Forum e-Budda PL

"Dla praktykującego Dharmę nie ma większego błędu niż praktykować ją w niewłaściwy sposób." - Duddziom Rinpocze
Dzisiaj jest czw cze 20, 2019 18:21

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: pt sty 11, 2019 23:35 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 23, 2017 22:56
Posty: 61
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Szkoła Zen Sōtō
Lokalizacja: Okolice Kalisza
"Co cię nie zabije, to cię wzmocni" Brzmi jedno z przysłów.
Czy cierpienie rzeczywiście sprawi, że będziemy silniejsi psychicznie i lepsi także pod innym względem?
Często słyszę, że dzięki cierpieniu szybciej dojrzewamy i jesteśmy po prostu mądrzejsi życiowo.
Chciałbym to skonfrontować z buddyzmem, z 4 szlachetnymi prawdami.
Bo przecież dążymy drogą do ustania cierpienia (wiadomo, cierpienie z punktu widzenia buddyzmu jest czymś innym niż z punktu widzenia zachodniej kultury)
Jestem bardzo ciekawy waszych opinii.

_________________
Biegnij teraz jak łagodny zwierz. Biegnij by dowiedzieć się, o sobie samym i o świecie co zimny jest jak lód.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob sty 12, 2019 02:44 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Posty: 765
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Lokalizacja: Kielce
Pogląd że cierpienie uszlachetnia to chrześcijański bulshit, podobnego poglądu brak w buddyzmie. Jako buddyści chcemy zakończyć cierpienie i osiągnąć stan nieuwarunkowany (nirwanę).


Na górę
Nieprzeczytany post: wt sty 29, 2019 15:19 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12565
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witaj

Cytuj:
Pogląd że cierpienie uszlachetnia to chrześcijański bulshit, (...)
jeżeli tak podejść do sprawy, to nie. znaczy, od strony religijnej - a po tej linii - ma to swe źródło w historii Hioba, tak więc Judaizm tu się kłania.
to z jednej strony, a z drugiej, ma to miejsce u podwalin tego, co zwiemy zachodnią cywilizacją, a więc w Grecji i jej mitach. tu jednak nie chodzi o wymiar religijny tego, że cierpienie uszlachetnia, a ludzki w tym sensie, że oto Prometeusz poświęca się dla tego, co stworzył, dając mu ogień /czyli np: poświęcenie dla klanu, czy narodu - czyż to nie szlachetne, a w wymiarze tego co ludzkie/.
twierdzenie: ''cierpienie uszlachetnia'' - ma swe różne wymiary i jak dla mnie, nie da się do jednego sprowadzić, np tego, że to taki: ''chrześcijański bulshit''.

pozdrawiam
:14:

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: śr sty 30, 2019 16:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Posty: 765
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Lokalizacja: Kielce
Cytuj:

twierdzenie: ''cierpienie uszlachetnia'' - ma swe różne wymiary i jak dla mnie, nie da się do jednego sprowadzić, np tego, że to taki: ''chrześcijański bulshit''.

pozdrawiam
:14:

Oczywiście jest to duży skrót myślowy :shake2:


Na górę
Nieprzeczytany post: czw sty 31, 2019 11:28 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 17, 2003 13:41
Posty: 5380
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Buddhadharma
Lokalizacja: Toruń
Stwierdzenie to ma jednak jakieś przełożenie na praktykę dharmy. Chociażby nauka, że praktyka w świecie dewów jest mniej skuteczna ma takie przełożenie na nasze życie, że brak cierpienia i wygoda usypia. Wejście na ścieżkę wiąże się z rozczarowaniem samsarą, a to z reguły oznacza doświadczenie cierpienia. Nie powiedziałbym, że "uszlachetnia". To zależy, co z nim zrobisz - wiele osób jest przez cierpienie upodlonych i zniszczonych. Tym niemniej będąc na ścieżce łatwiej się od niego uczyć niż od szczęścia.


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 11, 2019 11:01 
Offline

Rejestracja: wt maja 09, 2017 11:06
Posty: 100
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Cytuj:
"Co cię nie zabije, to cię wzmocni" Brzmi jedno z przysłów.
Czy cierpienie rzeczywiście sprawi, że będziemy silniejsi psychicznie i lepsi także pod innym względem?
Gdyby to była prawda to najsilniejszymi ludzi na świecie byli by byli więźniowie obozów koncentracyjnych itp


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 11, 2019 13:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Posty: 765
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Lokalizacja: Kielce
Cytuj:
Cytuj:
"Co cię nie zabije, to cię wzmocni" Brzmi jedno z przysłów.
Czy cierpienie rzeczywiście sprawi, że będziemy silniejsi psychicznie i lepsi także pod innym względem?
Gdyby to była prawda to najsilniejszymi ludzi na świecie byli by byli więźniowie obozów koncentracyjnych itp
Podobno Ci co przetrwali obozy do końca życia cieszyli się każdym dniem życia.


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 11, 2019 14:43 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4521
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
Cytuj:
Cytuj:
"Co cię nie zabije, to cię wzmocni" Brzmi jedno z przysłów.
Czy cierpienie rzeczywiście sprawi, że będziemy silniejsi psychicznie i lepsi także pod innym względem?
Gdyby to była prawda to najsilniejszymi ludzi na świecie byli by byli więźniowie obozów koncentracyjnych itp
Podobno Ci co przetrwali obozy do końca życia cieszyli się każdym dniem życia.

Chyba nie do końca, zaraz po wojnie wielu z nich przeżywało coś w rodzaju poczucia winy. W końcu przetrwać obóz to nie była prosta sprawa, odbywało się to często za jakąś cenę i wcale nie taką szlachetną w niektórych przypadkach. Ale o tym czytałam głównie w książkach, natomiast pamiętam, że w latach mojego dzieciństwa o osobistych przeżyciach związanych z wojną prawie w ogóle się nie mówiło aż do czasu stanu wojennego, wtedy dopiero dawne traumy dały o sobie znać. Wcześniej można je było dostrzec w nadmiernym oszczędzaniu na wszystkim, braku rozrzutności i okopywaniu się w tzw. małej stabilizacji, bez zbytnich życiowych ekscesów. Ale faktycznie, ci co przeżyli wojenne dramaty, nie poddawali się później zbyt łatwo trudnościom i potrafili funkcjonować nawet, gdy byli bardzo chorzy. Co ciekawe, nie pamiętam, żeby z tych osób, które ja znałam, ktoś chorował na depresję, natomiast niektóre dzieci tych rodziców czy dziadków już tak.


Pozdrawiam, gt


Na górę
Nieprzeczytany post: pn lut 11, 2019 18:57 
Offline

Rejestracja: pt lut 08, 2019 18:16
Posty: 7
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada
Cześć,

To ja może podrzucę kilkuminutowy filmik, w którym buddyjski mnich (Ajahn Brahm) wypowiada się na ten temat ;)

https://www.youtube.com/watch?v=wGE8WC6-3O4

Pozdrawiam!


Na górę
Nieprzeczytany post: czw lut 21, 2019 22:03 
Offline

Rejestracja: śr maja 16, 2018 11:33
Posty: 45
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Humanizm
Lokalizacja: Śląsk
Cierpienie jednych upadla a drugich wynosi na szczyty człowieczeństwa. Emil Cioran, rumuński egzystencjalista i mizantrop, którego cenię za bezkompromisową szczerość miał na biurku dwie figurki, jedną przedstawiającą szympansa a drugą Buddę. I tak sobie myślę, że cierpienie jednych zamienia w szympansów a drugich w buddów.

_________________
"Czy potrzeba choćby jednej strony świętej księgi w świetle lampy?" Kido(1185-1269)


Na górę
Nieprzeczytany post: śr mar 06, 2019 13:27 
Offline

Rejestracja: wt mar 05, 2019 16:59
Posty: 14
Płeć: mężczyzna
Tradycja: brak
Cytuj:
Cierpienie jednych upadla
Czy samo cierpienie, czy chęć ucieczki od cierpienia, która sprawia, że ludzie robią różne świństwa, żeby uciec od cierpienia?

Jak patrzę na ludzi, to ci którzy mieli w życiu problemy i potrafili je przezwyciężyć, stają się bardziej dojrzali, pokorni, jakby silniejsi psychicznie. Dopiero to, co jest w takim wypadku owocem przezwyciężenia problemów i cierpienia nadaje im "szlachetność", a nie samo cierpienie. Bo przecież może być tak, że cierpienie jest zbyt wielkie i ktoś nie wytrzyma i popełni samobójstwo. Wtedy brak profitu, przynajmniej w obecnym życiu.

Można też spojrzeć szerzej. Jeśli ktoś sam zadaje cierpienie innym istotom, a potem dopadnie go karma i sam cierpi, może już w kolejnym życiu, wtedy się dowiaduje na własnej skórze, że efekty takiego zachowania są nieprzyjemne. Następnym razem kieruje się zasadą "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Kiedy się spotyka ponownie z sytuacją, w której poprzednio zareagowałby zadawaniem cierpienia, pojawia się w nim współczucie, bo gdzieś tam w podświadomości ma zapamiętane, że to powoduje cierpienie. To współczucie jest prawdziwym twórcą moralności, a nie zewnętrzne nakazy, zakazy, przykazania. Cierpienie prowadzi do współczucia, a współczucie do prawdziwej moralności, takiej "z serca".

W buddyźmie mówi się o przezwyciężeniu koła wcieleń, ale chyba też mówi się o tym, że ci którym się to udało (różni bodhisatwowie) byli osobami moralnie rozwiniętymi, pełnymi współczucia. Chyba oświecenia nie osiągają istoty złe, krzywdzące innych? Takie odradzają się w marnych warunkach. Wyciągam wniosek, że karma ma za zadanie dokonanie pewnej ewolucji.


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl