma to zintegrowaniu go z naszym zachowaniem, postawą i aktywnościami codziennego życia. Owoc oznacza spełnienie jeszcze w tym wcieleniu trzech wrodzonych ciał Buddy (tri kaja), czego kulminacja jest osiągniecie tęczowego czy też świetlistego ciała pod koniec życia, kiedy to materialne ciało rozpuszcza się w swej własnej naturze, którą jest światlo.
.a.


Ostatnio zmieniony pt lip 04, 2008 20:11 przez kunzang, łącznie zmieniany 1 raz.

Na górę
Nieprzeczytany post: sob maja 10, 2008 01:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
:padam:
Nyima Dakpa Rinpocze:
"(...)Jest ważne, kiedy recytujecie jakieś modlitwy albo medytujecie nad czymś, że to musi być znaczące w waszym codziennym życiu. To po pierwsze. Potem musicie to zastosować w waszym codziennym życiu, to oznacza praktykowanie w codziennym życiu. To po drugie. I musi to was zmienić, przynieść korzyść, przemienić w waszym codziennym życiu, sposób waszego postępowania, wasz charakter i sposób myślenia, wasz stosunek do zjawisk, do sangi, pogląd na egzystencję, to musi być przemienione. Wtedy doświadczycie błogosławieństwa, energii, obecności tego, co przyzywacie, jakiekolwiek dacie temu imię. To esencja naszej praktyki. Nie robimy jej tylko, aby coś zyskać, np. jakieś tzw. oświecenie. Oświecenie to nasz ostateczny cel. Ale zanim osiągniemy oświecenie, pierwszym krokiem jest wejście w nasze codzienne życie, codzienne myśli, codzienny charakter, musi być osiągnięta zmiana tego i oczyszczenie. Jeśli to nie zachodzi, oczekiwanie osiągnięcia oświecenia jest na wyrost, oświecenie jest od nas bardzo odległe. Musicie o tym wiedzieć, pamiętać, jest to bardzo ważne. Np. błogosławieństwo, moc, siła. Poprzez otrzymanie błogosławieństwa od nauczyciela, bóstwa, strażników, z jakiegokolwiek źródła, kiedy to otrzymacie, da to waszemu wnętrzu pewien automatyczny rodzaj mądrości, lub jakby drogę, która wskaże wam lepszy sposób podążania za naukami, szansę na zmianę waszego dotychczasowego postępowania, to nie jest fizycznie widoczne, ale zachodzi, niejako czasem nawet bez naszej wyraźnej woli. Dzieje się po prostu. To jest błogosławieństwo, moc w naszym codziennym życiu, pełnym wyzwań, konkurencji, problemów, itp. W największym mieście, jeśli się przyjrzycie, społeczeństwo jest konkurujące, rywalizujące, nie ma spokoju, w każdej chwili na każdym poziomie jest walka i konkurencja, narzekanie, depresja, przeciwności, napięcie, kłótnie, cierpienie wewnętrzne bez możliwości wyrażenia tego, trzymamy to w sobie. To wpędza nas w poczucie nieszczęścia. Moc polega na tym, iż mamy moc poradzenia sobie z tym, z okolicznościami. Moc da nam siłę radzenia sobie z tym, co jest, odnalezienia się. Kiedy brakuje nam mocy radzenia sobie z okolicznościami, to przegrywamy. Czujemy się straceni. „Robię to, przegrywam, robię tamto, przegrywam.” Czujecie, że nie ma jak, nie ma co zrobić, tylko się zabić. Czujecie czarno. Brak jasności, światła. To się nazywa brakiem mocy radzenia sobie z okolicznościami. Moc nauczyciela, nauk, Buddy, strażników, wszystkich u kogo jej szukamy, ona daje nam zmianę w umyśle, w koncepcjach, koncentracji. To wszystko zmienia. Kiedy wybieramy złą drogę, widzimy tylko ciemność do podążania i nie mamy żadnego powrotu do światła. To jest brak zrozumienia wartości i jakości i możliwości, okoliczności i przede wszystkim natury egzystencji. Natura egzystencji to nie jest coś, co tam jest zawsze, tylko jest tym, co my tam widzimy. Natura egzystencji to jest coś, co podąża samo za sobą poprzez nasze koncepcje, fizyczność, umysłowość; musimy umieć sobie poradzić z sytuacjami, z tym co jest. Tak uczą nauki Bon. Zmień swój umysł, swój sposób myślenia, sposób widzenia przyjaciół, nauczyciela, społeczeństwa, całego świata, jeśli na wszystko patrzysz we właściwy sposób, wiesz jak na rzeczy patrzeć we właściwy sposób, nie powinieneś mieć powodów do narzekania ani do kłótni, trudności radzenia sobie z okolicznościami, bo znasz to, wiesz i widzisz, czym to jest, jakie jest, dlaczego takie jest. Tylko poprzez brak tego zrozumienia, różni ludzie mają odmienne sposoby narzekania i patrzenia, nawet na tą samą osobę i jej charakter. Ktoś mówi o kimś „ta osoba jest w porządku” a ktoś inny „o nie była ona taka miła”. A ktoś inny kogoś w ogóle nie lubi. A ktoś inny to ignoruje. A wszystko to powstaje w naszych umysłach. Dobre, złe, brzydkie, itd. Kiedy umysł zechce wszystko widzieć dobrym, tak to widzi. Ale jeśli zdecyduje, że nie, nie dobre, możemy mieć powody mówić, że nie jest coś dobre. A ktoś inny powie, że to nie jest także takie złe. Ktoś nie komentuje bo nie ma czystego wyraźnego widzenia tego, co ma przed sobą. Wszystko łączy się z nami, jest w nas a nie gdzieś tam. Nie myślcie teraz o oświeceniu, to następny krok. Teraz przyjrzyjcie się swoim wnętrzom i temu, co jest przed wami. Kiedy sobie z tym poradzicie, poszukajcie następnego kroku. Kiedy weźmiecie pierwszy krok, to celem nie powinien być tylko ten pierwszy krok, celem jest zawsze osiągnięcie oświecenia. To nie jest jeszcze działanie ale cel, zamiar. Wówczas uczymy się, widzimy i osiągamy zrozumienie i zmiany wewnątrz nas, radzenie sobie z okolicznościami, wtedy będzie nam łatwiej żyć w społeczeństwie i radzić sobie z ludźmi. Nikt nie przyjdzie i nie powie nam „jestem tu dla ciebie”, my musimy powiedzieć „to jest dla mnie”, nie miejcie takich oczekiwań, że ktoś zrobi nam taki prezent, raczej sami pozwólcie sobie myśleć „to jest dla mnie, może być moim przyjacielem, umiem sobie z tym poradzić”. Jeśli macie ze wszystkimi problem, oznacza to, że to WY macie problem, nie wiecie czym jest nie mieć problemu. Wy macie problem a nie oni. Musicie się nauczyć, że brak problemu przychodzi wtedy, kiedy wewnątrz nie macie problemu. Kiedy wasze wnętrze jest problemem, wszystko jest problemem. Tak powinniście nad sobą pracować. Taki jest cel praktyki. Jeśli nie potraficie sobie poradzić sami ze sobą, nie poradzicie sobie nawet z czterema osobami, ani z większą liczbą. Na zachodzie nauczają treningu leadership, radzenia sobie z grupą ludzi. (20’30”) Lecz główną rzeczą jest tak zwany umysł. Jeśli potraficie go trochę zmienić, zmiany nastąpią w waszym życiu. Jeśli jednak niezależnie od tego, ile byście nie praktykowali i nie otrzymali nauk, wasz sposób zachowania, bycia, myślenia, wasze wątpliwości i nieczyste patrzenie na innych nie zmieniają się, to musicie spróbować czegoś silniejszego, bo tak to tylko przeszkadza to wam. Np. macie silny problem z gniewem, który wam przeszkadza, może osoba na którą się gniewacie nawet o tym nie wie. Ale wy jesteście tym ograniczeni i jeśli ona pojawi się przed wami, tracicie kontrolę. Ale ta osoba nawet może tego nie czuje. Tylko wy macie problem sami ze swoim gniewem, przeszkadzacie sami sobie, cokolwiek robicie, kiedy jecie, śpicie, itp. A ona się bawi i jest wolna. Tylko wy nie jesteście wolni.
Sami sobie to robimy. Zewnętrzny świat tylko dostarcza nam okoliczności. Jest to samozatruwanie. Inna rzecz to nam to, czyli nasze dualistyczne myślenie. Powoduje ono powód, cel i akceptację i znów druga strona być może nie ma o tym pojęcia, ale my to robimy. Przykładowo gdzieś jest kilkaset osób które znamy i my też tam jesteśmy i śpieszy się nam, nie będziemy się witać ze wszystkimi – tylko z tymi, którzy staną nam na drodze może się dotkniemy lub przywitamy, zamienimy kilka słów. Być może kogoś jednak ominiemy, nawet jeśli stanie przed nami. My nie mamy intencji porozmawiania czy nie-porozmawiania z kimkolwiek, ale ta jedna pominięta osoba może zacząć myśleć: „on mnie nie lubi”, „nie przywitał się ze mną, a z innymi się przywitał” itp. Potem rozwija się myślenie: kładziemy się spać ¬– myślimy o tym, wstajemy i myślimy o tym, zaczynamy myśleć: „może to przez to, że kiedyś tam powiedziałem coś” itd. Sami to rozwijamy. Ta myśl jest fundamentem naszego pomieszania i szaleństwa. Przydajemy sobie pracy myślenia o tym, martwienia się o to, rozczarowania, smutku i poczucia nieszczęścia, tylko dlatego, że sami stworzyliśmy sobie powód do tego. Sami to stwarzamy nie zdając sobie z tego sprawy i jesteśmy nieszczęśliwi. Myślimy, że to przez tą osobę, która z nami nie porozmawiała, że to jej wina, ale tak naprawdę to przez nasze własne myślenie i sposób widzenia okoliczności.
Mówię tu o tym, jak sprawiamy, że czujemy się szczęśliwi ponieważ stwarzamy sobie do tego powód i o tym, że czujemy się nieszczęśliwi i rozczarowani w taki sam sposób: stwarzając sobie po temu powód. Mówię, że nie ma to związku z drugą stroną, lecz ze sposobem w jaki patrzymy na okoliczności. Jeśli to zmienimy, wszystko stanie się łatwiejsze. To główna rzecz.
Druga sprawa to brak zaufania. Kiedy brakuje nam zaufania, przynosi to określone konsekwencje. Mamy wówczas wątpliwości. Pytamy i pozostajemy pośrodku między tak i nie. Ignorancja i projekcje naszych dualistycznych myśli oraz wątpliwości. Są to trzy podstawowe rzeczy, które powinniśmy przepracować we właściwy sposób, zmienić, naprawić, przekształcić. Im lepiej będziemy potrafili to zrobić, tym bardziej będziemy wolni i będziemy sobie radzić ze wszystkim łatwiej. Dopóki jesteśmy ograniczeni tymi trzema uwarunkowaniami, im bardziej nas one ograniczają, tym bardziej czujemy się nieszczęśliwi, wpadamy w depresję, jesteśmy zamknięci.
Dlatego nauki skupiają się na tym. Nauki ciągle mówią o umyśle. Zarówno sutra, tantra jak i dzogczen ciągle powtarza „umysł”. Każda z nich ma inne metody, ale każda mówi „umysł”. . Dlaczego umysł jest tak ważny? Ponieważ to dla umysłu rzeczy stanowią różnicę, wszystko zależy od percepcji i odbioru umysłu. Jeden z wielkich Lamów mówi: „zamiast leczyć gniew wszystkich wkoło, kontroluj i lecz swój własny gniew. Lecząc swój własny gniew, leczysz gniew wszystkich pozostałych. Kiedy sam w sobie nie masz gniewu, cudzy gniew nie będzie ci przeszkadzać, ponieważ to już jest cudza własność, nie twoja.” Cudzy gniew nie przyjdzie do ciebie i nie powie: hej, przyszedłem i będę ci teraz przeszkadzać. Nic takiego się nie zdarzy. Tylko przez własny gniew, przywiązanie, nienawiść wpadamy w nieszczęście, zazdrość, dumę i inne – sami wpadamy w nieszczęście.
Czułem, że między sesjami praktyki powinienem mówić o tych sprawach. Musimy to dobrze zrozumieć.
Jest wiele poziomów w jakie każdy narzeka, cierpi, jest niezadowolony. Nie dlatego, że wszystko jest tak naprawdę, lecz z powodu niewiedzy jak radzić sobie z codziennym życiem i okolicznościami, lub ze społeczeństwem. Jest ważne abyśmy to przemyśleli. Powinniście to przemyśleć i sprawdzić, czy to ma dla was znaczenie i jeśli tak, pracować nad tym przez praktykę. W przeciwnym wypadku, jeśli nasza praktyka będzie poza codziennym życiem, to ja nie wiem na ile będzie ona pożyteczna. Celem naszej praktyki nie jest bycie poza, lecz integracja z codziennym życiem, ze sposobem myślenia, sposobem życia. Następuje tzw. rozwijanie się, rozwój, zmiana. Po to przyjeżdżamy na odosobnienie. Co możemy się nauczyć przez tydzień? Nie osiągniemy oświecenia w tydzień, to jest pewne. Możemy jednak dokonać zmian w naszym życiu, jeśli znamy kluczowe punkty. Wtedy to ma dla nas znaczenie i to jest bardzo ważne. To jest esencjonalne. Każdy z was ma inną perspektywę, inne oczekiwania związane z odosobnieniem. Ale to nie zadziała w taki sposób. Jest tylko jedna esencja znaczenia nauk, tych nauk Czerwonego Garudy. Jest ona taka: poprzez praktykowanie nauk Czerwonego Garudy przekształcić zwyczajny sposób rozumienia w poziom mądrości. To jest wszystko to, o czym mówiłem dotąd. Zobaczyć właściwy stan wewnętrzny, właściwy stan okoliczności. Nie jest tak że tylko duchy naga są naszym celem. Duch naga to jest po prostu jedna z czujących istot. Wzbudzamy umysł oświecenia dla wszystkich istot. Wiemy wszyscy że duch naga to także czująca istota. Nie powinniście myśleć, że ta praktyka to jakieś antidotum na duchy naga, aby je podbijać, to błędny pogląd. Podbij swój własny umysł, swoje własne myśli. Nie myśl sobie „muszę podbić jego umysł i sposób rozumienia”, podbij swój własny.
Ostatnio słyszałem że był w Polsce nauczyciel, buddyjski lub zen, prowadził odosobnienie i był taki warunek, że na to odosobnienie nie będzie wpuszczał bonpo. Jeśli ktoś ma schronienie w Bonie lub praktykuje Bon, nie zostanie wpuszczony chyba że przyjmie na nowo schronienie u niego albo jakiegoś innego Lamy. Słyszałem, że niektórzy z was byli tym zasmuceni. Moim zdaniem nie ma powodu do smucenia się. Czy wydaje się wam, że mimo tych okoliczności moglibyście skorzystać na jego naukach i odosobnieniu, które prowadził? Mimo to chcielibyście tam być? Jeśli tak, to pójdźcie. Jeśli nie jesteście gotowi na przyjęcie tych warunków, to nie smućcie się, jest całkowicie w porządku być tu gdzie jesteście. Jeśli zamiast tego zareagujecie, spowoduje to tylko więcej negatywności, negatywnych komentarzy, negatywnych myśli, negatywnego środowiska. To nie jest nic nowego dla bonpo, wiecie? Od VIII wieku mamy to ze sobą. Mówiłem wam wcześniej, jak nasze dzieci cierpiały przez to. Nasze reagowanie nic nie pomoże, mówienie, że to nie jest dobry mistrz itp. To tylko próba kontrolowania sytuacji, bycia górą. Nauki Bon nie mówią: powiedz coś złego tym, którzy tobie powiedzieli. Nauki mówią: wzbudzaj miłość i współczucie tak mocno, jak oni ciebie krzywdzą. Powinniście pamiętać o tym. Mamy taką modlitwę inspiracji, trzy zdania, które recytujemy codziennie. Kiedy recytujemy powinniśmy o tym myśleć. Dala czi sem niu czier cziala znaczy niezależnie jak oni są dla mnie podli i źli, sandzie dziurła ma jin par znaczy nie podejmując żadnych negatywnych działań ani negatywnych myśli jako reakcji, la ja pen tor szos życzę sobie abym mógł być jak najbardziej dla nich pożyteczny. To modlitwa. Skoro modlimy się takimi słowami, to po to, abyśmy pomyśleli nad ich znaczeniem i wprowadzili je w praktykę. Tak więc nie powinniśmy, w świetle naszej praktyki, myśleć ani czynić niczego negatywnego do tego lamy, możemy mu tylko spróbować wyjaśnić, czym są nauki Bon i rozwiać jego wątpliwości – jeśli umiemy. Kiedy nie ma wątpliwości, wówczas jest jasność. Inaczej, tylko blokować siebie i przeszkadzać sobie – to strata czasu. Ani Budda Siakjamuni ani Tonpa Szienrab nie powiedzieli, że jeśli otrzymałeś jedne nauki to nie wolno ci słuchać innych itp. Żadna z nauk Buddów nie zawiera takich ograniczeń. Gwarantuje wam to. Ich nauki są dla korzyści wszystkich bez żadnych ograniczeń. Jeśli są jakieś ograniczenia, to nie jest to z oryginalnych nauk. Również ta koncepcja samego-siebie-ponad-innymi (self-supreme conception) – jest to najniebezpieczniejsza część ignorancji i chwytania, lgnięcia. To nie bazuje na naukach, ale właśnie na lgnięciu, chwytaniu, które jest nieuświadomione – wg nauk Bon. Po tybetańsku mówimy dang zi. Chodzi o postrzeganie siebie jako najlepszego, najważniejszego, najmądrzejszego itp. To jest ignorancja. Musimy się nauczyć równego postrzegania, traktowania i szanowania wszystkich istot. Nieważne, czy to egoizm związany z naukami, czy też z jakimiś prywatnymi sprawami, nie robi to różnicy, podobnie jak nie ma znaczenia, czy jesteśmy skuci złotymi kajdanami, czy żelaznymi. Nie powiemy, że złoty łańcuch jest lepszy z powodu tego złota. Kajdany pozostają kajdanami i krępują naszą wolność niezależnie od tego, z czego są zrobione, czy z drogocennego kruszcu, czy ze stali. Tak więc ignorancja pozostaje ignorancją, niezależnie od tego, z czym jest związana. Celem naszej praktyki jest się od ignorancji uwolnić, na każdym poziomie. Żaden z naszych nauczycieli, przy których wzrastaliśmy, czy Jego Świątobliwość, czy Jongdzin Rinpocze, mimo, że przez lata i wieki byliśmy prześladowani, nigdy nasi nauczyciele nie powiedzieli nam, żebyśmy robili coś w odpowiedzi. Raz nawet sami próbowaliśmy coś zrobić, kiedy byliśmy młodzi i niedoświadczeni. Chcieliśmy napisać coś, aby oczyścić i wyjaśnić błędy buddyjskie na temat Bonu. Myśmy wtedy uczyli się dialektyki i poezji i byliśmy bardzo podekscytowani ideą napisania odpowiedzi, zwłaszcza że jeden z buddyjskich mistrzów napisał coś o Bonie, co dla nas było już za wiele – byliśmy źli i chcieliśmy napisać odpowiedź. Napisać, gdzie się myli, co jest źle. Zdecydowaliśmy się więc napisać wyjaśnienia i odpowiedź, ale nie mieliśmy pieniędzy, więc postanowiliśmy zrobić zbiórkę pieniędzy. Trzeba było jednak poprosić jego Św. o zgodę. Myśleliśmy, że to będzie wspaniałe. Ja i koledzy poszliśmy do Jego Św. i powiedzieliśmy, że chcemy napisać książkę o tym, jak Bon był źle interpretowany i nierozumiany. Czekaliśmy na odpowiedź, ale Jego Św. tylko jakoś tak patrzył na nas i nic nie mówił. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Zapytał nas, jak mamy zamiar napisać i powiedzieliśmy, że podzielimy się tą pracą, jeden napisze o tym, inny o tamtym itd. I Rinpocze nas zapytał, czy uważamy, że po napisaniu tej książki już wszystko będzie wyjaśnione na te tematy. Powiedzieliśmy, że tak. A On zapytał, czy po tym, jak oni napiszą nam odpowiedź, czy jesteśmy gotowi na napisanie następnej książki. A my myśleliśmy, że jedna wystarczy. A Rinpocze powiedział nam, abyśmy uczyli się, studiowali i nie myśleli o tych sprawach, ponieważ od VII wieku nic się nie wyjaśniło i to nigdy się nie skończy. Tylko doda to egoizmu i ignorancji i walki. Jeśli nie przestaniemy odpisywać na to, to nie uwolnimy się od naszej ignorancji. Wtedy byliśmy rozczarowani, że Jego Św. nie pozwolił nam napisać nawet jednej książki. Wtedy nie potrafiliśmy zrozumieć głębi jego nauk. Ale to były najgłębsze nauki, jakie otrzymaliśmy. Teraz czujemy się szczęśliwi, że wtedy nic nie napisaliśmy. Smucenie się czy gniewanie na cudzą ignorancję nic nie pomoże, a to, co ktoś inny pisze, to jego sprawa i nauk Bon to nie zmieni. Mówię o tym, żebyście pomyśleli i zrozumieli to, co jest w podtekście tej opowieści.
(...)"
:padam:

Nauki powyższe pochodzą z odosobnienia Czerwonego Garudy z roku 2002

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: sob maja 10, 2008 22:47 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Wybór religii

''Powinieneś postępować rozważanie i z rozmysłem, jeśli chodzi o wybór religii. Nie jest dobrze podejmować decyzję o zmianie religijnej orientacji na podstawie zasłyszanych jednej czy dwóch przypadkowych informacji. Nie podejmuj takich pochopnych decyzji, opierając się tylko na jednej czy dwóch przeczytanych książkach.Nie podążaj w takich momentach za przypadkowymi wrażeniami, jak widzenie w medytacji tęczy lub świateł, nie kieruj się impulsywnymi odczuciami. Rozważ to głęboko. Jeżeli jakaś ścieżka proponuje ci coś więcej, niż to, co dotychczas napotkałeś i jeżeli twa decyzja jest poważna, możesz oczywiście taką decyzję podjąć. Co jest istotne to to, byś po podjęciu decyzji stabilnie przy niej pozostał. Bardzo ważne jest, by docenić przy tym przeszłość, twoje przeszłe działania i dokonania, tak by nie zostały one zaprzepaszczone. Przeszłość stanowi część procesu wzrostu i prowadzi ku przyszłości. Kiedy ludzie zmieniają swoją religijną orientację, swoich nauczycieli, często zaczynają narzekać i krytykować przeszłość. Nie powinieneś tak postępować. Podobne to jest do wzięcia rozwodu, a następnie narzekanie na swego eks-męża lub żonę. Nie jest to w porządku. Bardzo istotne jest nauczenie się tego, by postrzegać przeszłość w sposób pozytywny.''
Tenzin Wangyal Rinpocze

Zaczerpnięte z komentarza Tenzina Wangyala Rinpocze do ''Niamdziu'' Tru Dzialły Jungdrunga.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob maja 10, 2008 22:54 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
„Po co tu siedzicie?
Pomyślcie-jaki ma sens siedzenie ze skrzyżowanymi nogami, recytowanie mantr i gapienie się na nauczyciela?
Ten lama, tamten lama, po co ten cały kram z lamami?
Pracujecie, ale nikt nie zauważył waszej przemiany i nic się na lepsze w waszym życiu nie odmieniło. Pora zadać sobie pytanie: dlaczego praktykujecie?
Czujecie się w tedy lepsi, wyjątkowi, nie to co ludzie na ulicy?
Oni są zwykli, ja nie. A może ci zwyczajni ludzie, których zostawiliście w domu, mają znacznie lepsze sposoby radzenia sobie z problemami niż wy, siedząc tu recytując modlitwy?
Jeśli tak- nie powinno was tutaj być. Należy wrócić do rodziny, żyć normalnym życiem, nauczyć się tam prostych rzeczy. Kiedy po raz ostatni skosiliście trawnik, wyrzucili dobrowolnie śmieci?
Nie pamiętacie?
Najwyższa pora, żeby to zrobić właśnie bez wielkich słów o duchowości. Nie wyobrażajcie sobie, że nie do tego jesteście powołani. Jeśli nie macie współczucia dla ojca, matki, żony - wówczas współodczuwanie ze wszystkimi istotami nie jest prawdą, według której żyjecie, lecz pozorem, pewna religijną ideą. Rezultat pracy nad sobą musi przejawiać się w materialnym świecie. To się nazywa - mieć realizacje praktyki. W przeciwnym razie praca duchowa okazuje się fikcją, bardzo niewłaściwą zabawą.
- Uważajcie, bo jesteście w bardzo niebezpiecznym miejscu. Weszliście w konflikt ze źródłem, które wybraliście sami, z całą wiedzą, z antidotum. Zaciemniliście w sobie to duchowe wsparcie, które powinno wam pomoc - a tymczasem nie macie do niego dostępu”
Tenzin Wangyal Rinpocze.

Fragment wykładu T.W.R. zamieszczonego w periodyku ''Nieznany Świat'' 8/2005 (176)


Na górę
Nieprzeczytany post: czw cze 12, 2008 01:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
:padam:
Jongdzin Tenzin Namdhak Rinpocze, Wilga, wrzesień 2003:
"(...)oto jest Naturalny Stan Umysłu na przykładzie oceanu:
w oceanie mogą pojawić się jakiekolwiek odbicia. Natura ta jest przestronna i z niej może pojawić się cokolwiek: myśli pojawiają się z tej natury i nie mogą one od niej odejść, one pojawiają się i znikają w niej(...)

wszelkie przejawienia zjawiskowej egzystencji i wasze wewnętrzne przejawienia, jak myśli, emocje, cokolwiek dobrego czy złego przychodzi, wszystko jest połączone z Naturalnym Stanem, który jest, jak już wcześniej powiedziałem, jak ocean: jakiekolwiek odbicia przejawiają się w oceanie, wszystko to jest wodą. Dokładnie tak samo wszystko jest zintegrowane z Naturalnym Stanem, nieoddzielone od niego.(...)

Kidy zdasz sobie sprawę ze swej natury i z tego, że w doskonały sposób są w niej zawarte dobre jak i złe rzeczy, wówczas w miarę praktykowania medytacji nad Naturalnym Stanem, zaznajomienia się i rozwoju stabilności nieczyste czy złe rzeczy oczyszczą się i mądrość się rozwinie aż w końcu rozwinie się czysta wizja, spontanicznie doskonała wizja Buddów(...)

nasz Naturalny Stan jest naturalnie bardzo stabilny, ale to czy twoja medytacja jest stabilna czy nie zależy od okoliczności i osoby(...)"
:padam:

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lip 04, 2008 22:17 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Klucz do potrójnych podziałów występujących w naukach dzogczen.
Cytuj:
''Klucz do potrójnych podziałów występujących w naukach dzogczen.

Linearny diagram nie może dokładnie oddać złożonych wewnętrznych zależności pomiędzy różnymi aspektami nauk. Byłoby lepiej przedstawić to za pomocą trójwymiarowej, krystalicznej struktury, w której każdy poszczególny punkt łączy się z pozostałymi. Ponieważ jednak książka stanowi prezentację linearną, co wynika z samej natury języka i sposobu jego zapisywania, to i nauki - jeśli się je zapisuje - muszą zostać przedstawione w linearnej kolejności. Diagram ten stanowi wyłącznie prowizoryczny klucz, który może posłużyć jako otwarcie subtelniejszego widzenia na wiele współgrających ze sobą aspektów w krysztale nauk i jako pomoc w śledzeniu przebiegu książki.

1. PODSTAWA Pierwotny stan czyli podstawa każdej jednostki, która obejmuje:
- ISTOTĘ, która jest pusta
- NATURĘ, jednak zjawiska stale sie pojawiają
- ENERGIĘ, która przejawia się na trzy charakterystyczne sposoby jako:
-- DANG
-- ROLPA
-- TSEL
Jak wyjaśniono przy pomocy metafor kryształu i jego promieni, kryształowej kuli, zwierciadła i odbić, są one czyjąś energią [dang, rolpa tsel. przyp. kunzang]. Jednak istota w samsarze błędnie bierze je za zjawiska zewnętrzne i postrzega je jako swoją karmiczną wizję, obejmującą odpowiednio:
--- UMYSŁ
--- GŁOS (czyli energię związaną z oddechem)
--- CIAŁO

2. ŚCIEŻKA
- TAŁA, pogląd albo widzenie prawdziwego stanu jednostki i wszechświata. Prawdziwy pogląd polega na obserwowaniu stanu swego własnego prawdziwego umysłu, głosu i ciała.
- GOMPA, bieżące praktyki, prezentowane w trzech seriach. Są to praktyki, które pracują z każdym aspektem jednostki: ciałem, głosem i umysłem.
-- SEMDE, seria umysłu
-- Longde, seria przestrzeni
-- MENNAGDE, seria kluczowych instrukcji
--- PRAKTYKI ZASADNICZE: są to praktyki kontemplacji, samego dzogczen i praktyki medytacji, które umożliwiają wejście w stan kontemplacji. Praktyki TREGCZIE pomagają rozpoznać pierwotny stan i nieustannie przebywać w kontemplacji, natomiast praktyki THOGAL szybko umożliwiają rozwinięcie stanu kontemplacji poprzez wizję, aż do jej ostatecznego ziszczenia, którego zwieńczeniem jest urzeczywistnienie świetlistego ciała.
--- PRAKTYKI DRUGORZĘDNE: są to dowolne praktyki, które mogą byc użyte razem z kontemplacją, w celu rozwinięcia jakiejś szczególne zdolności lub przezwyciężenia powstałej przeszkody, takie jak: jantra-joga, recytacje mantr, rytuał itd.
- CZIEPA, postępowanie w życiu codziennym: w jaki sposób się żyje w świetle poglądu i praktyki, utrzymując niedualną kontemplację w trakcie wszelkich działań wykonywanych w ciągu 24 godzin codziennego życia, a jeśli się tego nie potrafi, utrzymując przynajmniej obecność samoobserwującej się świadomości.

3. OWOC, czyli urzeczywistnienie
- WIELKIE PRZENIESIENIE
- ŚWIETLISTE CIAŁO
-- CAŁKOWITE URZECZYWISTNIENIE [odnosi się do W.P. i Ś. C. przyp. kunzang]
--- ''Trzy Ciała''
---- DHARMAKAJA
---- SAMBHOGAKAJA
---- NIRMANAKAJA
Trzy ciała to właściwe postrzeganie trzech sposbów przejawiania się energii (dang, rolpa, tsel) i trzech aspektów podstawy, które one ilustrują - były one zawsze prawdziwym stanem każdej bez wyjątku jednostki i całego wszechświata.

Zaczerpnięte z: ''Kryształ i ścieżka światła'', wydawnictwo A, Kraków 2006
.b.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lip 05, 2008 16:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob mar 03, 2007 15:48
Posty: 412
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Bon
o, to 'wielkie przeniesienie'. spotkałem się z tym innym tekście. co to znaczy ?

_________________
Piękne Modlitwy
Medytacja


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lip 05, 2008 17:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn maja 14, 2007 11:24
Posty: 2817
Płeć: kobieta
Tradycja: Bön, Kagyu
Cytuj:
--- GŁOS (czyli energię związaną z oddechem)
A jak nalezy to rozumiec?


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lip 05, 2008 17:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
takie urzeczywistnienie jak np. Tapihritsy (i chyba również Padmasambhawy) i kilku innych mistrzów: jest to zamanifestowanie ciała światła bez procesu umierania (o ile dobrze wiem ;) )

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lip 05, 2008 21:32 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9902
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
Cytuj:
--- GŁOS (czyli energię związaną z oddechem)
A jak nalezy to rozumiec?
Mowa? Jeden z trzech poziomów aktywności oprócz umysłu i ciała.

Pozdrawiam
/M

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lip 06, 2008 00:21 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
o, to 'wielkie przeniesienie'. spotkałem się z tym innym tekście. co to znaczy ?
W dzogczen longde i mennagde, realizacją jest tęczowe ciało /w ningmapie/, natomiast w semde masz wielkie przeniesienie, znaczy to tyle, że w momencie śmierci zaczyna się nirwana.

Pozdrawiam
kunzang

_________________
.
dangervisit


Ostatnio zmieniony ndz lip 06, 2008 00:27 przez kunzang, łącznie zmieniany 1 raz.

Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lip 06, 2008 00:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn maja 14, 2007 11:24
Posty: 2817
Płeć: kobieta
Tradycja: Bön, Kagyu
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
--- GŁOS (czyli energię związaną z oddechem)
A jak nalezy to rozumiec?
Mowa? Jeden z trzech poziomów aktywności oprócz umysłu i ciała.
Chodzilo mi o to, jak rozumiec, ze glos to energia zwiazana z oddechem.


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lip 06, 2008 00:28 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Cytat:
--- GŁOS (czyli energię związaną z oddechem)

A jak nalezy to rozumiec?
Cytuj:
(...) Poprzez materialny wymiar ciała możemy zrozumieć jego energię czy też ''głos'', co stanowi drugi aspekt jednostki. Jest on bardziej subtelny od ciała, dlatego trudniej go zrozumieć. Jednym z postrzegalnych jego aspektów jest wibracja czy dźwięk, stąd mówi się tu o ''głosie''. Głos jest powiązany z oddechem, a oddech z energią życiową jednostki. (...)
''Dzogczen stan doskonałości samej w sobie''
Pozdrawiam
kunzang

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lip 06, 2008 00:30 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9902
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
--- GŁOS (czyli energię związaną z oddechem)
A jak nalezy to rozumiec?
Mowa? Jeden z trzech poziomów aktywności oprócz umysłu i ciała.
Chodzilo mi o to, jak rozumiec, ze glos to energia zwiazana z oddechem.
Lung. Zgadlem? :)

Pozdrawiam
/M

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lip 06, 2008 13:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn maja 14, 2007 11:24
Posty: 2817
Płeć: kobieta
Tradycja: Bön, Kagyu
Cytuj:
Cytuj:
(...) Poprzez materialny wymiar ciała możemy zrozumieć jego energię czy też ''głos'', co stanowi drugi aspekt jednostki. Jest on bardziej subtelny od ciała, dlatego trudniej go zrozumieć. Jednym z postrzegalnych jego aspektów jest wibracja czy dźwięk, stąd mówi się tu o ''głosie''. Głos jest powiązany z oddechem, a oddech z energią życiową jednostki. (...)
''Dzogczen stan doskonałości samej w sobie''
Czyli np puls / rytm serca, zalicza sie do "glosu"?

Cytuj:
Cytuj:
Chodzilo mi o to, jak rozumiec, ze glos to energia zwiazana z oddechem.
Lung. Zgadlem? :)
Nie wiem, czy zgadles, bo nie wiem, o co chciales przekazac piszac "Lung".


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lip 06, 2008 14:10 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9902
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
Nie wiem, czy zgadles, bo nie wiem, o co chciales przekazac piszac "Lung".
Energia związana z oddechem - lung, prana, qi, ki.

Pozdrawiam
/M

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz lip 06, 2008 16:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn maja 14, 2007 11:24
Posty: 2817
Płeć: kobieta
Tradycja: Bön, Kagyu
Cytuj:
Energia związana z oddechem - lung, prana, qi, ki.
Tak, ale co to mowi, ze glos to lung/prana/qi?


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lip 07, 2008 02:52 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Witam
Cytuj:
Czyli np puls / rytm serca, zalicza sie do "glosu"?
''Głos'' także generalnie reprezentuje energię jednostki. Wszelkie dźwięki związane z ciałem /dźwięki ciała/ są przejawieniem owej energii.

Pozdrawiam
kunzang

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: czw sie 28, 2008 09:47 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Nowoczesne, technologiczne społeczeństwo, zdominowane przez umysł racjonalny, poprzez prawo i różne struktury sprzyja temu, byśmy gubili samych siebie. Podążamy za strukturami lecz struktury pokazują nam tylko jedną drogę. Podążając za nimi nie możemy zwrócić się w kierunku przeciwnym. Możemy zauważyć w jaki sposób ludzie gubią się we współczesnym społeczeństwie. Nie wiedzą kim są, dlaczego są właśnie tutaj, nie rozumieją, jaki jest cel ich życia. Czują się zagubieni. Odgrywają pewne role i w jakiś sposób się z nimi identyfikują. Nazywa się ich zagubionymi duszami. Zagubili oni siebie samych.
Właściwy Pogląd jest jak odnalezienie samego siebie po tym, jak sie zagubiliśmy. Podstawa oraz Pogląd są uznawane za coś świętego. Pogląd czyli Podstawa jest określana jako dharmakaja. Ścieżka czyli medytacja znana jest jako sambhogakaja. Rezultaty czyli działanie zwane jest nirmanakaja. To, czego tak naprawdę potrzebujemy, to połączyć się z Samantabhadrą, połączyć się z Tapihritsą, połączyć się z naszą Esencją, z naszą świętą przestrzenią, połączyć się z naszym świętym istnieniem.
Nasze istnienie jest święte. Jednak podejmując wysiłek, by czymś się stać, tracimy swój święty byt. Tracimy go podejmując wiele nieskoordynowanych działań. Niezwykle istotne jest abyśmy zrozumieli, kim naprawdę jesteśmy. W samsarze jesteśmy samym sobą, lecz kim jesteśmy naprawdę? Jesteśmy buddą.

komentarz do ''Niamdziu'' Tru Dzialły Jungdrunga


Na górę
Nieprzeczytany post: pt sie 29, 2008 07:23 
Offline
ex Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 24, 2004 14:30
Posty: 992
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: Sosnowiec
:] thx za przypomnienie tego co kryje pytanie 'po co?'


Na górę
Nieprzeczytany post: wt wrz 02, 2008 22:33 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
''Jak wiecie, często staram się tłumaczyć nauki przez odniesienia do codziennego życia. Wiem, że nie wszyscy nauczyciele tak postępują, ale robię to, ponieważ uważam, że to bardzo ważne. Uważam, że jest to naprawdę jedyny sposób.

Czasami możemy czuć się źle z powodu stresu. Możemy czuć się zmęczeni, wyczerpani lub rozdrażnieni i w takich chwilach jesteśmy mniej świadomi tego, co mówimy i co robimy. W tych momentach może się wydarzyć wiele niepotrzebnych, negatywnych spraw. Możemy zaszkodzić naszym związkom z rodziną i z innymi lub zaszkodzić naszym interesom.

Gdyby w naszym życiu było więcej chwil świadomości, spowodowałoby to ogromną poprawę naszego życia osobistego. Ta poprawa mogłaby być wsparciem dla dużej zmiany w naszej osobowości i praktyce.

Często dopiero po fakcie rozumiemy, że złość i ostre słowa w niczym nam nie pomogły, ale nie jesteśmy tego świadomi aż do czasu, gdy ktoś zareaguje na nasz zły nastrój. Wtedy dopiero możemy powiedzieć: "Och, tak mi przykro, że Cię zraniłem. Tak mi przykro z powodu skutków tego, co powiedziałem". Ale gdy takie zrozumienie przychodzi po fakcie, jest już spóźnione.

Gdy dużą część dnia spędzamy bez świadomości i z uczuciem rozdrażnienia, to również bycie świadomym w medytacji możemy być dla nas trudniejsze. Gdy siedzimy praktykując i wyobrażamy sobie, że wszystkie stałe obiekty wokół nas mają cechę przestrzeni i światła, to mamy mniejsze szanse, że nasze doświadczenie wzniesie się ponad poziom samej koncepcji i teorii.

Czasami chodzę na pocztę, żeby nadać paczkę do Indii lub Nepalu i często zdarza się, że kolejka ludzi czekających przede mną posuwa się bardzo powoli. To doskonała okazja do sprawdzenia jak dobrze działa nasza praktyka. Możemy myśleć, że nasze ciało i umysł nie mogą być tak zrelaksowane i pełne przestrzeni na poczcie jak są w czasie medytacji, ale nie jestem co do tego przekonany. To samo ciało, które stoi w kolejce, siedzi w medytacji. Jednak ciało musi być nieco lepiej przygotowane, żeby zrelaksować się na poczcie.

Wydaje się, że gdybyśmy włożyli nieco więcej wysiłku, moglibyśmy wnieść do naszego życia znacznie więcej świadomości. Wszyscy rozumiemy, że większa świadomość jest fantastyczna, zatem zróbmy to. Ale od czego zacząć? Potrzebujemy tylko instrukcji, która pomoże nam doprowadzić krok po kroku do wywołania prawdziwej zmiany.

Cztery ważne punkty wpływają na to naszą postawę i zachowanie na poduszce medytacyjnej i poza nią. Na te cztery punkty - pozycja ciała, oddech, skupienie uwagi i środowisko - dobrze jest zwrócić uwagę gdy chcemy zdobyć pełniejszą świadomość naszego życia.

Jeśli chodzi o pierwszy punkt, pozycję ciała, to przyjrzyjmy się naszemu doświadczeniu w kolejce na poczcie. Czy pamiętasz, kiedy ostatnio byłaś na poczcie? Wróć pamięcią do tego porannego stania w kolejce, możesz przywołać to uczucie, prawda? Możesz poczuć, że Twoje ciało było napięte. Zatem co powinieneś zrobić na poziomie fizycznego ciała? Po prostu bądź świadom, że możesz rozluźnić swoje ciało. Zwróć uwagę na swoje ciało w tej chwili, być może nieco popraw jego pozycję i rozluźnij się. Wydaje się, że tyle jesteś w stanie zrobić, prawda?

Zatem jaki jest następny krok? Oddech. Najpierw ciało, następnie oddech. Gdy skierujesz uwagę na swój oddech natychmiast dostrzeżesz, że jest napięty. "Och, przede mną w kolejce jest tyle osób... Ach... Chyba nigdy nie dotrę do okienka... Ach... " Te wyobrażenia są związane z praną, którą musimy wypuścić z wydechem, zatem zróbmy to.

Trzecią ważną sprawą jest skupienie uwagi. Nasza uwaga jest bardzo interesująca. Zobacz na co kierujesz swoją uwagę. Gdy czujesz się źle, łatwiej jest skierować uwagę na coś innego, niż dokonać zmiany na poziomie samego doświadczenia. Możesz udawać, że czujesz się dobrze, ale to nie wpływa na Twój zły nastrój. Ogólnie rzecz biorąc, rodzaj Twojego skupienia dokłada się do Twojego złego samopoczucia, i możesz to skupienie zmienić.

Na czym zwykle skupiamy się na poczcie? Na najwolniejszej części procesu, która może zachodzić po tej, albo po tamtej stronie okienka, prawda? Wiemy o tym. W chwili, gdy wchodzimy do urzędu, natychmiast oceniamy ile jest przed nami osób i w jakim tempie się przesuwają. To zadziwiające. W tej chwili mamy do wyboru wyjść i wrócić później, albo stanąć w kolejce. A gdy zdecydujemy się stać w kolejce, mamy do wyboru rozluźnić się lub się nie rozluźniać. Napinanie się nie zmieni czasu potrzebnego do nadania paczki. A nawet gdyby zmieniało, to i tak pewnie lepiej byłoby się rozluźnić.

Ciągle pamiętam zabawę jaką miałem wracając tutaj pociągiem z Nowego Jorku. Nie wierzyłem własnym oczom. Było bardzo wiele osób starających się wsiąść do naszego pociągu, rozpychających się i wciskających. Było gorzej niż w pociągach w Indiach. Żeby dostać się do środka trzeba było wcisnąć się między stłoczonych ludzi, a wiele osób i tak zostało na peronie, gdy pociąg odjechał.

Oczywiście nie brzmi to jak opis świetnej zabawy. Ale przed wejściem do pociągu kupiliśmy trochę jedzenia w świetnej tybetańskiej restauracji, z zamiarem zjedzenia go po drodze. Gdy weszliśmy, musieliśmy trzymać je ponad głowami, ponieważ było tak ciasno. Gdy ruszyliśmy, kobieta stojąca po drugiej stronie wagonu zapytała co tam mamy. Wyjaśniłem jej, że to tybetańskie jedzenie i zapytała, czy może spróbować. To, że miała odwagę zapytać, czy może spróbować czyjegoś jedzenia pokazuje, jak bardzo zbliżeni do siebie się tam czuliśmy. Czuliśmy fizyczną bliskość i z tego powodu ona poczuła, że może o to zapytać. Odpowiedziałem, że oczywiście może spróbować! Gdy jedzenie było podawane do niej na drugą stronę wagonu, po drodze znikało. Inni też chcieli go spróbować. To było niesamowite, wszyscy świetnie się bawiliśmy.

Gdy trochę ludzi wysiadło w Filadelfii nasz wagon stał się mniej tłoczny, a gdy minęliśmy Waszyngton i jechaliśmy do Charlottesville, wagon był tylko nieco zapełniony i wszyscy wrócili do normalnego stanu umysłu, zajmowali swoje terytorium i myśleli: "Dlaczego się na mnie gapisz?" Mogliśmy zapomnieć o dzieleniu się jedzeniem!

To, na czym się koncentrujemy, wywiera ogromny wpływ na nasze doświadczenie w danej chwili. Niektóre rzeczy jest łatwiej zmienić niż inne, a często kierujemy uwagę na złe miejsce i staramy się zmienić coś, czego zmienić nie możemy. Wtedy obwiniamy siebie i innych, podczas gdy problem polega na tym, że skupiamy się na złym miejscu. Jest powiedzenie, które mówi, że nie chodzi o to, żeby pracować ciężej, ale mądrzej. Wskazuje ono na tą samą zasadę: skupienie naszej uwagi. To ilość naszego wysiłku wpływa na rezultat, ale liczą się zręczne środki, po które sięgamy. Dobrze jest poświęcić nieco czasu na zastanowienie się czym są zręczne środki.

Wreszcie czwarty punkt to środowisko. Tutaj zastanawiamy się czy w danej sytuacji jest jakiś element, który możemy zmienić, żeby uczynić nasze środowisko nieco bardziej przyjaznym. Na przykład, kiedy wracasz do swojego biura, być może jesteś w stanie wnieść coś do jego przestrzeni, żeby uczynić ją milszą. Czy możesz zawiesić w niej piękny, kolorowy szal, albo wnieść świeże kwiaty lub piękny obraz? Widzisz? Możesz coś zrobić, żeby nieco rozjaśnić stresujące środowisko. Przenieś swoją uwagę w danej sytuacji i zmień również niektóre jej elementy, żeby uczynić ją nieco lepszą, zamiast starać się zmienić zaangażowane w nią osoby.

Gdy zmienia się środowisko, Ty również się zmieniasz i zmieniają się osoby wokół Ciebie. Jednak próby bezpośredniego wymuszenia zmiany u siebie lub innych jest znacznie trudniejsze.

Środowisko w znacznym stopniu kształtuje charakter ludzi, którzy w nim przebywają. W Tybecie znajduje się miejsce zwane Na Rong. Przebywanie w tym miejscu daje doświadczenie przeciwne do przebywania w Teksasie, gdzie niebo i ziemia są rozległym bezkresem. Krajobraz Teksasu wywołuje u wszystkich, którzy się tam znajdują, poczucie ekspansji. Siedząc w restauracji na lotnisku w Houston zostaniesz zapytany, czy chcesz teksańską margaritę za dodatkowego dolara. Można sobie wyobrazić, jak będzie ona ogromna!

Gdy jedziesz do Na Rong, masz kompletnie inne doświadczenie. Czujesz raczej ograniczenie i ściśnięcie. To bardzo stroma i wąska dolina i widać w niej niebo tylko wtedy, gdy spojrzy się prosto w górę. A ludzie, którzy tam żyją, są naprawdę surowi i niebezpieczni - to wojownicy! Gdy podróżując w Tybecie mówiłem innym Tybetańczykom, że tam jadę, byli zadziwieni: "Jedziesz do Na Rong?!" Ludzie się o nas bali.

Zewnętrzne środowisko bardzo wpływa na charakter ludzi. Ale czasami możemy zmienić niektóre aspekty środowiska. Na zdjęciach Tybet wygląda na fantastyczne miejsce, warte odwiedzenia, ale nie jest to środowisko, w którym przeciętny człowiek Zachodu naprawdę chciałby żyć. Nawet upalny Nowy Meksyk nie jest miejscem, w którym normalnie chciałoby się żyć, gdyby nie współczesne udogodnienia, takie jak klimatyzacja, elektryczność i bieżąca woda. Jeśli spędzisz tam miesiąc bez tych wszystkich rzeczy, Twoje codzienne doświadczenia będą zupełnie inne, prawda? Teraz widzisz jak prosta zmiana kilku rzeczy w Twoim otoczeniu prowadzi do dużej zmiany tego, jak się w tym środowisku czujesz.

Gdy tworzysz bardziej przyjemne środowisko, w Twoich uczuciach może pojawić się pozytywna zmiana, której nie potrafiłbyś spowodować w inny sposób.

Gdy wyjaśniam jak możemy w ten sposób stać się bardziej świadomi, ma to dla nas sens, wiemy o tym, prawda? Ale wciąż nie zaznajomiliśmy się z tymi punktami na tyle, by stały się one aktywną częścią naszego życia. Nasza wiedza o świadomości pozostaje uśpiona, a my żyjemy w nasz zwyczajny sposób.

Gdy każdego dnia przez chwilę zwrócimy uwagę na każdy z tych czterech prostych punktów dotyczących postawy naszego ciała, naszego oddechu, skupienia uwagi i środowiska, możemy zadbać w ten sposób o naszą subtelną świadomość, rozwiniętą w praktyce medytacyjnej, integrując ją coraz bardziej z przestrzenią naszego codziennego życia.''

Tenzin Wangyal Rinpocze, "Wnieść świadomość do swojego codziennego życia" - fragment


Na górę
Nieprzeczytany post: wt wrz 02, 2008 22:40 
Offline
ex Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt mar 31, 2006 13:22
Posty: 9902
Płeć: mężczyzna
Tradycja: ka-dag czhien-po
Lokalizacja: Londyn/W-ch
Cytuj:
często staram się tłumaczyć nauki przez odniesienia do codziennego życia. Wiem, że nie wszyscy nauczyciele tak postępują, ale robię to, ponieważ uważam, że to bardzo ważne.
:padam: :)

Pozdrawiam
/M

_________________
"Bądź buddystą, albo bądź Buddą"


Na górę
Nieprzeczytany post: śr wrz 03, 2008 10:15 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
P: Gdy tutaj na odosobnieniu wykonuję ćwiczenia tsa lung, czuję bardzo wyraźnie zrównoważoną, podniesioną energię i zastanawiam się jak mogę pracować, żeby ustabilizować to doświadczenie i przenieść je do mojego codziennego życia.

TWR: Zawsze, gdy starasz się ustabilizować doświadczenie jakiejkolwiek praktyki, proces ten przebiega następująco: od początkowego rozpoznania doświadczenia - do zaznajomienia się z nim - następnie do przedłużenia tego poznania - a następnie do przeniesienia go poza sesje medytacji do prostych zadań, takich jak gotowanie lub sprzątanie, itd. Ten rozwój następuje stopniowo. Innymi słowy chodzi o bycie świadomym tego doświadczenia i rozszerzenie tej świadomości. To jedyny sposób.

Dodałbym do tego, że zwykle, gdy mamy silne doświadczenie, podobne do tego, jak czujemy się po ćwiczeniach na siłowni, to zwykle postrzegamy to dobre samopoczucie bardzo przedmiotowo. Czujemy się świetnie po wykonaniu ćwiczeń, nasz wzrok może się wyostrzyć i możemy bardziej angażować się w postrzegane widoki i inne zewnętrzne bodźce. Jednak w praktykach takich, jak tsa lung, staramy się zapoznać nie z tym, co postrzegamy na zewnątrz, ale z tym, czego doświadczamy w swoim wnętrzu. Raczej odczuwamy to, przebywamy z tym, zaznajamiamy się z tym, niż angażujemy się w zewnętrzne zjawiska. Nie łączymy się bardziej z tymi wewnętrznymi zjawiskami, ponieważ lepiej znamy rzeczy i miejsca, które są poza nami, niż wewnętrzną przestrzeń. Ale prawdziwa praktyka zaczyna się od doświadczenia tej przestrzeni. Praktyki nogndro i tsa lung są przygotowaniem, byśmy potrafili rozpoznać te doświadczenia i pielęgnować je poza poduszką medytacyjną.

Dobrze jest pamiętać, gdy pojawi nam się rezultat praktyki, żeby starać się dłużej pozostawać z tym wewnętrznym doświadczeniem i nie angażować się natychmiast w zewnętrzne działania. Zbytnie zaangażowanie na zewnątrz przeszkadza temu wewnętrznemu doświadczeniu. W Sziang Sziung Njen Gju mówi się, że obiekty zasłaniają podstawę. Nawet, kiedy czuję dużo wewnętrznej przestrzeni, to istnieje duże ryzyko, że wystarczy otworzyć oczy i ujrzeć wszystkie otaczające rzeczy, żebym utracił poczucie wewnętrznej przestrzeni. Dlatego czasami, gdy czują tą wewnętrzną przestrzeń, wolę zamknąć oczy, żeby ją chronić. Gdy czuję się wystarczająco silny, wtedy mogę je otworzyć by przekonać się, że nie ma to na mnie wpływu. W ten sposób ćwiczę swoją siłę, swoją zdolność do mierzenia się z przejawieniami z doświadczeniem podstawy. "Przejawienia na mnie nie wpływają!" To jest potwierdzeniem naszego rozwoju.

**

P: Widzę, że moja praktyka się rozwija, ale jak mogę ją wnieść do sytuacji w moim życiu, które mnie przerastają?

TWR: Jedną ze wspaniałych korzyści ze znajomości praktyki jest to, że kiedy w naszym życiu pojawia się problem, możemy go postrzegać jako szansę, a nie tylko problem. Na co jest to szansa? Jest to szansa żeby się przekonać, czy nasza praktyka i to, czego się nauczyliśmy, działa. Możemy to sprawdzić tylko w trudnych sytuacjach. Czy widzicie, że w innych sytuacjach nie mamy tak naprawdę podobnej okazji? Kolejna udana sesja medytacji nie przynosi nam korzyści sama w sobie. Pomaga nam jedynie, gdy mamy kłopoty i to wtedy możemy się przekonać, czy nasza praktyka się rozwija, czy nie.

Gdy odczuwamy zranienie i wnosimy naszą praktykę w to miejsce, wtedy możemy wyraźnie zobaczyć, że praktyka zmienia nasze doświadczenie. To bardzo silne przeżycie i prawdziwe błogosławieństwo. To mogą być najważniejsze chwile w naszej praktyce, ponieważ gdy zdamy sobie sprawę, że nawet w trudnych chwilach istnieją pozytywne okoliczności, uwarunkujemy się, żeby pamiętać o praktyce w bardo. Chociaż pomiędzy życiem i śmiercią jest duża różnica, będziemy o tym pamiętać w bardo, ponieważ wywarło to na nas silny wpływ za życia.

"Z serca do serca" - pytania uczniów - fragment


Na górę
Nieprzeczytany post: wt wrz 23, 2008 13:39 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
(...)
Dzięki nauczaniu na zachodzie wiele się nauczyłem. Tybetańczycy nie zwykli zadawać tak wielu pytań! Wielu uczniów z Zachodu pomogło mi zadając pytania dotyczące dharmy, czyli nauk o ścieżce do wyzwolenia od cierpienia. Były to pytania bardzo cenne dla sprostania wyzwaniu przeniesienia dharmy tybetańskiego buddyzmu Bon na Zachód. Doświadczyłem jednego sposobu nauczania w klasztorze i doświadczyłem innego sposobu nauczania na Zachodzie. Oferuję tą praktykę Pięciu Wojowniczych Sylab jako rezultat mojej pracy, mojej praktyki, mojej interakcji ze studentami i kulturą Zachodu. Styl mojego nauczania jest rezultatem wielu lat poznawania tej kultury i refleksji nad nią.

Dharma nie odnosi na Zachodzie nawet ułamka takiego powodzenia, jakie mogłaby odnieść i to mnie zasmuca. Widzę ludzi, którzy wyczyniają z buddyjskimi ideami i filozofią rozmaite szaleństwa. Dla niektórych buddyzm jest tak stymulujący intelektualnie, że dyskutują o nim przez lata. Jaki rezultat to przynosi? Co zmieniło się w postępowaniu tych uczniów? Uczniowie przez lata powtarzają raz za razem te same dyskusje o dharmie, a jednym nauczycielem, potem z kolejnym, z innymi uczniami i na różnych odosobnieniach. Po czym wielu powraca do dokładnie tego samego punktu, z którego wyszli dziesięć, piętnaście, czy dwadzieścia lat temu. Dharma nie dotknęła ich w głębi ani nie zakorzeniła się w nich.

Często jest podział między prawdziwymi sprawami, którymi żyjemy w codziennym życiu a życiem duchowym, do którego aspirujemy . Często nie ma komunikacji między tymi dwoma obszarami. Na przykład w naszej duchowej praktyce modlimy się o rozwiniecie współczucia powtarzając: ''Oby wszystkie istoty były wolne od cierpienia i przyczyn cierpienia''. Ale jak prawdziwe jest współczucie w twoim życiu? Jak głęboko to dążenie przeniknęło twoje życie? Jeżeli zbadasz to jak faktycznie żyjesz, możesz być rozczarowany, ponieważ nie odczuwasz współczucia, kiedy myślisz o swym irytującym sąsiedzie lub niedawnej reakcji na swych starzejących się rodziców. Nawet kiedy raz za razem śpiewasz: ''Oby wszystkie istoty były wolne od cierpienia i przyczyn cierpienia'', ktoś dobrze cię znający, mógłby zapytać: ''Kiedy mówisz o wszystkich czujących istotach czy masz na myśli także te konkretne osoby, a szczególnie jedną z nich, z którą stale masz trudności?''

Praktyka Pięciu Wojowniczych Sylab może odmienić twoje życie. Ale musisz wnieść swoją praktykę między uwarunkowania i zmagania życiowe, których naprawdę doświadczasz. Jeśli nie potrafisz dokonać zmian w prostych zmaganiach codziennego życia, wtedy nie ma możliwości, byś zmienił coś w wielkich sprawach, gdy aspirujesz do niesienia pożytku wszystkim czującym istotom. Jeśli nie potrafisz kochać osoby, z którą żyjesz albo być życzliwym wobec swych rodziców, przyjaciół i kolegów, wtedy nie będziesz potrafił kochać nieznajomych i z pewnością nie pokochasz tych, którzy przysparzają ci kłopotów. Skąd powinieneś zacząć? Zaczynasz od tego co stoi przed tobą.
(...)

fragment przedmowy do praktyki Pięciu Wojowniczych Sylab


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz paź 26, 2008 13:58 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Jeśli czujemy nasz fizyczny wymiar w 100%, to nasz energetyczny wymiar możemy czuć w 5, 10%. Jeśli nasz energetyczny wymiar czujemy w 100%, wtedy naszą świadomość odczujemy w 5 może 10%. Natomiast jeśli odczuwamy naszą świadomość w 100%, wtedy światło naszego umysłu możemy odczuć w 5, 10%. Jeśli będzie to 100%, wtedy będzie to oświecenie. W taki sposób to się dzieje.


Na górę
Nieprzeczytany post: pt lis 21, 2008 22:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 30, 2007 21:55
Posty: 1273
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Dzogczen Longsal/ZhangZhungNG
Lokalizacja: Łódź
szamanizm Bon:Tenzin Wangyal Rinpocze o szacunku dla zewnętrznej natury, środowiska i o starożytnej mądrości

_________________
Wierzę w błękit nieba

'a a ha sha sa ma!
'Heaven holds a place for those who pray' :serce:
'When all are one and one is all To be a rock and not to roll.'

http://twitter.com/pawelekg
Mój: Blog , Zdjęcia


Na górę
Nieprzeczytany post: pn gru 01, 2008 23:10 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Modlitwa jest bardzo ważna szczególnie dla osób, które mają intelektualne podejście, uważają się za osoby o bardzo naukowym, mądrym podejściu. W głębi te osoby są największymi głupcami, ponieważ nie potrafią się połączyć z najpiękniejszym aspektem ludzkiego istnienia.
ps
Dzięki Trinle33 :)

_________________
.
dangervisit


Na górę
Nieprzeczytany post: wt gru 30, 2008 18:56 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12630
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
Cytuj:
Kiedy uczeń zostaje wprowadzony w praktykę dzogczen, zazwyczaj najpierw uczy się go praktyk z formami, a dopiero potem, kiedy rozwinie pewną stabilność umysłu, rozpoczyna się praktyki bez form. Przebiega to w taki sposób, ponieważ nasza świadomość zazwyczaj operuje formami, przedmiotami znajdującymi się w relacji do podmiotu, z którym sie identyfikujemy. Ponieważ wciąż utożsamiamy się z aktywnością poruszającego się umysłu, na początku praktyka musi dostarczyć czegoś, co umysł mógłby pochwycić. Jeżeli usłyszymy: ''Po prostu bądź przestrzenią'', bez przerwy poruszający sie umysł nie będzie wiedział, o co chodzi, ponieważ nie ma się czego uchwycić. Spróbuje wytworzyć wyobrażenie pustki, aby się z nim identyfikować, ale to nie jest praktyka. Jeżeli jednak mówimy umysłowi, że ma coś zwizualizować, a potem rozpuścić i tak dalej, poruszający umysł czuje się dobrze, ponieważ jest coś, czym może się zająć. Wykorzystujemy konceptualny umysł i obiekty świadomości, aby doprowadzić umysł do świadomości bez form, do punktu, do którego dąży praktyka.
Słyszymy na przykład, że mamy sobie wyobrazić rozpuszczające się ciało. Brzmi to nieźle, można to sobie wyobrazić. Po rozpuszczeniu pojawia się jednak moment, w którym nie ma nic, czego można by sie uchwycić - jest to przygotowanie praktykującego do rozpoznania rigpy. Przypomina to liczenie od dziesięciu - dziesięć, dziewięć, osiem - do zera. W zerze nie ma już nic do uchwycenia, jest to tigle pustej przestrzeni, ale do tego miejsca doprowadza nas ruch. Liczenie do pustki przypomina wykorzystanie praktyki z formami, aby dojść do pustki praktyki bez form.

_________________
.
dangervisit


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 157 ]  Przejdź na stronę 1 2 3 4 Następna

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl