Forum e-Budda PL

"Dla praktykującego Dharmę nie ma większego błędu niż praktykować ją w niewłaściwy sposób." - Duddziom Rinpocze
Dzisiaj jest śr cze 26, 2019 01:10

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 14 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Buddyzm i gnoza
Nieprzeczytany post: sob lut 23, 2019 02:51 
Offline

Rejestracja: śr maja 16, 2018 11:33
Posty: 45
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Humanizm
Lokalizacja: Śląsk
temat przeniesiony przez kunzanga z działu ''Wasze pierwsze pytania -
Wasze pierwsze pytania tyczące się buddyzmu''


Nie wiem czy ktoś z was interesował się kiedyś gnozą. Katolicy często obrzucają buddyzm tym epitetem, bo gnoza to coś z ich własnego podwórka. Moim zdaniem po części mają rację. Buddyzm, ten wczesny, przypomina gnozę odartą ze spekulacji metafizycznej. Jeśli ktoś ma zdanie w tym temacie, niech się nim podzieli.

_________________
"Czy potrzeba choćby jednej strony świętej księgi w świetle lampy?" Kido(1185-1269)


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 23, 2019 03:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 13, 2008 15:44
Posty: 766
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Theravada
Lokalizacja: Kielce
Buddyzm powstał chyba przed gnozą, więc jeśli coś przypomina coś, to gnoza buddyzm, a nie buddyzm gnozę :coolwink: . Są podobieństwa, typu reinkarnacja, czy wiara (oględnie mówiąc) że uwarunkowane życie jest dalece niesatysfakcjonujące. Są również spore różnice, ponieważ wg gnozy świat stworzył demiurg, podczas gdy w buddyzmie świat jest tworzony poprzez karmana żyjących w nim istot, a obecne świat został stworzony przez karmana istot z poprzedniego cyklu. Różnica jest również taka że gnoza chyba jest dualistyczna, z silnym podziałem na ciało i duszę oraz dobro i zło, podczas gdy buddyzm taki nie jest.


Na górę
Nieprzeczytany post: sob lut 23, 2019 04:28 
Offline

Rejestracja: śr maja 16, 2018 11:33
Posty: 45
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Humanizm
Lokalizacja: Śląsk
Myślę, że Buddyzm i gnoza powstały niezależnie od siebie. Źródeł gnozy można chyba upatrywać aż w starożytnym Egipcie, ale to są tylko moje domysły. Jeśli by tak było obie tradycje są równie stare, tyle że powstały w odmiennych warunkach kulturowych. Ale przecież nie chodzi o to co jest starsze, bo gdyby tak ścigać się na starożytności to trzebaby uznać szamanizm za najszacowniejszą tradycję. Duchem są do siebie zbliżone. Budda w okrzyku triumfalnym, gdzieś to czytałem, nie podam źródła, powiedział "Połamałem twe kalenice" mając na myśli jeśli tylko potraktować to jako metaforę jakiegoś więziciela który go krępował. Tak też gnostycy pojmują wyzwolenie, jako uwolnienie się z sideł "złego demiurga" stwórcy rzeczywistości pełnej bólu i cierpienia.

_________________
"Czy potrzeba choćby jednej strony świętej księgi w świetle lampy?" Kido(1185-1269)


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz mar 03, 2019 18:32 
Offline

Rejestracja: pt lut 08, 2019 18:16
Posty: 7
Płeć: mężczyzna
Tradycja: theravada
Hej :)

Mnie w sumie też niedawno interesował ten temat. Natrafiłem na całkiem sporo ciekawych materiałów jak np. ten:

http://sasana.wikidot.com/buddyzm-i-chrzescijanstwo

Ajahn Brahm stawia w nim tezę że Jezus mógł być buddyjskim mnichem i podaje za tym serię poszlak. Kontynuując ten wątek można by wskazać na mgliste początki chrześcijaństwa, a więc też gnostycyzm i Ojców Pustyni, których życie - przynajmniej ze skrawków informacji jakie są w internecie - ma pewne podobieństwa do buddyjskich mnichów.

Są też apokryfy - a więc wiele tekstów które zachowały się z tamtego okresu, które mówią o życiu Jezusa, chrześcijanach i gnostykach, ale nie uznane przez kościół Rzymskokatolicki.

Chociaż to co opisałem to na pewno powierzchowne 'liźnięcie' tematu przez laika, na pewno są na ten temat bardziej dogłębne opracowania. Jednak podsumowując to czego się dowiedziałem, nie znalazłem ani w apokryfach, ani w gnostycyźmie buddyzmu - tzn. 4 Szlachetnych Prawd, Szlachetnej ośmiorakiej ścieżki itd. Bardziej wydaje mi się że na bliskim wschodzie w tamtym czasie panował tygiel ideii, jak w każdym okresie intensywnego rozwoju jakiegoś obszaru. A więc buddyzm mógł mieć swój wpływ na Ojców Pustyni, gnostycyzm i chrześcijaństwo, ale za mało chyba zachowało się tekstów o tamtym okresie, żeby wyciągać jakieś definitywne wnioski. Tyle przynajmniej się dowiedziałem, i zostawiłem ten temat, bo zjadał mi za dużo cennego czasu ;)

Pozdr!


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz mar 03, 2019 22:30 
Offline
ex Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Posty: 3500
Płeć: mężczyzna
Tradycja: kammavāda
Cytuj:
Hej :)

Mnie w sumie też niedawno interesował ten temat. Natrafiłem na całkiem sporo ciekawych materiałów jak np. ten:

http://sasana.wikidot.com/buddyzm-i-chrzescijanstwo

Ajahn Brahm stawia w nim tezę że Jezus mógł być buddyjskim mnichem i podaje za tym serię poszlak. Kontynuując ten wątek można by wskazać na mgliste początki chrześcijaństwa, a więc też gnostycyzm i Ojców Pustyni, których życie - przynajmniej ze skrawków informacji jakie są w internecie - ma pewne podobieństwa do buddyjskich mnichów.
Przykro mi to mówić w tym kontekście, ale historia jakoby Jezus miał być mnichem buddyjskim została zmyślona przez Nikołaja Notowicza, a przytoczony artykuł jest przykładem działania "głuchego telefonu".


Na górę
Nieprzeczytany post: wt maja 21, 2019 17:58 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4521
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
Przykro mi to mówić w tym kontekście, ale historia jakoby Jezus miał być mnichem buddyjskim została zmyślona przez Nikołaja Notowicza, a przytoczony artykuł jest przykładem działania "głuchego telefonu".

Hej,

jeśli w grę wchodzi kłamstwo, to nie tylko Notowicz ma w nim swój udział, ale również i niemiecki badacz Holger Kersten, bo napisał w swojej książce (s.12), że już 40 lat przed Notowiczem odwiedziła klasztor w Hemis Mrs Harvey (właściwe nazwisko Hervey) i w książce "Adventures of a Lady in Tartary, China, and Kashmir" (1853,1854) opisała pewien tekst tybetański, który wspomina Jezusa. Przeglądałam tę książkę, nie trafiłam na żaden szczegół, ale to są trzy tomy dziennika podróży, mogłam więc coś przeoczyć.


Ajahn Brahm najprawdopodobniej zmiksował Notowicza właśnie z Holgerem Kerstenem, który szczegółowo w swoich książkach opisał wyprawę i odkrycie tego pierwszego. Jednak Kersten dowiedział się od mnichów, że rękopisy nie zostały znalezione, tymczasem z ust Ajahna Brahma padło zdanie: "Uczeni mając dostęp [do biblioteki], znaleźli tekst – więc jest to prawda" - co by raczej wskazywało na inne osoby.


W literaturze poświęconej temu tematowi z żyjących w XX w. poszukiwaczy manuskryptów wymienia się jeszcze Edwarda F. Noacka (ok. 1970 r. odwiedził klasztor w Hemis i usłyszał, od mnicha, że rękopisy są i zostały ulokowane w "storeroom") i Roberta S. Ravicza, antropologa z uniwersytetu kalifornijskiego (w 1975 roku od wybitnego lekarza z Ladakh również dowiedział się, że takie dokumenty były, jednak w opinii lekarza uzyskanie dostępu do rękopisów wymagałoby wielomiesięcznego wysiłku, by zdobyć zaufanie lamów). Natomiast całkiem współczesną, bo z 2005 r., byłaby informacja pochodząca od Wayne’a Yodera:
Cytuj:
Before coming to Ladakh, I had done some reading to give me some familiarity of the region and came across a book, Jesus Lived in India, written by a German scholar which states that Hemis monastery housed some very old manuscripts which gave evidence of Jesus spending time in the region studying with some of the masters. At one point, as a monk is showing me around the differ-ent temples, I mention this to him and he says that it is true but the manuscripts are no longer kept here. They have been moved to another location.
(Przed przyjazdem do Ladakh przeczytałem trochę, aby poznać trochę region i natknąłem się na książkę "Jezus żył w Indiach", napisaną przez niemieckiego uczonego, która stwierdza, że w klasztorze w Hemis mieściły się bardzo stare rękopisy, które dowodziły, że Jezus spędził czas w regionie, studiując z niektórymi mistrzami. W pewnym momencie, gdy mnich pokazuje mi różne świątynie, wspominam o tym, a on mówi, że to prawda, ale rękopisy nie są już tutaj przechowywane. Zostały przeniesione do innej lokalizacji.


Nie, żebym była specjalnie zafascynowana tematem, ale próbuję wydedukować, z których informacji Ajahn Brahm mógł korzystać. Jest jasne, że wiele wysiłku w uzyskanie "dowodów" bytności Jezusa w Indiach włożyli wyznawcy hinduizmu (wsparci przez sympatyków spod znaku New Age) i pewne kręgi związane z muzułmanami. Wydaje mi się również oczywisty udział niektórych mnichów z regionu Ladakh w podtrzymywaniu "legendy", być może dlatego, że przysparza to klasztorowi Hemis popularności.

Oba cudzysłowy, których użyłam, wynikają z mojej niewiedzy, co jest prawdą. ;)


Pozdrawiam, gt


EDIT:// Dodam jeszcze, że zainteresowanie Wschodem w latach pięćdziesiątych XIX w. (na wiele lat przed Notowiczem) nie wzięło się tak ni z gruszki, ni z pietruszki. To były czasy Schopenhauera, a on w swojej filozofii wskazywał na podobieństwa religii wschodnich i chrześcijaństwa, te kwestie nurtowały więc wielu, powstała nawet praca L'Abbé M. Huca, misjonarza apostolskiego, "Christianity in China, Tartary and Thibet" (1857).


Na górę
Nieprzeczytany post: pt maja 24, 2019 12:02 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 24, 2016 11:47
Posty: 53
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Ateizm / Theravāda
Lokalizacja: Warszawa
Cześć,

trochę głupio może reklamować wątek, który się samemu założyło, a na który nikt nie odpowiedział, ale…

Zakładając temat: Dharma wg Św. Jakuba miałem cichą nadzieję, że ktoś napisze: „To dowodzi, że wczesne, przedpawłowe chrześcijaństwo, albo nawet sam Jezus, czerpało inspirację z buddyzmu”. Na poparcie tej tezy można by przywołać fakt, że Św. Jakub, domniemany autor listu, wg tradycji był bratem Pańskim, więc wraz z Jezusem mógł przebywać w Indiach w młodości lub po ukrzyżowaniu. Można by też dodać, że samo ukrzyżowanie jest kwestionowane m.in. przez Koran, a ta tradycja muzułmańska pochodzi najprawdopodobniej od ebionitów, którzy byli sektą chrześcijaństwa wywodzącą się z kościoła jerozolimskiego, nie podlegającego naukom Św. Pawła jak cała reszta gmin chrześcijańskich, a któremu podobno przewodził Św. Jakub. Ci ebionici podobno potem wyemigrowali do Arabii i mieli duży wpływ na powstanie islamu. Wg Koranu Jezus ukrzyżowany nie został, wszystkim się tylko tak wydawało, a tę naukę w XIX w. ruch Ahmadiya rozwinął w opowieść o „pośmiertnej” podróży Jezusa do Kaszmiru, gdzie też dotąd znajduje się jego domniemany prawdziwy grób. Z drugiej strony hipotetyczny wpływ buddyzmu na Jezusa i wczesne chrześcijaństwo mógł pochodzić od konwertytów buddyjskich w Egipcie, których istnienie jest podobno poświadczone kamieniami nagrobnymi z Aleksandrii, a których m.in. Ajahn Brahm utożsamia z bractwem Terapeutae (podobno słowo to pochodzi od „Theravada”), a wiemy, że Jezus za młodu w Egipcie na pewno był.

Ja oczywiście też z rezerwą i sceptycyzmem podchodzę do powyższych rewelacji. Wydaje mi się, że te kolorowe narracje oddają jednak pewne ziarnko prawdy, takie mianowicie, że jakiś kontakt pomiędzy Wschodem a Zachodem w tamtych czasach był. Szczegóły tego kontaktu dochodzą do nas pewnie w bardzo zniekształconych formach: ze Wschodu jest to powyższa opowieść o Jezusie w Indiach, z Zachodu znana średniowieczna legenda o Św. Jozafacie i Barlaamie, która podobno opiera się na życiu Buddy. Widziałem zresztą w necie zdjęcie tego domniemanego grobu Jezusa w Śrinagarze i przed nim ktoś umieścił tablicę, że jest to grób świętego imieniem Youza Asouph / Youza Asif – a więc tu opowieść w ogóle się zapętla…

A wracając do tematu tego wątku, wydaje się, że największy wpływ na dwustronną wymianę legend na linii Wschód-Zachód miała wielka transazjatycka religia, jaką był manicheizm – forma gnozy łącząca przekazy buddyjskie z chrześcijańskimi.

Pozdrawiam,

MD


Na górę
Nieprzeczytany post: pt maja 24, 2019 16:54 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12569
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witaj

Cytuj:
A wracając do tematu tego wątku, wydaje się, że największy wpływ na dwustronną wymianę legend na linii Wschód-Zachód miała wielka transazjatycka religia, jaką był manicheizm – forma gnozy łącząca przekazy buddyjskie z chrześcijańskimi.
pominąłeś tu to, co najistotniejsze, a mianowicie zaratusztrianizm, który był punktem wyjścia dla tej religii i jej rdzeniem /Mani, był persem/ - czyli mamy tu klasyczny przykład synkretyzmu religijnego pretendującego do miana gnozy. buddyzmu w manicheizmie /który reprezentuje dualizm/ jest tyle co nic.
natomiast, co do wymiany wschód-zachód, to miała ona miejsce już u podwalin filozofii greckiej /np pitagorejczycy/, a także wierzeń greckich... i trwała dalej bezustannie. jednym z elementów tej wymiany, acz nic nie wskazuje na to, że jakimś istotnym, mógł być też buddyzm.
jednak, dopóki mówimy o religiach monoteistycznych czy dualistycznych, tak długo możemy mówić, że jeżeli nawet był jakiś wpływ buddyzmu na te religie, to był on znikomy, ponieważ buddyzm neguje zarówno monoteizm jak i dualizm.

pozdrawiam
:14:

ps
Cytuj:
(...) a wiemy, że Jezus za młodu w Egipcie na pewno był.
nie - na pewno, to tego nie wiemy.
możemy w to co najwyżej wierzyć, bądź nie, ponieważ nie ma żadnych dowodów historycznych na to, iż miało to miejsce. jedyną przesłanką ku temu jest ew. wg św Mateusza /plus apokryfy - Protoewangelia Jakuba i Ewangelia dzieciństwa Tomasza, która ma kilka wersji/.
i tak generalnie, a historycznie, to się kupy nie trzyma... Herod /który nakazał rzeź niewiniątek - a na co dowodów historycznych nie ma/ zmarł w czwartym roku przed ne /po Jego śmierci Józef i Maria wraz z Jezusem wrócili do Nazaretu/, a spis powszechny w którym uczestniczył Józef wraz z brzemienną Marią /ew. wg św Łukasza/, nie mógł mieć miejsca wcześniej, niż po szóstym roku ne, gdyż wtedy Kwiryniusz /który go przeprowadził/ został namiestnikiem Syrii. mamy tu zatem rozstrzał minimum dziesięciu lat, a to jest prawie jedna trzecia życia Jezusa... itd

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: sob maja 25, 2019 10:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 24, 2016 11:47
Posty: 53
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Ateizm / Theravāda
Lokalizacja: Warszawa
Pominąłem nie tylko zaratusztrianizm, ale też pewnie wiele, wiele innych religii i prądów myślowych, ale manicheizm z nich wszystkich zasługuje na wyszczególnienie z jednej, prostej przyczyny. Takiej mianowicie, że był najbardziej globalny i swoim obszarem obejmował zarówno tereny, gdzie wcześniej rozwijał się buddyzm, np. Azja Środkowa, jak i chrześcijaństwo, np. Egipt i Bliski Wschód, mógł więc łatwo wchłaniać wierzenia z tych obszarów. Do tego był prądem nowatorskim, więc był bardziej otwarty niż tradycyjne religie. Oczywiste jest, że na poziomie doktryny religia Maniego jest beznadziejnie dualistyczna, ale właśnie dlatego wszędzie powyżej pisałem o wierzeniach/legandach/tradycjach/podaniach/narracjach, a nie o naukach, czy ideach. Zresztą wydaje się, że z buddyzmu Mani zaczerpnął nie tylko narracje, ale też organizację wspólnoty, która podobno składała się z zakonników męskich i żeńskich oraz świeckich męskich i żeńskich, analogicznie do sangh bhikkhu i bhikkhuni oraz upasaka i upasaki w buddyzmie.

Natomiast co do tego, że Jezus w Egipcie na pewno był - tak to jest walnąć nieopatrznie jedno "na pewno" w poście, który ma same "podobno". Jasne, że tego nie wiemy na pewno. Wiemy tylko, że na pewno stwierdza tak chrześcijańska tradycja.

Pozdrawiam,

MD


Na górę
Nieprzeczytany post: sob maja 25, 2019 12:04 
Offline
Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lis 14, 2003 18:21
Posty: 12569
Płeć: mężczyzna
Tradycja: yungdrung bon
Lokalizacja: krzaki
witaj

Cytuj:
Takiej mianowicie, że był najbardziej globalny i swoim obszarem obejmował zarówno tereny, gdzie wcześniej rozwijał się buddyzm, np. Azja Środkowa, jak i chrześcijaństwo, np. Egipt i Bliski Wschód, mógł więc łatwo wchłaniać wierzenia z tych obszarów.
tak, z tym że, na żadnym obszarze nie stał się on religią dominującą, a był jedną z wielu - jest rzecz jasna wyjątek, a tyczący się państwa Ujgurów, gdzie zyskał on miano religii państwowej, acz na krótko. twierdzenie, iż był on najbardziej globalny jest pewnym nieporozumieniem, w tym sensie, że mapa manicheizmu pokazuje gdzie on dotarł /jaki miał zasięg/, co nie znaczy z automatu, że tam gdzie najdalej on dotarł /np Brytania/ miał on jakieś istotne dla danych ludów znaczenie. ujmę to inaczej - chrześcijaństwo dotarło do Tybetu, była nawet gmina chrześcijańska w Lhasie i co z tego/?/ na mapie można pokazać, iż chrześcijaństwo pojawiło się /dotarło do/ w Tybecie, ale nie wywarło w zasadzie żadnego istotnego wpływu na religię Tybetu i samych Tybetańczyków.

Cytuj:
Do tego był prądem nowatorskim, więc był bardziej otwarty niż tradycyjne religie.
nowatorskim?... :89: raczej w tamtej przestrzeni, to był on nowym /radykalnym/ ruchem religijnym ale nie nowatorskim. w manicheizmie nie ma nic nowego - to powtórka z rozrywki bazująca na zaratusztrianizmie i kompilująca z innych ruchów religijnych to, co było wodą na młyn dualizmu, który novum nie był :oczami: jedna z teorii głosi, że Mani /prowadził On działalność misyjną/ kompilował po to z innych religii, by zdobyć ich wyznawców /ot polityka religijna/, usiłując przy tym stworzyć religię uniwersalną /nie On pierwszy i nie ostatni/.

tak na marginesie, a mając na uwadze wierzenia legionistów rzymskich, to kto wie... gdyby historia potoczyła się inaczej, być może religią zachodu stałby się manicheizm. to właśnie legionistom rzymskim - między innymi - manicheizm zawdzięcza swe rozprzestrzenianie, to za ich sprawą trafił do Rzymu i dalej, aż do Brytanii, z tym że tam, poza rzymianami i legionistami, nikt jakoś do przejścia na manicheizm się nie kwapił /w Galii było podobnie/ :oczami:

pozdrawiam
:14:

ps
Cytuj:
Natomiast co do tego, że Jezus w Egipcie na pewno był - tak to jest walnąć nieopatrznie jedno "na pewno" w poście, który ma same "podobno".
ok :) cóż począć... słowa niosą znaczenie. mi na ten przykład zdarza się edytować jakąś swą wypowiedź nawet parę razy, by niosła takie znaczenie o jakie mi chodzi

_________________
glæður & bullets


Na górę
Nieprzeczytany post: ndz maja 26, 2019 09:02 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 24, 2016 11:47
Posty: 53
Płeć: mężczyzna
Tradycja: Ateizm / Theravāda
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
tak na marginesie, a mając na uwadze wierzenia legionistów rzymskich, to kto wie... gdyby historia potoczyła się inaczej, być może religią zachodu stałby się manicheizm.
Myślę, że gdyby tak się stało, to mimo wszystko postać Buddy, jego historia - choć może niekoniecznie nauczanie - byłyby bardziej obecne w kulturze i świadomości Europy, niż są obecnie. Pewnie Budda byłby w takiej kulturze kimś na kształt Mojżesza dla chrześcijan, albo Jezusa dla muzułmanów - kto wie...

Przypomniałem sobie jeszcze jeden przykład powiązań manicheizmu z buddyzmem, choć pewnie jest to tylko zbieg okoliczności, a nie dowód na jakieś głębsze powinowactwo, czy honorowanie się dwóch tradycji nawzajem. Jest to świątynia w Caoan, podobno zbudowana przez manichejczyków, potem przejęta przez buddystów, lecz zawierająca aż do dziś wizerunek Maniego przerobiony na Amidę i jakieś inskrypcje.

Pozdrawiam,

MD


Na górę
Nieprzeczytany post: pn maja 27, 2019 13:53 
Offline
ex Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Posty: 3500
Płeć: mężczyzna
Tradycja: kammavāda
Cytuj:
Wg Koranu Jezus ukrzyżowany nie został, wszystkim się tylko tak wydawało, a tę naukę w XIX w. ruch Ahmadiya rozwinął w opowieść o „pośmiertnej” podróży Jezusa do Kaszmiru, gdzie też dotąd znajduje się jego domniemany prawdziwy grób.
Tu rzekoma podróż Jezusa się nie kończy - otóż dotarł on do Japonii, gdzie założył rodzinę i zmarł w wieku 106 lat, a jego najprawdziwszy grób znajduje się w Shingo:

https://www.atlasobscura.com/places/tom ... sus-christ


Na górę
Nieprzeczytany post: pn maja 27, 2019 14:05 
Offline
ex Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 30, 2003 08:02
Posty: 3500
Płeć: mężczyzna
Tradycja: kammavāda
Cytuj:
Hej,
Hej, wszyscy ci ludzie posługują się tą samą metodą: powtarzaniem zasłyszanych rzeczy. Gdy prosi się o dowody, to odsyłają do niewiarygodnych/nieistniejących podań; manuskrypty znikają; ktoś umiera, albo dzieje się coś innego co uniemożliwia weryfikację tez. Tak się buduje legendy a nie tezy naukowe - więc ci ludzie nie zasługują na miano "badaczy". Zamiast nadzwyczajnych dowodów na ich nadzwyczajne twierdzenia, dostajemy nadzwyczajną bujdę.


Na górę
Nieprzeczytany post: pn maja 27, 2019 14:22 
Offline
Global Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 19, 2009 22:04
Posty: 4521
Płeć: kobieta
Tradycja: Vajrayana (Szkoła Kagyu)
Cytuj:
Zamiast nadzwyczajnych dowodów na ich nadzwyczajne twierdzenia, dostajemy nadzwyczajną bujdę.

Dla mnie też jest oczywiste, że brak dowodów unieważnia twierdzenia, jednak argument "wielkiej zmowy" religijnych szefów, utrzymujących dotychczasowy porządek w świecie wyznań, działa na wyobraźnię wielu osób. Stąd, rozumiem, temat ciągle powraca.


Pozdrawiam, gt


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 14 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl